Blisko 3 mln zł trafiło do śmieci

Blisko 3 mln zł trafiło do śmieci

Opłaty za odbiór odpadów to zmora radnych miejskich i burmistrzów każdej kadencji. Podnosić stawkę, czy nie podnosić? – to pytanie pojawia się zawsze, gdy do gospodarki odpadami komunalnymi znów trzeba dopłacić z kasy miasta. W poniedziałek radni podjęli długą dyskusję na temat stawki za odbiór śmieci. Było burzliwie, ale czasem nawet konkretnie.

We wrześniu burmistrz złożył do rady miasta projekt uchwały dotyczący stawki za odbiór odpadów komunalnych. Prawie po miesiącu trafił on pod obrady, ale kilka dni przed sesją radni omawiali go na komisji budżetowej. Wówczas pojawiła się propozycja by stawkę ustalić w wysokości 25 zł – to efekt rozmów i wyciągniętych wniosków z dyskusji. Ustawa nakłada na gminy obowiązek wprowadzenia takich stawek by bilansowały system gospodarki odpadami. W Pionkach przez lata był problem – stawki za niskie, a i nie wszyscy mieszkańcy uczciwie płacą za to, co faktycznie wytwarzają. Każdego roku ten sam problem, ale w tej kadencji podwyżka już przecież była i innej większość radnych przyjąć nie chce, argumentując swą decyzję przykładami innych gmin, gdzie jest taniej. Taniej jest, ale jak np. w Kozienicach z budżetu dopłacono w roku ubiegłym ponad 3 mln zł, a 15 zł w gminach wiejskich (nieporównywalnych do miasta) kryje za sobą mniejszą częstotliwość odbioru. W Pionkach można płacić mniej, przynajmniej tak wynika z dyskusji podczas komisji, mieszkańcy będą zadowoleni, ale czy będą zadowoleni również z tego, że śmieci tygodniami zalegać będą w wiatach? Tego tematu radni nie poruszali. Skupili się jedynie na wysokości stawki, która rujnuje portfele mieszkańców.

W propozycji burmistrza, jaka miała spowodować zmniejszenie wysokości dopłat (nie zbilansowanie systemu), pojawiała się kwota 26 zł/os, która nie uwzględniała inflacji, podwyżki najniższej krajowej, wzrostu kosztów paliwa czy nawet nowych opłat na składowisku w Radomiu. Gdyby zliczyć te wszystkie wzrosty, to stawka za śmieci wynosiłaby dużo drożej. Radni omawiali, porównywali, argumentowali i doszli do konsensusu – stawka nie większa niż 25 zł/os ze świadomością, że i tak do śmieci dopłacać będzie trzeba. W poniedziałek burmistrz złożył autopoprawkę do projektu uchwały i na nowo rozpoczęła się żarliwa dyskusja z drobnym przedstawieniem w wykonaniu radnego Abramowicza.

Długo rozmawialiśmy na temat tego projektu na komisji budżetu i ja wiem, że w dzisiejszych czasach niemodne są różnego rodzaju podwyżki, ale musimy sobie zdać sprawę z tego, jak ważne jest to, że powinniśmy przestać dopłacać do odpadów komunalnych – mówił na sesji, podczas omawiania projektu Robert Kowalczyk. – W ciągu 4 lat, dołożyliśmy do odpadów w tym mieście 2 mln 670 tys. zł. Zobaczmy jaka to jest kwota. Tylko w ubiegłym roku dopłaciliśmy 714 tys. zł. Dzisiejsza podwyżka to 4 zł od 1 stycznia 2023 r., wynika tylko i wyłącznie z tego, że jesteśmy już po przetargu i to po przetargu całkiem niezłym.

Umowa na odbiór odpadów komunalnych obowiązywać będzie przez najbliższe 2 lata i wygrała go spółka miejska ekoPionki, która zaoferowała niższą stawkę niż drugi oferent – niecałe 7 mln zł, zamiast 9,2 mln zł. ekoPionki zaproponowało o 500 tys. zł więcej niż dotychczas.

Stąd propozycja tej podwyżki – wyjaśniał burmistrz. – I ta podwyżka nie spowoduje, że miasto nie będzie dopłacało do śmieci, ale spowoduje to, że będzie dopłacało w najbliższych latach mniej. Przy przygotowywaniu tej uchwały nie braliśmy inflacji, ani wzrostu kosztów pracy, ani kosztu wzrostu paliwa, które ma ogromne znaczenie dla tego typu działalności, którą prowadzi nasza miejska spółka. Miesięcznie wydaje na paliwo ok. 20 tys. zł dla 5 śmieciarek, a wiemy jaka jest różnica w cenie paliwa w porównaniu ze ubiegłym rokiem. Wszyscy borykamy się ze wzrostem cen. Ta propozycja wzrostu opłaty o 4 złote jest naprawdę minimalna i myślę, że nie przyczyni się do zubożenia naszych mieszkańców.

Przewodniczący rady poprosił o przedstawienie opinii tylko komisję infrastruktury. Radna Wioletta Grzywacz odpowiedziała, że komisja negatywnie zaopiniowała projekt uchwały, ale radni nie mieli jeszcze autopoprawki – opiniowali stawkę 26 zł/os. Przewodniczący komisji budżetu wtrącił, że radny Maślanek zapomniał o przedstawieniu opinii tejże komisji, która również pracowała nad tym projektem i w wyniku dyskusji, radni doszli do wniosku o obniżeniu propozycji o 1 zł, do stawki 25 zł/os. (propozycja radnego Stanisława Pacana) i taki wniosek przedstawili burmistrzowi, który zaowocował autopoprawką wniesioną na sesji. Komisja nie wydała jednak opinii na temat złożonego wniosku, bo 3 radnych głosowało za oraz 3 przeciw projektowi z obniżoną stawką, a sam projekt uchwały został zaopiniowany negatywnie (2 głosy za, 3 przeciw i jeden wstrzymujący się).

Początkowo radni nie chcieli wziąć udziału w dyskusji nad przedstawionym projektem uchwały.

No szanowni państwo, nie może być tak, że w tak ważnym projekcie uchwały nikt nie chciał zabrać głos (przyp. red. nie chciał zabrać zabrać głosu). Wobec powyższego obowiązek spoczywa na przewodniczącym – stwierdził radny Maślanek. – Ja chciałbym sobie udzielić głos, głosu tak, że szanowni państwo ja tytułem wstępu, panie burmistrzu kompletnie mnie pan nie przekonał ze swoim uzasadnieniem. No jest pan mało szczodry i łaskawy dla mieszkańców miasta skoro tylko pan zaproponował w autopoprawce łaskawie o złotówkę obniżyć z 26 na 25 złotych za odbiór odpadów w sposób selektywny. To nie zmienia przecież postaci rzeczy, że jednak to jest podwyżka aż o 4 złote, która pan zaproponował. Ja do dyskusji, bo być może więcej radnych myślę, że tutaj nie będziemy nikomu zabierali głos, bo jeżeli chodzi o wydatki naszych mieszkańców, to chyba myślę, że każdy będzie chciał tutaj zabrać głos i żeby po prostu dyskusja przebiegła merytorycznie. Ja może podam, bo w uzasadnieniu pan burmistrz podał jako dwie gminy Białobrzegi i wysokość opłat z Grójca. No nie wiem, co nas, co nas jako Pionki miasto łączy z Białobrzegami czy z Grójcem, ale może ja tak z pamięci zacznę od końca. Otóż w gminie, gdzie pan burmistrz mieszka jest opłata tylko 15,50, panie burmistrzu. Gmina Policzna bodajże 17 zł. Kozienice miasto, które dla mnie jest takim tu, i Zwoleń, który tu jest naj, największym takim odnośnikiem, to jest 19 zł, Zwoleń 18, a Radom tylko 15 zł. Panie burmistrzu, naprawdę niech pan nie uszczęśliwia naszych mieszkańców kolejnymi podwyżkami. Przypomnę szereg podwyżek. Jeżeli chodzi o śmieci zaczęliśmy 2018 naszą kadencję, zastaliśmy niecałe 11 zł. Mamy prawie koniec, 4 lata, 21. Prawie o 100% zafundowaliśmy już mieszkańcom drenaż portfeli. Ale to nie wszystko, woda, ścieki po kolei dwa razy, teraz maraton podwyżek za centralne ogrzewanie. Za, za co? Za zaniedbania w spółce pana, panie burmistrzu, zarządu i rady nadzorczej. Przedstawię 60% październik 2021 za centralne ogrzewanie, 30% jeszcze nie wszędzie liczona ta taryfa luty 2022, 50% październik te podwyżki 2022. No skoro dla pana 4 złote, to jest nic nieznacząca podwyżka, no myślę, że radni tu zaraz się wypowiedzą i mieszkańcy ocenią tu pana i po prostu pana propozycję. To na razie tyle i zachęcam państwa do dyskusji.

Manipulacje

Robert Kowalczyk skomentował słowa radnego Maślanka słowami, że w przedstawionym projekcie nie ma odniesienia do żadnej gminy (projekt uchwały dostępny na stronie BIP). Za to na komisji, podczas dyskusji poruszane były przykłady różnych gmin i wysokość obowiązujących u nich stawek.

Gminy wiejskie mają dużo niższe stawki dlatego, że tam odpady komunalne odbiera się raz w miesiącu, a niektóre selektywnie zbierane, raz na dwa miesiące. Co nie ma odzwierciedlenia zupełnie w tych kosztach jakie ma miasto Pionki. Porównywana gmina Kozienice oczywiście ma stawkę niższą, ale tylko w ubiegłym roku dopłaciła ponad 3 mln zł do śmieci, a my dopłaciliśmy 2,6 mln w ciągu 4 lat. Oczywiście możemy wydawać jak gmina Kozienice ponad 3 mln zł z budżetu za śmieci, tylko co wtedy z naszym budżetem i potrzebami inwestycyjnymi naszych mieszkańców? Taka manipulacja, jak np. w przypadku Radomia, który ma stawkę 15 zł, a dopłaca 20 mln do śmieci, no to już jest skrajnie nieodpowiedzialna i myślę, że może nas doprowadzić tylko do tego, że będziemy miasto zwijać, zamiast miasto rozwijać. To nie jest moje widzimisię, czy jak to określił radny Maślanek, łaskawość, tylko jest to realne stąpanie po ziemi i patrzenie na to, na ile my możemy sobie pozwolić żeby do tych śmieci dopłacić, a na ile możemy sobie pozwolić żeby za te śmieci ściągnąć od mieszkańców. Przecież każdy z nas widzi, chodzi codziennie do sklepu i to nie Kowalczyk ma wpływ na to, że masło kosztuje 9 zł, to nie Kowalczyk ma wpływ na to, że ropa jest powyżej 8 zł, to nie Kowalczyk ma wpływ na to, że chleb kosztuje 7 zł. Przepraszam bardzo, nie mam na to wpływu. Ja bym chciał żeby mieszkaniec Pionek płacił w tym mieście opłaty jak najtaniej. Ale chciałbym też żeby dostawał usługę na określonym poziomie. W tej chwili usługa oferowane przez ekoPionki jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie i nie mamy problemu ze śmieciami, wiatami, przedsiębiorcami. W tej chwili mieszkańcy powinni być zadowoleni z tego, jak są obsługiwani, a o czym nie można powiedzieć w innych gminach, gdzie mieszkańcy obsługiwani są przez podmioty zewnętrzne. Wystarczy posłuchać tego, co się dzieje w innych gminach. Pan radny Maślanek przyrównuje się tylko cenami, ale niech posłucha czy ci mieszkańcy są zadowoleni z usługi, którą mają. Może z ceny 15,50 zł są zadowoleni, ale czy z tego, że komunalne są zabierane tylko co miesiąc lub ponad miesiąc i czuć ze śmietnika z daleka, no to już chyba niekoniecznie. Wiem, że przy tej okazji będziemy wyciągać różnego rodzaju niepoważne argumenty, ale spójrzmy na liczby. Pan Maślanek mówi, że miasto będzie się rozwijać, że będzie coraz więcej mieszkańców…

W tym momencie burmistrzowi przerwał Wojciech Maślanek, który dopowiedział: „radny Maślanek albo przewodniczący Maślanek”. Widocznie użycie zwrotu grzecznościowego „pan” było nie na miejscu lub nawet ujmowało przewodniczącemu, choć sam często używa określeń na sesjach np. „koleżanka Wiola” w odniesieniu do radnej Grzywacz, „kolega Piotr” zwracając się do przewodniczącego komisji budżetu, czy nawet „panie Stasiu” do wiceprzewodniczącego rady.

Robert Kowalczyk kontynuował mówiąc, że tylko na dzień 31 grudnia 2021 r. w Pionkach było 16.992 osoby, a już zestawienie z 30 września 2022 r. wykazuje 16.730 osób. Dochody z opłat za odbiór odpadów to 2 mln 518 tys. zł, a wydatki 2 mln 939 tys. zł i tylko do końca września miasto musi dopłacić do śmieci 421 tys. zł. W sumie suma zaległości od mieszkańców za odbiór śmieci, to ok. 70 tys. zł przez 4 lata.

Propaganda

Zbigniew Belowski, przyłączając się do dyskusji, spodziewał się, że na sesji będzie uprawiana propaganda, ale ani radni, ani burmistrz nie mają wpływu na koszty, które wynikają mówiąc wprost z „okradania nas, jako obywateli przez to państwo, przez niewłaściwe rządy, przez niewłaściwą politykę gospodarczą, w zasadzie przez jej brak”. Dodał, że wszystkie ruchy, które „my przekazujemy w formie drobnych jednak podwyżek, nie wynikają z naszych kaprysów, tylko wynikają z konieczności”, bo są określone przepisy, które nie pozwalają na dopłaty. W innych gminach też tak jest, że jeżeli budżet nie pozwala na dopłaty, to niestety koszty muszą ponieść mieszkańcy.

To jest przykre. Ja też jestem mieszkańcem i będę te podwyżki odczuwał i już odczuwam. Zasłanianie się tym i opowiadanie, że my chcemy okraść mieszkańców i drenować uch portfele, jest po prostu argumentem bezzasadnym, bo to nie jest nasza inicjatywa, to nie jest nasz kierunek postępowania. Nie tak dawno część z państwa, w tym również przewodniczący Maślanek, lekką ręką zagłosował za przeznaczeniem miliona złotych do wprowadzenia w budżet innej jednostki samorządu terytorialnego i stosowane tam argumenty wtedy, również przez inne osoby, o tym jaki piękny szpital nam powstaje. Tak, piękny szpital powstaje, bo to wynika z pewnych zmian cywilizacyjnych. Nie buduje się lepianek, tylko buduje się nowoczesne szpitale. Ale nikt nie zwrócił uwagi i nikt nie potraktował poważnie faktu, że jest to wspieranie budżetu innej jednostki i dzisiaj my musimy liczyć się z tym faktem, że przyjdzie nam te pieniądze wpłacić, a być może mogliśmy je wykorzystać żeby wspomóc mieszkańców (…). Te podwyżki nie wynikają z naszej złej woli, jest to konsekwencja złej polityki państwa, które jest źle zarządzane.

Po wypowiedzi Zbigniewa Belowskiego, radny Maślanek przypomniał, by wszyscy radni trzymali się tematu omawianego projektu uchwały. Choć owej złotej rady nie zastosował jednak do wszystkich, ale podkreślił iż radny Belowski mówił nie na temat. I faktycznie – Zbigniew Belowski mówił o tym skąd wzięły się wszystkie podwyżki, ale mówił źle na temat rządu PiS, więc trudno oprzeć się wrażeniu iż radny Maślanek nie toleruje krytyki wobec obecnej władzy.

Nie na temat, ale zgodnie z myślą

Jako kolejna w dyskusji o podwyżce cen za odbiór odpadów, głos zabrała radna Wioletta Grzywacz, którą zgodnie z jej życzeniem cytujemy dokładnie tak jak mówi, ale żeby łatwiej było czytać, pomijamy wszelkie przerywniki:

Na tej sesji nie dyskutujemy na temat szpitala i przeznaczonych środków – stwierdziła, ale radnemu Belowskiemu nie chodziło o sam szpital czy jego budowę, a o wydatek z budżetu miasta, podobny przecież jak wydatek związany z dopłatą za odpady, który miasto musi poczynić, a więc może nie mieć z czego do śmieci mieszkańcom dopłacić. – To chyba właśnie chciał powiedzieć przewodniczący Wojciech Maślanek. A tak nawiasem mówiąc, szanowni państwo, mieszkańcy będą się wyprowadzać z naszego miasta, muszę to stwierdzić z przykrością, bo takie podwyżki jakie zostały zafundowane naszym mieszkańcom, to jest po prostu skandal. Skandal.

Wszystko drożeje, inflacja nie ustępuje na krok, ceny w sklepach powalają, a o tych za węgiel, gaz, prąd, paliwa i dostępności niektórych z nich, lepiej nie wspominać, a wypowiedziach niektórych radnych obarczany winą za to wszystko jest pionkowski samorząd.

Nie każdego z mieszkańców stać jest na to żeby płacić takie rachunki, powiedzmy sobie szczerze – mówiła radna. Wielu naszych mieszkańców nie stać też już na zakup podstawowych artykułów, bo ich ceny poszybowały. Takie zwykłe masło, którego cena w ciągu roku wzrosła o ponad 100%, do 9 zł za kostkę, dla wielu stało się wręcz dobrem luksusowym. – Są oczywiście osoby lepiej zarabiające, które na pewno się z Pionek nie wyprowadzą, ale są takie osoby, których po prostu nadzwyczajnej nie stać jest na wszystkie opłaty, nie mówiąc o lekach i innych sprawach.

Populizm

Zdaniem Tomasza Łyżwy radny Belowski „znowu uprawia populizm” i wprowadza mieszkańców w błąd. Być może są jakieś inne definicje populizmu, o których słyszał radny Łyżwa, ale krótko mówiąc populizm oznacza działanie polityczne zmierzające do zdobycia władzy lub wpływów poprzez schlebianie oczekiwaniom społecznym i składanie nierealnych obietnic. Wypowiedź Zbigniewa Belowskiego takich cech nie nosiła, ale każdy może wyciągnąć inne wnioski.

Zacytował „okradanie nas przez państwo”. To panie radny, pan chyba czegoś nie rozumie, to ja tylko przypomnę kilka faktów – mówił Tomasz Łyżwa. – Może państwo nas okradało za rządów Platformy Obywatelskiej, bo było trochę afer – dla uzupełnienia: za PO było faktycznie kilka afer, ale za rządów PiS też ich jakoś nie brakuje. – Niektórzy są w areszcie, niektórzy już siedzą w więzieniu – stwierdził radny Łyżwa, który do wyborów startował z listy PiS, ale na pytanie o kim dokładnie mówi już nie odpowiedział. – Wystarczy sobie porównać najniższą płacę. Pan pamiętam bardzo był przeciwny 500+, później pan troszeczkę zmienił zdanie, no to funkcjonuje – i nagle jakoś tak faktycznie zawiało populizmem. – Ale czy tamten rząd nie podnosił cen? No niektóre są, no nie są, jest sytuacja na świecie, jest wojna, była pandemia, są niezależne, to nie jest wina tego rządu!

Cokolwiek radny chciał wyjaśnić i stanąć w kontrze do podwyżki opłat za śmieci w mieście Pionki, to za ceny jakie obserwujemy obecnie nie odpowiada rząd PiS, bo to wina wszystkich innych, ale za to, że wzrosły ceny za ogrzewanie, koszty odbioru odpadów itp. odpowiada tylko Robert Kowalczyk, jak stwierdzili radni Grzywacz i Maślanek, bo to przecież on kreuje kształtowanie się cen oferowanych przez PGNiG, PGE, Orlen oraz namawia producentów, by proponowali nabywcom coraz wyższe ceny za wszystko, stąd pewnie podwyżki cen w sklepach i na stacjach paliw.

Wracając do meritum, ja powiem tak, skoro inne samorządy radzą sobie z niższymi stawkami myślę, że nasz przy uszczelnieniu systemu też mógłby sobie poradzić i te podwyżki w ciągu 4 lat to ile? 100%. Ja nie podniosę ręki i nie zagłosuję za tą podwyżką – zakończył swą wypowiedź Tomasz Łyżwa.

Występ radnego Abramowicza

W imieniu mieszkańców, których reprezentuję i z którymi prowadziłem rozmowy na temat podwyżek w mieście, apeluję w tym momencie do pana burmistrza o wycofanie przedmiotowego projektu uchwały i potraktowanie go w ten sposób – i tu radny Paweł Abramowicz podarł dokumenty – i skierowania tam, gdzie jego miejsce, czyli w koszu na odpady z napisem papier.

Taki występ przypadł do gustu dwóm radnym: Grzywacz i Wierzyckiej, które biły, choć krótko, brawa.

Ręce opadają

Po takim ambitnym wystąpieniu radnego Abramowicza, głos zabrał Zbigniew Belowski, który powiedział: „ręce mi opadają”. Stwierdził, że po raz kolejny radni zalewani są „polityczną propagandą radnego Tomasza Łyżwy”.

Chcę panu powiedzieć, że wszyscy wiedzą, łącznie z członkami pańskiego rządu, że 500+ nie ma efektu we wzroście urodzeń. Jest spadek w kraju. Jest to nieefektywne działanie jeżeli chodzi o założenia. To, że ludziom te pieniądze się przydają, to jak najbardziej. Ja ich nie biorę, ale są tacy, którzy potrzebują tych pieniędzy i nikt rozsądny tego nie kwestionuje i nikt tego nie będzie kwestionował.

Opowiedział krótką historyjkę o pewnym człowieku, który zatrzymał się przy drodze by kupić grzyby od emeryta. Zapytał czemu grzyby takie drogie i usłyszał, że czas kosztuje, paliwo zdrożało, a emeryt musi sobie jakoś dorobić. „A za Tuska pan handlował? Nie, bo mi emerytura na wszystko starczała”.  

Ja tu bardzo często słyszę z ust kilku osób, jak to jest dobrze w Polsce i to mnie mierzi, bo w Polsce jest niedobrze i wszyscy o tym doskonale wiemy tylko mało kto potrafi to powiedzieć i mało kto ma odwagę powiedzieć to wprost. Ciekawy jestem jak za pół roku, może troszeczkę dłużej, jak się w Polsce odbędą wybory i zmieni się sytuacja polityczna, ciekawy jestem postawy radnego Łyżwy wtedy. Będę obserwował.

Radny Łyżwa odpowiedział, że „za rządów PO bardzo dużo Polaków wyjeżdżało za granicę ponieważ im się źle w kraju żyło. Teraz co prawda wracają, niedużo wraca, bo już tam się urządzili, ale wracają i nie wyjeżdżają nowi”. Może dlatego, że nie mają za co wyjechać?

A jak już pan chce te wybory wygrać i opozycja – zwrócił się do Zbigniewa Belowskiego – to może powiedzcie Polakom, że pozbawicie ich tego dodatku 500+ i na pewno wygracie.

Ile dopłaciliśmy do śmieci?

Włodzimierz Szałabaj przypomniał radnym, że w 2018 r. dopłata z budżetu do śmieci wyniosła 735 tys. zł, w 2019 – 452 tys. zł, w 2020 – 901 tys. zł i w 2021 – 714 tys. zł.

To jest w zaokrągleniu 2,8 mln zł. I to są pieniądze, które dokładamy do systemu żeby on nam się zbilansował i żeby mieszkańcy nie ponosili ciągłych podwyżek – ale dodał również, że obecna kwota stawki za śmieci 21 zł przemnożona tylko przez wskaźnik inflacyjny z ostatnich dwóch lat, daje kwotę 25,70 zł, a przecież na inflację wpływu pionkowski samorząd nie ma. Kwota 2,8 mln zł, wyrzucona do śmieci, mogłaby posłużyć do wykonania nowych nakładek asfaltowych, budowie chodników czy parkingów, na których również mieszkańcom zależy. – Można dołożyć, ale niech to będzie 200 tys., a nie 700 czy 900.

Wspomniane przez radnego Maślanka Kozienice czy Radom dokładają także do gospodarki odpadami, ale warto przyjrzeć się wysokościom ich budżetów i porównać z naszym. Także po stronie deficytowej.

Mieszkańcy czekają na podwyżkę

Dokładnie tak powiedział radny Szałabaj, prosząc radnych by skończyli polemikę na tematy polityczne oraz te niezwiązane z projektem uchwały, bo „mieszkańcy czekają na podwyżkę i czy to będzie 25, 26 czy to będzie większa kwota, bo jak uwzględnimy wskaźnik inflacji, to będzie prawie 30 zł”. Do słów radnego odniosła się radna Grzywacz, która zapytała czy mieszkańcy faktycznie czekają na podwyżkę. Na podwyżkę jako podwyżkę pewnie nikt nie czekał, ale zamiast wysłuchiwać tyrady radnych i peanów na cześć obecnego rządu i negacji poprzedniego, wszyscy śledzący obrady woleli jak najszybciej dowiedzieć się czy podwyżka będzie, a jeśli tak, to o ile wzrosną opłaty. Długo jednak musieli czekać, bo miejscy radni bardzo lubią debatować, choć nie zawsze na temat.

Krzysztof Bińkowski również zwrócił uwagę na niefrasobliwość sformułowania „mieszkańcy czekają na podwyżki”, bo jego zdaniem nikt na podwyżki nie czeka. Jednak są takie podwyżki, na które jednak czekamy, jak chociażby pensji czy waloryzacji emerytury, która również jest podwyżką, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Jak wyjaśniał radny Szałabaj – użył w swej wypowiedzi skrótu myślowego.

Dokładamy do hoteli, a nikt o tym nie mówi

Wydatki z budżetu miasta, nie tylko na remont hoteli socjalnych, ale również na pokrywanie opłat za mieszkańców tych bloków, są znaczne. Długi czynszowe sięgają od lat milionowych kwot i choć komornicy próbują zaległości ściągać, to idzie to nieskutecznie. Radny Paweł Kobylas poruszył temat „dokładania do hoteli”, a Tomasz Łyżwa chciałby by choć połowę swoich zobowiązań czynszowych spłacili, to miasto w ogóle do śmieci by nie dokładało.

Dlaczego nikt się za to nie weźmie? – dopytywał radny Łyżwa. – Przecież tam też inwestujemy. Niewygodny temat, ja wiem, nikt nie chce o nim mówić, bo niedługo są wybory, tam będą głosy, ale my przecież tam inwestujemy w parki, chodniki, teraz odnawiamy tkankę mieszkaniową. Dlaczego tam nie sięgnąć i jakoś no spróbować wyegzekwować te pieniądze?

Radni powinni też doradzać burmistrzowi jak rozwiązać problemy. Jednak wypowiedź „jakoś no spróbować wyegzekwować”, to nie jest żaden pomysł ani skuteczna recepta. Hotele socjalne, jak wskazuje ich nazwa, są lokalami mieszkalnymi dla osób zadłużonych, niezaradnych życiowo, zarabiających tak mało lub wcale, że nie stać ich na zamieszkanie w lokalu komunalnym, o wynajmie mieszkania na rynku wtórym nawet nie wspominając, czyli w większości takich, którzy mają trudności z regulowaniem zobowiązań. Każda gmina takich mieszkańców posiada i każda gmina „dokłada” z budżetu na ich utrzymanie, o czym radni wiedzieć powinni, bo chyba czytali ustawę o samorządzie.

Pieniędzy trzeba szukać w budżecie miasta, a nie w kieszeni mieszkańców

To jakże mądre i znaczące zdanie wygłosiła radna Anna Wierzycka. Nikt nie lubi gdy władza coraz głębiej sięga do naszego portfela, a już szczególnie w inflacyjnym czasie. Ale ten kij i tak ma zawsze dwa końce – z jednej strony można dopłacić jeszcze więcej do śmieci, ale z drugiej jak żądać np. budowy dróg i chodników? Można oczywiście szukać oszczędności, ale jakoś tak dziwnie zawsze składa się, że radni szukają ich głównie w wynagrodzeniach pracowników samorządowych, choć także ich diety są pozycją w budżecie. W szkole czy spółce, nawet w urzędzie można kogoś zwolnić, a radnych musi być 15 (w przypadku Pionek), ale czy dieta musi być w niemal maksymalnej wysokości?

Show albo marny kabaret

Tak nazwał dyskusję radnych Krzysztof Bińkowski, który stwierdził, że w trakcie kadencji trzeba się mierzyć z różnymi sytuacjami w których albo radni dokładają, albo komuś zabierają. Uznał, że podczas głosowania nie powinno być opcji wstrzymania się, bo to oznacza, że ktoś jest tchórzem i nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoją decyzję. Radny mówił długo, nawet skrytykował pracowników zatrudnionych przez obecnego burmistrza, którzy powinni udać się na „pielgrzymkę do Fatimy w podzięce”, bo pracują, choć nie wykonują swojej pracy dobrze, a już na pewno nie zrobili niczego by system gospodarki odpadami się zbilansował. Tylko jaki wpływ na poprawność składanych deklaracji ma pracownik spółki albo urzędnik? Kontrolować liczbę mieszkańców wpisanych do deklaracji można i takie kontrole są przeprowadzane, o czym była mowa i na komisjach, i na sesjach. Jak jednak skontrolować mieszkańców, głównie bloków czy faktycznie segregują odpady jak zadeklarowali, czy przypadkiem wyrzucają wszystko do jednego worka? Deklarujemy, że wszyscy odpady segregujemy, bo opłata za selektywnie zbierane to 21 zł od osoby, a niesegregowane to już 52 zł miesięcznie. Z czystej oszczędności poświadczamy nieprawdę, a później dziwimy się, że jednak na składowisku szacują nasze opady głównie jako zmieszane, czyli te droższe. System jest nieszczelny, ale już nie o samą liczbę mieszkańców chodzi, ale o składane zapewnienia, że każde gospodarstwo uczciwie swoje odpady segreguje.

Daleko odbiegliśmy od tematu projektu ustawy

Kiedy radni zakończyli już swoje dyskusje i przerzucanie się tematami, głos zabrał Robert Kowalczyk, który przypomniał radnym, że ustawa nakłada na władze miasta, także radnych, obowiązek dbania o budżet. Kolejna ustawa nakłada obowiązek bilansowania się gospodarki odpadami komunalnymi i to, by z budżetu jak najmniej do tych odpadów jednak dopłacać. Zaproponowana podwyżka opłaty o 4 zł ma wymiar symboliczny i pozwoli jedynie na to, by w ciągu najbliższych 2 lat z budżetu miasta dokładać jednak odrobinę mniej.

Co my zrobiliśmy żeby jak najmniej dopłacać do odpadów? O tym rozmawialiśmy na komisji – przypomniał radnym burmistrz. – Tylko w 2021 roku dokonaliśmy 60 kontroli w wyniku których dopisaliśmy do systemu 42 osoby, skontrolowaliśmy  przedsiębiorców i dzięki temu podpisano 16 nowych umów na odbiór ze spółką ekoPionki. Mówicie też o tym ile nie płacą mieszkańcy naszych hoteli, to chcę powiedzieć, że to są nasze mieszkania, nasi mieszkańcy i oni mogą znaleźć się w trudnej sytuacji, ale właśnie po to jest miasto żeby za nich do tego systemu dopłacało. Za mieszkańców mieszkających w zasobach miasta płacimy, nie tylko za odpady komunalne, ale płacimy również za czynsz i nie jest to nowiną, bo widzicie to przecież w budżecie naszego miasta, że ten dług to jest ponad 7 mln zł, który nie powstał rok temu czy 3 lata temu, tylko to jest dług, który przez lata narasta. Narasta dlatego, że mamy pod opieka również takich mieszkańców, którzy sobie życiowo nie radzą i co mamy z nimi zrobić? Wygonić ich do gminy Pionki czy do gminy Gózd? Mamy ich pod opieką i musimy się nimi opiekować.

Nieszczęsna podwyżka w kwocie „aż 4 złote”

Po przerwie jaka nastąpiła w obradach, radny Maślanek zabrał głos w sprawie dotyczącej opłaty za odbiór odpadów.

Pamiętacie jak ponad rok temu zabierałem głos, że nic nie da nam podwyżka z 17 zł na 21 dopóki nie uszczelnimy systemu. Nie uszczelniliśmy tego systemu, trzeba to powiedzieć wprost – mówił Wojciech Maślanek i miał 100% racji, bo faktycznie radni zrobili niewiele, a właściwie nic by system uszczelnić. Chyba, że wypowiadał się ogólnie, jako władza miasta, która uszczelnia, ale gdzieś ciągle są dziury. Tylko czy istnieje taki system gospodarki odpadami, który pokryje wszystkie wydatki z opłat, by powiedzieć o nim, że jest szczelny? Radny widzi jednak światełko w tunelu, bo dostrzega tendencję spadkową, w ubiegłym roku miasto dołożyło już tylko 700 tys. zł, a wcześniej było aż 900 tys. zł i jest przekonany, że za 2022 rok z budżetu do śmieci dopłata będzie mniejsza. – W dobie wojny straszliwej za granicą, która wywołała tą szalejącą inflację i podwyżki, nie dokładajmy my jeszcze dodatkowych obciążeń mieszkańcom.

„Nieszczęsnej podwyżki” nie będzie, bo w wyniki głosowania uchwała nie została podjęta – 7 głosów za, 7 głosów przeciw i 1 wstrzymujący. Przeciwni byli: Abramowicz, Bińkowski, Grzywacz, Kobylas, Łyżwa, Maślanek i Wierzycka. Od głosu wstrzymał się Kamil Panufnik, a pozostali radni głosowali za nową stawką za odbiór śmieci.

Kilka słów wyjaśnienia po głosowaniu

Radny Szałabaj mówił, że głosował za wprowadzeniem podwyżki, bo to wynika z prostego rachunku matematycznego. Doliczając tylko samą wysokość inflacji, stawka ta powinna być wyższa niż zaproponowana przez burmistrza. Mniej za składowanie odpadów komunalnych w Radkom nie zapłacimy, w stosunku do roku poprzedniego, bo od 1 października wzrosły u nich ceny, a do tego również opłaty tzw. marszałkowskie. Podwyżek w stosunku do ubiegłego roku było więcej w odniesieniu do kosztów jakie wpływają na wysokość stawki za śmieci, a więc słuszność podwyżki była uzasadniona.

Można łatwo przeliczyć, że przy kwocie 26 zł 5-osobowa rodzina w skali roku płaciłaby 300 zł więcej. Myślę, że łatwo się mówi jak się jest młodym i może mi się łatwo mówi, bo bym dorobił, to nie jest duża kwota, ale bardzo ciężko się mówi kiedy ma się 70 i plus lat, kiedy ma się głodowe emerytury w tym kraju i 300 złotych, to niekiedy jest odmówienie sobie, nie wiem, jedzenia na cały miesiąc? Myślę, że po to zostaliśmy również wybrani żebyśmy też myśleli i o takich osobach – powiedział Krzysztof Bińkowski.

Burmistrz stwierdził, że radni podjęli złą decyzję, która odbije się na budżecie miasta, ale go nie zawali, bo wydatki zostaną dostosowane do wpływów. Dodał także, że miasto ciągle ponosi dodatkowe koszty w tych trudnych czasach i musi sobie radzić. Radni sami widzą w uchwałach jak wzrosła chociażby obsługa długu w związku ze wzrostem stóp procentowych, wiedzą, że miasto nie otrzymuje należnych subwencji w odpowiednich wysokościach i że musi zapłacić za podwyżki dla nauczycieli, które zagwarantował rząd, ale pieniędzy nie dał. Od stycznia wzrasta najniższa krajowa, a to również przełoży się na wydatki z budżetu. Wydatków jest sporo, a radni blokują dochody do budżetu, bo nie chcą wyrazić zgody np. na sprzedaż działek miejskich, ale jednocześnie głosują coraz to wyższe wydatki budżetowe, jak chociażby ta dotycząca pomocy finansowej dla innej jednostki samorządu terytorialnego.

Przeczytaj również

Komentarze