Kosmiczny populizm radnego Maślanka. Manipuluje czy nie zrozumiał?

Kosmiczny populizm radnego Maślanka. Manipuluje czy nie zrozumiał?

Niemal od początku kadencji wszyscy śledzący lokalną scenkę polityczną wiedzą, że Wojciech Maślanek, totalny przeciwnik poprzedniego burmistrza, jest teraz w głębokiej opozycji do obecnego, z którym przecież szedł do wyborów. Co by Robert Kowalczyk nie zrobił, jest źle, nie zrobił – jeszcze gorzej. Ale tak to już jest kiedy ścierają się skrajności. Jednak wmawianie, że burmistrz kłamie i przytaczanie cytatów jego wypowiedzi, odwracając w ogóle ich sens, to już nie jest krytyka, a zwykła konfabulacja, szczególnie, że są nagrania z posiedzenia i wszystko można sprawdzić.

Podczas czwartkowej dyskusji na posiedzeniu komisji, kiedy omawiany był kolejny projekt uchwały dotyczący podwyżki opłat za śmieci, radny Maślanek stwierdził, że Robert Kowalczyk publicznie kłamał:

Nie dalej jak miesiąc temu na komisji, tu w tej sali stwierdził pan, że jeżeli rada miasta nie podejmie uchwały w sprawie ustalenia wysokości ceny odbioru śmieci za odbiór śmieci, pan w tej kadencji nie powróci z tym projektem. No okłamał tu pan wszystkich. Jest pan niesłowny.

Robert Kowalczyk stwierdził, że radny Maślanek kłamie, więc obu panom mówimy – sprawdzam.

Prawda: komisja, o której wspomniał radny Maślanek, faktycznie odbyła się 13 października. Była na niej mowa o wysokości stawek za odbiór i zagospodarowanie odpadów. Było też stwierdzenie, że w tej kadencji nie będzie powrotu do tematu. Ale…

Fałsz: na tamtej komisji burmistrz Kowalczyk faktycznie powiedział, że już w tej kadencji z tematem nie powróci, ale chodziło nie, jak twierdzi radny Maślanek „jeśli rada nie przegłosuje”, ale o zmniejszenie propozycji z 26 na 25 zł/os, którą zaproponował radny Stanisław Pacan. Burmistrz powiedział: „nie widzę problemu (żeby obniżyć do 25 zł). Ja już więcej na sesję ze śmieciami nie przyjdę w tej kadencji”.

Wojciech Maślanek, gdyby posłuchał lub przeanalizował to, co zamierzał powiedzieć, sam zorientowałby się, że wypowiedź nie ma sensu. Burmistrzowi zależało żeby jak najmniej do śmieci dopłacać. Obowiązująca stawka (21 zł/os) nie pokrywa kosztów odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych. W tym roku znów trzeba „wyrzucić do śmieci” 700 tys. zł. Zaproponował więc radnym żeby uchwalili stawkę 26 zł/os. Po dyskusji radni jednak uznali, że można przyjąć iż będzie to 25 zł, ale wszyscy mają mieć świadomość, że i tak do śmieci trzeba będzie dopłacić z budżetu. Wówczas Robert Kowalczyk zgodził się na tę propozycję podczas komisji i złożył na sesji projekt z autopoprawką. To do tych 25 zł, o ile rada by je przyjęła, a wiemy iż odrzucono wzrost stawki, mówił, że więcej już nie wróci w tej kadencji z żadną propozycją dotyczącą kolejnej podwyżki. Ale o ile radni przyjmą uchwałę o stawce 25 zł od osoby, a nie jeśli odrzucą podwyżkę i pozostawią stawkę sprzed 2 lat.

Oczywiście radny nadal uważa, że każda podwyżka w mieście Pionki to nieudolność Roberta Kowalczyka i drenowanie portfeli mieszkańców. Każda podwyżka, nie ważne czego, to drenowanie portfeli, ale wydrenowane to już je mamy po podwyżkach paliw, gazu, węgla, wprowadzeniu różnego rodzaju podatków i wszechobecnej inflacji, która powoduje to, że ludzi nie stać na to, co jeszcze 2 lata temu. Wojna w Ukrainie faktycznie spowodowała wzrost cen, ale zanim wybuchła, w Polsce inflacja rozpoczęła na dobre swoje szaleństwo.

To dzięki wysokości inflacji wzrośnie wynagrodzenie minimalne – zgodnie z obowiązującym prawem, gdyż zasady ustalania płacy minimalnej od dawna są uregulowane ustawowo. Odpowiedni przepis przewiduje, że w przypadku inflacji rocznej wyższej niż 5 proc. należy podwyższyć płacę minimalną dwa razy w roku: od 1 stycznia i od 1 lipca. Wzrost wynagrodzenia minimalnego, którego poziom określony został w rozporządzeniu rządowym, to poważny problem nie tylko dla budżetu miasta, bo niemal każdemu pracownikowi wszelkich instytucji miejskich  trzeba będzie podnieść wynagrodzenia, a i składki po stronie pracodawców będę wyższe. Do tego oczywiście dochodzi wzrost kosztów wszelkich usług i zakupów. Oprócz tego jest przecież inflacja, która dawno temu przekroczyła 5% (co gwarantuje kolejne podwyżki płac minimalnych również w kolejnym roku) oraz drastyczne podwyżki wszelkich opłat.

Mieszkańcy płacą drożej za swoje zakupy i miasto również ponosi coraz wyższe koszty. Płacą drożej za prąd, ale podwyżka nie omija także budżetu miasta. Jest drożej za gaz, to nie tylko dla osób indywidualnych. Każdy wzrost cen odbija się na osobach prywatnych oraz instytucjach. Gminy ratują się podnoszeniem podatków i innych opłat, bo muszą uzbierać w swych budżetach środki na wzrastające wydatki, a przecież dochody własne gmin, to głównie podatki i opłaty. W Pionkach też jest propozycja by podnieść podatki, które ostatnią zmianę widziały w 2017 r. Chodzi o podatek od nieruchomości oraz od środków transportu, które wzrosłyby o 11,8% (zgodnie ze wskaźnikiem podanym przez GUS w Monitorze Polskim), choć na przestrzeni ostatnich 4 lat powinny wzrosnąć o minimum 22,7%, a i tak nie sięgałyby stawek maksymalnych.

Państwo radni sobie głosują za projektem uchwały lekkomyślnie – stwierdził radny Maślanek. – Pan przy inflacji, która jest spowodowana wojną na Ukrainie, proszę pana, ogólnoświatowym wzrostem węglowodorów, dodatkowo chce drenować kieszenie mieszkańców.

Przypomnijmy jednak radnemu Maślankowi, że ceny ropy na rynkach światowcy już od jakiegoś czasu spadają, ale jakoś nie widać tego na polskim rynku. Sama wojna w Ukrainie to nie jedyna przyczyna inflacji z jaką musimy się mierzyć, bo zanim Rosja napadła na Ukrainę, to w Polsce inflacja wynosiła 8,5% (wg danych GUS), a drenowaniem portfeli skutecznie zajmują się władze wyższego szczebla.

Zdecydowałem się powrócić z tą uchwałą na radę, bo uważam, że jest to bardzo ważna sprawa, ważna z punktu widzenia finansów miasta, bo tak naprawdę chodzi o podniesienie opłaty za śmieci na poziomie 4 zł. A 4 zł dzisiaj, to wzrost ceny chleba, wzrost ceny masła, paliwa, które płacimy wielokrotnie i dużo częściej niż opłatę śmieciową – wyjaśniał Robert Kowalczyk i dodał także, że w Polsce już są gminy, które na skutek rosnących kosztów związanych z odbiorem śmieci oraz wzrostem opłat na wysypiskach, już płacą maksymalną stawkę dopuszczaną ustawowo (u nas jest to 50% maksymalnej stawki). – Nie ma to nic wspólnego z drenowaniem czyichkolwiek portfeli. To co pan Maślanek mówi, to jest czysta propaganda. Radny Maślanek uważa, że podniesienie w czasie kadencji 5-letniej podatku czy cen za śmieci, to jest uderzenie w mieszkańców. No chyba nie ma większego uderzenia w mieszkańców jak to, co się dzieje na rynku energetycznym, czyli w paliwach, gazie, w prądzie, w tym, co musimy płacić (…). Ja rozumiem, że to jest dzisiaj bardzo populistyczne, że kto będzie głosował za podwyżkami. No pewnie, że nikt nie będzie głosował za podwyżkami, bo ja też nie chcę kupować chleba po 7 czy po 8 zł, chciałbym go kupować po 3 zł. Ale niestety życie niesie za sobą takie konsekwencje. I tutaj populizm radnego Maślanka, to już jest jakiś, powiedziałbym kosmiczny zupełnie, bo rozmawiamy o podatkach z 2017 r. i o tym ile wynosiła pensja w 2017, ile wynosiła emerytura, a ile wynosi dzisiaj. I nie mamy, jako miasto mniej wydatków, tylko mamy tych wydatków więcej, tak jak każdy mieszkaniec.

Grzegorz Wąsik dopowiedział, że ani miasto, ani radni tych wszystkich podwyżek nie wymyślili, a ich przyczyna jest tylko jedna – ogromna inflacja, która nie dość, że wciąż nie hamuje, to ma nadal tendencję zwyżkową.

Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale były takie lata, że stawki podatków w Pionkach były na maksymalnym poziomie. Część samorządów i to nie tych bogatych, ale tych biedniejszych, a myślę, że my się do tych bogatych nie zaliczamy, jedzie po stawkach maksymalnych, a my jako miasto tego nie robimy. My nawet tych stawek nie podnosimy o roczną inflację. Teraz dopiero podnosimy o te 11,8% i ruszamy te stawki, które nie były ruszane przez kilka ostatnich lat, a one i tak są niższe o 30% od stawek maksymalnych. I tu nie ma przyczyny takiej, że nagle stało się tak, bo jakoś przez ostatnie 3-4 lata pieniędzy z tych podatków nie potrzebowaliśmy jako miasto. Dlatego, że były inne dochody, wydatki były stabilne, a w tej chwili co się dzieje? Wzrastają drastycznie wszystkie koszty, zaczynając od płac, poprzez energię, ogrzewanie, zakup wszelkich materiałów, po prostu wszystkiego. Taką mamy dzisiaj rzeczywistość.

Bo codzienność przytłacza każdego. Ale cała nadzieja w miejskiej opozycji, że jak zaczną bojkotować lokalne podwyżki podatków i opłat, to w imię obrony przed drenowaniem portfeli mieszkańców ruszą również przed Sejm i NBP, by protestować jako nasi reprezentanci.

Przeczytaj również

Komentarze