Komisja rewizyjna przeprowadzi kontrolę w urzędzie, a radni będą mogli otrzymywać 100% diety

Komisja rewizyjna przeprowadzi kontrolę w urzędzie, a radni będą mogli otrzymywać 100% diety

Podczas XLII sesji radni podjęli tylko 5 projektów uchwał, choć obrady trwały ponad 4 godziny. Jednym z projektów były zmiany w Regulaminie dostarczania wody i odprowadzania ścieków wymuszone zmianami ustaw. Radni mieli jedynie podjąć uchwałę w kwestii przystąpienia do zmian, by przesłać dokumenty do Wód Polskich w celu wydania opinii na temat poprawności dostosowania regulaminu do zmian w przepisach. Dyskusja nad tym projektem trwała długo, a radni podnosili kwestię nieobecności przedstawiciela PWKC bądź burmistrza, którzy mogliby im wszystko wyjaśnić. Zajęli się również przekazaniem zlecenia przeprowadzenia kontroli przez komisję rewizyjną wskazaną przez Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych w związku z doniesieniami o rzekomych nieprawidłowościach. Termin zajęcia stanowiska w tej sprawie minął radnym w lutym, ale przewodniczący rady wyjaśnił, że nie przygotował wcześniej dokumentów w tej sprawie, bo... była pandemia. Podjęto również uchwałę w sprawie okoliczności usprawiedliwienia nieobecności radnego z prawem do zachowania diety w całości.

PWKC poinformowało o konieczności zmian w regulaminie już w maju. Przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne mają czas do 1 września by dostosować swoje regulaminy zgodnie z nowymi przepisami. Radni z Pionek zdecydowali się na wprowadzenie projektu uchwały o zmianach w ostatecznym terminie, choć potrzebna jest opinia regulatora, czyli Wód Polskich by można było zmienić przyjęty uchwałą (w dniu 23 maja 2019 r.) Regulamin dostarczania wody i odprowadzenia ścieków na terenie gminy miasta Pionki. Po wydaniu opinii przez Wody Polskie radni będą mogli podjąć nową uchwałę dot. regulaminu.

Yyy proszę państwa ja uważam, że yyy powinien być tu przynajmniej pan burmistrz żeby w tym zakresie, bo może któryś z radnych chciałby yyy... – jako pierwsza w dyskusji nad projektem uchwały zabrała radna Grzywacz. – Być może radni będą mieli yyy jakieś pytania w związku z podjęciem tej uchwały. Nie ma również spółki, przedstawiciela spółki PWKC, która ewentualnie wypowiedziałaby się w tym temacie. Mamy tylko suche uzasadnienie, które jest wpisane yyy w projekt uchwały. I to wszystko yyy, nie będę w ogóle głosować przy yyy tej uchwale, tak, że dziękuję bardzo.

Piotr Nowak dopytywał radcy prawnego w kwestii formalnej. Chodziło głównie o zapis w projekcie uchwały, że dokonuje się zmiany konkretnego paragrafu regulaminu, choć radni go nie otrzymali, a jest wyszczególniony jako załącznik do projektu. Okazało się, że jeden egzemplarz ma przewodniczący i „może dać do wglądu“. Niemniej każdy radny powinien otrzymać komplet dokumentów by móc się z nimi zapoznać jeszcze przed sesją. Radca prawny zaznaczył iż załącznik jest integralną częścią projektu uchwały i winien być przekazany, ale to nie on odpowiada za organizację pracy radnych. To ustawowy obowiązek przewodniczącego.

Zbigniew Belowski zabrał głos w sprawie tego, że wielokrotnie radni w każdej kadencji muszą wprowadzać zmiany wynikające ze zmian przepisów wyższego rzędu. Skoro zmiany wymusza ustawa, to uchwały przyjęte przez radę muszą zostać skorygowane. Mówił, że poprawność projektu zmian zapewne została sprawdzona z ustawą przez przewodniczącego rady, skoro złożył on swój podpis pod projektem.

Nie widzę sensu wyszukiwania na siłę dziury w całym. Wątpliwości każdy może mieć, ale ostentacyjne informowanie, że ktoś nie będzie głosował jest po prostu podejściem zbyt daleko idącym – stwierdził radny Belowski, a Wojciech Maślanek dodał: „tak jest“.

Z tym zaufaniem do tych pracowników PWKC akurat to, ja nie chcę podważać niczyich kompetencji, ale ja pamiętam akurat taką sytuację, bardzo osoba wysoko postawiona w tym PWKC zapewniała tu państwa i mieszkańców, że saunaria przyniosą krocie, że będzie to żyła złota – wtrącił radny Bińkowski, choć sytuacja miała miejsce w poprzedniej kadencji. – A później po zmianie władzy ta sama osoba mówiła, że jednak to jest poroniony pomysł itd.

Krzysztofowi Bińkowskiemu chodziło o fakt, że regulamin przygotowany przez PWKC może jednak zawierać kwestie wątpliwe i radni nie powinni ufać w całkowitą poprawność zmian. Niemniej warto podkreślić iż Regulamin został przyjęty przez radnych tej kadencji w dniu 23 maja 2019 r. i zachowuje swoje brzmienie. Zmiany dotyczą wyłącznie konieczności naniesienia poprawek wynikających wprost z zapisów ustawy o czym przypomniał radnym Włodzimierz Szałabaj. 

Informacje o tej zmianie radni dostali w miesiącu maju z biura rady w formie elektronicznej. Powinniśmy sobie zadać tutaj pytanie, co od tego czasu zrobiliśmy? Która komisja w tym temacie się zebrała? Która ten temat podjęła i gdzie była pani przewodnicząca komisji infrastruktury (radna Wioletta Grzywacz), gdzie był pan przewodniczący rady Wojciech Maślanek, że teraz tutaj roztrzepujemy temat, który jest terminowy. Nie daliśmy sobie szansy wypracowania współpracy z przedstawicielami PWKC, z burmistrzem i jemu podległymi służbami (...). To jest sprawa porządkowa i nadzór wyda nam opinię i wyrazi zgodę na wprowadzenie zmian zgodnie z ustawą. I to z powrotem wróci do nas w miesiącu wrześniu i będziemy to procedować, pan przewodniczący z powrotem nam tutaj taką uchwałę przedstawi.

Stanisław Pacan dopowiedział, że jest to nieeleganckie iż „rzuca się“ projekt uchwały już na sesji, w ostatniej chwili i do tego nie ma na sali przedstawiciela PWKC. Do tej pory na obrady lub posiedzenia komisji osoby z zewnątrz rady zapraszał zawsze przewodniczący rady bądź komisji. Zwyczajowo przyjęło się wszędzie iż organizujący spotkanie zaprasza na nie gości. W tej kadencji to przedstawiciele różnych instytucji muszą pilnować terminów niektórych komisji czy sesji i domyślać się czy ich obecność będzie konieczna. Tomasz Łyżwa stwierdził, że materiały dotyczące zmian w regulaminie były dostępne już od maja i dziwi się dlaczego projekt uchwały radni otrzymali dopiero podczas trwania sesji.

Ja chciałam się odnieść do słów pana radnego Włodzimierza Szałabaja odnośnie komisji – głos ponownie zabrała radna Grzywacz. – Yyy że miała czas na to żeby się spotkać i porozmawiać. Nie, dlatego, że dopiero dzisiaj dostaliśmy tą uchwałę i to jest po pierwsze, po drugie komisja gospodarki gminy i infrastruktury nie jest od tego żeby sporządzała regulamin (...), od tego jest tak naprawdę yyy spółka PWKC. Oczywiście yyy możemy dyskutować na yyy, oczywiście możemy dyskutować, ale w luźnych rozmowach i ewentualnie poddawać jakieś sugestie ewentualnie spółce, ale od tego jest tak naprawdę spółka. To wszystko w temacie.

Regulamin dostarczania wody i odprowadzania ścieków na terenie gminy miasta Pionki został uchwalony w maju 2019 r. przez radnych tej kadencji, a teraz należy nanieść zmiany w jego treści raptem w dwóch paragrafach, które wynikają bezpośrednio ze zmian ustaw. Nie zmienia się pozostała treść, nie trzeba od nowa tworzyć regulaminu. Radni podczas wtorkowej sesji mieli jedynie podjąć uchwałę na mocy której konieczne zmiany w treści przesłane zostałyby regulatorowi w celu wydania opinii czy faktycznie zgadzają się z treścią znowelizowanych ustaw. Dopiero po wydaniu opinii regulamin w zmienionej formie trafi ponownie pod obrady rady i wtedy będzie można przeprowadzać dyskusje. Przy czym należy pamiętać, że każda zmiana wniesiona do regulaminu wiązać będzie się z koniecznością ponownego wydania opinii przez Wody Polskie.

Radny Piotr Nowak zapytał przewodniczącego czy poinformował PWKC o konieczności przybycia przedstawiciela spółki na sesję. Wojciech Maślanek odpowiedział: „zapewniam panu, że jest spółka poinformowana“. Tomasz Łyżwa ponownie chciał poznać procedurę związaną z przyjęciem projektu uchwały i dopytywał czy po jej podjęciu trafi ona do regulatora by wydał opinię, a później znów powróci do rady. Tę kwestię wyjaśniał przewodniczący oraz radca prawny, a także radni, którzy znają przepisy i procedury.

Za przyjęciem uchwały głosowało 12 radnych, jedynie Tomasz Łyżwa i Wioletta Grzywacz nie wzięli udziału w głosowaniu, a Iwona Wydmuch była nieobecna na sesji. Teraz uchwała trafi do Wód Polskich do zaopiniowania i dopiero po uzyskaniu zgody regulatora radni będą mogli zatwierdzić zmiany w Regulaminie. Bez pozytywnej opinii oraz bez podjęcia stosownej uchwały nadal obowiązywać będzie dokument przyjęty w maju 2019 r.

Kontrola w urzędzie miasta

Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych w ubiegłym roku otrzymał pismo w sprawie naruszeń związanych z finansami publicznymi. Temat dyskutowany był od początku 2021 r. kiedy to radny Włodzimierz Szałabaj starał się uzyskać od przewodniczącego rady informację nt. pisma od rzecznika. To słynny już dokument schowany do przysłowiowej szuflady. Wielokrotnie na przestrzeni ostatnich miesięcy radny Szałabaj apelował do radnego Maślanka, że sprawa pisma powinna zająć się rada miasta, ale dopiero pod koniec czerwca pojawił się projekt uchwały w tej sprawie z wyjaśnieniem, że przewodniczący przedstawia go dopiero teraz, bo z uwagi na trwającą pandemię nie miał okazji zwołać sesji w trybie zwyczajnym, a komisje rady również nie pracowały w zwyczajowym trybie. Rzecznik wystąpił o wyjaśnienia wraz przedstawieniem dokumentów w grudniu 2020 r. wyznaczając czas na ustosunkowanie się do przedstawionych zarzutów najpóźniej do lutego. Burmistrz swoje wyjaśnienia złożył przed upływem wyznaczonego terminu, dostarczył rzecznikowi wszelkie dokumenty dotyczące rzekomych nieprawidłowości. Natomiast rada miasta nie podjęła tematu, choć część radnych gotowa była by podjąć działania. Mijały miesiące, rzecznik wzywał przewodniczącego do natychmiastowego zajęcia się sprawą, ale nadal nic nie działo się w tym kierunku. Dopiero pismo rzecznika dyscypliny adresowane bezpośrednio do rady miasta wywołało reakcję i Wojciech Maślanek postanowił przedstawić radnym projekt uchwały w sprawie zlecenia komisji rewizyjnej przeprowadzani kontroli w zakresie przedstawionym przez Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych. Radni na poprzedniej sesji odrzucili jednak projekt uchwały w tej sprawie ponieważ stwierdzili, że skoro rzecznik wyznaczył nieprzekraczający termin, to po tylu miesiącach nie czeka już na odpowiedź. Teraz temat powrócił, a podczas XLII sesji Wojciech Maślanek odczytał treść pisma „zatroskanego mieszkańca“ w sprawie naruszeń jakich, ich zdaniem, dopuścił się burmistrz miasta. Radny Dawid Jaroszek zapytał czy pismo odczytane przez przewodniczącego jest autorstwa kogoś z ministerstwa finansów czy jest to zawiadomienie, które wpłynęło od mieszkańca. Wojciech Maślanek wyjaśnił, że nie był to żaden donos do rzecznika, tylko raczej skarga, zawiadomienie, informacja. Donosem natomiast, w dalszej części obrad, nazwał pismo do wojewody, które wystosował radny miejski w sprawie nieprawidłowości dot. wypełniania przez radę miasta Pionki zapisów ustawy o samorządzie gminnym. Nazewnictwo pism stosowane przez przewodniczącego zależne jest od tego, kto jest autorem zawiadomienia bądź kogo ono dotyczy. Jeśli tyczy się naruszeń rzekomo spowodowanych przez Roberta Kowalczyka, jest to skarga, jeśli tyczy się wyjaśnienia czy przypadkiem Wojciech Maślanek jako przewodniczący nie narusza zapisów ustawy posługując się statutem i regulaminem niezgodnymi z obowiązującym już prawem, to wtedy jest to donos.

Radny Krzysztof Bińkowski zapytał czy skarga do rzecznika została w ogóle przez kogokolwiek podpisana, bo jeśli była anonimowa, to każdy może pisać wiele podobnych pism do wszelkich instytucji. Wojciech Maślanek odpowiedział, że nie dysponuje informacją kto skierował skargę. Zbigniew Belowski stwierdził, że po przeczytaniu treści zawiadomienia/skargi/donosu skierowanego do rzecznika nie ma pewności czy przypadkiem autorem nie jest osoba z tzw. konkurencji w stosunku do firm wykonujących prace budowlane na terenie miasta, a wnioskuje to z faktu iż w zawiadomieniu zawarte zostały bardzo szczegółowe wyliczenia i podane precyzyjne informacje, których zwyczajny zatroskany mieszkaniec raczej by nie wiedział. Dodatkowo w donosie zawarte zostały także bardzo szczegółowe informacje dot. Rzekomych nieprawidłowości, kiedy Robert Kowalczyk nie był jeszcze burmistrzem, a do naruszeń miało dochodzić w przetargach w gminie Garbatka Letnisko.

Zarzuty zawarte w piśmie/zawiadomieniu do rzecznika są poważne i gdyby faktycznie doszło do naruszeń sugerowanych przez zanonimizowanego autora, to do urzędu miasta już dawno wkroczyłby prokurator lub CBA. Robert Kowalczyk odpowiedział rzecznikowi dokładnie w tym samym zakresie, który mają podjąć radni. Krzysztof Bińkowski stwierdził, że wielu mieszkańców interesuje się tą sprawą i trzeba wszystko wyjaśnić od początku do końca z najwyższą starannością, a być może nawet poinformować opinię publiczną kto jest autorem stawianych zarzutów.

Bardzo dobrze się stało, że będziemy kierować tę sprawę do komisji rewizyjnej – jako kolejny głos w dyskusji zabrał radny Szałabaj. – Analizując wszystkie przedstawione dokumenty, to sprawa dotyczy grudnia 2020 r. Wtedy w piśmie rzecznik dyscypliny wskazał dwóm organom, wykonawczemu i stanowiącemu termin 60 dni na podjęcie wyjaśnień. Powołał się na artykuł z ustawy, który mu przysługiwał. Czekał cierpliwie do 22 lipca tego roku, ale już zmienił artykuł, bo rada miasta Pionki nie zajęła stosownego stanowiska. Wskazał, że albo my to zrobimy, albo inny podmiot, poza NIK-iem. Bardzo dobrze, że my to będziemy rozpatrywać, bo ciekawy też jestem, jak koledzy radni, kto to napisał. Rzecznik to wie i być może jest to podstawione nazwisko, ale osoba która jest pomawiana będzie broniła swojego dobrego imienia. I też jestem ciekawy, jak to tutaj jest napisane, który to z oferentów w przetargu był przed urzędem w dniu 12 października i nie został wpuszczony. Bo ja wtedy wychodziłem i widziałem tylko jedną panią, która nie była uczestnikiem przetargu.

Przewodniczący komisji rewizyjnej Grzegorz Wąsik wyjaśniał radnym, że zakres kontroli jest bardzo obszerny, a zagadnienia którymi ma się zająć wybiegają poza jego kompetencje jako radnego, bo np. na podstawie jakich informacji ma określić zasadność przyznawania nagród pracownikom urzędu? Jak ma rozstrzygnąć, który z tych pracowników zasłużył na 200 zł, a dlaczego inny otrzymał 300 zł. Zapowiedział, że zapewne komisja zwróci się do rzecznika z dodatkowymi pytaniami, ale również będzie chciała poznać dane osoby, która postawiła zarzuty. Dodał, że nie jest pewny czy wyniki pracy komisji będą zadowalające w ocenie rzecznika, a dodatkowo protokół z kontroli może wcale nie zostać przyjęty przez radę miasta.

Czemu jako rada nie ustosunkowaliśmy się do pisma rzecznika w wyznaczonym pierwszym terminie? – chciał wiedzieć radny Jaroszek.

Ja odpowiem – głos zabrał Wojciech Maślanek. – 29 czerwca, na przedostatniej sesji rada miasta Pionki nie podjęła w tym zakresie o który występował rzecznik dyscypliny publicznej i w tym obszarze rada miasta nie zleciła kontroli komisji rewizyjnej. A dlaczego, pan pyta, w ciągu 60 dni? Ja już, ja już, ja już przekazałem tę informację wówczas, dlatego, że w związku z pandemią koronawirusa, były w związku z obostrzeniami i ograniczoną pracą rady miasta, tym bardziej ograniczyłem je tylko do sesji nadzwyczajnych, przedstawiłem państwu projekt uchwały w tym zakresie 29 czerwca. Rada miasta nie podjęła wtedy uchwały i rzecznik wezwał czy też zasugerował nam o podjęciu i przekazaniu kolejny raz do komisji rewizyjnej w celu przeprowadzenia kontroli.

Włodzimierz Szałabaj dorzucił, że w tej chwili trwa dyskusja nad czymś, co powinno zostać załatwione najpóźniej w lutym i przypomniał, że przewodniczący rady ma instrument do zwołania komisji nadzwyczajnej, ale z tego uprawnienia nie skorzystał, a teraz wszystko zrzuca na pandemię i ograniczenia w pracy rady.

Przewodniczący rady miasta miał 60 dni na podjęcie działań i nie zrobił nic w tym temacie, puścił sprawę „a może się uda“ i w związku z tym rzecznik dyscypliny finansów publicznych już pisze nie do pana przewodniczącego, tylko kieruje pismo do rady miasta. To jest zastanawiające – mówił radny Szałabaj. – Myślicie, że burmistrz nie przedstawił swoich dokumentów, które obligują w urzędzie miasta? Jeśli nawet cokolwiek by tam było, to na pewno nad tą sprawą byśmy się teraz nie pochylali. 

Dodał, że być może faktycznie został naruszony artykuł dotyczący jawności otwarcia ofert, ale nikt nie zna przyczyny tego stanu rzeczy, a chociażby np. w dniu sesji wystąpiły problemy z serwerem i nie można było nadać dokumentów w wersji elektronicznej.

My nie znamy przyczyny, ale już wyrokujemy, że coś zostało źle zrobione w urzędzie. Komisja rewizyjna zajmie się szczegółowo i tą sprawą. Myślę, że radna Grzywacz też przyjdzie na tę komisję ze swoimi dokumentami, bo ma ich naprawdę dużo jak się czyta jej interpelacje, które zawarte są na BIP to jest to naprawdę dużo szczegółowych materiałów, którymi będziemy się posiłkować, ale też innymi materiałami i sprawę wyjaśnimy.

Dopowiedział, że to od rady miasta zależy czy przyjmie protokół pokontrolny komisji, ale nawet jeśli przyjmie, to decyzję w sprawie podejmie rzecznik na podstawie dokumentów przedstawionych przez radę oraz wcześniej dostarczonych przez burmistrza. Jeżeli uzna, że są podstawy do wszczęcia postępowania, to przeprowadzi kontrolę zewnętrzną.

Piotr Nowak odniósł się do procedowania dokładnie nad tym samym zakresem kontroli w czerwcu, kiedy to radni odrzucili projekt uchwały głównie z powodu faktu, że rzecznik wyznaczył im w grudniu 60 dni na zajęcie stanowiska, więc podejmowanie decyzji pod koniec czerwca nie miało najmniejszego sensu. Natomiast kolejne pismo rzecznika nie określa terminu, ale nakazuje podjęcie stanowiska w sprawie. Zakres kontroli choć bardzo obszerny może zostać zrealizowany w terminie określonym przez przewodniczącego komisji rewizyjnej – do 30 listopada z możliwością wniesienia o jego wydłużenie.

Yyy proszę państwa, ja będę zachęcać do głosowania nad projektem tej uchwały z uwagi na to, że prowadzę tą komisję yy gospodarki gminy i infrastruktury, to chciałabym żeby te sprawy wszystkie były wyjaśnione jak najbardziej rzetelnie z uwagi na yy przedstawione dokumenty – mówiła radna Grzywacz, którą cytujemy dokładnie jak mówi zgodnie z jej życzeniem. – Yyy myślę, że też będę uczestniczyć w tych komisjach. Dziękuję bardzo.

Ustawodawca powołał w celu sprawowania funkcji kontrolnej komisję rewizyjną, prawda? Rady gmin poprzez komisję rewizyjną sprawują kontrolę nad organami wykonawczymi – wyjaśniał radny Maślanek. – Natomiast ja państwa zachęcam gdyż jest to naprawdę potężny obszar, bardzo poważny, do udziału, pod warunkiem, że wysoka rada przyjmie, przyjmie tą uchwałę oczywiście. Jeżeli tak się stanie, to zachęcam już wszystkich radnych, którzy będą dysponowali czasem, do włączenia się i do aktywnego udziału w pracę w komisji rewizyjnej. Będzie to bardzo potężny obszar, bardzo dużo dokumentów i każdy radny myślę, że żeby po prostu w miarę posiadanych możliwości, przecież większość z nas pracuje yyy zachęcam do udziału w pracach komisji rewizyjnej. Yyy i na koniec, żeby już nie wracać do poprzedniego pisma, do tego jak kto głosował. Generalnie jest, rada miasta nie podjęła poprzedniej, poprzedniego projektu w tym zakresie. Myślę, że yyy zobaczymy jaki będzie efekt zaraz, czy rada miasta podejmie przedmiotową yy uchwałę, yyy ja tylko powiem na koniec, że nie przypuszczałem, że rada miasta będzie się zajmowała tak poważnymi sprawami w tej kadencji. Nie przypuszczałem – po głosowaniu nad projektem uchwały stwierdził: – Chciałem państwu serdecznie podziękować za podjęcie yyy uchwały nr 2 żeby rozwiać wszelkie podejrzenia i życzę komisji rewizyjnej yyy życzę yyy owocnej pracy, ale też yyy chcę podkreślić wysiłek, jaki członkowie komisji będą musieli yyy, jaki wysiłek będą musieli wykonać yyy, bo obszar jest bardzo obszerny.

Kolejna skarga na radnego – przewodniczący komisji nie wziął udziału w głosowaniu

Znów pod obrady trafiła skarga mieszkanki Pionek, tym razem na Wojciecha Maślanka. Zbigniew Belowski zaapelował do radnych by nie odczytywać publicznie treści skarg jakie wpływają, tylko podejmować uchwałę o przekazaniu do komisji, a dopiero komisja zapoznając się z treścią wnikliwie podejmie decyzję czy skarga faktycznie jest zasadna. Często skargi na radnych czy burmistrza pisane są w emocjach, głównie w celu pożalenia się w konkretnym temacie, bo sprawa mieszkańca nie została załatwiona po jego myśli. Mieszkańcy zwracają się w formie takiej skargi w sprawach, które w ogóle odbiegają od kompetencji radnych. Dodatkowo często z samej treści łatwo rozszyfrować kto jest jej autorem, a odczytywanie jej publicznie ze świadomością, że obrady są transmitowane na żywo, naraża konkretnego mieszkańca na różnego rodzaju nieprzyjemności związane z wniesieniem skargi i naigrywanie się z problemu przez osoby śledzące obrady. Dlatego radny Belowski wnosi by zaprzestano publicznego odczytywania pism mieszkańców podczas sesji, wystarczy podjęcie uchwały w sprawie.

Niemniej przewodniczący odczytał treść skargi mieszkanki i być może nieświadomie podał jej imię i nazwisko, co jak sam podkreślał jest niedopuszczalny, gdyż naruszył dobra osobiste skarżącej w myśl obowiązujących przepisów o ochronie danych osobowych oraz zapisy ustawy RODO. Nie po raz pierwszy dokonał takiego naruszenia, więc nawet ze względu na bezpieczeństwo radnych w zakresie przestrzegania prawa, lepiej byłoby aby faktycznie treści skarg nie były w ogóle odczytywane na sesjach.

Radni podjęli decyzję o nieprzekazywaniu jednak skargo do komisji. Wśród radnych nie biorących udziału w głosowaniu był również przewodniczący komisji skarg Paweł Abramowicz. To dość zaskakujące stanowisko, bo przecież nie nikt inny jak radny Abramowicz argumentował wniosek o odwołanie poprzedniego przewodniczącego komisji z uwagi właśnie na to, że skoro głosuje przeciw skierowaniu jakiejś skargi do przepracowania przez komisję, to oznacza, że nie chce mu się pracować, a każdą skargę mieszkańca należy uszanować i podjąć wszelkie działania w celu wyjaśnienia sprawy. Teraz jednak zdanie najwyraźniej zmienił skoro będąc na sali podczas głosowania nie wziął w nim udziału.

Diety radnych ważnym tematem posiedzenia

Przewodniczący rady powziął decyzję o doprecyzowaniu zapisów uchwały z 2019 r. w sprawie ustalenia wysokości oraz zasad wypłacania diet dla radnych. Chodziło o rozszerzenie usprawiedliwienia nieobecności radnych podczas posiedzeń. Każda nieusprawiedliwienia nieobecność skutkowała potrąceniem części diety. Do tej pory nieobecność radny mógł usprawiedliwić na skutek choroby potwierdzonej zaświadczeniem lekarskim, podróży służbowej zleconej przez przewodniczącego lub wykonywaniem innych obowiązków ustawowych związanych z pełnieniem funkcji radnego. Teraz wachlarz usprawiedliwienia rozszerzony został o zaplanowany wyjazd na urlop wypoczynkowy, pogrzeb najbliższego członka rodziny lub nagłe zdarzenie wykluczające udział w pracach rady i komisji itp. Jak wyjaśniano, chodzi tu również o to, że ktoś jest w drodze na komisję, ale np. utknął w korku i nie dojechał.

Wśród argumentów za rozszerzeniem okoliczności jakie powinny być wzięte pod uwagę przy rozliczaniu diet, był również pobyt w szpitalu, który do tej pory nie był traktowany jako nieobecność usprawiedliwiona, a przecież radny wziąłby udział w pracach, gdyby nie choroba i dlaczego ma być ukarany z tego powodu poprzez pomniejszenie diety. Okres wakacyjny zawsze dla radnych był czasem wolnym od pracy – nie odbywały się komisje, nie było dyżurów, a jeśli już zwołano sesję, to tylko w trybie nadzwyczajnym. Radni twierdzą, że skoro mają urlop, a pojawia się ważna dla miasta sprawa i trzeba zwołać sesję nawet na 5-10 minut, to nie mogą być ukarani potrąceniem z diety za nieobecność, bo to przecież nie ich wina, że akurat podczas przerwy wakacyjnej musiało odbyć się posiedzenie. Wizyta u lekarza w innym mieście, spowodowana złym stanem zdrowia, chorobą przewlekłą wymagającą częstych wizyt, to również nie jest powód by radny otrzymał w danym miesiącu mniej pieniędzy, bo nie uczestniczył w pracach rady.

Rada miasta sama ustala zasady przyznawania diet oraz usprawiedliwienia nieobecności radnych. I choć dieta nie jest traktowana jako wynagrodzenie, ale jako ekwiwalent za utracone korzyści spowodowane wykonywaniem mandatu radnego, to szeroki wachlarz okoliczności usprawiedliwiających nieobecność może spowodować, że radny każdą nieobecność będzie mógł usprawiedliwić jako chociażby nagłe zdarzenie wykluczające jego udział w pracach rady i komisji. I teraz w gestii przewodniczącego rady będzie przesądzenie czy uzna podane usprawiedliwienie za wiarygodne by nie pomniejszać diety radnego. Oczywiście radni uznali, że do tej pory żaden z nich nie nadużywał przysługującego mu prawa do usprawiedliwienia swojej nieobecności i nadal tak pozostanie, ale nie chcą otrzymywać pomniejszonej diety chociażby z tego powodu, że mają zaplanowaną wizytę u lekarza w dniu kiedy zwołane zostaje posiedzenie komisji czy całej rady. Ten argument akurat jest rozsądny, bo czasem na wizytę u lekarza czeka się bardzo długo i trudno z niej zrezygnować na rzecz pracy w radzie. Za nieusprawiedliwioną nieobecność na komisji radnemu potrąca się 15% jego miesięcznej diety, a podczas sesji już 20%. W zależności od wysokości diety nieobecność może kosztować do 380 zł miesięcznie.

Wśród radnych były i takie głosy, że zakres możliwości usprawiedliwienia jest dość szeroki i podawano przykład, że zatrudniony na umowę o pracę podczas choroby nie otrzymuje 100% wynagrodzenia, a radny przedstawiający zaświadczenie od lekarza otrzyma jednak pełną dietę. Wśród osób postulujących za rozszerzeniem usprawiedliwienia nieobecności podniesiono kwestię, że w wyniku kontroli wewnętrznej musieli oddać pieniądze za niewłaściwie wypłacone diety, bo przewodniczący uznał ich nieobecność z powodu choroby za usprawiedliwioną, a to jednak nie wynikało z treści uchwały jaką sami podjęli w sprawie wypłacania diet. Publiczne pieniądze rzecz święta, więc należy wydatkować je zgodnie z przepisami prawa, a skoro radni sami mogą określać zasady wypłacania diet, to prawo lokalne w tym zakresie zawsze mogą zmienić, co zresztą uczynili. Niektórzy radni miejscy wyrazili żartobliwie swoje obawy w kwestii uznania usprawiedliwienia przez przewodniczącego – jeśli kogoś lubi, to uzna usprawiedliwienie, jeśli nie, to dieta będzie pomniejszona.

Celowo nie podaliśmy nazwisk radnych, którzy zabierali głos w dyskusji i nie cytowaliśmy w całości ich wypowiedzi, bo kwestia pieniędzy zawsze jest tematem społecznie drażliwym, szczególnie jeśli chodzi o wypłaty diet bądź wynagrodzeń pochodzących z budżetu miasta. Dla niektórych radnych 200 zł miesięcznie mniej, to sporo, dla innych nie stanowi to różnicy ponieważ nie traktują swojej funkcji sprawowania mandatu radnego jako dodatkowego źródła dochodu. Z pobierania diety żaden radny zrezygnować nie może, za to może podjąć wszelkie kroki by jego nieobecność podczas prac rady była uznana za usprawiedliwioną chociażby dzięki zapisowi: „nagłe zdarzenie losowe wykluczające udział w pracach rady i komisji itp.

Radca prawny nie złożył podpisu pod projektem akurat tej uchwały, gdyż nie uważa, opierając się na wyrokach sądów administracyjnych, by chociażby zaplanowany urlop wypoczynkowy był okolicznością wskazującą na usprawiedliwienie nieobecności radnego i przyznaniu mu prawa do zachowania diety w całości. Przewodniczący rady uznał, że radni mogą podjąć tę uchwałę, a jeśli będzie ona faktycznie budziła wątpliwości prawne, to wojewoda i tak ją uchyli.

Przeczytaj również

Komentarze