Jeśli miasto nie zapłaci za odpady, to będą musieli zapłacić mieszkańcy

Jeśli miasto nie zapłaci za odpady, to będą musieli zapłacić mieszkańcy

Do gospodarki odpadami komunalnymi w Pionkach trzeba dopłacić 800.000 zł za 2021 r. Radni zgodni, że w całej Polsce jest ten sam problem i stąd decyzja rządu o możliwości dopłaty przez samorządy, ale radny Maślanek uważa, że chodzi wyłącznie o ratowanie spółki ekoPionki, która podobno upada, na siłę jest reanimowana i w ogóle przynosi same straty. Tyle, że brakująca kwota nie zasili konta spółki ekoPionki, więc teoria radnego Maślanka odrobinę mija się z prawdą. Jedynie Paweł Abramowicz zgadza się z radnym Maślankiem, od głosu w tej sprawie wstrzymuje się radny Łyżwa. Inni uważają, że zapłacić i tak trzeba, i albo miasto pokryje różnicę z własnych dochodów, albo trzeba będzie zafundować mieszkańcom podwyżkę za śmieci. Decydują się na tzw. mniejsze zło.

Rząd wprowadzając ustawę dał samorządom możliwość dopłaty do gospodarki odpadami komunalnymi jeśli środki pozyskane z opłat za gospodarowanie tymi odpadami są niewystarczające na pokrycie kosztów funkcjonowania systemu. Cała Polska zmaga się z tym samym problemem, bo śmieci produkujemy coraz więcej, a i koszty ich zagospodarowania rosną. Radny Wojciech Maślanek deliberował o tym, że miasto chce spółce dołożyć pieniędzy, bo jego zdaniem, ekoPionki są w stanie krytycznym i nawet spółdzielnia mieszkaniowa na siłę ratuje spółkę, która powinna być zlikwidowana.

Jeśli miasto Pionki z budżetu nie zapłaci tych 800 tys. zł, to będą musieli zrobić to mieszkańcy, a więc należałoby znowu wprowadzić podwyżkę opłat. Burmistrz mówił już kilka dni podczas komisji, że tego nie zrobi, bo przy szalejącej inflacji i wzroście cen za energię, nie chce obciążać Pionkowian kolejną podwyżką. Szczególnie, że miasto może tę różnicę pokryć w budżetu. Kiedy ustalano nową stawkę opłaty za odbiór i zagospodarowanie odpadów z gospodarstw domowych, mówiono, że 21 zł od osoby nie pokryje wszystkich kosztów i najprawdopodobniej pod koniec roku trzeba będzie zmierzyć się z dopłatą. Teraz radny Maślanek zachowuje się tak, jakby dyskusji w tej sprawie nie było i nie zgadza się żeby z budżetu miasta dokonywać dopłaty. Najwyraźniej widmo przepełnionych wiat śmietnikowych jest dla niego niewielkim problemem lub pretekstem do wszczęcia kolejnej dyskusji, że miasto sobie z niczym nie radzi.

8 grudnia odbyła się kolejna, XLVII nadzwyczajna sesja rady miasta, podczas której przyjęto 13 uchwał. Wśród nich uchwała w sprawie pokrycia części kosztów gospodarowania odpadami komunalnymi z budżetu miasta, zgodnie z nowelizacją ustawy z dnia 23 września 2021 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Dochody z opłaty od mieszkańców wynoszą w Pionkach 3.360.000 zł, za to koszty oszacowane są na 4.160.000 zł.

Dopłacamy bardzo dużą kwotę 800 tys. zł. Stawka jaką przyjęliśmy, jaką podwyższyliśmy yyy kwotę za odbiór odpadów nie wystarczyła, 21 zł. Przypomnę tylko, że dwukrotnie obecna rada miasta Pionki na wniosek pana burmistrza podnosiła opłaty za odbiór odpadów. Praktycznie o 100% podnieśliśmy, na 21 zł – mówił radny Wojciech Maślanek, ale nie wspomniał o ile wzrosły koszty odbioru i zagospodarowania. – I ona nam nie pokryła, czyli ewidentnie nie uszczelniliśmy przez ten okres ponad roku czasu systemu osób, które są zgłoszone, a które po prostu produkują yyy śmieci i nie ma ich w systemie. Co my mamy w tej chwili zrobić? Nie może być tak żebyśmy dokładali ciągle, no coś musimy postanowić jak uszczelnić ten system, jak wpłynąć na ludzi żeby yyy zgłaszali ilość faktyczną osób, bo tu jest jeszcze jeden problem, co mają powiedzieć ludzie z domków jednorodzinnych, gdzie myślę w 99% segregują śmieci i myślę, że podają, podają, bo tam można no bardziej zweryfikować faktyczną ilość osób zamieszkałych do systemu. Co my możemy jeszcze zrobić żeby ciągle spółce naszej miejskiej nie dokładać brakujących środków? A dokładamy je co roku, bo jak nie dokładamy do śmieci, to dokładamy do majątku nieruchomościami. I tak tutaj będę odrobinę złośliwy w stosunku do pana radnego Stanisława Pacana, do naszej „córki”, panie, panie radny Pacan, którą pan powołał z, z większością rady miasta w ubiegłym, w ubiegłej kadencji – kontynuował radny Maślanek, który wielokrotnie podkreślał, że to nie poszczególni podejmują decyzję, ale cała rada większością głosów. Sam był radnym w minionej kadencji, choć głosował przeciw powołaniu spółki ekoPionki. Radny Pacan określił spółkę mianem „dziecka” – Dziecko, no tak, dziecko nasze miejskie, które moim zdaniem musimy porozmawiać z panem burmistrzem, nie jest nam potrzebne. Pokazało 3 lata. Dokładamy i spółka nie zarabia środków, które jako spółka powinna zarabiać. Moim zdaniem połączenie, połączenie dwóch spółek, z większą PWKC i przeniesieniem części zadań do wydziału miasta Pionki naprawdę byłoby dobrym rozwiązaniem, bo tak to szanowni państwo dopóki nie uszczelnimy tego systemu, to będziemy musieli ciągle dokładać, a kwota nie jest bagatelna, bo 800 tys. zł.

Jeśli odbiór i zagospodarowanie odpadów przejęłaby spółka PWKC, to koszt odbioru śmieci wcale nie byłby niższy, bo bezpośrednio wynika z cen jakie oferuje za zagospodarowanie firma Radkom oraz kosztów transportu. PWKC również nie dopłacałoby do odpadów, bo potrzebuje pieniędzy na inwestycje chociażby w sieć centralnego ogrzewania, skanalizowanie posesji prywatnych itp.

I pomijam, że spółka (ekoPionki) nie ma sprzętu, nie ma gdzie zarabiać, nie ma na czym, bo chyba każdy o tym wie, że gdyby nie reanimacja w tym roku naszych dwóch spółdzielni mieszkaniowych odnośnie koszenia, to byłyby te wskaźniki myślę, że tragiczne za 2021 rok. Tak, że szanowni państwo myślę, że tą dyskusję na pewno musimy przeprowadzić z panem burmistrzem. Myślę, że yyy czy to na komisjach, czy to bez, czy to bez kamer i musimy podjąć decyzję. Pan burmistrz idąc do wyborów również przekazał w swoim programie wyborczym i podczas spotkań, że będzie likwidował spółki i myślę, że panie burmistrzu, bo ja byłem również współautorem tego programu myślę, że to jest bardzo dobry, bardzo dobry kierunek. Należy jedną spółkę zlikwidować i żeby wchłonęła większa, naprawdę to będzie z korzyścią dla nas. Zobaczymy jeszcze po tym roku budżetowym jak się spółka zamknie ekoPionki, ale tą reanimacją 800 tys., którą, którą, która przed nami, zobaczymy jaki będzie werdykt wysokiej rady. Myślę, że i tak nie uratujemy, bo ona dryfuje i ona upada, szanowni państwo miejcie, miejcie tego świadomość, że ciągle będziemy dokładali – mówił radny Maślanek. Faktycznie w kampanii wyborczej Robert Kowalczyk mówił, że w Pionkach należałoby zlikwidować jedną ze spółek, bo miasto nie powinno zarabiać na swoich mieszkańcach. Po zapoznaniu się z działalnością obydwu spółek stwierdził, że ekoPionki jednak powinno dostać szansę i jeśli nie poprawią wyników finansowych, ciągle będą odnotowywać rosnące straty, to trzeba będzie pomyśleć o przejęciu zadań przez PWKC i miasto. Ale na przestrzeni 3 lat okazało się, że ekoPionki radzi sobie coraz lepiej, zmniejsza sukcesywnie stratę, a w tym roku nawet odnotowuje zyski i likwidacja spółki, która stanęła na nogi nie jest uzasadnionym ruchem, szczególnie gdy spółka świadczy usługi na rzecz mieszkańców wspólnot, posesji prywatnych czy spółdzielni mieszkaniowych, które nie muszą już zamawiać usług u firm spoza Pionek.

Jak już jestem przy głosie, przy ekoPionkach, no jest tendencja odchodzenia wspólnot mieszkaniowych od zarządu poprzez ekoPionki i to jest też duży problem, bo no klientów traci spółka na których generalnie no też się opiera bardzo dużej jakby yyy swoją, w bardzo dużym obszarze. Natomiast jeszcze kończąc yyy no należy jeszcze zapytać, zapytać, bo ja nie oczekuję akurat od pana burmistrza odpowiedzi, bo nie ma przedstawiciela spółki ekoPionki, ale czy osoba, która szanowni państwo przygotowywała wyliczenia do przetargu, a przetarg był w 2020 roku na 2 lata, to nie, nie zakładała, co źle wyliczyła? Za mało środków yyy spółka po prostu, która wygrała przetarg yyy było zapotrzebowane. Za mało, ewidentnie, bo szanowni państwo yyy druga firma, która yyy, która stawała do przetargu miała kwotę 7.144.025 zł, a spółka ekoPionki 6.404.903 zł, czyli szanowni państwo ewidentnie z tych dwóch kwot wygląda na to, że niedoszacowana była kwota i spółka ekoPionki stanęła do przetargu no chyba z góry zakładając, że miasto, czyli mieszkańcy wszyscy będą zmuszeni dokładać. Ja wiem tutaj, że w tej chwili największą bolączką jest nieuszczelniony system, który nowa stawka 21 zł po prostu nam nie pokryła.

Głos w dyskusji zabrał Paweł Kobylas, który stwierdził, że jeżeli przetarg na odbiór i transport odpadów komunalnych wygrałaby firma spoza miasta, to w 94% nie odebrałaby śmieci z wiat, bo mieszkańcy bloków w większości w ogóle ich nie segregują, choć niemal wszyscy w deklaracji zobowiązali się do ich segregowania.

Nasza spółka odbiera wszystko i to jest plus dla naszych mieszkańców, bo nie chciałby pan aby po tygodniu okazało się, że nie ma gdzie śmieci wyrzucać chociaż przed wiaty śmietnikowe. Druga sprawa, my nie dokładamy, jak pan mówi, do spółki tylko dokładamy do gospodarowania śmieciami, więc to nie są pieniądze dla spółki, tylko zwiększają się koszty gospodarowania odpadami, więc nie można przekazywać w miasto, że spółka dostaje 800 tys. Po prostu mamy dwa wyjścia i albo miasto dołoży pieniądze, albo po raz kolejny musimy naszym mieszkańcom zafundować przed świętami podwyżkę. Więc nie krzyczmy, że spółka jest taka zła, bo jak byłem na spotkaniu (przyp. red. spotkanie radnych z przedstawicielami spółek miejskich), to pan prezes przedstawiał to trochę inaczej, że spółka zaczyna wychodzić na prostą. A to 800 tys. zł, jeszcze raz podkreślam, nie jest dla spółki tylko za gospodarowanie odpadami, czyli za śmieci.

Skąd informacja, że spółdzielnie reanimują ekoPionki?

Na ten temat chciał uzyskać odpowiedź radny Piotr Nowak, który jest prezesem Pionkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Nie wiem skąd pan przewodniczący wziął takie informacje? Spółka ekoPionki działa na rynku jako podmiot gospodarczy i świadczy usługi dla spółdzielni na zasadach rynkowych. I to nie była żadna reanimacja tylko opłata za wykonaną pracę i to pracę wykonaną według mojej oceny bardzo dobrze. Ceny były porównywalne do cen oferowanych przez prywatnych przedsiębiorców i nie było tutaj jakiegoś zawyżenia i dlatego proszę nie przedstawiać takich informacji, że myśmy jako spółdzielnia reanimowali spółkę, bo to jest nieprawda.

Radny Nowak poparł słowa radnego Kobylasa, że te 800 tys. zł nie idą dla spółki. Pokryją w budżecie miasta różnicę pomiędzy dochodami z opłat uzyskanych od mieszkańców, a kosztami odbioru, transportu i zagospodarowania. Ustalona i przyjęta przez radnych stawka nie pokrywa tych wszystkich kosztów, ale o tym była mowa podczas sesji na której dyskutowano o podwyżce (październik 2020 r.). Miasto chciało by podwyżka wynosiła 23 zł, radni wylicytowali 21 zł od osoby za odpady posegregowane.

Prawda jest też taka, że tych śmieci rośnie nam bardzo dużo. Wystarczy wyjść przed śmietniki i zobaczyć ile ich jest zgromadzone i ile spółka wywozi – perorował radny Nowak. – Spółka na pewno nie będzie dokładała do miasta przy wywozie śmieci i z tego co mi wiadomo, to co zresztą pan Kobylas powiedział, na spotkaniu prezes spółki przedstawił sytuację ekonomiczną w taki sposób, że spółka zaczęła osiągać zyski. Uważam, że nie powinno się takich sformułowań stosować, że spółka jest na krawędzi upadłości, tylko spółka zaczyna normalnie funkcjonować.

Dodał, że relacje pomiędzy spółką, a firmami, którym świadczy usługi są prawidłowe i ekoPionki coraz lepiej funkcjonuje na rynku.

Radny Maślanek zacytował fragment umowy ze spółką ekoPionki, że zmiany w zakresie wynagrodzenia wykonawcy dotyczące cen jednostkowych mogą nastąpić jedynie w przypadku: zmiany stawki podatku VAT i w przypadku zmiany cen za przyjęcie odpadów do zagospodarowania w instalacjach komunalnych Radkom. Tyle, że radny Maślanek zupełnie pominął pewne szczegóły, czyli wzrost kosztów transportu ze względu na podwyżkę cen paliwa oraz to, że Radkom odmawia przyjęcia odpadów jeśli nie ma miejsca na składzie, a śmieci trzeba wieźć np. do Otwocka, bo w Pionkach nie ma składowiska opadów i nie można śmieci trzymać w samochodach. Dojazd na dłuższą odległość, to wzrost kosztów transportu za które też trzeba zapłacić. Wzrost cen paliw przekłada się na ogólny wzrost cen towarów i usług, ale radny Maślanek jakby zupełnie nie brał tego pod uwagę w przypadku odbioru i transportu śmieci.

Z moich informacji kolego, firma Radkom nie podniosła cen za tonę śmieci – stwierdził radny Maślanek, co zresztą zdementował kierownik wydziału komunalnego mówiąc, że w ciągu roku Radkom jednak podnosi ceny i nie wie skąd przewodniczący ma informację, że jest inaczej. – To są moje informacje. Ktoś może mieć inne informacje. Natomiast kończąc moją wypowiedź, 3 lata zmarnowaliśmy. My powinniśmy mając tereny u nas na Pronicie powinniśmy jednak myślę, pozyskać środki i wykonać projekt porządny, pozyskać środki zewnętrzne i wykonać myślę wstępną linię segregacyjną żebyśmy, żebyśmy odrobinę odzyskiwali środków poniesionych przez naszych mieszkańców. Dlaczego tego nie robimy? – pytał radny Maślanek, który przecież jest obecny na posiedzeniach wszystkich komisji i zapewne doskonale słyszał o tym, że skończyły się czasy, kiedy na segregowanych odpadach typu papier, plastyk i szkło można było zarobić. Teraz za wysegregowane odpady również płaci się na składowisku za ich odbiór i składowanie, więc budowa instalacji na Pronicie byłaby jedynie kosztem dla budżetu miasta. Kiedyś za wysegregowane odpady nadające się do recyklingu otrzymywało się pieniądze, dziś trzeba za ich przyjęcie zapłacić, choć nadal mniej niż za odpady zmieszane.

Radny Maślanek pytał dlaczego np. Warka czy Kozienice mogą mieć wstępną linię segregacji, a Pionki nie. Tyle, że sortowanie powstały kilka lat temu, kiedy jeszcze można było osiągnąć zyski z oddawania posegregowanych odpadów i świadczą usługi dla gmin.

Myślę, że warto nad tym pomyśleć. Natomiast jeszcze raz, system nie jest uszczelniony i system po prostu, i nasza nowa stawka 21 zł nie pokrywa i nie pokryje w przyszłości. Miejmy tego świadomość – mówił radny Maślanek.

Głos w tej sprawie zabrał radny Stanisław Pacan, który przypomniał, że to on wyliczył stawkę 21 zł od osoby i przekonując radnych mówił, że jest to stawka tylko na chwilę obecną, czyli z wyliczenia kosztów za 2020 r., choć planowany wzrost cen od nowego roku zapewne wymusi wzrost stawek by pokryły w pełni koszty odbioru, transportu i składowania odpadów o czym przypomniał również Włodzimierz Szałabaj. Nikt wówczas nie przypuszczał, że w ciągu roku znacząco wzrośnie cena benzyny, prądu i gazu, czyli składowe odpowiadające za ostateczną cenę śmieci.

Zbigniew Belowski dodał, że nie tylko Pionki borykają się z problemem bilansowania gospodarki odpadami komunalnymi i stąd wrześniowa decyzja rządu, po naciskach ze strony samorządów, by pozwolić gminom dopłacać do gospodarki odpadami by nie musiały stale obciążać tym mieszkańców.

Ilość produkowanych śmieci z roku na rok rośnie zastraszająco, że firmy zajmujące się odzyskiem i utylizacją tych śmieci ponoszą dużo większe koszty – wyjaśniał radny Belowski. – Myśmy o tym już rozmawiali kilka lat temu, że te koszty będą wzrastały (…). Mamy tylko dwa wyjścia: albo te koszty pokryć z innych funduszy, albo podnieść opłaty mieszkańcom. Jest to konsekwencja tego, że nie wprowadziliśmy tej wyższej stawki i teraz po prostu to w określony sposób rekompensujemy.

Dodał, że przywoływanie przez radnego Maślanka historii sprzed kilku lat jest zupełnie nie na miejscu, bo trzeba zdać sobie sprawę, że wszystko co jest analizowane i omawiane w danym momencie musi być połączone z kontekstem, z czasem i miejscem w którym się to znajduje.

Prosta rzecz, wiemy doskonale ile kosztuje paliwo na rynku i wiemy, że samochody, które jeżdżą z tymi śmieciami po prostu kupują to paliwo i się nie dziwmy, że koszty rosną.

Zwrócił również uwagę na to, co dzieje się w wiatach śmietnikowych i obok nich. Notorycznie wystawiane są różnego rodzaju odpady, które można byłoby zawieźć do PSZOK lub wystawić w dniu ich odbierania. Także całkowity brak segregacji lub jej niewłaściwe stosowanie przyczyniają się do wzrostu cen, bo mieszkańcy deklarują, że segregują, bo jest niższa opłata, a tak naprawdę nie robią tego z pełną premedytacją lub z braku niewiedzy. Nie przestrzegają tym samym regulaminu oraz ustaw, które obowiązują wszystkich. To również składa się na wzrost ogólnej kwoty za odbiór, transport i składowanie odpadów. Dodał także, że w związku z zagospodarowaniem terenów zielonych w mieście, ekoPionki w przyszłości będzie musiało także zająć się pielęgnacją tych terenów, albo miasto będzie musiało zlecić to firmom z zewnątrz.

Uszczelnianie systemu

Brak działań w zakresie tzw. uszczelnienia systemu, to zarzut radnego Maślanka, choć kierownik wydziału komunalnego mówił, że stale urząd współpracuje ze spółdzielniami i wspólnotami oraz instytucjami w kwestii weryfikacji składanych deklaracji, co przynosi efekty. Może nie tak spektakularne jakby oczekiwano, ale każdego miesiąca „wyłapywane” są osoby fizyczne i przedsiębiorcy, którzy unikali płacenia przez lata. Wspomniał nawet o tym, że na sali obrad siedzą osoby, które musiały nanieść korektę deklaracji i zapłacić za wcześniejsze lata, gdy tej opłaty nie wnosiły. Oprócz radnych i pracowników miejskich na sali był tylko jeden mieszkaniec.

Dopłata 800 tys. zł wcale nie jest zastrzykiem finansowym dla spółki ekoPionki, bo pieniądze od mieszkańców za odbiór śmieci trafiają do budżetu miasta. ekoPionki otrzymuje jedynie zapłatę za odbiór i transport odpadów, a ze słów kierownika wydziału komunalnego wynika, że wzrost cen nośników energii powoduje, że Radkom podnosi ceny za usługi także w trakcie roku kalendarzowego, bo żadna firma nie działa na rynku by przynosić straty.

Brakującej kwoty można nie dokładać do gospodarki odpadami, ale to wiąże się z tym, że nie zostaną uregulowane rachunki czy to z miejską spółką, czy z odbiorcą z Radomia. Będzie to podstawa do pociągnięcia miasta do odpowiedzialności i zapłacenia wymaganej należności wraz z kosztami sądowymi i odsetkami. By uniknąć takich sytuacji, po namowach samorządów, rząd uchwalił możliwość dopłaty do gospodarki odpadami. Kwota 800 tys. zł „wyrzucona do śmieci” to brak środków na potrzebne inwestycje, jak drogi, chodniki itp.

Niepotrzebna ocena spółki

Radny Maślanek skierował dyskusję do osądu spółki ekoPionki, choć radni mieli dyskutować na temat wzrostu cen za gospodarowanie odpadami i podjąć decyzję czy miasto może dołożyć z budżetu brakującą kwotę, czy lepiej nie dokładać i wprowadzić kolejną podwyżkę dla mieszkańców. Konsekwencje ustalenia stawki 21 zł od osoby oraz brak przestrzegania regulaminu utrzymania i porządku, a także brak segregacji odpadów, to koszt dla wszystkich mieszkańców.

Ta uchwała nie dotyczy kondycji finansowej spółki – przypomniał Grzegorz Wąsik. – Kondycja finansowa spółki była omawiana na spotkaniu i chciałbym żebyście sobie państwo przypomnieli ile osób na tym spotkaniu było.

Spotkanie odbyło się we wrześniu i uczestniczyło w nim... 4 radnych. Mówiono wówczas m.in. o sytuacji finansowej ekoPionki oraz PWKC. ekoPionki w 2021 r. zaczęło wreszcie generować zysk, a przez 3 lata zmniejszało stratę oraz podnosiło swoje przychody z których rozpoczęto inwestycje w sprzęt o którym radny Maślanek mówił, że go nie ma. Do tego należy dodać, że do 2023 r. spółka będzie musiała odliczać amortyzację dodatniej wartości firmy w wysokości 581.815,24 zł, co powoduje ujemne wartości.

Grzegorz Wąsik obalił teorię radnego Maślanka o niezmiennej wysokości stawek w firmie Radkom. Nawet jeśli cena jednostkowa nie uległa zmianie, to ilość (tonaż) odpadów w naszym mieście ciągle wzrasta. Trzeba to odebrać i wywieźć, co powoduje, że śmieciarki ekoPionki kursują częściej, a cena na składowisku liczona jest od Mg dostarczonych śmieci. Prosty rachunek – więcej odpadów, wyższa cena.

Rozstrzygając przetargi, to mieliśmy tam m.in. także częstotliwość wywożenia tych śmieci. Przy rosnącej ilości śmieci również ta częstotliwość wywozów odpadów jest zwiększana. Gdyby częstotliwość odbioru nie została dostosowana do ilości produkowanych przez mieszkańców odpadów, to efekt byłby taki, że pojemniki i wiaty byłyby przepełnione – dodał radny Wąsik.

Przewodniczący podał, że było kilka firm, które uczestniczyły w przetargu, a następna oferta (po ekoPionki) miała ponad 7 mln zł, to dzisiaj nie zastanawialibyśmy się czy dołożyć 800 tys., ale 1,8 mln. Spółka ekoPionki ma zawartą umowę z urzędem na wywóz śmieci, tam są określone warunki i parametry za co spółka dostaje pieniądze. I na podstawie tego są określane wartości faktur. Natomiast mamy taki dochód jaki mamy i ten dochód po prostu nie pokrywa kosztów. Ilość odpadów w osłonach śmietnikowych rośnie w zastraszający sposób. Miasto jest zobowiązane do uzyskania pewnego poziomu segregacji odpadów – mówił radny Piotr Nowak. Poziom segregacji odpadów jest przekroczony w stosunku do wymogów, m.in. gruzu rozbiórkowego i tektury.

Na koniec dyskusji ponownie głos zabrał Wojciech Maślanek:

Dokładamy, i to mówię z pełną odpowiedzialnością, bo to jest nasza miejska spółka, a jeżeli spółka wygrałaby ta, która zaproponowała drugą kwotę, czyli wyższą, 7 mln 140 tys., to też by kolega (przyp. red. Piotr Nowak) prywatnej spółce, obcemu przedsiębiorstwu dokładał? No, kolego no. No naprawdę. Tak, no właśnie myślę, że tu trzeba, trzeba się zastanowić.

Radni nie zgodzili się z tokiem rozumowania radnego Maślanka, który wciąż podkreślał, że miasto chce dołożyć spółce 800 tys. zł. To miasto reguluje zobowiązania za odbiór, transport i składowanie odpadów, a nie spółka. ekoPionki wystawia co miesiąc fakturę na podstawie ilości odebranych odpadów z wiat, z posesji, od instytucji i koszy ulicznych oraz kosztów transportu, który jest ewidencjonowany.

Jeszcze raz podkreślę, dokładamy, a w zasadzie mieszkańcy dokładają do nieudolności naszej miejskiej spółki i wydziału komunalnego – powtórzył ponownie radny Maślanek, co wywołało śmiech pośród radnych. – To jest moje indywidualne zdanie z wyliczeń, z obserwacji i z pracy trzyletniej spółki miejskiej.

Teorię radnego Maślanka w głosowaniu poparło dwóch radnych, czyli on sam i Paweł Abramowicz. Tomasz Łyżwa wstrzymał się od głosu, a pozostałych 9 obecnych na sesji radnych zdecydowało, by z dochodów własnych dołożyć kwotę 800 tys. zł do pokrycia kosztów gospodarki odpadami. Należna kwota zostanie uregulowana, a tym samym mieszkańcom nie grozi kolejna podwyżka opłat za śmieci oraz widmo przepełnionych wiat śmietnikowych.

Gdybyśmy tej uchwały nie podjęli, to rodzi się pytanie kto miałby za to zapłacić? – zapytał już po głosowaniu radny Wąsik, a radny Kobylas dodał, że za odpady płaci w tej chwili 13.334 osoby, czyli z opłaty za odbiór miasto uzyskuje kwotę 3.360.168 zł przy kosztach w wysokości 4.160.000 zł.

Przeczytaj również

Komentarze