100 tys. zł dla MOK. Galeria Format i emocje w dyskusji o rzeźbach

100 tys. zł dla MOK. Galeria Format i emocje w dyskusji o rzeźbach

Już w środę radni mają podjąć decyzję o przeznaczeniu środków na zadaszenie tarasu MOK oraz zakup mebli dla potrzeb kawiarni i bieżącą działalność. Dyrektor Dybiński mówił także o wymianie nawierzchni tarasu i zakupie roślin. Wszystko po to żeby młodzież i seniorzy mieli swoje miejsce. Dariusz Dygas mówi, że w Pionkach nie ma miejsca gdzie można byłoby napić się kawy. Co ważniejsze – zadaszenie tarasu czy może wymiana kurtyn i ich mechanizmu pochodzącego jeszcze z lat 60-tych?

Budżet Miejskiego Ośrodka Kultury na rok 2018 wynosił 630 zł. W październiku instytucja otrzymała dotację w wysokości 120 tys. zł na organizację obchodów 100-lecia Odzyskania Niepodległości. Planując budżet na 2019 r. kwotę 750 tys. zł wpisano jako wydatki bieżące MOK. Teraz radni mają przekazać kolejne 100 tys. zł.

Nie widzę tutaj nic zdrożnego żeby MOK działał lepiej, mądrzej, robił więcej imprez dla mieszkańców – odpowiedział Robert Kowalczyk na pytanie Pawła Kobylasa o konieczność zwiększenia budżetu dla instytucji kultury. – Tutaj dużo kół seniorów zwraca się do mnie o autobus, o pojechanie na wycieczkę. To są również te pieniądze, które już w tej chwili, bo zadania dotyczące promocji, że tak powiem, bo promocja została zlikwidowana, oddajemy i będą realizowane przez CAL czy przez MOK, a nie przez burmistrza.

Paweł Kobylas składał kilkanaście interpelacji do burmistrza w sprawach ważnych dla mieszkańców i na większość już otrzymał odpowiedź. Głównie odmowną z powodu braku środków w budżecie.

Co dla naszych mieszkańców będzie ważniejsze, czy mieć czyste Pionki, czy mieć zadaszony taras? – pytał radny, a burmistrz odpowiedział, że i o czyste Pionki zadba, i o dostawienie koszy ulicznych, i ogólnie o wszystko.

A co ma być na tym tarasie? – pytał dalej radny.

No mówiłem, jakby pan słuchał, to by pan wiedział – odpowiedział dyrektor instytucji kultury.

Słuchałem, ale pan nie mówił co to ma być oprócz zadaszenia i mebli. Proszę powiedzieć czemu to ma służyć i co tam ma być?

Kawa, herbata, ciasto, naleśniki – odpowiedział burmistrz.

Już mówię – uzupełnił wypowiedź burmistrza Ryszard Dybiński. – Wcześniej zostałem zaproszony na spotkanie z młodzieżą. Burmistrz pytał „co byście chcieli, droga młodzieżo robić, dlaczego was w Pionkach nie ma?”. Odpowiedzieli, że w weekendy wyjeżdżają do galerii, tam sobie chodzą, spotykają się, bo w Pionkach nie ma miejsca, gdzie mogliby się spotkać. To jest jedna nawet z propozycji, że tam nie ma alkoholu, więc młodzież tam się spotykała, mogliby sobie tam pośpiewać, spotkać się razem, różne rzeczy robić. Druga sprawa, to w Pionkach jest bardzo liczna, prężnie działająca, aktywna grupa seniorów dla których to byłby strzał w 10-tkę, że mieliby to miejsce, mieliby gdzie się spotkać.

Radni na utworzenie klubu seniora mają przeznaczyć oddzielne 75 tys. zł. Tyle będzie kosztowało zaadaptowanie pomieszczeń w bloku Al. Lipowe 12.

Klub jest zamknięty – mówił dyrektor MOK. – Przebywanie na wolnym powietrzu, to jest coś fajnego. Uważam, że to by była doskonała promocja dla naszego miasta, że coś się dzieje. To jest przy głównej arterii, przy głównej ulicy, ludzie przyjeżdżając, bo tu jest Biedronka itd., ludzie chodzą i mogliby przyjść, jest gdzie usiąść, kawkę wypić, herbatę wypić, loda zjeść, coś takiego i wszyscy byśmy na tym skorzystali. Chyba to jest nasz wspólny cel żeby nasze miasto, jakoś coś się działo, było promowane. To jest uważam bardzo dobry pomysł.

Ile osób tam przychodzi? Jest pan dyrektorem miesiąc, półtora, zorientował się pan ile osób odwiedza tę kawiarnię? – pytał dalej Paweł Kobylas.

Ja to się orientuję proszę pana, ale pana tam jeszcze nie widziałem – odpowiedział dyrektor Dybiński.

Ale ja tam nie muszę chodzić. To nie ma znaczenia – odpowiedział radny i dodał, że wielokrotnie był w MOK, również w kawiarni, ale widocznie nie mieli okazji spotkać się z dyrektorem.

MOK jest otwierany już od porannych godzin, do wieczora. Są różne sekcje, przychodzą tam i młodzież, i rodzice, i z tej kawiarni korzystają. Natomiast kawiarnia jest fatalnie niedoposażona.

Remont tarasu wraz z zadaszeniem, zakupem mebli, nagłośnienia i roślin ma kosztować 56 tys. zł plus ok. 6-8 tys. zł za sam projekt. Budynek MOK jest pod nadzorem konserwatora zabytków. Na dzień dzisiejszy Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków nie otrzymał informacji o planowanej inwestycji. Nie opiniował również pomysłu zadaszenia tarasu.

W Pionkach jest kilka knajp, ale żeby tak wyjść sobie i kupić dobrą kawę to nie ma miejsca – mówił Dariusz Dygas, kierownik wydziału inwestycji.

Nie ma też miejsca dla młodzieży żeby mogli się spotkać – dodał Ryszard Dybiński.

W Miejskim Ośrodku Kultury w pierwszej kolejności wypadałoby wymienić stare kurtyny oraz mechanizm do ich opuszczania, który nie działa prawidłowo. Został zamontowany w latach 60-tych ubiegłego stulecia. Zadaszenie tarasu mogłoby zaczekać szczególnie, że nie ma opinii konserwatora zabytków co do możliwości tego typu inwestycji, a MOK posiada stoliki i parasole, które wystawiane są w okresie letnim na tarasie dla potrzeb kawiarni CieKawa.

Wyższość Galerii Format nad Galerią Hall

110 tys. zł ma być przeznaczone na adaptację pomieszczeń po aptece przy ul. Radomskiej na potrzeby Galerii Format. Od byłego dyrektora MOK dowiedzieliśmy się, że oba te pomieszczenia mają podobną powierzchnię użytkową, z tą różnicą, że Hall mieści się na górnym korytarzu MOK, a lokal po aptece, to cztery oddzielne pomieszczenia.

Na ostatniej wystawie ludzie nie mieścili się na korytarzu – mówił burmistrz. – Jak długo ta galeria przy ul. Radomskiej będzie działała, to zupełnie inna sprawa, więc myślę, że te 110 tys. zł które przeznaczyliśmy na jej funkcjonowanie byłoby dobrą inwestycją. Kosztorysu inwestycji nie ma. Ten nasz kosztorys został sporządzony „na oko”, że tak powiem przez osobę, która fachowym okiem zerknęła na to. Chcielibyśmy zrobić to w ramach koncepcji przez firmę określoną w ramach przetargu.

Paweł Kobylas zapytał czy w pomieszczeniach przy ul. Radomskiej nie można byłoby zrobić mieszkań skoro tyle osób złożyło wnioski o ich przydział.

To byłoby kosztowne – odpowiedział burmistrz, a Danuta Zygadło dodała, że trzeba byłoby zlikwidować witrynę i ponieść koszty przystosowania obiektu, które przewyższyłyby wartość lokali wg przyjętej ceny za m² lokalu komunalnego.

Czy trzeba byłoby zatrudnić dodatkowe osoby do pracy w galerii? – pytał radny Kobylas.

Nie wydaje mi się – odpowiedział Robert Kowalczyk. – Myślę, że galeria mogłaby być obsługiwana przez pracowników którejś instytucji, która aktualnie w mieście działa.

My jesteśmy biednym miastem i zastanawiam się jak niektóre rzeczy zrobić żeby zaoszczędzić pieniądze na przyszłość – głos zabrał Grzegorz Wąsik. – Powstanie w tym miejscu galerii nie jest szczęśliwym pomysłem, bo tam nie ma ani parkingu, ani ten budynek nie jest reprezentatywny. My nigdy nie sprowadzimy takich dzieł sztuki żeby tą sztuką nasze społeczeństwo się nasyciło. Jeśli wydamy te 110 tys. zł i utrzymanie później tej galerii też będzie jakieś koszty generowało, to może np. spróbujmy wyjeżdżać na wystawy poza miasto. To będą niższe koszty, a przy okazji zorientujemy się jakie jest faktycznie zainteresowanie sztuką przez naszych mieszkańców. A wystawy możemy robić w CAL czy domu kultury, jak do tej pory. Zorganizujmy na początek darmowe wyjazdy do Elektrowni do Radomia. Będą chętni, przejazd sfinansuje miasto, wielkie koszty to nie będą. Jeżeli byłoby zainteresowanie, to można częściej, do innej galerii. Czy to nie byłoby racjonalne? (…) Może przeliczmy ile by adaptacja na pomieszczenia mieszkalne kosztowała. Ludzie nie oczekują trzeciej placówki kultury w Pionkach.

Nie wiem czy państwo pamiętają jak działała Galeria Format – do dyskusji przyłączył się kierownik inwestycji Dariusz Dygas. – Pamiętam, że na 50-lecie Pionek przyjechało do nas 5 miast i Tomek Wróblewski zrobił wystawę. I wiecie co ich zaskoczyło, zafascynowało? Że takie małe miasto ma takie fajne ten. I dla mnie np. taki pomysł, to jest bezkosztowo, tak? Tu nie mówimy o dodatkowym etacie, że ten. Taki twórca jak Tomek Wróblewski, on ma dużo znajomych np. w Kozienicach, to jest koszt wystawienia tylko jakiegoś obrazu, tak?

W dalszej części dyskusji nad słusznością powstania Galerii Format w pomieszczeniach po aptece zabrał już Zbigniew Belowski, który przekonywał radnych o słuszności tego pomysłu.

Miasto wybrało sobie burmistrza czy to się komu podoba, czy się nie podoba. Jesteśmy zobowiązani przestrzegać pewnych norm, które obowiązują – mówił radny Belowski. – Jedną z tych norm jest to, że burmistrz składa propozycję do rady opierając się na wnioskach instytucji jednostek podległych, zapewne po rozmowach i konsultacjach wewnętrznych z których następuje jakieś tam uzasadnienie o które my również możemy prosić. Ale ja się od lat czuję w pewnym sensie rzecznikiem pewnych środowisk, może zbyt daleko idzie moje podejście, ale myślę, że nie. Jeśli chodzi o działalność kulturalną szeroko rozumianą, bo tak traktujemy instytucje kultury, biblioteki szczególnie w środowiskach mniejszych, takie jak nasze, jest to działalność wszechstronna, niespecjalistyczna, która do pewnych działań nie jest przygotowana ze względu na to, że brak jest fachowców, bo od razu sygnalizuję – do tej pracy potrzebni są fachowcy. To nie jest tak, że ktoś sobie zacznie pracować i jest. Nie, to trzeba lat pracy, wiedzy i doświadczenia. Ja zapraszam do Elektrowni żeby sobie państwo zobaczyli jak wygląda nowoczesny obiekt i jak jest wyposażony, który ma spełniać normy dzisiejsze. To co jest w Pionkach na ten moment, to jest po prostu świetlicowość krótko mówiąc. (…) Dlatego uważam, że wszystkie te pomysły są jak najbardziej uzasadnione (…). Inwestycje w tzw. przemysły kultury zwracają się pięciokrotnie. Nie zwracają się na zasadzie wyprodukowania pewnego towaru, który można zmierzyć i zważyć, ale bardzo głębokie badania naukowe potwierdziły, że pięć razy więcej odzyskujemy środków angażując środki w ludzkie umysły, w ludzkie charaktery, w potencjał, w rozwój osobowości i wyobraźni, które stracilibyśmy później na próbie odkręcania tego (…). Kiedy zgłosiłem jeszcze poprzedniej radzie i poprzednia rada przegłosowała z dużą przewagą, radny Maślanek głosował przeciw, pomysł na odtworzenie Galerii Format, która się cieszyła przez lata wielkim powodzeniem i do dzisiaj jest wspominana przez wiele osób, tudzież artyści, którzy tu wystawiali swoje dzieła jako studenci, dzisiaj są wybitnymi profesorami w wielu uczelniach polskich. W momencie kiedy zgłaszałem tę propozycję, to pierwsza rzecz jaką zrobiłem, to rozmawiałem z sąsiadami. A dlaczego zgłosiłem? Nie dlatego żebym ja sobie robił jakieś dodatkowe chody na emeryturze. Mi wystarczy mojej emerytury, a to są głupoty, które ktoś wymyśla (…). Inwestycja w kulturę 100 tys. zł nie będzie tylko stu tysiącami, bo to jest tylko wstępna wielkość i od razy mówię, że ten budynek od 10 lat stoi pusty, nikt go nie chce wydzierżawić, nikt go nie chce kupić, bo on się do niczego innego nie daje. Miasto rok w rok płaci do wspólnoty pieniądze za ogrzewanie, za przesył energii elektrycznej, której nie zużywa, podatki itd. Te pieniądze nam uciekają z miasta. Na nic. Na powietrze. Na grzanie mojego mieszkania od spodu i powinienem się cieszyć, bo mnie nie przeszkadza, a chcę sobie jeszcze zrobić problem, bo zrobię sobie problem jak mi się tam ludzie będą kręcić, ale zwróćcie uwagę, że ten blok jest podzielny. Mniej niż ¼ jest własnością miasta, reszta to jest własność wspólnoty (…). To jest początek wielkiego przedsięwzięcia, które na pewno dla wielu osób jest niezrozumiałe i w ogóle niechwytliwe, bo tego się nie da zmierzyć, zważyć, ustawić na kupkę i powiedzieć „taką kupę zrobiliśmy”. Ja wiem co chodzi za kulisami – Belowski chce sobie zrobić galerię na starość. Belowski to sobie na starość wsiada w samochód niezły i jedzie sobie w Bieszczady i ma to głęboko z tyłu. Jest szansa żeby to wykorzystać, są ludzie, są chętni, to potrzeba tylko parę groszy. 100 tys. to nie będzie kosztować. To jest inwestycja w przyszłość. Kilka dni temu pani burmistrz mi opowiadała, bo ja nie byłem, ale ona była na otwarciu wystawy na holu górnym w MOK, w miejscu, które się w żadnym wypadku nie nadaje na tego rodzaju działalność i uwierzcie mi, ja nie mówię tylko po to żeby się pochwalić, ja się po prostu na tym znam, bo pracuję 40 lat w tym zawodzie. To, że chodzę za tym od 12 lat, od pierwszego momentu żeby uratować obiekt wystawienniczy, który jest w stanie postawić Pionki na mapie najlepszych instytucji europejskich i tylko niestety potrzeba nie 100 tys. tylko drobne 40 mln. I jesteśmy na drodze, że zarząd województwa podejmie decyzję o tym, że te 40 mln zł wpłynie do Pionek (przyp. red. na utworzenie obiektu kulturalnego w budynku elektrowni na Pronicie), ale jeżeli decydenci w Warszawie będą czytać jakie jest podejście radnych Rady Miasta w Pionkach do tego rodzaju działalności, to po prostu powiedzą „Bela, puknij ty się w głowę, z kim ty chcesz i o czym rozmawiać”.

Wojciech Maślanek, bo głównie do niego mówił Zbigniew Belowski w kwestii blokowania inwestycji w utworzenie galerii, odpowiedział, że efekty „hotelowego” obradowania i działalności przyniosły efekty w tej kadencji.

Wasze głosowania pod dyktando pana burmistrza Zawodnika. Takie pieniądze przy 40 mln, bo jak pan mówi, że ma takie kontakty w tej chwili, to myślę szanowny panie radny, że 110 tys. zł to pan spokojnie dołoży żeby pan marszałek lub jego następca dał i ja po prostu pana za to pochwalę. Ściągnie pan środki i będzie super. Natomiast szanowny panie wszystko jest ważne, tylko trzeba po prostu wybrać z tych rzeczy ważnych priorytety. A o efektach pańskiej działalności, to mieszkańcy doskonale wiedzą.

Daje pan dowód totalnej indolencji – odpowiedział zdenerwowany Belowski. – Kiedy powstał się pomysł, to zanim trafił do rady, to MOK zwrócił się do MCSW Elektrownia z zapytaniem czy jesteśmy skłonni zaopiekować się merytorycznie nad funkcjonowaniem tej galerii. To oznacza, że w momencie powstania tego obiektu tutaj, niewielkiego, na 20-30 obrazów, został podpisany stosowny dokument pomiędzy instytucjami. MCSW jest gotowe, po spełnieniu warunków bezpieczeństwa oczywiście, kraty, system alarmowy, dozór elektroniczny, realizować tutaj z własnych zbiorów, a więc bezkosztowo, mamy ponad 6 tys. obrazów, rzeźb, zdjęć, jedna z największych kolekcji regionalnych sztuki współczesnej, wystawy tutaj. Tomasz Wróblewski rozpoczął wstępne zarysy projektu jak to ma wyglądać i skończyła się kadencja.

Nowi radni po raz pierwszy usłyszeli o tym, że pomiędzy MOK a MCSW podpisano porozumienie, które zmierza do utworzenia w Pionkach galerii opierającej się na zbiorach radomskich.

Zgłosiłem kolejną propozycję – mówił dalej Zbigniew Belowski. – Jest możliwość pięknego zagospodarowania całego obszaru od galerii, która mam nadzieję, że powstanie jak nie w tej, to w następnej kadencji, do MOK jest możliwość postawienia całego ciągu rzeźb, które kiedyś planowałem tutaj w środku miasta, ale niestety burmistrz Zawodnik wysadził mi to w powietrze. Wysadził mi bezczelnie, bo powiem krótko, nie mógł znieść, że to nie jest jego pomysł.

A może to są pana możliwości właśnie jeżeli chodzi o te rzeźby – odpowiedział Wojciech Maślanek.

Jest pan bezczelny – zareagował Zbigniew Belowski. – Prosty, bezczelny cham (…). Przeproszę pana dla świętego spokoju za ostatnią część mojej wypowiedzi.

Emocje w dyskusji o kulturze wzięły górę nad wszystkimi innymi sprawami. Każdy z radnych ma indywidualne podejście do tworzenia kolejnego ośrodka kultury w Pionkach. Zapewne podczas sesji zostaną podjęte wiążące działania w kwestii odtworzenia Galerii Format w lokalu po aptece lub innym miejscu. Być może w dniu jutrzejszym podczas posiedzenia Rady Miasta wszyscy dowiedzą się o decyzji Wojewody Mazowieckiego w kwestii unieważnienia zarządzenia burmistrza odwołującego Annę Kostrzewę z funkcji dyrektora MOK.

Przeczytaj również

Komentarze