Komisja kultury o finansach i nie tylko

Komisja kultury o finansach i nie tylko

W dniu 18 stycznia odbyło się posiedzenie komisji kultury, oświaty, sportu i turystyki na którym obecnych było 3 z 5 członków. Dyskutowano głównie o budżecie na rok 2021, ale pojawił się również wątek próby odwołania przewodniczącego komisji Kamila Panufnika w grudniu ubiegłego roku. Zbigniew Belowski złożył wniosek o oddalenie wniosku radnej Wioletty Grzywacz w tej sprawie, jak mówił, dla uspokojenia całej sytuacji i zajęciu się tym, czym komisja zajmować się powinna.

Zaraz na samym początku posiedzenia kilka słów wyjaśnienia na temat tego czy jest to zupełnie nowe posiedzenie, czy może kontynuacja komisji z grudnia. O takie wyjaśnienie poprosił radny Stanisław Pacan, który jest zdania, że grudniowe posiedzenie nie zostało zakończone. Przewodniczący komisji wyjaśnił iż ostatnia komisja podzielona była na dwie części i po przerwie niektórzy radni nie zjawili się na obradach, a więc w związku z brakiem quorum zakończył posiedzenie. Natomiast komisja, którą zwołał przewodniczący Maślanek w trybie nadzwyczajnym, została przez niego osobiście odwołana tuż przed terminem jej rozpoczęcia. Zdaniem Kamila Panufnika, swoją komisję zakończył zgodnie z procedurami i teraz otworzył zupełnie nowe posiedzenie.

Radny Stanisław Pacan miał małe wątpliwości odnośnie przyjęcia porządku obrad komisji, który przewodniczący ogłosił jako przyjęty. Na obecnych 3 członków dwóch było za przyjęciem porządku posiedzenia. Stanisław Pacan wstrzymał się od głosu w tej kwestii.

Kamil Panufnik poprosił radnych wchodzących w skład komisji której przewodniczy o telefoniczne zgłoszenie skarbnik miasta wszelkich pytań i wątpliwości, które następnie miały zostać wyjaśnione na dzisiejszym posiedzeniu.

Jeśli chodzi o budżet na rok 2021 poziom wydatków z rozdziału 801 (oświata), tj. 24 mln 496 tys. zł i wśród tych wydatków są wydatki majątkowe przede wszystkim na wykonanie oddymiania w budynku przedszkola nr 3 na kwotę 86 tys. zł, a pozostałe wydatki są to wydatki bieżące w tym dotacje dla niepublicznego przedszkola i dotacje dla innych gmin z racji nauki naszych dzieci, zamieszkałych w Pionkach, a uczęszczających do przedszkoli, szkół na terenie innych gmin ościennych. Te zaplanowane wydatki są nieco wyższe od tych planowanych na rok 2020 (22 mln 350 tys. zł). Plan na realizację wydatków został opracowany na podstawie planów przedkładanych przez dyrektorów placówek, natomiast był on dostosowany do naszych możliwości z zachowaniem takiej reguły, że najpierw musimy zaplanować wszystkie obligatoryjne wydatki, a pozostałe wydatki muszą być uzależnione od poziomu naszych możliwości – mówiła skarbnik. – Rok 2021 wprowadził Pracownicze Plany Kapitałowe do których przystąpią nasi pracownicy od kwietnia i na ten cel każdy pracodawca ma obowiązek odprowadzić minimum 1,5% wynagrodzeń swoich pracowników. To spowodowało, że budżet oświaty niestety musiał wzrosnąć i np. w szkołach podstawowych jest to kwota ok. 71 tys. zł w samym rozdziale 80101, w rozdziale 80103 (oddziały przedszkolne w szkołach) ta kwota wynosi 5 901 zł, w 80104 (przedszkola) prawie 36 tys. zł. To jest ok. 160-170 tys. zł w samej oświacie, które musimy przeznaczyć na PPK. Oczywiście jeszcze nie wiemy ilu pracowników do tych planów kapitałowych przystąpi. Wszystkie wydatki fakultatywne zostały zaplanowane na takim poziomie by móc pozwolić funkcjonować placówkom (remonty, zakup pomocy naukowych, dodatkowe usługi).

Skarbnik wyjaśniła, że w ramach rozdziału 921 (kultura i ochrona dziedzictwa narodowego) realizowane były wydatki z dotacji ze starostwa powiatowego w ramach podpisanego porozumienia, dotacji dla MOK i biblioteki oraz na funkcjonowanie CAL.

W 2021 roku odpadł nam CAL jako pozycja w budżecie, natomiast same wydatki w tym budżecie się znajdują. I tak w dotacji dla MOK zaplanowano 1 mln 890 tys. zł, co jest kwotą mniejszą o około 72 tys. zł w porównaniu do wykonania wydatków MOK i CAL za 2020 r. Dla biblioteki zaplanowano o 30 tys. zł więcej dotacji z racji odchodzenia na emeryturę pracowników biblioteki. W sporcie zaplanowano środki na łączną kwotę 2 mln 254 tys. zł, w tym na dotacje dla Organizacji Pożytku Publicznego 130 tys. zł. W roku 2021 w obiektach sportowych mamy tylko i wyłącznie wydatki bieżące, natomiast wykonanie tych wydatków bieżących w roku 2020 to 2 mln 376 tys. zł. Przy planowaniu musieliśmy uwzględnić wzrost cen energii, wszelakich usług, wzrostu wynagrodzeń pracowników tych, którzy nie osiągali minimalnego wynagrodzenia, bo jeśli chodzi o pracowników, także oświaty, zatrudnionych w obsłudze, to często te wynagrodzenia zasadnicze osiągają minimalną kwotę, natomiast z racji tego, że ta minimalna kwota wynagrodzenia wzrasta, to i te wynagrodzenia muszą ulec zwiększeniu.  

Radny Stanisław Pacan chciał wiedzieć jak zostało zorganizowane połączenie CAL i MOK, jaka jest struktura zatrudnienia czy pracownicy będą w jednym budynku, czy będą urzędować w dwóch budynkach, czy będzie konkurs na dyrektora, czy może w dalszym ciągu będzie „dyrektor pełniący obowiązki”.

Na razie nie będzie konkursu na dyrektora, na razie dyrektor ma powierzone obowiązki na następny rok – odpowiedział burmistrz. – Część pracowników z CAL przeszła do MOKu, część pracowników odeszła, część przeszła do urzędu. Obydwie instytucje zostały scalone w jedną instytucję zgodnie z umową, zgodnie z zapowiedziami. Nie chcieliśmy tracić nikogo kto tam pracował, ani nikogo zaniedbać czy zostawić bez pracy. Pracujemy tak, jak pracowaliśmy do tej pory, czyli w dwóch budynkach. Wszyscy pracownicy dostali nowe zakresy obowiązków po to żeby ta możliwość pracy była jednakowa dla wszystkich, czyli żebyśmy organizowali wspólnie zajęcia zarówno w budynku MOK, jak i w budynku po CAL.

Ponieważ ja prosiłem panią skarbnik o tzw. etatyzację, ponieważ jestem wzrokowcem, to chciałbym to mieć po prostu na kartce jaka jest etatyzacja teraz w MOKu, ile tam osób będzie pracowało – poprosił radny Pacan. – Chciałbym uzyskać bliższą informację na temat koncepcji projektu na adaptację budynku i otoczenia tego budynku pod potrzeby biblioteki i szkoły muzycznej na ul. Leśnej. Ponieważ jeśli wiemy, że się staramy o środki, to musimy zrobić projekt, a jak projekt, no to tam musi być jakaś koncepcja. Czy ta koncepcja już została przyjęta, czy pan burmistrz podzieli się z nami radnymi jak to widzi, ponieważ tam jeszcze dochodzi jak gdyby część sportowa. Co można by było się na ten temat dowiedzieć, w jakim miejscu jesteśmy?

Robert Kowalczyk wyjaśnił, że do wniosków z projektu inwestycji lokalnych niepotrzebny jest projekt i wobec tego zdecydowano żeby wniosek złożyć, aczkolwiek w budżecie zapisano środki na ewentualny projekt zagospodarowania budynku oraz otoczenia. 

Nie chciałbym robić koncepcji, a później jeszcze koncepcji projektu, bo to podwaja koszty i moim zdaniem nie ma potrzeby w ogóle robić takiej koncepcji skoro wiemy, że mamy konkretny budynek do wykorzystania i znamy jego możliwości, a w którym aktualnie mieści się tylko i wyłącznie szkoła muzyczna, a mogłyby się pomieścić również inne instytucje. Do wykorzystania jest również baza sportowa, która mieści się przy tej szkole. Przecież bardzo mocno zainwestowano w bazę sportową, bo i w lodowisko, i w Orlika, całe zaplecze i mniejsze boisko, które jest mniej wykorzystywane, ale jest również i sala gimnastyczna, która od lat nie była remontowana i w tej chwili jest wykorzystywana bardziej na takie kameralne koncerty przez szkołę muzyczną, która tak naprawdę do koncertów akurat się nie nadaje, bo tam akustyka jest nieodpowiednia. 

Burmistrz mówił, że gdyby pomysł zyskał akceptację, to miasto mogłoby go realizować. Odpowiadając na pytanie radnego Pacana stwierdził, że miasta nie stać na finansowanie z własnego budżetu całości takiej inwestycji (ok. 2 mln zł) i warto skorzystać z programów jakie są ogłaszane. Dodatkowo chciałby by projektant tak wykonał dokumentację aby można było wyodrębnić poszczególne części by móc sięgnąć po pieniądze z różnych źródeł.

Kto pyta nie błądzi

To co by w tych 2 mln zł pan burmistrz widział co dotyczy szkoły muzycznej? – dopytywał Stanisław Pacan. – Co należałoby zrobić?

2 mln zł w tym projekcie dotyczy wszystkiego, nie tylko szkoły muzycznej, ale także biblioteki i centrum sportowego – odpowiedział burmistrz, a radny Pacan poprosił by omawiać po kolei. – Nie da się po kolei dlatego, że to jest jeden budynek. Sama szkoła muzyczna potrzebuje adaptacji i chcielibyśmy ją umieścić na pierwszym piętrze tego budynku. Tam są potrzebne przede wszystkim małe sale dlatego żeby można było prowadzić indywidualne zajęcia z uczniami. Tam są same duże sale w których zarówno i akustyki, jak i wyciszenia nie ma, i jedni przeszkadzają drugim podczas ćwiczeń, a trzeba sobie zdawać sprawę, że uczy się tam 70 uczniów z naszego miasta. To trzeba przede wszystkim dostosować, ale również przygotować taką salę, która będzie pełniła rolę małej sali koncertowej na której będzie można przesłuchiwać, robić konkursy czy coś podobnego, o czym mówi nam pan dyrektor szkoły. 

Radny Stanisław Pacan w dalszej części dopytywał czy obecne sale lekcyjne będą dzielone na mniejsze i jaki ogólnie jest pomysł na rozmieszczenie sal. Robert Kowalczyk odpowiedział, że to wszystko zależy od propozycji projektanta.

To on patrzy jakie są normy dotyczące klas muzycznych, normy dotyczące powierzchni i to on zdecyduje czy ta sala będzie dzielona na dwa czy na trzy pomieszczenia. Ja w tej chwili nie potrafię tego określić, bo to musi powiedzieć fachowiec, który nam powie co możemy z tego budynku, który kiedyś został wybudowany na potrzeby ówczesnej szkoły podstawowej, jak możemy go przekształcić za jakieś rozsądne pieniądze żeby on teraz spełniał funkcje o które nam teraz chodzi, czyli żeby mógł być biblioteką, szkołą muzyczną albo zapleczem sportowym.

A będąc przy szkole muzycznej, to pan mówi, że trzeba wybudować jakąś salę, która by była jakąś salą koncertowo-widowiskową? – dopytywał radny Pacan, by usłyszeć, że absolutnie nikt nie ma w planach budowy odrębnej sali i że być może wystarczy połączyć obecne dwie sale lekcyjne by stworzyć pomieszczenie, które będzie nadawało się do przesłuchań (egzaminy) kandydatów do szkoły i jednocześnie była salą w której uczniowie mogliby trenować przed występami na sali widowiskowej w budynkach MOK czy na scenie Ogródka Jordanowskiego.

Teraz takich warunków nawet nie ma. Odbywa się to na sali gimnastycznej, która nie jest do tego przystosowana, nie ma odpowiedniej akustyki, wyciszenia, postawiono podwyższenie, ale sala gimnastyczna powinna być używana do tego, do czego została stworzona.

Czyli pan ma myśli, że szkole muzycznej jest potrzebne takie pomieszczenie a la parametrów obecnej sali gimnastycznej? – swoje pytania kontynuował radny Pacan. Burmistrz odpowiedział, że to rolą projektanta będzie określenie jakie pomieszczenie będzie potrzebne szkole muzycznej żeby mogła funkcjonować w ramach swojej struktury i żeby uczniowie nie musieli chodzi do MOK przy ul. Zakładowej by trenować czy odbyć egzamin.

Ja nie mówię tutaj o koncertach dla mieszkańców, tylko mówię o sali do wewnętrznego funkcjonowania szkoły. Nawet po to żeby orkiestra składająca się z 6 czy 8 muzyków miała gdzie trenować – wyjaśniał Robert Kowalczyk.

W dalszej części zadawania pytać radny Pacan dopytywał o przeniesienie biblioteki do budynku przy Leśnej. Chodziło mu o techniczne rozwiązanie typu przebijanie ścian i dopytywał czy to też dopiero projektant przedstawi, czy burmistrz ma już jakąś koncepcję.

Chciałbym żeby to projektant przedstawił, żeby wymyślił to tak, by biblioteka była funkcjonalna, żeby nie kolidowała ze szkołą muzyczną, żeby miała odrębność, ale żeby również w tej bibliotece znalazły się nowoczesne rozwiązania. Skoro mamy tam szkołę muzyczna, to żebyśmy mieli również bibliotekę muzyczną. Żebyśmy mogli korzystać z nowoczesnej techniki i móc odtwarzać muzykę, ale żebyśmy również mogli korzystać z audiobooków, e-booków, wypożyczać je, być może powstanie jakaś mała kawiarenka. Chcielibyśmy żeby biblioteka spełniała funkcje takie z jakiś dzisiaj korzystają mieszkańcy dużych miast. Natomiast ja nie powiem panu czy to będą dwie sale, trzy sale, bo chciałbym żeby przyszedł projektant i powiedział, że w myśl przepisów to jest potrzebne to i to. Żebyśmy wykorzystali ten budynek w pełni, bo stoi budynek, ogrzewamy go i w tej chwili wykorzystujemy tylko pierwsze piętro, natomiast reszta stoi pusta.  

Czy prace adaptacyjne w tym budynku rozpoczniemy wtedy kiedy pozyskamy środki zewnętrzne? Czy jak nie pozyskamy tych środków zewnętrznych będziemy to robić na własny koszt? – pytał dalej radny Pacan. Burmistrz odpowiedział, że są to duże projekty, za duże pieniądze i miasta nie stać na to żeby takie projekty finansować wyłącznie z własnego budżetu, a tym bardziej, że co chwila ogłaszane są różnego rodzaju konkursy, np. na modernizację bibliotek, modernizację pomieszczeń sportowych, więc jeśli projektant podejdzie do sprawy tak, jak chciałyby władze miasta, to można byłoby wyodrębnić poszczególne zadania. 

Tak żeby nam to nie zamykało drogi i gdybyśmy chcieli składać projekt na modernizację biblioteki, to mamy wyodrębniony projekt z całości tego budynku i możemy składać wniosek w ramach modernizacji bibliotek – mówił burmistrz. – Są w ministerstwie sportu pieniądze na modernizację obiektów sportowych, to składamy wniosek na modernizację sali gimnastycznej i jej zaplecze, które jednocześnie może być powiązane z Orlikiem czy zapleczem lodowiska. Rozmawiamy w gronie pracowników urzędu, zastanawiamy się w jaki sposób wykorzystać ten potencjał nieruchomości który w mieście mamy. No bo tak to będziemy stali w miejscu, będziemy mieli bibliotekę w starym miejscu, w budynku nienadającym się do użytku, to samo ze szkołą muzyczną i nie ruszymy z miejsca. Przecież powinien pan pamiętać, że proponowałem żeby ta szkoła żyła. Rok temu spotkaliśmy się w szkole nr 5 i był pomysł żeby szkoła nr 5, podobnie jak szkoła nr 1, była w dwóch budynkach, ale nie znalazło to akceptacji ani u nauczycieli, ani również w państwa radnych.

Trzeba zarabiać na ośrodku Staw Górny

Radny Stanisław Pacan w dalszej części swojej wypowiedzi przypomniał, że jakiś czas temu odbyła się rozmowa z dyrektorem Pionkowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji o tym, że jak tylko zakończy się inwestycja nad Stawem Górnym, to trzeba pomyśleć o możliwości zarobkowania na tym obiekcie.

Jak zakończymy tylko prace nad budową urządzeń wszystkich nad Stawem Górnym, to będzie jakiś pomysł opracowania żeby to nie było tak, że my jako miasto będziemy partycypować i utrzymywać wypoczynek nie tylko dla naszych mieszkańców, ale i dla wszystkich ościennych gmin, że należałoby to jakoś usankcjonować prawnie, czy powinny być jakieś regulaminy, jakaś odpłatność. No chociażby powiem taki przykład, że jeśli jestem w Ciechocinku w sanatorium i płacę klimatyczne, to jak chcę wejść na tężnię, to muszę dodatkowo zapłacić, a mieszkaniec Ciechocinka na dowód osobisty wchodzi na tężnie za darmo. Więc zrozumiałem kiedyś z wypowiedzi pana dyrektora, że przymierzymy się do tego i będziemy chcieli też na tym trochę zarobić żeby nie było to tylko i wyłącznie na naszym utrzymaniu. Czy są takie prowadzone rozmowy, bo myślę, że jako cała ta infrastruktura już została zakończona i czy są na ten temat rozmowy, to jest raz, następnie tam słyszałem, że miały być jakieś miejsca noclegowe i czy to będzie funkcjonowało, czy od tego żeśmy odstąpili, jak to będzie wyglądało, jak będą wypożyczane inne pomieszczenia? Wiem, że duże pomieszczenie typu kawiarnia czy restauracja, to już ktoś wygrał przetarg, ale są tam jeszcze inne pomieszczenia w tych drugich budynkach i jak to zostanie zorganizowane? Czy jesteśmy dopiero przed pomysłem i rozmową z POSiR, pan burmistrz i radni, czy radni w tym nie biorą udziału, to już jest sprawa POSiRu, pana burmistrza?

Panie Stanisławie, na ośrodek Staw Górny już w poprzedniej kadencji złożono wnioski zarówno w ramach Zielonych Pionek, jak i modernizacji infrastruktury nad Stawem Górnym w Pionkach szansą na eliminację zjawisk kryzysowych oraz ożywienie społeczno-gospodarcze, złożono wnioski zarówno o pieniądze unijne, w ramach Zielonych Pionek do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz do marszałka województwa mazowieckiego na modernizację poszczególnych budynków nad Stawem – przypomniał Robert Kowalczyk. – I powinien pan wiedzieć, że obydwa te projekty, zarówno jeden, jak i drugi są to pieniądze z Unii Europejskiej, które zakładają przede wszystkim to, że nie można na tym zarabiać, czyli, że te obiekty, które powstają w ramach tych projektów, to nie można brać za korzystanie z nich pieniędzy od mieszkańców dlatego, że zgodziliśmy się na to, że skoro składamy takie projekty, to po to żeby uzyskać pieniądze z zewnątrz i po to żeby ludzie mogli z tego swobodnie korzystać. My oczywiście założyliśmy, że przy okazji warto żeby miasto część nakładów odzyskiwało, natomiast nie możemy tego robić dowolnie jak chcemy, tylko musimy się zwracać do tych podmiotów, które dały nam te pieniądze, o to czy możemy to robić. Pozwolono nam w ramach budynku B, gdzie zagospodarowaliśmy 2 pokoje gościnne, wyposażyliśmy je i przekazaliśmy z nowym rokiem do POSiRu i to POSiR będzie tymi pokojami dysponował, będzie je wynajmował, za co będzie brał pieniądze. Podobnie jest z budynkiem A. Nie możemy całego budynku przekazać komuś żeby sobie nim administrował i nam płacił, zgodzono się by tylko część tego budynku przekazać i ta część, to jest właśnie ta restauracyjna na którą zrobiliśmy przetarg i na którą został wyłoniony operator i będzie nam wg określonej stawki, którą zaproponował, po podpisaniu umowy będzie nam płacił. Zwróciliśmy się również o to, bo stwierdziliśmy, że być może faktycznie warto, tak jak pan, panie Stanisławie mówi, żeby mieszkańcy Pionek zwolnieni byli z wszelkich opłat, natomiast inni, przybywający do Pionek niekoniecznie. Powstał Splash Park i zwróciliśmy się z zapytaniem, ale niestety nie rozróżnia się w projektach mieszkańców i nie-mieszkańców, po prostu w trakcie trwania projektu nie jest możliwe branie pieniędzy od kogokolwiek i będzie to atrakcja ogólnodostępna. W budynku A najemca wynajął od nas 170 metrów na górze, natomiast reszta będzie zarządzana przez POSiR, któremu przekażemy obiekt i część ta będzie nieodpłatnie użytkowana przez mieszkańców. Nie skończyliśmy inwestycji nad Stawem Górnym, bo te inwestycje nadal trwają i najprawdopodobniej potrwają do końca maja, bo w tej chwili rozbierane są te metalowe garaże i w ramach Zielonych Pionek trwa następna inwestycja. Myślimy, że już na sezon letni powinniśmy większość prac zakończyć.

Stanisław Pacan dopytał czy część projektu Staw Górny wchodzi w Zielone Pionki i jaki jest czas funkcjonowania projektu unijnego.

Tak. Trwałość projektu od oddania do rozliczenia, to jest 5 lat – odpowiedział Robert Kowalczyk.

Panie burmistrzu, ja pytam, pan mi odpowiada, wyjaśniamy sobie pewne rzeczy. Ja zapytałem o to, o co zapytałem i pan w pewnym momencie powiedział „musi pan wiedzieć, że” i zaczął mi pan wyjaśniać. Nie chciałbym żeby znów w najbliższym artykule ukazało się, że Pacan pytał, bo jest „niecytaty, niepisaty” i pyta i nie wie o co pyta.

Burmistrz odpowiedział, że nie ma wpływu na pewne rzeczy i też nie chciałby żeby gdzieś w internecie pojawiały się jego zdjęcia oraz jego rodziny z niewybrednymi komentarzami. Dodał, że radnemu Pacanowi pewne rzeczy przeszkadzają, a inne zupełnie nie. Stanisław Pacan wyjaśniał, że on nie ma dostępu do internetu i powtarza tylko to, co ktoś mu powiedział i właściwie nie wie o czym mówi burmistrz. 

Mówię do pana, że powinien pan wiedzieć, bo pan był w radzie w poprzedniej kadencji kiedy składane były wnioski – dopowiedział burmistrz.

Ja zadając te pytania jestem świadomy i wiem, że każdy projekt, tak na Kasyno było 5 lat, tak na Orliku za darmo mogli wszyscy korzystać też 5 lat. Ja tylko chcę żeby piszący nie przekształcili mojego pytania, że ja jestem, jak już powiedziałem, „niecytaty i niepisaty”, nic nie wiem i siedzę i nie wiem o co chodzi – stwierdził radny Pacan (cytaty z wypowiedzi radnego Stanisława Pacana są realnym odzwierciedleniem słów jakie wypowiedział podczas posiedzenia tej komisji, jak i poprzednich; rolą piszących nie jest domyślanie się czy radny Pacan pyta żeby uświadomić wszystkich, czy zadaje pytania by uzyskać odpowiedź na ważne dla niego kwestie).

Radny Pacan zwrócił się również z prośbą żeby do końca 2021 r. znaleźć jakiś projekt lub jakieś pieniądze by zadaszyć lodowisko na Białym Orliku. W odpowiedzi usłyszał, że lodowisko jest jedynym obiektem sportowym w mieście, który nie dość, że zarabia na własne utrzymanie, to jeszcze przynosi zyski i burmistrz bardzo by chciał je zadaszyć żeby mogło funkcjonować w okresie zimowym jak najdłużej.

Po pana wnioskach i apelach zrobiliśmy projekt zadaszenia ponieważ uważamy, że to co pan wnosi jest naprawdę sensowne, wszyscy widzimy jaka jest pogoda, że zimą coraz częściej jest cieplej niż zimniej i to pokrycie spowodowałoby, że moglibyśmy swobodnie wydłużyć funkcjonowanie tego lodowiska i jednocześnie wydłużyć czas, kiedy moglibyśmy na tym zarabiać. Jest to dla nas ważna sprawa i będziemy szukali na zewnątrz żeby te pieniądze zdobyć. Chyba, że uzgodnimy, że warto za własne pieniądze zrobić to zadaszenie.

Mniej na wynagrodzenia w kulturze

Skarbnik miasta odpowiedziała na pytanie Zbigniewa Belowskiego na temat zmniejszenia wydatków na wynagrodzenia w instytucji kultury (o ponad 70 tys. zł). Spowodowane jest to tym, że niektórzy pracownicy odeszli do innych podmiotów.

Pensje pracowników z MOK i CAL wzrosły, chociażby ze względu na wzrost najniższej krajowej. Do tego trzeba doliczyć PPK za które musimy zapłacić – mówił burmistrz. – Uznaliśmy z panią skarbnik, że być może wystarczy nam zaplanowanych środków, a może nie. Dzisiaj nie wiemy kiedy ta pandemia się skończy i kiedy będziemy mogli coś zrobić. W zeszłym roku musieliśmy odwołać Festiwal Piosenki z Czarnego Krążka, ale w tym roku może wyjdzie. Jesteśmy w takiej sytuacji, że trudno nam przewidzieć co będzie dalej. Chcemy się gospodarzyć mądrze i nie planujemy tutaj ogromnych pieniędzy. 

Opiniowanie projektu budżetu

Podczas poniedziałkowego posiedzenia komisji oświaty, kultury, sportu i turystyki obecni byli tylko trzej jej członkowie: Kamil Panufnik, Zbigniew Belowski i Stanisław Pacan, którzy jednogłośnie zaopiniowali pozytywnie projekt budżetu na 2021 r.

Sprawy różne – wniosek radnego Belowskiego o uchylenie wniosku radnej Grzywacz

Kolega Pacan zadał pytanie czy dzisiejsze spotkanie jest spotkaniem kontynuacyjnym poprzedniego posiedzenia komisji dotyczącego głównie współpracy z organizacjami pozarządowymi – rozpoczął Zbigniew Belowski. – Ale w trakcie tego spotkania złożono w sprawach różnych wniosek o odwołanie przewodniczącego. Komisja nie zajęła ostatecznego stanowiska ze względu na fakt, że posiedzenie zostało przerwane i część członków komisji nie stawiła się na to posiedzenie. Chciałem dzisiaj zgłosić wniosek o oddalenie tego wniosku z poprzedniej komisji, bo nie stoi to w sprzeczności prawnej skoro taki wniosek nie został wcześniej oddalony i chcę go zgłosić jako wniosek do rozpatrzenia dzisiaj. Chcę zrobić to dlatego żeby wyczyścić pewną niezdrową sytuację wprowadzoną nie wiem z jakich względów i z jakiego powodu, chociaż jednoznaczne motywacje tego wniosku zostały ujawnione podczas posiedzenia poprzedniej komisji i uważam je za nieadekwatne do sytuacji. Krótko mówiąc była to motywacja polityczna, która poniekąd zobowiązaliśmy się grzecznościowo i cywilizacyjnie, że motywacjami politycznymi posługiwać się nie będziemy.

Kamil Panufnik dopowiedział, że wniosek sformułowany na poprzednim posiedzeniu był argumentowany tym, że w czasie spacerów, które miały miejsce w październiku radny zachowywał się w sposób wulgarny i szerzył kulturę słowa w sposób negatywny.

Przy wszystkich osobach tutaj obecnych pragnę tylko zapewnić i powiedzieć, że w czasie 9 spacerów, które miały miejsce w Pionkach, z moich ust nie wyszło ani jedno słowo, które w przyjętymi w potocznym języku możemy uznać za obraźliwe, wulgarne – mówił przewodniczący komisji. – Powiem więcej, każdego dnia tonowałem nastroje, zachęcałem do tego aby spacery miały formę bardzo kulturalną. Oczywiście idąc w tłumie nie można zapanować nad wszystkim emocjami, a jak doskonale wszyscy wiemy, emocje w tamtym czasie były bardzo gorące i dlatego też nie zawsze można mieć wpływ na zachowanie innych.

Uważam, dla mnie, ale ja nie jestem prawnikiem i nie będę się wypowiadał, ale ja uważam, że poprzednia komisja nie została zakończona, nie została zamknięta, jest przerwa – stwierdził radny Pacan. – W dalszym ciągu dla mnie jest przerwa. 

Zbigniew Belowski wyjaśnił, że ostatnia grudniowa komisja kultury odbyła się w dwóch terminach – porannym na którym została ogłoszona przerwa do godz. 13:00 i ten po zakończeniu przerwy w obradach. Po przerwie na posiedzeniu nie pojawili się wszyscy radni członkowie komisji i w związku z brakiem quorum przewodniczący ogłosił zakończenie posiedzenia z przyczyn formalnych. 

Ja w tej chwili składam wniosek, który jest niczym wotum zaufania dla przewodniczącego komisji – mówił radny Belowski. – Ten wniosek jest następstwem poprzedniego w sensie odwrotnym. Nie ukrywam tego. Powiem szczerze, że z posiedzenia tamtej komisji, z pierwszej części wyszedłem mocno zbulwersowany, ale nie chcę kontynuować tego tematu. Nawet sobie pomyślałem o tym, tak indywidualnie, że chyba zaproponuję, ja osobiście jako Zbigniew Belowski, radny Rady Miasta Pionki, spotkanie moje z grupą radnych, których reprezentuje jako klub radnych PiS pani Wioletta Grzywacz. Dlatego, że przykro mi jest bardzo na ulicy, przy spotkaniach prywatnych i różnych innych na terenie miasta Pionki, że wysłuchuję na temat kolegów radnych bardzo niepochlebne opinie, tak to nazwijmy. Jako, że ostatnio również jestem użytkownikiem facebooka, to zauważam to również na portalach i powoduje to we mnie, no niesmak to mało, pewną niechęć w ogóle do aktywnego funkcjonowania w strukturach rady ponieważ no nie przywykłem do pewnego sposobu obcowania i funkcjonowania. I to jest kolejna motywacja którą potwierdzam ten mój dzisiejszy wniosek żeby po prostu pewne sprawy kończyć jak najszybciej, żeby ich nie rozwłóczyć, nie wyciągać nigdzie.

Radny Stanisław Pacan po raz kolejny podkreślił, że jego zdaniem poprzednia komisja nie została zakończona wg litery prawa.

Komisja została na 3 godziny przerwana tzw. przerwą w obradach – wyjaśniał po raz kolejny Kamil Panufnik. – O godz. 13-tej miała zostać wznowiona i byliśmy gotowi żeby ją wznowić. Mało tego, na godz. 13:00 komisję w imieniu moim, czyli przewodniczącego komisji zwołał przewodniczący rady miasta pan Wojciech Maślanek. Jeżeli uznał, że nie chce być na ciągu dalszym mojej komisji z jakichś względów, miał jeszcze zielone światło na to żeby tę komisję zrobić tak, jak dzień wcześniej ustalił na swoich zasadach, nie po raz pierwszy. On ze swojej strony odwołał ją powiedzmy 15 minut przed godz. 13:00, a ja o godz. 13:00 gotowy do dokończenia posiedzenia, stawiłem się na sali obrad. Panie Stanisławie, ja nie mogę w imieniu nieobecnych na komisji w dniu 22 grudnia stwierdzić, że nie została wypełniona dobra wola do jej dokończenia. Tak naprawdę nie wynika to z tego, że uciekłem, czy że nie mogliśmy dokończyć, ale fakt faktem, że nie mieliśmy quorum, ale oprócz dwóch członków komisji było tu jeszcze parę osób na sali, co jest udokumentowane  i podkreślę jeszcze raz, nie będę za nieobecnych członków komisji tutaj wchodził z powrotem w buty grudniowe i kończył tamten temat. W dniu dzisiejszym został złożony wniosek pana radnego Zbigniewa Belowskiego o oddalenie wniosku grudniowego, przychylam się do tego wniosku i pytam członków komisji, stawiam ten wniosek do przegłosowania, kto z członków komisji jest za przyjęciem wniosku Zbigniewa Belowskiego o oddalenie wniosku o odwołanie przewodniczącego komisji kultury, oświaty, sportu i turystyki?

Wniosek radnego Belowskiego poparli: sam wnioskodawca i Kamil Panufnik. Stanisław Pacan był przeciwny, a radnej Wioletty Grzywacz i radnej Anny Wierzyckiej nie było na posiedzeniu.

Mam nadzieję, że ten temat w jakiś sposób już się nam wyczerpał i skupimy się na merytorycznej pracy związanej z oświatą, kulturą, sportem i turystyką, a nie będziemy już więcej wyciągać animozji politycznych, bo to nie było nic innego jak stanowisko radnej klubu PiS, która nie zgadzała się z moją formą aktywności społecznej, którą uprawiałem w godzinach popołudniowych.

Na koniec radny Włodzimierz Szałabaj zwrócił się do przewodniczącego komisji o sprawdzenie jak została naliczona wysokość diet radnym, którzy nie stawili się na komisji i którzy nie przedstawili usprawiedliwienia swojej nieobecności. Zgodnie z regulaminem radny swoje nieobecności na sesjach oraz komisjach każdorazowo radny musi usprawiedliwiać, a nieuzasadnione nieobecności będą rozliczane przy wypłacaniu diety za dany miesiąc. Już w tej kadencji zdarzyła się sytuacja, że diety zostały źle rozliczone i zatwierdzone do wypłaty przez przewodniczącego rady miasta.

Kamil Panufnik odpowiedział, że o nieobecności na drugiej części komisji radnego Stanisława Pacana był wcześniej poinformowany, ale co do nieobecności dwójki pozostałych radnych nie posiada na chwilę obecną żadnego usprawiedliwienia ani wyjaśnienia. Dwie radne nie stawiły się na drugiej części komisji z przyczyn mu nieznanych.

Ja myślę, że najpierw to trzeba sobie udowodnić czy tamta komisja została zakończona – po raz kolejny stwierdził radny Stanisław Pacan.

Panie Stanisławie, ale jakie to ma znaczenie dla naszego miasta? – zapytał burmistrz. – Nie lepiej pomyśleć nad tym o czym pan mówił, nad wnioskami, które składamy do budżetu, nad tym co zrobić w tym mieście? Czy to jest akurat taka bardzo ważna sprawa pana zdaniem, bo widzę, że ma pan inne zdanie niż tutaj obecni?

Ja mam inne zdanie ze względu na literę prawa – odpowiedział radny Pacan. – I tylko tyle, i nic więcej. Mam wątpliwości i niech się tu prawnicy wypowiedzą. 

Radny Włodzimierz Szałabaj dopowiedział, że z uwagi na fakt iż po przerwie na posiedzeniu grudniowej komisji nie pojawili się jej członkowie w wymaganej liczbie, przewodniczący zamknął obrady ze względu na to, że nie było komu głosować wniosku złożonego przez radną Wiolettę Grzywacz.

Z uwagi na wyczerpanie porządku obrad przewodniczący zakończył posiedzenie komisji.

Przeczytaj również

Komentarze