Gdzie mogą spotykać się radni z klubu PiS?

Gdzie mogą spotykać się radni z klubu PiS?

Takie pytanie zadał przewodniczący komisji statutowej przy wprowadzaniu zmian w zapisach projektu Statutu Gminy Miasta Pionki. Radcy prawni nanieśli poprawki i wykreślili punkt brzmiący: burmistrz zapewni klubowi radnych możliwość korzystania z pomieszczenia w urzędzie miasta oraz materiałów i urządzeń biurowych na takich samych zasadach jak radzie miasta.

Komisja statutowa, jako komisja doraźna, ukonstytuowała się w dniu 5 grudnia 2018 r. i pracuje nad nowym statutem. Zmianę dokumentu wymusiła Ustawa ze stycznia 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych. Opracowanie nowego statutu jest obwarowane licznymi opiniami i komentarzami, co wielu gminom sprawia trudności w dopasowaniu dokumentu do obowiązujących zapisów prawnych. Dokumentami nadrzędnymi są ustawy, których treści nie można kopiować do statutów. Nie można również zamieszczać w statutach zapisów sprzecznych z dokumentami nadrzędnymi.

Mamy dwie wersje statutu – mówił Piotr Nowak, przewodniczący komisji. – Przygotowaną przez radcę prawnego i przez nas jako komisję.

W wersji przygotowanej przez komisję widniał np. zapis, że przewodniczący rady może dyscyplinować radnego na sesji, kiedy ten mówi nie na temat, słowami „do rzeczy”. Mógł też upominać radnego i wyprosić go z obrad. Radny za takie przerwane posiedzenie nie otrzymałby diety.

W orzecznictwie nie występuje coś takiego jak dyscyplinowanie radnego, a tym bardziej nie ma takiej sankcji jak kara upomnienia – wyjaśniał radca prawny. – Nie ma również możliwości wydalenia radnego z udziału w sesji i wskazano, że jest to gwarantowane ustawą o samorządzie gminnym – prawo radnego do udziału w sesji i wypełnianie mandatu.

Aby zdyscyplinować radnego, przewodniczący musi zarządzić przerwę w obradach i zwyczajnie z radnym porozmawiać.

Wojewoda wskazał, że nie może rada określać powinności dla burmistrza w statucie, ponieważ zostały już one uregulowane w ustawie o samorządzie gminnym i innych przepisach. W tej sytuacji rada może wystąpić do burmistrza z prośbą w konkretnej sprawie.

Było zapisane: burmistrz zapewni klubowi radnych możliwość korzystania z pomieszczenia w urzędzie miasta oraz materiałów i urządzeń biurowych na takich samych zasadach jak radzie miasta – stwierdził Piotr Nowak. – I to zostało usunięte.

Jest orzecznictwo i to dość szerokie na temat tego, że nie można burmistrza zobowiązywać w statucie i określać mu takich obowiązków – tłumaczył radca. – Jest to kwestia wyłącznie na poziomie tylko wewnętrznej regulacji i współpracy między organami i nie widzę tutaj absolutnie problemu i myślę, że też zlej woli nie będzie.

Piotr Nowak powołując się na swoje doświadczenia twierdzi, że nie jest do końca taki pewien, że burmistrz wykaże się dobrą wolą i udostępni klubowi radnym pomieszczenie w urzędzie. Wolałby aby tak brzmiący zapis pozostał w statucie.

Literatura wskazuje nam jakie elementy mogą być w statucie – wyjaśniał radca. – W statucie gminy powinny się znajdować tylko te elementy działania klubów radnych jak np. zasady uczestnictwa klubu radnych w przygotowywaniu planu pracy rady gminy, zasady współdziałania klubów z komisjami radnych, prawo do zgłaszania wniosków w sprawie zmiany porządku obrad, prawo inicjatywy uchwałodawczej. Takiego rodzaju elementy w statucie głównie formujemy, czyli elementy natury czysto wykonawczej. Ten zapis nie mieście się w uregulowaniu statutowym, a z drugiej strony może naruszać ten element, że nie można narzucać tego władzy wykonawczej.

No to ja mam pytanie takie – głos zabrał Piotr Nowak. – Radni klubu PiS będą chcieli się spotkać, to gdzie mogą się spotkać? Na ulicy.

Radca prawny odpowiedział, że takie spotkanie może się odbyć w urzędzie w ramach organizacji pracy urzędu i przy współpracy z burmistrzem.

To ja mam takie pytanie – kontynuował Piotr Nowak. – Kluby radnych działają w sejmie, działają w senacie. Mają swoje pomieszczenia? Mają. Więc dlaczego samorząd ma być traktowany inaczej? – na co radny Szałabaj odpowiedział, że przecież rada miasta ma swoje pomieszczenia w urzędzie (biuro, gabinet przewodniczącego i dodatkowy pokój). Stanisław Pacan stwierdził, że jednak istnieje taka możliwość, że klub nie będzie mógł się spotkać w urzędzie.

Bo wójt czy dany burmistrz po prostu nie wyrazi zgody – dodał Wojciech Maślanek i dodał, że w ustawie nie ma zapisu mówiącego, że burmistrz musi wyrazić zgodę i była taka sytuacja, że klub został wyproszony z urzędu w kadencji 2006-2010.

Jak już mówiłem, narzucenie organowi wykonawczemu tego obowiązku nie mieści się w uprawnieniach rady jeśli chodzi o podejmowanie statutu – tłumaczył radca prawny. – Państwo jako rada i pan burmistrz pracujecie na rzecz dobra tego miasta. W szczegóły nie wchodzę, bo nie są to sprawy dotyczące statutu od strony prawnej. Ja wyszedłem z dobrej praktyki współpracy i wolałbym się tego trzymać.

Ale czy to wynika z jakichś innych przepisów, że nie może działać, nie może korzystać z pomieszczeń urzędu miasta? – dopytywał radny Nowak. – Bo jesteśmy nauczeni przykrym doświadczeniem.

Włodzimierz Szałabaj przysłuchując się dyskusji zapytał, czy Robert Kowalczyk wyprosił kiedykolwiek radnych z klubu PiS z urzędu, na co Wojciech Maślanek odpowiedział, że ten burmistrz nie, ale poprzedni w pierwszej kadencji tak zrobił.

To jak się mamy tak wracać, to wróćmy się jeszcze go Gomułki – stwierdził radny Szałabaj. – Mamy nową kadencję.

No to jak pan burmistrz chce na nowo zaczynać, to po co pan burmistrz się pytał po co radni spotykają się w pomieszczeniu rady? – pytał Piotr Nowak. – Takie dyskusje były. Jak mówimy szczerze, to mówimy szczerze.

Czy burmistrz zadał wam takie pytanie? Po co się pan spotyka w pokoju rady? – nie mógł uwierzyć Włodzimierz Szałabaj. – No ludzie kochani, zacznijmy żyć faktem, a nie teorią i spiskiem. Do rzeczy niech będą te dyskusje, a nie, że burmistrz was wyrzuci na bruk.

Z całej dyskusji wynika, że jestem radnym i jestem w klubie, i mogę mieć zabronione wejście do rady miasta. Taka możliwość istnieje – powiedział Stanisław Pacan, który nie jest zrzeszony w żadnym klubie. Klub radnych PiS liczy 4 członków: Wioletta Grzywacz, Piotr Nowak, Grzegorz Wąsik i Tomasz Łyżwa.

Ramą naszej pracy jest ustawa i ustawa nam zezwala na działalność taką albo inną, jak wgląd nawet do dokumentów – wyjaśniał radny Szałabaj. – I o czym my tutaj rozmawiamy?

To dlaczego burmistrz może nam zabronić spotkania się? – pytał Stanisław Pacan, a Włodzimierz Szałabaj dopytywał kiedy taka sytuacja miała miejsce. – No nie zabronił, ale chcemy taki zapis zrobić. Ale jak będzie zapisane, że burmistrz może nie wyrazić zgody, no to może tak się stać.

Dyskusję nad teoriami chciał przerwać Zbigniew Belowski, wyjaśniając, że burmistrz jako kierownik urzędu ma obowiązek udostępnić radnym pomieszczenia.

I tak było zapisane i radcy prawni mówią, że to jest źle zapisane – stwierdził Stanisław Pacan. I faktycznie radcy prawni wykreślili zapis, ponieważ ustawa nakłada na burmistrza taki obowiązek i nie trzeba, a w zasadzie nie wolno ponawiać tego zapisu w statucie.

Klub radnych nie jest niczym innym, jak tak naprawdę poszczególnymi radnymi, którzy wchodzą w skład rady miasta – starał się jeszcze raz wytłumaczyć sporną kwestię radca prawny. – I faktycznie dla nich korzystanie z pomieszczeń w godzinach popołudniowych mogą stanowić jakąś trudność, ale to są kwestie już uzgodnieniowe. W czasie pracy urzędu radny ma przecież prawo przyjść, zapoznać się z dokumentacją, o coś zapytać, bo to jest prawo radnego. Ja chyba bym nie szukał dziury w całym.

Ale proszę pana, daję przykład – mówił Piotr Nowak. – Jest pomieszczenie w biurze rady. Tam cały czas przebywa pracownik, siedzi przy komputerze, a my się chcemy spotkać jako radni i co, mamy go wyprosić? Jak mają radni, powiedzmy, porozmawiać we własnym gronie? A są tematy, że radni chcą się spotkać i porozmawiać we własnym gronie, gdzie sala jest zajęta. W pomieszczeniach rady siedzi tam pracownik, nie jest członkiem rady. Siedzi tam i jest komputer ustawiony.

Sytuacja z pracownikiem „siedzącym tam” to sytuacja tzw. awaryjna. W związku z reorganizacją pracy w urzędzie i zamianą pokoi wydziałów, pracownik zatrudniony na zastępstwo przebywa w pokoju, który jest do dyspozycji radnych, ale tylko do końca tego tygodnia.

Dyskusję nad projektem statutu zakończono i przewodniczący komisji poprosił radców prawnych o przygotowanie najnowszej wersji dokumentu, ale bez komentarzy prawnych i orzecznictwa. – Ja bym prosił bez komentarzy, bo one będą nas rozpraszać.

Wstępnie projekt statutu ma się pojawić do zatwierdzenia przez radę na grudniowej sesji, kiedy to do rozpatrzenia zostanie przedłożony projekt budżetu na 2020 r.

Udostępnię każdemu klubowi radnych pomieszczenie sali konferencyjnej w celu odbywania spotkań i narad na terenie urzędu, jeżeli tematem tych spotkań albo narad są sprawy związane z działalnością i zadaniami rady – odpowiedział burmistrz zapytany, czy ma zamiar blokować klubowi dostęp do pomieszczeń. – Radni mają również swoje biuro do którego mają nieograniczony dostęp.

Problemem w odbywaniu się spotkań radnych mogą być godziny pracy urzędu. Dopóki w budynku są pracownicy nic nie stoi na przeszkodzie, aby radni odbywali swoje spotkania nawet do godzin wieczornych. Powinni jednak uwzględnić prawo do odpoczynku pracownika urzędu zagwarantowane w kodeksie pracy i nie powodować naliczania godzin nadliczbowych.

Przeczytaj również

Komentarze