Maślanek: spółka (PWKC) jest po to żeby zarabiać. Na mieszkańcach?

Maślanek: spółka (PWKC) jest po to żeby zarabiać. Na mieszkańcach?

W poniedziałek podczas posiedzenia komisji infrastruktury radni dyskutowali o spółce PWKC. Chodziło o udzielenie gwarancji kredytu na wykup emisji CO2. Wojciech Maślanek podczas jednego posiedzenia mówił, że „sprawy ludzkie są najważniejsze”, by po chwili dodać, że spółka miejska powinna zarabiać pieniądze, a więc bogacić się kosztem tych samych ludzi.

Miasto w swoim budżecie chce poręczyć kwotą 1 mln zł kredyt jaki ma zamiar zaciągnąć PWKC by móc zapłacić za emisję CO2 za rok 2021.

Gdyby spółka nie realizowała spłat kredytu, to wtedy miasto musiałoby ją spłacać – wyjaśniał burmistrz omawiając projekt uchwały. – To poręczenie dotyczy tylko roku 2022.

Prezes PWKC mówił o tym, że do tej pory spółka radziła sobie samodzielnie w zakupie praw do emisji, jednak nagły wzrost cen w ostatnim czasie spowodował iż muszą zaciągnąć kredyt, by móc dokonać płatności. W ciągu raptem 3 lat ceny wzrosły z 2 mln zł do ok. 11 mln zł.

W ostatnim czasie obserwujemy tak radykalny wzrost cen opłat za emisję, że z bieżących dochodów nie jesteśmy w stanie wykupić uprawnień i przewidujemy żeby sprostać tym wymaganiom będziemy musieli posiłkować się kredytem w wysokości 4 mln zł. Zabezpieczeniem tego kredytu będzie majątek spółki. Natomiast ważną też rzeczą jest dla banku, żebyśmy pokazali, że spółka nie jest przez właściciela pozostawiona sama sobie i dlatego poprosiliśmy państwa o gwarancję w wysokości 1 mln zł. W tamtym roku na zakup uprawnień wydaliśmy ok. 5 mln zł, w tym roku już wydaliśmy, bo kupujemy je na bieżąco, ok. 3 mln zł i przewidujemy, że jeszcze za 6 mln zł trzeba będzie kupić. Oczywiście są to szacunki, bo prawo do emisji kupuje się na giełdzie i trudno powiedzieć co będzie za kilka dni czy za miesiąc.

Dodał, że do końca kwietnia spółka wyda jeszcze ok. 2 mln zł na emisję i pieniądze będą pochodzić z dochodów bieżących, ale na kolejne 4 mln zł będzie musiała zaciągnąć kredyt. Kolejną sprawą jest to, że spółka musi zakupić prawa do emisji do końca kwietnia, bo jeśli tego nie zrobi będzie musiała zapłacić karę i dodatkowo wykupić emisję. Zamiast 90-98 euro/t (koszt emisji), zapłaci 190-198 euro/t (doliczając karę).

Teraz rozmawiamy o poręczeniu 1 mln zł, a jeśli nie wykupimy praw do emisji, to za chwilę będziemy zastanawiali się skąd na szybko wziąć 8 mln zł. Dlatego to jest tak ważna sprawa.

Przez cały rok spółka „produkuje” ciepło korzystając ze środowiska i do końca kwietnia następnego roku ma czas by rozliczyć się, czyli kupić i umorzyć prawo do emisji. „Kryzys emisyjny” można załagodzić np. budując zaplanowane kotłownie gazowe. Spółka ma przygotowane wszystkie potrzebne dokumenty by móc ogłosić przetarg. Brakuje jej tylko albo aż środków by móc zrealizować inwestycję. Wciąż czeka na decyzję Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej by podpisać umowę. Wniosek złożony przez spółkę pozytywnie przeszedł cały proces weryfikacji. Michał Golbert, członek zarządu spółki przypomniał, że na przełomie 2018/2019 PWKC przedstawiło burmistrzowi i radnym koncepcję wybudowania 5 kotłowni gazowych wraz z sieciami i w chwili obecnej pełna dokumentacja jest gotowa (projekt, zezwolenia na budowę, umowy przyłączeniowe z gazownią wraz z opłatami). Wnioski do NFOŚiGW zostały złożony w 2019 r. i od tego czasu są procedowane.

Dobra wiadomość jest taka, że niecały miesiąc temu, ponieważ jesteśmy w stałym kontakcie z narodowym funduszem, mamy stałego opiekuna, dostaliśmy informację, że wszystkie procesy już zostały zakończone i w tej chwili wszystkie trzy nasze wnioski czekają do podpisania umowy. To już ostatni etap i mamy nadzieję, że lada chwila to nastąpi. Wtedy jak najszybciej ogłaszamy przetarg i zaczynamy naszą potężną inwestycję.

Radny Tomasz Łyżwa zapytał czy istnieje szansa by inwestycja została zrealizowana jeszcze w tym roku. Michał Golbert odpowiedział, że do rozpoczęcia przyszłego sezonu grzewczego jest to mało prawdopodobne, bo nowa sieć ma objąć całe miasto. Po podzieleniu inwestycji na etapy być może udałoby się wybudować jedną, a może nawet dwie kotłownie.

To spowodowałaby, że mielibyśmy już dwa źródła niskoemisyjne i byłaby to szansa na wyjście z handlu emisjami – dodał.

Radna Grzywacz dopytywała o kosztorysy budowy, bo przecież był projektant, który miał wykonać dokumentację do 7 października 2020 r., ale spółka zerwała z nim umowę i nowy projekt powstał dopiero w lipcu 2021 r., a w tym czasie ceny materiałów budowlanych znacząco wzrosły. Prezes PWKC wyjaśnił, że pełny kosztorys pojawi się dopiero po ogłoszeniu przetargu. Wstępnie opiewa na ok. 30 mln zł. Radna zapytała również na jaką kwotę może opiewać dofinasowanie, bo jego procent powinien być spółce znany. Robert Kowalczyk odpowiedział, że procent dofinansowania zależny jest od decyzji NFOŚiGW, który zadecyduje czy dofinansuje inwestycję z środków rządowych, czy unijnych.

W tej chwili nie jesteśmy w stanie określić jaki będzie podział dofinansowania tego typu inwestycji ponieważ nie wiemy co rząd zrobi z pieniędzmi, które na tego typu inwestycje ma – głos zabrał radny Zbigniew Belowski. – Czyli te pieniądze, które wpływają do budżetu w postaci opłat emisyjnych, czy pójdą one na przejedzenie, czy pójdą rzeczywiście na inwestycje o charakterze ekologicznym.

Ja może w tym kontekście w którym wypowiedział się pan Zbigniew Belowski – dodała radna Grzywacz. – Wie pan, ja tak z mojego doświadczenia wynika czasami jak się składa w ramach jakiegoś programu, to jest to już określone w jakim procencie otrzymuje się tą dotację. Chciałam jeszcze zapytać czy spółkę będzie stać na wydatek tak ogromny, tak? Na budowę tych pięciu kotłowni?

Radny Belowski zapytał co będzie jeśli spółka nie zainwestuje w budowę ciepłowni gazowych? Odpowiedź jest prosta – będzie płaciła coraz większe opłaty za emisję na które tym bardziej nie będzie jej stać skoro rosną w tak szybkim tempie i opłaty nie zmaleją, bo to wynika z polityki ekologicznej jaką przyjęły państwa członkowskie UE. PWKC nie stać z własnych pieniędzy na wybudowanie kotłowni wraz z siecią i dlatego spółka wystąpiła o dofinansowanie do NFOŚiGW. Jeśli uda się wybudować chociaż dwie kotłownie gazowe, to PWKC nie będzie już musiało brać udziału w handlu emisjami, a więc nie będzie kupowało praw do emisji i zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczy na spłatę pożyczki i kredytu na inwestycję. Pieniądze za emisję miały iść na inwestycje w źródła niskoemisyjne, ale jak podkreślał Zbigniew Belowski są „przejadane” przez rząd na inne cele.

Gdybyśmy nie musieli płacić za emisję, to wybudowalibyśmy te 5 kotłowni w ramach własnych środków w ciągu 2-3 lat – dodał prezes Pyryt.

Radny Grzegorz Wąsik dopowiedział, że spółki ciepłownicze korzystające z węgla borykają się z opłatami za emisję i miejskie PWKC wcale nie jest jakimś wyjątkiem. Wiele podobnych spółek w Polsce wspomaga się kredytami, bo nie mają własnych środków by podołać opłatom za emisję. Nikt nie jest w stanie przewidzieć jakie ceny będą obowiązywały w przyszłym roku, ani nie wie jak kształtować się będą ceny za gaz w przyszłości.

Za emisję musimy zapłacić, w porównaniu z zeszłym rokiem, dwukrotną cenę. Była podwyżka ciepła, ale podejrzewam, że ona nie pokrywa nawet tych kosztów, które my musimy „władować” w te emisje. I w tym momencie żeby spółka funkcjonowała normalnie, żeby mogła wypełniać swoje inne zadania: dostarczanie wody i oczyszczanie ścieków, to nie ma niestety innego wyjścia jak wspomóc się kredytem. Uważam, że dla nas radnych jest odpowiedzialnością by spółce pomóc.

Maślanek: po to gmina powołała spółkę żeby spółka zarabiała

Przysłuchując się koledze Grzegorzowi, to wychodzi na to, że po to gminy powołują do życia spółki żeby przynosiły straty – stwierdził radny Maślanek. – Bo czymże jest, czymże jest niezdolność w tej chwili potężnej spółki miejskiej do zaciągnięcia 4 mln, tylko 4 mln zł? Po to gmina powołała spółkę żeby spółka zarabiała, bo ma to jako podstawowy obowiązek żeby zyski wpłacała do miasta, do gminy. Pan opowiada herezje, że we wszystkich spółkach w Polsce albo że w prawie wszystkich spółkach w Polsce. To ciekawe, ciekawy jest tutaj, no stanowisko pana. Ja powiem krótko, moje stanowisko jest takie, że będę głosował przeciw projektowi uchwały nr 1 dlatego, że do dnia dzisiejszego spółka PWKC no tylko zaprezentowała opóźnienia co najmniej dwuletnie w sprawie przejścia z systemu ogrzewania węglem na gaz, to jest fakt, dwa lata już są opóźnienia. Błędem chyba było rady miasta jednak nie przychylenie się do tej opcji, które złożyła nam firma państwowa PGE, bo myślę, że by sprawa była w rok czasu załatwiona, a nie jak zrywanie umów z projektantem. Czym to wszystko generuje? No to generuje 15 czy 18 milionów nas miała kosztować cała inwestycja, tu już pan prezes mówi o 30, ja podejrzewam, że zamknie to się wszystko w 50 milionach. Ceny w ubiegłym roku surowców materiałów poszły radykalnie do góry. To, że gaz, prąd, ja się zgadzam. To jest moja opinia. Inne, inne stanowisko przedstawię na sesji. Ja będę głosował przeciw.

Grzegorz Wąsik odpowiedział radnemu Maślakowi, że przecież prezesi PWKC chwilę wcześniej powiedzieli, że mają majątek by zabezpieczyć kredyt. Natomiast bank jest zainteresowany czy właściciel spółki (miasto) interesuje się spółką i czy w związku z tym podjęta zostanie uchwała w celu zabezpieczenia 1 mln zł w budżecie miasta.

Nie mogę zgodzić się z tym co tutaj powiedział radny Maślanek, że spółka powinna zarabiać. Owszem, powinna zarabiać, tylko żeby zarobiła te 9 mln, to zarobiłaby je na mieszkańcach tego miasta i wydrenowała im kieszenie, a cena ciepła sięgnęłaby zenitu.

I po to powołana jest spółka, panie radny – upierał się dalej radny Maślanek. Jeśli więc spółka PWKC ma zarobić na mieszkańcach na zapłatę za emisję CO2, to musi wszystkim podnieść ceny adekwatnie do wzrostu swoich kosztów za emisję, czyli rok do roku o ponad 100% (2020 i 2021).

Michał Golbert na słowa radnego Maślanka odpowiedział, że spółka stara się tak funkcjonować, by koszty dla mieszkańca były jak najmniej odczuwalne w sytuacji szalejących cen.

My wielokrotnie już mówiliśmy, że bardzo byśmy się cieszyli gdyby spółka na koniec roku wyszła na zero po tym jak popłaci pensje pracownikom, jak zrobi niezbędne prace remontowe itd. Po co? Bo to oznacza, że właśnie nie zarobiliśmy na mieszkańcach. Spółka w 2018 r. podjęła próby by stworzyć koncepcję zbudowania innego systemu grzewczego i to w naszych opracowaniach założyliśmy pewne etapy, pewne procedury, co i kiedy uda nam się wybudować. W tych założeniach wiele czynników musi się na siebie nałożyć. Wtedy w NFOŚ zapewniano jest, że 6 miesięcy potrwa procedowanie projektu finansowania. Dzisiaj pan czyni zarzut spółce, że to nasza wina, że trzeci rok fundusz nad tym proceduje.

Dodał także, że na spotkaniu z radnymi w 2018/2019 to radny Maślanek mówił o tym, że cieszy się iż spółka zostaje w rękach miasta, a nie przechodzi pod zarząd PGE, a dziś radny mówi coś zupełnie innego.

Radny Piotr Nowak wtrącił się do dyskusji i dodał, że w Polsce funkcjonują spółki skarbu państwa, które również uzyskują gwarancję od rządu polskiego by mogły funkcjonować na rynku międzynarodowym, bo bez zabezpieczenia finansowego nie są w stanie funkcjonować. Zwrócił radnym uwagę na drobny szczegół – gmina jest powołana m.in. do tego by zapewniać swoim mieszkańcom dostawę wody i ciepła, wskazanie źródła energii elektrycznej, wywóz odpadów komunalnych i może to robić samodzielnie lub poprzez powołaną do tego celu spółkę, ale również może mieć zewnętrznego operatora.

Spółka powinna otrzymać to poręczenie bankowe ze strony właściciela. A co się stanie jeśli nie damy tego poręczenia? Spółka w pewnym momencie nie będzie mogła kupić tych emisji, dostanie kary i może to doprowadzić do zachwiania płynności finansowej spółki, bo jeżeli państwo naliczy, a to państwo nalicza kary, to komornik natychmiast z konta ściągnie te pieniądze i zablokuje funkcjonowanie spółki. Ja nie wiem czy chodzi wam o to żeby weszła firma zewnętrzna, prywatna i zaczęła zarabiać na mieszkańcach? Czy jeżeli mamy swoją spółkę miejską na którą mamy wpływ, na to jak funkcjonuje i co robi, co jest lepszym rozwiązaniem?

Wyjaśnił, że prywatna firma będzie chciała funkcjonować na rynku z zyskiem i będzie to robiła bez sentymentu wobec odbiorców, a spółka miejska ma wypełniać zadania gminy z bilansem bliskim zeru. Prezes Pyryt dopowiedział, że PWKC nie jest spółką handlową powołaną by osiągać zyski kosztem mieszkańców, a w swoim akcie założycielskim ma zapisane zabezpieczenie żywotnych potrzeb mieszkańców miasta. Ceny za ciepło spółce PWKC reguluje URE i nie ma w nich cen marży-zysku, więc skąd spółka ma mieć te zyski, o których wspominał radny Maślanek powołując się na zapis kodeksu spółek handlowych, który od dawna już jest z niego wykreślony. Spółka miejska w przeciwieństwie do prywatnego przedsiębiorcy nie może do swoich cen doliczać zysku ze sprzedaży usług. Na rynku taki przedsiębiorca, który na swojej działalności nie zarabia, może działalność zakończyć, a spółka miejska nie ma takiej możliwości, bo woda i ciepło muszą być dostarczane mieszkańcom. Nie może podnieść cen, nie może zakończyć działalności, więc spółkę należy sprzedać operatorowi zewnętrznemu, który zacznie zarabiać na świadczonych usługach na rzecz mieszkańców albo pozwolić spółce na zaciągnięcie kredytu by mogła przetrwać kryzys.

Zdaniem radnego Maślanka spółka miejska tak „dobrze stoi”, że mieszkańcy muszą poręczać jej kolejny kredyt. Poręczenie, jak wyjaśniano na początku dyskusji, jest gwarancją dla banku, że właściciel jest w stanie zapłacić za ewentualne braki spłaty rat, a zabezpieczeniem całości kredytu jest majątek spółki. Jeśli PWKC nie będzie kredytu spłacało, to zlicytowany zostanie zastawiony majątek. Radny Maślanek stwierdził także, że prezes Pyryt nazwał jego wypowiedź herezją (choć słowa herezja użył radny Maślanek w stosunku do wypowiedzi radnego Wąsika), a to nie jego słowa były herezją, tylko było nią wybudowanie saunarium (w poprzedniej kadencji, kiedy prezesem PWKC był ktoś inny) „które miasto oddało spółce PWKC”.

I jak to wszystko zestawimy to wychodzi bardzo słaba kondycja spółki generalnie finansowa – dodał Wojciech Maślanek. – To jak spółka PWKC tak dobrze stoi, to dlaczego nie wykonała inwestycji na ul. Zwycięstwa? Inwestycja miała być już w zeszłym roku zakończona zgodnie ze zobowiązaniami

I tu radny uzyskał odpowiedź, że nie ma jeszcze projektu na tę inwestycję, więc spółka nie może wykonać zadania. Burmistrz poprosił by radny nie konsultował swojej wiedzy u doradcy z ul. Zwycięstwa, tylko pytał u źródła.

Jestem na kolejnym spotkaniu i najpierw chce pan przewodniczący likwidować i zwalniać ludzi z ekoPionki. Chciał pan to ekoPionki dołączyć do PWKC, a teraz to PWKC chciałby pan oddać jakiejś innej spółce (mowa o PGE). Ja już nie wiem naprawdę czego pan chce i o co panu chodzi tak w ogóle? – stwierdził Robert Kowalczyk. – Niech się pan zdecyduje na coś.

Głos w dyskusji zabrał także Paweł Kobylas, który podsumował 4 lata dyskusji radnych, ale nie na temat ratowania spółki by nie płaciła za emisję CO2, ale o tym czyja to wina, że ceny za emisję rosną. Wszyscy doskonale wiedzieli, że PWKC musi jak najszybciej wyjść z ogrzewania miasta węglem, ale zamiast skupiać się na tym jak pomóc, by jak najszybciej wybudować kotłownie gazowe, to wciąż trwa wojna słowna kto zawinił i kto nie dopilnował.

Ile musimy wybudować kotłowni gazowych by wyjść z handlu emisjami? I dlaczego przez te 4 lata nie wybudowaliśmy jednej czy dwóch tych kotłowni żeby nie płacić tyle za emisje? Kłócimy się tylko czy prezes jest dobry, czy prezes jest zły, zamiast zastanowić się co zrobić by pomóc spółce (…). Mówimy, że musimy wybudować 5 kotłowni, wybudujmy tyle by wyjść z handlu emisjami i nie płacić tych 11 mln zł. Tu jest problem, my ciągle kłócimy się o nic zamiast pomóc spółce żeby zbudowała nawet z pieniędzy miasta, by nie oddawać za emisję do budżetu państwa.

Burmistrz odpowiedział, że wystarczy wybudować tylko 2 kotłownie by zejść z emisjami, ale PWKC złożyło kompleksowy wniosek do NFOŚiGW na budowę 5 kotłowni i całej sieci, a teraz oczekuje na realizację. I tak PWKC nie wybuduje tych wszystkich kotłowni jednocześnie, ale zrobi to etapowo i w konsekwencji i tak zejdzie z handlu emisjami. Aneksowanie wniosku dzisiaj wydłuży oczekiwanie na dofinansowanie, bo wszystko trzeba byłoby analizować od nowa i nie wiadomo, kiedy fundusz rozpatrzyłby te projekty, bo 2 lata trwało samo sprawdzanie wniosku pod względem merytorycznym i jego zasadność pod względem obliczeń.

Problem emisji pojawił się w styczniu 2020 r., kiedy okazało się, że zamiast 2 mln zł jakie płaciliśmy dotychczas, musimy zapłacić już 5 mln i z tym sobie poradziliśmy, ale dzisiaj ta kumulacje idzie już tak wysoko (kwota ok. 11 mln zł), że trzeba szukać źródła sfinansowania. Jesteśmy po przetargu energii dla miasta i wzrost cen w stosunku do roku poprzedniego, to 300%.

Zbigniew Belowski dodał, że spółka PWKC zarabia tyle ile jej wolno, reguluje ceny poprzez decyzje URE i po raz pierwszy spotkał się z tym, by przewodniczący rady nawoływał do tego, by spółka zarabiała kosztem mieszkańców.

To jest dla mnie zaczarowana decyzja, która myślę, że szerokim echem odbije się w mieście. Pan przewodniczący Maślanek jest z natury przeciw, w tamtej kadencji i w tej kadencji (...). Trzeba zachować trochę umiaru i trochę zdrowego rozsądku doszukując się ciągle jakiś podtekstów, złych intencji w rzeczach za które miasto nie odpowiada, bo wynikają ze złej polityki rządu. Bo wszyscy dobrze wiemy, że ogromna masa pieniędzy została sprzeniewierzona, bo nie zostały wydane te pieniądze na cele właściwe.

Radna Grzywacz wtrąciła, że to „narzuca nam ktoś inny”, na co radny Belowski odpowiedział, że skoro radna tak uważa, to oznacza iż wcale się nie orientuje ponieważ 23% kosztów energii wraca do budżetu państwa i „państwo ten budżet defrauduje, są źle wykorzystywane”.

Nie mówię, że tylko teraz, ale teraz wyjątkowo źle, bo te kwoty urosły do kolosalnych. Gdyby podjęto w odpowiednim czasie decyzje o przeznaczeniu tych środków chociażby na takie inwestycje jak ta o której dzisiaj rozmawiamy, a nie wydano te pieniądze, moim zdaniem, na rzeczy niewłaściwe, to po prostu dzisiaj moglibyśmy mieć dużo więcej do powiedzenia w kwestii związanej ze zmianą ekologiczną.

Nie wchodźmy w politykę, panie radny – stwierdziła radna Grzywacz i chciała przerwać wypowiedź radnego, bo jak dodała chciałaby już przejść do kolejnego punktu posiedzenia, ale Zbigniew Belowski odpowiedział, że ta polityka dotyczy nas wszystkich, tak jak dotyczy nas to, że obecny rząd wycofał się z umowy na stałe cen gazu, a wprowadził ceny giełdowe i dziś musimy ponosić tego konsekwencje płacąc wyższe rachunki i wyższe ceny za towary i usługi. Wyjaśniał też radnej, że powinna zagłosować za poręczeniem dla spółki, bo jako „poniekąd bizneswoman” rozumie zapewne, że czasem trzeba podjąć taką decyzję, by firma mogła funkcjonować.

Włodzimierz Szałabaj dopowiedział, że spółka PWKC przyszła do rady po pomoc w kwestii uwiarygodnienia jej pozycji w gminie. Kiedy rosły ceny za emisję PWKC samo radziło sobie z problemem, ale teraz, kiedy te ceny tak znacząco wzrosły nie jest już w stanie sfinansować opłat z własnych środków. Dlatego też dziwi się niektórym radnym, którzy mówią, że to źle świadczy o kondycji spółki, choć do tej pory sami nie orientowali się skąd PWKC bierze pieniądze na opłaty mimo doniesień medialnych o ich wzroście.

Dawid Jaroszek próbował uświadomić radnym, że problem spółki jest zbliżony do problemu wzrostu wysokości raty kredytu, która wynosiła 100 zł dwa lata temu, a dziś jest to 700 zł. Łatwo wyobrazić sobie budżet domowy z tak znacznym obciążeniem, ale trudno już przełożyć to na problemy spółki. Paweł Kobylas ponownie zabrał głos mówiąc, że skoro koszt emisji to dziś 11 mln zł, a w przyszłym roku może sięgnie 20, to czy nie lepiej wybudować ciepłownię gazową za 5 mln zł z własnych środków i wyjść z handlu emisjami, niż wpłacać do budżetu państwa ogromne kwoty, które i tak nie są przeznaczane na inwestycje w niskoemisyjne źródła ciepła.

Chyba lepiej jednorazowo przeznaczyć na budowę dwóch kotłowni 10 mln zł nawet z kredytu niż płacić rocznie 11 mln za handel emisjami. Zamiast kłócić się o poręczenie 1 mln zł, to lepiej dyskutować jak znaleźć środki na budowę ciepłowni by skończyć z handlem emisjami.

Grzegorz Wąsik podsumował debatę słowami, że rada udzieliła pożyczki dla KS Proch, dała majątek na rzecz spółki ekoPionki, ale ma problem z udzieleniem gwarancji dla PWKC, choć to ona dostarcza ciepło i wodę dla całego miasta oraz oczyszcza ścieki.

Dla mnie to jest nie do pomyślenia i będę głosował za udzieleniem tego poręczenia.

Radny Maślanek ponownie stwierdził, że poręczenie świadczy wyłącznie o złej kondycji spółki miejskiej, bo „te zaniedbania, które są, to jest obraz tego miliona, które musicie wziąć, bo o emisjach to się państwo nie dowiedzieli w tym roku w styczniu, tylko o emisjach, które unia podniosła te ceny, to państwo wiedzieli już w ubiegłym roku”.

Piotr Nowak, jako przewodniczący komisji finansów dopowiedział, że poręczenie w wysokości 1 mln zł ma swoje źródło w budżecie i są to wolne środki, które nie zostaną wydane, ale zabezpieczone. Jeśli nie zostaną wykorzystane jako poręczenie, bo nie będzie potrzeby spłaty za spółkę rat kredytu, to nadal pozostają w budżecie miasta i mogą być przeznaczone na inny cel.

Michał Golbert odpowiedział na słowa Wojciecha Maślanka, że trudno było komukolwiek przypuszczać, że aż tak wzrosną ceny za emisję skoro pod koniec ubiegłego roku sam premier Morawiecki i jego doradcy prognozowali ceny emisji CO2 w wysokości 17 euro/t w roku 2020, 40 euro/t na rok 2040, a tymczasem w grudniu 2020 r. ta cena sięgnęła już 98 euro/t. Dodać też należy, że raptem 6 lat temu cena za tonę wynosiła 6 euro.

Radni po takiej burzliwej dyskusji zaopiniowali projekt uchwały. Radna Wioletta Grzywacz wstrzymała się od głosu, Wojciech Maślanek był tradycyjnie przeciwny, a radni: Wąsik, Jaroszek, Kobylas i Łyżwa pozytywnie zaopiniowali poręczenie na rzecz PWKC.

Przeczytaj również

Komentarze