Kto podtruwa mieszkańców Pionek? Petycja w sprawie uciążliwego smrodu

Kto podtruwa mieszkańców Pionek? Petycja w sprawie uciążliwego smrodu

Mieszkańcy osiedla Nowa Kolonia mówią dość i podpisują petycję do władz miasta w sprawie smrodu. W poniedziałek spotkali się z radnymi żeby porozmawiać o skutkach notorycznego podtruwania. Gdzie jest burmistrz? – pytają.

Ile ludzi się zatruje? Jaki tu jest smród – mówi jeden z mieszkańców ul. Słowackiego. – Władza do nas przyjdzie, ale jak zacznie się kampania wyborcza. Wtedy to już będzie za późno.

Na spotkanie w dniu 16 kwietnia 2018 r. przyszło około 50 mieszkańców żeby wyjaśnić radnym oraz przedstawicielowi urzędu, Rafałowi Korzeniowi, na czym polega ich wieloletni problem. Nie da się wieczorem otworzyć okna, bo do mieszkań wdziera się gryzący zapach, który powoduje nudności, wymioty, a nawet zasłabnięcia. Proszą od lat o zainteresowanie się problemem, ale są zbywani. Pierwsza ich petycja zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach, więc stworzyli nową – podpisaną przez blisko 150 osób w ciągu zaledwie jednego dnia, żeby wreszcie ktoś zauważył, że tak nie da się żyć.

Na spotkaniu byli radni z Kolonii: Zbigniew Belowski, Stanisław Pacan i Krzysztof Maj – oni odczuwają „śmierdzący” problem, ale przyszli również Krzysztof Bińkowski, Wojciech Maślanek i Kazimierz Myśliwiec.

Mieszkańcy mówią otwarcie skąd pochodzi uciążliwy szczególnie wieczorami zapach. Na terenie Pronitu znajdują się firmy, które nie do końca przestrzegają standardów. Strażacy, którzy przyjeżdżają na interwencję mówią, że poziom stężenia gazu na osiedlu przekracza normy. A śmierdzi nie tylko gaz, ale również chemikalia, a w pobliżu parku przy ul. Słowackiego unosi się mleczna mgła. Podczas popołudniowego spotkania wszyscy zebrani odczuwali dyskomfort związany z nieprzyjemnym zapachem i dziwny posmak w ustach.

Tu się nie da normalnie żyć. Problem był, nie zniknął. Uważam, że miasto nic nie zrobiło przez lata. Ignorancja petenta, nas obywateli w lokalnej społeczności. Chodziliśmy do urzędu i prosiliśmy. Pan wysłuchał, choć mam wrażenie, że chyba nie słuchał, zrobił dobrą minę. Osobiście byłam w tej sprawie chyba 10 razy, prosiłam o odpowiedź na piśmie i do tej pory nie doczekałam się. Zbieraliśmy podpisy, podpisy zginęły. To są po prostu kpiny z nas. Ale jak są wybory, to wtedy się ludzi szanuje, radni jak wszystko robią. Przed wyborami kandydat pan Zawodnik przyjął nasz problem na tzw. klatę, pani Kostrzewa zwróciła uwagę na ten niesamowity problem, nawet wymieniła nazwę firmy, która smrodzi, mówiła, że ludzie muszą żyć zdrowo. Plac zabaw nawet mamy wybudowany dla dzieci, ale po co pytam? Żeby dzieci się truły? Chętnie by poszły, ale w tym smrodzie się nie da.

Rafał Korzeń wyjaśniał mieszkańcom, że urząd wysłał już 14 pism do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, do SANEPIDu, do Straży Pożarnej w sprawie konkretnej firmy działającej na terenie Pronitu. WIOŚ podjął już działania, ale niestety nic na razie zrobić nie może, ponieważ przedsiębiorca nie przyjeżdża na teren swojej działki.

WIOŚ dzisiaj tutaj nie przyjechał, bo nie chce się wypowiadać na ten temat do momentu zakończenia kontroli. Żeby rozpocząć kontrolę dokumenty musi podpisać właściciel.

Mieszkańcy mówią o poważnych problemach zdrowotnych dzieci oraz dorosłych. Typowe objawy to bóle brzucha, biegunki, wymioty, podwyższona temperatura, a nawet zasłabnięcia. Pracownik urzędu tłumaczy, że wstrzymanie takiej uciążliwej działalności nie leży niestety w gestii gminy.

Firma o której mówimy, ma wydaną decyzję od Marszałka Województwa Mazowieckiego w zakresie prowadzenia gospodarki odpadami. Ta decyzja jest aktualna i żeby ją cofnąć, to WIOŚ i marszałek muszą stwierdzić, że występują jakieś zaniedbania – wyjaśnia Rafał Korzeń. – My informowaliśmy i marszałka chyba w roku 2015, i WIOŚ, SANEPID, Straż Pożarną. Mamy też odpowiedzi z WIOŚ i SANEPIDu, że w pewnym okresie ta instalacja tam nie działała i oni nie mogli przeprowadzić kontroli. Właściciel miał poinformować WIOŚ o wznowieniu instalacji, żeby mogli przeprowadzić kontrolę. Cofnąć decyzję może tylko organ, który ją wydał, a więc marszałek.

Czy my czekamy na tragedię żeby ktoś zaczął coś w tym kierunku robić? – pyta jedna z mieszkanek.

Ci ludzie nie przyszli tutaj słuchać o czymś o czym wiedzą – zwrócił się do przedstawiciela urzędu radny Krzysztof Bińkowski. – To jest karygodne, że na takim spotkaniu nie ma burmistrza. Ci ludzie przyszli tu po to żeby im pomóc, żeby wreszcie rozwiązać ten problem. Bardzo się dziwię, że pan burmistrz, włodarz tego miasta, na pewno może zareagować w tym temacie, ale niestety nie reaguje.

Pracownik UM z wydziału Ochrony Środowiska mówi o cierpliwości w czekaniu na wyniki kontroli WIOŚ. Chwilę wcześniej informował, że WIOŚ kontroli przeprowadzić nie może ponieważ właściciel działki nie reaguje na pisma, nie ma go na terenie i żadna kontrola w związku z tym nie może być przeprowadzona. Skoro nie można dokonać kontroli, to na jakie wyniki mieszkańcy mają oczekiwać cierpliwie w smrodzie, który nie daje im normalnie funkcjonować?

Mieszkańcom cierpliwość już dawno się wyczerpała. Co wieczór wdychają śmierdzące, trujące opary, informują straż, urzędników i każdy tylko rozkłada ręce. Nie mogą otwierać okien, nie mogą wyjść wieczorem z domów i do rana wdychają duszący odór. W ciągu dnia na osiedlu jest spokój, problem pojawia się dopiero wieczorem, kiedy powietrze robi się wilgotne i temperatura spada. Wtedy najbardziej czuć smród, a czasem nawet nie da się oddychać.

Teren Pronitu czy nam się to podoba, czy nie podoba jest terenem przemysłowym – mówił przewodniczący Rady Miasta Zbigniew Belowski. – Zawsze tam był zakład, który produkował chemię i chyba zawsze tak będzie (…). 4 lata temu dotarły do mnie sygnały od mieszkańców tego osiedla oraz Starej Kolonii i zainteresowałem się tym tematem. Ściągnąłem kontrolę WIOŚ. Ludzie z tej instytucji przyjeżdżali tutaj również w nocy. Były przeprowadzane kontrole. Nie do wszystkich firm udało się dotrzeć, bo np. jedna z nich w tym czasie ogłosiła upadłość. My możemy się spodziewać zagrożeń z różnych źródeł. W tej chwili mówimy o konkretnej firmie, ale na terenie zakładu są również inne przedsiębiorstwa.

Aby na terenach przemysłowych nie pojawiali się „truciciele” oraz firmy, które chciałyby prowadzić działalność uciążliwą dla mieszkańców, wystarczy stworzyć odpowiedni plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. Z takiej możliwości skorzystał np. wójt Gminy Pionki by wyeliminować ze swojego terenu wszystkich, którzy swoją działalnością mogliby zagrażać mieszkańcom.

Już ponad 10 lat temu mieszkańcy pisali petycje, skargi i informowali władze miasta, że z terenu Pronitu wydobywają się różne nieprzyjemne zapachy, które utrudniają im życie. Do tej pory nikt problemu nie rozwiązał i nadal nie rozwiązuje. Kontrole kontrolami, a ludzie systematycznie są podtruwani. Instytucje, które powinny dbać o bezpieczeństwo odpowiedziały urzędowi, że nie mogli przeprowadzić kontroli ponieważ nie było właściciela, nie było pracowników i w związku z tym nie mogli wejść na teren. Taka odpowiedź chyba w zupełności urzędnikom odpowiada by nie robić właściwie nic dalej w tym kierunku.

Wiecie państwo na czym polega taka kontrola? – pyta jeden z mieszkańców. – Musi być o niej powiadomiony właściciel. On sobie wtedy wszystko czyści, nic nie puszcza, zakłada filtry, zakład właściwie nie pracuje i wtedy jest kontrola.

Z urzędu miasta wychodziły pisma do odpowiednich instytucji, aby kontrola została przeprowadzona nawet pod nieobecność właściciela.

I tak to będzie – mówi Rafał Korzeń. – Ale właściciel na razie nie przyjeżdża. Ja miałem dzisiaj rano przyjechać tutaj z inspektorem WIOŚ, ale ten właściciel zadzwonił i powiedział, że będzie dopiero we środę. Przekazuję państwu informację jaką uzyskałem z WIOŚ (…). W miniony piątek rano na tym terenie był inspektor WIOŚ.

Radny Wojciech Maślanek zwrócił się do Kazimierza Myśliwca z prośbą o interwencję u Marszałka Województwa, który wydał przecież zgodę na działalność firmy, którą wszyscy podejrzewają jako źródło problemu.

Trzeba podjąć działania. Myślę, że trzeba pilnie poinformować odpowiednie komisje, zdrowia i bezpieczeństwa, przyjąć stanowisko jako rada, może powołać doraźną komisję, która wymusi na nieobecnym tutaj panu burmistrzu, a powinien tu być, jakieś działania. Mówi, że ma pilne spotkanie, jego samochód stoi przed budynkiem urzędu, a mi wydaje się, że boi się z państwem spotkać. Mamy w naszej radzie przedstawicieli PSL, mają w tej chwili większość w radzie powiatu, mają starostę, mają marszałka i myślę, że PSL nie zostawi państwa z tym trudnym problemem. Jeżeli będzie trzeba, to myślę, że pan Kazimierz Myśliwiec pomoże.

Jak wiemy problem osiedla jest od wielu lat – mówił radny Myśliwiec. – Co z tego, że WIOŚ czy SANEPID powiadamia tego właściciela firmy jeśli nie ma kontroli? Pan radny Maślanek mówi, że PSL może zmienić tą decyzję. Jest pan w błędzie. Obecna większość w Sejmie może tą decyzję zmienić. Może wprowadzić ustawę.

Nas nie interesuje polityka – wtrąciła mieszkanka osiedla. – Nas interesuje problem stąd. Proszę myśleć o mieszkańcach, a nie o polityce. Chcemy konkrety.

Radny Myśliwiec mówi, że tylko obecny rząd może zmienić decyzję w sprawie informowania o kontroli właścicieli firm prowadzących uciążliwą działalność. Poprzedni rząd również mógł tego dokonać. Mieszkańcy Pionek od nastu już lat informują urzędników o notorycznym podtruwaniu i uciążliwym smrodzie.

Mieszkańców osiedla Centralna Kolonia interesują konkretne działania, a nie obiecanki, że jakoś i kiedyś coś się zmieni. Proszą radnych o zajęcie się sprawą na poważnie i przeprowadzenie działań do końca. Przedstawiciel urzędu poinformował, że istnieje jeszcze inne rozwiązanie niż kontrola. Okazuje się, że WIOŚ ma możliwość poinformowania prokuratury o wszczęcie działań, kiedy właściciel dwukrotnie nie umożliwi przeprowadzenia kontroli. W sumie z urzędu wypłynęło 14 pism m.in. do WIOŚ, a więc chyba najwyższa pora sięgnąć po dostępne instrumenty prawne.

Jedna z mieszkanek poinformowała zebranych o tym, że przecież zanim jakakolwiek firma rozpocznie działalność "uciążliwą" musi zwrócić się do urzędu miasta o wydanie decyzji środowiskowej.

Raz jest to decyzja pozytywna, raz negatywna, która chyba zależy od tego, kto się po nią zgłosi – mówiła. – Dzięki radnemu Pacanowi wykonano raport oddziaływania na środowisko instalacji, która już wkrótce rozpocznie działalność. Nikt nie informuje mieszkańców co ma powstać na Pronicie, bo albo BIP nasz działa, albo nie działa. Pan przewodniczący rady doskonale wie, że w żaden sposób nie można uzyskać informacji z urzędu. Człowiek idzie i jest odsyłany od pokoju do pokoju. To co powinno ukazać się na BIPie albo się ukazało, ale nie widać, bo strona nie działa, albo czas konsultacji z mieszkańcami już minął, albo to wszystko jest tak zrobione żeby mieszkańcy nie mieli żadnego wpływu właśnie na takie instalacje, które później nas trują. Smród nie ma granic i za chwilę wszyscy będziemy odczuwać skutki tych i kolejnych działalności na tym terenie.

Mieszkańcy zaprosili radnych na „wycieczkę krajoznawczą” po terenie Pronitu i pokazali skąd ich zdaniem pojawia się uciążliwy zapach. To co radni zobaczyli zapewne otworzyło im oczy, bo odczucia zapachowe mieli tak intensywne, że długo o nich nie zapomną.

Zbigniew Belowski zobowiązał się do przekazania petycji wraz z podpisami mieszkańców burmistrzowi Zawodnikowi. Zwoła również posiedzenie wszystkich komisji problemowych na którym obecni mają być także mieszkańcy. Temat zostanie dodatkowo omówiony na sesji RM w najbliższym czasie. A sami mieszkańcy są zdania, że już najwyższy czas o problemie poinformować telewizję ogólnopolską, bo na lokalne władze do tej pory nie mogli liczyć.

W listopadzie podziękujemy, oj bardzo podziękujemy za wszystko – podsumowała na koniec spotkania jedna z mieszkanek osiedla.

Przeczytaj również

Komentarze