Likwidacja komunikacji miejskiej?

Likwidacja komunikacji miejskiej?

Jeszcze przed złożeniem projektu uchwały budżetowej Robert Kowalczyk wspominał radnym o pomyśle z zakupem busa na potrzeby komunikacji miejskiej. Kwota 308 tys. zł dla niektórych to fanaberia, dla innych konieczność.

Z komunikacji miejskiej każdego dnia korzysta sporo mieszkańców Pionek. Głównie młodzież dojeżdżająca rano do szkół i przede wszystkim osoby starsze. Pionkowski autobus jest z 2005 r. i każdego miesiąca ulega awarii. Burmistrz zaproponował aby dla bezpieczeństwa, a przede wszystkim dla wygody mieszkańców zakupić niskopodłogowego busa i zlikwidować opłatę za przejazd wzorem innych miast.

Radni mają sporo wątpliwości co do pomysłu takiego zakupu i dopytują czy miejski autobus nie mógłby jeszcze pojeździć rok czy dwa, bo blisko 309 tys. zł to jednak spory koszt, a ulice i chodniki czekają na naprawę.

Trzeba się przejechać tym autobusem, który jest aktualnie i warto byłoby zobaczyć w jakich warunkach jeżdżą nasi mieszkańcy – odpowiada burmistrz. – Warto też zobaczyć ile razy nie wyjechał w tym roku i co robi firma żeby on w ogóle mógł jeździć po naszym mieście i ile nas o kosztuje.

Grzegorz Wąsik określił stan autobusu miejskiego jako „błogosławiony”. Sam kilka razy zgłaszał proszony przez mieszkańców o jakąś interwencję w tej sprawie, bo wielokrotnie zdarza się tak, że ludzie wychodzą na przystanek, a autobus po prostu nie podjeżdża.

Zastanówmy się czy tych ponad 300 tys. zł na zakup pojazdu miejskiego nie przeznaczyć, nie przenieść do działu remonty dróg, chodników, a skorzystać ze środków zewnętrznych np. na zakup elektrycznego pojazdu czy, czy na jakiś środek, czy na jakiś środek – proponuje Wojciech Maślanek, kiedy radni po raz kolejny omawiają propozycje do budżetu na 2020 r. – Czy to, czy to nie jest warte do, po prostu do rozważenia. Bo rzeczywiście mamy bardzo w tym dziele, bardzo mało mamy środków na remonty. Gdyby udało się pozyskać czy skorzystać z jakiegoś programu, to 300 ponad tysięcy moglibyśmy przenieść.

Burmistrz odpowiedział radnemu, że faktycznie jest taki program w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i korzysta z niego chociażby gmina Kozienice. Koszt zakupu dwóch autobusów elektrycznych i stacji ładowania to 4,3 mln zł. Dofinansowanie inwestycji wynosi 50%, resztę trzeba dołożyć w ramach wkładu własnego. Kozienice chcą skorzystać z pożyczki z NFOŚiGW, którą będą spłacać przez 5 lat.

Więc autobus za 300 tys., a wkład 2 milionowy, to chyba nie jest oszczędność panie radny – odpowiedział Maślankowi Kowalczyk. – I czy Pionkom potrzebne są dwa autobusy ze stacją ładowania czy wystarczy prosty, tani autobus do którego będą wsiadać także osoby niepełnosprawne?

Skarbnik miasta odpowiada, że nie można zabrać środków zarezerwowanych w budżecie na zakup nowego pojazdu i przeniesienia ich na remonty chodników, ponieważ zachwiana zostałaby równowaga pomiędzy zaplanowanymi wydatkami bieżącymi, a dochodami bieżącymi. Remonty dróg i chodników, to wydatki bieżący, a zakup nowego pojazdu to wydatek majątkowy w budżecie miasta.

Przy wyborze nowego pojazdu na potrzeby komunikacji miejskiej brane pod uwagę były różne opcje, także skorzystanie z dofinansowania z NFOŚiGW, ale wkład własny dla takiego przedsięwzięcia przerasta możliwości budżetowe miasta. Rozważany był też zakup pojazdu hybrydowego, ale tu cena waha się w granicach 1,3 mln zł.

Jeżeli nie zostanie zakupiony żaden pojazd na potrzeby komunikacji miejskiej, to trzeba będzie ją w ogóle zlikwidować, a korzystają z niej mieszkańcy dojeżdżając np. na zakupy do lokalnych marketów, lekarza, na targ.

Ja akurat uważam, że autobus jest konieczny i tutaj nie mamy się co zastanawiać, bo jeździ rzęch, no taka prawda jest – twierdzi Piotr Nowak i szkoda, że nie każdy radny podziela ten pogląd.

Jeśli nowy pojazd zostanie zakupiony, to zgodnie z zapowiedziami burmistrza wyjedzie na pionkowskie ulice już od 1 marca.

Zdjęcie poglądowe.
fot. Gustavo Novo

Przeczytaj również

Komentarze