Jak Maślanek dba o radnych w pandemii

Jak Maślanek dba o radnych w pandemii

Podczas XL sesji miała być procedowana uchwała o przekazaniu do komisji rewizyjnej zlecenia przeprowadzenia kontroli w urzędzie w zakresie wynikającym z informacji o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych. Dyskusja pomiędzy radnymi, a przewodniczącym zakończyła się wycofaniem uchwały, bo termin odpowiedzi do rzecznika upłynął... w lutym. Radny Maślanek tłumaczył się tym, że dopiero teraz przygotował projekt uchwały, bo trwała pandemia i martwił się o zdrowie i życie radnych.

Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych wystosował do rady miasta pismo sygnowane datą 2 grudnia 2020 r. w którym prosi o wyjaśnienie i zajęcie przez radnych stanowiska w sprawie uzyskanej informacji, że burmistrz Kowalczyk naruszył dyscyplinę finansów publicznych. Z takim samym pismem zwrócił się także do burmistrza, który w wyznaczonym przez rzecznika czasie, czyli w ciągu 60 dni, skompletował potrzebne dokumenty i przesłał je do weryfikacji.

Szanowni państwo, ja, jako wnioskodawca chwilę, kilka słów chciałbym szanownej radzie yy przekazać, przekazać, tak, że szanowni państwo do rady miasta wpłynął dokument wraz z załącznikiem od rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Ten dokument wpłynął w grudniu 2020 roku – mówił podczas ostatniej sesji radny Wojciech Maślanek. – Yyy szanowni radni otrzymali ten dokument w dniu 14 grudnia 2020 roku. Yyy w przedmiocie tego dokumentu wraz z załącznikiem było szereg dokumentacji i jako przewodniczący rady otrzymałem od rzecznika dyscypliny finansów publicznych, jak i też od pana wojewody pismo o którym w dyskusji będę chciał, nawet dwa pisma, o których w dyskusji będę chciał państwa poinformować. Szanowni państwo dlaczego może, może wysoka rada będzie chciała mnie zapytać dlaczego w tym momencie przedstawiam projekt. Szanowni państwo, bo ja to hmmm pismo przekazałem radcom prawnym o wydanie opinii w przedmiocie tego pisma. Radcy prawni wydali opinię yyy w której określili, że rada miasta powinna, powinna zająć się przedmiotową sprawą i taki projekt na dzisiejszą sesję przedkładam. Yyy termin, jeżeli chodzi o termin, szanowni państwo, wiemy do, do końca maja w jakich, w jakich yyy przyszło yyy nam żyć, w jakim przyszło nam żyć czasie jeżeli chodzi o pandemię koronawirusa i zachorowalność. Chcąc, ja chcąc yyy zabezpieczyć pracę radnych, pracę komisji rewizyjnej podjąłem taką decyzję i dopiero w tym momencie przedkładam taki projekt. Yyyy ten projekt,oczywiście myślę, chyba, że pan burmistrz dysponuje całą dokumentacją w sprawie. My tylko dysponujemy załącznikiem niekompletnym lub takim, który to rzecznik dyscypliny finansów publicznych yy określił jako wystarczający yy dokument żeby radni się zapoznali.

Dyskusja na temat pisma od rzecznika rozpoczęła się w lutym 2021 r., kiedy na sesji radny Włodzimierz Szałabaj poinformował radnych, że minął termin w którym rada miasta była zobowiązana do odpisania na pismo. Podczas tej sesji w dniu 17 lutego część radnych dopiero dowiedziała się, że rzecznik w ogóle wystosował do nich pismo z poleceniem zajęcia stanowiska w sprawie.

Jako pierwszy głos w debacie zabrał przewodniczący komisji rewizyjnej Grzegorz Wąsik, który odczytał uzasadnienie do projektu uchwały, które stanowi: 2 grudnia 2020 r. rzecznik przekazał całej radzie miasta za pośrednictwem jej przewodniczącego informację o ujawnionych okolicznościach wskazujących na naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Zarówno burmistrz, jak i rada zostali zobowiązani do przekazania rzecznikowi w wyznaczonym terminie, nie dłużej jednak niż 3 miesiące i nie krótszym niż miesiąc, informacji o podjętych działaniach, a następnie poinformować go o dalszych czynnościach w sprawie i ich wynikach. Rzecznik wyznaczył radzie miasta termin 60 dni od dnia otrzymania zawiadomienia.

Dodał, że jeśli komisja rewizyjna otrzyma zadanie zlecone od rady, to ma obowiązek zająć się każdą sprawą, ale jeżeli, zgodnie z uzasadnieniem projektu uchwały, wszystkie terminy już dawno minęły, a samo  pismo rzecznika jest z 2 grudnia 2020 r., to zadał pytanie jaki jest sens wyjaśnienia sprawy skoro rzecznik już nie oczekuje na stanowisko rady po 6 miesiąc od zawiadomienia. Grzegorz Wąsik dopowiedział, że komisja rewizyjna tylko w tym roku kalendarzowym spotkała się już pięciokrotnie, obradowała również w grudniu ubiegłego roku, więc tłumaczenie radnego Maślanka, że pandemia, że ograniczania itp. również nie mają tu uzasadnienia.

W moim odczuciu jest to podrzucanie „zgniłego jaja“, które jest po terminie o nie wiadomo ile miesięcy, żeby komisja rewizyjna w tym momencie się tym zajęła i przeprowadziła kontrolę. Od dnia 2 grudnia minęło pół roku – kontynuował Grzegorz Wąsik. – W tym momencie nie wiem na jakim etapie to wszystko jest, jaka była korespondencja, bo jej nie znam, z przewodniczącym i z radą miasta, a podejrzewam, że jakaś była. Dla mnie w tym momencie to jest wrzucanie jakiejś historii po pół roku czasu. Nie wiem jaki to ma w tym momencie sens i kto w ogóle czeka na naszą odpowiedź, i czy czeka dlatego, że terminy już dawno minęły. To jest taka moja uwaga w tej sprawie.

Radny Włodzimierz Szałabaj, w uzupełnieniu do wypowiedzi przewodniczącego komisji rewizyjnej, dopowiedział, że rada miasta miała 60 dni na rozpatrzenie pisma od rzecznika dyscypliny finansów publicznych i o mijającym terminie na odpowiedź informował wszystkich radnych w dniu 17 lutego podczas nadzwyczajnej sesji oraz o tym iż przewodniczący rady nic nie robi z tym tematem.

Przyglądając się tej sprawie można powiedzieć, że wpłynęły do pana wojewody pisma informujące, że wszystkie terminy zostały pogwałcone, a przewodniczący rady nic w tym temacie nie robi – dodał radny Szałabaj. – Po prostu zaniedbał temat, który w ocenie rzecznika dyscypliny finansów jest dla samych mieszkańców istotny, tak samo jak dla organu wykonawczego. Wojewoda wskazał panu przewodniczącemu Maślankowi, że dwukrotnie był wzywany do podjęcia działań przez rzecznika: 18 lutego i 17 marca. I w tym temacie jest nic nie robione. W kwietniu wpłynęło takie pismo od wojewody i w maju pan przewodniczący ponownie otrzymuje pismo od wojewody. O tych pismach nic nie mówi, nie informuje radnych w ogóle, że jakiekolwiek działania będzie podejmował. Uważam, że termin 60 dni, który jest wskazany dla obu organów, jakim jest organ władzy uchwałodawczej (rada miasta) i władzy wykonawczej (burmistrz) został zakończony. Należy zadać sobie pytanie dlaczego nic nie zostało zrobione w tym temacie żeby rada miasta podjęła to zadanie. Skoro pan burmistrz ze swoimi urzędnikami w terminie przedstawił rzecznikowi stanowisko swoje, to dlaczego my, jako rada tego nie zrobiliśmy? Tylko dzisiaj, w momencie gdy jesteśmy dawno po terminach.

Robert Kowalczyk również odniósł się do tematu mówić, że ta sprawa bezpośrednio dotyczy jego osoby i w bardzo poważny sposób szkaluje go, a także została wykorzystana medialnie w niektórych środkach masowego przekazu (Tygodnik OKO).

Tę sprawę rozpatrywał rzecznik dyscypliny i zwrócił się ponownie do państwa radnych za pośrednictwem przewodniczącego, jak i do mnie, o wyjaśnienie tej sprawy. Chciałem państwa poinformować, że oczywiście zgodnie z określonym terminem odniosłem się do wszystkich tych paszkiwili i obrzydliwych zarzutów. Pan przewodniczący mówi tutaj, że żyliśmy w pandemii. Tak, to prawda, ale komisja rewizyjna spotkała się w tym czasie 6 razy, a wy, jako radni obradowaliście 8 razy. Rozumiem, że w tym czasie nie było możliwości ku temu żeby te obrzydliwości zamieszczone w tym paszkwilu sprawdzić czy sprostować, bo myślę, że nie było takiej woli mimo iż rzecznik dyscypliny dwukrotnie zwracał się do państwa radnych za pośrednictwem przewodniczącego rady. Również postulował wojewoda o to żeby rada miasta w Pionkach zajęła się tą sprawą, o czym informował szanownych państwa radnych pismem z 16 kwietnia i pismem z 17 maja. Niestety te pisma, być może są znane, ale części radnych, a być może nie wszystkim. Chyba tu miał ktoś jakieś celowe działania, bo również w państwa imieniu wpłynęła w grudniu skarga do wojewody na mnie od przewodniczącego rady miasta na moją działalność. Skarga dotyczy dwóch kwestii i warto żebyście się z nią zapoznali, bo tu bardzo ciekawy element jest, bo piszecie państwo, że reprezentuje radę pasierb kierownika wydziału gospodarowania mieniem gminnym w jakiejś sprawie. Oczywiście otrzymaliście państwo odpowiedź od pana wojewody. Mogę ją państwu zacytować: „odpowiadając na pismo pana przewodniczącego w sprawie zastosowania wobec burmistrza regulacji o której mowa w art. 96 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym informuję, że nie ma podstaw prawnych do uruchomienia wyżej wskazanej procedury przez organ nadzoru.

Wypowiedź burmistrza próbował w tym momencie przerwać przewodniczący rady, który instruował Roberta Kowalczyka by mówił do rzeczy. Wydawałoby się, że akurat wypowiedź burmistrza była ściśle związana z tematem projektu uchwały nad którym właśnie debatowano. Kiedy radny Maślanek przekazywał radnym informacje przewodniczącego nie odczytał pism od wojewody, a na zapytanie radnego Szałabaja czy przypadkiem radni nie powinni zostać zapoznani z pismami od wojewody, odpowiedział, że takie tematy to radny może poruszać w punkcie obrad Sprawy różne. Jednak treść pism i cały przebieg „załatwiania“ sprawy jest ściśle związany z tematem projektu uchwały, czyli zleceniem komisji rewizyjnej przeprowadzania kontroli w urzędzie miasta w zakresie wynikającym z informacji o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych. Radny Maślanek stanowczo twierdził, że temat poruszony przez Roberta Kowalczyka nie jest w ogóle związany z projektem uchwały.

Nie jest tematem projektu. No skarga nie dotyczyła rzecznika dyscypliny finansów, ja nie wiem czego się pan obawia panie burmistrzu, no – mówił radny Maślanek, a burmistrz odpowiedział, że niczego się nie obawia, bo rzecznik dyscypliny finansów publicznych już dawno tę sprawę zakończył.

Naprawdę nie wiem co miałaby w tej chwili kontrolować komisja rewizyjna przy tego typu uchwale? Co miałaby kontrolować, proszę powiedzieć – zwrócił się do radnego Maślanka Robert Kowalczyk.

Radny Maślanek odparł, że to czy komisja będzie kontrolowała, czy nie będzie kontrolowała, to trzeba poczekać do podjęcia uchwały przez radnych.

Jeszcze raz panu odpowiadam, panie burmistrzu, sprawa dotyczy pana, panie burmistrzu, to niech pan nie ocenia rady miasta czy przewodniczącego – mówił Wojciech Maślanek, choć burmistrz odpowiedział, że skarga dotyczy jego, jako organu wykonawczego i nikogo nie ocenia, tylko informuje radnych oraz opinię publiczną o całej sytuacji, która wydarzyła się na przestrzeni tych 6 miesięcy.

Gdyby pan mnie uważnie słuchał, ja już wytłumaczyłem panie burmistrzu, to ja podjąłem taką decyzję, jako przewodniczący rady i w tym momencie, kiedy mamy praktycznie zerową zachorowalność przedstawiam to wysokiej radzie jako projekt – próbował wyjaśniać radny Maślanek. – To ja odpowiadam za to, szanowny panie burmistrzu. Natomiast koledze Grzegorzowi Wąsikowi przewodniczącemu komisji rewizyjnej, to panie Grzegorzu jeżeli pan mówi A, to trzeba powiedzieć i B. A może pan podzieli się, yyy pan, jako przewodniczący rady, przewodniczący komisji rewizyjnej jakie pan informacje otrzymał ode mnie z prośbą o wpisanie tej kontroli do rocznego programu. Czy tak nie było? Do rocznego programu działalności, działalności komisji rewizyjnej i pan mi zarzuca, że ja w tej chwili yyy że nie wiedziałem, że termin, że 60 dni. Ja pana prosiłem o wpisanie do rocznego planu pracy.

Robert Kowalczyk zapytał więc radnego Maślanka na której sesji odczytał pisma od rzecznika i wojewody w punkcie obrad, kiedy to przewodniczący odczytuje pisma jakie otrzymała rada miasta. Odpowiedzi nie uzyskał.

Radny Grzegorz Wąsik, odpowiadając na zarzuty radnego Maślanka stwierdził, że roczny plan pracy komisji rewizyjnej, to jest plan pracy tzw. zwyczajny, natomiast kontrola, którą miałaby podjąć komisji powinna zostać zlecona na podstawie uchwały przyjętej przez całą radę. Dokładnie w ten sam sposób, jak odbywa się to na obecnej sesji.

Sprawy, które wpływają z zewnątrz odnośnie kontroli powinny być przedstawione w pełni radzie miasta i to rada miasta, a nie przewodniczący komisji rewizyjnej powinien oceniać to czy umieścić kontrolę w pracach komisji, czy nie – mówił radny Wąsik z czym nie zgadzał się radny Maślanek, który twierdził, że przecież informacja od rzecznika wpłynęła. Ale rzecznik nie napisał do komisji rewizyjnej, tylko do rady miasta za pośrednictwem przewodniczącego tejże rady.

Panie, panie, panie, panie przewodniczący, panie przewodniczący Grzegorzu, nie przewodniczący komisji rewizyjnej przyjmuje plan pracy, tylko komisja rewizyjna – pouczał radny Maślanek. – Ja pana popro…, na komisji rewizyjnej komisja rewizyjna, nie przewodniczący komisji rewizyjnej i pan przedkłada później projekt radzie miasta. Tylko jest moje pytanie czy pan miał wiedzę ode mnie o zajęcie się sprawą rzecznika dyscypliny finansów publicznych z prośbą o wpisanie do planu pracy?

Przy takiej dyskusji i próbie przerzucenia odpowiedzialności emocje zawsze sięgają zenitu. Przewodniczący Maślanek mówił swoje, przewodniczący komisji rewizyjnej ze spokojem tłumaczył dalej, że komisja ustalając plan pracy, bo to nie przewodniczący ustala plan pracy komisji tylko wspólnie wszyscy jej członkowie, który następnie zatwierdza rada miasta.

Jeżeli wpływa jakieś pismo, to powinno być postawione na radzie miasta. Mało tego, powiem jeszcze jedną rzecz, rada miasta uchwalając plan pracy mogła go również zmienić i wnieść do niego poprawki – stwierdził radny Wąsik. W dniu 2 marca rada miasta zatwierdzała roczny plan pracy komisji rewizyjnej, ale poprawek nie wniesiono. Paweł Abramowicz i Wioletta Grzywacz byli przeciwni przyjęciu planu, Anna Wierzycka wstrzymała się wówczas od głosu, a pozostali radni przyjęli go w całości, także Wojciech Maślanek.

Obecny podczas sesji radca prawny dopowiedział, że opinia radców mówiła jednoznacznie, że należy przedstawić całej radzie miasta projekt uchwały w sprawie zlecenia kontroli przez komisję rewizyjną. Opinia ta została wydana w czasie, kiedy rzecznik oczekiwał wyznaczone 60 dni na odpowiedź. Niestety rada miasta nie otrzymała projektu uchwały, więc nie mogła podjąć decyzji w sprawie zlecenia kontroli.

Radny Włodzimierz Szałabaj w celu dopełnienia wyjaśnień w dyskusji dopowiedział, że pismo od rzecznika dyscypliny finansów publicznych wpłynęło do biura rady w dniu 9 grudnia 2020 r.

Jest dekretacja pana przewodniczącego: kieruję radni rady miasta Pionki 14 grudnia. Gdzie jest dekretacja, gdzie jest jakiekolwiek polecenie, jakakolwiek sugestia, że skierowane zostało do przewodniczącego komisji rewizyjnej? W tym dokumencie, który pan przewodniczący (Maślanek) przygotował dla nas, nie wiem czy wszyscy otrzymali, jest jasno napisane: dekretacja radni rady miasta Pionki. Nie ma złamanego słowa o komisji rewizyjnej, a wręcz przeciwnie, w piśmie rzecznik dyscypliny finansów publicznych wskazuje organowi zajęcie stanowiska, organowi (całej radzie) w terminie 60 dni. I pan jako przewodniczący, osoba wybrana przez nas do organizacji pracy rady, tego terminu nie dochował. Spotykaliśmy się wielokrotnie, na komisjach rewizyjnych dotyczących planu naszej pracy pana nie było. Trudno tutaj wmawiać komuś. Zadam tylko jedno pytanie – była to prośba słowna czy pisemna? Jeśli nie było żadnego dokumentu, to sprawę można uznać za niebyłą. Przecież w dekretacji sam pan wyraźnie wskazał kto ma się tym zająć. Wskazał pan radnych, czyli radę miasta Pionki. Nie podjął pan żadnych konkretnych działań.

Robert Kowalczyk chciał zabrać głos by poinformować radnych o treści pism ponaglających przewodniczącego jakie wpłynęły od rzecznika oraz dwukrotnie od wojewody.

Panie burmistrzu, ale czy ja panu udzieliłem głos? – pytał radny Maślanek. – Czy ja panu dzieliłem głos?

Burmistrz chciał dowiedzieć się od radnego Maślanka czy jako przewodniczący otrzymał pismo od wojewody datowane 16 kwietnia, a data wpływu do rady – 22 kwietnia i czy otrzymał pismo od wojewody datowane na 17 maja z datą wpływu 20 maja. Chciał także wiedzieć czy radny Maślanek w imieniu całej rady odpowiedział wojewodzie na te pisma.

Proszę? Szanowny panie, do tej pory nie udzieliłem odpowiedzi – powiedział radny Maślanek. – Udzielę odpowiedzi po dzisiejszej sesji.

Wojewoda więc pisząc dwa pisma do radnych nie uzyskał żadnej odpowiedzi.

No panie burmistrzu, chyba już teatru dosyć panie burmistrzu, także… Ja jeszcze raz chciałbym, chciałbym przekazać państwu… – mówił Wojciech Maślanek, ale przerwał, bo udzielił głosu Zbigniewowi Belowskiemu by usłyszeć jedno proste, chłopskie zdanie, jak je określił radny Belowski – „pan się po prostu błaźni i próbuje wciągać w to radę”. Poprosił również by radny Maślanek nie stawiał całej rady w niezręcznej sytuacji.

Czy swojej jakiejś niespełnionej ambicji, czy swoje niezrozumienie prostych sformułowań.

Grzegorz Wąsik dodał, że zanim radni podejmą procedowanie nad uchwałą powinni zapoznać się z pełną treścią korespondencji jaka odbyła się między przewodniczącym rady, a rzecznikiem dyscypliny finansów publicznych. Radni bowiem nie znają treści pism, które jeśli zostały przekazane do wiadomości radnym pół roku temu, to powinno być dołączone do projektu uchwały oraz pozostała korespondencja jaka się odbyła w tej sprawie. Radni powinni głosować w oparciu o dokumenty i wiedzę na temat tego, co podejmują.

Szanowni państwo, szanowni państwo myślę, że dyskusja jest wyczerpana. Zamykam dyskusję – stwierdził radny Maślanek, choć radni zgłaszali chęć zabrania głosu. Radny Piotr Nowak poprosił o głos w sprawie formalnej, ponieważ chciał zapytać radcę prawnego jakie konsekwencje przyniesie podjęcie uchwały w dniu 29 czerwca skoro rzecznik oczekiwał na wyjaśnienia do lutego i jakie skutki prawne daje podjęcie uchwały po wszelkich wyznaczonych terminach. Przewodniczący rady nie dopuścił go do głosu i zarządził głosowanie. Za przyjęciem uchwały głosowali: Paweł Abramowicz, Wioletta Grzywacz i Wojciech Maślanek, od głosu wstrzymała się Anna Wierzycka, a radni Pacan i Łyżwa nie brali udziału w głosowaniu. Kamil Panufnik był nieobecny na sali podczas podejmowania uchwały (Paweł Kobylas i Iwona Wydmuch w ogóle nie byli obecni na obradach). Pozostali radni głosowali za jej odrzuceniem i zabrali głos w formie oświadczenia po głosowaniu.

Radca prawny odpowiedział Piotrowi Nowakowi, że terminy wyznaczone przez rzecznika były obligatoryjne, a pisma ponaglające są konsekwencją tego, że rada nie zajęła stanowiska w sprawie i nie udzieliła żadnej odpowiedzi. 60 dni jakie wyznaczył rzecznik dyscypliny były terminem wiążącym, a więc podjęcie uchwały po 6 miesiącach od doręczenia pisma nie ma już znaczenia.

Kolejną osobą zgłaszającą się do wyrażenia oświadczenia po głosowaniu była radna Wioletta Grzywacz, którą jak zawsze cytujemy dokładnie tak jak mówi:

Chciałam zapytać pana burmistrza, ale yyyy… Powiem tak, pan burmistrz wypowiedział się tutaj, że sprawa została zakończona przez rzecznika dyscypliny finansów publicznej, a o ile mi wiadomo takowe zakończenie, czyli informacja od rzecznika dyscypliny finansów publicznych nie wpłynęła do biura rady, czy się mylę? – zwróciła się do radnego Maślanka, który odparł, że nic do rady nie wpłynęło o zakończeniu sprawy. – Więc yyy, więc niech pan burmistrz nie nagina rzeczywistości w dalszym ciągu apeluję.

Kolejne oświadczenie wygłosił radny Belowski, który stwierdził, że do biura rady nie wpłynęło żadne nowe pismo od rzecznika ponieważ rada miała uniemożliwiony dostęp do zapoznania się z sytuacją i nie zabrała żadnego stanowiska, którego oczekiwał burmistrz.

Po raz kolejny proszę pana, panie przewodniczący rady miasta w Pionkach (przyp. red. radny Belowski celowo użył takiego sformułowania, ponieważ przewodniczący dość często określa radę mianem rada miasta w Pionkach, a nie rada miasta Pionki) żeby pan nie stawiał rady miasta Pionki w kompromitującej ją sytuacji, bo to, co pan dzisiaj wyprawia jest wynikiem nie czego innego, jak chyba tylko pana własnych kompleksów z którymi pan sobie nie radzi – dodał Zbigniew Belowski. – I proponowałbym się tym zająć, i poszukać odpowiedniej porady.  

Panie radny Belowski, nie będę z poziomem pana inteligencji i kultury w ogóle dyskutował – odpowiedział radny Maślanek i usłyszał, że i tak nie ma szans. – Bo proszę pana, no pan, pan sobie pisze sam scenariusze życiowe tak, że wie pan, jest pan słynny z tego. Dziękuję bardzo, nie udzieliłem panu głosu, panie Belowski. Kultura na niskim poziomie i to wszystko.

Radni oczywiście odrzucili projekt uchwały w sprawie zlecenia komisji rewizyjnej przeprowadzenia kontroli. Temat był szeroko omawiany na poprzednich sesjach, ponieważ niektórzy radni chcieli poznać szczegóły sprawy, a nawet dowiedzieć się o co właściwie chodzi rzecznikowi. Jak mówiła na sesji w dniu 2 marca radna Wioletta Grzywacz, rzecznik został poinformowany w „liście zatroskanych o dobro miasta”, że burmistrz naruszył dyscyplinę finansów publicznych. Sprawą miała zająć się rada miasta, ale przewodniczący nie przekazał informacji radnym. W trakcie tych 6 miesięcy, które minęły od pierwszego pisma rzecznika, o sprawie z brakiem zajęcia stanowiska przez radnych, a nawet o braku podjęcia jakichkolwiek działań, został poinformowany wojewoda, który zwrócił się do rady o wyjaśnienia. Po miesiącu ponowił swoje pismo, ale także nie uzyskał odpowiedzi, bo przecież rada nie zajęła się tematem. Podczas tych kilku miesięcy przewodniczący rady próbował przeforsować stanowisko, że to nie jego wina iż nie odpisał na pismo rzecznika, bo winny jest Robert Kowalczyk, który nie przekazał radnemu Maślankowi dokumentów wraz z odpowiedzią burmistrza do rzecznika. To właśnie w tej sprawie Włodzimierz Szałabaj dopytywał niemalże na każdej sesji radnego Maślanka czy występuje jako cała rada, czy jako jej przewodniczący, bo już nie raz radni po fakcie dowiadywali się, że w ich imieniu radny Maślanek odpowiada na pisma o których nie mają pojęcia, a które kierowane były do rady jako organu władzy. Przez te kilka miesięcy na sesjach i komisjach przewijał się wątek „zaginionych w szufladzie przewodniczącego” dokumentów oraz pism. Taka sytuacja nagminnie powtarza się od początku kadencji, kiedy to np. wojewoda wystosował pismo do rady miasta o zajęcie stanowiska w sprawie mandatu trzech radnych. Wówczas w imieniu rady również odpowiedział jednoosobowo przewodniczący, a sami zainteresowali dowiedzieli się o sprawie po fakcie.

Przeczytaj również

Komentarze