Kowalczyk: uczestniczyliśmy dziś znowu w jakimś spektaklu

Kowalczyk: uczestniczyliśmy dziś znowu w jakimś spektaklu

Podczas VI sesji Rady Miasta, po dość burzliwej dyskusji nad projektem uchwały nr 4 (budżetowej) burmistrz zdecydował się na jego wycofanie. Stwierdził, że radni z Porozumienia mieli za zadanie storpedowanie każdego zaproponowanego pomysłu. Radni tłumaczyli, że nie chcą procedować tzw. zbitki i prosili o podzielenie uchwały.

Zmiany w budżecie nie zostały uchwalone w dniu 27 lutego z powodu zbyt dużego nagromadzenia przesunięć środków. Brak podjęcia uchwały spowodował konsekwencje w postaci listu do mieszkańców oraz wywiadu w radiu Radom. Po przygotowaniu nowego, poszerzonego projektu na VI sesję burmistrz zwołał konferencję prasową podczas której przedstawił mieszkańcom Pionek swoje nowe pomysły. Na komisjach dyskutował z radnymi co do zasadności projektu, spierał się na argumenty, ale zignorował prośbę aby uchwałę budżetową podzielić na kilka mniejszych. Podczas sesji w dniu 27 marca Robert Kowalczyk sam wycofał projekt uchwały z obrad.

Pracowaliśmy w komisjach, ale wydawało mi się, że nie storpedujecie wszystkich nowych pomysłów – powiedział po podjęciu decyzji o wycofaniu projektu uchwały nr 4 oraz dwóch kolejnych, czyli WPF i uchwały w sprawie zaciągnięcia kredytu.

Do projektu uchwały burmistrz wniósł autopoprawkę na kwotę 200 tys. zł dla CAL na realizację zadań związanych z realizacją tzw. promocji. Głównie chodziło o pieniądze na wynagrodzenia pracowników Kuriera Pionkowskiego, a kwota ok. 40 tys. zł miała być przeznaczona na organizację imprez.

Pierwszy w dyskusji nad projektem uchwały głos zabrał przewodniczący Wojciech Maślanek:

Niedobrze się stało, że radzie przedłożył pan projekt uchwały tak rozbudowany, obszerny i składający się z bardzo wielu pozycji, bo w wydatkach mamy aż 22 pozycje. Są nowe zadania inwestycyjne, niektóre pozycje są w trakcie i wiem, że kilku radnych na komisjach, po gorącej dyskusji, bo były to praktycznie komisje połączone, zgłaszali uwagi co do niektórych pozycji. Ja ze swojej strony chciałbym na początku zgłosić swoją uwagę. Jeżeli chodzi o dział 921 o zwiększenie planu wydatków o kwotę 100 tys. zł z przeznaczeniem na dotację dla MOK na działania kulturalno-edukacyjne oraz remont tarasu i oświetlenie. Moim zdaniem w tej chwili nie stać jest naszego budżetu miasta na taki wydatek, taką inwestycję. P.o. dyrektora MOK bardzo lekko, jego zachowanie na komisji było co najmniej nieodpowiednie, jego stwierdzenie zacytowały lokalne media. Pan dyrektor MOKu wykazał się, nie zawaham się użyć słowa, arogancją w stosunku do radnych, którzy ośmielili się zadawać pytania panu dyrektorowi. Ja nie wiem, może to było związane z tremą, z tym że objął obowiązki w czasie, który mu nie pozwolił na przygotowanie odpowiednie do komisji, ale panie burmistrzu, chciałem zwrócić uwagę i chciałbym prosić pana o reakcję, stanowcze reakcje w stosunku do osoby podwładnej, bo to jest rzecz niedopuszczalna, a używanie wulgaryzmów na komisji to już wychodzi poza ramy kulturalnego zachowania. Ale wracając do zwiększenia kwoty o te 100 tys. zł. Dlaczego będę składał wniosek o wykreślenie tej pozycji? Ano dlatego panie burmistrzu, że obiekt MOK jest pod nadzorem konserwatora. Jeżeli pan dyrektor składa projekt, to myślę, że powinien najpierw przedstawić radzie czy komisji odpowiednie dokumenty czy zostały poczynione, uzgodnione, czy została wydana decyzja. Takich odpowiedzi radni na komisji nie uzyskali.

Budynek MOK z racji swojego wieku jest pod opieką konserwatora zabytków i każda ingerencja w bryłę obiektu wymaga jego zgody. Tak było np. w przypadku remontu dachu. O opinię konserwatora w tej sprawie zwracał się jeszcze burmistrz Janeczek. W kolejnej kadencji wykonano wymianę pokrycia i konserwator czuwał nawet nad kwestią poszycia dachowego. Wynika więc z tego, że wszelkie przebudowy oraz dobudowy należy robić po zasięgnięciu opinii konserwatora, która jest bezpłatna.

Chodzi o zadaszenie tarasu – mówił Wojciech Maślanek. – Na jednej fotografii, którą dysponował pan dyrektor, radni uczestniczący w komisji mogli się zapoznać z nowoczesnym zadaszeniem. Nie wiem, nie jestem ekspertem czy to się dobrze komponuje i czy zostaną uzyskane odpowiednie zgody i decyzja.

„Zbitek” propozycji w jednej uchwale

Projekt uchwały jest bardzo obszerny, zawiera dużo pozycji – mówił wiceprzewodniczący Tomasz Łyżwa. – Myśmy już prosili panią skarbik żeby takich „zbitek” nam nie dawała pod głosowanie. Widocznie nie spotkało się to z przychylnością pana burmistrza i pani skarbnik. Sporo rzeczy w tej uchwale mi się nie podoba, o pierwszej już powiedział pan przewodniczący. O tych 100 tys. zł na MOK. Jeśli dobrze pamiętam w roku ubiegłym dołożyliśmy w MOKu 120 tys. na obchody 100-lecia Niepodległości. Te pieniądze, wraz z tymi dołożonymi 120, przydzielone na rok obecny. Jeśli by pan pełniący funkcję dyrektora MOKu o tym wiedział, to już z tego mógłby sfinansować tę inwestycję.

Tomasz Łyżwa wyraził także swoją opinię na temat przystąpienia do budowy bloku komunalnego i złożył wniosek o wyłączenie tego punktu z projektu uchwały.

Jaki jest stan finansów spółki ekoPionki?

Pytaliśmy pana burmistrza na temat spółki ekoPionki, jakie są dalsze plany – mówił radny Łyżwa. – Pan burmistrz mówił kiedyś, że ta spółka będzie do likwidacji i na komisji powiedział, że być może nie teraz, być może później, bo generuje nam ona duże koszty i w tej chwili w uchwale mamy taki punkt, że udzielamy pożyczki na okres 2 lat. Pani dyrektor mówiła nam, że spółka ma problem ze spłatą raty leasingowej za to urządzenie wielofunkcyjne, które jest na stanie spółki. Obciążanie spółki kolejnymi ratami kredytowymi dla mnie jest niezasadne. Będę wnioskował żeby tej pożyczki, może nie to żeby nie udzielać, ale odroczyć ją do czasu uzyskania pełnych informacji finansowych, a to będzie na koniec kwartału, na temat stanu finansowego spółki i żebyśmy teraz nie podejmowali decyzji. Mamy też inne potrzeby niż galeria Format. Mamy dwa inne ośrodki kultury i nie mówię, że to jest niezasadne, ale w tej chwili stan finansów miasta nie jest najlepszy, mamy kredyty do spłacenia i mieszkańcy miasta czekają na chodniki, na drogi, na załatanie dziur. Moim zdaniem każde pieniądze, które wygospodarujemy czy będziemy mieli, powinniśmy inwestować w infrastrukturę, bo ona jest zaniedbana. Jest jeszcze kilka rzecz, które wzbudzają mój niepokój co do gospodarności finansami.

Radny złożył wniosek o wykreślenie z projektu budżetu budowy bloku komunalnego motywując, że w obliczu kredytów jakie posiada miasto, zaciąganie kolejnego na budowę byłoby przejawem niegospodarności i zaproponował aby pieniądze ze sprzedaży mieszkań za 5% ich wartości przeznaczyć na zakup mieszkań z egzekucji komorniczych oraz mieszkań oferowanych na rynku wtórnym, co pozwoliłoby sukcesywnie zmniejszyć liczbę oczekujących na przydział mieszkań komunalnych.

Mecenas zwrócił uwagę, że samo wykreślenie jakiegoś punktu z projektu nie spowoduje, że obie strony budżetu się zbilansują i tym samym taka uchwała naruszałaby prawo, a taki dokument nie mógłby zostać uchwalony i stanowić aktu prawa lokalnego.

Może warto byłoby porozmawiać i powiedzieć jakie kwestie są wątpliwe i ewentualnie zarządzić przerwę i przedyskutować czy w takiej formie państwo mogliby dojść do porozumienia jeśli zostałoby to zmienione w sposób właściwy – wyjaśniał Robert Kobiela. – Kompetencja przysługuje do zmieniania tej uchwały z zastrzeżeniem, że organ stanowiący nie może zmieniać dochodów, wydatków i deficytu budżetu.

Pojechać przy okazji do galerii handlowej by kupić parówki, a po drodze wypić flaszkę

Do wypowiedzi radnego Łyżwy odniósł się radny Belowski, który powiedział, że absolutną nieprawdą jest to, że Pionki to biedne miasto i mieszkają tu ludzie bogaci, średniozamożni oraz biedni.

Wystarczy wyjść na ulicę i popatrzeć na liczbę samochodów, które nie mają się gdzie pomieścić. Są to ludzie, którzy płacą podatki w tym mieście i oczekiwania mieszkańców są różne. Nie tylko takie, że ludzie chcą wyłącznie chodników. Tak, chcą ulic, chcą chodników, ale chcą też innych rzeczy. Chcą też takich instytucji, które życie codzienne ubogacają, które prowadzą działalność edukacyjną na najwyższym poziomie i nie zgadzają się na to żeby w wypowiedziach ich przedstawicieli, czyli radnych wprowadzać twardą zasadę, jeszcze gomułkowskiego PRLu (…). Ludzie oczekują także tego żeby idąc do Lidla skręcić w lewo, wejść do sali i poświęcić chwilę czasu na refleksję spowodowaną zetknięciem z wybitnym dziełem. Na komisji pan radny Wąsik miał wątpliwości jakich to dzieł my się naoglądamy – i wyjaśnił, że Galeria Format mogłaby korzystać ze zbiorów własnych MCSW Elektrownia. – I nie trzeba wozić ludzi do Radomia czy Warszawy (przyp. red. w dalszej części obrad radny Belowski poprosił burmistrza o udostępnienia autobusu miejskiego by zawieźć radnych do Elektrowni na wystawę i przy okazji zobaczyć jak wygląda nowoczesny ośrodek kultury), bo mi od razu się przypomina razem z tą galerią oczywiście ludzi się zawiezie do galerii handlowej żeby sobie kupić parówki, jak to było za komuny. Po drodze się wypije flaszkę i będzie lux. A tu można wejść z ulicy i spokojnie coś tam sobie obejrzeć (…). Ręce mi opadają, kiedy państwo wielokrotnie powtarzacie tutaj slogany niepodparte żadną wiedzą, że można zrobić wystawę w MOKu czy można zrobić wystawę w CALu. Jak sobie państwo wyobrażacie, że odpowiedzialny dyrektor instytucji wypożyczy dzieła o wartości jednostkowej 50, 100, 200, 800 tys., 1,2 mln do korytarza przez który będą przechodzili ludzie? (…) Obrazki Jasia Kowalskiego, który jest amatorem, skończył ognisko plastyczne można sobie powiesić w korytarzu, ale nie można tam powiesić obrazów o ogromnej wartości w sposób nieodpowiedzialny i niezabezpieczający.

Wyższość potrzeb mieszkańców. Chodniki czy galeria? A może szpital?

Tomasz Łyżwa odpowiedział, że nie negował zasadności powstania galerii, ale moment jej powstania.

Potrzeby miasta w infrastrukturze nawet na pana terenie są bardzo duże. Panie kolego Zbigniewie, prosi pan żeby zrobić nakładkę na ul. Spokojnej. Niech pan powie swoim wyborcom, że zrobię wam galerię Format, ale nakładki nie będzie, bo pieniędzy jest mało. I pan wtedy zrobi rozeznanie co oni wybiorą.

Sposób rozmowy z moimi wyborcami i moimi kolegami na osiedlu pozostawi pan mnie. To co pan w tej chwili mówi, to jest po prostu kupczenie, którego ja nie stosuję na co dzień – odpowiedział radny Belowski.

Dyskutujemy tu o potrzebach duchowych i o potrzebach fizycznych wykonania chodnika – głos zabrał radny Piotr Nowak. – Żebyśmy mogli dyskutować na ten temat dalej, to musimy się zastanowić czy jeszcze nie ma innych potrzeb dotyczących akurat zdrowia mieszkańców. W tym budżecie nie przedstawiono propozycji dotyczących szpitala miejskiego. Poprzednie rady zapewniały środki na szpital miejski. Będę chciał złożyć wniosek o zabezpieczenie środków na modernizację szpitala. I teraz wybierajmy czy kultura, czy zdrowie mieszkańców? Żeby oglądać kulturę, to musimy mieć zdrowych mieszkańców, żeby mogli chodzić po chodniku tak samo muszą być zdrowi.

Wzrost deficytu

Radny Grzegorz Wąsik odniósł się do zaproponowanych 22 zmian w projekcie uchwały, które w konsekwencji zwiększają deficyt miasta o kwotę 2,2 mln zł do kwoty ok. 3,79 mln zł.

Mamy dopiero pierwszy kwartał roku. Wcześniej mówiliśmy o inwestycjach, które mogą mieć miejsce ul. Słowackiego i ul. Fabryczna. Nasze dofinansowanie do samych tych projektów, które być może się wydarzą w dalszej części roku i tam są miliony zł. Jeżeli my bez zmian przegłosowaliśmy tę uchwałę składającą się z 22 punktów i zwiększyli deficyt do prawie 4 mln zł, to jeżeli następne inwestycje weszłyby w tym roku, to deficyt byśmy zwiększyli do ilu? Do 7, 8 może 10 mln zł. Jeżeli w takim tempie byśmy to miasto zadłużali, to końca kadencji nie doczekamy, bo przyjdzie tutaj komisarz (…). My mamy również kalendarz spłat kredytów, które do tej pory były wzięte. Zadłużenie miasta to jest ponad 20 mln zł (…). Każdy grosz, nawet 5 czy 10 tys. jest groszem ważnym. Dlatego, że te pieniądze muszą być zagospodarowane z pożytkiem dla mieszkańców, a mieszkańcy głównie oczekują inwestycji w infrastrukturę. Ja rozumiem inwestycje w kulturę, nie jestem przeciwko nim, ale musi być jakaś kolejność. Jeżeli my nie mamy na ulicach koszy na śmieci żeby wyrzucić ogryzek, co świadczy o podstawowej ludzkiej kulturze, to w tym momencie przeznaczanie 30 tys. zł na plenerowe czytelnie jest bezcelowe. Wszystko w swoim czasie i wszystko po kolei.

Posłuszni troglodyci

A radny Belowski zapytał kiedy Grzegorz Wąsik pozwoli ludziom żyć normalnie w tym mieście nie wyznaczając im terminów rozwoju intelektualnego i emocjonalnego. Zdaniem Zbigniewa Belowskiego radny Wąsik staje na stanowisku sekretarza propagandy, który ustala pewne zasady.

Panie Maślanek, nie wolno publicznie okłamywać ludzi, że MOK jest pod nadzorem konserwatora – mówił Belowski. – Niech się pan najpierw dowie. MOK nie jest obiektem zabytkowym i nie podlega pod zarząd konserwatora – z informacji uzyskanej od byłego dyr. ośrodka kultury wiemy, że w biurze MOK istnieje dokument, który mówi, że każda ingerencja w bryłę obiektu wymaga wcześniejszej opinii konserwatora zabytków. W dniu 26 marca biuro Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków informowało, że wśród złożonych wniosków o prace naprawcze posiadają jedynie dokument dot. remontu dachu budynku znajdującego się przy ul. Radomskiej 1. Nie posiadają wniosku o wydanie opinii w sprawie przeprowadzenia remontu tarasu ani dobudowy daszku. – Ja zauważam pewną tendencję żeby utrącić wszystkie inwestycje kulturalne, co doprowadzi do takiej sytuacji żeby w Pionkach po gładkich chodnikach i jezdniach, chodzi i jeździli posłuszni troglodyci, którzy słuchają władzy.

W poprzedniej kadencji potrzeby infrastrukturalne zostały ocenione na ponad 21 mln zł i radny Wąsik pytał Zbigniewa Belowskiego czy w związku z tym, że miasto nie posiada takiej kwoty na bieżące naprawy chodników i ulic, to najlepiej nic w tym kierunku nie robić?

Nie możemy dać ludziom infrastruktury, to dajmy im czytelnie napowietrzne czy galerie. Ludzie są mądrzy, mają swój rozum i kwestia jest taka, że jeżeli chcą tej kultury, to ją znajdą. A jeżeli chodzi o przeznaczanie pieniędzy z budżetu miasta na kulturę, to proszę sobie przeliczyć – mówił Grzegorz Wąsik. – Zaraz okaże się, że państwo na kulturę daje ułamek procenta swojego budżetu, a miasto Pionki kilka procent. Wcale to nie są niskie nakłady na kulturę jeżeli chodzi o nasze miasto.

W zasadzie to nic nie powiem, bo mi ręce odpadły – odpowiedział Zbigniew Belowski. – Mamy możliwość stworzenia czegoś wyjątkowego. Były możliwości w poprzedniej kadencji i tyle, ile zostało wykonane w poprzedniej kadencji, że w tej kadencji stworzonych nie będzie infrastrukturalnych w tym mieście (…). Inwestycje o których mówię, a które dyskryminujecie na wejściu, bo to widać, są inwestycjami w rzeczywistą przyszłość rozwojową.

Zaburzona powaga Rady

Dziwę się trochę panu Zbyszkowi, bo jesteśmy obaj drugą kadencję – zabrał głos Krzysztof Bińkowski. – Powinniśmy rozmawiać przed sesjami. Każdy, kto był zainteresowany sceną polityczną w naszym mieście widział, że pewna grupa radnych również torpedowała wnioski innych radnych tłumacząc to z uśmiechem na twarzy mówiąc „matematyka moi drodzy”. Każdy z nas ma prawo do wyrażania swojego poglądu. W tamtej kadencji, i będą to powtarzał z uporem maniaka, była zaburzona powaga rady miasta. Rada głosowała wielokrotnie niekorzystne dla miasta uchwały. Chodzi o to żebyśmy my nauczyli się ze sobą rozmawiać i szli na kompromis. Proponuję żebyśmy się spotkali następny raz w zamkniętym gronie, bez mediów. Burmistrz, wiceburmistrz ewentualnie i 15 radnych. My musimy zmierzać w jakimś celu i pamiętać o tym, że zostaliśmy wybrani przez mieszkańców i dla mieszkańców. Każdy z nas jest inny i każdy będzie miał inne poglądy. Ale wypracujmy jakiś wspólny kompromis. Usiądźmy razem i zacznijmy siebie traktować poważnie.

Pan Zbyszek walczy o te 30 tys., walczy o 100 tys. dla MOK, o 100 tys. zł dla galerii. Z tego co pamiętam z zeszłej kadencji, był pan Zbyszek w dobrej kolektywie z poprzednim burmistrzem… - mówił radny Dawid Jaroszek, ale przerwał mu Robert Kowalczyk: – A co to ma dzisiaj do rzeczy?

Ma to do rzeczy, że pan Zbyszek walczy zacięcie o jedne rzeczy, a jeżeli chodzi o głosowanie na Zielone Pionki, to podejmowane decyzje były celowe i podejmowane przez radnych. A co z mini parkiem przy ul. Słowackiego? – dopytywał radny Jaroszek. – Teraz pan walczy o 30 tys., o 100 tys. zł, dlaczego pan wcześniej nie pamiętał o mini parku?

Zbigniew Belowski zaznaczył, że od początku był przeciwny projektowi Zielone Pionki uważając go za dewastacyjny i fanaberyjny, i nadal tak uważa.

W ubiegłej kadencji nie ważne kto z kim – mówił Belowski. – Część rady, tzw. inicjatywna rozmawiała ze wszystkimi radnymi powołując stowarzyszenie (?), które porozumienie tamtych radnych było zawarte jeszcze przed wyborem tamtego burmistrza. Było oparte na trosce o wybór pewnego ciała, które będzie rozmawiać i polemizować z burmistrzem. Wszyscy radni byli zaproszeni i nawet pan radny Maślanek również, nie przyjął propozycji ponieważ jego interesowała tylko funkcja przewodniczącego, a nie współpraca. Natomiast dzisiejsze państwa dogadanie, panie Krzysztofie, bo pan również uczestniczy, jest oparte na zdradzie. Powiedzmy sobie wprost, że komitet wyborczy wygrał wybory, a zaraz po wyborach zanim cokolwiek się dokonało, nie było nawet 100 dni ogłosił, że się wypina na burmistrza.

Wstrząśnięty radny Belowski

Radny Paweł Abramowicz zaproponował aby wykreślić z uchwały środki na odtworzenie galerii Format w pomieszczeniach po aptece i przeznaczyć je na remonty chodników, ulic czy budowę miejsc parkingowych, a może nawet na wybudowanie siłowni plenerowej czy placu zabaw na osiedlu Stara Kolonia o które proszą mieszkańcy.

Uzasadnienie pana radnego wstrząsnęło mną – odpowiedział Zbigniew Belowski. – Nie argumentujcie wydatków rzędu, no teoretycznie 100 tys. zł np. że potrzebne są kolejne siłownie. Czy pan radny zadał sobie trud i policzył ile jest siłowni na terenie miasta? Nie wie pan, a mówi, że kolejne są potrzebne? – pytał radny Belowski, który w dalszej części sesji prosił aby siłownię zewnętrzną ustawić przy Hali Sportowej, bo jego zdaniem w tej części miasta brakuje takich urządzeń, które przydałyby się także sportowcom do zajęć rozciągających przed meczem na hali. – Ja też mówię o potrzebach mieszkańców. Może się pan odniesie, że na pana osiedlu buduje się dwa bloki? (przyp. red. inwestycja prywatnego przedsiębiorcy)

Podczas posiedzenia komisji padła propozycja aby galerię Format odtworzyć w budynku przy ul. Aleje Lipowe, gdzie ma powstać klub seniora. Przeciwko lokalizacji tego klubu swoje argumenty wnosił Zbigniew Belowski, który mówił, że dojdzie do konfliktów z mieszkańcami wspólnoty, bo seniorzy zrzeszeni w stowarzyszeniu nastawieni są na ekspresję i częste próby wokalne będą utrudnieniem dla mieszkańców bloku.

Wkład własny w modernizację szpitala

Radny Piotr Nowak również złożył wniosek formalny o wykreślenie 110 tys. zł z przeznaczeniem na adaptację lokalu pod galerię Format na poczet wkładu własnego na modernizację szpitala w Pionkach.

Powiat musi widzieć, że nam także zależy na tym i że my, jako radni, również chcemy partycypować w kosztach – argumentował, a radna Iwona Wydmuch dodała, że do Rady Miasta wpłynęło pismo od Starostwa Powiatowego z propozycją zawarcia porozumienia w sprawie częściowego partycypowania w kosztach bieżącej działalności szpitala w Pionkach. Jest też propozycja wyznaczenia spotkania władz miasta z władzami powiatu i nową dyrektor szpitala w tej sprawie.

Uważam, że powinna być zabezpieczona jakaś większa kwota w budżecie miasta na ten cel – mówiła radna Wydmuch. – Jestem za przekazaniem kwoty 110 tys. zł na rezerwę celową dla szpitala.

Torpedowanie pomysłów burmistrza

Po przegłosowaniu wszystkich wniosków formalnych w sprawach wykreślenia nowych inwestycji z projektu budżetu, głos zabrał Robert Kowalczyk:

Uczestniczymy dzisiaj znowu w jakimś spektaklu, który widzę ma za zadanie storpedowanie pomysłów, które chcieliśmy wprowadzić zmianami w budżecie na dzisiejszej sesji. Każdy z radnych Porozumienia ma za zadanie obalenie któregoś z pomysłów, które się znalazły w zmianach budżetowych. Przykro mi z tego powodu dlatego, że to miało nadać nowe tempo, nowy impuls do rozwoju tego pięknego miasta jakim są Pionki. Pracowaliśmy w komisjach, rozmawialiśmy, spieraliśmy się o różnych rzeczach, ale nie myślałem, że jesteście państwo na takim poziomie żeby storpedować wszystko co możliwe tłumacząc się tym, że są ważniejsze potrzeby, że nie ma pieniędzy. Pokazaliśmy, że każda potrzeba zarówno kulturalna, jak i infrastrukturalna jest ważna i przeznaczyliśmy na każdą z tych potrzeb określone pieniądze. Czego tu dzisiaj się dowiedzieliśmy? Że zamiast bloku komunalnego powinniśmy kupować mieszkania od komorników, powinniśmy kupować mieszkania na wolnym rynku, zamiast dostać dotację 2 mln zł na nowe zasoby mieszkaniowe Pionek, to my będziemy chodzili na licytacje komornicze? I przepraszam bardzo, komu nabijali kabzę? Zamiast galerii Format przy ul. Radomskiej 9, przecież to jest nasz majątek. Majątek miasta za który cały czas płacimy, który nas obciąża. Mamy podstawiać autobusy i wozić ludzi do Radomia czy do Warszawy. To przepraszam bardzo, może i jeździmy i na halę, i na basen i do domu kultury jeździmy do Radomia. Na remont tarasu i oświetlenia w MOKu. Miejsce, gdzie bez alkoholu można posiedzieć, gdzie mogą posiedzieć młodzi ludzie, seniorzy, gdzie mogą przyjść rodziny z dziećmi – nie. Dlaczego nie? Bo podobno pan dyrektor brzydko powiedział i to się komuś nie podoba? I ostatnie o czym chcę powiedzieć, to biblioteka publiczna. Myślę, że taki biblioteczny jaki jest w Pionkach naprawdę powinniśmy zachowywać, rozwijać i chcę państwu powiedzieć, że te 30 tys. zł to nie są pieniądze wszystkie na zewnętrzne siłownie, na czytelnie. Tak naprawdę to chcieliśmy otworzyć 3 takie czytelnie na wstępie i zobaczyć czy one przyjmą się w Pionkach, jak będą funkcjonowały. To są pomysły pracowników tej biblioteki, które do mnie są zgłaszane, że widzą te potrzeby, że ludzie chcą na tych skwerkach siedzieć, chcą sobie usiąść, być może sięgnąć po książkę, która się tam znajdzie i być może do niej zajrzeć. Czy to jest źle? Czy możemy zacząć mówić w tym mieście, że robimy coś nowego, innowacyjnego, coś czego nie ma gdzie indziej? Czy stać nas na to? Nie. Nie, bo zebrała się grupa, która mówi im gorzej w tym mieście tym lepiej. Tylko dla kogo? Chyba dla nich, bo na pewno nie dla mieszkańców. Nie będę ukrywał, że zaskakuje mnie to o czym mówicie, dlatego uważam, że powinniśmy wszyscy jeszcze raz odrobić lekcje i w związku z tym na podstawie (…) Regulaminu Rady Miasta występuję o wykluczenie uchwały nr 4 z procedowania na dzisiejszej sesji.

Wiceprzewodniczący Stanisław Pacan uznał, że burmistrz mógł wycofać uchwałę przed przystąpieniem do jej procedowania. Argumenty radnych na sesji były też podnoszone podczas posiedzeń komisji i burmistrz doskonale zdawał sobie sprawę, że mają wiele wątpliwości co do nowych inwestycji. Nawet pieniądze dla PSP nr 2 obiecał, że pozytywnie rozpatrzy wniosek Wioletty Grzywacz i wpisze w odrębnym projekcie. Tak się jednak nie stało. Radni zaproponowali aby nowe inwestycje nie były łączone z zadaniami, które już są realizowane, co może zaburzyć ich dalsze finansowanie gdyby odrzucili projekt tak obszernej uchwały.

Dajmy szansę, to początek kadencji

Po to są komisje problemowe żebyśmy te najważniejsze kwestie, które mamy na sesje skrupulatnie, merytorycznie opracowywali w komisjach problemowych – mówiła radna Iwona Wydmuch. – To co się dzieje w tej chwili, przeraża mnie to wszystko, ta współpraca w całej tej radzie. Dlatego proszę państwa, naprawdę, dajmy szansę burmistrzowi. Przecież to są jego początki w pracy. Są sprawy ważne i są sprawy ważniejsze – mówiła, choć sama głosowała za poparciem niektórych wniosków radnych o wykreślenie poszczególnych punktów z projektu uchwały.

Panie burmistrzu, pan po raz kolejny nas traktuje niepoważnie – odniósł się do wypowiedzi Roberta Kowalczyka Tomasz Łyżwa. – Daje pan zbitą uchwałę do komisji do przepracowania, my pracujemy, wypracowujemy różne stanowiska i teraz, jak już mamy na ukończeniu wprowadzenie zmian i przegłosowanie tej wielowątkowej uchwały, pan się z tego wycofuje. Pan ma doświadczenie w samorządzie. No nie można pani Iwono zgonić, że to początek kadencji. Pan burmistrz był dwie kadencje wójtem i ma jakieś doświadczenie. My pracujemy na komisjach, jesteśmy do tego zobligowani, dzisiaj siedzimy tu już kilka godzin, omawiamy tę uchwałę, a panu nie podoba się to, do czego zmierzamy. Ale radni są niezawiśli i każdy może zagłosować jak chce, a pan to powinien przyjąć do wiadomości. Jeśli pan chciał innego wyniku tego głosowania, to powinien pan przed podaniem nam tych uchwał, usiąść z nami i przeanalizować. Jeśli ta uchwała byłaby rozbita, to nie mielibyśmy teraz kłopotu. A pan później będzie mówił na mieście, do mediów, że znowu myśmy nie uchwalili pieniędzy na szkołę, na coś innego. Panie burmistrzu, czas wziąć się do pracy i do współpracy z radą miasta.

Wniosek o wyłączenie pieniędzy dla PSP nr 2

Radna Wioletta Grzywacz nie jest zadowolona z wycofania projektu uchwały przez burmistrza, bo znowu szkoła nr 2 nie dostanie pieniędzy na rozpoczętą już modernizację budynku. Radni poprali wniosek o przygotowanie projektu uchwały dotyczącego tylko PSP nr 2.

Każdy radny ma prawo do wypowiedzi i do zabrania stanowiska w danej kwestii – tłumaczyła radna Grzywacz. – Pani skarbnik mówiła, że można tę uchwałę podzielić na mniejsze, ale pan burmistrz jasno i wyraźnie powiedział, że godzi się tylko na wycofanie budowy bloku komunalnego. I powiem szczerze, że to też jest kpina z rady.

Ponieważ Robert Kowalczyk wycofał z obrad projekt uchwały nr 4 dot. zmian w uchwale budżetowej, wycofał również projekt Wieloletniej Prognozy Finansowej (nr 5) i projekt dot. zaciągnięcia kredytu na pokrycie deficytu i wcześniej zaciągniętych zobowiązań (nr 6).

Dość sporów – trzeba rozmawiać

Dzisiejsza sesja i komisje wykazały wyraźną potrzebę maksymalnego rozbijania projektów uchwał – mówił Wojciech Maślanek w Sprawach różnych. – Jeszcze raz gorąco proszę o to o przygotowywanie projektów uchwał z rozbiciem chociażby na działy. Unikniemy wtedy niepotrzebnych nieporozumień, bo nie są nam potrzebne spory. Marzę o tym żeby cała rada miasta głosowała 15:0. Myślę, że czas na komisjach, a nawet na spotkaniach pana burmistrza z całą radą będzie to dobre rozwiązanie i myślę, że w tym kierunku powinniśmy iść. Każdy ma jakieś swoje zdanie, wizje, ale rozmawiać należy.

Radny Dawid Jaroszek odniósł się do wypowiedzi przewodniczącego mówiąc, że wszystkich radnych wybrali mieszkańcy i ich decyzje nie są podejmowane z automatu, tylko są decyzjami przemyślanami na podstawie projektów uchwał przedstawianych przez burmistrza. Radny Tomasz Łyżwa ponownie prosił burmistrza żeby nie upierał się przy swoim stanowisku i faktycznie przedkładał radnym projekty uchwał, które nie są „zbitkami” różnych zadań.

Uchwały mają wszechstronnie rozwijać miasto, a nie załatwiać sprawy jednemu radnemu – odpowiedział Robert Kowalczyk, a Tomasz Łyżwa dodał, że radni nie chcą spierać się z burmistrzem tylko oczekują współpracy i dialogu, który przyniósłby pożytek dla mieszkańców.

Tajne spotkania

Dlatego proszę, złóżcie wniosek o zapraszanie burmistrza na wasze tajne spotkania na których ustalacie te rzeczy, które dzisiaj wypłynęły – odpowiedział burmistrz, choć sprawy te były długo i gorąco omawiane na posiedzeniach komisji.

Czas zakończyć sołtysiadę

Te rozmowy idą w złym kierunku – ponownie głos zabrał Krzysztof Bińkowski. – Chciałbym złożyć wniosek o zwoływanie przed sesją zamkniętych spotkań 15 radnych i pan burmistrz, tylko i wyłącznie. Bo myślę, że czas żebyśmy komedię, sołtysiadę po prostu przerwali, bo to jest wstyd. Żebyśmy w końcu przerwali pewien ciąg, bo ktoś musi to przerwać, bo nie zmierzamy w dobrym kierunku. 5 lat udry za udry, to jest tylko śmiech. Nie chciałbym żeby były takie sytuacje jak w tamtej radzie, której zachowania w pewnych momentach też były niepoważne. Jesteśmy dorośli, nie bawmy się, że jeden zabierze grabki, ktoś walnie drugiego łopatką. To nie piaskownica.

Radni poparli wniosek Krzysztofa Bińkowskiego, a Stanisław Pacan dodał, że dobrze byłoby, aby takie kuluarowe spotkania odbywały się nawet przed napisaniem projektu uchwały i pracą w komisjach. Tak, aby obie strony wiedziały nad czym pracują i dlaczego.

Radny Grzegorz Wąsik pytał prawnika czy można nowe zadania uchwalać w odrębnych dokumentach, bo w tej chwili radni są poniekąd ubezwłasnowolnieni, bo w jednym projekcie mają zapisane zadania rozpoczęte i zupełnie nowe.

Większość punktów w uchwale nr 4 mi się podobała, ale nie wszystkie i nie mam możliwości odniesienia się do tego. W tym momencie jako radny czuję się ubezwłasnowolniony, bo w tym momencie muszę przegłosować bardzo dużą inwestycję, rzutującą na lata jeżeli chodzi o budżet z zdaniem, które już się toczy. I wiadomo jest, że umowy są popodpisywane, środki są zabezpieczone i nie można zupełnie nic zrobić, bo jej to zbitka 22 pomysłów. A co się stanie jeżeli na następnej radzie nie będzie 22 punktów tylko 38?

Kuluarowe spotkania

Mecenas odpowiedział, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wypracowywanie na posiedzeniach komisji jakiegoś konsensusu, a na sesję mieć już poprawny projekt uchwały, formalnie i prawnie przygotowany do przegłosowania.

Myślę, że taki apel do burmistrza wystarczy. Pomysł zwoływania takich państwa posiedzeń wewnętrznych też jest dobry – mówił Rober Kobiela. – Jawna jest sesja, posiedzenia komisji do których dostęp mają nasi mieszkańcy (…), natomiast na wewnętrzne spotkania zawsze możecie się umówić żeby pewne kwestie przedyskutować.

Wniosek radnego Bińkowskiego został przyjęty jednogłośnie, a burmistrz nie odnosił się do niego w żaden sposób. W myśl zasady, że milczenie oznacza zgodę, radni mają wreszcie szansę usiąść wspólnie z burmistrzem do stołu i dyskutować nad ważnością spraw miejskich zanim Robert Kowalczyk przedstawi projekty nowych uchwał.

Przeczytaj również

Komentarze