Będzie petycja w sprawie przywrócenia do pełnienia obowiązków w przytulisku

Będzie petycja w sprawie przywrócenia do pełnienia obowiązków w przytulisku

W poniedziałek 18 lutego na posiedzenie komisji skarg, wniosków i petycji przyszli wolontariusze by prosić radnych o interwencję w sprawie przywrócenia do pracy w przytulisku wieloletniej pracownicy. Została oddelegowana z przytuliska do sprzątania bloków wspólnot, a cierpią zwierzęta.

Pani Marzena, pracownica ekoPionki, od 12 lat, czyli od powstania przytuliska na terenie Pronitu, opiekowała się psami, które trafiały niby na pobyt tymczasowy, ale niektóre z nich są tam od zawsze. Teraz tęsknią za swoją opiekunką, która dla nich była „tym człowiekiem”. Stare, brzydkie, schorowane – dla takiego psa trudno znaleźć dom, więc przebywają w przytulisku właściwie na stałe czekając, że może ktoś ulituje się nad ich losem. I to pani Marzena każdego dnia, nawet w dni wolne od pracy, była z nimi.

Pani Marzena, przez nikogo nie namawiana, przychodziła do przytuliska w Sylwestra by być z psami – mówił podczas posiedzenia komisji pan Michał, weterynarz. – Wolała być z nimi, niż świętować nadejście Nowego Roku. Przychodzi do nich za darmo.

Huk petard u wielu psów wywołuje silne stany lękowe. Milusińscy w domach mają opiekę swoich właścicieli, a przytuliskowe psy siedzą w boksach na dworze i tylko dzięki wrażliwości pani Marzeny, miały do kogo się przytulić.

Przyszliśmy do państwa z wielką prośbą – mówił Michał. – Przyszliśmy prosić o pomoc w sprawie przywrócenia do pracy w przytulisku pani Marzeny, opiekunki zwierząt. Została przeniesiona. Psy są jak dzieci i jakby wasze dzieci czuły się bez matki nawet przez miesiąc? Nie interesują nas podziały polityczne, dziwne decyzje personalne, interesuje nas los zwierząt i chcemy żeby ich opiekunka została przywrócona na swoje stanowisko.

Decyzją nowej prezes ekoPionki, Doroty Sadurskiej, pani Marzena została odsunięta od pracy ze zwierzętami. W styczniu przedstawicielki Pionkowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oraz grupy wolontariuszy były na spotkaniu w ekoPionki i próbowały przekonać, że psom bez ich opiekunki taka decyzja wyrządziła niepowetowaną szkodę. Prezes spółki nie chciała rozmawiać na ten temat.

Nie będę się przed wami tłumaczyła z moich decyzji personalnych – mówiła wtedy Dorota Sadurska.

Radna Wioletta Grzywacz na posiedzeniu komisji mówiła o ogromnym poświęceniu pani Marzeny w opiece nad niczyimi psami. Nie ważne czy mróz, deszcz, śnieg czy upał, pani Marzena zawsze jest chętna i gotowa by nieść opiekę pokrzywdzonym zwierzętom. To właśnie ona wraz z Wiolettą Maślanek zabezpieczała suczkę obdartą ze skóry o której niedawno pisaliśmy.

Pani Marzena została pokrzywdzona, a wraz z nią my, którym na sercu leży los zwierząt – mówiła przedstawicielka wolontariuszy. – Ona się nimi zajmowała. To są psy często pokrzywdzone przez człowieka.

Pani Marzena została poinformowana o przeniesieniu notatką służbową z powodu braku pracowników w tzw. gospodarce komunalnej. Sprząta klatki schodowe w blokach należących do wspólnot. Tak wynika z informacji przekazanych przez osoby proszące o zmianę decyzji w sprawie pani Marzeny.

W poprzedniej kadencji również w sprawie tej pani była prośba do władz miasta, aby zmieniono jej miejsce wykonywania pracy. MZUK zatrudnił ją jako młodszego opiekuna zwierząt na pół etatu, a przez resztę godzin pracowała przy sprzątaniu ulic. Rano pani Marzena była w przytulisku, bo ktoś musiał nakarmić psy, wysprzątać po nocy boksy. Później rowerem jechała w miejsce, które wyznaczył jej przełożony do posprzątania na terenie miasta. Po zakończeniu pracy wracała na teren przytuliska, by już nieodpłatnie, jako wolontariusz, być z psami, bo trzeba znów nakarmić, wymienić wodę, uprzątnąć boks. Prywatnie pani Marzena dokarmia również bezdomne koty bytujące na terenie miasta. Sama zaadoptowała z naszego przytuliska psy.

Obecna sytuacja w przytulisku też nas niepokoi. Byłam tam w sobotę, niektóre psy są mocno wycofane, zabrane z interwencji, pokrzywdzone przez człowieka i wymagające większej opieki. Ich stan jest również konsekwencją braku pani Marzeny.

Radna Iwona Wydmuch dopytywała wolontariuszy czy na miejsce dotychczasowej opiekunki został ktoś zatrudniony.

Tak, została zatrudniona nowa osoba. Jest także sporo nowych wolontariuszy, a wśród nich podobno osoba w sprawie której było prowadzone postępowanie za organizowanie nielegalnych walk zwierząt – odpowiedziała jedna z osób przybyłych na posiedzenie komisji.

Do przytuliska przychodzą dzieci, które wyprowadzają je w weekendy na spacery i to one również mówią, że psy są coraz bardziej wyalienowane, coraz mniej chętne do zabawy, boją się i nie jest to efekt tego, że ktoś na te psy krzyknął, bo pani Marzena ma donośny głos i jej się te psy nie bały. One boją się z powodu zmiany opiekuna, z powodu braku ludzi, których znały i im ufały – mówił Michał.

Zbigniew Belowski dopytywał czy w tej sprawie ktoś rozmawiał z prezes ekoPionki. Rozmowa była, z efektem zerowym jak mówią wolontariusze. Nie ma też odpowiedzi na pismo pani Marzeny z prośbą o przywrócenie do pracy w przytulisku.

Osoby, które przyszły do radnych w sprawie przywrócenia do pracy pani Marzeny, nie chcą na razie składać oficjalnej skargi w tej sprawie. Chcą po prostu poprosić aby radni pomogli im w tej sytuacji. W najbliższym czasie pojawi się petycja w sprawie przywrócenia pani Marzeny do pracy ze zwierzętami, którą chce podpisać wiele osób. Być może petycja przyczyni się do zmiany stanowiska prezes ekoPionki. Jeżeli nie będzie żadnego efektu, to osoby walczące o przywrócenie pani Marzeny napiszą oficjalną skargę w tej sprawie, która zostanie rozpatrzona przez członków komisji skarg, wniosków i petycji – taką propozycję złożył przewodniczący komisji Paweł Kobylas.

Na profilu przytuliska pojawiła się informacja: „PO 12 LATACH PRACY W PRZYTULISKU PIONKI MARZENKA ZOSTAŁA ODSUNIĘTA OD PRACY PRZY PSACH. „Takie serce do zwierząt, takie oddanie mimo wielkiego bólu kręgosłupa reprezentuje tylko Marzena. Szkoda że obecna władza tego nie widzi” - Michał Poti Potera.
Marzenka... Po 12 latach pracy w Przytulisku Pionki... została przeniesiona do sprzątania klatek schodowych... Jej talent i zaangażowanie w pracy ze zwierzętami zostały niedocenione. Jej umiejętności i wiedza... zostały zrównane z ziemią. Marzenka która nie raz pokazała nam wszystkim, że dla zwierzaka jest w stanie zrobić naprawdę dużo... Marzenko - jesteśmy z Tobą. Mamy nadzieję, że Dorota Sadurska zmieni zdanie”. Pod postem wiele pozytywnych komentarzy, m.in. taki: „Niejednokrotnie Pani Marzena pomagała Nam przy organizowanych przez Pionkowskich Morsów akcjach dla przytuliska.. nie znam człowieka bardziej oddanego i wrażliwego na krzywdę zwierząt. Czytam i naprawdę nie wierzę! To ogromna strata! Wierzę, że Pani Marzena niebawem doczeka się przywrócenia na stanowisko i oficjalnych przeprosin…”.

Sprawa nabrała publicznego rozgłosu. Słychać wiele negatywnych słów pod adresem osób odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Teraz już oficjalna prośba do radnych o pomoc, a więc istnieje szansa na wyjaśnienie całej sytuacji.

Przeczytaj również

Komentarze