Kto za to zapłaci? Miasto musi oddać prawie 38 tys. zł odsetek za unijny projekt

Kto za to zapłaci? Miasto musi oddać prawie 38 tys. zł odsetek za unijny projekt

W dniu 5 listopada, na ostatniej już sesji Rady mijającej kadencji, radni musieli podjąć decyzję o zapłaceniu 37 939 zł odsetek oraz 40 tys. zł na odprawę dla ustępującego burmistrza.

O odsetkach miasto Pionki zostało poinformowane przez Ministra Inwestycji i Rozwoju pismem z dnia 3 lipca 2018 r. Do ostatniej chwili żaden radny nie został poinformowany o naliczonych odsetkach. Teraz na szybko musieli przegłosować konieczność zabezpieczenia w budżecie wymaganej kwoty.

Internet szansą rozwoju mieszkańców Gminy Miasta Pionki od 2014 r. budził wiele niejasności. Jednocześnie realizowane były dwa takie projekty, obydwa z trudnościami i to w tej właśnie sprawie ustępujący już burmistrz musiał składać wyjaśnienia, do prokuratury doprowadzone zostały również inne osoby i sprawa właściwie nie została wyjaśniona, bo prokuratura nikomu nie podstawiła zarzutów, chociaż jak mówiła wiceburmistrz Jolanta Sarnecka-Buczek na poniedziałkowej sesji – prokurator zastanawia się komu zarzuty postawić, ale czeka na decyzję Ministra Inwestycji i Rozwoju.

To są odsetki ze składanych wniosków o płatność rozliczających wykorzystanie dotacji – wyjaśniała skarbnik Beta Pietrus. – Powodem powstania tego wydatku jest jakby termin złożenia wniosku. Wnioski składane były za konkretne okresy na koniec okresów sprawozdawczych, kwartalnych, czyli na koniec czerwca, września i grudnia. Przy czym wydatki były realizowane niemalże do ostatniego dnia okresu. Nie było fizycznej możliwości przekazania rozliczenia do jednostki wdrażania projektów unijnych w terminie do końca miesiąca. Drugim elementem, który być może przyczynił się do tego, to była informacja telefoniczna, że datą za którą uważa się spełnienie obowiązku rozliczenia dotacji jest data nadania na poczcie. Natomiast po rozliczaniu tego projektu okazało się, że jednak tą datą jest data wpływu tego rozliczenia do jednostki zadziwia wyjaśnienie skarbnik miasta ponieważ w umowie jest zapis: „strony ustalają, że za dzień złożenia dokumentów w Instytucji Wdrażającej przyjmuje się dzień ich wpływu” i to zdanie powinno pionkowskim urzędnikom udzielić pełnej odpowiedzi w zakresie terminu złożenia dokumentów rozliczających.

Różne wyjaśnienia padały podczas sesji. Jolanta Sarnecka-Buczek nawet tłumaczyła, że jeden projekt rozlicza się z zachowaniem terminu wpływu, w innym liczy się data stempla pocztowego, ale warto zaznaczyć, że każdy projekt unijny, to nic innego jak konkretna umowa w której treści zawarte są wszystkie wytyczne rygorów rozliczeń, jest wyznaczona konkretna data oraz przede wszystkim wskazany jest opiekun projektu, który jest odpowiedzialny za jego sprawne wdrożenie oraz rozliczenie.

W piśmie od Ministra wyraźnie napisane jest iż beneficjent, czyli Gmina Miasto Pionki nie rozliczyło się w terminie z trzeciej transzy dofinansowania na realizację tego projektu. Pieniądze w kwocie blisko 900 tys. zł wpłynęły na konto UM Pionki w dniu 12 maja 2015 r. Miasto miało obowiązek rozliczyć się z tej części zaliczki do końca czerwca 2015 r. – zgodnie ze wskazaniem umowy o dofinansowanie. W umowie jest również wyraźnie wskazane, że beneficjent zobowiązany jest do rozliczeń zgodnie z harmonogramem rzeczowo-finansowym projektu, a więc urzędnicy powinni doskonale wiedzieć do kiedy i w jaki sposób mają rozliczyć otrzymane pieniądze. W tej samej umowie jest wskazanie, że w przypadku braku właściwego rozliczenia nałożone zostaną odsetki jak dla zaległości podatkowych, czyli od trzeciej transzy środków dokładnie 37 939 zł.

Miasto otrzymało na piśmie zawiadomienie o braku rozliczenia i naliczonych zgodnie z umową odsetkach, ale oczywiście odwołało się od tej decyzji. Odwołanie zostało uznane za bezzasadne i jednostka wdrażanie środków unijnych 15 lutego 2016 r. poinformowała miasto Pionki o konieczności zapłaty. W dniu 24 lipca 2017 r. jednostka ponowiła wezwanie, ale ponieważ miasto nie wpłaciło wymaganej kwoty, w dniu 1 września 2017 r. jednostka poinformowała o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie zwrotu niezapłaconej w terminie kwoty odsetek od dofinansowania.

Myśmy się oczywiście odwoływali – mówiła Jolanta Sarnecka-Buczek. – Ponieważ te odwołania nie zostały uwzględnione to jest taka potrzeba uregulowania tej kwoty dlatego, że wdawanie się w dalszy spór może doprowadzić do naliczania odsetek podatkowych, które są bardzo wysokie – przekonywała radnych, choć w umowie projektowej figuruje zapis, że od nierozliczonych środków nalicza się odsetki właśnie podatkowe, a więc naliczane są takie od dnia braku wpływu rozliczenia, a nie jak sugerowała wiceburmistrz – od wdawania się w dalszy spór. – My możemy, że tak powiem nie zgadzać się z takim podejściem rozliczania terminu wpłaty wniosku, bo jeżeli wniosek ma być rozliczony do dnia 30 czerwca, to jest fizyczna niemożliwością żeby do 30 czerwca znalazł się na biurku urzędnika, który rozlicza. Jednak dostaliśmy w uzasadnieniu, że nie tak jak obowiązuje w dokumentach prawnych liczy się data nadania w jednostce pocztowej, ale w tym przypadku obowiązuje data dostarczenia konkretnego wniosku już bezpośrednio w jednostce.

Skarbnik w uzupełnieniu dodała, że w tym samym czasie miasto realizowało inny projekt unijny także dotyczący komputeryzacji społeczeństwa, ale w tym projekcie obowiązywała data nadania na poczcie. Sugerowanie się, że w drugim projekcie było inaczej jest mało przekonywujące i faktycznie nie przekonało tylko dwóch radnych – Bińkowskiego i Maślanka. Reszta uznała, że wyjaśnienia się wystarczające i na koniec sprawowania funkcji radnych przegłosowali środki z budżetu na pokrycie odsetek za ewidentny błąd urzędników.

Właśnie o ten błąd pytał radny Wojciech Maślanek, który nie zgadza się, że za pomyłki urzędników muszą płacić wszyscy mieszkańcy. Radny Stanisław Pacan dopytał czy z rozliczeniem projektu faktycznie trzeba było czekać do ostatniej chwili.

No może faktycznie nie trzeba było czekać do ostatniej chwili – odpowiedziała Beata Pietrus dodając, że pisała pismo do jednostki wdrażania, że zostanie zwołana sesja na której radni przeznaczą środki na odsetki i aby jednostka nie wszczynała procedury egzekucyjnej. Dalsze wyjaśnienie tej kwestii oddała prawnikowi urzędu, Łukaszowi Miśkiewiczowi.

Sprawa jest w toku. Skarga została złożona, jednakże wraz ze skarga został złożony wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji, ale ten wniosek został odrzucony i w związku z tym stąd to upomnienie i sytuacja związana z tym, że teraz trzeba te odsetki zapłacić, nawet przed rozpatrzeniem przez sąd administracyjny skargi na tę decyzję.

Te 38 tys. zł to jest obraz tej nieudolnej kadencji pana burmistrza i urzędników towarzyszących panu burmistrzowi – głos w dyskusji zabrał radny Maślanek, który ubolewał, że na sesji nieobecny był Romuald Zawodnik. – Gorzkie słowa, ale trzeba by w tym momencie i rada miasta posypała sobie głowy popiołem, bo brak jakiejkolwiek kontroli, która rada miasta jest zobowiązana poprzez chociażby komisję rewizyjną, nad organem wykonawczym, która nie była realizowana. Te 38 tys. zł moim zdaniem, to są skutki braku nadzoru burmistrza nad kierownikami, nad osobami, które odpowiadają za to. Dziwię się pani burmistrz, że te osoby jeszcze nie poniosły konsekwencji. Dziwię się, że pismo wychodzi 3 lipca, trafia w zaokrągleniu 10 lipca, a rada miasta nie jest informowana o niczym. Ja wiem, że nie jest to wygodne, że to pismo jest bardzo niewygodne – niewygodne było w kampanii, ale pani burmistrz chociaż na koniec trzeba było się wznieść ponad nadzór pana burmistrza. Wiem, że to pani kilka razy pana burmistrza powstrzymywała przed decyzjami tragicznymi dla miasta.

Mamy pokrycie tych 38 tysięcy w tym projekcie uchwały i są to należne 40 tys. zł w związku z rozwiązaniem stosunku pracy z Romualdem Zawodnikiem. Wiem, że prawo jest prawem i jemu się odprawa należy, ale honorowo pan Zawodnik, moim zdaniem, i wzywam pana burmistrza jako mieszkaniec miasta, powinien zwrócić te pieniądze. A rada miasta niech przemyśli swój brak nadzoru, bo moim zdaniem, gdyby radni wykonywali chociaż w 10% swoje obowiązki, to naprawdę nie mielibyśmy takich kwiatków na koniec. Mieszkańcy ocenili zarówno pana burmistrza, jak i większość tej rady.

Jolanta Sarnecka-Buczek wyjaśniła, że w życiu urzędników mogą również pojawić się błędy i za to nie można od razu karać i skreślać pracowników.

Chcę jeszcze raz przypomnieć, że to jest, że tak powiem kwestia podejścia do tego w jakim terminie powinien znaleźć się wniosek do rozliczenia, czy do oceny przez urzędników. W jednej umowie piszą, że decyduje data stempla pocztowego, w innej umowie piszą albo nie piszą a decydują, że decyduje data wpływu wniosku do urzędu.

W przypadku tej konkretnej umowy było napisane, że za datę rozliczenia wniosku uznaje się datę wpływu dokumentów do organu rozliczającego. Nie napisano nic o dacie stempla pocztowego, nie wskazano konkretnej daty, np. 30 czerwca, za to napisano, że rozliczenie nastąpi do końca miesiąca czerwca 2015 r.

Od naliczenia tych odsetek została wniesiona skarga, bo tylko taka droga postępowania, kontrola sądowa może nastąpić nad tym jak urzędnik ocenia datę złożenia przez urząd miasta Pionki tego wniosku. Ponieważ wnioskowaliśmy o wstrzymanie wykonania tej decyzji, sąd po złożeniu skargi nie wydał takiego postanowienia, nie wstrzymał wykonania tej części decyzji żeby uchronić miasto przed płaceniem odsetek karnych i jest potrzeba w naszej ocenie, uregulowania tej kwoty. Jeżeli sąd oceni inaczej i stwierdzi np. że urzędnik źle zastosował normę, chodzi o przyjęcie, że wniosek został złożony po terminie, to ta kwota zostanie zwrócona. Pisma zostały złożone (przyp. red. nadane w placówce pocztowej) w ostatnim dniu miesiąca, a nie w następnym miesiącu. Taka jest decyzja urzędników i naliczyli nam takie odsetki twierdząc, że my byliśmy, że tak powiem w zwłoce, bo tak naprawdę jeśli przyjmiemy, że jest sobota czy niedziela, to pismo trafiło w poniedziałek, a gdyby to był akurat wtorek czy środa, to pewnie by doszło z jednodniowym opóźnieniem, więc tak to mniej więcej wygląda.

A bardziej „więcej” wygląda to tak, jak pokazuje życie, że skoro termin rozliczenia np. faktury za telefon przypada „do 10 każdego miesiąca”, to abonent musi zapłacić rachunek przed tym terminem, bo liczy się data wpływu, a nie data nadania. Jeżeli rachunek nie zostanie opłacony we wskazanym w umowie terminie – naliczane są odsetki. Tu nie ma żadnej filozofii, wystarczy czytać umowy ze zrozumieniem i pilnować terminów, a nie sugerować się tym, że w drugiej umowie jest napisane coś innego. A ponieważ wiceburmistrz stwierdziła, że każdemu zdarzają się błędy, to za ten błąd urzędnika UM Pionki zapłacą mieszkańcy, bo karać niby nie wolno, ale kogoś jednak trzeba.

Jeżeli chodzi o rozliczenie drugiego projektu cyfryzacji społeczeństwa Pionek, to tutaj odsetki za brak rozliczenia wynoszą ponad 450 tys. zł. Jak mówił Łukasz Miśkiewicz – ostateczna rozprawa odbędzie się w dniu 29 listopada i wtedy dowiemy się czy miasto musi płacić karne odsetki czy też nie.

Co prawda argumentacja przedstawiona tyle na ile można było i na ile materiał pozwalał, ale do tej pory reguły przyznawania dotacji są jakie są, więc… Ale robimy co możemy – wyjaśnił mecenas urzędu. To tak gwoli przypomnienia: w dniu 12 maja 2017 r. miasto Pionki zostało wezwane do zwrotu ponad 419 tys. zł za projekt 8.3 „Internet szansą rozwoju mieszkańców Gminy Miasta Pionki”. Miało na to 14 dni od daty otrzymania pisma i pieniędzy nie zwróciło. Odwołało się od decyzji i sprawa trafiła do sądu. Już pod koniec miesiąca będzie wiadomo czy i ile miasto Pionki będzie zmuszone zwrócić.

Przeczytaj również

Komentarze