Blisko milionowa strata spółki ekoPionki

Blisko milionowa strata spółki ekoPionki

W dniu 6 czerwca odbyło się posiedzenie komisji budżetu i finansów na które zaproszeni zostali przedstawiciele spółki ekoPionki. Tematem rozmowy był projekt uchwały w sprawie poręczenia gwarancji bankowej dla spółki na przedłużenie umowy kredytowej. W piątek radni mają zadecydować o zabezpieczeniu w budżecie miasta kwoty 500 tys. zł tytułem gwarancji.

Radni w dniu 29 maja poprosili o sprawozdanie finansowe oraz opinię biegłego rewidenta. Oba dokumenty zostały dostarczone 6 czerwca, już w trakcie trwania posiedzenia i przewodniczący RM poprosił księgową spółki bądź prezes ekoPionki o przybliżenie sprawozdania.

No tak, ale spotkaliśmy się osobno i rozmawialiśmy na temat kondycji finansowej spółki – odpowiedział Robert Kowalczyk.

Panie burmistrzu, ale my nie rozmawialiśmy o 2018 r., tylko przedstawione zostało zestawienie za kilka miesięcy. Chodzi o całą kondycję spółki – wyjaśnił Wojciech Maślanek. – Chciałbym żeby z ust pani księgowej wybrzmiała strata jaką miała spółka za kilka miesięcy funkcjonowania.

Od księgowej radni dowiedzieli się kiedy dokładnie powstała spółka i że przejęła wszystkie zadania po dawnym Miejskim Zakładzie Usług Komunalnych oraz świadczyła głównie usługi dla miasta.

Powstała po to żeby zaspokajać potrzeby mieszkańców, a poza tym administrujemy wspólnotami – mówiła księgowa. – Na oczyszczanie miasta mieliśmy zaplanowaną kwotę 450 tys., wykorzystane zostało 445 222 zł. Na konserwację zieleni w budżecie było zaplanowane 382 900 z czego wszystko zostało wykorzystane, na remonty dróg mieliśmy zaplanowane 70 tys., a zostało wykorzystane 120 236 i była kwota podnoszona. Na zimowe utrzymanie dróg było 163 tys., wykorzystano 79 tys. Na przytulisko było płacone ryczałtem 120 tys. i też to wykorzystano w całości. Transport miejski była kwota przeznaczona 100 tys. zł i również została wykorzystana w całości. Spółka zajmuje się odpadami i z tego tytułu osiągnęła przychód w wysokości 1 075 319 zł. Poza wspomnianymi zleceniami spółka wykonywała administrowanie wspólnotami mieszkaniowymi. Mamy 87 wspólnot i w okresie 9 miesięcy na tej działalności osiągnęliśmy przychód 461 680 zł. I ponadto jeszcze oddział gospodarki mieszkaniowej wykonuje także usługi konserwacyjno-remontowe na rzecz również miasta i osiągnęliśmy przychód z tego tytułu 358 tys. zł. Rok 2018 był bardzo trudnym rokiem, przejęliśmy jeszcze dużo zobowiązań po MZUK. Jak wiadomo, przejęliśmy w całości zamortyzowany sprzęt, który nie przedstawia prawie żadnej wartości księgowej, księgowej to żadnej, bo jest w całości zamortyzowany. Remonty sprzętu, głównie środków transportu kosztowały nas w ubiegłym roku 188 tys. zł. Ponad to, to korzystaliśmy jeszcze z usług firm zewnętrznych. W okresie wiosennym nie dawaliśmy rady wykosić całego miasta, to zwróciliśmy się do firmy i kosztowało nas to 154 tys., za sprzątanie ulic 20 736 zł. I jeszcze oprócz tego firma zewnętrzna musiała nam pożyczać samochód typu śmieciarka do wywożenia odpadów, to kosztowało nas 27 365 zł. W związku z tym mieliśmy jakieś tam nakłady, w ubiegłym roku wyleasingowaliśmy jeden samochód typu śmieciarka, wyleasingowaliśmy koparko-ładowarkę. Na koniec roku firma zamknęła się stratą, była to strata duża, bo 918 tys. z tym, że do firmy zostały wniesione udziały, które nie były praktycznie pokryte majątkiem i powstała ujemna wartość firmy, która została amortyzowana przez 5 lat, czyli co roku musi firma włożyć w koszty tą amortyzację i to jest 582 tys. rocznie trzeba amortyzować (…). Na koniec roku mieliśmy zobowiązania 1 mln 111 tys. zł, z tytułu kredytu było to 275 tys., z tytułu dostaw i usług 194 tys., podatki i ZUSy 282 tys., z tytułu wynagrodzeń 261 tys. z tym, że tam byłą „trzynastka” w tych wynagrodzeniach zaksięgowana i inne zobowiązania 98 tys. Wszystko to zostało spłacone. Na dzień dzisiejszy mamy zobowiązania bieżące 400 tys.

Piotr Nowak wnioskował o wskaźniki płynności finansowej spółki i z przedstawionych dokumentów wynika, że wskaźnik bieżącej płynności finansowej wynosi 0,39, wskaźnik płynności przyśpieszonej 0, 35, a wskaźnik natychmiastowej płynności finansowej 0,03.

One nie są zadowalające te wskaźniki – stwierdziła księgowa ekoPionki. – Powinny być od 1 do 2, nie pamiętam w tym momencie.

Wartość wskaźnika bieżącej płynności finansowej poniżej 1,0 (jest 0,39) powinna wzbudzić niepokój w osobach zarządzających płynnością finansową, bowiem świadczy to o kłopotach do regulowania zobowiązań w terminie. Przedsiębiorstwo wówczas posiada zbyt niską wartość majątku obrotowego, aby w danej chwili pokryć wszystkie zobowiązania. Wartość wskaźnika przyśpieszonej płynności finansowej powinna być większa lub równa 1,0 (jest 0,35). Wtedy można stwierdzić, że podmiot gospodarczy jest w stanie na czas uregulować bieżące zobowiązania. Wskaźnik płynności natychmiastowej określa zdolności uregulowania bieżących zobowiązań z posiadanych w przedsiębiorstwie środków pieniężnych, czyli najbardziej płynnych aktywów obrotowych. Oczekiwana wartość wskaźnika powinna mieścić się w przedziale 0,1 - 0,2 (jest 0,03). Płynność finansowa jest bardzo ważnym aspektem prowadzenia firmy. Rentowne przedsiębiorstwo, które wykazuje niski poziom przepływu środków pieniężnych, może w efekcie mieć problem z regulowaniem bieżących zobowiązań. Wyniki uzyskane z analizy płynności są ważne nie tylko dla osób zarządzających firmą, ale również dla instytucji finansowych, tj. banków, które na ich podstawie decydują o przyznaniu kredytów.

Przychody netto ze sprzedaży za 2018 r. wyniosły 3 mln 234 tys. zł, a wynagrodzenia 1 mln 926 tys. i pochodne od wynagrodzeń 351 tys. zł, co daje ok. 2,2 mln zł – wyliczał Piotr Nowak. – Czyli na zaspokajanie innych potrzeb oprócz wynagrodzeń państwu zostało 1 mln zł. Jakie są koszty i inne wydatki, które możecie pokryć tym milionem i ile wam brakuje? Przyjmijmy, że brakuje 450 tys. W 2019 r. macie na minusie 235 tys. zł.

Księgowa wyjaśniała, że owszem, strata jest, ale trzeba odliczyć amortyzację na poziomie ok. 193 tys. zł, więc na minusie spółka ma ponad 41 tys. zł, a jeszcze nie został zaksięgowany miesiąc maj, ale strata się nie pogłębiła, a może wynieść około zera.

Czy zarząd spółki jest świadomy, że zobowiązania wyniosły 1,1 mln zł, należności ponad 300 tys.? – pytał Piotr Nowak. – Majątek spółki wynosi netto to 700 tys. zł. Czy to nie jest sygnał do tego, że spółkę należy postawić w stan upadłości? Mając te wyniki płynności finansowej i zobowiązania na koniec roku, to ja na waszym miejscu po prostu bym się bał, bo zarząd spółki ponosi odpowiedzialność materialną i karną za niezgłoszenie w odpowiednim czasie spółki do upadłości. Te dane są niepokojące.

Spółka jest na rynku 9 miesięcy. Przepraszam bardzo, proszę mi wskazać spółkę, która działa na rynku i osiąga super idealne wyniki – mówił Robert Kowalczyk. – Przecież ta spółka dopiero walczy o ten rynek, tak? Ona wchodzi na rynek i to jeszcze tak naprawdę w trudnych warunkach.

Księgowa stwierdziła, że nie warto analizować roku 2018, bo spółka przejęła całą spuściznę po MZUK. Przejęła także ten „rynek na który dopiero wchodzi”, czyli realizację zadań własnych gminy i administrowanie wspólnotami mieszkaniowymi.

Pan cały czas opiera się na danych z dnia 31 grudnia 2018 r. – mówiła do Piotra Nowaka Dorota Sadurska. – Wykazujemy, że jest lepiej, że się polepsza, że jest lepsza kadra spółki, że mamy lepsze wyniki.

Na jakich działalnościach spółka zarabia żeby pokryć te 500 tys.? – dopytywał Piotr Nowak. – Z czego pokryjecie do końca roku spłatę kredytu?

Na czym zarobimy? Ja nie planuję tego kredytu spłacić, bo to jest kredyt w rachunku bieżącym – mówiła księgowa ekoPionki. – Jak firma będzie działała, to ten kredyt będzie sobie cały czas funkcjonował, bo tak działają firmy na rynku. Ja jestem księgową 20 parę lat i w żadnej firmie w której pracowałam nie było żeby nie było kredytu i ten kredyt sobie był. Co roku jest odnawiany i firmy sobie tak działają. I ja myślę, że my tutaj nie będziemy musieli w tym momencie wyciągać pieniędzy i spłacać, tylko po prostu bank nam przedłuży umowę kredytową i dalej będziemy funkcjonować. Raz mamy wykorzystane 100 tys., raz mamy wykorzystane 300 tys. Dojdziemy do wniosku, na wiosnę mam nadzieję, że dojdziemy do wniosku, że nam tyle kredytu jest niepotrzebne i na następny rok będziemy wnioskować, nie wiem o 300 tys.

Pierwsza sprawa, że nie mamy pod co wziąć kredytu, tak, to jest fakt. Druga sprawa jest taka, że spółka działa dopiero 8 miesięcy (przyp. red. spółka ekoPionki rozpoczęła swoją działalność w dniu 26 marca 2018 r.), 9 miesięcy działała w zeszłym roku – mówiła Dorota Sadurska. – Nie mieliśmy historii kredytowej, nie mieliśmy wcześniejszych kredytów spłacanych nie wiem, terminowo, nieterminowo. Bank nie jest w stanie oszacować naszej wiarygodności dlatego też dziś żąda zabezpieczeń. Być może jakbyśmy byli już 5 lat czy 10 lat i mieli historię tak, jakąś czy kredytową, czy bankową czy jakąkolwiek, być może tego zabezpieczenia już dziś, za 5 lat by nie było, tak?

Księgowa dodała, że w rozmowie z opiekunem bankowym usłyszała, że bank „idzie na łatwiznę” i że to jest norma w przypadku spółek miejskich iż banki sięgają po zabezpieczenie z budżetu gmin.

To jest najprostsze, najłatwiejsze, bo wiedzą, że gmina nie zbankrutuje – mówiła, a Piotr Nowak dodał: – Bo wiedzą, że gmina zapłaci.

Paweł Abramowicz zapytał o realne zagrożenie dla spółki w przypadku gdyby radni nie przegłosowali uchwały o poręczeniu.

Nie wiem jak tutaj się miasto zachowa, jak nie będziemy mieli tutaj tego kredytu – odpowiedziała księgowa spółki. – Myślę, że bank wystąpi o spłatę tego kredytu. To nie będzie od razu 13 lipca, myślę, że z miesiąc czasu nam dadzą żeby ten kredyt spłacić, bo nie będzie umowa przedłużona, więc nie wiem jaką tu będziemy mieli ze strony miasta pomoc.

No przecież macie gwarancję, to zapłacimy – odpowiedział Robert Kowalczyk. – Przecież nie ma żadnego problemu. Poprzednia rada, poprzedni burmistrz dali wam gwarancję.

Panie burmistrzu, gwarancja była do 31 grudnia 2018 r. – wyjaśnił Paweł Kobylas, a skarbnik dodała, że bank wystąpi do właściciela o zapłatę, ale nie na podstawie gwarancji, która już wygasła pół roku temu.

Paweł Kobylas zapytał czy spółki nie można w jakimś stopniu dofinansować żeby nie musiała zaciągać kredytu.

Uważam, że spółki nie powinniśmy dofinansowywać tak sobie, tylko powinniśmy dofinansowywać poprzez zlecone zadania, tak? – odpowiedział burmistrz. – Po to żeby mieszkańcy byli lepiej obsłużeni, żeby widzieli, że w mieście się poprawia, że jest czyściej, że wiaty śmietnikowe są posprzątane, tak? Że wspólnoty są lepiej obsłużone. Tak, jak najbardziej, jestem za.

Stanisław Pacan przypomniał, że kiedy miała powstać spółka, to mówiono, że po to aby właśnie mogła zarabiać na tych wszystkich zleconych przez miasto zadaniach.

Należy się pochylić nad tym, żeby w budżecie miasta zapisać większe kwoty, przynajmniej kwoty, które są realnymi kwotami, tak? Usług zlecenia – mówiła Dorota Sadurska. – I o to jak najbardziej prosimy i mogę powiedzieć tylko tyle, że stawki za które na dzień dzisiejszy pracuje eko, to są stawki często niepodwyższane bądź też obniżane. 5 lat temu były wyższe stawki za usługi niż są dzisiaj. Także tu jak najbardziej działamy na pograniczu bądź działamy ze stratą. Należy dofinansować pewne obszary działalności, tak? Bo to są zadania też gminy, tak? Więc jeśli już np. na dzień dzisiejszy jest problem autobusu miejskiego, tak? Autobus w tej chwili nie kursuje dlatego, że jest zepsuty. Więc tu jak najbardziej prośby mieszkańców bardzo częste telefoniczne do nas żeby się już pochylić nad tym i zakupić nowy autobus, tak? Czy nowszy, który się nie będzie tak często psuł. To są koszty, które ponosi spółka, tak? Napraw i bieżących opłat. Tak, jak najbardziej prosimy o urealnienie tych kwot na poszczególnych paragrafach, na poszczególnych rodzajach działalności.

To nie może być tak, że rada miasta przegłosuje co pani prezes czy księgowa chce i musi być – odpowiedział Paweł Kobylas. – To musi być czymś podparte.

Spółka ekoPionki za wykonane na rzecz miasta zadania wystawia faktury. Spółka posiada własną osobowość prawną i powinna być traktowana odrębnie od gminy, która płaci tej spółce wynagrodzenie za wykonywane czynności. Utworzona przez gminę spółka nie jest elementem składowym urzędu czy gminy, a niezależnym podmiotem, a więc zapisy w budżecie miasta dotyczące zwiększenia finansowania zadań żeby spółka mogła więcej zarobić nie jest zasadne.

Zadałem pytanie na które nie uzyskałem odpowiedzi. Pierwsze pytanie dotyczyło na czym spółka ma zamiar zarabiać żeby spłacić 0,5 mln zł i wyjść na zero? – dopytywał Piotr Nowak. – Druga sprawa, to koszty płac. Wynagrodzenia stanowią 2/3 uzyskanych przychodów spółki.

Przykro mówić, ale jest to chyba jedna z firm w Pionkach w której ludzie zarabiają najmniej – mówił Robert Kowalczyk. – I przykro o tym mówić, że niestety większość osób tam pracujących zarabia najniższą, a wręcz najniższą zarabia tylko dlatego, że się dolicza im stażowe, tak?

Piotr Nowak dodał, że gdyby przychody spółki były dwukrotnie wyższe niż obecnie, to spółka miałaby rację bytu. W momencie powołania miała nie tylko utrzymywać się z zadań zleconych przez miasto, ale pozyskiwać klientów na rynku zewnętrznym. Póki co niewiele się zmieniło w tej materii i spółka w dalszym ciągu funkcjonuje jak zlikwidowany zakład komunalny.

Nie podoba mi się określenie pani głównej księgowej, że miasto miało w budżecie przeznaczone tyle i myśmy to wykorzystali. Miasto dysponuje takimi środkami jakimi dysponuje i w tym momencie liczenie tylko na to, że spółka będzie się utrzymywała tylko i wyłącznie z prac zleconych przez samorząd, to uważam za błąd strategiczny – wyjaśniał radny Nowak. – Trzeba szukać następnych zleceniodawców poza urzędem miasta, bo niestety są pewne ograniczenia w finansach miejskich. I dalej drążę to pytanie – drogi nie, chodniki nie, to na czym spółka ma zamiar zarabiać? Daliśmy dużo pieniędzy na remonty dróg i chodników i niestety państwu to nie wypaliło, więc dlatego zadaje to pytanie czy zarobicie na śmieciach, czy na sprzątaniu miasta, czy na utrzymaniu zieleni? Ale w porównaniu do robót drogowych są to mniej popłatne prace. Chcę usłyszeć odpowiedź w jakim kierunku spółka pójdzie? Państwo mówiliście, że macie inne, bardziej intratne prace, więc chciałbym usłyszeć jakie.

W tej chwili nawiązaliśmy współpracę z kolejnymi 8 wspólnotami. Nawiązaliśmy współpracę z prywatnymi przedsiębiorcami, którzy do tej pory nie korzystali z usług spółki – mówiła Dorota Sadurska. – Może się do pana, panie radny w tej chwili zwrócę, ale między innymi też do spółdzielni mieszkaniowej złożyliśmy ofertę chociażby na koszenie. Z tego co wiem pan zatrudnia obce…

Bo są tańsi – odpowiedział Piotr Nowak. – Firma jest z Pionek.

Jako patriota lokalny pan by też mógł wesprzeć nas – apelowała Dorota Sadurska. – Można negocjować, można rozmawiać. Ale pan nawet nie podjął ani jednej rozmowy do tego żeby współpracować ze spółką ekoPionki. Pan w tej chwili kosi, pan w tej chwili grabi i pan w tej chwili utylizuje, wywozi zielone, tak? Płaci pan za wszystko po kolei, to jest koszt całościowy, tak? A my wykonujemy koszenie dzięki kosiarce, którą kupiliśmy. Nie mamy kosztu grabienia, nie mamy kosztu wywozu zielonego.

Piotr Nowak stwierdził, że kosiarka nie wszędzie może wjechać, a jeśli ekoPionki zaproponują niższą cenę, bardziej konkurencyjną, to wcale nie mówi nie podjęciu rozmów i nawiązaniu współpracy. Prezesa spółdzielni kontroluje i nadzoruje radna nadzorcza, która tak samo jak rada miasta nie może pozwolić na nieuzasadnione wydatki. To mieszkańcy bloków spółdzielczych ponoszą wszelkie koszty utrzymania i pielęgnacji swoich terenów, i dla nich im koszty są niższe, tym lepiej. Nikt nie chce płacić drożej za tę samą usługę. Poza tym na spotkaniu kilka dni wcześniej prezes ekoPionki mówiła, że pracownicy spółki dopiero uczą się, które tereny do nich należą i prosiła o jeszcze miesiąc lub dwa, aż „poznają” co mają kosić, a do wykoszenia jest 13 ha terenów miejskich. Sama PSM ma do skoszenia 26 ha i robi to w ciągu jednego miesiąca sukcesywnie osiedle po osiedlu.

Wojciech Maślanek przypomniał wszystkim jakie były zamierzenia Roberta Kowalczyka, kiedy na stanowisko prezes ekoPionki powołana została Dorota Sadurska. W trakcie kampanii wyborczej Robert Kowalczyk mówił o przekształceniu spółki ekoPionki w zakład budżetowy. Nowa rada nadzorcza miała opracować koncepcję przejęcia części zadań ekoPionki przez spółkę PWKC. Dorota Sadurska miała czuwać nad bieżącą realizacją zadań spółki oraz przygotowywać ją do przejęcia przez PWKC przez okres ok. 6 miesięcy. Po tym czasie ekoPionki miała przestać istnieć w dotychczasowej formie. W styczniu 2019 r. Robert Kowalczyk zapewniał, że pracownicy obu spółek miejskich mogą być spokojni o swoje miejsca pracy. Oczywiście konieczna będzie reorganizacja i przede wszystkim racjonalizacja stanowisk aby sprostać zadaniom, ale na pewno nie będzie masowych zwolnień.

Czy nas stać na utrzymywanie dwóch spółek w zadłużonym mieście? – pytał Wojciech Maślanek. – Prosta jest recepta. Część zadań idzie do PWKC, część zadań idzie do wydziału komunalnego i ochrony środowiska. Dlaczego my się boimy odważnych decyzji? Nie wiem panie burmistrzu i zachodzę w głowę dlaczego pan się ze wszystkiego wycofuje w ciągu niespełna pół roku? Pani Sadurska została powołana na przygotowanie spółki do przekształcenia o czym była informowana także rada miasta. Czy nas stać jest utrzymywać dwie rady nadzorcze? Dwóch czy trzech prezesów, bo nie wiem ile tam w PWKC ich jest, co najmniej dwóch. Cały pion administracyjny plus dopiero na końcu pracowników fizycznych?

Robert Kowalczyk, przekrzykując Wojciecha Maślanka mówił, że obydwie rady nadzorcze, ekoPionki i PWKC, otrzymały zalecenie ewentualnych przekształceń i ewentualnego przejęcia.

Pan burmistrz był zachwycony słuchając opowiadania pani Sarneckiej na spotkaniu w dniu 29 maja. Pani Sarnecka opowiadała, przepraszam bardzo, że muszę użyć tego słowa, bajki. Bajki i bzdury – stwierdził Wojciech Maślanek. – Nie oprała się na dokumentach spółki. Mówiła, że ma nadzieję, dajmy szansę, dajmy kolejne kredyty, zadłużajmy dalej miasto, to były takie konkluzje. Nie zapoznałem się jeszcze z opinią biegłego rewidenta i dlatego będę wnioskował do komisji żeby nie opiniowała dzisiaj projektu uchwały, bo my dopiero przed chwilą dostaliśmy te dokumenty, a do sesji musimy się odpowiednio przygotować. Moim zdaniem rada nadzorcza ekoPionki w marcu powinna złożyć panu burmistrzowi odpowiednie sprawozdanie z wnioskiem o natychmiastową upadłość spółki i przekształcić ją do wdrożenia do PWKC, do silniejszego podmiotu. Panie burmistrzu, a dlaczego ekoPionki nie może się zwrócić do PWKC o poręczenie tego kredytu? Nie obciąży to budżetu miasta, pan prezes jest bardzo elastyczny. Pan prezes swego czasu bez odsetek ponad 400 tys. zł odroczył na rzecz miasta. Nawet jeśli miasto nie spłaci spółce w 2022 czy 2023 r. tych należności, to PWKC nie ma prawa ubiegać się o odsetki.

We wrześniu 2017 r. miasto Pionki podpisało ze spółką PWKC porozumienie w sprawie spłaty należności za wodę, ścieki i centralne ogrzewanie na kwotę ponad 440 tys. zł. Miasto ma rozpocząć spłatę zobowiązania dopiero pod koniec 2021 r. – kwota raty ponad 142 tys. zł. Kolejna rata przypada na 31 grudnia 2022 r. (wysokość ponad 160 tys. zł) i ostatnia na 31 grudnia 2023 r. (wysokość ok. 140 tys. zł). PWKC zrzekło się roszczenia z tytułu ustawowych odsetek za opóźnienie w zapłacie zobowiązania oraz zrzekło się odsetek w przypadku, gdyby miasto nie zapłaciło rat w ustalonym terminie.

Apeluję do kierownictwa czy rady nadzorczej ekoPionki żeby nie używać populistycznego „bata”, że 58 pracowników straci pracę – kontynuował Wojciech Maślanek. – To jest niegodne, bo nikt z pracowników fizycznych nie straci pracy. Pierwszą osobą, która straci pracę to będzie pani Dorota Sadurska i z tym się musi liczyć.

Czas wycisnąć tego wrzoda – odpowiedział Robert Kowalczyk. – Bo pana tak boli ten wrzód. Pan pójdzie do lekarza, to panu wytnie, no.

Obydwu panom głos odebrał przewodniczący komisji budżetu Piotr Nowak, bo dyskusja zmierzała w niewłaściwym kierunku.

Stanisław Pacan zaproponował aby radni jednak poręczyli 500 tys. zł dla ekoPionki do końca roku kalendarzowego, ale burmistrz w tym czasie ma podjąć wszelkie działania celem reorganizacji spółki oraz jej działalności.

Prosiłem pana w 2017 r. żebyśmy nie powoływali tej spółki, bo to tylko przysporzy problemów finansowych – odpowiedział Wojciech Maślanek. – Miał pan nauczkę po tym jak pan Zawodnik docisnął MZUK tak kolanem, że nie zlecał zadań do MZUK, jako jednostki budżetowej tylko korzystał z firm zewnętrznych.

Ani ja, ani pan jako radni nie mieliśmy wpływu na to czy zadania burmistrz zlecał zewnętrznym firmom, a nie dawał ich MZUKowi – ad vocem odpowiedział Stanisław Pacan.

Projekt uchwały dotyczący poręczenia kredytu nie został zaopiniowany pozytywnie przez komisję budżetu i finansów. Projekt będzie procedowany 7 czerwca podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta.

Przeczytaj również

Komentarze