Główni specjaliści ds. przesunięć w budżecie oraz znikające pisma do radnych

Główni specjaliści ds. przesunięć w budżecie oraz znikające pisma do radnych

Echa sesji budżetowej długo jeszcze nie umilkną ponieważ przesunięto blisko 500 tys. zł z wynagrodzeń czy zakupu materiałów i wyposażenia w przedszkolach, MOK, CAL, obiektach sportowych. Pokłosie grudniowych decyzji właśnie nabiera tempa. Do radych wpływają pisma o których przewodniczący nie wspomina przedstawiając za to inne, głównie te, które nie dotyczą grupy radnych nazwanych na poprzedniej sesji „ekspertami od budżetu”.

Dyrektor Centrum Aktywności Lokalnej zwrócił się na piśmie do przewodniczącego oraz przekazał pismo do wiadomości wszystkich radnych w sprawie braku środków na organizację V Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki z Czarnego Krążka. Aby festiwal mógł się odbyć trzeba już rozpocząć jego organizację, ale radny Bińkowski podczas grudniowej sesji zawnioskował o zmniejszenie w kwocie 60 tys. zł z budżetu CAL (zakup usług pozostałych) i przeznaczenia tych środków na remont chodników – Aleje Lipowe 14 i Asnyka 1.

Jest jedno pismo o którym pan przewodniczący tutaj nie wspomniał, ono jest skierowane do pana, ale także do pozostałych radnych. Jest to pismo z CAL i kieruje je pan dyrektor, a temat dotyczy braku środków finansowych na organizację V Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki z Czarnego Krążka pod honorowym patronatem Andrzeja Piasecznego – mówił podczas ostatniej sesji Kamil Panufnik, przewodniczący komisji oświaty i kultury. – I tutaj zwracam się z pytaniem skąd wziąć kwotę 30 tys. zł właśnie na organizację tego festiwalu? I tutaj moje pytanie może do pana przewodniczącego i do pana radnego Krzysztofa Bińkowskiego, który te środki zdjął czy przesunął na grudniowej sesji budżetowej, z prośbą o jakieś wskazówki dla pani skarbnik, skąd my mamy teraz te środki przesunąć? A że panowie są głównymi specjalistami do spraw przesunięć, to właśnie do was kieruję to pytanie.

Ja myślę, że jak będzie trzeba to my wskażemy pani skarbnik – stwierdził Krzysztof Bińkowski, a faktycznie jest potrzeba pilnego zastanowienia się gdyż festiwal odbywa się w kwietniu i najwyższa pora rozpocząć jego przygotowania.

To ja się odniosę, panie radny – głos zabrał Wojciech Maślanek. – Jak dobrze pan zauważył, to pismo było skierowane do mnie i do rady miasta, i to przyjmując skierowałem do wszystkich radnych, w teczkach każdy radny miał to przedmiotowe pismo. Jeżeli chodzi o te 30 tys. zł o które wnosi czy podnosi pan dyrektor Alot z CAL, jest to taka sama, taka sama sytuacja jak z naszymi przedszkolami, które sprawę, których jutro będziemy szczegółowo dyskutowali. Ale ja bym tylko przekazał, chce pan żebym w tej chwili wskazał skąd środki będą przesunięte, gdy będzie taka niezbędna potrzeba, bo jeszcze w tym piśmie tak szczegółowo pan dyrektor nie wskazuje tego. No chociażby nawet tak na, tak na szybko, nawet z zimowego utrzymania dróg czy, przesuniemy gdyż warunki mamy jakie mamy także myślę, że spokojnie, spokojnie, bo trzeba, trzeba po prostu jedno tutaj podnieść tu nikt nikomu nic nie zabrał. Pieniądze przecież radni sobie nie przeznaczyli, pieniądze są w budżecie, a jeżeli taka potrzeba będzie, nastąpi, na pewno, na pewno te środki się znajdą.

Skoro już o pismach mowa, to radny Włodzimierz Szałabaj zapytał gdzie podziało się pismo od organu podatkowego, które było zaadresowane do rady miasta Pionki, a nie do przewodniczącego rady.

Pan w swoim wystąpieniu dzisiaj informował o wszystkich pismach, o wszystkich rzeczach, które pana i radę dotyczyły – mówił radny Szałabaj, choć nie do końca przed kamerami Wojciech Maślanek mówi o wszystkich pismach, bo np. pominął pismo z CAL, pominął w sumie 7 pism od dyrektorów przedszkoli, rad rodziców tych przedszkoli oraz związków zawodowych (dotyczące „przesunięcia” 200 tys. zł z wynagrodzeń). Pominął również pismo od Stowarzyszenia Kontrast czy właśnie wspomniane pismo z Urzędu Skarbowego – Pismo wpłynęło do rady miasta, zaadresowane jest do rady miasta i tu powinniśmy zająć stanowisko. Cieszy fakt, że w pracy rady miasta pojawiają się takie punkty w których pisma kierowane są konkretnie do komisji, bo to jest praca rady. Także zadam jeszcze raz pytanie – czy pan wszystkie pisma przekazał zgodnie z kompetencją?

Wojciech Maślanek odpowiedział, że pismo znajduje się w biurze rady w segregatorze pism wchodzących z 2019 r. Dokładnie o to samo pismo pytał Włodzimierz Szałabaj pozostałych radnych pod koniec ubiegłego roku i nikt o żadnym piśmie nie wiedział.

Panie radny, jeżeli, jeżeli, jeżeli, jeżeli sprawa, sprawa w tym piśmie, domniemam, że tu chodzi o radną, chyba o tym piśmie rozmawiamy, dotyczyła sprawy, sprawy indywidualnej radnej i ja mając swoje prerogatywy, załatwiłem i udzieliłem odpowiedzi wyczerpującej organowi, który się zwracał, poprzez złożenie przez panią radną wyjaśnień. Także ja nie wiem, ja nie wiem panie Włodzimierzu w czym jest tutaj problem w tej chwili?

Problem jest w ukrywaniu przez pana pism, które przychodzą do rady – stwierdził burmistrz. – Nawet dzisiaj nas pan oszukał, bo otrzymał pan pismo od Stowarzyszenia Kontrast i gdzie to pismo jest?

Pismo od Stowarzyszenia Kontrast wpłynęło do biura rady. Prezes stowarzyszenia zwraca się w nim do rady miasta o ponowne zabezpieczenie i zapisanie w budżecie CAL kwoty 10 tys. zł na tzw. promocję (z tego działu „przesuwał” środki Wojciech Maślanek) z której dofinansowywany jest coroczny Dzień Kobiet organizowany dla wszystkich pań z Pionek i zaproszonych gości.

Włodzimierz Szałabaj odpowiedział Wojciechowi Maślankowi, że skoro pismo kierowane jest do rady miasta, to w kompetencjach rady należy rozpatrywanie wszelkich takich pism.

Jeśli pan tego nie rozumie, to można iść dalej, że pan przekracza swoje uprawnienia i nie dopełnia obowiązków – mówił radny Szałabaj, ale przewodniczący stwierdził, że ten temat nie jest właściwy do poruszania go na sesji.

Jeszcze raz podkreślam, udzieliłem wyczerpującej odpowiedzi i sprawa została załatwiona i nie ma żadnego problemu – mówił Wojciech Maślanek. – Pismo od stowarzyszenia wpłynęło w ubiegłym bodajże tygodniu i naprawdę nie wiem, radni otrzymają to pismo, a jeżeli będę uważał, że ja mogę udzielić odpowiedzi w imieniu rady miasta Pionki, również to udzielę i państwo radni zostaną powiadomieni.

Ponieważ burmistrz dopytał czy rada to wyłącznie radny Maślanek, rozpoczęła się wymiana zdań na temat pisma, które wpłynęło na początku grudnia do burmistrza, a nie zostało podobno przekazane radnym. Robert Kowalczyk dopytywał o jakim piśmie konkretnie mówi przewodniczący i usłyszał, że o skardze z 5 grudnia.

Nie mam, nic nie ukrywam jak pan radny – odpowiedział burmistrz. – I tak panu wyjdzie.

Panie burmistrzu, tu nikt nie ukrywa, naprawdę. To pan ma problemy z MOK o czym pan niebawem się przekona. Komisja już niebawem będzie rozpoznawała, także naprawdę, niech się pan nie denerwuje, spokojnie, bo mamy problem – mówił przewodniczący. – Bo wie pan, możemy utrzymywać, utrzymujemy w tej chwili dwóch dyrektorów i pan, i panu jest do śmiechu, no naprawdę. A co to jest dla pana burmistrza dwóch dyrektorów MOKu i kolega. Ale wrócimy do tematu.

W związku z wystąpieniem rozbieżności prawnej dotyczącej kompetencji przewodniczącego oraz rady miasta (co do rozpatrywania pism przychodzących do rady, czyli wszystkich radnych, w których imieniu jednoosobowo decyzje podejmuje przewodniczący, jak np. z pismem do wojewody w sprawie mandatów 3 radnych, kiedy napisał, że rada miasta podjęła decyzję, choć nawet radnych nie poinformował o tym, że wojewoda zwrócił się z zapytaniem), radny Włodzimierz Szałabaj poinformował iż w tej sprawie zwróci się bezpośrednio do organu nadzorującego pracę rady.

Nie jedno pismo – odpowiedział Wojciech Maślanek. – Proszę słać codziennie.

Moje wystąpienie z zapytaniem o pismo, które tutaj rozpoczęło taką szeroką dyskusję, to jest jedno. Pismo jest skierowane z organu do organu. Dwa są organy w mieście: uchwałodawczy i wykonawczy. Jeśli ktoś tego nie rozumie i pełni funkcję przewodniczącego i ma pismo zaadresowane rada miasta Pionki, to powinien to scedować na sesję, tak jak dzisiaj po raz pierwszy mamy przykład takiego działania – ponownie głos zabrał radny Szałabaj, ale w tym momencie głos zabrał mu przewodniczący.

Rzadko mamy okazję rozmawiać, panie przewodniczący czy nawet się spotykać, czy widzieć – mówił radny Kamil Panufnik, który dodał, że nie dla wszystkich drzwi gabinetu przewodniczącego są otwarte po tym jak Stanisław Pacan upomniał radnych, że od „okładania się słowami” jest gabinet przewodniczącego, a nie sesja rady.Mam nadzieję, że pana dni jako przewodniczącego są już policzone ponieważ nie ogarnia pan całkiem tej rzeczywistości. W ogóle nie radzi sobie z sytuacją. Naprawdę jest coraz gorzej.

Ja odpowiem panu, panu, panu, panie Panufnik. Panie radny Panufnik, na pewno by pan więcej wiedział, gdyby się pan całą sesję nie bawił telefonem, to jest po pierwsze, komórkowym. Naprawdę, proszę się zachowywać poważnie i słuchać seniora, bo pewne sprawy jest od tego gabinet przewodniczącego i biuro przewodniczącego, biuro rady. Natomiast nie wiem w czym radni, część radnych widzi jakiś problem? Także zachęcam do korzystania z dokumentów wszystkich, bo każdy radny ma prawo, ma prawo wglądu do każdego dokumentu. Naprawdę. Biuro rady miasta jest otwarte w godzinach, wie pan jakich, także zachęcam i proszę się nie bawić więcej telefonem na sesjach rady miasta.

Słowa przewodniczącego o korzystaniu z telefonów wywołały uśmiech na twarzach radnych, gdyż dość często właśnie dzięki internetowi w telefonach sprawdzają różne informacje potrzebne im podczas debat. Niestety nie da się skorzystać z tabletów, które radni posiadają tylko i wyłącznie do oddawania głosów i sprawdzania wyników. Każde uruchomienie innej aplikacji zawiesza tablet, bądź cały system posiedzeń. Niestety jest to efekt zakupów sprzętu jeszcze w poprzedniej kadencji na który została przeznaczona dość duża kwota, ale szukano oszczędności.

To telefony też pan będzie od teraz zabierał? – zapytał Robert Kowalczyk.

Skoro pan burmistrz tak wyrywa się do głosu, gdzie mu nie udzieliłem – stwierdził przewodniczący. – Chciałem pana burmistrza teraz, w tym momencie zapytać na koniec tej sesji rady miasta Pionki, dlaczego pan burmistrz nie wykonał zarządzenia pana wojewody w sprawie pani…pani dyrektor MOK natomiast wcześniejsze zarządzenie, rozstrzygnięcie pana wojewody w sprawie pana dyrektora szkoły podstawowej nr 1 pan wykonał? Jaka jest tutaj różnica? Niech pan powie publicznie w czym tkwi problem?

Przewodniczący zapomniał dodać, że w sprawie dyrektora szkoły rozstrzygnięcie wojewody wpłynęło jeszcze za poprzedniego burmistrza i Robert Kowalczyk nie chciał kontynuować sporu pomimo ciągłości władzy, ponieważ nie był stroną konfliktu w sprawie wygranego konkursu na dyrektora PSP nr 1.

Pan przewodniczący znowu jak mantrę, jak się czepi jednego tematu, to od początku sesji do samego końca – mówił burmistrz, ale przerwał mu Wojciech Maślanek prosząc o odpowiedź. – Przepraszam bardzo, zadał mi pan pytanie, więc odpowiadam. Jak mantra czepił się jednego tematu, bo myślę, że pretenduje do tego komitetu Wspólne Pionki. Dzisiaj rada miasta podjęła uchwałę dotyczącą przekazania tej sprawy komisji skarg i niech się pan tak nie denerwuje. Komisja skarg zbada, będzie się pan mógł temu przyjrzeć, zresztą zapewne będzie się pan przyglądał, bo przecież widzę, że pan nie może usiedzieć na miejscu, bo tak pana ta sytuacja drapie. Do 27 lutego jest czas i będzie nad tym rada obradować ponownie.

Czyli reasumując, zwolnił pan i nie wie dlaczego – stwierdził przewodniczący i na tym zamknął posiedzenie.

Przeczytaj również

Komentarze