Kowalczyk: czy to komisja śledcza? Nadzwyczajne posiedzenie w sprawie wydarzeń na sesji – były pieniądze dla pracowników ekoPionki

Kowalczyk: czy to komisja śledcza? Nadzwyczajne posiedzenie w sprawie wydarzeń na sesji – były pieniądze dla pracowników ekoPionki

Miasto zapłaciło za wykonane roboty w zakresie odśnieżania miasta. W budżecie pozostało jeszcze 30 tys. zł rezerwy na ten cel. Nie było zagrożenia związanego z niewypłaceniem pensji pracownikom ekoPionki.

W dniu 8 marca odbyło się nadzwyczajne posiedzenie komisji budżetu i finansów zwołane przez przewodniczącego RM Wojciecha Maślanka. Wśród gości prezes ekoPionki i skarbnik miasta z burmistrzem. Radni poprosili o wyjaśnienia w sprawie zagrożenia wypłaty dla pracowników spółki i chcieli uzyskać odpowiedź od burmistrza na temat publikacji listu do mieszkańców.

Zanim pani skarbnik wyjaśni, to chciałbym się zapytać pana przewodniczącego w jakim celu się spotkaliśmy i jaki ma sens to dzisiejsze spotkanie? – zapytał Robert Kowalczyk.

Wychodzę z założenia, że rozmów nigdy dość – wyjaśnił Wojciech Maślanek. – Większość radnych zwróciła się do mnie o zwołanie takiego spotkania po sesji i po doniesieniach medialnych, których pan jest autorem. Radni chcą wyjaśnień i ja się wcale nie dziwię (…). Przeprowadziłem z przewodniczącym komisji budżetowej rozmowę i zapytałem wprost, czy pan przewodniczący nie widzi potrzeby zwołania takiej komisji? Uzyskałem odpowiedź następującą: „w tej sytuacji należy wyciszyć sprawę i emocje po sesji” i pan przewodniczący nie widział takiej potrzeby. Dlatego taką komisję zwołałem.

Burmistrz spierał się, że rada jest od kontrolowania, a przewodniczący Maślanek odpowiadał, że nikt na razie nie chce wszczynać żadnej kontroli, tylko radni chcą rozmawiać i wyjaśnić wszystkie sporne kwestie.

Ale ja bym chciał wiedzieć po co się spotykamy? Po to żeby obejrzeć faktury za odśnieżanie? – dopytywał burmistrz. Radni chcieli zapoznać się z dokumentami i usłyszeć wyjaśnienia ponieważ sytuacja jaka miała miejsce na sesji (wizyta pracowników ekoPionki) spowodowała sporo zamieszania.

Po to dziś się zebraliśmy żeby wyjaśnić pewne rzeczy odnośnie tej uchwały. Tutaj są pewne zadania i trzeba w takiej czy innej formie, po odpowiednich wyjaśnieniach, wrócić do tej uchwały – mówił radny Grzegorz Wąsik. – Mój apel dotyczy tego, że musimy zacząć ze sobą konkretnie rozmawiać, nabierzmy do siebie wzajemnego zaufania, niektóre rzeczy w mediach też nie powinny mieć miejsca, bo to niczemu nie służy.

Skarbnik miasta poinformowała radnych, że od dnia 20 listopada 2018 r. do dnia 28 lutego 2019 r. miasto wydało kwotę 186 887 zł na zimowe utrzymanie dróg.

W roku 2019 dokładnie 166 637 zł – mówiła Beata Pietrus. – Jest jeszcze jedna faktura z tego okresu do 28 lutego na 2 779 zł płatna do 14 marca. Jeśli chodzi o zimowe utrzymanie, to wynika ono ze zlecenia. W zeszłym roku wydano na ten cel 100 tys. zł, a zlecenie było na 166 tys. zł. W tym roku mamy przygotowane zlecenie na kwotę 170 tys. zł. Wydatkowaliśmy z tego zlecenia 138 528 zł i pozostaje kwota ok. 30 tys. zł.

Z wyjaśnień skarbnik wynika, że miasto zapłaciło za wszystkie wystawione przez ekoPionki faktury, a w budżecie pozostało jeszcze ok. 30 tys. zł na akcję zimową, która być może jeszcze się pojawi albo na akcję rozpoczynającą się w październiku.

W ekoPionki nie będzie na wypłaty?

Skoro wszystkie faktury zostały zapłacone, to jakim sposobem nieuchwalenie tego czego nie uchwaliliśmy, powstało stwierdzenie, że w ekoPionki nie będzie na wypłaty? – zapytał Grzegorz Wąsik. – Skoro miasto zapłaciło za faktury, to na jakiej podstawie pani prezes twierdziła, że nie będzie wypłaty?

To nie pani prezes, tylko my z panią skarbnik przygotowaliśmy zmiany dotyczące uchwały budżetowej – odpowiedział Robert Kowalczyk, a skarbnik dodała, że zostały zwiększone środki o kwotę ok. 133 tys. zł.

Ale pani prezes na ostatniej radzie przyszła z pracownikami w sprawie takiej, że ponieważ nie uchwaliliśmy uchwały nr 4, to nie będzie wypłaty w firmie ekoPionki – mówił Grzegorz Wąsik.

Nie, że nie będzie wypłaty – wtrącił burmistrz. – Że będzie zagrożona wypłata.

Bezpośrednio po głosowaniu radnych na sesji burmistrz stwierdził:

Nie wiem czy zdajecie sobie państwo sprawę z tego, że wiąże się to np. z niewypłaceniem pensji pracownikom ekoPionki. Chcę państwu powiedzieć, że od jutra zrobię spotkania z pracownikami i przekaże im waszą decyzję, no niestety przykrą. Będziemy musieli zastanowić się w jaki sposób pracownicy będą mogli spokojnie żyć żeby brać wypłatę skoro nie mogą mieć zapłacone za to, co dla miasta zrobili czy co robią.

Kiedy na sali obrad w dniu 27 lutego pojawiała się prezes ekoPionki wraz z pracownikami, padło z jej strony pytanie do radnych:

My, jako pracownicy spółki ekoPionki chcielibyśmy od państwa usłyszeć dlaczego państwo podjęli taką decyzję, że być może nie dostaniemy pensji za wykonaną pracę na rzecz miasta? To jest państwa decyzja i chciałbym żeby moi pracownicy usłyszeli od państwa dlaczego za swoją ciężką pracę nie otrzymają pensji?

W dniu 8 marca na pytanie Grzegorza Wąsika na podstawie czego Dorota Sadurska twierdziła, że w ekoPionki nie będzie na wypłaty, prezes spółki odpowiedziała:

To nie było moje stwierdzenie ponieważ my jako ekoPionki działamy na podstawie zleceń. Za zlecenia za wykonaną pracę wystawiamy faktury. Faktury są z terminem płatności. Wtedy nie miałam jeszcze informacji, że wcześniejsza faktura została zapłacona.

To przyszła pani na sesję i nie wiedziała pani co zostało zapłacone? – dopytywał radny Wąsik.

Przepraszam bardzo, jesteśmy na komisji śledczej czy rozmawiamy poważnie? – zapytał burmistrz. – My z panią skarbnik uznaliśmy, że biorąc pod uwagę sytuację jaka jest, może tych pieniędzy zabraknąć w budżecie na zimowe odśnieżanie. Akurat tak się złożyło, że do dzisiaj śniegu nie było, ale gdyby ten śnieg był, to tych 30 tys. również dzisiaj by nie było. Czy my rozumiemy o czym rozmawiamy, czy my nie rozumiemy o czym rozmawiamy?

Radni chcieli wyjaśnić również wpis burmistrza na stronie urzędu dot. głosowania na sesji, w którym Robert Kowalczyk napisał: „Ograniczenie planu wydatków w zakresie zimowego utrzymania i remontów spowoduje brak płatności za wykonane usługi dla ekoPionki zgodnie z podpisanymi zleceniami, co przełoży się na brak środków finansowych, w tym na wypłatę wynagrodzeń dla pracowników Spółki realizujących te zadania”.

Kiedy radny Paweł Kobylas chciał powiedzieć, że hejt na radnych wyniknął z publikacji stwierdzenia „pracownicy ekoPionki bez wypłaty”, burmistrz szybko przerwał:

Ja panie radny Kobylas na hejcie się nie znam, hejtu nie używam i nie stosuję.

To pan powiedział na sesji, że przez nasze nieprzegłosowanie ekoPionki nie będzie miało na wypłaty – mówił dalej radny Paweł Kobylas, a burmistrz stwierdził, że tak, ale on nie jest meteorologiem i nie wie czy w lutym będzie padać, ale jako odpowiedzialny gospodarz musi być przygotowany na to, że w zimie jest zimowa pogoda.

Nie chciałbym podgrzewać emocji, ale logika pańskiej wypowiedzi pozwala mi stwierdzić, że pan z panią skarbnik uznali, że tych pieniędzy może zabraknąć – mówił Tomasz Łyżwa. – Rada nie przyjęła tej uchwały. Jeszcze zostały jakieś pieniądze. Zimy nie było, ale jakby była, to jest jeszcze jakaś rezerwa pieniędzy, termin płatności faktury jest 2 tygodnie, więc przez 2 tygodnie możemy zwołać sesję i w sprawach pilnych możemy te pieniądze dołożyć. I pana stwierdzenie, że pracownicy spółki ekoPionki nie będą mieli na wypłaty, później jakimś dziwnym trafem wchodzą oni na salę i próbują na nas wywierać jakieś presje, to ja czegoś nie rozumiem. To po co było to wszystko? Jeśli mieliśmy jakąś rezerwę w pieniądzach, zimy nie ma, to po co było podgrzewać atmosferę? Pan zaproponował, rada nie podjęła, można było to wszystko zweryfikować. Mieliśmy na to czas.

Robert Kowalczyk stwierdził, że szli wszyscy do wyborów, on sam, Tomasz Łyżwa, Wojciech Maślanek po to, żeby skończyć z nadzwyczajnymi posiedzeniami i żeby zacząć planować to, co chcą zrobić w mieście, żeby pokazać, że mają zupełnie inną twarz.

Nie jestem meteorologiem. Równie dobrze dzisiaj mogłoby nam brakować pieniędzy i równie dobrze dzisiaj, jakby śnieg padał, moglibyśmy szukać tych pieniędzy dodatkowych. Tak się nie stało akurat, tak? – mówił burmistrz. – Ale mogłoby być zupełnie odwrotnie.

Przeprosiny za dezinformację mieszkańców

Ale to wszystko zostało zupełnie inaczej przedstawione – stwierdził Piotr Nowak, bo skoro faktury są płacone na bieżąco za wykonaną pracę, to skąd atak na radnych, że nagle pracownicy nie będą mieli na wypłaty. Miasto płaci za wykonaną pracę, a to już od prezes spółki zależy jak rozdysponuje te środki. – Nie chcę być wprowadzany w błąd. I ja sobie nie pozwolę, żeby mnie na ulicy ludzie zaczepiali, że nie dałem pieniędzy na wypłatę. Oczekuję przeprosin od pani prezes i od Pionki24 za wprowadzenie dezinformacji wśród mieszkańców. Tu nikt nie chce pozbawiać pieniędzy ekoPionki. My jesteśmy po to żeby te pieniądze rozsądnie wydawać, ale takie nastawianie ludzi w stosunku do radnych uważam za nieuczciwe.

Takie ustawianie radnych, takie ustawki jaka była na tej sesji, co innego na komisjach głosowaliście, a co innego jak przyszliście na radę. Taka ustawka, to jest wstyd panie radny – mówił zdenerwowany burmistrz. – Jak się pan nie wstydzi, to niech pan odpowiada mieszkańcom!

Ja się ludzi nie wstydzę i mogę im spojrzeć prosto w oczy, bo ja ludzi nie oszukuję. A w tej chwili jesteśmy poddawani próbie oszustwa – odpowiedział Robertowi Kowalczykowi Piotr Nowak.

Skoro faktycznie ekoPionki miało pieniądze na wypłaty, to chciałbym aby prezes dokonała sprostowania oraz wyjaśniła swoim pracownikom, że to nie przez nasze nieprzegłosowanie nie będzie w ekoPionki pieniędzy. Nie wiem z jakiego powodu ich zabraknie, skoro pani prezes twierdzi, że nie ma na wypłaty – głos zabrał Paweł Kobylas.

Radny Włodzimierz Szałabaj próbował przekonać radnych, że to nieporozumienie właściwie wyniknęło z tego, że podczas komisji radni pozytywnie zaopiniowali uchwałę nr 4, a gdyby mieli wątpliwości, to był jeden dzień do sesji i burmistrz na pewno projekt by poprawił. Wywiązała się dyskusja, że gdyby radni wiedzieli, że każdy zapis muszą wnikliwie śledzić i dopytywać o każdą złotówkę na co zostanie konkretnie spożytkowana, to też nie byłoby niedorozumień. Skoro nikt nie wyjaśnia, że te zapisy budżetowe dotyczą zabezpieczenia środków na odśnieżanie potrzebnych na koniec roku kalendarzowego, to trudno dziwić się, że radni w lutym nie chcą zgodzić się na przesunięcie znacznych środków na odśnieżanie jeśli zimy nie ma. Wprowadzanie w błąd opinię publiczną, że radni nie dali pieniędzy na wypłaty dla pracowników ekoPionki jest daleko posuniętym wnioskiem, bo z dokumentów jasno wynika, że wszystkie zobowiązania wobec spółki płacone są na bieżąco. Nikt na spotkaniu nie wyjaśnił dlaczego zastosowany został taki fortel i czemu miał służyć.

To wy głosowaliście te uchwały. Nie my – mówił burmistrz. – My je przygotowaliśmy w dobrej wierze i staraliśmy się zrobić to, co tak naprawdę do nas należy i czego od nas oczekują mieszkańcy.

Radny Szałabaj mówił, że skoro 4 radnych podczas komisji stwierdziło, że projekt uchwały jest dobrze napisany, to jest to znak dla całej rady, że wszystko jest w porządku. Nie rozumie dlaczego aż 8 radnych na sesji było przeciwnych.

Rozumiem, że według pana, skoro 4 radnych było za uchwałą na komisji, to reszta radnych ma zachować się jak przysłowiowe semafory i również ją zatwierdzić? – pytał Paweł Kobylas, a radny Szałabaj stwierdził, że nie rozumie podejścia kolegów, bo te 4 głosy za pozytywnym zaopiniowaniem projektu są istotne dla poparcia pozytywnego uchwały.

Wychodząc z założenia, że jest nas piętnaścioro i jest 7 głosów za, i 8 odrzucających, to co się stało? – pytał Włodzimierz Szałabaj. – Te osoby głosowały na komisji, a powinny powiedzieć „stop, jest źle”. A idziemy z chorym, na to wygląda, projektem uchwały na sesję i tam toczymy wojnę, po co? Jak byliśmy na komisji, to trzeba było to poprawić.

Piotr Nowak dopowiedział, że obecna podczas komisji skarbnik miasta odpowiada za zapisy kwotowe, a nie za merytoryczne przygotowanie uchwały. Burmistrz twierdzi, że on tylko wykonuje założenia budżetu, a na pytanie po co wypisuje na oficjalnej stronie urzędu odezwy do mieszkańców odnośnie radnych, zapytał „jakie oświadczenia?”.

Beata Pietrus, skarbnik miasta poinformowała radnych, że w dniu 29 stycznia kierownik wydziału inwestycji i zamówień publicznych wystąpił z wnioskiem do burmistrza o podniesienie środków finansowych na akcję zimową.

29 stycznia zima była. Nawet taka ostra – mówiła skarbnik. – Pracownik nadzorujący te zadania uznał, że jeśli nadal będzie taka zima, to nie starczy środków. Napisał wniosek żeby zwiększyć środki w budżecie do wysokości 250 tys. zł na akcję zimową na cały 2019 r. Burmistrz ten wniosek zaakceptował. Zostało to wniesione do budżetu. Jeśli nawet te 30 tys. zostało, a właściwie to więcej, bo wnioskujemy o więcej i jaka będzie zima, kiedy będzie ta zima, no nie mamy takiej świadomości. Ale my tych pieniędzy wcale nie musimy wydać. To są zabezpieczone wydatki. Może się okazać, że my rozdysponujemy wszystkie środki wcześniej, przyjdzie zima, a my nie będziemy mieli zabezpieczonych środków na akcję zimową pod koniec roku. Trzeba je zabezpieczyć, ale one nie muszą być wydane. Nie mamy ostrej zimy, nie mamy wystawionych faktur.

Chryja w internecie

Piotr Nowak złożył oświadczenie, że wraz z pozostałymi radnymi do całej uchwały mieli tylko dwa zastrzeżenia, dot. przesunięcia środków na zimowe odśnieżanie dróg i tych dotyczących wydatków na cmentarz.

I tylko w tych dwóch punktach mieliśmy zapytania. Myślałem, że na komisji budżetowej nasze wątpliwości zostaną rozwiane. I chcę podkreślić, że te 8 osób, które głosowały przeciwko tej uchwale, nie było przeciwko szkole. Zostałem upoważniony do złożenia propozycji żeby zwrócić się o zwołanie sesji nadzwyczajnej dotyczącej tylko i wyłącznie uchwały budżetowej dot. wydatków na szkołę nr 2 (…). Zrobił pan chryję w internecie.

To państwo zrobili chryję nie głosując uchwały – stwierdził burmistrz, a radny Nowak odpowiedział, że nie będzie głosował żadnej uchwały „w ciemno”. – Teraz widać jakie intencje kto ma – podsumował Robert Kowalczyk.

Po długiej i pełnej emocji dyskusji okazało się, że pieniądze na zimowe utrzymanie dróg jeszcze pozostały, pracownicy ekoPionki otrzymali pieniądze za wykonane roboty, a całe zamieszanie spowodowane było „niefortunną” wypowiedzią burmistrza, który stwierdził, że brak przesunięcia ok. 133 tys. zł spowoduje zagrożenie wypłat pensji w ekoPionki. Nie dodał tylko, że chodzi o odśnieżanie w okresie jesienno-zimowym.

Na nadzwyczajnym posiedzeniu komisji burmistrz dopowiedział, że pracownicy spółki ekoPionki nie mają odpowiedniego sprzętu i przez to nie są konkurencyjni na wolnym rynku. Ze zleceń otrzymywanych od miasta muszą spłacać leasing za wielozadaniową maszynę, która miała być ratunkiem, a okazała się mało wydajną maszyną, nie radzącą sobie z uprzątnięciem miasta.

Spółka wymaga dosprzętowienia – mówił Robert Kowalczyk. – Ale z drugiej strony myślę, że trzeba się zastanowić nad tym, czy jest dalszy sens ją utrzymywać. Jeżeli tak, to do kiedy. Chciałbym nie kłócić się nad tym, tylko poważanie zastanowić się co zrobić żeby nie stracić tego potencjału ludzkiego, który jest chętny i chciałby pracować.

Na koniec posiedzenia radny Grzegorz Wąsik zaproponował wyciszenie wszystkich sporów, bo podczas dyskusji obie strony wyjaśniły sobie bardzo dużo zagadnień i wypracowały wspólne stanowisko.

Taka rozmowa jest potrzebna i przynosi pozytywne efekty. Doszliśmy do porozumienia i wkrótce spotkamy się na kolejnej sesji aby uchwalić to, do czego mieliśmy zastrzeżenia. Można było tak od razu, ale każdy popełnia błędy – podsumował radny Wąsik. – Nam wszystkim zależy przede wszystkim na transparentności. Spierajmy się na argumenty, bo nam na żadnych awanturach absolutnie nie zależy i zależeć nie będzie.

Sprostowanie do mediów

Myślę, że nie jestem w tym temacie odosobniony – na koniec komisji powiedział Wojciech Maślanek. – Większa część rady poczuła się urażona pańskim artykułem, panie burmistrzu, który ukazał się na stronie urzędu. Nie mam tu pretensji do mediów, ale zobaczymy jak się do sprawy ustosunkują, które pańską wypowiedź z sesji zacytowały. Ale panie burmistrzu, rozmawiać należy. Możemy spotykać się nawet codziennie i widzi pan, że dochodzimy do porozumienia. Ale chciałbym również zaapelować i poprosić pana burmistrza czy w świetle tych wyjaśnień, wszyscy się z tym zgodzimy, że doszło do nieporozumień i czy nie należałoby wydać jakiegoś sprostowania, że w pewnych zagadnieniach nie doinformował pan radnych?

Informacja moja na stronie urzędu nie jest moją inicjatywą samodzielną – odpowiedział Robert Kowalczyk. – Wynikła z państwa głosowania na sesji i z tego co państwo zrobiliście i dlaczego odrzuciliście projekty uchwał przygotowane przeze mnie. Ja nie rozumiem dlaczego macie do mnie pretensje, bo przecież to nie ja głosowałem. Ja przygotowałem uchwały w dobrej wierze, które miały służyć mieszkańcom natomiast wy je odrzuciliście, tak? Jeżeli odrzuciliście pewne uchwały, to taka jest konsekwencja, tak? A jeżeli się spotkaliśmy dzisiaj, to proszę bardzo rozmawiajmy i zaczynajmy od początku i tyle no.

Myślę, że pan burmistrz jeszcze sprawę przemyśli i wyda jakieś oświadczenie do mediów – odpowiedział Wojciech Maślanek na zakończenie posiedzenia.

Przeczytaj również

Komentarze