Kowalczyk: Mieszkańcy, którzy unikają płacenia ze śmiecie zaczną za te śmiecie płacić

Kowalczyk: Mieszkańcy, którzy unikają płacenia ze śmiecie zaczną za te śmiecie płacić

Nowa metoda naliczania opłat za odbiór odpadów, tzw. mieszana ma być sprawiedliwa, a mieszkańcy mają odczuć, że miasto chce sprawiedliwie rozliczać. Ewentualne „nadpłaty” z tytułu gospodarki śmieciowej będą oddawane, a właściwie rozliczane w kolejnym roku, choć ustawa o gospodarowaniu odpadami wyraźnie wskazuje, że gmina nie może na śmieciach zarabiać, a wszystko pieniądze stanowiące nadwyżkę muszą być wydane na polepszenie gospodarowania odpadami. Rodziny wielodzietne, które najmocniej odczują system naliczania od zużytej wody mogą pokryć podwyżkę z programu 500 plus – takiego zdania jest jeden z kierowników.

Temat podwyżek opłat za odbiór odpadów wciąż nurtuje, a burmistrz chce zmienić system naliczania opłat. Już nie od osoby, a od metra zużytej wody plus tzw. abonament. Dla osób, które płacą i segregują uczciwie odpady jest to ponad 100% wzrost ceny, ale burmistrz twierdzi, że to jedyny sposób aby gospodarka wreszcie bilansowała się, a osoby, które oszukiwały wreszcie płaciły za swoje śmiecie.

Uważam, że w tej chwili ta metoda nie jest sprawiedliwa i dlatego uważam, że żeby to było sprawiedliwe i takie dla mieszkańców, że tak powiem odczuwalne, że staramy się postępować uczciwie, to powinniśmy wprowadzić system mieszany, który doprowadzi do tego, że mieszkańcy, którzy unikają płacenia za śmiecie zaczną za te śmiecie płacić, a ci, którzy płacą za śmiecie może się okazać, że będą płacili ... – wyjaśniał radnym Robert Kowalczyk, a mieszkanka obecna na posiedzeniu komisji odpowiedziała: – Dwa razy tyle co obecnie.

Radny Grzegorz Wąsik zasięgnął opinii o nowej metodzie naliczania opłat w Sopocie, bo metoda mieszana ma również drugą nazwę – metoda sopocka.

Uzyskałem informację z urzędu miasta w Spocie i trzeba zacząć od genezy wprowadzenia tej metody u nich. To było spowodowane tym, że połowa domów stoi tam pustych, bo ludzie te domy zasiedlają głównie w sezonie. Aby mieć to usystematyzowane, to właśnie dlatego zdecydowali się na wprowadzenie tej metody.

Każde gospodarstwo domowe płaci tzw. opłatę abonamentową niezależnie od tego czy mieszka ktoś w danym lokalu i w jakiej liczbie. Tym sposobem każdy lokal mieszkalny jest „wciągnięty” do systemu. A rozliczenie ze zużytych metrów wody pozwala pobrać opłatę od sezonowych mieszkańców, w tym również od dużej liczby turystów, którzy przecież przebywając na urlopach „produkują” odpady. Właśnie w sezonie turystycznym miasto Sopot nie mogło sobie poradzić z bilansem gospodarki i wybrali tę metodę jako najbliżej odzwierciedlającą liczbę odpadów.

Grzegorz Wąsik na podstawie kilku lokali z bloków należących do spółdzielni policzył, na podstawie zużytej wody, czy metoda sopocka faktycznie jest sprawiedliwa.

Rodzina czteroosobowa, dwoje dorosłych i dwoje dzieci w tej chwili płaci 41,40 zł. Przy ich zużyciu wody będą płacili 80 zł. Rodzina trzyosobowa z dzieckiem, które leje nad wyraz wodę, płacą 30 zł, a przy nowym systemie 80 zł. Inna rodzina, faktycznie dwuosobowa, ale płacą za cztery osoby choć z nimi nie mieszkają, bo są cały tydzień poza Pionkami i płacą 41,40 zł, a po wprowadzeniu nowego systemu, to i tak zapłacą ok. 70 zł. Inna pani, samotna, płaci w tej chwili 10,35 zł, a po zmianie płaciłaby ok. 45 zł. Jest jeszcze inna rodzina, która faktycznie oszczędza wodę od zawsze i oni zmieszczą się w tych 4 m³ i zapłacą tylko 17 zł, więc zaoszczędzą 3 zł, ale z pewnych powodów produkują dużo odpadów. I teraz pytanie czy ten system jest faktycznie sprawiedliwy? Ten system, który jest, powinno się bardziej uszczelnić.

Radny mówił, że urząd powinien wprowadzić kontrolę, która pozwoliłaby określić właściwą liczbę mieszkańców w danym gospodarstwie domowym i np. jeżeli w danym lokalu złożono deklarację, że zamieszkuje tylko jedna osoba, a ze stanu zużycia wody wynika, że doszło do zaniżenia liczby osób zamieszkujących, to taka kontrola powinna być przeprowadzona.

Nie może pójść kontrola. Nie mamy takich uprawnień w ogóle – stwierdził burmistrz. – Wprowadza pan ludzi w błąd, bo samotna osoba, która miałaby zapłacić 45 zł, to znaczy, że zużywałaby 12 m wody. To niemożliwe.

Ja poddaję pod wątpliwość ten system i chcę żebyśmy się wszyscy tu zastanowili nad jego wprowadzeniem, bo dla mieszkańców to będzie szok – mówił radny Wąsik. – Systemy rozliczania opłat w spółdzielniach czy w spółce ekoPionki też trzeba będzie zmieniać żeby to na nowo rozliczać.

To chodzi panu o interes spółdzielni? – zapytał burmistrz, a radny odpowiedział, że nie ma czegoś takiego jak interes spółdzielni, bo spółdzielnia to mieszkańcy i to oni będą musieli pokryć koszty.

Radny Stanisław Pacan, posługując się kosztami przedstawionymi przez urzędników policzył, że aby w tej chwili zbilansowała się gospodarka odpadami, to trzeba byłoby podnieść opłatę za odbiór odpadów do kwoty 16,50 zł od osoby przy zbiórce selektywnej.

Żeby nie wprowadzać nowego systemu, to lepiej podnieść o te 60%, bo liczyłem to na mojej rodzinie i w tej chwili płacę 20 zł, a w nowym systemie będę płacił 53 zł, po podwyżce o 60% zapłacę 33 zł. Wprowadźmy podwyżkę przy założeniu, że może uda nam się lepiej segregować, może trzeba rzadziej odbierać odpady od mieszkańców i ograniczyć koszty ekoPionki oraz szukać jeszcze dodatkowych rozwiązań. To, że podwyższyć musimy, to nie ulega wątpliwości.

W tej metodzie każdy kto zużywa wodę, to płaci za śmiecie. Każdy – stwierdził burmistrz po tym jak powiedział, że podnoszenie ceny o 60% od osoby nie gwarantuje odpowiedniego poziomu wpływów do budżetu, bo może okazać się, że odejdzie kolejne 1000 osób, które deklaruję zamieszkanie na terenie gminy.

Czy z tego co pan mówi brakuje nam 100% do zbilansowania gospodarki skoro mamy płacić o 100% więcej niż dotychczas? – dopytywał radny Kobylas.

Być może cię to zmusi do oszczędzania wody i będziesz wtedy płacił mniej – odpowiedział Robert Kowalczyk. I tym sposobem można uzyskać podwójną korzyść, bo oszczędzając wodę zapłacimy mniej do PWKC i mniej do miasta za odpady. Radni zaczęli głośno żartować i zastanawiać się czy zakazać rodzinom używania wody, może kąpać się tylko w wyznaczony dzień w tygodniu lub powrócić do korzystania z łaźni jaka kiedyś funkcjonowała na basenie miejskim lub skorzystać z darmowych kąpieli w hotelu nr 17, gdzie za wodę płaci miasto.

Piotr Nowak przeanalizował taryfy Radkomu i okazuje się, że nastąpił wzrost opłat o 3,3%.

A nam się tutaj proponuje wzrost kilkudziesięciu procent i chciałbym wiedzieć skąd taka różnice. Bo ja rozumiem, że wzrosły koszty składowania na wysypisku, trzeba za to zapłacić i nie ma co dyskutować.

Radny Nowak pytał czy tylko miasto Pionki ma podpisaną umowę z firmą Radkom. Burmistrz odpowiedział, że nie, bo to jedyna na Mazowszu instalacja z którą wszystkie gminy mają podpisaną umowę.

Czy ekoPionki ma podpisaną umowę z Radkomem na składowanie odpadów komunalnych? – pytał dalej Piotr Nowak. I tu również odpowiedź negatywna ze strony burmistrza, który powiedział, że tylko miasto Pionki jest gospodarzem odpadów, a nie ekoPionki. Spółka odbiera niektóre odpady na zasadach komercyjnych i wystawia faktury. Burmistrz mówi, że ekoPionki nie wpłaca tych pieniędzy do miasta, tylko bezpośrednio do Radkom.

Każda śmieciarka jest rejestrowana i wiadomo z czym i po co przyjechała – odpowiada Robert Kowalczyk. – Każda jest ważona i na tej podstawie Radkom wystawia nam sprawozdania. EkoPionki wystawia faktury, bo oczyszcza miasto w imieniu miasta.

Piotr Nowak chciał uzyskać informację czy kwoty wpłacane do ekoPionki trafiają na konto urzędu miasta i czy pomniejszają kwotę ogólną za gospodarkę odpadami na podstawie której urzędnicy wnioskują o wzrost ceny indywidualnej za odbiór odpadów komunalnych od mieszkańców.

EkoPionki wykonują również usługi odbioru i przekazania odpadów na składowisko Radkomu poza tym systemem, który jest finansowany z opłat od mieszkańców – odpowiedział Ryszard Szwabowicz. – Są to odpady odbierane od przedsiębiorców, selektywnie zbierana oraz odpady na zlecenia od mieszkańców, od spółdzielni mieszkaniowych, bo proszę pamiętać, że np. odpady budowlane przy dużych robotach budowlanych, mieszkaniec zamawia czy przedsiębiorca prowadzący roboty zamawia kontener, ekoPionki podstawiają kontener, pobierają opłatę, wiozą te odpady na składowisko Radkomu i to jest ta usługa wykonywana komercyjnie poza systemem o którym my tutaj rozmawiamy w tej chwili. EkoPionki muszą mieć umowę, a tego nie wiem czy dogadane z Radkomem, bo Radkom ma obowiązek z tego regionu radomskiego przyjmować odpady.

Dopowiedział, że miasto Pionki ma podpisane jeszcze trzy dodatkowe umowy z innymi podmiotami na odbiór odpadów selektywnie zbieranych – osobne na odbiór: papieru, szkła i w trakcie jest podpisanie umowy na odbiór plastyków.

Po to żeby nie oddawać odpadów do Radkomu, który je bardzo słabo odzyskuje i ma również bardzo wysokie koszty.

Jak ma dobrze odzyskiwać skoro wszystkie odpady pakowane są do jednej śmieciarki? – zapytał radny Krzysztof Bińkowski.

Nieprawda – odpowiedziała Kamila Kaczorowska, a Ryszard Szwabowicz dodał, że otrzymuje takie sygnały, ale osobiście tego nie widział.

Kierownictwo ekoPionek twierdzi, że absolutnie tak się nie dzieje – mówił Szwabowicz. – To prawdopodobnie są, że tak powiem działania niesubordynowanych pracowników ekoPionek.

Piotr Nowak po raz kolejny prosi o dokumenty z ekoPionki związane z gospodarką odpadami, których nie otrzymuje i tym razem chciałaby wiedzieć czy ekoPionki mają zawartą umowę z Radkomem, ile dostarczyły odpadów z tej umowy w ramach dostaw komercyjnych i czy te dostawy komercyjne zmniejszyły pulę śmieci dostarczonych na rzecz miasta Pionki.

Od tego powinniśmy zacząć żeby mieć pewność czy te komercyjne odpady nie poszły na koszt miasta. Chcę zobaczyć te faktury i jeżeli są, to chciałbym zobaczyć karty przekazania odpadów na wysypisko – stwierdził radny Nowak.

Jak pan traktuje mieszkańców? Jak pan traktuje pracowników? – oburzył się Robert Kowalczyk. – Pan myśli, że oni czatują na pana pieniądze? I są łasy i oszukają pana na złotówkę czy dwa? Jak pan się zachowuje? Jak panu nie wstyd? Jest pan prezesem spółdzielni i niech pan zrobi porządek ze śmieciami w wiatach.

Prosiłem o te informacje na poprzedniej komisji i miałem je mieć przekazane na dzisiejsze posiedzenie – odpowiedział Piotr Nowak.

Grzegorz Abramowicz rozdał radnym odręcznie napisaną notatkę o stawkach opłat w roku 2017 i 2018.

Tu są tylko prawda odpady zmieszane, a one stanowią 90% wszystkich odpadów – mówił Grzegorz Abramowicz. – Bo w sumie z segregacji to jest około 10%. A segregacja też poszła w górę. Tak naprawdę to pół miliona jesteśmy w plecy, bo ceny poszły w górę. Poprzednia władza nic nie zrobiła w temacie żeby podnieść, ale to czas niewygodny, wiadomo, bo były wybory. Dlatego te 3 coś procent, to stanowi tylko w tym roku o te 10, a w zeszłym roku było 90 od czasu, kiedy wtedy były ceny wprowadzane i to jest właśnie te 100 zł, które tam poszło. Czyli my już widzimy pół miliona mamy w plecy tutaj. Daleko nie trzeba szukać. A gdzie są jeszcze inne koszty? Przecież my musimy jeszcze z tego systemu kupić na segregację odpowiednie, prawda pojemniki, przecież to idzie z tego, a nie z czego innego. Przecież musimy skądś pobrać po to żeby tak, musimy pomóc, bo spółdzielnia życzy sobie i musimy spełnić te wymogi i damy im te nowe pojemniki, znaczy wydzierżawimy tylko na zmieszane. Musimy pomyśleć jak ten system ewentualnie uszczelnić. To co my tutaj robimy to jest już rzeczywiście od jakiegoś czasu to były te robione, te rzeczy tutaj u nas, prawda w mieście. Ale my jesteśmy w stanie i to samo możemy odwrócić dla administratora, bo to wy zbieracie deklaracje od swoich mieszkańców i wy powinniście to w jakiś sposób uszczelniać.

Grzegorz Wąsik odpowiedział kierownikowi Abramowiczowi, że ustawa dała uprawnienia kontrolne urzędom gmin, a nie spółdzielniom, które nie mają żadnych uprawnień kontrolnych w spawie gospodarki odpadami komunalnymi. To zadanie własne gminy realizowane przez jednostkę podległą, która nie jest żadna spółdzielnia. Grzegorz Abramowicz zgadza się tym stwierdzeniem, ale podkreślał, że to spółdzielnie mieszkaniowe przyjmują deklaracje od mieszkańców, więc powinny też kontrolować czy są zgodne ze stanem faktycznym. Radny Wąsik dodał, że bardzo często jest tak, że np. małżeństwo zgłasza swoje dziecko w deklaracji dopiero kiedy osiągnie wiek kilku lat i przez ten czas nie figuruje w deklaracji. Tu mógłby pomóc urząd, który ma wydział meldunkowy i mógłby sprawdzić ilość osób zameldowanych w danych lokalu. Burmistrz stwierdził, że nie ma już obowiązku meldunku, ale każdy nadal ma jakiś adres zameldowania, więc w przypadku gdyby kontrola stwierdziła nieprawidłowości, to po stronie mieszkańca leży obowiązek udowodnienia, że jest wpisany do deklaracji odbioru odpadów pod innym adresem niż zamieszkuje.

To wszystko zależy od uczciwości ludzi, a my wiemy na jakim poziomie ta uczciwość jest – stwierdził Grzegorz Abramowicz. – Nie będę doszukiwał się, ale sami znacie przypadki, gdybyście się przyjrzeli swoim znajomym czy tak do końca tak wszyscy płacą.

Ryszard Szwabowicz wyjaśnił, że w 2017 r. nastąpił wzrost cen na składowisku o ok. 40-50%, ale władze poprzedniej kadencji nie podniosły mieszkańcom ceny i nie podniosła jej również w roku kolejnym o następne 10%. Ostatnia podwyżka opłat w mieście Pionki nastąpiła w połowie 2017 r. i przy takim wzroście cen na składowisku pionkowska gospodarka odpadami nie jest w stanie zbilansować się. Radni zgadzają się z tym, że ceny trzeba podnieść, ale nie tak drastycznie.

W ostatnim czasie wzrosły ceny za m³ wody i to znacznie. W tej chwili płacimy 9,17 zł/m³, a te 4,50 zł to połowa tej kwoty – mówił Ryszard Szwabowicz. – Można powiedzieć, że płacilibyśmy o połowę więcej gdybyśmy wprowadzili ten system. I jest pytanie, ilu z państwa mimo tego, że płacicie 9,17 ograniczyło zużycie wody? Ludzie przyjęli to i to wynika z kosztów PWKC (…). To 4,50 zł jest znaczące przy tym co teraz płacimy, ale może nie aż tak drastycznie.

Chciałbym wrócić do ekoPionki, które teraz odbiera od nas śmiecie. Jeżeli od tego odejdziemy, to chcę powiedzieć, że już po trzech miesiącach będziecie tęsknić za ekoPionkami, które zabierało wasze śmieci z waszych śmietników i z waszych wiat – mówił Robert Kowalczyk. – Dzisiaj nie ma sytuacji żeby nie zabrać czegokolwiek czy to leży obok wiaty, czy jest nabałaganione w wiacie. Zobaczycie co się stanie gdy wejdzie zewnętrzny operator. Co wy będziecie musieli zrobić, zobaczycie.

Nikt z radnych nie wysunął jednak propozycji z wprowadzeniem zewnętrznego operatora. Chcieli tylko zobaczyć karty odbioru odpadów i przeanalizować koszty w celu sprawdzenia za co faktycznie płacą mieszkańcy.

System odpadów jest solidarny. Stawka jest od osoby lub od zużycia wody – stwierdził Ryszard Szwabowicz. – Jedni produkują tyle odpadów, drudzy tyle. Jest to pewien rodzaj podatku bardziej niż opłaty za wykonaną usługę, ale my musimy z tego podatku, z tej opłaty sfinansować ten system.

Stanisław Pacan policzył na danych przedstawionych przez urzędników, że aby system nam się zbilansował, to każda osoba płacąca )zadeklarowana) powinna w tej chwili płacić o 3 zł więcej niż obecnie.

I taka opłata nie byłaby drastyczna. Musimy tak balansować liczbami, aby system nam się samofinansował, ale jednocześnie nie sięgał aż tak głęboko do kieszeni mieszkańców – mówił, a Grzegorz Abramowicz dodał, że o ok. 500 tys. zł brakuje nam do opłaty za składowanie, a 200 tys. zł brakuje pomimo wszystko.

Myśmy się zastanawiali poważnie nad tym problemem. Czy podnosić dwa razy w roku opłatę śmieciową dla mieszkańców, która mieszkańców będzie, za przeproszeniem, wkurzać, tak? Czy spróbować przyjąć jakieś inne rozwiązanie i spróbować żeby to rozwiązanie minimum moim zdaniem, minimum to jest takie 2 lata na funkcjonowanie żebyśmy mieli obraz czy to w ogóle zdaje egzamin – wyjaśniał burmistrz. – Ja doszedłem do wniosku, że warto spróbować coś nowego, a nie co chwila podnosić o 3 zł, o 5 zł, bo tak naprawdę nie daje nam to takiej uczciwości i sprawiedliwości, tak? Natomiast ten system byśmy zobaczyli czy on oddaje tą rzeczywistość, co się dzieje w Pionkach czy nie, tak?

Mieszkam w domu jednorodzinnym. Na swój koszt budowaliśmy kanalizację i doprowadzenie wody, później to musieliśmy przekazać nieodpłatnie na rzecz miasta. Sami kupujemy pojemniki. Wytwarzamy z mężem ok. 1,5 pojemnika, który jest odbierany 2 razy w miesiącu. Uważam, że wprowadzenie nowego systemu, to jest globalnie zły pomysł i nie patrzę tylko z własnej perspektywy, ale ogólnie. Patrzę przez pryzmat chociażby dzieciaków chodzących do szkoły, gdzie są u nas rodziny, które mają po czworo dzieci. Małe dzieci trzeba codziennie wykąpać, a jest sezon, że trzeba to zrobić nawet dwa, trzy razy dziennie, a zatem uderza to w rodziny i dzieci. Dochody są różne. Jeżeli dojdzie do wzrostu opłat o 100%, to będzie to bardzo duże obciążenie dla wielu rodzin – mówiła obecna na posiedzeniu Ewa Klich. – Wydaje mi się, że jest za mało edukacji odnośnie oszczędzania wody. Mamy świadomość, że przy rodzinach są dzieci, które realizują obowiązek szkolny. Ten obowiązek daje miastu alternatywę wglądu w liczbę osób w rodzinach i to jest prościutkie do zweryfikowania. Natomiast nic nie robić, a zastosować tę formę opłaty, to uważam, że ona wcale nie jest dobra. Są różne zawody, które nasi mieszkańcy wykonują i wracaj po pracy ludzie muszą się wykąpać. Jestem zwolennikiem płacenia za to, co wytwarzam. Nie szukania gdzieś tam, bo coś się nie zamyka. Mnie jeszcze jedna rzecz interesuje, czy kiedykolwiek była przeprowadzona kalkulacja związana z środkami finansowymi ponoszonymi na benzynę celem dojazdu po odbiór tych odpadów? Czy to jest w jakiś sposób monitorowane? Bo my tylko mówimy, że system się nie domyka, ale wkładamy do jednego worka wszystkie koszty. Kosztem są na pewno wydatki na paliwo i na inne rzeczy.

O te koszty pytał radny Piotr Nowak w dniu 26 kwietnia, ale do tej pory nie uzyskał takich informacji. Ewa Klich uważa, że ludzie powinni płacić adekwatnie za to co zużyją, za to co wytworzą i dobrym rozwiązaniem jest metoda wprowadzona w Ciechanowie, gdzie wszystkie gospodarstwa domowe płacą za wagę wytworzonych odpadów.

Trudniej jest zmierzyć ilość śmieci wytwarzanych przez osoby mieszkające w blokach, gdzie tych rodzin mieszka 30-80. Ale w domach jednorodzinnych, gdzie ta śmieciarka przyjeżdża dwa razy w miesiącu, bierze określoną ilość odpadów w pojemnikach, które sobie przysłowiowy Kowalski kupił za własne pieniądze i sam myje te pojemniki, czyści i zamiata w śmietniku żeby mieć czysto, to można wprowadzić naliczanie od faktycznie wytworzonej ilości – stwierdziła Ewa Klich.

Grzegorz Abramowicz stwierdził, że przecież sam bierze codziennie prysznic, jak te dzieci szkolne i będzie płacił za odpady według zużycia. Dodał, że rodziny z dziećmi mogą sobie opłatę śmieciową pokryć z rządowego programu 500 plus.

Dyskusja była długa i chyba właściwie nie doszliśmy do żadnego konsensusu – podsumował spotkanie Piotr Nowak. – Obserwując to co dzieje się w systemie wielorodzinnym, to powinien być wprowadzony element dodatkowy opłat za śmiecie, czyli system abonamentu. Występują lokale, gdzie mieszkańcy twierdzą, że nie mieszkają i nie ponoszą z tego tytułu żadnych opłat, bo w deklaracjach składają oświadczenie, że nikt nie mieszka. Powinna być wprowadzona taka opłata abonamentowa, jak w innych miastach, bo nawet jeśli nikt faktycznie w danym lokalu nie mieszka, to przecież przychodzi choćby posprzątać i wytwarza odpady komunalne. Nie jestem zwolennikiem zaostrzenia systemu zgodnie ze wskazaniem wodomierza, bo będą powstawały różne absurdy. Natomiast należy się zastanowić w jakiej wysokości zrobić opłatę stałą abonamentową plus do tego opłatę za osobę. Wiadomo, że to jest problem, bo trzeba robić kontrolę, ale niestety te kontrole muszą być robione (…). System trzeba uszczelnić, bo w przeciwnym wypadku ciągle będzie nam wzrastał deficyt. Nie może być też tak, że awansem będziemy brać od ludzi więcej, bo po prostu ludzi nie stać żeby urząd mógł sobie przez 2 lata sprawdzać czy system im się zamknie. Muszą być podane wiarygodne dane, sprawdzone, system uszczelniony i panie burmistrzu, proszę się nie obrażać, że mówię takie rzeczy, bo mam pewne zastrzeżenia. Uszczelnienie systemu polega na tym żeby sprawdzić wszystko i mieszkańców, i odbiorców odpadów. Należy popracować nad systemem, sprawdzić i dopiero wtedy przedstawić kalkulacje. Jestem zwolennikiem uczciwej ekonomii i uważam, że jeżeli faktycznie koszty wynoszą tyle, to trzeba za nie zapłacić. Tak samo jak w rodzinie można udawać, wzięło się kredyt i go nie spłacać, i udawać, że nie ma się długów tylko, że za pół roku przyjdzie komornik.

Tak naprawdę to my nie wiemy czy w następnym roku nie będzie następna podwyżka za składowanie – zasugerował Grzegorz Abramowicz. – A takowa na pewno będzie, bo artykuły, które się pojawiają w prasie o tym mówią. To czy nadpłatę będziemy mieli, to my o tym nawet nie mówmy, bo my tej nadpłaty na pewno nie będziemy mieli (…). Tu macie przykład, że pan Zawodnik dostał wyższe cenny, a radni tego nie podjęli.

To samo było za burmistrza Janeczka, bo nikt w roku wyborczym tego nie głosuje – stwierdził Krzysztof Bińkowski, a burmistrz dodał, że system, który przedstawił jest uczciwy i sprawiedliwy, choć Ryszard Szwabowicz powiedział, że to system solidarny i dodał, że największy problem w naszym mieście, to właściwa segregacja, bo choć mieszkańcy starają się je segregować, to jednak nie do końca wiedzą jak robić to właściwie. I urząd wychodzi naprzeciw problemowi i właśnie realizuje nagranie spotu jak właściwie segregować odpady komunalne, który będzie dostępny w telewizji lokalnej. Do tej pory drukowane były ulotki informujące co wolno wrzucać do konkretnych pojemników, ale mieszkańcy w większości przypadków, wyjmowali ulotkę ze swojej skrzynki pocztowej i odkładali, traktując jak kolejny materiał reklamowy.

Paweł Kobylas po raz kolejny mówił urzędnikom, że warto zastanowić się nad utworzeniem w mieście wstępnej segregacji odpadów po to, żeby nie wozić zmieszanych odpadów do instalacji w Radomiu, gdzie za segregację trzeba płacić. Każda frakcja odpadów odbierana jest po innej stawce, a im więcej mamy odpadów niewłaściwie posegregowanych, które traktowane są jak śmiecie zmieszane, będziemy płacić drożej. Wstępna segregacja na miejscu pozwoliłaby nam zaoszczędzić znacznie pieniądze, ale Grzegorz Abramowicz uznał, że na taki punkt segregacji trzeba również wydać pieniądze i ponieść wszelkie koszty prowadzenia takiej sortowni i to się w konsekwencji miastu nie bardzo opłaca.

Mieszkańcy na swój koszt zakupili i postawili wiaty śmietnikowe – mówił Grzegorz Wąsik. – Obserwują odbiór odpadów ze swoich wiat i widzą co robią ekoPionki. Albo to wszystko zrzucają do jednej ciężarówki, albo na środku ulicy prowadzą wstępną segregację, czyli wybierają z kontenerów elementy metalowe, pakują do worków i umieszczają w szoferce. To ludzie widzą i nie dziwię się, że szlag ich trafia. Teraz czytają o podwyżce cen śmieci. Popieram to, że potrzebna jest nam wstępna segregacja, która w pewnym stopniu załatwia sprawę. My tym mniej będziemy płacić za śmiecie, im więcej ich wysegregujemy. Nie mogą też być przepełnione kontenery do segregacji, bo ludzie nawet jeśli posegregują swoje odpady, a w wiacie zastaną pełne kontenery do selektywnej zbiórki, to wrzucą je do pojemników na odpady zmieszane. Z każdej strony trzeba zrobić wszystko żeby poprawić naszą gospodarkę, a nie tylko sięgać po pieniądze od mieszkańców, bo gospodarka się nie bilansuje. Musi być kontrola, edukacja, ekoPionki też muszą się poprawić i my mieszkańcy też, bo niektórzy zachowują się zupełnie bez kultury.

I faktycznie w wiatach śmietnikowych i obok nich walają się odpady. Są mieszkańcy, którzy wyrzucają swoje zmieszane odpady byle gdzie, wciąż obserwuje się wieczorne podrzucanie odpadów do wiat śmietnikowych i nadal są tacy, którzy choć zadeklarowali selektywną zbiórkę (bo taniej) zupełnie nie segregują odpadów. Być może instalacja kamer w wiatach i przed nimi oraz śmieciarek przyczyniłaby się do większego porządku i intensywniejszej segregacji, co w konsekwencji pozwoliłoby nam na zmniejszenie cen za odbiór odpadów. Ale tego muszą chcieć wszyscy. Na razie pozostaje tylko podwyżka opłat, bo gmina nie powinna i nie ma z czego dokładać do systemu.

Wojciech maślanek na zakończenie całej dyskusji stwierdził, że radni mają obiekcje co do wprowadzenia nowego systemu opłat za odbiór odpadów.

Od edukacji zacznijmy, a jeszcze popracujmy nad ostatecznym projektem tej uchwały.

Przeczytaj również

Komentarze