Dlaczego nocą nie wszystkie latarnie świecą?

Dlaczego nocą nie wszystkie latarnie świecą?

Ceny prądu poszybowały tak wysoko, że miasta są zmuszone oszczędzać energię by zmniejszyć rachunki za prąd. Gminy wiejskie całkowicie wyłączają oświetlenie uliczne nocą, a miasta uruchamiają je w części lub całkowicie wygaszają w miejscach mniej uczęszczanych lub nieużywanych w porach nocnych. Na temat „oszczędzania” pieniędzy od jakiegoś czasu w mieście Pionki odbywają się dyskusje. Jak zawsze najwięcej do powiedzenia mają miejscy radni.

Finansowanie kosztów energii elektrycznej i budowy oświetlenia jest obowiązkiem prawnym jednostek samorządu. Kwestie te regulują przepisy Prawa energetycznego. Koszty oświetlenia to jeden z większych wydatków w budżetach miast i gmin. Mogą stanowić 30-50% rocznych wydatków. Z powodu wysokich cen energii coraz więcej gmin i miast decyduje się na czasowe wyłączenie oświetlenia, a radyklane kroki w tym kierunku są konieczne, ponieważ samorządom nie może zabraknąć pieniędzy w budżecie na ten cel. Większe rachunki za prąd, to zmniejszone wydatki na inne przedsięwzięcia.

Nie jest żadną tajemnicą, że wszyscy płacimy więcej za energię elektryczną, szczególnie po wprowadzeniu 23% podatku VAT i innych opłat, które składają się na nasze rachunki. Zamiast 250 zł w roku 2022, trzeba zapłacić ponad 400 zł od początku 2023. Nie inaczej jest w samorządach. Niektóre zmagają się nawet z 500% wzrostem cen za zakup energii. Miasto Ciechanów płaciło ok. 2 mln zł rocznie, a teraz 10 mln zł. Miasto Pionki jest w podobnej sytuacji – ceny wzrosły tak bardzo, że burmistrz postanowił o wyłączeniu co drugiej latarni. Mieszkańcy narzekają, że jest ciemno, radni doszukują się drugiego dna całej sytuacji, a powód jest prosty – zamiast ceny 0,91 zł/kWh netto (+8% VAT) z zeszłego roku, teraz trzeba płacić 1,49 zł/kWh netto (+23% VAT). Różnica jest ogromna, a zaplanowane na ten rok środki na zakup energii już w połowie roku budżetowego okazały się niewystarczające. Jednostki samorządowe, pomimo maksymalnych oszczędności wydały na zakup energii ok. 80% budżetu w ciągu 8 miesięcy. Do tego wszyscy zmuszeni są do zaoszczędzenia 10% zużycia w stosunku do roku poprzedniego – inaczej trzeba będzie płacić kary.

Nawet policja wprowadziła racjonalne i oszczędne gospodarowanie energią, a komendanci komisariatów otrzymali pisma by umiarkowanie dogrzewali i schładzali pomieszczenia biurowe, wyłączali sprzęt komputerowy oraz racjonalnie korzystali z czajników elektrycznych. Były takie komisariaty, w których policjanci musieli zwrócić czajniki elektryczne, jakie mieli w swoich pomieszczeniach biurowych.

Wszyscy muszą oszczędzać, bo pieniędzy nie przybywa, a wydatki rosną. Radni z Pionek uważają, że skoro burmistrz wprowadził ograniczenia w oświetlaniu ulic, to zapewne miasto „zarobiło” na rachunkach. 4 sierpnia radni nie chcieli przeznaczyć środków m.in. na zakup energii i to samo zrobili także 23 sierpnia, choć poznali wysokość wzrostu cen, a nawet otrzymali do wglądu faktury. Od sesji na początku miesiąca niewiele się zmieniło w tym temacie, oprócz tego, że radni zdecydowali by nie wydawać pieniędzy na projekty ulic na działkach za kościołem, a PWKC nie potrzebuje już pełnej wysokości gwarancji bankowej. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze w kwocie 550 tys. zł miały zostać więc przeznaczone na zakup energii, gazu, a także na ustawowe podwyżki wynagrodzeń dla pracowników samorządowych, także w oświacie. Tarczą solidarnościową na zakup energii nie są objęte żadne obiekty sportowe, a więc wydatki w POSiR rosną w zastraszającym tempie. Trzeba więc pokryć je bezpośrednio z budżetu miasta.

Jest to niezbędne dlatego, że może się okazać, że staniemy przed fakturami wymagalnymi. I to dotyczy zarówno zasobów komunalnych (energia elektryczna, ciepło, woda), ale także szkół, przedszkoli i POSiR wraz z jego obiektami – tłumaczył pod koniec sierpnia Robert Kowalczyk.

Zdaniem Wojciecha Maślanka burmistrz jak zwykle „kłamie i manipuluje”, bo pieniądze są mu potrzebne głównie na wynagrodzenia dla pracowników, których pozatrudniał bez zapytania przewodniczącego rady czy może. Gdyby jednak radny spojrzał dokładnie w tabele jakie otrzymał do uchwały, zobaczyłby, że na wynagrodzenia np. w POSiR (do końca roku) przeznaczone zostało raptem 10 tys. zł, za to na rachunki ponad 110 tys. zł.

Ważny projekt, to ja muszę zabrać (głos). Panie burmistrzu, ja generalnie oceniłem ten projekt na ostatniej sesji już 4 sierpnia i będę głosował zdecydowanie przeciw – mówił radny Maślanek, który nikogo nie zaskoczył tym, że znów nie zgadza się z propozycją burmistrza. – A powiem panu jeden tylko z moich argumentów. Jeżeli chodzi o ten nieszczęsny prąd (…) nie przekonuje mnie argument, że zakup energii, że jest, że są zwiększone ceny czy też zwiększone zużycie. No bo jak ma być zwiększone zużycie jak pan praktycznie ¾ miasta jest ciemno, bo pan wyłączył oświetlenie miasta, mam 4 zdjęcia, które jutro zaprezentuję. Sam pan zdecydował, że co najmniej 50% oświetlenia (wyłączy).

W mieście nie ma zwiększonego zużycia energii elektrycznej, bo właściwie niemalże wszędzie jest oświetlenie energooszczędne, a ponieważ miasto musi wygenerować o minimum 10% mniejsze zużycie, to niestety wygaszono więcej świateł niż gdyby były dawne lampy sodowo-rtęciowe. Robert Kowalczyk mówił, że gdyby nie decyzja o wyłączeniu części oświetlenia ulicznego, to już dzisiaj miasto nie miałoby pieniędzy na zapłatę rachunków z powodu ogromnego wzrostu cen i wprowadzeniu 23% podatku VAT (zamiast dotychczasowego 8%).

Bo naprawdę to powinno dać oszczędności. Powinno dać te oszczędności – kontynuował radny Maślanek. – No bo my i pan burmistrz mówi teraz, że możemy się znaleźć w sytuacji faktur wymagalnych. My już panie burmistrzu się znajdujemy tak generalnie panu powiem, bo nie wiem, czy jeżeli rada miasta Pionki nie podejmie tego projektu (zmian w uchwale budżetowej) i nie uchwali tej uchwały, to nie wiem panie burmistrzu czy we wrześniu pracownicy otrzymają wynagrodzenia. No taki jest stan dzisiejszego budżetu.

Radni uchwały nie podjęli, a więc zgodnie ze słowami przewodniczącego, zgodzili się świadomie na to, by nie płacić miejskich rachunków za zakup energii i nie dać ustawowych podwyżek pracownikom samorządowym. Jeżeli w Pionkach zrobi się całkowicie ciemno, basen pozostanie zamknięty do końca roku kalendarzowego, nie będą odbywać się żadne wydarzenia, w urzędzie nie będzie światła, a pracownicy masowo będą składać pozwy za brak podwyżek, to wiadomo, że winą za to wszyscy mogą obarczyć radę miasta, a właściwie czterech radnych: Pawła Abramowicza, Annę Wierzycką, Wiolettę Grzywacz i Wojciecha Maślanka, bo zagłosowali przeciwko zaproponowanym zmianom w budżecie. Wolą by pieniądze w wysokości 550 tys. zł, które nie są już potrzebne po stronie wydatków na sporządzenie projektów ulic i na zabezpieczenie kredytu, leżały sobie bezczynnie niż przeznaczyć je na coś, co trzeba zapłacić.

Robert Kowalczyk skomentował tę decyzję krótko – skoro radni nie chcą przeznaczyć tych środków, to trudno, RIO zadecyduje i dodał, że to ani jego wina, ani radnych, że rząd podniósł najniższą krajową, a co za tym idzie także wszystkie inne pochodne od wynagrodzeń.

Panie burmistrzu, o podwyżkach wynagrodzeń było wiadomo już w grudniu zeszłego roku, więc niech mi pan nie opowiada, nam tutaj takich rzeczy, bo wie pan, no tak to, no wie pan, idzie do opinii publicznej, że idzie, że idą takie informacje, że radni są źli, radni cały czas są nie tacy – mówiła radna Wioletta Grzywacz, którą cytujemy dosłownie. Media informują o konsekwencjach podjętych przez radę decyzji, nawet tych złych, a chyba nie powinny, bo opinia publiczna nie może o tym wiedzieć. Najwyraźniej przekaz lokalnych gazet powinien być jeden – wszystko co złe w Pionkach, to wina Kowalczyka, tak jak media publiczne informują, że to co złe w Polsce, to wina Tuska.

Zdaniem radnej Grzywacz o tych potrzebach burmistrz wiedział przy konstruowaniu budżetu, choć jak mówił radny Grzegorz Wąsik podczas jego uchwalania wszyscy radni byli poinformowani, że wiele pozycji jest po prostu niedoszacowanych, bo wydatki przewyższały dochody i wiedzieli, że w trakcie trwania roku budżetowego będą musieli dokonać korekt.

Robert Kowalczyk jako przykład wzrostu kosztów utrzymania nawet samorządu, powiedział, że akurat tego dnia, przed spotkaniem z radnymi, do jego gabinetu przyszli przedsiębiorcy, którzy musieli zamknąć cukiernię, bo nie stać ich już na zapłatę rachunków.

Panie burmistrzu, ale to jest zupełnie inna sprawa – stwierdziła radna Grzywacz. – Zupełnie inna sprawa. Wyłączył pan co drugą latarnię, tak jak tutaj powiedział pan przewodniczący Maślanek. Wjazd od Sokołów, ciemno jest jak nie wiem co. Mamy już jesień, prawda? Prawie jesień (…). Dobrze, czy lato, bo. Dobrze, ale we wrześniu będzie już jesień. I teraz jadąc od Sokołów ciemno jest, jak nie powiem gdzie. Naprawdę. Panie burmistrzu, naprawdę włączmy te latarnie. Panie burmistrzu, tu chodzi o bezpieczeństwo naszych mieszkańców. Powiem panu prosty przykład dlaczego o tym mówię. Ponieważ jadąc ostatnio jechało chyba 7 takich dziewczyn młodych, które jechały na rolkach i żadna nie miała odblasku. Po prostu nie widziałam tych dziewczyn. W ostatniej chwili zauważyłam. Panie burmistrzu, ale gdyby były latarnie, widoczność byłaby zupełnie inna tam, prawda? Tak, że tak to wygląda w naszym mieście. Powiem panu tak, jeżdżę po całej Polsce i powiem tak, nie widziałam jeszcze nigdzie, żeby była co druga latarnia wyłączona.

Faktycznie nie we wszystkich gminach święci się co druga latarnia, bo w większości światła uliczne są całkowicie wygaszone, co potwierdził radny Tomasz Łyżwa: „tu poruszony był aspekt, że co druga lampa świeci. Myślę, że to był dobry pomysł, bo ja jeżdżę trochę po kraju i jeżdżę w nocy. I pierwsze tu z brzegu, np. w Brzózie żadna lampa się nie świeci. Co prawda jest to gmina i niewielka miejscowość, nie miasto. Głowaczów też, nic się nie świeci w nocy. Tam gdzieś przy sklepach i ewentualnie nic”.

Jadąc nocą po kraju można zauważyć, że faktycznie większość miejscowości spowitych jest w ciemnościach, a w miastach oświetlane są skrzyżowania, przejścia dla pieszych czy drogi często użytkowane. Jednak w mieście Pionki nie chodzi jedynie o prąd do oświetlania ulicznego – potrzeba go też w żłobku, przedszkolach, szkołach oraz obiektach sportowych i stąd propozycja złożona radnym przy przeznaczyć na ten cel pieniądze, które już wiadomo, że nie zostaną wydatkowane na cele zapisane w budżecie przy jego uchwalaniu.

Przeczytaj również