Gorące kartofelki, grubsza sprawa, czyli niekończąca się debata o… niczym

Gorące kartofelki, grubsza sprawa, czyli niekończąca się debata o… niczym

Za władzami miasta XXI sesja, która odbyła się w dniu 30 kwietnia. Nadzwyczajna nie tylko w sensie trybu zwołania, ale przede wszystkim dyskusji na jaką pozwolili sobie radni, choć sam przewodniczący pisał do burmistrza, że „dbając o maksymalne zabezpieczenie radnych i uczestników sesji przed śmiertelnym zagrożeniem” prosi o możliwość przeprowadzenia obrad w sali widowiskowej MOK i zapewnienie środków ochrony osobistej. Debata nad zmianami w uchwale budżetowej trwała blisko 2 godziny podczas których poruszono mnóstwo tematów. Artykuł obszerny, dla wytrwałych. Kto nie lubi czytać może obejrzeć przebieg całej sesji.

Dyskutowano obszernie nad projektem zmian w uchwale budżetowej, właściwie tym samym, który został już omówiony w zeszłym miesiącu podczas XX sesji. Radni pozwolili sobie przy okazji omawiania projektu uchwały poruszyć wszystkie nurtujące ich kwestie, by po blisko dwóch godzinach gorącej debaty stwierdzić, że dyskutują o niczym, bo właściwie wszystkie te sprawy mogły zostać omówione na komisjach, które nie odbywają się od momentu wprowadzenia ograniczeń w związku z pandemią. Na wniosek przewodniczącego zawieszone zostały do odwołania posiedzenia komisji oraz dyżury radnych. Radni twierdzą, że nie mają okazji spotkać się na komisjach, a przewodniczący twierdzi, że rada pracuje normalnie. Widocznie odwołał swój wniosek, ale nie poinformował o tym wszystkim radnych.

Dyskusja radnych nad projektem zmian w uchwale budżetowej była wielowątkowa, bo wpleciono w nią interpelacje, cytaty z gazet, spory na temat zwoływania sesji zwyczajnych i nadzwyczajnych, a także poruszono temat rozłamu uroczystości rocznicowych. Była też wymiana poglądów na temat konstrukcji budżetu miasta, który powinien być prosty jak budżet domowy i tak traktowany, a nie jest. Radny Łyżwa pytał Zbigniewa Belowskiego czy ma amnezję, gdy tymczasem sam jakby zapomniał, że na początku tej kadencji zlikwidowano wydział promocji i ciągle wplata w swoje wypowiedzi nieistniejący wydział obarczając go nawet konsekwencjami odszkodowań, bo ma zamiar złożyć skargę na burmistrza i pyta, czy wydział promocji zapłaci mu odszkodowanie. Radni opozycyjni mówili, że pieniędzy na wypłaty może i zabraknie w jednostkach budżetowych, ale to dopiero może we wrześniu i oni zastanowią się nad zasadnością wydatkowania pieniędzy na pensje dla pracowników, ale dopiero w III, może w IV kwartale roku, ale nie teraz, bo jest koronawirus i trzeba na wszystkim oszczędzać, bo gospodarka pada. Okazuje się, że nawet potrzeba zakupu nowości wydawniczych dla biblioteki po to, aby mieszkańcy mogli je czytać w dobie ograniczeń na wszelkie rozrywki oferowane przez miasto, nie jest wydatkiem koniecznym. Radni to przeanalizują w połowie roku i wtedy ewentualnie podejmą decyzję. Radny Bińkowski prosił o mniej emocji, bo takiej eskalacji wzajemnej agresji pomiędzy radnymi nie widział jeszcze, choć jest radnym drugą kadencję. Zbigniew Belowski natomiast stwierdził, że celem niektórych radnych jest „wszystko paskudzić, psuć, wprowadzać ogólne zamieszanie maksymalnie jak się da”, bo takie wytyczne dostali. A miała to być dyskusja nad projektem uchwały nr 1…

Przedłożony w dniu 22 kwietnia projekt uchwały w sprawie zmian w uchwale budżetowej nieznacznie odbiega od tego projektu uchwały, który był procedowany czy rozpoczęty w dniu 24 marca – rozpoczęła omawianie projektu skarbnik miasta. – Zmiany, które występują między tym, a tamtym projektem dotyczą wprowadzenia do budżetu środków jako pomoc finansowa dla starostwa powiatowego na zakup aparatu USG, dofinansowanie tego zakupu w kwocie 50 tys. zł. Na ten cel środki zostały wygospodarowane poprzez zmniejszenie wydatków dla MOK w związku z organizacją festynu rodzinnego.

Skarbnik omówiła też zmiany zawarte w autopoprawce, które pojawiły się kiedy projekt już został przedłożony radnym do analizy, a miasto otrzymało dotacje, a więc należy zwiększyć kwoty po stronie zarówno dochodów, jak i wydatków o kwotę ok. 111 tys. zł.

Ponieważ skarbnik pozostałe pozycje projektu uchwały omawiała zaledwie miesiąc temu, zapytała czy ma ponownie je omawiać, ale przewodniczący stwierdził, że skoro na poprzedniej sesji wszystko szczegółowo wyjaśniła, to nie ma takiej konieczności chyba, że radni potrzebują jakiejś dodatkowej informacji, a więc radna Grzywacz poprosiła o ponowne szczegółowe omówienie każdej pozycji.

Jako pierwszy głos w dyskusji zabrał radny Stanisław Pacan, który poprosił przewodniczącego żeby uzgodnili jakiś kalendarz sesji do końca roku, bo nie może być tak, że w ciągu jednego miesiąca burmistrz zwołuje dwa razy sesję nadzwyczajną.

Materiał, który jest zgromadzony nijak się ma do sesji nadzwyczajnej, jest to sesja zwyczajna – stwierdził radny. – Powinniśmy się spotkać, duży materiał, na komisjach porozmawiać, zaopiniować. Uważam, że tak nie możemy postępować. Jesteśmy w takim czasie i okresie, no oczywiście, pokazało nam się parę groszy w budżecie z wolnych środków i takie mam wrażenie, jakby nas te pieniążki parzyły, jak kartofelek gorący w ręku i rozrzuciliśmy po budżecie w tym paragrafie, ten dział, rozdział, po troszeczku i nie wiem czy na jesieni nie będziemy z kolei tych ziemniaczków wybierać po to, żeby jakąś grubszą sprawę załatwić.

Zdaniem radnego wiele spraw nie wymaga pilnego potrzeby ponieważ w budżecie są pieniądze, a przed samorządem wielka niewiadoma, bo nikt nie wie, co przed nami, a więc wolne środki jakie pojawiły się na rachunku bankowym powinno się „zatrzymać trochę i takie decyzje co do uchwał niektórych można podjąć za 2 miesiące, za 4, za 5 i nic by się nie stało”.

Radny pytał na co mają być wydatkowane pieniądze na tzw. promocję, bo czyta w uzasadnieniu „że na gazety, znaczy promocję gazetową artykułów”, ale to był jeden z zapisów tego punktu, bo zadania promocyjne z budżetu miasta, to m.in. finansowanie działań promocyjnych realizowanych przez stowarzyszenia, artykuły i wydawnictwa promujące miasto, czyli np. folder reklamowy miasta Pionki czy artykuł promujący jakąś dużą miejską imprezę.

To ja uważam, że ja, jak państwo uważają, to jest państwa sprawa, nie ma sensu płacić redakcjom redaktorom żeby nam jakąś laurkę w jakimś artykule napisali o naszym mieście. Jeśli prasa chce coś napisać, niech przyjadą i niech zrobią wywiad i niech poinformują społeczeństwo jeśli chcą to uczynić.

Miasto Pionki ma podpisane umowy tzw. promocyjne z Radio Radom, Echo Dnia i Zebrra.tv. W ramach takiej umowy miasto ma wykupione miejsce na publikację artykułu swojego autorstwa lub czas antenowy.

Jeśli mamy otrzymywać za promocyjne środki finansowe naszego miasta takie laurki jaką ja dostałem, może państwo też, na Wielkanoc z życzeniami, no to ja sobie czegoś takiego nie życzę, bo ja jestem trochę radnym, 20 lat, ale proszę państwa czegoś takiego jeszcze w życiu nie dostałem. Nikt się na coś podobnego nie odważył – mówił radny, a w dalszej części wypowiedzi stwierdził, że są w mieście „pisarze gminni” i piszą artykuły z których wynika, że „przewodniczący nie zwołuje sesji, trzeba podjąć uchwały w sprawie stawu, bo jak nie, to mieszkańcy nie będą mogli wypoczywać”.

Okazuje się, że uchwały nie ma i nie będzie – mówił Stanisław Pacan. – Nie wiem, bo pan burmistrz wycofał i jak teraz skomentują ci pisarze gminni mieszkańcom, ewentualnie przeproszą mieszkańców, że wprowadzili ich w błąd.

Radnego Dawida Jaroszka zdziwiły słowa Stanisława Pacana.

Po pierwsze, z tego co pamiętam, jeżeli się mylę, to proszę mnie wyprowadzić z błędu i z góry przepraszam jeżeli się mylę, ostatnia sesja została zwołana przez pana burmistrza jako zwyczajna. Została ona w trakcie zmieniona na sesję nadzwyczajną, nie przez pana burmistrza. Druga rzecz – który z tych punktów, jakie tutaj są przedstawione nie są istotne dla miasta wg pana Stanisława? Nie musi pan odpowiadać, bo to jest temat rzeka. Dla mnie są wszystkie istotne i ciągniemy ten temat również z ul. Słowackiego, parkingami przy Konopnickiej i Boh. Studzianek niepotrzebnie. Tematy te, które teraz tu poruszamy są dla mnie bardzo istotne i uważam, że mogliśmy się równie dobrze spotkać na komisjach przed sesją i omówić to na spokojnie, bo nic naprawdę nie stoi na przeszkodzie żeby spotykać się i omawiać te tematy, a nie teraz na sesji.

Wojciech Maślanek zwrócił uwagę radnemu, że swoje pytania powinien kierować do „organu wykonawczego”. Na co burmistrz stwierdził, że nie jest jedyną osobą na sali do której mogą być kierowane pytania.

Zgadza się. Debatujemy panie burmistrzu nad projektem uchwały nr 1, którego pan jest autorem, prawda? Czyli logicznie jest żeby pytania, muszą być kierowane do wnioskodawcy, tak? – pytał Wojciech Maślanek. I z logicznego punktu widzenia debata nad projektem uchwały powinna dotyczyć zapisów projektu, a radni dyskutowali w dalszej części poruszając tematy dalece odbiegające od budżetu miasta.

Stanisław Pacan wyjaśnił, że wcale nie mówił, że coś w projekcie uchwały jest niepotrzebne.

Tylko nie w tym czasie, nie teraz, ponieważ mamy taki okres czasu, pan pamięta co mówiłem, że środki mogą nam się przydać. Te pozycje niektóre można było zostawić, przesunąć na inny okres. Pilne tak, bo ja podkreśliłem pilne sprawy, można było nawet na nadzwyczajnej sesji – mówił radny Pacan właśnie podczas XXI nadzwyczajnej sesji rady miasta.

Włodzimierz Szałabaj zabierając głos od razu wyjaśnił, że nie w materii projektu uchwały, na co zareagował szybko Wojciech Maślanek, przerywając radnemu wypowiedź, że dyskusja jest nad projektem. Radny poprosił jednak o udzielenie głosu, bo chciał wiedzieć, co przewodniczący i jego zastępcy zrobili od momentu, kiedy otrzymali informację pod koniec marca z platformy e-posiedzenia iż dostępna jest możliwość przeprowadzenia online sesji, a nawet komisji.

I nie byłoby teraz panie Stanisławie tego mówienia, że zwołujemy sesję zwyczajną jedną, zwyczajną drugą, mogliśmy normalnie procedować – mówił radny Szałabaj. – Panowie, mamy XXI wiek. Halo, tu są Pionki. Wyjdźcie z tych kokonów i zacznijcie pracować normalnie.

Panie radny, panie radny, to ja panu odpowiem. Najpierw trzeba zasięgnąć opinii o stanie naszego sprzętu technicznego i wtedy by pan miał odpowiedź – stwierdził przewodniczący. Na co burmistrz odpowiedział, że nie dalej jak w zeszłym tygodniu odbyła się sesja online w starostwie powiatowym i nie działał im sprzęt, ale poradzili sobie żeby móc podjąć ważne decyzje dla powiatu.

Widocznie gdzie indziej można, u nas nie można i stad dzisiaj sesja nadzwyczajna – stwierdził Robert Kowalczyk i poinformował, że złożył do przewodniczącego wniosek o zwołanie sesji zwyczajnej po to, żeby można było dyskutować na temat projektów o których mówił Stanisław Pacan, jako tych, które jego zdaniem mogą zaczekać nawet 5 miesięcy, czyli do ostatniego kwartału roku budżetowego. – Niestety nie był pan (Stanisław Pacan), ani przewodniczący zainteresowany zwołaniem sesji w ciągu 2 tygodni, wobec tego zmieniłem swój wniosek na sesję nadzwyczajną dlatego, że nie możemy sobie pozwolić na stratę 1,3 mln zł czy zastanawianie się nad tym, czy teraz jest za wcześnie, czy jest za późno. Ja uważam, że już jest dawno za późno, bo już dawno powinniśmy podjąć uchwały o wprowadzeniu wolnych środków. Tak czynią dobre samorządy wokół, przykładem może być starostwo (…). Nie było komisji i stąd pan (St. Pacan) dzisiaj zadaje serię pytań, bo pan przez 2 tygodnie zaniedbał swoich obowiązków (…). Chcę panu powiedzieć, panie wiceprzewodniczący Pacan, że w 2018 r. wydano na promocję 354 tys. zł i był pan wtedy radnym. W 2019 r. wydano niecałe 250 tys. zł, a w tym roku zapewnił pan środki na poziomie 50 tys. zł. Uważa pan, że to jest w porządku?

Właśnie panie burmistrzu, tutaj jest potrzebna dyskusja na komisjach żebyśmy sobie rozmawiali – zgodził się radny Pacan, ale to nie burmistrz jest odpowiedzialny za organizację komisji. – W 2019 r. w kwietniu, po zlikwidowaniu wydziału promocji w urzędzie, środki przekazaliśmy uchwałą do CALu na promocję (…). Owszem, ja wiem, że myśmy wzięli z budżetu miasta 50 tys., tak, ja wiem, ale to ja prosiłem (…). Ja na chwilę obecną uważam, że w budżecie mamy pieniądze na promocję miasta.

Tylko, że promocja w CAL, a zadania promocyjne finansowane z budżetu miasta, to nie jest to samo. Promocja w CAL, to organizowanie imprez, drukowanie plakatów, zaproszeń, dofinansowanie stowarzyszeń, Kurier Pionkowski, Nad Zagożdżonką. Promocja z budżetu miasta, to zakup usług medialnych w gazetach o szerszym zasięgu niż te lokalne, drobne upominki, gadżety, materiały reklamowe, okolicznościowe czy np. dodatkowe wsparcie dla stowarzyszeń w formie wynajmu autokaru, aby klub seniora mógł pojechać na spektakl teatralny do Radomia.

Gorzkie żale

Kolejnym radnym zabierającym głos w debacie nad projektem uchwały nr 1 był Tomasz Łyżwa.

Może tak na wstępie o sesji nadzwyczajnej. Panie burmistrzu, to jest następna sesja nadzwyczajna, która zawiera bardzo dużą ilość materiałów. Nie możemy się spotykać na komisjach. Pan tu argumentuje w ten sposób, że wysłał pan wniosek o sesję zwyczajną, co jest zgodne z prawem. Ten wniosek miał braki formalne. Wrócił do pana? Wrócił. My, jako przewodniczący i wiceprzewodniczący, postanowiliśmy zorganizować taką sesję po 10 maja, po wyborach. Pan teraz mówi, że w ciągu 2 tygodni pan nie dostał informacji. No 2 tygodnie chyba jeszcze nie upłynęło, jak pan złożył ten projekt i znowu pan, znaczy wnioskuje o zwołanie sesji nadzwyczajnej. I tu mnie troszkę dziwi, bo na poprzedniej sesji nadzwyczajnej pewne uchwały, a zwłaszcza ta uchwala nad którą debatujemy (?), tzn. sesja nadzwyczajna, to jest, to rządzi się tym, że są to nadzwyczajne rzeczy, pilne itd. Była tam kilka uchwał, moim zdaniem zbyt obszerne, zwłaszcza ta nad którą teraz debatujemy była pilna. Później ją pan wycofał. Pan ją wycofał. Nikt z rady. Także w tej chwili nie wszyscy, powiem tak, dopowiem, nie wszyscy radni byli skłonni zagłosować za tą uchwałą i proponowaliśmy pewne poprawki w tej uchwale. Pan upiera się znowu przy swoim, zamiast „wziąść” te poprawki pod uwagę i zaproponować np. dwie uchwały budżetowe albo po prostu to rozbić. Te sprawy, które nie cierpią zwłoki i co do, to jest oczywista oczywistość, powiem tak i nikt nie miał do tego zastrzeżeń, ubrać to w jedną uchwałę. Rzeczy kontrowersyjne (przyp. red. jak wynagrodzenia dla pracowników przedszkoli, MOK, CAL i wydziału sportu, dotację dla biblioteki na zakup nowości czytelniczych, środki czystości dla placówek oświatowych itp.) zapisać w drugiej uchwale i moglibyśmy się tu dyskutować i spierać, i debatować. Pan znowu robi to samo, bo nie wiem, pan chce coś komuś udowodnić, że pan nie ustąpi. Także to jest trochę dziwne z pana strony i jeszcze zaistniałą sytuacją obarcza pan przewodniczącego, wiceprzewodniczących i innych radnych. Panie burmistrzu, ja się tu odniosę właśnie tu do promocji, bo mam chwilkę czasu. Dział promocji, pan Stasiu już tu powiedział, zadał pytania, także nie będę się tu powtarzał. Mamy początek roku. Jest miesiąc kwiecień. Pieniądze były. Te pieniądze się tu nie kończą w żaden tych yyy. Chodzi mi tak o te jednostki kultury, czy w MOKu, czy w CALu, czy w wydziale promocji (przyp. red. jednostką kultury w mieście Pionki jest  Miejski Ośrodek Kultury i Biblioteka Publiczna, a wydział promocji nie istnieje od ponad roku). Pan ma trochę pieniędzy i jak to powiedział pan Stanisław, chce je pan porozrzucać. Mamy taką sytuację jaką mamy. Myślę, że dochody budżetowe w tym roku spadną. Moim zdaniem zasadnym było zatrzymać te pieniądze, bo wpływy na pewno zmaleją. Z przyczyn różnych.

W dalszej części radny Łyżwa odniósł się do ostatniego wydania pisma samorządowego „Nad Zagożdżonką” i choć przewodniczący mówił, że tylko dyskusja nad projektem uchwały, a burmistrz dodał, że wydanie gazety nie jest tematem projektu, to przewodniczący nie zareagował, a radny Łyżwa kontynuował wypowiedź.

I teraz tak. No odniosę się do promocji. Wypuścił pan Zagożdżonkę i ja powiem tutaj yyy, że o sprawie jednej, za chwilę to znajdę – mówił Tomasz Łyżwa kartkując gazetę i odpowiadając na stwierdzenie, że to nie jest temat projektu uchwały: – Ale o promocji, którą pan uprawia za pieniądze, no nie nasze, miasta, z podatników i tu jeden, jedno zdanie jaką, jaką pan promocję uprawia. Proszę pana, pisze pan, jedno zdanie zacytuję: „z kolei radny Tomasz Łyżwa likwiduje chętnie oddział ginekologiczno-położniczy w pionkowskim szpitalu, aby zaoszczędzić 2 mln zł, ale wycofuje uchwałę o połączeniu CALu i MOKu w Pionkach, w wyniku którego powinny powstać oszczędności w budżecie”. Panie burmistrzu w jednym zdaniu 3 kłamstwa. W jednym. Tych zdań jest wiele, nie tylko w stosunku do mnie, ale w stosunku do innych radnych. Podpisał się pan Robert Kowalczyk. Myślę, że to pan, bo nie pisze, że burmistrz, ale to chyba nie ma drugiego Roberta Kowalczyka, który to pisze. Proszę pana, „w kwoli” wyjaśnienia, ja nie mam możliwości zlikwidować oddziału w radzie społecznej w której zasiadam, mam tylko, że tak powiem, mogę zaopiniować pewne rzeczy, doradzić.

I zgodnie z ustawą o działalności leczniczej jeżeli o opinię wystąpi kierownik podmiotu leczniczego lub organ założycielski, wydanie jej stanowi obowiązek rady społecznej, a więc radny Łyżwa działając w radzie społecznej, pełniąc funkcję jej przewodniczącego, nie tyle może, co musi zaopiniować pewne rzeczy. Burmistrz dodał, że jeśli radny Łyżwa czuje się poszkodowany, to prosi o podjęcie czynności prawnych. Likwidacja oddziału ginekologiczno-położniczego, wg danych ze starostwa powiatowego wyniesie ponad 2 mln zł.

Ja tutaj powiem szczerze, złożę skargę na pana za te kłamstwa i teraz tak, yyy, czy z tego wydziału promocji, to będzie później odszkodowanie? – pytał Tomasz Łyżwa, ale wydział promocji od dawna nie istnieje. Robert Kowalczyk dodał, że to co napisał jest prawdą.

Ja jeszcze się chciałam odnieść do promocji o której rozmawiamy, ponieważ złożyłam interpelację i dostałam odpowiedź w tym, w zeszłym tygodniu? Zresztą, nie ważne – kolejny głos w debacie nad projektem uchwały zabrała radna Grzywacz, która poinformowała, że uzyskała odpowiedź od burmistrza, iż pismo samorządowe „Nad Zagożdżonką” ukazało się dotychczas dwa razy w ilości nakładu 3000 egzemplarzy, a koszt jednego wydania to w sumie 5080 zł.

Czy proszę państwa stać jest nasze miasto na taki wydatek? Gdzie ¾ tego pisma jest oparte na kłamstwach, na pomówieniach radnych? – pytała Wioletta Grzywacz. Każdy kto czytał obydwa numery, zapewne zauważył iż pismo nie jest poświęcone tylko radnym, gdyż zawiera ono szereg informacji dotyczących miasta, choć dla radnej to kłamstwa. Ostatni numer, to m.in. zdalne nauczanie, historia OSP, ulgi podatkowe z związku z pandemią koronawirusa, program odpracowywania zadłużeń czynszowych, informacja o przebiegu ostatniej sesji rady, sytuacja TPD, problemy z odpadami w wiatach śmietnikowych, pożarze składowiska odpadów i problemach władz miasta na przestrzeni lat w walce z firmami „śmieciowymi”, kolumbaria na cmentarzu, informacja o możliwości wymiany źródła ciepła w domu, realizowane inwestycje miejskie, informacja o wydłużonym terminie rekrutacji do żłobków i przedszkoli oraz o ograniczeniach związanych z epidemią i zasadach jakie należy przestrzegać. Jest też relacja z Dnia Kobiet w CAL, a także artykuł o działalności placówek kultury w nowej rzeczywistości. Dla radnej Grzywacz widocznie to kłamstwa, a 4 artykuły z 23, to ¾ składu.

Radna poskarżyła się, że nie na wszystkie pytania otrzymała odpowiedź, a nawet „pogrożono jej palcem” za złożenie takiej interpelacji. W pisma jakie otrzymała radna wynika, że nie wszystkie pytania spotkają się z odpowiedzią, gdyż naruszają ustawę o ochronie danych osobowych czy po prostu daleko wybiegają od znamion interpelacji w ogóle. Przytoczono również czym jest interpelacja radnego zgodnie z ustawą o samorządzie. W poprzedniej kadencji radni składali swoje interpelacje na drukach, które zawsze na sesję przynosił przewodniczący. Ułatwiło to radnym formułowanie interpelacji, która znacząco różni się od zapytań radnego. Radna poprosiła np. o wskazanie zakresu obowiązków poszczególnych pracowników CAL i MOK z podziałem na etaty, udostępnienia umów o pracę czy „ile w przybliżeniu trwa przygotowanie techniczne tj. montaż Kuriera Pionkowskiego?”, co jest dość trudne do określenia, bo wszystko zależy od materiału jaki ma ukazać się w danym odcinku, który nie tylko trzeba zmontować, ale przede wszystkim nagrać, często w odstępie kilku dni, w różnych okolicznościach oraz różnych częściach miasta i nie tylko miasta.

Podejrzewam, że będzie złożona stosowana interpelacja w tej sprawie, ponieważ jako radna uważam, że mogę dopytywać wszystkie szczegóły, również jednostek, które budżet miasta i pieniądze, które są przeznaczane z budżetu miasta są przeznaczane dla tych jednostek. Mamy prawo pytać – takimi słowami zakończyła swoją wypowiedź Wioletta Grzywacz, która pytać może, ale z poszanowaniem obowiązujących przepisów prawa i z zachowaniem rozróżnienia interpelacji od zapytania. Złożona interpelacja dotyczyła działalności MOK i CAL, a radna pytała czy i jakie strony internetowe mają jednostki podległe urzędowi, czyli należy przez to rozumieć, że również szkoły, przedszkola, WTZ, które nijak się mają do działalności MOK czy CAL, albo czy burmistrz miał wpływ na treść artykułu w prywatnych mediach na temat interpelacji radnych, który uznała za tendencyjny i wybiórczy, choć powstał w oparciu o opublikowane w BIP treści interpelacji oraz odpowiedzi na nie.

Nas wybrali ludzie, przed nimi odpowiadamy

Włodzimierz Szałabaj złożył wniosek formalny o zakończenie takiej dyskusji, ale tylko 4 radnych było za przyjęciem wniosku. Debata nad projektem uchwały niedotycząca samego projektu trwała nadal. Stanisław Pacan zapytał Włodzimierza Szałabaja czemu chce zakończyć debatę nad tak ważną uchwałą skoro nie było komisji i czy teraz rada ma przyjąć uchwałę „in blanco”.

Zbigniew Belowski podejrzewa, że Wojciech Maślanek podjął jednoosobowo decyzję o trybie sesji nadzwyczajnej, która w niczym nie różni się od zwyczajnej sesji.

To był efekt pierwszej paniki spowodowanej tym, że stanęliśmy w obliczu zagrożenia (pandemii) – stwierdził radny Belowski, do którego wiceprzewodniczący rady zwracali się omyłkowo mianem „panie przewodniczący”. – To miasto funkcjonuje, zdajcie sobie z tego sprawę. Funkcjonuje cały czas, przyjmuje faktury, płaci faktury, wystawia faktury, system finansowy funkcjonuje. Pani skarbnik codziennie pracuje, burmistrz i wiceburmistrz codziennie pracują. Podejmowane są decyzje. Ludzie, a my trzecią sesję wałkujemy ten sam temat, który już dawno powinien być przepchnięty. A dzisiaj wybraliście sobie, bo to widać, jeden punkt, czyli promocję i pewne swoje, pewne odgórne z komitetu, robić wszystko żeby wprowadzić zamieszanie, zawieruchę i doprowadzić do sytuacji napięcia zupełnie niepotrzebnego. Zwróćcie uwagę, wokół nas tętni normalne życie, ograniczone, bo ograniczone. Znowu mamy się zastanawiać czy przepadną nam pieniądze na budowę ul. Słowackiego i kombinować w jedną, i w drugą stronę z powodu tego, że ktoś nie zna w szczegółach na co będzie wydane 80 tys. zł. Panie radny Pacan, żeby to chodziło o ul. Fabryczną, to poszedłby pan w ciemno. Z drugiego końca budynku by pan krzyczał „jestem za”. Promocja to jest również bardzo ważny element funkcjonowania tego miasta (…). Pan jest 20 lat radnym. Jakoś efektów pewnego obycia nie widać niestety. Natomiast jeżeli chodzi o takie rzeczy jak promocja wydania Nad Zagożdżonką, którą pan radny Łyżwa pozwolił tu sobie zacytować. Przeczytałem od dechy do dechy. Jeżeli znajdę parę błędów o charakterze ortograficznym, to znajdę. Istota przekazu w wypowiedzi pana burmistrza jest w 100% jednoznaczna i prawdziwa. Możecie państwo podać burmistrza do sądu jeśli macie inne zdanie. Ja uważam, że w tej radzie wprowadziliście system szczucia i jestem już w tej chwili w 100% przekonany, że jest to polecenie odgórne. Skąd? Nie będę się tu dzisiaj wypowiadał, ale doskonale wiem, bo nie od dzisiaj pracuję w samorządzie i wiem jak to się odbywa. Jeżeli państwo chcecie tak postępować, postępujcie dalej. Ale już w tej chwili wiedzcie to, że jesteście narażeni na śmieszność w obliczu całego miasta. I nie narażajcie, proszę was, również nas, żeby o tej radzie wytworzona była taka opinia, jaka w tej chwili na mieście jest wytwarzana (…). Już wielokrotnie zwracałem się z prośbą żeby rzeczy nieporównywalnych ze sobą nie porównywać, bo czym innym była poprzednia rada, inny był rozkład sił, inny był rozkład napięć, inny był rozkład relacji pomiędzy radą a burmistrzem. Sam pan wie, panie radny Pacan, że wielokrotnie prowadziliśmy dyskusję z burmistrzem (poprzednim) nie tylko na sesjach, ale poza sesjami. Ja tutaj, z tego co wiem, nie widzę żadnej współpracy przewodniczącego rady z burmistrzem (…). Panie przewodniczący, zwracam się do pana z prośbą, proszę wycofać swój wniosek, możecie go państwo poddać pod głosowanie i zacząć organizować normalne sesje i normalną pracę rady. Wtedy nie będzie sytuacji takich, że każdy może, nawet tak jak dzisiaj, że wszyscy mamy w dokumentach rozpisane w szczegółach na co pieniądze są przeznaczane. Nie, bo trzeba jeszcze raz przeczytać, bo radny czy radna nie zdążyła się zapoznać albo nie zrozumiała. I każdy teraz będzie pytał „a na co to 100 zł czy 200”. Ludzie, w tej chwili rada nie ma żadnych możliwości współpracy z burmistrzem, współpracy sama ze sobą, a miasto funkcjonuje, przypominam. Zacznijmy normalnie funkcjonować, tak jak inni funkcjonują. Mamy hełmy, maski, możemy jeszcze fartuchy sobie pozakładać żeby było bezpieczniej i zacznijmy normalnie pracować. Nie będziemy na sesji tracić czasu. Godzinę już straciliśmy i jesteśmy praktycznie nigdzie.

Wojciech Maślanek odpowiedział, że zapewnia iż rada miasta pracuje. Zawieszone do odwołania komisje, dyżury radnych, sesje tylko nadzwyczajne i zagrażające życiu, ale rada pracuje. Chyba nie cała, skoro radny Belowski prosi o przywrócenie normalnego funkcjonowania pracy radnych, ponieważ na wniosek Wojciecha Maślanka praca radnych została zawieszona aż do odwołania.

Przysłuchując się jest mi po prostu smutno. Głosowałem przeciwko wnioskowi pana radnego Szałabaja, gdyż przysłuchując się naszej dyskusji, która bardzo mi się nie podoba, zagłosowałem tak, tylko dlatego żeby się wypowiedzieć, ponieważ procedujemy nad bardzo ważną uchwałą, a znowu odbiegamy od tematu – mówił Krzysztof Bińkowski. – Ja bym bardzo prosił, bo naprawdę poziom emocji na każdej sesji jest coraz większy. Troszkę narażamy się na śmieszność ludzi, którzy to oglądają. Myślę, że są również ludzie w tym mieście, którym zależy żebyśmy my, jako rada, pan burmistrz, żyli w jakiejś niezgodzie. I bardzo bym prosił żebyśmy zaczęli spierać się na jakieś argumenty, nie obrzucali jakimiś niepotrzebnymi inwektywami, bo to nikomu nie służy. Atmosfera, która jest napięta między nami, myślę, że da się to unormować. I tak jak pan Stasio powiedział, że na komisjach i myślę żebyśmy znowu wrócili do tego modelu, na komisjach, na których się spieramy, a na sesji żeby to publicznie wyglądało troszkę normalniej, bo ja jestem akurat drugą kadencję, różne były sytuacje, i radni którzy byli, i osoby, które obserwowały. Również się spieraliśmy, ale poziom naszej agresji nigdy nie osiągnął takiego poziomu, jaki ja zauważyłem. To jest dość niebezpieczne i naprawdę nie naparzajmy się, bo jak dzieci w piaskownicy, którymi już nie jesteśmy. To nie są grabki, łopatka, chodzi o dobro miasta, bo nam wszystkim chyba o to chodzi, bo każdy z nas jest zobowiązany, i pan burmistrz, i każdy z 15 radnych. Bardzo bym prosił o troszkę mniej takich emocji w tym wszystkim. Bądźmy dla siebie przede wszystkim ludźmi, a może też, tu sugestia do pań z rady, żeby zamiast tej wody może jakaś meliska by nam się przydała wszystkim. Taka dygresja.

Paweł Kobylas poprosił przewodniczącego o zachowanie porządku obrad i wreszcie dyskusje nad projektem uchwały nr 1, bo ciągle radni rozmawiają o niczym, a już na pewno nie o uchwale.

Bo każdy ma jakieś żale, pretensje. To nie jest piaskownica, to jest rada miasta.

Dawid Jaroszek powiedział, że mieszkańców, którzy oglądają obrady i którzy wybrali wszystkich radnych, zupełnie nie interesuje czy to jest sesja zwyczajna, czy nadzwyczajna, bo im chodzi o konkretne działania – czy będzie remont ul. Słowackiego, czy będą zrobione parkingi przy ul. Konopnickiej i Boh. Studzianek.

Co my szanowni państwo robimy? Na co sami się narażamy? Jaką drogą my pójdziemy? Bo kolejnego mam tutaj cytować znanego polityka, że nie idźcie szanowni państwo tą drogą. Bo idziemy złą, naprawdę. Bardzo bym prosił żebyśmy się skupili na rzeczach ważnych dla nas, merytorycznych. Jeżeli pana burmistrza wybrała określona liczba osób, a bardzo znacząca liczba wybrała, znakiem tego zaufała, to samo i my powinniśmy zrobić. Każdy jeden z nas powinien mieć zaufanie do każdego, taka jest prawda (…). Nie przypominam sobie żebyśmy mieli wprowadzony stan klęski żywiołowej, stan nadzwyczajny, abyśmy nie mogli się spotykać na komisjach. Możemy normalnie działać, możemy normalnie funkcjonować w pewnych ograniczeniach, możemy się spotykać, debatować. Takie wywody jakie tu się odbywają, to powinny być załatwione w całkiem innym miejscu. Na sesji nadzwyczajnej powinna być procedowana uchwała, jeżeli się komuś nie podoba – nie, jeżeli komuś się podoba – tak. Nas wybrali ludzie, przed nimi odpowiadamy i powinniśmy robić wszystko dla dobra miasta.

Budżet miasta jak oszczędności w rodzinie

Grzegorz Wąsik jako pierwszy powrócił do projektu uchwały nr 1.

Są w tej uchwale rzeczy, które są niezbędne do przeprowadzenia i niezbędne do wprowadzenia. Podam przykład, czy ulicy, czy bomby ekologicznej, ale są również rzecz takie jak, czy dofinansowanie MOK, czy CALu, czy innych jednostek, czy urzędu nawet, gdzie według mnie powinno być to w trakcie roku przeanalizowane, najpierw wydatki, a następnie dopiero po przeanalizowaniu wydatków, dofinansowanie tych jednostek, czyli mniej więcej w trzecim, czwartym kwartale ewentualnie może na coś zabraknąć. Ja powiem obrazowo, podam przykład. Mamy sytuację nadzwyczajną, nadzwyczajną przede wszystkim pod względem dochodów miasta między innymi. Różne są szacunki, że dochody w samorządach spadną, nie wiadomo o ile, czy to będzie 10%, czy 20%, nawet niektórzy twierdzą, że to może być 30. W tej sytuacji proszę państwa porównam to do rodziny. Jest rodzina, mąż, żona, mają 20 tys. zł oszczędności i tak jak my mamy tutaj wolne środki. I w sytuacji takiej, kiedy jedno z tej rodziny traci pracę, czyli zmniejszą się dochody, to co u nas nastąpić musi, bo te dochody muszą spaść. Czy my te nasze oszczędności, te 20 tys. zł wydajemy od razu i rozdysponowujemy, czy obserwujemy sytuację i analizujemy ją na bieżąco i następnie zapewniamy byt tej rodzinie, tak jak zapewniamy byt miastu.

Radny mówił, że każda z pozycji zawarta w uchwale budżetowej powinna być oddzielnie analizowana na komisjach i to najlepiej dopiero po wykonaniu budżetu za pierwsze półrocze.

Bo tych pieniędzy może w wielu tych przypadkach zabraknąć, ale to dopiero w trzecim lub w czwartym kwartale. Dlatego uważam, że wolne środki są jak w tej rodzinie oszczędności (…). Mamy w tej chwili 4 miesiące obowiązywania budżetu i w żadnej z tych jednostek, co potwierdzam, nie brakuje pieniędzy na dzień dzisiejszy.

Po długiej wypowiedzi radnego, burmistrz dopowiedział, że wolnych środków na koncie bankowym jest 5 mln zł, a w projekcie uchwały zawarł zapisy na kwotę ok. 3 mln zł i głównie w tych działach, gdzie wydatki nie zostały doszacowane lub radni „uszczuplili” finanse na etapie uchwalania budżetu.

Nie wyprzedajemy żadnych sreber rodowych – mówił Robert Kowalczyk. – Zwykłą demagogią jest porównywanie budżetu miasta do budżetu domowego. Dlaczego nie porównamy budżetu miasta Pionki do budżetu państwa? Premier bierze 100 mld zł w banku, po to, żeby wspomagać przedsiębiorców, ludzi pracy, po to, żeby ruszyły inwestycje, po to, żeby były pieniądze dla nauczycieli itd. Jeżeli wy chcecie na wrzesień odkładać pieniądze, które zapewnią bezpieczeństwo i stabilność pracowników w naszych jednostkach samorządowych, no to ja wam gratuluje poczucia odpowiedzialności. Jeżeli wy nie chcecie takiej promocji zwykłej, prostej finansować, czyli dofinansować tego przestojowego, bo przecież nasz Proch Pionki, żeby była jasność, dzisiaj nie zarabia, bo sławetna siłownia nie działa. Mamy swojego zawodnika, którego finansujemy i który czeka również na te pieniądze, a wy będziecie się spierać o to, czy dać 10 tys., czy 20 tys. Chcę na koniec powiedzieć panu Stanisławowi, że nawet jak dzisiaj dołożymy te 80 tys. zł do promocji, do której tak szczególnie przyczepili się niektórzy państwo radni, to i tak nie dojdziemy w CALu do wysokości budżetu z zeszłego roku.

Grzegorz Wąsik dodał, że jego porównanie budżetu jest właściwe, a działania premiera są prorozwojowe utrzymujące gospodarkę. Stwierdził, że u nas tez powinny takie działania nastąpić.

Ja mówię o tym, że one głównie będą kosztowe dlatego, że jeżeli pan burmistrz podejmie decyzję o umorzeniu podatków np. komuś, jakiejś firmie, to te pieniądze nie wpłyną do budżetu – argumentował radny Wąsik. – Dlatego my powinniśmy gospodarować rozważnie tym co mamy, czyli wolnymi środkami z roku ubiegłego. I na tym cała rzecz polega.

Ponieważ trzeba gospodarować rozważnie, to dlatego do budżetu będzie wprowadzone 3 mln zł z wolnych środków, a 2 mln zostaną na koncie jako rezerwa na niepewną przyszłość. Radny Wąsik chciałby aby w uzasadnieniu projektów uchwał skarbnik miasta pisała dokładnie na co przeznaczona ma być dana kwota. Uzasadnienia do projektów zazwyczaj są bardzo szczegółowo opisane, ale radnemu chodziło raczej o to, że skoro jest zapis, że 80 tys. zł na promocje, to najlepiej napisać np. 15 tys. zł dla Proch, 10 tys. zł dla zawodnika takiego a takiego, 3 tys. zł na zakup 30 książek dla biblioteki, 2 tys. zł na nagrody burmistrza dla najlepszych uczniów, 670 zł na zakup paliwa do autokaru dla klubu seniora na wycieczkę do Poronina itd.

Do obrazowego porównania radnego Wąsika odniósł się Włodzimierz Szałabaj.

Musimy pamiętać, że my nie rozmawiamy o nadwyżce budżetowej, tylko o wolnych środkach, które powstają nam zawsze przy rozliczeniu operacji bankowych. To są umorzone kredyty, pożyczki. To są rzeczy finansowe i one się ukształtowały na takim poziomie prawie 5 mln zł, tzn. że gospodarzyliśmy się jako rada i jako organ władzy wykonawczej rozsądnie i te środki nam z tych operacji zostały. I warto zainwestować w ten projekt uchwały nr 1. To są dobre rzeczy, tak jak tutaj widzimy, to jest prospołeczne działanie i jest też infrastrukturalne.

Wniosek radnych klubu PiS

Po wypowiedzi radnego Szałabaja, radna Wioletta Grzywacz złożyła wniosek w imieniu radnych klubu PiS, czyli swoim, Grzegorza Wąsika, Piotra Nowaka i Tomasza Łyżwy, który zawierał wykreślenie z projektu uchwały nr 1 – 155 tys. zł na zwiększenie funkcjonowania urzędu miasta, 80 tys. zł na zadania promocyjne, 20 tys. zł na pokrycie kosztów obsługi długu, 184 tys. zł na niedoszacowane potrzeby jednostek oświatowych, 85 tys. zł na zwiększenie dotacji dla MOK, 50 tys. zł na zwiększenie dotacji dla biblioteki, 140 tys. zł na wydatki związane z funkcjonowaniem CAL i 100 tys. zł na wynagrodzenia dla pracowników wydziału sportu.

Wniosek obecny, jak i złożony na poprzedniej Radzie Miasta miał uchronić samorząd przed pochopnym wydawaniem pieniędzy podatników w dobie koronawirusa. Epidemia powoduje zmniejszenie wpływów do budżetu miasta z wszelkich podatków. Jednocześnie pozostałyby w projekcie uchwały zadania do sfinansowania nie budzące kontrowersji. Pozostałe zwiększenia wydatków w CAL, MOK, urzędzie czy bibliotece naszym zdaniem można było odłożyć w czasie, ponieważ na co najmniej dziewięć miesięcy było zapewnione finansowanie w budżecie miasta uchwalonym na 2020 r. – odczytywała radna. – Przyznanie dodatkowych środków powinno być poprzedzone analizą wydatków tych jednostek po pół roku funkcjonowania. Należy podkreślić, że wydatki powinny być niższe niż zakładane z powodu ograniczenia działalności w czasie epidemii np. nie organizowane przez CAL czy MOK imprez masowych, brak zajęć dla dzieci, młodzieży, czy mieszkańców w dotychczasowej formie. W przypadku kosztów obsługi długu spadają stopy procentowe i w drugiej połowie roku należy ocenić koszty i ewentualnie dofinansować plan wydatków o odpowiednio wyliczoną kwotę. W przypadku parkingów przy ulicy Boh. Studzianek sprawy formalne związane z projektem i uzyskaniem stosownych pozwoleń zostały załatwione i zasadnym jest przeznaczeniem środków na ich realizację. Odnośnie zwiększania planów wydatków na wynagrodzenia w nowo powstałej jednostce POSiR po jej zorganizowaniu należy ocenić potrzeby związane m.in. z koniecznością zatrudnienia nowych pracowników, ich ilości i terminu podjęcia przez nich pracy w ośrodku nad stawem i wtedy dofinansować ją odpowiednią kwotą. Takie roztropne i ostrożne gospodarowanie tzw. wolnymi środkami pozwoliłoby w trakcie roku właściwie reagować na zaistniałe sytuacje: czy to dodatkowe wydatki na dofinansowanie służby zdrowia, odkażanie przestrzeni miejskiej, pomocy lokalnym przedsiębiorcom, czy po prostu spadku wpływów do budżetu, który niewątpliwie nastąpi.

Ostatnia impreza masowa, zgodnie z jej definicją, odbyła się w mieście Pionki 17 września 2017 r. – koncert Andrzeja Piasecznego. Zatrudnienie w ośrodku nad Stawem, to wymóg projektu unijnego na dofinansowanie modernizacji ośrodka. Jeżeli miasto nie spełni tego warunku, czyli zatrudnienia 2 kobiet i 2 mężczyzn, to będzie musiało zwrócić pozyskane środki wraz z odsetkami i karą za niewywiązanie się z umowy. Pieniądze na wypłaty wynagrodzeń dla pracowników muszą być zapewnione na cały rok budżetowy, a nie w miarę analizy i jeśli zabraknie w IV kwartale. Stopy procentowe spadają, ale jak mówiła skarbnik miasta, już był taki okres, że oprocentowanie było niskie, za to banki podwyższyły swoje marże. Pieniędzy na wynagrodzenia pracowników wydziału sportu brakowało już na etapie grudniowych poprawek w budżecie. Decyzję o powołaniu POSiR radni podjęli w lutym 2020 r.

Ja bardzo państwa proszę szanowni radni, odrzućcie ten wniosek – apelował burmistrz. – To są po prostu propozycje skandaliczne. One powodują i mówią, że jak nie ma dzieci w tym budynku w którym jesteśmy (MOK), to pracownicy mają mieć zabrane pieniądze. To jest po prostu wstyd. Wszyscy robią wszystko żeby utrzymać jak najlepiej pracowników, a radni, którzy się podpisali chcą tych pracowników zwalniać. To jest po prostu niepojęte. Ja czegoś takiego nie widziałem.

Logika panie burmistrzu nakazuje, że i powiem jeszcze raz, pan straszy pracowników, że im zabraknie pieniędzy – głos za wnioskiem zabrał Tomasz Łyżwa. – No mamy dopiero początek drugiego kwartału. Na pewno w budżecie były zagwarantowane pieniądze. Jeśli będą niedoszacowane, po pierwszym półroczu zobaczymy gdzie tych pieniędzy brakuje. Pan teraz mówi, że chcemy ich zwalniać. No panie burmistrzu, pan się zachowuje. Kogo chcemy zwalniać? Niech pan mi powie gdzie brakuje pieniędzy w tej chwili – i burmistrz wymienił: przedszkola, CAL, MOK, w wydziale sportu. – Może by zabrakło w październiku – przyznał radny. – Pan już zapomniał o tym? Ale tu na płace jest dołożone, pan nie słuchał tego co mówiła pani Wioletta? Ja zwracam się, bo widzę, że do burmistrza nie ma sensu, zwracam się do radnych. Naprawdę, zastanówmy się logicznie nad rozdawaniem, znaczy przepraszam, nad wydawaniem pieniędzy budżetowych. Bo to nie są, to są pieniądze naszych mieszkańców, pieniądze miasta. Naprawdę, no logika to nakazuje.

Głos przeciw wnioskowi zabrał Zbigniew Belowski.

Ja się zwracam do kolegów radnych żebyśmy nie zrobili z siebie głupków. Proszę co najmniej 8 osób, co najmniej, a najchętniej to bym wolał żebyśmy wszyscy zagłosowali za odrzuceniem tej dziwnej poprawki.

Z przygotowanych 12 propozycji zmian w budżecie, radni z klubu PiS chcą odrzucić 8, bo jak twierdzi radny Belowski, ktoś czegoś nie zrozumiał, bo komuś się wydaje, że budżet jako konstrukcja finansowa, to jest dokładnie to samo co odłożonych domowe 20 tys. zł. Mówił również o tym, że w miejskich instytucjach pracują ludzie, którzy są ich skarbem, bo mają doświadczenie zawodowe cenione na rynku pracy.

Instytucje samorządowe powinny bronić swoich pracowników, a tu jest wyraźny zamach. Drugi już, bo pierwszy był na słynnej sesji budżetowej jeszcze pod koniec ubiegłego roku – stwierdził Zbigniew Belowski. – Rozwalenie tego budżetu w którym może się coś komuś nie podobać, ale to jest budżet, który utrzymuje to miasto jeszcze na powierzchni. Wiem, powtarzam, jest odgórne polecenie, przyjdzie czas, to wyjawię wszystko, paskudzić, psuć, wprowadzać ogólne zamieszanie maksymalne jak się da, bo to nie jest nasz burmistrz, nie nasze miasto. Proszę państwa, to jest upokarzający wniosek, który odczytała w imieniu radnych pani radna Grzywacz, upokarzający burmistrza – władzę wykonawczą i wszystkich normalnie myślących ludzi. To jest po prostu wniosek, którego w żadnym wypadku nie wolno nam przyjąć.

Skarbnik miasta po raz trudno określić który, bo od sławetnej grudniowej sesji tłumaczyła to radnym na każdym spotkaniu, wyjaśniła najprościej jak się da.

Pan radny Łyżwa mówi, że nikomu nie brakuje pieniędzy na razie, dopiero może we wrześniu zabraknie pieniędzy na wynagrodzenia. Ale to nie może tak być. Jest zaangażowanie, które musi się mieścić w ramach zaplanowanych środków budżetowych. Jeśli w obiektach sportowych zostało zmniejszone takie planowanie o 100 tys. zł na środki na wynagrodzenia, oznacza to, że kierownik tej jednostki, pan burmistrz w tej chwili powinien zwolnić pracowników żeby wygospodarować 100 tys. zł zmniejszonych w planie wydatków. To samo dotyczy CAL, to samo dotyczy przedszkoli, jak również MOK czy biblioteki, które może nie są w budżecie bezpośrednio przekazywane środki na wynagrodzenia, ale w postaci dotacji. Co do wydatków urzędu miasta. W 2019 r. zaplanowano kwotę 6 mln 257 tys. To jest nadal 268 tys. zł mniej niż budżet zeszłego roku. Jeśli chodzi o promocję miasta, w dziale 750 oczywiście, zaplanowano na 2019 r. 100 tys. zł, na 2020 po zwiększeniu, 130 tys. czyli tylko o 30 tys. więcej. Jeśli chodzi o wydatki w CAL, plan na rok 2019 to jest 1 mln 259 tys. 500 zł. Po planowanym zwiększeniu o 140 tys., to jest kwota 1,320 mln zł i to jest tylko o 61 tys. więcej niż plan do roku 2019. Nie wiem czy państwo przeanalizowali i zadali sobie trud dlaczego zwiększamy o te środki wydatki w budżecie miasta?

Wzrost wynagrodzeń nie wynika z faktu, że burmistrz „pozatrudniał sobie swoich”. Od 1 stycznia 2020 r. wzrosła płaca minimalna do której już nie jest wliczana wysługa lat. Do 31 grudnia 2019 r. można było być pracownikiem z 30-letnim stażem i zarabiać 1634 zł netto, a po 1 stycznia ten sam pracownik zarabia netto 1900 zł plus dodatki za wysługę lat, czyli 30 lat pracy. Takie proste i powszechne, a jednak niezwykle skomplikowane.

Wniosek złożony przez radną Wiolettę Grzywacz poparło tylko 5 radnych: Grzywacz, Łyżwa, Maślanek, Nowak i Wąsik. Dziesięciu pozostałych radnych głosowało za odrzuceniem wniosku. Radny Włodzimierz Szałabaj poprosił o skserowanie dla wszystkich radnych wniosku w celu dokładnego zapoznania się z jego treścią.

Po blisko 2 godzinach wymiany argumentów, opowiadania na różne tematy, radni przystąpili do głosowania projektu uchwały w sprawie zmian w uchwale budżetowej. 10 radnych było za przyjęciem uchwały, przeciwny był tylko Wojciech Maślanek, a radni z klubu PiS wstrzymali się od głosu.

Grzegorz Wąsik wyjaśnił, że radni klubu PiS wstrzymali się od głosu, bo mają inny pogląd na niektóre sprawy, czyli te z wniosku o wykreślenie. Nie jest tak, że „nie dadzą na coś pieniędzy, dadzą chętnie, ale w drugiej połowie roku”. Wyjaśnienie skarbnik widocznie niczego nie zmieniło. Dla radnych konstrukcja budżetu i wydatki z zachowaniem dyscypliny finansów, to nadal kwestia trudna do zaakceptowania.

Robert Kowalczyk dziękując radnym za podjęcie uchwały powiedział, że wszystko wskazuje na to iż wpływy do budżetu w tym roku będą wyższe niż w poprzednim.

Po przyjęciu uchwały nr 1, dalsze procedowanie nad 6 projektami przebiegło niemal błyskawicznie, bo po kolejnych 30 minutach uchwalono wszystkie propozycje.

Przeczytaj również

Komentarze