Bomba ekologiczna – ostatni etap wydobycia

Bomba ekologiczna – ostatni etap wydobycia

Odkryte w 2013 roku pokłady nitrocelulozy nadal w dużej ilości zalegają w gruncie na terenie po byłych Zakładach Tworzyw Sztucznych „Pronit” w Pionkach. Samorząd wydobył i zutylizował ok. 1100 Mg tego poprodukcyjnego odpadu, a w ziemi nadal mamy jeszcze 350 Mg i brakuje ok. 5 mln zł na wydobycie i utylizację. Do 18 lutego 2021 r. podpisana ma zostać umowa z NFOŚiGW na dofinansowanie w wysokości ponad 3,8 mln zł na realizację przedsięwzięcia Likwidacja bomby ekologicznej.

Podczas sporządzania ekspertyzy rekultywacji gruntów i budynków Pionkowskiego Parku Przemysłowego „Pronit” w budynkach i w gruncie odkryto 230 Mg różnego rodzaju materiałów wybuchowych. W lutym 2014 r. ówczesny burmistrz Marek Janeczek poinformował Główny Inspektorat Ochrony Środowiska o objęciu programem likwidacji „bomb ekologicznych” mieszczących się na terenach po byłych ZTS „Pronit”. Mazowiecki Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska uznał iż obszar na którym znajduje się nitroceluloza, wymaga pilnych działań naprawczych. Dodatkowo podkreślił iż obecność materiałów wybuchowych i łatwopalnych jest niebezpieczne dla środowiska i stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia człowieka, środowiska roślinnego i zwierzęcego.

Podczas wydobywania nitrocelulozy (I etap prac) odkryto kolejne jej pokłady. Tym razem w ilości ok. 850 Mg. Burmistrz w grudniu 2015 r. zgłosił do prokuratury nielegalne składowisko materiałów wybuchowych. Prokuratura rozpoczęła śledztwo. Przesłuchała ok. 2000 osób, m.in. z byłego kierownictwa „Pronitu” i byłych pracowników wydziałów zajmujących się produkcją nitrocelulozy i prochu, z lat 70 i 80. XX wieku. W czerwcu 2017 roku śledztwo w tej sprawie zostało umorzone wobec niewykrycia sprawców.

Samorząd pionkowski  w okresie 2013-2019 zrealizował dwa etapu prac w zakresie likwidacji bomby ekologicznej na terenach byłych zakładów chemicznych, polegające na usunięciu nielegalnego składowiska nitrocelulozy i formaliny. Prace współfinansowane były ze środków bezzwrotnych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) oraz pożyczek (zwrotnych) z WFOŚiGW. Pierwszy etap prac wykonany został z środków pochodzących z NFOŚiGW w kwocie 2,4 mln zł (umowa z 27.11.2014 r.). Podczas wydobywania nitrocelulozy okazało się, że w ziemi znajduje się jeszcze ok. 850 Mg niebezpiecznego odpadu. Gmina zleciała wykonanie ekspertyzy Wojskowemu Instytutowi Technicznemu Uzbrojenia w Zielonce i na jej podstawie burmistrz zwrócił się do NFOŚiGW o możliwość podpisania aneksu do pierwotnej umowy i kolejne dofinansowanie wydobycia. NFOŚiGW udzielił wsparcia naszej gminie w formie dotacji w kwocie ok. 7 mln zł, na co podpisano stosowny aneks do umowy dotacji z 2014 r. Wydobyciem i utylizacją materiałów wybuchowych zajęła się firma Mesko S.A., która wykonała zadanie w trzech etapach z uwagi na ilość odpadów i zakończyła II etap prac w dniu 31 grudnia 2019 r. Niestety, w trakcie wydobywania odkryto kolejne pokłady nitrocelulozy. Gmina Miasta Pionki zwróciła się więc ponownie do NFOŚiGW oraz WFOŚiGW z prośbą o możliwość aneksowania pierwotnej umowy i otrzymania dofinansowania, dokładnie jak w 2016 r. Narodowy Fundusz zlecił gminie oszacowanie ilości nitrocelulozy. W dniu 7 września 2018 r. Instytut Przemysłu Organicznego w Warszawie wydał opinię z której wynika, że do usunięcia i unieszkodliwienia pozostaje ok. 1700 Mg nitrocelulozy suchej. Koszt zadania związanego z usunięciem i utylizacją tej ilości materiałów niebezpiecznych oszacowano w granicach 20-26 mln zł. Wiadomym jest, że samorząd pionkowski nie posiada takich pieniędzy, by sfinansować zadanie, więc rozpoczęła się długa batalia o ponowne aneksowanie umowy z 2014 r. I choć udało się to za pierwszym razem, teraz jednak pojawiły się problemy.

Już podczas prac związanych z I etapem wydobycia, ówczesny burmistrz Romuald Zawodnik próbował zainteresować tematem oraz pozyskać pieniądze od rządu RP z rezerwy budżetowej. I choć otrzymywaliśmy zapewnienia, że faktycznie, składowisko nitrocelulozy powstało w czasach, gdy zakład był jeszcze firmą państwową i jest to pozostałość po dawnej produkcji, to jednak nie pozyskaliśmy środków z budżetu państwa. Gmina musiała na własny koszt zlecać badania i ekspertyzy, by móc otrzymać dotację z NFOŚiGW.

Ponieważ nitroceluloza jest materiałem bardzo niebezpiecznym, który może ulec samozapłonowi nawet w wyniku wysokich temperatur powietrza czy podczas wyładowań atmosferycznych, były burmistrz, jak i obecny, starali się szukać pomocy finansowej we wszystkich możliwych instytucjach. Robert Kowalczyk spotkał się z Dyrektorem Departamentu Ziemi, który obiecał swoją pomoc w pozyskaniu środków na ostatni, III etap wydobycia nitrocelulozy. Zlecono Wojskowemu Instytutowi Technicznego Uzbrojenia w Zielonce wykonanie kolejnej ekspertyzy w zakresie potwierdzenia obecności nitrocelulozy oraz analizy pobranych próbek. WITU wydało obszerną ekspertyzę oraz zbadało właściwości zalegającej nitrocelulozy. Jest to niebezpieczny, łatwopalny materiał wybuchowy o szacunkowej ilości 300-350 ton. Niebezpieczeństwo przypadkowego nawet wybuchu jest bardzo prawdopodobne, gdyż nitroceluloza znajduje się zaledwie kilka centymetrów poniżej warstwy wierzchniej gleby. Miasto zwróciło się więc do dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej z prośbą o pomoc w ochronie tego terenu. Niestety WOT odmówił pomocy, stwierdzając jednocześnie iż „w chwili istnieje duże prawdopodobieństwo eksplozji niebezpiecznego materiału jakim jest nitroceluloza we wskazanym obiekcie, co z pewnością powinno powodować stały dozór licencjonowanych pracowników ochrony”, a prośba o wsparcie WOT „wykracza poza zakres kompetencji służbowych” dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej. Miasto oczywiście już od dłuższego czasu zleca ochronę terenu na którym znajduje się składowisko materiałów wybuchowych. Koszt takiej ochrony to nie bagatela – 300 tysięcy zł rocznie, które oczywiście wydatkowane są z budżetu miasta.

Batalia o pozyskanie środków na zapewnienie głównie bezpieczeństwa mieszkańcom naszego miasta, ale także okolic, trwała w najlepsze. Spotkania, pisma, rozmowy, składane wnioski nie przynosiły efektu. Wszystkie instytucje jakby bagatelizowały problem i zlecały miastu do wykonania kolejne ekspertyzy i badania. NFOŚiGW, który pomógł już dwukrotnie dofinansowując utylizację, zaproponował miastu pozyskanie środków unijnych i przedstawił złożony przez miasto wniosek Wodom Polski, które zażądały dodatkowych dokumentów, np. badań gleby i wód, z których wynikałoby, że teren objęty inwestycją nie jest miejscem, w którym doszło do historycznego zanieczyszczenia środowiska. Na podstawie takich badań można byłoby dokonać remediacji historycznego zanieczyszczenia powierzchni ziemi. Aby wykonać takie badania miasto Pionki musiałoby zwrócić się do Starostwa Powiatowego w Radomiu o wyjaśnienie kwestii ewentualnego wpisania terenu po byłych zakładach do aktualizowanego wykazu potencjalnych historycznych zanieczyszczeń powierzchni ziemi oraz uzyskać informacje na temat wykonania pierwszego etapu badań zanieczyszczenia gleby i ziemi. Potrzebne są również dokumenty potwierdzające czy przypadkiem na terenie składowiska nie znajdują się jeszcze inne niebezpieczne materiały i odpady, a jeżeli występują, to należy je wymienić i opisać ich wpływ na wody gruntowe. Takie badania są bardzo kosztowne i czasochłonne, a nie były zupełnie konieczne w I i II etapie wydobycia nitrocelulozy i formaliny. Miasto mogłoby podjąć się wykonania dodatkowych badań z własnego budżetu kosztem np. inwestycji, ale tu liczył się czas. Nitroceluloza, zgodnie z ekspertyzą WITU, jest materiałem niezwykle niebezpiecznym i zagrażającym mieszkańcom miasta i gminy Pionki. W poprzednich latach były burmistrz Romuald Zawodnik określał zagrożenie mianem „bomby w Hiroszimie” i nie straszył bezpodstawnie, gdyż w 2014 r. Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska uznał iż obszar na którym znajduje się nitroceluloza, wymaga pilnych działań naprawczych. Dodatkowo podkreślił iż obecność materiałów wybuchowych jest niebezpieczna dla środowiska i stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia człowieka.

Wojskowy Instytut Techniki Uzbrojenia przeprowadził badania fizyko-chemiczne próbek pobranych z terenów byłych ZTS „Pronit” i stwierdził, że choć nitroceluloza jest odpadem wycofanych z użytku materiałów i pomimo jej nieodpowiedniego składowania, nie utraciła swoich właściwości wybuchowych oraz:

  • stwarza zagrożenie związane z pożarem, mogącym przy tak dużej ilości przekształcić się w wybuch masowy,
  • zachowuje swoje właściwości palne oraz wybuchowe związane z silnie egzoenergetycznym procesem rozkładu termicznego,
  • wywiera wpływ na środowisko naturalne,
  • stwarza możliwość samozapłonu w wyniku którego do atmosfery przenikną szkodliwe związki azotu.

Nitroceluloza jest wrażliwa na ciepło, wstrząsy, tarcie, płomień, iskry i wyładowania elektrostatyczne. Nie można tego bagatelizować, szczególnie kiedy patrzy się na efekty wybuchu saletry amonowej w Bejrucie. Iskra z urządzenia spawalniczego doprowadziła do wybuchu magazynu w którym składowana była niebezpieczna substancja. W wyniku nieszczęśliwego wypadku śmierć poniosły  154 osoby, 60 uznano za zaginione, a ponad 5 tys. odniosło obrażenia.

Do tej pory w Pionkach w wyniku właśnie takiego niebezpiecznego wypadku na terenach byłych ZTS „Pronit” śmierć poniosły 2 osoby. Kiedy w grudniu 2018 roku na spalaczu firmy Mesko doszło do niekontrolowanego wybuchu niewielkiej ilości nitrocelulozy używanej do produkcji, siła rażenia fali dźwiękowej odczuwalna była w całym mieście i okolicy. Łatwo wyobrazić sobie, co stanie się gdyby 350 ton niebezpiecznych materiałów uległo wybuchowi. Takie zagrożenie mieliśmy na początku 2020 r. kiedy płonęło składowisko odpadów po firmie „Bomax”. Mieszkaniec Pionek podłożył ogień i tym samym stworzył ogromne zagrożenie nie tylko niebezpiecznymi dla zdrowia i życia związkami lotnymi, które dostały się do atmosfery, ale głównie rozprzestrzenieniem się pożaru na teren pobliskiej firmy Mesko, która produkuje proch i materiały wybuchowe oraz nielegalnego składowiska nitrocelulozy.

Władze miasta Pionki nieustannie starały się dotrzeć wszelkimi możliwymi sposobami do instytucji, które pomogłyby nam pozbyć się tykającej bomby. W ostatnim czasie skierowane zostały pisma do ministrów, posłów i senatorów ziemi radomskiej z prośbą o wsparcie w pozyskaniu środków na utylizację ostatnich pokładów nitrocelulozy, która zagraża bezpieczeństwu tysięcy mieszkańców. Wystarczy jedynie aneksować umowę z 2014 r. by miasto mogło otrzymać środki na wydobycie. Uchwałą z dnia 30 kwietnia 2020 r. zabezpieczono w budżecie miasta kwotę 700 tys. zł jako wkład własny do złożonego wniosku o dofinansowanie w NFOŚiGW.

16 października 2020 r. Robert Kowalczyk odbył spotkanie w Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej w Warszawie w sprawie wydania dokumentu potwierdzającego zgodność z celami środowiskowymi określonymi dla jednolitych części wód – taką nazwę nosi dokument, który jest wymagany przy składaniu wniosku o dofinansowanie wydobycia nitrocelulozy. W sprawie wydania dokumentu w Wodach Polskich interweniowała również dyrektor Departamentu Funduszy Europejskich przy Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Po rozmowie w Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej Gmina Miasta Pionki ponownie złożyła wniosek do Wód Polskich o wydanie stosownego dokumentu i tym razem udało się uzyskać potwierdzenie zgodności z celami środowiskowymi. 10 listopada, czyli w dniu wydania deklaracji przez Wody Polskie, złożono uzupełnienie do wniosku o dofinansowanie zadania do NFOŚiGW, a już 24 listopada NFOŚiGW poinformował, że złożony wniosek spełnia kryteria formalne i został oceniony pozytywnie oraz został skierowany do oceny merytorycznej II stopnia. Podpisanie umowy miało początkowo nastąpić do końca 2020 r.

Podczas najbliższej nadzwyczajnej sesji w dniu 17 lutego 2021 r. radni miejscy podejmą decyzję czy przyjmą dotację z NFOŚiGW w wysokości 3 mln 881 tys. 091 zł. Całość prac utylizacyjnych ma kosztować ponad 4,5 mln zł.

III etap prac będzie polegał na usunięciu i unieszkodliwieniu wycofanego z użytku materiału wybuchowego w ilości 300-350 Mg. Nitroceluloza zlokalizowana została na terenie o powierzchni 2,3906 ha, w ciągach technologicznych w dużej części obwałowanych i znajduje się na głębokości od 0,5m do 1,6m. Wydobywana będzie ręcznie szpadlami wykonanymi ze stali nieiskrzącej (co przeciwdziała wybuchowi), a więc nie istnieje ryzyko wycieku z maszyn substancji ropopochodnych, a samochody transportowe, którymi przewożona będzie nitroceluloza do utylizacji, będą lokowane z dala od gruntu podatnego na absorpcję substancji płynnych, a dodatkowo miejsce postoju zabezpieczone zostanie specjalnymi matami chłonnymi.

Po wykonaniu zadania teren zostanie wyrównany poprzez rozplantowanie gruntem, którego skład będzie naturalny dla środowiska gruntowo-wodnego. Użyta do uzupełnienia ziemia będzie pochodziła z terenów niezanieczyszczonych, co ma całkowicie zminimalizować przedostanie się do wód gruntowych jakichkolwiek zanieczyszczeń.

Wydobycie materiałów grożących wybuchem pozwoli na całkowite oczyszczenie terenu z pozostałości po produkcji prochu i innych niebezpiecznych materiałów. Przestaniemy żyć obok ogromnej tykającej bomby zagrażającej naszemu życiu i zdrowiu. I choć być może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale nitroceluloza zlokalizowana na terenach byłych Zakładów Tworzyw Sztucznych w Pionkach nadal realnie stwarza zagrożenie związane z pożarem (samozapłonem), mogącym przy tak dużej ilości przekształcić się w wybuch masowy. Nawet gdyby nie doszło do wybuchu, a jedynie do pożaru składowiska, to do atmosfery przedostaną się szkodliwe związki azotu.

Przeczytaj również

Komentarze