Kowalczyk do Maślanka: Nie po to jadę do przodu żeby się cofać – gorąca dyskusja o spornej działce przy ul. Wspólnej

Kowalczyk do Maślanka: Nie po to jadę do przodu żeby się cofać – gorąca dyskusja o spornej działce przy ul. Wspólnej

Podczas X sesji RM powrócił temat działki przy ul. Wspólnej. Pojawiły się dwa projekty – nazwane „nocną partyzantką” dot. zablokowania sprzedaży oraz zmiany przeznaczenia działki. Pomiędzy burmistrzem a przewodniczącym rady doszło ciekawej wymiany słów.

Sprawa dotyczy działki o numerze 1461/217, która została wystawiona na sprzedaż pomimo protestów mieszkańców jeszcze w ubiegłym roku. Odchodzący burmistrz zapisał w projekcie budżetu na 2019 r. środki pochodzące właśnie ze sprzedaży tej działki. Robert Kowalczyk początkowo mówił, że działki nie sprzeda, ale wydał zarządzenie, że jednak zostanie sprzedana. Zakupem działki zainteresowany był zakład produkcji chemicznej mieszczący się w pobliżu, więc mieszkańcy zaczęli protestować i zbierać podpisy pod petycją w sprawie odstąpienia przez miasto od sprzedaży.

W tej sprawie mieszkańcy w ilości bodajże w osobach 410 mieszkańców złożyli petycję i rada miasta Pionki rozpatrzyła tę petycję jako zasadną – mówił Wojciech Maślanek. – My zostaliśmy w miesiącu grudniu zapewnieni przez pana burmistrza o ul. Wspólnej, miała być poprawka do uchwały budżetowej, no ale umówiliśmy się, że jesteśmy osobami poważnymi i nie dokonywaliśmy, zostaliśmy zapewnieni przez pana burmistrza i rada miasta nie podjęła w tej sprawie zmian. I rzecz się stała całkowicie odwrotna, bo pan burmistrz się jednak, domniemam po złożeniu oferty przez potencjalnego nabywcę, no przeznaczył chcąc zwiększyć dochody budżetowe przedmiotową działkę na ul. Wspólnej na sprzedaż. I to jest pokłosie tego projektu nr 13, ono zawiera i zmienia w punkcie 6 sprzedaż nieruchomości innych niż lokale komunalne. Chodzi o to żeby po podjęciu tej uchwały żeby RM podejmowała za każdym razem, za każdym razem przy próbie czy przeznaczeniu majątku miasta gminy każdą nieruchomość do sprzedaży. I chciałbym oddać głos otwierając debatę osobie, która się zajmowała od początku do końca tą sprawą, pani Wioletcie Grzywacz.

Mając na uwadze petycję mieszkańców, przede wszystkim ul. Wspólnej, do której przychylili się radni dlatego iż uważają, że konieczna jest zwiększona kontrola nad gospodarką nieruchomościami i sprzedażą ich przez burmistrza. Dotychczasowy sposób gospodarowania nieruchomościami budzi opór mieszkańców. Z tych też względów należy podjąć uchwałę – mówiła radna Grzywacz. – Interesowałam się jak to jest w ościennych gminach. Wiem, że gminy mają zapis iż przy pozwoleniu, udzieleniu w formie uchwały panu burmistrzowi, zezwalały wtedy na sprzedaż nieruchomości i gruntów. I tak to po prostu wygląda, że chcielibyśmy mieć jakąś większą kontrolę nad tym co się dzieje w mieście, żebyśmy nie stali pod ścianą tak jak w tym przypadku z zapewnieniem pana burmistrza, że w miesiącu styczniu pan burmistrz wystosowując pismo do zakładu chemii budowlanej, odpowiedział, że ta działka nie jest do sprzedaży, po czym za 2 miesiące zmienił zdanie i wydał zarządzanie podpierając się tak naprawdę uchwałą, która jest starą uchwałą z 2009, która uważam powinna być znowelizowana, omówiona przez radnych jeszcze raz. Nie wiem czy państwo radni chcieliby się czegoś więcej dowiedzieć na ten temat? Ta uchwała była konsultowana z prawnikiem. Nie ma tutaj oczywiście podpisu prawnika, ale my jesteśmy radnymi i nie musimy znać się na przepisach prawa żeby skonstruować projekt uchwały. Także wydaje mi się, że nawet jeśli będzie jakiś tam błąd delikatny, to wojewoda się na ten temat wypowie. Uważam, że to jest stosowne, mieszkańcy będą spokojniejsi, że jednak będziemy procedować pojedynczo nad każdą sprzedawaną w mieście nieruchomością, a nie tak, że ktoś nam wrzuca do uchwały budżetowej i my może tam zobaczymy albo nie zobaczymy i to zostaje później w budżecie do sprzedaży.

Krzysztof Bińkowski mówił, że od samego początku tej sprawy źle się stało, że powstał w ogóle taki zgrzyt na linii burmistrz-mieszkańcy. Zdaniem radnego jeśli pojawi się ktoś, kto chce kupić teren, to miasto powinno go sprzedać, ale ta konkretna sprawa ma dwa aspekty, przede wszystkim społeczny, bo nikt z radnych nie chce niczego zrobić przeciw mieszkańcom, ale także aspekt prawny, który sprawia każdemu pewne niejasności.

Nie zajmowałem się projektem tej uchwały – mówił radca prawny. – Nie zapoznałem się z nim, więc nie mogłem go podpisać gdyż nie oceniłem tego z punktu formalno-prawnego. Dlatego poinformowałem, że radzie przysługuje inicjatywa uchwałodawcza i korzysta tutaj ze swojego uprawnienia, ale nie jestem w stanie ocenić teraz skutków, gdyż jest to materia istotna gospodarowanie nieruchomościami.

Zbigniew Belowski po otrzymaniu projektu uchwały zwrócił uwagę na kategoryczne sformułowanie: dotychczasowy sposób gospodarowania nieruchomościami budzi opór wśród mieszkańców i uznał go za „potępienie w czambuł” wszystkich dotychczasowych ruchów związanych z tym tematem.

Mnie zaskoczyła jedna rzecz – jaki ma sens przygotowywanie tego rodzaju projektów uchwały, tym bardziej, że państwo doskonale wszyscy wiecie, że zarówno mój pogląd, jak i większości tej rady jest poglądem zachowania tej przestrzeni jako przestrzeń zielona niezagospodarowana – mówił radny Belowski, który pomimo swoich zapewnień zagłosował przeciwko zmianie przeznaczenia w planie zagospodarowania przestrzennego z terenów przemysłów na zieleń – Dlaczego to się odbywa w sytuacji zza węgła, z niespodzianki? – pytał ponieważ radni otrzymali projekty uchwał w sprawie działki przy ul. Wspólnej tuż przed sesją. – W dniu wczorajszym było posiedzenie na którym byli wszyscy radni. Co było problemem żeby tego nie upublicznić i nie rozmawiać o tym? A dziś stawia się nas w takiej sytuacji, szczególnie, że wątpliwy jest aspekt prawny tego zagadnienia. Bo państwo mnie stawiacie w tej chwili w sytuacji bardzo niekomfortowej ponieważ z jednej strony uważam, że ul. Wspólna powinna być, ten fragment traktowany jako fragment zieleni niezagospodarowanej, a więc wyłączony ze sprzedaży. A z drugiej strony wcale nie uważam, co sugeruje mi się w tym dokumencie, że my mamy obowiązek patrzeć burmistrzowi na ręce i każdy kawałek ziemi sprzedawanej musimy analizować. Jest decyzja, są kompetencje, są prerogatywy poszczególnych urzędów i tyle, a nie nagarnianie na siebie, że tak powiem wszelkiej możliwości decydowania. Trochę spowolnić myślę, żeby nie pchać się we wszystko, od tego jest urzędnik, który odpowiedzialnie i pod presją prawa prowadzi działanie. My powinniśmy zajmować się kwestią zagospodarowania przestrzennego, ustaleniem pewnych priorytetów w mieście itd. Poza tym argumentacja typu „bo mieszkańcy oczekują”. Tak, oczekują. Ja też słucham głosu mieszkańców, każdy z nas ich słucha, ale każdy radny nie ma obowiązku, z chwilą zostania radnym, słuchać wyłącznie swoich wyborców tylko ma szeroko patrzeć na aspekt tego, jak miasto się rozwija, w którą stronę idzie. Jeżeli jest inwestor, który to chce, to trzeba z nim rozmawiać. Jeżeli nie odpowiada inwestor, bo ma zły pomysł, to go wyrzucić, tak jak się to zdarzało wielokrotnie (…). Dlatego proponuję żeby wnioskodawcy wycofali tą uchwałę i przepracowali ją w sposób jawny w konsultacji z prawnikiem.

Paweł Kobylas wyjaśnił, że ten wniosek miał wstrzymać sprzedaż działki 1461/217, ale skoro uchwała nie spowoduje wstrzymania, to nie ma sensu głosowania, bo to wygląda jakby radni chcieli zablokować jakiekolwiek ruchy burmistrza w temacie sprzedaży nieruchomości miejskich.

Jestem młodym radnym, tu są radni również poprzedniej kadencji i z tego co wiem, jeśli poprzedni burmistrz chciał coś sprzedać, to pytała o zgodę radnych. Apeluję do pana burmistrza żeby zastanowił się nad wstrzymaniem sprzedaży tej spornej działki, bo to jest taka kość niezgody w tej radzie. To jest 150 tys. zł, wiadomo, że pieniądze są potrzebne, ale po co robić aferę z niczego?

Radna Wioletta Grzywacz odpowiedziała radnemu Belowskiemu, że projekt uchwały trafił pod obrady dopiero w dniu sesji ponieważ konsultowała jego zapisy z prawnikami.

Byłam też w wyższej instancji i dowiadywałam się jak to wygląda w innych urzędach i wiem, że radni decydują jednak o możliwości sprzedaży gruntów. Chodzi tutaj o zabezpieczenie nas i mieszkańców również przed działaniami jakich dopuścił się pan burmistrz, bo czegoś takiego nie powinno być. Ja się dowiaduję jako radna z BIP, że działka przy ul. Wspólnej jest wystawiona do sprzedaży. Ludzie mnie zaczepiają i pytają jak to się stało, że pani o tym nie wie. No nie wiem, po prostu nie wiem. Gdybym była informowana, że pan burmistrz chce sprzedać taki grunt, byśmy wszyscy o tym wiedzieli, dostalibyśmy dokument nad którym byśmy pracowali i wyrażali swoje opinie czy chcemy sprzedać, czy nie chcemy sprzedać.

Zbigniew Belowski wyjaśniał, że wszyscy są przekonani iż ta działka w ogóle nie powinna być sprzedana, ale:

To co pani powiedziała, że konsultowała to z prawnikami, nawet na wyższym poziomie, to w ogóle dyskredytuje cały proces funkcjonowania tego pomysłu. Sprawa jest krótka. Mnie nie interesuje z kim pani konsultowała, bo może pani konsultowała z księciem Czartoryskim i nie wiem z kim jeszcze, mnie interesuje opinia prawna radcy prawnego urzędu, który się musi pod tym podpisać (…). Proces przygotowania tej uchwały jest wątpliwy i naraża nas, w przypadku odrzucenia przez wojewodę, na śmieszność.

Radca prawny wyjaśniał, że za gospodarowanie nieruchomościami pełną odpowiedzialność ponosi burmistrz, a radni tylko ustalają zasady zbywania i nabywania.

Może lepiej spotkać się gdzieś po środku i omówić to (projekt uchwały nr 13) skoro ma on dalekosiężne skutki na przyszłość jeżeli chodzi o funkcjonowanie w obrocie nieruchomościami.

Nie ma tu, bo padły tu mocne i ostra słowa – kaganiec, nie ma tu żadnego kagańca na działanie czy prerogatywy pana burmistrza – mówił Wojciech Maślanek. – Tu jest tylko zmiana w postaci „sprzedaż nieruchomości niż inne lokale komunalne”. Jest to dodatkowy zapis. Dobrze się stanie jeżeli rada podejmie taką uchwałę, bo będzie sprawowała funkcję kontrolną reprezentując interesy mieszkańców. Dlatego ja zachęcam do podjęcia tego projektu uchwały. A do pana radnego Belowskiego, jeżeli chodzi o tereny zielone, to dopiero przed nami, bo to jest projekt nr 14, czyli następny. Natomiast muszę przekazać informację, którą przekazała mi pani radna Wioletta Grzywacz o zachowaniu tutaj pana burmistrza miasta Pionki Roberta Kowalczyka, dla mnie skandalicznym gdyż z ust pana burmistrza padły słowa do radnych: 13 i 14 na nie. No panie burmistrzu, nie można w tym momencie na sesji rady miasta wpływać na radnych. Padły takie słowa, moim zdaniem skandaliczne i powinien pan za te słowa w tej chwili przeprosić.

Dziwię się panu, panie przewodniczący, że nie wymienił pan mojego nazwiska. Dziwę się pani Wioletcie Grzywacz, że nie przekazała panu, że pan burmistrz rozmawiał ze mną – wyjaśniał Włodzimierz Szałabaj. – To ja się pytałem pana burmistrza, że 13 i 14 będę głosował na nie i pan burmistrz mi odpowiedział. Sytuacja jest taka, że pana przy tym nie było w momencie, gdy rozmawiałem z panem burmistrzem, a pani Wioletta była kilka metrów za mną. To co usłyszała, to usłyszała.

Grzegorz Wąsik mówił, że faktycznie „kością niezgody” jest sprzedaż przedmiotowej działki i że radni wcześniej przegłosowali przecież wniosek w tej sprawie, czyli wyłączenia ze sprzedaży tego terenu.

Chodzi o to czy w sprawie tej działki decyzje już całkowicie zapadły, czy nie można by było jeszcze na temat tej działki się zastanowić i tej decyzji po prostu zmienić? – dopytywał radny Wąsik, a Robert Kowalczyk odpowiedział, że nie podjął decyzji, wciąż rozpatruje petycję mieszkańców zgodnie z wymogami ustawy o petycjach.

Nie wiem czy chodzi o działkę, czy w ogóle o całą współpracę między radą miasta a burmistrzem? – zastanawiał się Robert Kowalczyk. – Tak naprawdę to robicie wszystko zza węgła, chcecie mi narzucić pewne rzeczy, konsultujecie to z prawnikami z innych miast zamiast usiąść normalnie i porozmawiać, tak? Natomiast nie rozmawiacie, tylko wnosicie, bo tego was nauczył pan Maślanek, że będziemy atakować go, bo jak go będziemy atakować, to on zmięknie.

Panie burmistrzu, proszę się wycofać z tych słów – przerwał wypowiedź Roberta Kowalczyka Wojciech Maślanek.

Nie po to jadę do przodu żeby się cofać – odpowiedział burmistrz. – I chcę państwu powiedzieć więcej, nie podjąłem jeszcze decyzji, zastanawiam się, ale oczywiście biorę wszystkie aspekty pod uwagę. Jest to nieprawda, że cała ta działka jest do sprzedaży, bo kiedyś była cała, a teraz jest właściwie 1/3 tej działki przeznaczona do sprzedaży, że w petycji podpisują się różnego rodzaju przedsiębiorcy, którzy w okolicy zakupili działki i też nie wiem czy nie jest to walka konkurencji? W tym zakładzie o którym państwo cały czas mówicie, a przecież nie musi ten zakład tego kupić, pracują mieszkańcy Pionek. My dając sygnał o nie sprzedaży takiej działki dajemy informację przedsiębiorcom, że Pionki nie są przyjazne dla rozwoju firm. Przyglądam się tej petycji. Podpisało się pod nią ponad 100 osób nie związanych w ogóle z miastem Pionki, spoza miasta. Przychodzą do mnie ludzie, którzy wycofują swoje podpisy, bo zostali wprowadzeni w błąd, że jakąś tam ulicą będą jeździły dziesiątki TIRów. Zastanawiam się nad tymi wszystkimi względami. Natomiast ja wiem, że pani Grzywacz jest bezpośrednio zainteresowana, bo jest sąsiadką tej działki i rozumiem jej emocje, ale spokojnie, tak?

Głos w sprawie zabrał także Stanisław Pacan mówiąc, że projekty tych dwóch uchwał powstały na bazie rozpaczy, bo były rozmowy w tej sprawie, a w praktyce wyszło coś zupełnie innego.

– Te projekty są na zaś ponieważ stało się coś czegośmy się w ogóle nie spodziewali, że umówiliśmy, dżentelmeńska rozmowa była i została ona złamana i to jest krzyk rozpaczy żeby drugi raz coś takiego się nie stało. Proszę tylko pana burmistrza żeby pan dotrzymał słowa i tylko tyle. Natomiast jak podejmiemy tę uchwałę, to nic się nie stanie.

Rozmawialiśmy na temat tej spornej działki na połączonych komisjach. A teraz po nocy, po 5 godzinach wczorajszej pracy w różnych komisjach dostajemy to. Co państwo zrobiliście żebyśmy znów się spotkali i poruszyli ten temat? – pytał radny Szałabaj. – Partyzancka nocna robota.

Paweł Kobylas wyjaśnił, że zaproponował spotkanie burmistrza z mieszkańcami okolic ul. Wspólnej i Robert Kowalczyk wyraził chęć takiego spotkania. Niestety nie udało się ustalić terminu, który odpowiadałby wszystkim zainteresowanym.

Temat tej działki nie podlega żadnej negocjacji – mówił Dawid Jaroszek. – Temat jest bardzo ważny dla mieszkańców, dla nas wszystkich i tutaj nie ma nad czym debatować w sprawie sprzedaży tej działki. Natomiast tutaj debatujemy nad dokumentem, który tak naprawdę nie wniesie do tej konkretnej działki nic, bo prawo nie działa wstecz. Tutaj mamy dwa różne spojrzenia na to wszystko. Pan burmistrz nie powiedział jednoznacznie, że już podjął decyzję i już tę działkę sprzedaje. Możemy zrobić tak, że pan mecenas zapozna się z tym dokumentem, my w tym czasie spotkamy się z panem burmistrzem i tę sprawę sobie załatwimy „polubownie”. Takie jest moje zdanie, bo faktycznie mamy tę kość niezgody w postaci tej działki, a dobrze wszyscy wiemy, że tej działki nie można po prostu sprzedać. 410 osób się pod tym podpisało.

Burmistrz dodał, że w Pionkach mieszka jednak 18 tys. ludzi i miasto powinno się rozwijać, a w taki sposób można zablokować każdą inicjatywę. Liczy się ze zdaniem mieszkańców i dlatego wciąż rozpatruje złożoną petycję, by podjąć dobrą decyzję.

Liczymy panie burmistrzu, że podejmie pan dobrą decyzję – powiedział Wojciech Maślanek, a burmistrz odpowiedział: – Pan to niech na mnie nie liczy, tak jak ja już na pana nie liczę. Po dzisiejszym głosowaniu pokazał pan na kogo liczy.

Pan nikomu łaski nie robi. Ma pan wprowadzać takie projekty, które będą dobre dla mieszkańców – stwierdził przewodniczący.

Projekt uchwały nr 13 w sprawie ograniczenia możliwości sprzedaży nieruchomości bez zgody rady miasta poparło 5 radnych: Wioletta Grzywacz, Wojciech Maślanek, Grzegorz Wąsik, Piotr Nowak i Stanisław Pacan. Przeciwni byli: Paweł Abramowicz, Zbigniew Belowski, Paweł Kobylas, Kamil Panufnik, Włodzimierz Szałabaj i Iwona Wydmuch. Od głosu wstrzymał się Dawid Jaroszek. Projekt uchwały nie został podjęty.

Głosowałem przeciw tej uchwale, choć podpisałem się pod projektem, bo myślałem, że coś to zmieni w sprawie sprzedaży tej działki. Jeszcze raz apeluję do pana burmistrza żeby się zastanowił i podjął właściwą decyzję dla mieszkańców. Sam nie chciałbym mieć działki obok zakładu o podwyższonym ryzyku zagrożenia wybuchem i naprawdę bardzo, bardzo proszę burmistrza w imieniu swoim i mieszkańców żeby pan się zastanowił i podjął właściwą decyzję – mówił Paweł Kobylas składając oświadczenie po głosowaniu.

Projekt uchwały nr 14 to nadal sprawa tej samej działki, ale dotyczy zmiany planu zagospodarowania przestrzennego miasta Pionki, czyli zmiany przeznaczenia terenu z działki przemysłowej na zieleń nieurządzoną.

Z uwagi na liczne skargi mieszkańców co do planowanego przeznaczenia działki przy ul. Wspólnej sprzecznego z interesem mieszkańców tej okolicy uważa się za konieczne uregulowanie przystąpienia do zmian miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w tej części. Działka ta stanowi teren zalesiony. Jest to obszar, który winien być przeznaczony w planie zgodnie z dotychczasowym sposobem tj. jako zieleń nieurządzona bądź urządzona. Ten sposób przeznaczenia działki pogodzi sprzeczne interesy mieszkańców okolicznych nieruchomości oraz zakładu przemysłowego zlokalizowanego w tym miejscu – treść uzasadnienia do projektu uchwały odczytała radna Wioletta Grzywacz.

Wiecie państwo dobrze, bo już wielokrotnie rozmawialiśmy na ten temat, że ta działka została wycofana z zagospodarowania przestrzennego jako zieleń urządzona i jest zaproponowana jako zieleń nieurządzona – odpowiedział Robert Kowalczyk na treść uzasadnienia projektu. – To właśnie po naszych rozmowach, po państwa, że tak powiem apelach tak zrobiliśmy i tę działkę wycofaliśmy. Oczywiście oprócz tej działki, która jest w Tarnobrzeskiej Strefie Ekonomicznej – a radna Grzywacz odpowiedziała, że obydwie działki są w TSE, a wycofana z planu zagospodarowania przestrzennego została działka nr 1461/216, która pierwotnie miała być zapisana jako teren przemysłowy, a później była propozycja, że to mają być tereny zielone.

A działka, której zakupem jest zainteresowany zakład produkcji chemii przemysłowej ma przeznaczenia jako teren przemysłowy – wyjaśniała radna Grzywacz.

Za przyjęciem projektu uchwały nr 14 głosowali: Stanisław Pacan, Wojciech Maślanek, Dawid Jaroszek, Wioletta Grzywacz, Grzegorz Wąsik, Piotr Nowak i Anna Wierzycka. Przeciwni byli: Paweł Abramowicz, Zbigniew Belowski, Kamil Panufnik, Włodzimierz Szałabaj i Iwona Wydmuch. Paweł Kobylas i Krzysztof Bińkowski nie brali udziału w głosowaniu.

Chciałabym podziękować radnym, którzy zagłosowali zgodnie z wolą mieszkańców – oświadczyła radna Wioletta Grzywacz po głosowaniu.

Przeczytaj również

Komentarze