„Dziurawy” projekt Al. Jagiellońskiej. Kto ma rację? Radny Łyżwa mówi, że na projektach to się trochę zna

„Dziurawy” projekt Al. Jagiellońskiej. Kto ma rację? Radny Łyżwa mówi, że na projektach to się trochę zna

Budowa Al. Jagiellońskiej trwa w najlepsze. Ma to być droga, która połączy dwie inne drogi miejskie: ul. Chemiczną z ul. Leśną. I choć powinno się wydawać, że ta inwestycja ucieszy większość mieszkańców oraz wszystkich radnych, wszak to droga, która z gruntowej przemieni się w prawdziwą drogę miejską, to jednak nie wszyscy są zadowoleni.

Wybudowanie Al. Jagiellońskiej pozwoli na pewno na usprawnienie przejazdu w tej części miasta. Wraz z budową samej drogi powstała już kanalizacja deszczowa, sieć wodociągowa i sanitarna oraz właśnie budowane są chodniki, za chwilę ścieżki rowerowe i oświetlenie uliczne. Przebudowane również zostaną skrzyżowania.

O tej ulicy podczas posiedzeń rady mówi się coraz częściej. I to wcale nie za sprawą trwającej inwestycji czy postępu prac, ale głównie negatywnie. A zaczęło się kilka tygodni temu, kiedy na jednym z posiedzeń, przedsiębiorca, którego ofertę wykonania tej inwestycji odrzucono ze względu na wysoką cenę, złowieszczył, że przetargi w mieście wygrywają „zaprzyjaźnione” firmy i zapewne zaproponowana cena jest za niska, bo wiadomo „trza mieć honor i ambicję” żeby przyznać się, że za chwile pojawią się aneksy do umowy i rozpocznie się „wyciąganie pieniędzy państwowych”. Sam przedsiębiorca podkreślał niejednokrotnie, że nie wygrywa przetargów, bo jest za tani. Po ujawnieniu rozstrzygnięcia przetargu, że różnica w cenie podanej przez wykonawców, to ponad 2,2 mln zł, narracja odrobinę się zmieniła i choć „jedne i te same firmy, są młodsze i pracują, ja nie mam pretensji”, to ów przedsiębiorca mówi podczas komisji do radnych: „i w ogóle nie chcę słyszeć o żadnych dodatkowych pieniądzach na zrobienie zjazdów jakichś. To muszą być zrobione, bo droga i parking przy kościele to jest ileś lat, ileś lat jest, to nie powstało wczoraj. A tu, dlaczego szybko, śpieszy się pan burmistrz, żeby szybko jak najwięcej wypchać tych pieniędzy dodatkowych. Bo przecież robię, to podjąłem decyzję, moje ryzyko jest. Moje ryzyko, mnie się nie pyta”.

Zdaniem radnego Maślanka cena oferty, która wygrała była zbyt niska i „uzbieramy ponad 8 mln, jak było rozstrzygnięcie na ponad 7, to będzie ponad 8 albo 9 już”. Oferta była na 6 mln 260 tys. zł (dofinansowanie zewnętrzne to blisko 6 mln zł), teraz dokładane do niej jest 60 tys. zł, więc rachunek nadal wynosi mniej niż mówi radny, a poza tym nowe zadanie dopisane jest do realizacji Al. Jagiellońskiej, bo ona właśnie jest wykonywana, a dodatkowe prace łączą się w całość.

Dyskusja o ul. Al. Jagiellońska została wywołana, bo w projekcie uchwały budżetowej pojawił się zapis: zwiększa się plan wydatków o kwotę 60.000 zł w zadaniu pn. Budowa drogi gminnej – Aleja Jagiellońska z przeznaczeniem na budowę chodnika oraz zjazdów w okolicy Kościoła NMP Królowej Polski. A winnym zwiększonych wydatków jest ksiądz proboszcz, który zwrócił się do burmistrza z wnioskiem o wykonanie dodatkowych prac w związku z budową drogi ul. Al. Jagiellońska. Prosi by wykonany został podjazd dla samochodów od strony ul. Al. Królewska w stronę głównego wejścia kościoła, co umożliwi wjazd karawanu pogrzebowego, by przy wykonywaniu zaprojektowanego parkingu, który znajduje się przy kościele wykonać dodatkowe odwodnienie poprzez podłączenie do kanalizacji deszczowej oraz zaprojektowany chodnik przy pasie jezdni ułożyć bliżej ogrodzenia kościoła, co zapewni całość chodnika znajdującego się już na Al. Królewskiej. Robert Kowalczyk uznał, że uwagi księdza są jak najbardziej logiczne i możliwe do wykonania, szczególnie, że to teren miejski, koszt niewielki, a w efekcie będzie można w całości połączyć Al. Jagiellońską z Al. Królewską i więcej do tematu nie wracać.

– Panie burmistrzu, chodzi mi o okolice kościoła NMP czy projekt, czy projekt ul. Jagiellońskiej nie zawierał zjazdów, dojazdów czy też, czy też tego krótkiego odcinka chodnika, czy to było przeoczenie projektanta czy pana kierownika Dygasa? Jak to jest, że mamy taki dziurawy projekt i teraz musimy aneksować i 60 tysięcy dokładać na coś, co powinno, co powinno być w projekcie i powinno być, być po prostu dopilnowane i, i po prostu już wykonywane? – pytał radny Wojciech Maślanek.

Robert Kowalczyk odpowiedział, że zjazdy w stronę kościoła zostały zaprojektowane, ale są to zjazdy do 10 m (tak jak wynika z Prawa budowlanego), a tu chodzi o odcinek ponad 40 m i zrobienie chodnika przy kościele, którego w projekcie nie było, bo projekt dotyczy Al. Jagiellońskiej, a chodzi o chodnik wzdłuż Al. Królewskiej. Tomasz Łyżwa mówi, że faktycznie należałoby to dokończyć i „jest to potrzebne, żeby zamknąć pewien obszar i wykonać drogę, i ja się z tym zgadzam, ale…”, bo radny zawsze ma jakieś „ale”:

Nie zakończył pan poprzedniej inwestycji, którą robi pan już od dwóch lat, a wprowadza nową – dodał radny, bo przecież ostatnio radni opozycyjni wyraźnie „nakazali” burmistrzowi, żeby do końca kadencji nie wprowadzał już żadnych nowych zadań inwestycyjnych do realizacji, bo przecież przyjdzie nowy burmistrz i nowa rada, więc będą robić po swojemu. Przy okazji Robert Kowalczyk dowiedział się od Tomasza Łyżwy, że gdyby przygotowywał projekty uchwał z inwestycjami tak, by radni mogli sobie wybierać, która jest dla nich korzystna, a którą należy odrzucić, to w tym mieście wiele inwestycji by już powstało. Tylko jak to rozwiązać prawnie, skoro księgowość ma swoje reguły, a budżet musi być tak skonstruowany by wszystko było precyzyjnie rozliczone i jasno wynikało jedno z drugiego. Radnym jednak taki stan nie odpowiada i woleliby z budżetu wkładać i wyjmować według uznania.

Naprawdę panie burmistrzu już bym do końca zrezygnował z tego projektanta, który to projektował no. Panie burmistrzu, no żeby dojazdów czy zjazdów do praktycznie głównej drogi łączącej ul. Chemiczną z Leśną, ul. Jagiellońską ni do, nie dopracować czy przeoczyć, panie burmistrzu, kierownik wydziału czy projektant? To niech projektant w tej chwili te 60 tys., a nie my mieszkańcy wszyscy mamy dokładać, no szanowni państwo. Kościół jest też ważny, wiadoma sprawa. Instytucja, która w większości mieszkańców po prostu niezmiernie szanowana i ma prestiż, tak? Ja nie mam tu żadnych przeciwwskazań, ale no dlaczego my ciągle za błędy projektanta, który wziął pieniądze za projekt, no mamy ciągle dokładać? – mówił radny Maślanek, choć projektant wykonał plany Al. Jagiellońskiej, a nie Al. Królewskiej.

Ja jeszcze do pana burmistrza mam takie pytanie, bo odnośnie ulicy Jagiellońskiej, ja mam tu kopię projektu przed sobą, były wprowadzone zmiany, bo jeśli dobrze pamiętam, to w poprzedniej kadencji był ten projekt robiony i pan, pan chyba panie burmistrzu na zlecenie to projektantowi dał przeprojektowanie, jak dobrze pamięta, skrzyżowania. Miało być chyba rondo koło kościoła, a jest no, nie wiem. Może pan tutaj podzieli się, dlaczego była przeprojektowana ta ulica, bo tu jest data 2020 rok, to w tej naszej kadencji, za pana kadencji był ten projekt robiony, zmieniany. Dlaczego akurat to skrzyżowanie przy projekcie było przeprojektowane? No na projektach się trochę znam, że np. mamy niedokończoną ulicę Popiełuszki. Ten kawałeczek, na który mamy dołożyć 60 tys. – jak zawsze dopytywał radny Łyżwa, który bardzo lubi zadawać różne pytania po wielokroć, nawet wówczas, gdy jego przedmówca mógł pytać o to samo i uzyskać pełną odpowiedź. Teraz sam sobie właściwie udzielił odpowiedzi, ale pytał dalej. – Ale w projekcie jest to skrzyżowanie tak oszczędnie tutaj zaprojektowane, gdzie przy ul. Chemicznej jest już rozbudowane, a nawet idzie w Armię Krajową po, no chyba po kilkanaście, kilkadziesiąt metrów. I no, panie burmistrzu nasuwa mi się logiczne pytanie, przecież ten projektant, jak to projektował, no przecież tam, no widział, że tam jest no ciąg pieszy przy kościele, jeszcze niedokończona ulica i to dla mnie jest dziwne, chociaż nie jestem projektantem, że inne skrzyżowania się wyciąga jak tu widać po kilkanaście metrów i się komponuje z innymi układami komunikacyjnymi, a tu te brakujące kawałek ulicy i chodnika, bo chodnik z tego co wiem jest zaprojektowany troszeczkę inaczej, w innym ciągu, no robi się takie rzeczy. Tak, że nie wiem, ktoś to zlecił, ktoś za to zapłacił i ktoś odebrał ten projekt. I teraz, a teraz my musimy naprawiać te buble, nie wiem, pana, pana urzędników, pana projektanta?

Jeden z mieszkańców, który już wcześniej przychodził na spotkania w sprawie budowy ul. Nowej i właściwie chciał, by Miejscowy Plan Zagospodarowania został zmieniony, bo nie podoba mu się „ucho”, czyli droga, która kiedyś miała być częścią ronda, ale go nie będzie, bo jest w tym miejscu niepotrzebne i skrzyżowanie zostało już przeprojektowane. „Ucho” akurat wchodzi na jego działki, więc jest przeciwny by przy jego terenie wybudowane zostały takie dziwne drogi, więc nie zgodzi się na sprzedaż swojej działki pod budowę takiej drogi. Teraz głośno zastanawiał, czy z innej jego działki oraz przedsiębiorcy obecnego na posiedzeniu, jest zaprojektowany zjazd w ul. Jagiellońską, która właśnie jest wykonywana.

Jeżeli nie, rozpocznie się rozbieranie chodników, rozbieranie krawężników, żeby mieszkańcy mogli z tamtej strony wjeżdżać na swoje działki – mówił i dopytywał radnego Łyżwę, który miał projekt przed sobą i choć podobno „trochę się zna na projektach”, to nie chciał brać odpowiedzialności za to, co z planów „wyczyta”.

Robert Kowalczyk odpowiedział, że w ramach rozpoczęcia prac nad projektem drogi, właściciele działek są o tym informowani i „tym bardziej jesteście informowani o tym, jeżeli gmina występuje o pozwolenie na budowę, bo wtedy możecie złożyć swoje zastrzeżenia”. Dodatkowo projekt Al. Jagiellońskiej był wyłożony w urzędzie i każdy mógł się z nim zapoznać, a został wykonany w 2020 r., więc dziwi, że dopiero w momencie rozpoczęcia prac „nagle” właściciele dopatrują się braku zjazdów, choć Al. Jagiellońska w pierwotnej wersji zaprojektowana była dużo wcześniej, bo w poprzedniej kadencji i można było śmiało zgłaszać swoje zastrzeżenia.

Burmistrz wyjaśnił również, że projekt został zmieniony, bo poprzednich zaplanował w Al. Jagiellońskiej dwa ronda i uznano, że lepsze będą skrzyżowania, za czym również głosował radny Tomasz Łyżwa, który teraz pyta o powód zmiany projektu.

Przeznaczyliśmy pieniądze, żeby ten projekt zmienić. Nie zrobiliśmy tego tak, żeby wchodzić w każdą drogę po 50 czy 100 metrów, tylko robił to projektant zgodnie ze sztuką, czyli tyle, ile stanowi prawo, a więc 10 metrów droga nadrzędna w podporządkowaną i na odwrót – mówił Robert Kowalczyk i dodał, że prawda jest, że nie ma zjazdu do kościoła, ale nie oznacza to, że w ogóle nie ma tam żadnych zjazdów. – Gdyby radny Łyżwa chciał się zapoznać, to powinien zobaczyć, że z ul. Jagiellońskiej są dwa zjazdy na parking przy kościele NMP. Nie ma super projektów i wiemy o tym dobrze i przy każdym projekcie występują różnego rodzaju problemy czy występują różnego rodzaju rzeczy, które warto by było przy tej okazji zrobić.

Podobnego zdania jest również Grzegorz Wąsik, który uznał, że warto zrobić chodnik w miejscu, gdzie niedzielny ruch jest ekstremalnie duży. Dodał, że przy nowych projektach zawsze trzeba coś dorobić lub przerobić. Oprócz chodnika w Al. Królewskiej, właśnie przy okazji budowy Al. Jagiellońskiej, zrobione zostaną również inwestycje współfinansowane przez mieszkańców Centralnej Kolonii, bo akurat modernizowana jest ul. Zakładowa i boczne, więc mieszkańcy chcąc zamknąć inwestycje w tej części miasta, postanowili dołożyć się do miejskich inwestycji i mieć wykonane zatoki postojowe i miejsca parkingowe czy odwodnienie bloku. A też można byłoby uznać, że projektant nie przewidział, że jest to konieczne.

Tylko 3 radnych głosowało przeciwko nowym zadaniom: Paweł Abramowicz, Tomasz Łyżwa i Wojciech Maślanek, choć ci dwaj ostatni mówili, że kościół to prestiżowa instytucja, wielu mieszkańców ją ceni i że warto wykonać to, o co prosił ksiądz, ale… Wszystko zawsze warto, ale… radni najczęściej głosują przeciw, bo mają swój pogląd na wiele miejskich spraw.

Przeczytaj również