Łzy skarbnik miasta w trakcie dyskusji z radnymi. Przewodniczący Maślanek pomylił się w liczeniu głosów

Łzy skarbnik miasta w trakcie dyskusji z radnymi. Przewodniczący Maślanek pomylił się w liczeniu głosów

28 listopada upłynął radnym nad dyskusją w sprawie obligacji komunalnych z 2011 r. Ponad godzinę drążyli temat na komisji budżetu i finansów, by powrócić do niego na popołudniowej nadzwyczajnej sesji rady, która obfitowała we wpadki i pomyłki. Występowały problemy z logowaniem radnych, oddawaniem głosów, a nawet problemy z liczeniem i zrozumieniem czym jest bezwzględna większość.

W samo południe zebrała się komisja budżetu i finansów by omówić projekty na XVI nadzwyczajną sesję. Radni dość długo dyskutowali na temat ilości materiału jaki otrzymali – cztery projekty., w tym zmiany w uchwale budżetowej i uchwała dotycząca naprawy błędu popełnionego w 2011 r. Bank sporządzając załącznik do umowy emisji obligacji miejskich omyłkowo wpisał niewłaściwą datę. Przez lata nikt tego nie zauważył, miasto pilnowało harmonogramu spłat i w tym roku pojawił się problem.

Zauważyłam to dopiero w piątek – wyjaśniała skarbnik. – I stąd ten projekt na sesję nadzwyczajną.

Beata Pietrus przez ponad godzinę odpowiadała na pytania radnych dotyczące tylko tego projektu uchwały. Część radnych szybko zrozumiała na czym polega błąd, ale wśród nich byli też tacy, którzy nie dawali się przekonać.

O co właściwie chodzi? Miasto w 2011 r. podpisało umowę na emisję papierów wartościowych. Bank przygotował umowę w której wszystkie daty zapisane są prawidłowo, uchwała rada miasta z 2011 r. również podjęta była prawidłowo. Niestety w załączniku do umowy na emisję zamiast roku 2020 bank wpisał 2019. Tyle i aż tyle. Dla miasta to nie lada problem, gdyż w tym roku budżetowym zapłaciło już za wykup obligacji innej serii w miesiącu lipcu kwotę 572 tys. zł, zamiast 500 tys. zł. Bank w zeszłym tygodniu wysłał kolejną informację o zbliżającym się terminie wykupu ostatniej serii obligacji. Skarbnik miasta zatelefonowała do banku i powiadomiła, że w lipcu wpłaciła pieniądze zgodnie z umową. Dla pewności zajrzała jednak do umowy i w załączniku odkryła tzw. błąd pisarski, czyli źle zapisany rok. Bank wyjaśnił szybko sprawę, w poniedziałek przedstawiciele pojawili się w urzędzie miasta z aneksem do umowy, ale aby aneks mógł prawnie zafunkcjonować potrzebna jest zgoda radnych na mocy podjętej uchwały. Sama skarbnik z burmistrzem nie mogą ot tak podpisać aneksu bez potwierdzenia, że radni miasta z tematem się zapoznali i przyzwolili na takie rozwiązanie. Rada miasta tylko w jeden sposób może wyrazić swoje zdanie – poprzez podjęcie stosownej uchwały.

W toku wyjaśnień błędu pisarskiego wystąpił jednak dość poważny problem finansowy. W lipcu bank otrzymał kwotę 572 tys. zł zgodnie z zapisem w umowie na wykup obligacji serii U, która datowana jest do wykupu w 2020 r. za kwotę 500 tys. zł. Wykupionych obligacji nie da się już wycofać, więc podjęto decyzję, że na przyszły rok zostanie przesunięta ta seria o którą w tej chwili bank się upomniał, ale w pomniejszonej kwocie. Niby nic wielkiego, ale w wyniku przesunięcia tylko serii obligacji miasto ma w banku nadpłatę w wysokości 72 tys. zł, których bank zwrócić nie może. Będzie zaliczona na poczet przyszłorocznej wpłaty. Wszystko jasne i logiczne, ale w przypadku finansów publicznych oraz papierów wartościowych prosto nigdy nie jest. W Wieloletniej Prognozie Finansowej jest zapisane, że w 2020 r. miasto na wykup obligacji przeznaczy kwotę 572 tys. zł, ale ostatnia seria jest tańsza. Skarbnik miasta nie może „na słowo” przesunąć nawet złotówki, na wszystko musi mieć potwierdzenie w dokumentach. Jest aneks do umowy, jest nowy harmonogram spłaty, są korekty księgowań budżetowych. Potrzebna jest tylko uchwała podjęta przez radnych, że zgadzają się na zamianę. Jeśli tego nie zrobią, to aneks do umowy nie jest ważny, a termin wykupu serii U przypada na 29 listopada 2019 r. i potrzeba w tej chwili 500 tys. zł, których w budżecie nie ma. Radni przekonać się nie dają, bo nie mogą zrozumieć dlaczego potrzebna jest nowa uchwala, skoro ta z 2011 r. jest prawidłowa. Trwał swoisty teleturniej „100 pytań do…skarbnik miasta”, która odpowiadała na każde pytanie i wielokrotnie tłumaczyła dlaczego tak należy zrobić i to nie jest ani wina urzędu, ani radnych, którzy podjęli uchwałę w 2011 r. Błędny dokument wygenerował bank i trzeba go naprawić, bo to nie jest zwykła pożyczka, ale wykup papierów wartościowych.

Błąd był popełniony w takim dokumencie, przewodniczący Maślanek go ma, więc go poproszę – mówiła skarbnik. – Błąd jest w tym dokumencie, który mówił o zleceniu emisji obligacji. I na tym dokumencie powstał błąd. Jest to załącznik do umowy, ale niezgodny z umową i niezgodny z uchwałą z 2011. Uchwała jest ważna, ale w uchwale był zapis, że seria U na kwotę 572 tys. zł zgodnie z § 4 miała być wykupiona 9 lat od emisji, to jest w 2020 r. Została wykupiona i zrealizowana w 2019. Do wykupienia została seria S za 500 tys. zł. To jedyna rozsądna forma, to przeniesienie serii S na rok 2020, a w tym roku zostawić tę serię U, tak jak została spłacona, natomiast nie płacić serii S.

Ale zaraz, chwileczkę. Bank sprawdzał te dokumenty, urząd sprawdzał dokumenty i jest to niezgodne z zawartą umową i podjętą uchwałą? Ale dlaczego tak się stało? – dopytywał przewodniczący komisji finansów Piotr Nowak. – To my teraz mamy prostować uchwałę, która jest ważna? Czy ja czegoś tutaj nie rozumiem?

Ale czego pan nie rozumie? – pytał burmistrz. – Tego, że w 2011 r. ktoś się pomylił? Jesteśmy tu po to żeby takie sprawy prostować.

Radni uznali, że to jednak wyższa matematyka, której pojąć nie mogą i nie są specami od finansów. Po kolejnych wyjaśnieniach radny Grzegorz Wąsik stwierdził: – Spłaciliśmy coś innego niż to co mieliśmy spłacić.

Spłaciliśmy o 72 tys. zł więcej niż myśmy powinni? I miasto doszło z bankiem do porozumienia, że skoro więcej spłaciliśmy teraz, to wpłacimy w przyszłym mniej niż powinniśmy? I na tym rzecz polega? – pytał Tomasz Łyżwa.

I na tym rzecz polega – odpowiedziała skarbnik. – Ale żeby można był tak zrobić w obligacji, bo to nie jest kredyt, że bank sobie zaksięguję ratę, to są papiery wartościowe, które przez bank muszą być sprzedane, musi być w taki sposób zrobiona ta operacja, że trzeba dokonać zmiany w uchwale budżetowej w zakresie tej spłaty i przeniesie tej jednej serii na inny rok.

I właśnie dlatego potrzebne jest podjęcie nowej uchwały w tej sprawie, bo przecież radni powinni doskonale zdawać sobie sprawę, że skarbnik miasta nie może niczego w zapisach uchwał zmieniać bez ich zgody.

Ja jestem bardzo zdziwiony, że tyle kontroli mieliśmy, przez RIO ostatnia. Ostatnia kontrola tego nie wykryła – stwierdził Wojciech Maślanek. – Ja mam wątpliwości i poproszę o opinię prawną panie burmistrz na sesji. Opinię prawną, mamy dwóch radców prawnych i bo my żeby zmienić uchwałę, żeby zmienić uchwałę, która de facto, de facto była dobrze podjęta tylko sprawa jest pomiędzy, tylko ja, ja tak rozumiem, błąd tutaj, problem polega pomiędzy bankiem, a urzędem miasta. Pomiędzy bankiem, a urzędem miasta. I w załączniku, załączniku widnieje zapis ostatnie dwie transze miasto miało zapłacić w 2019, a uchwała mówi, że te 9 lat mija w przyszłym roku, prawda? W 2020. Tą ostatnią transzę. A tu mamy ostatnie dwie transze, tj. 4 styczeń 2019 i 4 lipiec 2019. (…) Ja jeszcze raz podkreślam, ja mam poważne obawy czy my jako radni miasta Pionki możemy podjąć taką uchwałę w dniu dzisiejszym? Bo pani mówi, że jest to jedyną, jedyna forma. Jedyna forma. Ja będę wnioskował panie burmistrzu o wycofanie tego projektu na sesji.

Skarbnik miasta próbowała wyjaśnić Wojciechowi Maślankowi, że odczytuje radnym nie te zapisy z załącznika, które powinien. Odczytywał terminy spłaty odsetek od emisji obligacji, a nie terminy spłaty należności głównej.

Najlepiej to jakby przyjechała Regionalna Izba Obrachunkowa i wlepiła miastu karę, to byłby pan zadowolony – stwierdził burmistrz. – Bo pan się cieszy właśnie jak miasto podpadnie i ktoś miasto skontroluje. Państwo chcecie udowodnić, że ja i pani skarbnik chcemy miasto na długi naciągnąć. O to wam chodzi?

Jeśli radni mają coś podjąć, a to jest naprawdę bardzo poważna uchwała, to każdy musi mieć świadomość, że podejmuje zgodnie z prawem. Przede wszystkim – odpowiedział Maślanek. – I ten błąd my musimy teraz prostować mimo, że uchwała była dobrze i zgodnie z prawem przyjęta.

Skarbnik odpowiedziała, że taką samą uchwałę musieliby podjąć radni, gdyby np. coś się w mieście wydarzyło nagłego, co pociągnęłoby za sobą duże środki finansowe i miasto stanęłoby w sytuacji, że nie ma na spłatę wykupu obligacji. Procedura byłaby taka sama. Bank rozumiejąc losową sytuację przesunąłby termin zapłaty na kolejny rok, skarbnik musiałaby dokonać zmian w uchwale budżetowej, a radni musieliby to zatwierdzić podejmując uchwałę.

Tak należy rozumieć tę uchwałę, a nie szukać jakiegoś drugiego dna, bo to nie ma sensu – mówiła Beata Pietrus. – Ja będę musiała wypuścić te obligacje i zapłacić do jutra do banku 500 tys. zł, których nie mamy zapisanych w uchwale budżetowej na 2019 r. Jeśli tego nie zrobię, to bank naliczy nam odsetki karne za nieterminową spłatę i zablokuje konto bankowe. Kto podejmie odpowiedzialność za taką decyzję?

Radni podejmą taką odpowiedzialność – odpowiedział burmistrz, ale Piotrowi Nowakowi nie spodobało się takie stwierdzenie. – Udzielamy wam wszelkich informacji jakie chcecie. Tu nie ma żadnych niejasności – dodał burmistrz.

Radny Włodzimierz Szałabaj chciał uzyskać wgląd do kwestionowanego załącznika, którego nie dostał, chociaż skarbnik miasta przekazała przewodniczącemu rady komplet dokumentów do przekazania radnym.

Którego załącznika? – pytał Wojciech Maślanek, ale radny odpowiedział, że do uchwały, na co przewodniczący stwierdził, że uchwała nie ma żadnego załącznika.

Jeśli pan przewodniczący nie chce panu dać, to ja zaraz przyniosę – odpowiedziała skarbnik. – Skseruję i rozdam wszystkim radnym.

Ale uchwała nie ma załącznika – stwierdził Wojciech Maślanek. – Załącznik ma umowa o emisję.

W porządku, przepraszam za nazewnictwo – odpowiedział radny Szałabaj. – Następnym razem się poprawię. Ja rozumiem o co chodzi.

Pan przewodniczący ma załącznik i powinien rozdać go przynajmniej członkom komisji – stwierdził Paweł Kobylas, na co przewodniczący zareagował: – To proszę bardzo. Użyczę, użyczę, użyczę panu.

Chciałem zabrać głos w sprawie tego dokumentu, który pani skarbnik nam przygotowała – odezwała się ponownie radny Szałabaj po zapoznaniu z treścią wszystkich dokumentów do których radni powinni mieć dostęp przed podjęciem dyskusji w temacie. – Tego załącznika nr 1 do umowy emisji obligacji zawarty w dniu 2011 r. To nie urzędnicy magistratu zrobili błąd, tylko bank i bank tutaj zrobił, że mamy datę wykupu 4 lipca 2019. Teraz bank wykazał, że mamy płacić i rzeczywiście pomylił obligacje i mamy kwotę 572 tys. zamiast 500 tys. i mamy nadpłatę. I z informacji jakie uzyskałem, to dziś bank u nas był i w związku z tym jest ta uchwała. Ta uchwała jest porządkująca finanse w mojej ocenie. I ja jestem za przyjęciem tego projektu uchwały po zapoznaniu się z tym dokumentem, który wystawił bank.

W dalszej części posiedzenia komisji budżetu i finansów odbyło się „dochodzenie” kto podpisał dokument, kto go wystawił, kto sprawdzał, kto nie zauważył. Nawet stwierdzono, że projektem uchwały wywołana została presja na radnych, którzy nie mieli czasu zapoznać się z dokumentami, bo choć były złożone do biura rady w poniedziałek i gotowe do odebrania, to niektórzy radni odebrali je w środę i mieli za mało czasu na przemyślenie.

Ale co złego widzicie w tej uchwale? – pytała skarbnik i zwróciła się do Tomasza Łyżwy: – Co pana zdaniem grozi miastu poprzez podjęcie tej uchwały?

Nie widzę może nic złego – odpowiedział radny. – Tylko termin i bardzo takie szybkie procedowanie.

Ale to wszystko zadziało się w piątek po południu. Dostałam kupon od banku na wykup kolejnej serii. Natychmiast zadzwoniłam do banku żeby sprawę wyjaśnić. W poniedziałek rano miałam informację z banku w jaki sposób tę sprawę można załatwić i ja niezwłocznie tę sprawę załatwiałam – mówiła coraz mocniej zdenerwowana skarbnik. – To nie było tak, że czekałam miesiąc albo dwa. To po prostu zadziało się z dnia na dzień i my to musimy wyprowadzić. Ja naprawdę nie rozumiem, co państwo widzą złego w tej uchwale? Co grozi miastu? Powoduje jego krach, upadek? No nie wiem. Ja naprawdę nie rozumiem nad czym my rozmawiamy tak długo? I co państwo widzą, jakie tu jest drugie dno? Proszę mi odpowiedzieć na moje pytanie, bo ja na państwa pytania odpowiadam.

I odpowiedział przewodniczący komisji Piotr Nowak, że przede wszystkim, to radni umawiali się na sesję nadzwyczajną z burmistrzem, ale do innej uchwały. Na pytanie Beaty Pietrus nie odpowiedział nikt.Miała być procedowana tylko jedna uchwała, natomiast zostały włożone cztery – stwierdził Piotr Nowak.

I ta uchwała jest powiązana z tymi pozostałymi, to nie jest oddzielna uchwała – dodał radny Łyżwa. – Myśmy prosili pana żeby nie robić takich zbitek. To jest obszerna uchwała.

Ale muszą być zbitki, bo dotyczą jedna drugiej – odpowiedział burmistrz. – Finansów dotyczą.

Po upływie roku od wyborów (a niektórzy radni są w radzie kolejną kadencję), warto żeby każdy radny zdawał sobie sprawę, że podjęcie uchwały (1) korygującej zapis finansowy, rodzi skutki również w uchwale (2) budżetowej na dany rok oraz w uchwale (3) dot. wieloletniej prognozy finansowej i stąd trzy odrębne projekty uchwał w jednej sprawie.

Ale to nie jest materiał na sesję nadzwyczajną – odpowiedział Tomasz Łyżwa. Trudno zgodzić się z radnym w tej kwestii, skoro termin płatności mija następnego dnia. To jak najbardziej jest pilna i nadzwyczajna kwestia. – Ale te wszystkie materiały, które mamy tutaj w uchwale nr 2 według tego porządku, to nie są takie sprawy, które wyniknęły dzisiaj.

Beata Pietrus wyjaśniła Tomaszowi Łyżwie, że materiały, np. uchwała nr 2 była złożona do biura rady jako materiał na sesję zwyczajną, która ma odbyć się za kilka dni. Termin sesji nadzwyczajnej był już ustalony w innej sprawie, a że wynikła nieprzewidziana sytuacja, to skarbnik zdecydowała się na złożenie projektów uchwał finansowych również na nadzwyczajne posiedzenie, aby radni mogli podjąć decyzję jak najszybciej.

W piątek szanowna pani, w piątek (przyp. red. wpłynęły materiały na sesję zwyczajną) – przerwał w międzyczasie wypowiedź skarbnik Wojciech Maślanek. – Żeby pani powiedziała od kiedy.

Zgodnie z procedurą obiegu projektów uchwał osoba odpowiedzialna za taki projekt składa go do biura radców prawnych w celu zaopiniowania pod względem formalno-prawnym zapisów w treści. Radcy prawni po podpisaniu projektu oddają go burmistrzowi do podpisu, a ten przekazuje projekt sekretarz miasta, a następnie trafia on do biura rady. Osoba sporządzająca treść projektu uchwały nie musi wiedzieć kiedy dokładnie trafiły na biurko przewodniczącego, który ma obowiązek niezwłocznie przekazać materiały radnym. A to kiedy radny odebrał i czy w ogóle je odebrał, to indywidualna sprawa radnego.

Po ponad godzinnej dyskusji komisja opiniowała projekt. Za pozytywnym zaopiniowaniem głosowało 3 radnych: Szałabaj, Abramowicz i Pacan. Przeciwny był Maślanek, a Łyżwa i Nowak wstrzymali się od głosu. Przewodniczący Nowak miał chwilowy problem z policzeniem głosów, ale Wojciech Maślanek podpowiedział, że opinia jest pozytywna. Pozostałe dwa projekty zostały zaopiniowanie takim samym stosunkiem głosów.

A na sesji… o złamaniu dyscypliny finansów publicznych

Kiedy podczas nadzwyczajnej sesji rozpoczęła się debata na projektem uchwały dotyczącym obligacji żaden z radnych nie chciał zabrać głosu.

Skoro nikt nie chce zabrać głosu, to ja zabiorę – powiedział przewodniczący rady. – Szanowni państwo, w mojej ocenie nie powinniśmy dzisiaj procedować tego projektu (przyp. red. na podjęcie decyzji została raptem doba). Jest to bardzo poważna sprawa i czas jaki radni do zapoznania się z wagą i treścią proponowanego, proponowanego projektu nr 1, no mnie przekonuje jednoznacznie, że powinniśmy, rada miasta Pionki powinna mieć więcej czasu. Być może powinniśmy wystąpić o opinię biura czy też prawników specjalizujących się w tej akurat dziedzinie jeżeli chodzi o finanse, nawet do regionalnej izby obrachunkowej. No niemniej jednak pan burmistrz złożył projekt uchwały. Wnosiliśmy w komisji budżetowej o wycofanie tego projektu żeby dzisiaj nie procedować nad tym projektem. No odpowiedź uzyskaliśmy, że musi być procedowany dzisiaj ten projekt, bo jutro jest termin zakupu tych obligacji komunalnych. Ja w tej chwili zadam może pytania, może dwa lub trzy panu radcy prawnemu, może panu burmistrzowi, również pani skarbnik czy w świetle przedstawionych dokumentów nie zachodzi podejrzenia naruszenia dyscypliny finansów publicznych? Poprzez podjęcie zobowiązania z przekroczeniem upoważnienia terminu spłaty wynikającego z uchwały rady miasta z 2011 roku? Chciałbym żeby radca prawny się w tym temacie wypowiedział.

Podczas komisji zarówno skarbnik, jak i burmistrz, a nawet wielokrotnie sam Wojciech Maślanek mówili, że terminy w uchwale z 2011 r. są zgodne z podpisaną umową z bankiem. Błąd w dacie znajduje się w załączniku nr 1 do umowy emisji obligacji.

Projekt uchwały został sprawdzony pod względem formalno-prawnym przez kolegę, którego dzisiaj zastępuję, więc zastrzeżeń on pod tym kątem nie widział – odpowiedział obecny na sesji radca prawny. – Panie przewodniczący, chciałem przypomnieć, że jednak głównym księgowym budżetu gminy jest pani skarbnik. Podała powody wprowadzenia tejże uchwały zmieniającej. Wobec tego, że jest tu osobiście, to uważam, że to pytanie powinno być kierowane do głównego księgowego budżetu i uzyskania odpowiedzi od tejże osoby.

Panie burmistrzu, wobec powyższego kieruję pytanie do pana. Czy nie podjęcie pani skarbnik przez radę miasta przedmiotowej, przedmiotowej uchwały będzie skutkowało naruszeniem dyscypliny finansów publicznych?

Naruszenie dyscypliny finansów publicznych, to jest przekroczenie zaplanowanych wydatków poprzez ich realizację na poziomie wyższym niż to jest zaplanowane, jak również w tej kategorii mieszczą się rozchody – tłumaczyła skarbnik. – W związku z tym, że obligacje komunalne po stronie spłaty zobowiązań są rozchodami na chwilę obecną mieszczą się w zaplanowanych kwotach rozchodów w budżecie miasta. Natomiast wykonanie tego zobowiązania wynikającego może nie z podpisanej umowy, a z jednego z elementów tej umowy, zobowiązuje nas w tym momencie do spłaty 29 listopada wykupu tych obligacji. Ale może nie jest tak do końca, bo bank, który wyemitował dla nas te obligacje komunalne sam poczuwa się do odpowiedzialności i podejmuje decyzję o przesunięciu terminu wykupu jednych z tych obligacji. Także sprawa związana z tą spłatą wymaga tylko i wyłącznie usankcjonowania się tego poprzez podjęcie stosownej uchwały.

Dziękuję. Moje pytanie nr 2, bo szanowni państwo, chciałbym przekazać, że tu akurat…

Przewodniczącemu przerwał radny Bińkowski, który poprosił żeby skarbnik miasta po prostu odpowiedziała czy grozi czy nie grozi naruszenie dyscypliny finansów publicznych, bo mieszkańcy nie zrozumieją tak brzmiącej odpowiedzi.

Jeśli dokonamy spłaty – tak, jeśli nie dokonamy spłaty – nie – odpowiedziała Beata Pietrus.

No tu akurat rada miasta obecnej kadencji VIII kadencji, nadmieniam, że uchwała, uchwała z 2011 r. w tej sprawie została podjęta zgodnie z prawem. Organ nadzoru ani RIO nie zakwestionowała prawnie czy ważności tej uchwały – mówił Wojciech Maślanek. – Natomiast w moim przekonaniu jest to sprawa pomiędzy urzędem miasta, a bankiem z którym została podpisana stosowna uchwała.

Nie uchwała, tylko umowa – poprawiła skarbnik.

Umowa. Umowa. I chciałbym się dowiedzieć od pani skarbnik kulisy rozmów z bankiem, bo pan burmistrz nas tutaj poinformował, że byli przedstawiciele banku, domniemam DMB Nord. Chciałabym żeby skarbnik lub pani burmistrz o kulisach tej wizyty dzisiejszej.

Panie przewodniczący, szanowni państwo radni – głos zabrał Robert Kowalczyk. – Chcę państwu powiedzieć, że o godzinie 12-tej odbyła się komisja budżetowa, która na ten temat rozmawiała ponad godzinę. Staraliśmy się wyjaśnić wszystkim radnym z komisji budżetowej całą sytuację jaka zaistniała z obligacjami z 2011 r. Dlatego, że znalazł się błąd w pewnym dokumencie bankowym, jeszcze raz powtarzam bankowym, który został przez tych, którzy zarządzali miastem w 2011 r. podpisany. Ten dokument powoduje to, że zapłaciliśmy w tym roku 572 tys. zł, a powinniśmy zapłacić 500 tys. zł, a w przyszłym roku zapłacić 572 tys. zł. Zauważyła to pani skarbnik w piątek, ale ze względu na to, że spłata tych obligacji wynika na 29 listopad tego roku, uznaliśmy, że sprawa jest na tyle pilna żeby ją wyprostować, żeby uzgodnić wspólnie z bankiem postępowanie. Na naszą prośbę w dniu dzisiejszym przedstawiciele banku DMB Nord przyjechali do nas, ale już wcześniej telefonicznie i mailowo uzgodniliśmy procedury jak powinniśmy tę sytuację naprawić żeby nie mieć w banku nadpłaty, żeby w tym roku nie szukać pieniędzy, tylko zapłacić je w przyszłym roku do końca lipca. I uzgodniliśmy procedurę, przygotowaliśmy poprawioną umowę oraz przygotowaliśmy uchwałę, która porządkuje ten stan rzeczy. Przedstawiliśmy to państwu radnym na komisji budżetowej. Ten jedyny głos przeciwny, który słyszycie, to jest głos pana przewodniczącego Wojciecha Maślanka, który…

Panie burmistrzu – przerwał wypowiedź Kowalczyka Maślanek: – Ale ja wyrażę swój, swój, swoje stanowisko w głosowaniu. Także nie musi pan podkreślać tego.

Ale przepraszam bardzo, ja panu nie przerywałem. Pan jako jedyny był przeciwny. Spowodował pan nie tylko łzy na tej sali (przyp. red. skarbnik miasta), ale powoduje pan ciągle konflikty w tej radzie i uważa pan, że uchwała porządkująca…

Ale do rzeczy panie burmistrzu, do rzeczy proszę, na temat – ponownie przewodniczący przerwał wypowiedź burmistrza.

Mówię do rzeczy. Uchwała która porządkuje pewną sprawę, prostuje tak naprawdę i powinna zostać dokonana szybko, jest kwestionowana tylko i wyłącznie przez radnego Maślanka. Dlatego ja bardzo proszę państwa o to żebyśmy tę uchwałę przyjęli.

Stanisław Pacan zwrócił burmistrzowi uwagę, że wypowiedź zaczął bardzo dobrze, logicznie tłumacząc radnym, którzy nie byli na komisji, konieczność podjęcia uchwały. Radnemu seniorowi nie spodobały się tylko dodane komentarze.

Dziękuję, drogi kolego – powiedział Wojciech Maślanek. – Ja za chwilę wyrażę swój głos. Podtrzymam, podtrzymam swoje stanowisko z komisji, z głosowania z komisji budżetu i finansów. Jestem zdecydowanie przeciwny w ogóle procedowaniu i debacie nad, nad tym projektem. Ja wnioskowałem do pana burmistrza o wycofanie, no niemniej jednak padł argument jutrzejsza spłata, 29 listopad. W mojej ocenie szanowni państwo, rada miasta w tej chwili głosując czy biorąc udział w procedowaniu i w podjęciu decyzji nad tym projektem, no domniemam, że jest wciągana w próbę, w próbę wyprostowania czegoś, tak jak pani skarbnik to powiedziała, pisarskiej pomyłki. Tylko, że tak do końca, to my się nie dowiedzieliśmy na, na tą chwilę kto tą, kto tą pomyłkę popełnił. Czy to bank, czy to może nasz urzędnik? W mojej, w mojej ocenie myślę, że…

Tu przewodniczący na chwilę przerwał wypowiedź, bo radny senior próbował dyskretnie przystopować dyskusję na temat tego kto jest winowajcą błędu. Zamiast skupiać się nad tym kto popełnił błąd w dacie 8 lat temu, lepiej omówić konsekwencje dla miasta wynikające z niepodjęcia uchwały porządkującej finanse i zastosować jak najlepszą metodę uniknięcia odpowiedzialności złamania dyscypliny finansów. Dlaczego więc Wojciech Maślanek chciał wycofania uchwały skoro wiedział jakie będą prawne i finansowe skutki tej decyzji?

Nie, panie Stasiu… Myślę, że po werdykcie, po wyniku głosowania RIO sprawdzi, sprawdzi tą uchwałę.

Ale panie przewodniczący, proszę nie straszyć radnych rady miasta Pionki żadną regionalną izbą obrachunkową – upomniał przewodniczącego burmistrz.

Panie burmistrzu, proszę mi nie przeszkadzać no. Pan miał czas, nie przeszkadzałem panu, także proszę, proszę uszanować to.

Zanim radni przystąpili do głosowania nad projektem uchwały, radca prawny przypomniał przewodniczącemu, że należałoby przegłosować porządek obrad, bo burmistrz na początku sesji wprowadził jednak w nim zmiany, które skutkują zamianą kolejności procedowanych uchwał, a ponieważ uchwały dotyczą finansów miasta, być może bez potwierdzenia przez radnych porządku procedowania wojewoda zakwestionuje decyzje podjęte na XVI sesji i uzna je za nieważne.

I jeszcze kwestia podjęcia tej uchwały – wyjaśnił radca prawny. – Z racji tego, że mamy do czynienia z zobowiązaniem, bo takim jest też obligacja jako papier wartościowy, który zobowiązuje emitenta do spełnienia określonego świadczenia na rzecz obligatariusza, to jest podwyższony tutaj próg głosowania w związku z art. 58 ustawy o finansach publicznych, a więc głosujemy bezwzględną większością głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowego składu rady.

Bezwzględną większością – potwierdził przewodniczący.

Jak policzyć głosy radnych?

Z uwagi na problemy techniczne systemu do obsługi posiedzeń, głosowanie odbyło się poprzez odczytanie nazwisk i wyrażenie woli. Pomiędzy radnymi rozpoczęło się dopytywanie ile głosów musi być za żeby uchwała przeszła.

Za przyjęciem projektu uchwały głosowało 5 radnych: Paweł Abramowicz, Dawid Jaroszek, Paweł Kobylas, Stanisław Pacan i Włodzimierz Szałabaj. Przeciwny był Wojciech Maślanek. Od głosu wstrzymały się dwie radne: Anna Wierzycka i Iwona Wydmuch. Radni Piotr Nowak, Grzegorz Wąsik, Tomasz Łyżwa i Krzysztof Bińkowski nie brali udziału w głosowaniu. Na sesji nieobecni byli: Kamil Panufnik, Zbigniew Belowski i Wioletta Grzywacz.

Szanowni państwo, głosowało 12 radnych (przyp. red. głosowało 8 radnych). Za 5, przeciw jeden głos, wstrzymało się dwoje radnych – odczytał Wojciech Maślanek. – Wobec powyższego stwierdzam, że projekt uchwały nr 1 nie został podjęty.

Chyba nastąpił błąd interpretacyjny – stwierdził radca prawny bezpośrednio po oznajmieniu przez przewodniczącego, że rada jednak odrzuciła uchwałę. – Pan powiedział, że głosowało 12 radnych. Gdybyśmy przyjęli, że z tych 12 głosów wszyscy się wypowiedzieli, to w zasadzie powinno być tak, że stosunek 7 głosów powoduje przyjęcie uchwały. Trzeba dokonać przeliczenia, bo osoby wyłączyły się z głosowania i spowodowało to obniżenie limitu uzyskania bezwzględnej większości głosów. Wobec powyższego ten stosunek będzie się teraz inaczej rozkładał. I może zrobimy chwilkę przerwy i spokojnie przewodniczący przeliczy głosy.

5 głosów za, 1 przeciw. 8 osób brało udział w głosowaniu – przeliczył przewodniczący.

To projekt przeszedł – odpowiedział radca prawny.

To bardzo dziękuję panie przewodniczący – powiedział Robert Kowalczyk.

Liczenie głosów jak widać sprawia problemy naszym radnym, więc radca prawny tłumaczył przewodniczącemu: – Tutaj podejmowaliśmy uchwałę bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowego składu rady, a nie ustawowego składu rady, bo ustawowy skład rady, to bezwzględna większość, to jest zawsze 8 tutaj przy 15 radnych.

To nie pierwsza sytuacja kiedy nie wiadomo jak policzyć głosy i które kiedy wchodzą do wyniku głosowania. Warto więc przypomnieć radnym reguły głosowania. Bezwzględna większość ustawowego składu rady jest zawsze liczona od ustawowego składu danej rady, niezależnie od tego, ilu radnych bierze udział w głosowaniu. Dla podjęcia uchwały wymagane jest, aby głosów „za” było więcej niż połowa ustawowego składu rady. Bezwzględną większość głosów liczy się tak samo, tyle że pod uwagę bierze się jedynie radnych biorących udział w głosowaniu. Do podjęcia uchwały, dla której wymagana jest bezwzględna większość głosów, „za” musi zagłosować więcej niż połowa biorących udział w głosowaniu. Inaczej mówiąc głosów „za” musi być więcej niż głosów „przeciw” i „wstrzymujących się” razem wziętych. Natomiast zwykła większość głosów to przewaga głosów „za” nad głosami „przeciw”, głosy „wstrzymujących się” pomija się przy liczeniu. W skrajnych przypadkach uchwała może być podjęta jednym głosem „za”, jeżeli wszyscy pozostali głosujący się wstrzymali, a nikt nie głosował przeciw.

Przeczytaj również

Komentarze