Kampanijny list do rodziców PSP nr 2

Kampanijny list do rodziców PSP nr 2

To jest próba przedwyborczej manipulacji rodzicami uczniów – czytamy w mailu nadesłanym wraz z listem jaki w dniu 19 września został odczytany podczas wywiadówek. A przecież nikt nie zapomniał nieporozumień i licznych awantur w sprawie tej szkoły.

Historia próby likwidacji szkoły, która funkcjonuje od ponad 80 lat znana jest raczej wszystkim mieszkańcom Pionek i okolic. Gdyby nie walka rodziców o zachowanie placówki, uczniowie musieliby uczęszczać do PSP nr 5 lub budynku byłego PG nr 2 przy ul. J. Słowackiego. Takie plany miał burmistrz i przedłożył nawet radzie uchwałę o likwidacji PSP nr 2 by przekształcić ją na szkołę stowarzyszeniową. Rodzice bojąc się o przyszłość placówki sięgnęli niemalże po wszystkie, zgodne z prawem, środki by ratować miejsce nauki swoich dzieci. Sam budynek to nie tylko szkoła, ale również nieformalne miejsce kultury w tej części miasta.

Przypomnijmy, że już w 2015 r. Romuald Zawodnik zakomunikował rodzicom, że placówka nie może istnieć na dotychczasowych warunkach. Zaproponował przekształcenie szkoły w szkołę stowarzyszeniową i argumentował to faktem, że jeśli w ciągu 2 tygodni nie podejmą decyzji w tej sprawie, to placówka zostanie zlikwidowana. Radnym oświadczył wtedy, że propozycja spotkała się z uznaniem rodziców. Doszło do konfliktu na linii burmistrz-rodzice, który próbowali załagodzić radni. Rodzice poinformowali, że podczas spotkania, burmistrz zaproponował nawet stowarzyszenie, które już podjęło decyzję o poprowadzeniu placówki.

Rodzice uczniów z PSP nr 2 przez 2 lata walczyli o pozostawienie szkoły przy ul. Kochanowskiego. Słali pisma, prosili o pomoc. Obawiali się, że burmistrz dopnie swego i zamknie szkołę. Pojawił się przecież pomysł aby uczniowie z ul. Kochanowskiego przenieśli się wraz z nauczycielami do budynku przy ul. Słowackiego (niektórzy uczniowie musieliby każdego dnia pokonywać trasę 3 km w jedną stronę aby dotrzeć na zajęcia). Na koniec napisali prośbę do wojewody twierdząc, że Romuald Zawodnik prowadzi nieuzasadnioną i bezmyślną politykę w dziedzinie oświaty – próbę likwidacji czy przeniesienia szkół pod pretekstem reformy oświaty. W piśmie wyjaśnili wojewodzie całą historię obrony szkoły. Łącznie z tym, że Marek Górka – ówczesny doradca ds. oświaty, opierając się na projekcie ustawy, a nie na wprowadzonej w życie ustawie Prawo oświatowe przedstawił plan przeniesienia szkoły, a dyrektor szkoły Agnieszka Szymańska i kierownik wydziału oświaty Barbara Siek podawały rodzicom sprzeczne informacje na temat utworzenia oddziału przedszkolnego. W tej sprawie pomogło Kuratorium przeprowadzając kontrolę w przedszkolach publicznych i oddziałach przedszkolnych na terenie miasta Pionki. W wyniku kontroli okazało się, że złamano prawo podczas określenia zasad rekrutacji. Niezależnie od wyników kontroli burmistrz postanawia wezwać rodziców przedszkolaków z PSP nr 2 do siebie w celu porozmawiania z każdym z nich indywidualnie. Rodzice w obawie przed namawianiem ich do zmiany decyzji, postanowili porozmawiać z burmistrzem zbiorowo. Usłyszeli, że wtargnęli do jego gabinetu bezprawnie, okupowali go, a to nie jest miejsce publiczne.

Konflikt próbowano załagodzić podczas posiedzenia komisji rewizyjnej na której rozpatrywane było pismo rodziców przesłane do Rady Miasta przez wojewodę, który nakazał sprawę wyjaśnić i przesłać odpowiedź. Radni uznali, że szkoła przecież nadal funkcjonuje, spełniono warunki rodziców i skarga jest właściwie bezzasadna.

Rodzicom nie chodziło o złożenie skargi w dosłownym tego słowa znaczeniu i dlatego swoje pismo do wojewody napisali w formie prośby o przyjrzenie się sprawie szkoły oraz traktowania mieszkańców przez burmistrza oraz radnych. Dla Romualda Zawodnika nie była to żadna prośba, ale zwyczajny donos i pisemnie odniósł się do skargi rodziców: „Na podstawie jakich podstaw na dzień 29.08.2017 imputowane są burmistrzowi działania dotyczące przyłączenia czy likwidacji palcówki? Ja, Romuald Zawodnik zaprzeczam takim zarzutom. Przenoszenie czy likwidacja placówki oświatowej nie jest kompetencją burmistrza lecz Rady Miasta. Polityka oświatowa burmistrza wynika ze zmiany prawa oświatowego i trudno ją określić jako bezmyślną. W ramach wymuszonych na samorządzie zmian pojawiały się różnorakie koncepcje rozwiązań. Każda z nich była szeroko konsultowana zarówno przez burmistrza, jak i Radę Miasta co mogło stanowić wzór dla innych samorządów. Przyjęte ostatecznie rozwiązania są wynikiem zbiorowej mądrości społeczeństwa, władz samorządowych i nauczycieli. Żaden z pracowników oświaty nie został w bieżącym roku zwolniony, ani dobry, ani zły. Autor skargi rozmija się z prawdą. W wyniku konsultacji, protestach rodziców, Rada Miasta postanowiła zgodnie z postulatami rodziców przekształcić PSP2 w szkołę ośmioklasową w której od września br. funkcjonuje również oddział wychowania przedszkolnego. Na jakiej więc podstawie na dzień 29.08. rodzice muszą znów o cokolwiek walczyć? Które z ich postulatów nie zostały spełnione? Prowadzenie szkół specjalnych jest zadaniem powiatu. Gmina może prowadzić edukację w tym zakresie jedynie na podstawie umowy z powiatem, a takiej nie było. Dzieci o specjalnych wymaganiach edukacyjnych uczyły się w warunkach nieodpowiednich bez podstawy prawnej. Działanie burmistrza w tym zakresie było zgodne z prawem w dobrze pojętym interesie tych dzieci. Wszystkie pionkowskie placówki oświatowe są bezpieczne i przyjazne. Badania poziomu nauczania wskazują, że PSP 2 ma niestety najniższe wskaźniki. W mieście Pionki nie ma przeludnionych klas. PSP 2 nie jest jedyną szkołą w której rodzice, Rada Rodziców nie szczędzą własnej pracy (…). W każdej placówce były prowadzone remonty, w PSP 2 również. Wypisywanie do wojewody skargi, że nie zdążymy pomalować linii boisk ośmiesza skarżącą (przyp. red. w piśmie Przewodnicząca Rady Rodziców wspomniała: „na sesji w dniu 28.08.2017 burmistrz chwali się jak w naszej szkole przeprowadza remont parkietu za sprawą konserwatora z Urzędu Miasta, który wykonuje prace renowacyjne za 3 000 zł, a nie za 10 000 zł. Oczywiście radni nie wiedzą, że wykonane prace nie są skończone, brakuje linii boisk, które nie zostały odtworzone, brakuje listew przypodłogowych. Nie mówi też o tym, że sala gimnastyczna została w tym roku w czasie wakacji w całości pomalowana przez rodziców”). W bieżącym roku na remonty i modernizacje w oświacie przeznaczono rekordowe kwoty. W tym po raz pierwszy od lat, pomimo wielokrotnych zaleceń, wykonano bezpieczne klatki oddymiające w przedszkolach. Gdyby nie liczyć stadionu miejskiego, w dzielnicy rzekomo niedoinwestowanej w bieżącej kadencji prowadzi się największe w mieście inwestycje: kanalizacja ul. Zwycięstwa, budowa ul. Zwycięstwa, kanalizacja uliczek bocznych od Polnej, ul. Sikorskiego, chodnik na Polnej, Kochanowskiego. Całe pismo na dzień 29.08 stanowi ciąg zarzutów na ten dzień nieaktualnych. O jaką więc pomoc Pani G. zwraca się do wojewody? Rozmaite koncepcje pojawiające się w okresie wdrażania reformy, również ostatecznie usunięte, błędy w interpretacji nowych przepisów nie dają podstawy do zajadłości jaką przepełnione jest to merytorycznie nieaktualne pismo. Wyraźnie chodzi o wzniecenie emocji i awantur oraz o to, że ludzie żądni konfliktów w drodze o władzę nie potrafią przyjąć do wiadomości, że burmistrz zaakceptował wszystkie ich postulaty (…)”.

Radna Elżbieta Śmietanka zabrała wtedy głos w dyskusji jako była nauczycielka PSP nr 2 i stwierdziła, że burmistrz nigdy nie chciał zamykać tej szkoły. Chciał ją tylko przekształcić żeby uratować od likwidacji, bo przecież radni podczas spotkań mówili, że skoro ta szkoła jest nierentowna to trzeba ją zamknąć. Nigdy nie słyszała o żadnych innych planach burmistrza. Czyżby nie słyszała o pomyśle forsowanym dość natarczywie żeby PSP2 przenieść do budynku PG2? Jednocześni radna bardzo cieszyła się, że ktoś tak mocno walczy o tę szkołę w której przepracowała wiele lat i pamięta, że od lat 90-tych wspominano już o zamknięciu tej placówki, bo „się nie opłaca”.

Pisma kierowane do Rady Miasta nigdy nie zostały odczytane na żadnej z sesji, nigdy też nie doczekały się jakiejkolwiek odpowiedzi. Radna Elżbieta Śmietanka uznała ten fakt za mało istotny, a na pytanie czy radni w ogóle zapoznali się z pismami odpowiedziała, że pisma leżą w teczce w biurze Rady.

Rodzice, którzy postawili się burmistrzowi nazwani zostali awanturnikami, a ich prośby do wojewody nazwał donosami i żądał przeprosin, a także publicznie uznał, że o szkołę walczą „ludzie żądni konfliktów w drodze o władzę”. Sprawa ciągnęła się przez wiele długich miesięcy i jedynie opór rodziców spowodował, że władze miasta odstąpiły od swoich wcześniejszych zamiarów i dziś szkoła jest placówką 8-klasową.

Teraz burmistrz szkołę będzie rozbudowywał i podczas wywiadówek rodzice otrzymują, bądź jest im odczytywany list burmistrza zaczynający się od słów: Uprzejmie informuję, że po kilkudziesięciu latach budynek PSP nr 2 doczekał się znaczącej modernizacji. Został rozstrzygnięty przetarg na kwotę 1 050 000 zł w ramach którego w terminie do 15.08.2019 r. zostaną wykonane (…). I za tymi słowami następuje wyliczanie prac modernizacyjnych i remontowych. Pracownicy szkoły cieszą się, że budynek zostanie zmodernizowany. Cieszą się także uczniowie i rodzice, bo faktycznie szkoła przez lata była zapomniana i remontowana w zasadzie tylko dzięki nim. Teraz będzie miała szansę dorównać innym placówkom oświatowym na terenie miasta.

Ale jednocześnie są oburzeni tym, że burmistrz akurat w kampanii wyborczej pisze do nich list o remoncie szkoły. Odbierają to jako próbę zdobycia poparcia, ale przecież ci ludzie doskonale pamiętają jak byli traktowani przez Romualda Zawodnika, kiedy walczyli o zachowanie szkoły. Nawet już po zatwierdzeniu placówki w siatce szkół, wzywani byli na tzw. dywanik i przekonywani żeby przenieśli swoje dzieci do innej szkoły, bo miasto musi oszczędzać aby remontować chodniki.

Co ciekawsze, w liście burmistrza jest wzmianka o dostosowaniu budynku do potrzeb osób niepełnosprawnych, a to przecież decyzją burmistrza dzieci niepełnosprawne i te z orzeczeniem o kształceniu specjalnym musiały przejść do innego budynku, bo zapewnienie opieki oraz kształcenia to zadanie starostwa powiatowego, a nie miasta, a placówki w których są oddziały integracyjne wyznacza burmistrz, a nie rodzice.

Teraz rodzice pytają: „Skąd nagle tyle empatii w burmistrzu? Cóż takiego stało się, że nagle zdecydował o remoncie placówki?”. Sami też odpowiadają sobie na te pytania twierdząc, że gdyby nie zbliżające się wybory, to szkoła nadal pozostawiona byłaby samej sobie, a rodzice we własnym zakresie odnawialiby sale lekcyjne i korytarze.

Na ostatniej sesji Rady Miasta przegłosowana została uchwała dotycząca właśnie remontu szkoły. Zadanie miało zostać wykonane w tym roku, ale nastąpiło rozbicie terminu na okres 2 lat. Związane jest to z tym, że remont placówki powiększyłby o 1 mln zł deficyt miasta. W tym roku na remonty przeznaczone zostały 323 tys. zł. Reszta została zapisana w Wieloletniej Prognozie Finansowej i dopiero przy tworzeniu przyszłorocznego budżetu radni zaplanują skąd wezmą pieniądze potrzebne na ten cel.

Przeczytaj również

Komentarze