Mieszkańcy żądają progów zwalniających

Mieszkańcy żądają progów zwalniających

Mieszkańcy ul. Polnej zwrócili się z „obywatelską interwencją” o montaż progów zwalniających na ul. Polnej. W wyniku remontu nawierzchni kierowcy z gminy zrobili sobie „drogę tranzytową”, a prędkość jaką rozwijają na tym odcinku drogi jest dwukrotnie większa niż dopuszczalna.

Pismo mieszkańców było rozpatrywane już wcześniej przez dwie komisje. Komisja infrastruktury wydała opinię negatywną, ale komisja bezpieczeństwa stwierdziła, że trzeba zamontować spowalniacze skoro mieszkańcy sobie tego życzą. Burmistrz na „obywatelską interwencję” odpisał, ale odpowiedź nie satysfakcjonuje mieszkańców ul. Polnej.

W ostatni poniedziałek na posiedzenie komisji infrastruktury przyszedł mieszkaniec ul. Polnej by odczytać radnym odpowiedź burmistrza, który napisał, że w tym roku budżetowym miasto nie posiada wolnych środków jakie mogłoby przeznaczyć na zakup i montaż spowalniaczy. Dodatkowo poinformował, że w pierwszej kolejności takie progi spowalniające chce montować w pobliżu szkół i przedszkoli, tak jak jest to zrobione przy PSP nr 1 na ul. Niepodległości.

A co nas to obchodzi? – stwierdził mieszkaniec. – Otrzymana od burmistrza odpowiedź na nasze pismo nie zadowala naszych oczekiwań. Uważamy, że jego treść zbywa o niczym (…). Ostatecznie pokładamy nadzieję, że nasza interwencja zostanie załatwiona pozytywnie.

Przewodnicząca komisji podziela zdanie mieszkańców, że konieczny jest montaż progów.

Rzeczywiście na ul. Polnej można tak powiedzieć, że przekraczana jest wielokrotnie ta prędkość niejednokrotnie – mówi Wioletta Grzywacz. – Tam mamy wąski chodnik. W miesiącach letnich dużo osób spaceruje nad staw, więc też tam już należałoby zastanowić się jak rozwiązać tą sytuację odnośnie zachowania właśnie tej odpowiedniej prędkości w tym miejscu.

Kiedyś ta droga była lokalną, a teraz stała się tranzytem, no niestety – stwierdził mieszkaniec i pokazał radnym zdjęcia ulicy z roku 1997 r. i stanu obecnego. – Tam czasowo oceniając liczbę pojazdów, to jest blisko co 5 minut jeden pojazd w jedną stronę albo w drugą.

Paweł Kobylas odpowiedział mieszkańcowi, że na ilość samochodów w mieście i gminie Pionki radni nie mają wpływu. Przez 20 lat wiele się zmieniło i dziś niemal w każdym gospodarstwie domowym jest przynajmniej jeden samochód, a czasem nawet trzy. Dodał także, że nie tylko ul. Polną kierowcy jeżdżą z nadmierną prędkością, bo to jest problem każdej ulicy w mieście, ale nie wszędzie można montować progi.

Już kiedyś rozmawialiśmy na temat montażu progów na terenie miasta i trzeba byłoby ich 100 albo 150 zamontować żeby uspokoić ruch w mieście i żeby zrobiło się bezpieczniej – mówił radny.

Z pisma, które otrzymali państwo od pana burmistrza, odpowiedź wynika, że pan burmistrz stwierdził, że w tym budżecie, w tym budżecie nie ma środków, nie ma środków – do dyskusji wtrącił się Wojciech Maślanek. – Myślę, że w miarę, w miarę posiadania środków wolnych, myślę, że komisja jeszcze raz spróbuje zwrócić się do pana burmistrza reprezentując mieszkańców. Na pewno komisja bezpieczeństwa, której ja też jestem członkiem, na pewno będziemy wnosili o to żeby w przyszłym roku chociaż.

Mieszkaniec zwrócił również uwagę na ruch samochodów ciężarowych, które jadąc od strony Kozienic wjeżdżają w ul. Sienkiewicza.

Ul. Sienkiewicza, to jest bardzo ruchliwa ulica. Tam jest skoncentrowany ruch, tam jest bazar, tam dużo przejść jest dla pieszych. Te ciężarówki nie mają tam prawa bytu. Niech sobie jeżdżą gdzie chcą, a co nas to obchodzi – stwierdził mieszkaniec ul. Polnej. – I ja bym proponował żeby te ciężarówki skierować prosto, tam w stronę ul. Partyzantów i niech sobie okrążają, bo one przeważnie jada tutaj jak kiedyś był tartak, tam do tych firm. Wiozą albo bale jakieś, jakby wspornica pękła, jakby spadły, to by zabiły tam kilka osób. Zresztą nie tylko tam i niech sobie jadą dookoła ul. Partyzantów do ul. Wesołej i mogą sobie potem zakręcać do tartaku. Ja uważam, że w ogóle ciężarówki 40-tonowe nie powinny wjeżdżać w ul. Sienkiewicza. Są i takie kraje, bo czytałem o tym, że nie wpuszczają do miasta TIRów, poza miastem i tam się załatwiają.

Ja tu się zgodzę z panem – odpowiedziała Wioletta Grzywacz. – Ponieważ w mieście Pionki troszkę dziwna polityka jest prowadzona, ponieważ pozwala się rozbudowywać dużym zakładom gdzie popadnie, tak? I nie kieruje się jakiegoś centrum jednego przemysłowego w jednym miejscu, tylko próbuje się wrzucać dodatkowo gdzieś duże zakłady i transport w całym mieście. No nie tak powinno być, bo ludzie też chcą mieć spokój, mieszkają wiele lat niektórzy mieszkańcy, nie są, że tak powiem, że kupują, że przychodzą i kupują działkę i gdzieś, i budują się, tylko tam mieszkańcy mieszkają ileś lat i też uszanujmy to, że ci mieszkańcy mieszkają ileś lat w danym miejscu, a nie pozwalamy jakiejś fabryce, dużej fabryce rozbudowywać się, na przykład tutaj mam na myśli przy ul. Wspólnej, gdzie się zwiększa transport i my sobie zdajemy sprawę jako radni pozwalając na tego typu działania i zdajemy sobie sprawę, że będzie zwiększony ten transport w centrum miasta, gdzie przejeżdża się ul. Żeromskiego, tak? Ul. Zwoleńską skręca się we Wspólną. My decydujemy się na to jako radni, pozwalając np. sprzedać działkę przy ul. Wspólnej na rozbudowę zakładu Soudal. I tylko tyle w tym temacie. Zastanówmy się na przyszłość jako radni, gdzie pozwalamy i jakiemu przedsiębiorcy budować duży zakład żeby te TIRy nam nie jeździły w centrum miasta, żebyśmy w przyszłości zapobiegali takim tematom, tak? No powiem szczerze, że w dużych miastach proponuje się wszystkie zakłady na peryferiach miasta, nie w środku, w centrum miasta.

Mieszkaniec ul. Polnej dodał, że jeżeli przedsiębiorca chce budować zakład, to od razu powinien zaprojektować bazę przeładunkową gdzieś poza miastem.

Nie mogę się zgodzić z taką myślą przewodnią pani przewodniczącej, że my w mieście wydajemy zgodę na budowanie zakładów byle gdzie – stwierdził Włodzimierz Szałabaj. – Takiej zgody jeszcze nie wydaliśmy jako radni. Jesteśmy cały czas przy zakładzie Soudal, który powstał nie za naszej kadencji. Był już ten zakład i on się teraz rozwija. W naszym zasobie dróg są drogi wojewódzkie, powiatowe i one tutaj pozwalają dojeżdżać samochodami z takim tonażem do firm. Jasne, że chcielibyśmy wszystko mieć na obrzeżach, ale nie mamy też takich terenów inwestycyjnych jak pobliski Radom, gdzie można sobie pozwolić na takie fajne strefy przemysłowe. Mamy takie warunki i musimy się z tym godzić. To jest uciążliwe i ja się z tym zgadzam.

Paweł Kobylas dodał, że zwiększony ruch samochodów odczuwają wszyscy mieszkańcy, jak np. ci, którzy mieszkają przy ulicy wylotowej z miasta (ul. Mickiewicza), gdzie intensywny ruch pojazdów zaczyna się już od godziny 5 rano i trwa nieustannie do późnych godzin nocnych.

Jakbyśmy mieli zamknąć miasto dla ruchu samochodów ciężarowych, to trzeba zamknąć całe – stwierdził. – Nie tylko na ul. Wspólnej czy ul. Żeromskiego przeszkadza ruch. Wszędzie przeszkadza. Niestety TIRy u nas w mieście jeżdżą i nie mamy na to żadnego wpływu. Chyba, że zamkniemy miasto dla jakichkolwiek inwestycji i zrobimy się miastem, gdzie po prostu bryczka będzie jeździła i będzie każdy miał spokój. No niestety, cywilizacja postępuje, już nie ma tak jak kiedyś, że nie było samochodów. A morał z tej rozmowy z mieszkańcem jest taki, że w ogóle nie powinniśmy remontować dróg, bo gdyby nadal ul. Polna była dziurawa, to nikt by nią nie jeździł. Została droga wyremontowana i zrobił się problem, bo ludzie za szybko i za często jeżdżą.

Jak będziemy dyskutować na temat dróg w pana okręgu, to może wtedy się pan wypowie – przerwała radnemu Wioletta Grzywacz. Akurat ul. Polna leży w okręgu wyborczym tej radnej.

Grzegorz Wąsik uważa, że odpowiedź burmistrza na pismo mieszkańców jest jak najbardziej właściwa dlatego, że wszyscy radni zdają sobie sprawę jak wygląda budżet miasta i w pierwszej kolejności trzeba zapewnić bezpieczeństwo przy przedszkolach i szkołach, a dopiero później pomyśleć o reszcie miasta.

A mnie jeszcze jedno dziwi – dodał Paweł Kobylas. – Ten pan (przyp. red. mieszkaniec ul. Polnej) miał duże poparcie w mieście w poprzedniej kadencji i dziwię się, że nie zostały zrobione te progi, że nie przyszedł na komisję jak teraz do nas. I tak jak pan radny Wąsik powiedział, najpierw musimy wykonać priorytety, czyli progi w pobliżu szkół, ale słyszeliście co mieszkaniec odpowiedział? „A co nas to obchodzi”. Jak każdy będzie patrzył tylko na swój czubek nosa, to niestety w mieście nigdy nie będzie dobrze.

Przeczytaj również

Komentarze