Kosztowne kadencje

Kosztowne kadencje

W przestrzeni publicznej niektóre osoby bardzo aktywnie krytykują każdą władzę. Główne zarzuty, to od zawsze słynne hasło „bo nic się nie dzieje, nie pozyskują środków”. Kolejnym zarzutem jest to, że rzekomo wszyscy pracownicy samorządowi zarabiają kolosalne pieniądze za zupełne nic nie robienie. Być może w tych wszystkich zarzutach jest również trochę prawdy, bo przecież można pozyskiwać unijne pieniądze na wiele rzeczy, ale trzeba mieć również świadomość tego iż na wszystko potrzebne są jeszcze własne środki i plan, jak utrzymać w przyszłości to, co dzięki dotacjom się wybudowało.

Wydział inwestycji podsumował ostatnio ile środków i na co udało się pozyskać od stycznia. Na przestrzeni tych 5 miesięcy miasto Pionki wzbogaciło się o blisko 11 mln zł, które przeznaczono na: kolejny (być może ostatni) etap wydobycia nitrocelulozy, przebudowę targowiska Manhattan, budowę Lokalnej Strefy Aktywności Sportowo-Rekreacyjnej (oś. Chemiczna), modernizację komunalnych budynków wielorodzinnych, remont zabytkowego budynku Kasyna, budowę tężni solankowych. Do tego dochodzą jeszcze projekty na pozyskanie środków na budowę zadaszenia nad lodowiskiem, kolejny etap remontu basenu miejskiego czy budowę bezpiecznych przejść dla pieszych.

Malkontenci zawsze powiedzą, że to za mało, że można było zrobić coś innego, bardziej potrzebnego. Wśród nich są także osoby, które piastowały funkcje publiczne w naszym mieście na wysokim szczeblu, znają procedury pozyskiwania funduszy, trudności z tym związane, a mimo wszystko aktywnie i świadomie próbują wmówić mieszkańcom, że wszystko co jest robione w mieście jest złe, niepotrzebne i na pewno naszpikowane przekrętami. Czyżby każdy sądził według siebie? Te osoby dzisiaj, jak i w poprzedniej kadencji, „doradzają” niektórym radnym by wywołać zamieszanie i być może spowodować by miasto stanęło w miejscu.

W urzędzie miasta odbywają się różnego rodzaju kontrole, bo „usłużni” nie śpią i ślą swoje insynuacje wszędzie, gdzie można. Do tej pory nie słychać, że którakolwiek kontrola przyniosła zamierzony efekt. Nie ma kar, nie ma prokuratora, nawet CBA nie pojawiło się w urzędzie, a przecież pamiętamy, że taka sytuacja miała już miejsce przy nieprawidłowościach związanych z programem unijnym dot. komputerów dla instytucji oraz mieszkańców. Funkcjonariusze CBA doprowadzili na przesłuchanie urzędników miejskich oraz byłego wiceburmistrza na początku 2015 r. Sprawa nie zakończyła się bezkosztowo, bo miasto musiało z własnej kasy oddać pieniądze w kwocie ok. 400 tys. zł za projekt. Pieniądze te obciążyły zeszłoroczny budżet, a przecież można było za nie wykonać remont chociażby wielu chodników czy utwardzić drogę gruntową.

„Cudownych” projektów na przestrzeni ostatnich lat było kilka. Do tej pory mieszkańcy płacą za zaniechania, za złe wykonawstwo, za nie do końca przemyślany projekt itp. Tym nikt się nie chwali w swojej krytyce, nazywanej obiektywną. Powszechnie stosowane wyzwiska na pracowników samorządowych oraz radnych nazywane są „wolnością słowa”, choć raczej są znieważeniem. Krytykować zawsze można, ale trzeba przy tym zachować kulturę słowa, posługiwać się argumentami i faktami, a nie stosować „kuluarowe plotki” wyssane z palca. A to zjawisko niestety występuje na forach w przestrzeni medialnej.

Ale skoro już mowa o wydawanych pieniądzach z kieszeni mieszkańca, to warto przypomnieć, że wyremontowany kilka lat temu piękny, zabytkowy budynek dawnego kasyna urzędniczego, który miał służyć mieszkańcom miasta oraz być miejscem reprezentatywnym, powoli znów zamienia się w ruinę. Źle położony dach przecieka, woda z tarasów spływa do wewnątrz budynku, a słynna Izba Czarnej Płyty jest notorycznie zalewana po każdym większym opadzie deszczu. Budynek remontowany był przez dwie ekipy rządzące: Romualda Zawodnika z zastępcą Łukaszem Śmietanką oraz Marka Janeczka z zastępcą Stanisławem Mazurem. Ten ostatni również na łamach Riposta Pionki chwalił się projektami, jakie to zostawił w szufladach by Romuald Zawodnik mógł je wyjąć i wykorzystać. Projekty jednak muszą być przemyślane i najlepiej jeśli wykonuje je ten, który ma o tym pojęcie. W przeciwnym razie można pozyskać ogromne pieniądze z unijnych środków, czy też rządowych lub wojewódzkich, by wydać je źle – i tu najlepszym przykładem jest kasyno urzędnicze. Wykonana ekspertyza klarownie przedstawia co trzeba zrobić – wymienić pokrycie dachowe i w dalszym etapie zniwelować skutki złego poszycia, czyli wymienić i naprawić to, co woda zalała: podłogi, ściany, tarasy. Do tego dochodzą jeszcze popękane balustrady i gazony. Elewacja budynku odpada, więc trzeba będzie poszukać kolejnych środków by obiekt nie wyglądał jak przed wielomilionową modernizacją.

W obecnej oraz minionej kadencji mieszkańcy mieli okazję zobaczyć, że oprócz kawałka chodnika z kostki brukowej, da się zrobić coś więcej bez konieczności zwracania środków w ramach kar czy zaniechań, jak to miało miejsce przy budowie kompleksu sportowego Orlik czy przy zagospodarowywaniu terenów wokół Kasyna, bo tak nakazał sąd. Sprawcy tych wydatków dziś „doradzają” opozycji i krytykują działalność poprzedniego i obecnego burmistrza. I choć poprzedni burmistrz przegrał sromotnie wybory w 2018 r., to jednak nie można zapominać, że rozpoczął modernizację Stawu Górnego, przebudowę oczyszczalni ścieków czy choćby zaniedbanych parków w przestrzeni miejskiej. Niektóre z tych pomysłów kontynuuje obecny burmistrz, ale szuka także nowych możliwości rozwoju tego miasta, choć nadal doskwiera nam ogromne zadłużenie, które powstało, kiedy w kadencji Marka Janeczka trzeba było wykupić Pronit z rąk syndyka, by zapobiec odcięciu mieszkańców od centralnego ogrzewania. Nikt wtedy nie myślał, że warto odejść od ogrzewania węglowego i postawić na zdecydowanie tańsze i przede wszystkim ekologiczne ciepłownie gazowe. To dzieje się dopiero teraz, bo spółka płaci coraz większe kwoty za emisję CO2. Wydane pieniądze przekładają się na wysokość ceny za c.o., a można było tego uniknąć. Jednak „komentatorzy” na forach przedstawią ten fakt posługując się półprawdami i napiszą, że cena ogrzewania czy nawet wody wzrasta, bo burmistrz zatrudnia w PWKC swoich kolegów. Tak jak w przypadku wzrostu opłat za odpady komunalne winny jest burmistrz, a nie to, że śmieci produkujemy coraz więcej, a ich ceny na składowiskach oraz opłata za składowanie rosną w zastraszającym tempie i nie są zależne od samorządów.

Na terenie Pronitu stoi zabytkowy budynek dawnej elektrociepłowni. W poprzedniej kadencji uznano go za zbyteczny dla miasta, więc przekazano spółce PWKC, która wykorzystywała obiekt do swojej działalności. Obiekt z 1925 r. trzeba stale remontować, ale na przestrzeni kilkunastu lat nikomu nie spieszyło się z takimi wydatkami. Miasto przejęło budynek od spółki, a radni opozycyjni oraz osoby z nimi ściśle współpracujące (także prominentni samorządowcy sprzed lat), przyjęli ten fakt z oburzeniem i próbowano wywołać skandal oraz zarzucić obecnej władzy roztrwanianie pieniędzy. Bo przecież po co zabezpieczać budynek, którym od kilku lat zainteresowany jest chociażby marszałek województwa? Czy wydać z kasy miasta 650 tys. zł – bo nadzór budowlany jasno określił, że trzeba to zrobić by nie doszło do katastrofy budowlanej. Można obiektu nie zabezpieczać, ale trzeba będzie zapłacić karę za brak wykonania decyzji. Pewna radna zasugerowała, by budynek rozebrać, bo przecież za te 650 tys. zł można by wybudować ulice, nawet kilka. Nie powiedziała jednak skąd wziąć kilka mln zł na rozbiórkę.

Władze naszego miasta miały kilka dobrych pomysłów, które zostały zrealizowane z rozwagą i z roztropnością. Taki chociażby chodnik wzdłuż ul. Zakładowej. Równy, estetyczny, służący dzieciom za tor do nauki jazdy na rolkach. By mógł być idealny „projektant” postanowił nie wycinać drzew rosnących w pasie zieleni, ale przyciąć je odrobinę, czym je okaleczono, bo nikt nie formuje pnia przy korzeniach by chodnik miał równą szerokość. Jedno z tych drzew runęło obok przejeżdżającego samochodu. W podobnej technologii, jak wspomniany chodnik, wykonana została ścieżka rowerowa wzdłuż ul. Augustowskiej, która dzisiaj pozostawia wiele do życzenia. Skoro po kilku latach ścieżka jest spękana na całej długości, to kto wybierał wykonawcę, kto to nadzorował i kto wziął za to odpowiedzialność?

Forumowym komentatorom przeszkadza sosna pozostawiona przy chodniku w ul. Słowackiego. Matka z dzieckiem nie przejdzie – apelują, a nawet będzie zmuszona wejść na ścieżkę rowerową, czym złamie przepisy. Ale ten sam komentator nie widział problemu kiedy remontowano chodnik przy ul. Zwycięstwa, gdzie drzewa „wyrastają” z kostki brukowej nawet na zakrętach. Przejść z dziecięcym wózkiem nie ma jak, ale przynajmniej taka matka nie złamie przepisów wychodząc na ścieżkę rowerową, bo… może zejść wyłącznie na jezdnię.

Ogromne miliony zł wydano również na budowę pawilonu sportowego. Ekspertyza wykazała nieprawidłowości zarówno w fazie projektowej, jak i wykonawczej. A przecież wszyscy doskonale pamiętamy jak były już burmistrz Stanisław Mazur pisał listy do redakcji Riposta Pionki w których przekonywał, że gdyby Romuald Zawodnik nie przebudowywał obiektu, tylko dokończył budowę według pierwotnego zarysu, to wszystko byłoby dobrze. Sądowi rzeczoznawcy są jednak odmiennego zdania, gdyż uznali, że od początku budowa skazana była na porażkę. Teraz trzeba zrobić wszystko by zabezpieczyć budynek przed dalszym niszczeniem, co oczywiście wygeneruje wydatki z budżetu miasta.

Ogródek Jordanowski to projekt realizowany przed dwie ekipy rządzące. Efektem jest wiecznie rozpadające się ogrodzenie, bo ktoś „zaoszczędził” na zbrojeniu, a gehenną mieszkańców z okolicznych bloków niewątpliwie jest skate park, a właściwie jedno z jego urządzeń wykonane z blachy, która emituje hałas. Mieszkańcy piszą do burmistrza by rampę usunął lub wyciszył, a przecież można było od razu zakupić i ustawić taką, która cieszyłaby dzieci, a mieszkańcom oszczędziła skutków ubocznych.

Fontanna na Placu Konstytucji także wywołała krytykę i hejt pod adresem kierownika wydziału inwestycji. Nikt jednak nie krytykuje tej, która lata temu stanęła przed urzędem miasta. Kosztowała krocie i wykonana została z elementów starej cysterny, a nazywana jest żartobliwie „estetica-hydraulica” na cześć pomysłodawcy i z racji swoich wątpliwych walorów estetycznych.

Totalna opozycja krytykuje za wszystko i na każdym kroku, ale chyba nigdzie nie ma włodarzy, którzy odpowiadaliby każdemu, a ich decyzje uznawane byłyby za jedynie słuszne. Dlatego mieszkańcy, chcąc przeforsować swoje rozwiązania i pomysły mogą składać petycje w konkretnych sprawach czy składać wnioski do budżetu, by miasto zrealizowało zadanie jakiego oczekują. Tu przykładem może być np. osiedle Chemiczna, gdzie powstały nowe parkingi, chodniki i za kilka dni zostanie otwarta Lokalna Strefa Aktywności Sportowo-Rekreacyjnej. Mieszkańcy osiedla zyskują dzięki współpracy spółdzielni mieszkaniowych i miasta, ale prezesi tych spółdzielni, którzy jednocześnie są radnymi miejskimi mierzą się z internetowym hejtem jaki jest na nich wylewany za „sprzedanie” się burmistrzowi.

Krytykować można każdą władzę, bo nie ma ludzi, którzy wszystko robią idealnie. Nie popełnia błędów ten, który nic nie robi. Jednak krytykować trzeba zgodnie z prawdą, by nie narazić się na odpowiedzialność karną, o czym przekonał się jeden z byłych wice naszego miasta, który za swoje „obiektywnie krytyczne słowa” w ramach wolności wypowiedzi został skazany prawomocnym wyrokiem sądu za zniesławienie, bo nie istnieje coś takiego jak anonimowość w sieci, nieważne na jakim forum aktywnie się uczestniczy i czy korzysta się z przeglądarek rzekomo gwarantujących szyfrowanie adresu IP.

Przeczytaj również

Komentarze