Czego chce radna Grzywacz? Dyskusja o piśmie od rzecznika dyscypliny

Czego chce radna Grzywacz? Dyskusja o piśmie od rzecznika dyscypliny

2 marca podczas XXXII nadzwyczajnej sesji rady miasta radna Wioletta Grzywacz była przeciwna przyjęcia rocznego planu pracy komisji rewizyjnej, gdyż komisja w swoich planach nie ujęła… kontroli organu zewnętrznego jaka odbywa się w urzędzie po „liście zatroskanych o dobro miasta”. Komisja radnego Wąsika powinna przeprowadzić kontrolę nad kontrolą – tak wynika ze słów radnej Grzywacz, a Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych upomina radę miasta, że nie dostarczyła w terminie odpowiedzi na jego pismo. Kto zawinił? Zdaniem Wojciecha Maślanka oczywiście burmistrz, który powinien przygotować radzie wszystkie dokumenty i stosowną odpowiedź.

Radni zebrali się w trybie nadzwyczajnym z powodu omyłki pisarskiej w podjętej w ubiegłym tygodniu uchwale budżetowej na rok 2021, który zgodny powinien być z uchwałą WPF. Podczas poprzedniej sesji radni zgodzili się na wyższy kredyt o ok. 800 tys. zł i wyższy deficyt, które zostały obniżone poprzez wprowadzenie przez burmistrza autopoprawki. Wszyscy radni 2 marca byli za przyjęciem uchwały poprawiającej różnice.

Kolejnym punktem obrad było przyjęcie rocznego planu pracy komisji rewizyjnej pod przewodnictwem Grzegorza Wąsika. Komisja wspólnie wypracowała swój plan zadań i jej członkowie zgodzili się, by w tegorocznym planie wpisać te zadania, których nie udało się zrealizować w roku poprzednim z uwagi na pandemię i ograniczenia z nią wprowadzone. Jako pierwsza w dyskusji nad przyjęciem planu na 2021 r. głos zabrała Wioletta Grzywacz, którą jak zawsze cytujemy dokładnie tak jak mówi:

Yyy nie zagłosuję za tym planem pracy ponieważ yyy w planie pracy nie jest ujęty yyy kontrola yyy jaka yyy odbywa się w urzędzie miasta. Ponieważ wszyscy radni yyy wszyscy radni można tak powiedzieć wiedzieli od początku grudnia, że, że pismo nadesłał Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych i dobrze by było gdyby w planie pracy znalazł się taki punkt. Tego punktu nie ma. Rzecznik zarzucił nam yyy że nie nadesłaliśmy odpowiedzi yyy i za tym planem pracy nie zagłosuję. Eee szanowni yyy radni, przede wszystkim powiem tak, yy przestańmy zamiatać sprawę pod dywan, zacznijmy pracować nad tym co rzeczywiście dzieje się w urzędzie.

Krzysztof Bińkowski zaapelował do radnych by skończyli wreszcie wojnę pomiędzy grupą radnych a burmistrzem, i zaczęli pracować na rzecz miasta i mieszkańców oraz o ostudzenie emocji.

Plan pracy został przyjęty przez członków komisji jednogłośnie – mówił radny Grzegorz Wąsik. – Ujęliśmy w nim te pozycje, które były niezrealizowane w ubiegłym roku ze względu na ilość posiedzeń i Covid, i pozycje, które uważaliśmy, że po prostu należy te sprawy skontrolować bądź wyjaśnić. Odniosę się również do głosu pani radnej Grzywacz. To nie jest tak, że każde pismo wpływające do rady, do przewodniczącego (rady), bo to pismo nie wpłynęło do komisji rewizyjnej, ma uwzględniać komisja rewizyjna. Jest tutaj punkt odnośnie kontroli, że w każdej chwili rada miasta może dowolną kontrolę zlecić komisji rewizyjnej jeżeli jest taka potrzeba. Jeżeli jest taka potrzeba, to proszę bardzo, niech rada miasta zleci komisji taką kontrolę tego czy innego zagadnienia i wtedy komisja rewizyjna się nad tym pochyli. Natomiast plan pracy nie może uwzględniać wszystkich pism, które wpływają do przewodniczącego rady czy do rady miasta, czy do pana burmistrza.

Chciałam zapytać pana przewodniczącego (Grzegorza Wąsika) czy się zapoznał dokładnie z tym pismem ponieważ tam jasno jest napisane, że rada miasta powinna taką opinię wydać – kontynuowała radna Grzywacz. – Więc yyy w ciągu 60 dni także z tego co czytałam.

Grzegorz Wąsik zapytał więc czy pismo od rzecznika było adresowane do przewodniczącego komisji rewizyjnej lub do komisji? Na co radna Grzywacz odpowiedziała, że do rady miasta. Skoro do rady miasta, to w dyskusji głos zabrał Włodzimierz Szałabaj, który w prosty sposób starał się wytłumaczyć niektórym radnym kto na pismo odpowiedzieć powinien. Przypomnijmy, że rzecznik napisał w grudniu dwa pisma adresowane odrębnie: do burmistrza i do rady miasta. Burmistrz na pismo adresowane do siebie odpisał w wyznaczonym czasie, rada miasta…dostała wezwanie w lutym od rzecznika, że czeka on nadal na ich odpowiedzieć. W ubiegłym tygodniu, podczas poprzedniego posiedzenia, Wojciech Maślanek wyjaśnił, że pismo od rzecznika po sesji skieruje do radców prawnych urzędu i dopiero podejmie dalsze działania.

Pismo o którym wspomniała pani radna wpłynęło do rady miasta 9 grudnia – mówił radny Szałabaj. – Co od tego momentu osoba odpowiedzialna za organizację pracy rady zrobiła? (przyp. red. przewodniczący rady Wojciech Maślanek). Dlaczego Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych stosuje pismo do rady miasta jakie podjęła działania? Już taki przypadek mieliśmy. Mieliśmy w przypadku naszych trzech radnych, których mandaty wisiały w powietrzu. Ja uważam, że to jest organizacja pracy rady, że tu jest rolą przewodniczącego żeby na podstawie tych dokumentów, które dostał do rady miasta, podjął działania żeby powołać komisję, czy rewizyjną jak tutaj wspomniał Grzegorz Wąsik, czy inną komisję problemową do zbadania tej sprawy. My, jako rada miasta na czele z panem przewodniczącym nie zrobiliśmy nic. I to jest problem.

Pismo w grudniu od Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych wpłynęło do rady miasta Pionki, ale to organ wykonawczy, burmistrz miasta Pionki miał 60 dni do złożenia wyjaśnień – tłumaczył Wojciech Maślanek. – Wyjaśnień i przesłania do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych. Natomiast panie radny, pismo kolejne od Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych z którym wysoką radę i mieszkańców zapoznałem na ostatniej sesji wpłynęło pod koniec lutego. I w tej chwili trwa procedura, pismo to zostało skierowane do radców prawnych o wydanie opinii prawnej i zapewniam pana, panie radny Szałabaj, że rada miasta podejmie w tym temacie odpowiednie kroki.

Wojciech Maślanek twierdzi, że choć do rady w grudniu wpłynęło pismo od rzecznika, to rada nie musiała niczego robić w tym zakresie, a odnośnie dokładnie tego samego pisma wcześniej głos zabrała radna Grzywacz, która nie zatwierdzi planu pracy komisji rewizyjnej ponieważ od grudnia radni wiedzieli, że do rady miasta wpłynęło takie pismo od rzecznika i nie zrobiono niczego w tej sprawie, a na dodatek komisja rewizyjna nie zajęła się w ogóle sprawą. Pismo wpłynęło do przewodniczącego rady miasta i dość szybko pojawiło się w internecie oraz kozienickich mediach by „pochwalić się” i zarzucić, że Robert Kowalczyk naruszył dyscyplinę finansów publicznych, choć nikt tego nie stwierdził. Pismo od rzecznika zostało przesłane do właściwego organu i podyktowane było obszernym listem w którym ktoś próbował udowodnić, że obecny burmistrz narusza dyscyplinę finansów, źle przeprowadza przetargi, wybiera „wygodnych sobie” oferentów itp. Radny Łyżwa i radny Maślanek wybrali się nawet na otwarcie ofert by naocznie sprawdzić czy faktycznie podczas otwierania kopert z ofertami można stwierdzić naruszenia przepisów, a nawet... samych kopert. Nie zauważyli aby oferty były wcześniej otwierane, ani że pracownicy urzędu „mataczą” przy wyborze oferty – wygrała najtańsza, zgodnie z przepisami. Burmistrz odpisał rzecznikowi na pismo i przesłał stosowne dokumenty w wyznaczonym czasie. Przewodniczący rady miasta, jako drugi adresat pisma nie zrobił nic w tej sprawie, co potwierdzali w swoich wypowiedziach radni.

W dniu 9 grudnia 2019 Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych pisze jasno i wyraźnie, może ja przytoczę: Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych ma obowiązek przekazania informacji o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych kierownikowi jednostki, czytaj burmistrz, której ona dotyczy oraz organowi sprawującemu kontrolę nad jednostką, czytaj radzie miasta Pionki. Kierownik jednostki oraz organ sprawujący nadzór, czytaj rada miasta, nad jednostką, który otrzymał przekazaną przez rzecznika wymienioną na wstępie informację, jest zobowiązany przekazać rzecznikowi dyscypliny w terminie do 60 dni. Nie zrobił pan nic – powiedział Włodzimierz Szałabaj, a Wojciech Maślanek odpowiedział: – No tak, zacytował pan mnie panie radny dosłownie przed chwilą co ja powiedziałem.

Skoro Wojciech Maślanek zgadza się ze słowami radnego Szałabaja i treścią pisma, to oznacza, że doskonale zrozumiał treść pisma od rzecznika, że rada miasta miała również 60 dni na udzielenie rzecznikowi odpowiedzi. Od dnia 9 grudnia 60 dni minęło… 7 lutego. W dniu 18 lutego rzecznik dyscypliny ponownie napisał do rady miasta, że wzywa ją do odpowiedzi jakie czynności podjęła w celu wyjaśnienia sprawy. Do dziś odpowiedzi brak, bo jak mówił Wojciech Maślanek, po zasięgnięciu opinii prawnej rada podejmie właściwe kroki.

Informuję pana, panie radny, że w tym momencie trwa procedura, pismo skierowałem do radców prawnych i zapewniam pana, że organ stanowiący rady miasta, jakim jest rada miasta Pionki w przedmiocie tego pisma na pewno rzecznikowi dyscypliny udzieli stosownej odpowiedzi – dodał przewodniczący rady.

Radny Paweł Kobylas zapytał więc Wojciecha Maślanka na które pismo rada miasta ma odpowiedzieć w ciągu wskazanych 60 dni: na to z grudnia, którego termin już minął, czy może na to z lutego.

Pismem, pismem panie radny Kobylas, pismem z lutego rzecznik dyscypliny finansów publicznych zobowiązał dopiero pismem z lutego radę miasta do udzielenia odpowiedzi – stwierdził Wojciech Maślanek, który na poprzedniej sesji odczytał wspomniane pismo z lutego: „kolejne pismo, które rada miasta otrzymała od rzecznika dyscypliny finansów publicznych z 18 lutego 2021 r. Przewodniczący Rady Miasta Pionki (...) w nawiązaniu do pisma z dn. 2 grudnia 2020 r. wzywam przewodniczącego do niezwłocznego przedstawienia rzecznikowi dyscypliny finansów publicznych informacji o podjętych działaniach w celu ustalenia czy w zakresie opisanym w przekazanej informacji doszło do naruszenia dyscypliny finansów publicznych i w podpisie zastępca rzecznika”. Niezwłocznie, czyli zaraz, natychmiastowo, niedługo, w tej chwili, ekspresowo, jak najszybciej itp., a nie jak twierdzi Wojciech Maślanek – w ciągu 60 dni. W zamieszczonym na łamach Tygodnika OKO piśmie adresowanym do… Przewodniczącego Rady Miasta z datą 2 grudnia 2020 r. (data wpłynięcia 9.12.2020) rzecznik wyraźnie napisał: „kierownik jednostki oraz organ sprawujący nadzór nad jednostką (…) jest obowiązany przekazać rzecznikowi dyscypliny, w terminie do 60 dni od dnia otrzymania niniejszego zarządzenia informację o podjętych działaniach w celu ustalenia, czy w zakresie opisanym w przekazanej informacji doszło do naruszenia dyscypliny finansów publicznych, a następnie informować go o dalszych czynnościach w sprawie i ich wynikach, chyba, że w terminie, wskazanym przez rzecznika dyscypliny, po przeanalizowaniu treści informacji, ustaleniu stanu faktycznego odnośnie do opisanych w niej okoliczności, w przypadku potwierdzenia, że okoliczności te wskazują na naruszenie dyscypliny finansów publicznych w jednostce, złoży do rzecznika zawiadomienie (…)” – tę samą treść radny Maślanek odczytywał raptem tydzień temu, a teraz twierdzi, że ma 60 dni na odpisanie, ale liczone dopiero od 18 lutego.

Dyskusję pomiędzy radnymi podsumował Krzysztof Bińkowski, który stwierdził, że trzeba zakończyć to „mocowanie kogutów”, bo sesja nadzwyczajna to nie miejsce i czas na takie dyskusje, radni nie powinni robić „show”, a temat „wałkowany jest” od co najmniej miesiąca.

To nie jest show, tylko to są fakty – odpowiedział Paweł Kobylas. – Albo mamy na odpowiedź 60 dni od 9 grudnia, albo od lutego. Zaczęliśmy dyskusję na temat czegoś i nie możemy, jak coś okazuje się niewygodne, zamieść tego pod dywan.

Wojciech Maślanek ponownie stwierdził, że pismo od rzecznika skierował do radców prawnych i po zasięgnięciu opinii będzie dopiero podejmować kroki. Zapomniał tylko dodać, że do radców trafiło pismo ponaglające od rzecznika dyscypliny, ale to chyba oczywiste skoro termin na odpowiedź na pismo z grudnia i tak minął już miesiąc temu.

Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że jest to takie sztuczne nakręcanie tematu – głos zabrał Zbigniew Belowski. – Wprowadził pan przewodniczący rady do tej sesji niespodziewanie projekt (przyp. red. dotyczący planu pracy komisji rewizyjnej), który mamy zatwierdzić. I jakie znaczenie ma w tej chwili dla mnie opinia pani radnej? Ja ją przyjmuję do wiadomości, że pani radna nie będzie głosowała za tym planem. Przewodniczący komisji wyjaśnił ten temat i na tym powinna się sprawa zakończyć, a nie maglować w kółko to samo. Pan po prostu powinien przystąpić do przegłosowania tego tematu i go zakończyć, a jeżeli są wątpliwości innego typu, to proszę je wprowadzić na najbliższą sesję i będziemy rozmawiać, i wtedy rada zajmie stanowisko.

Myślę, że prawnicy urzędu niebawem wydadzą opinię na temat tego pisma skierowanego, rada miasta zleci komisji rewizyjnej lub nie zleci kontrolę i na dzień dzisiejszy to jest chyba wszystko – wtrącił Tomasz Łyżwa.

Ostatni w dyskusji głos zabrał radny Paweł Abramowicz, który stwierdził, że będzie głosował przeciwko rocznemu planowi prac komisji rewizyjnej, bo nie ma w nim zaplanowanej kontroli spółek miejskich. Radny mógł, jako zastępca przewodniczącego komisji rewizyjnej, wnieść taki punkt podczas prac nad sporządzaniem planu, ale tego nie zrobił. Może też, jako radny, a już tym bardziej jako członek komisji rewizyjnej zaproponować w trakcie roku takie kontrole, ale woli być przeciwny wszystkim innym zaplanowanym działaniom.

Radni przystąpili do imiennego głosowania nad projektem uchwały nr 2, czyli zatwierdzenia planu pracy komisji rewizyjnej na rok 2021. Za przyjęciem uchwały głosowali: Zbigniew Belowski, Krzysztof Bińkowski, Dawid Jaroszek, Paweł Kobylas, Tomasz Łyżwa, Wojciech Maślanek, Piotr Nowak, Stanisław Pacan, Kamil Panufnik, Włodzimierz Szałabaj, Grzegorz Wąsik i Iwona Wydmuch. Przeciwni byli: Paweł Abramowicz i Wioletta Grzywacz, a od głosu wstrzymała się Anna Wierzycka. Tym samym radni przyjęli uchwałę dot. zatwierdzenia rocznego planu prac komisji.

Przeczytaj również

Komentarze