Modernizacja ulicy Al. Lipowe, hoteli oraz basenu zdaniem części radnych to fuszerki

Modernizacja ulicy Al. Lipowe, hoteli oraz basenu zdaniem części radnych to fuszerki

Komisja infrastruktury, przynajmniej jej zdecydowana część uważa, że czego nie tknie się Robert Kowalczyk, to wszystko jest jednym wielkim bałaganem, nic nie jest zrobione dobrze, podlegli urzędnicy właściwie w ogóle niczego nie kontrolują i ciężko będzie rozliczyć pozyskane środki, bo przecież wszystko jest wykonane źle, żeby nie powiedzieć beznadziejnie. Być może najlepiej byłoby niczego nie robić. „Fachowców” w składzie rady mamy wielu, tylko na razie nikt nie powiedział jak robić żeby dogodzić każdemu.

Przewodniczącą komisji infrastruktury jest radna Wioletta Grzywacz, która mówi o sobie, że „ma doświadczenie na budowach”, stąd też zapewne uzurpowanie prawa do krytykowania wszystkiego. Niemniej ludzi pracujących na budowach, np. przy mieszaniu betonu jest w tym mieście wielu, ale jeszcze nie zdarzyło się by którykolwiek z nich wypowiadał się na temat każdej inwestycji jaka jest wykonywana w mieście. Radna Grzywacz zna się na operatach, szacunkach, projektach, gęstości betonu, jakości asfaltu i grubości farby na ścianach. Jako przewodnicząca komisji ma prawo pytać, dopytywać, wnosić o wydanie dokumentów, prosić o wyjaśnienia. W poprzednich kadencjach samorządu również działały podobne komisje, ale nigdy wcześniej nikt tak wnikliwie nie przyglądał się każdemu centymetrowi ściany czy nie fotografował obiektów po remontach. Choć był podobno jeden taki pan, niekoniecznie radny, o którym chętnie wspominał poprzedni burmistrz mówiąc, że ów jegomość potrafił nawet przesiewać i ważyć piach na budowach prowadzonych przez miasto.

Na środowym posiedzeniu komisji, radni i burmistrz usłyszeli, że wszystko jest skandalicznie wykonane, również budynek dawnego Kasyna został źle wyremontowany i przecieka. Oczywiście przecieka, bo nie było remontu dachu, który okazał się katastrofą zaraz po oddaniu budynku do użytku 10 lat temu. Ale to, co zostało wykonane w ubiegłym roku przynajmniej zniwelowało wciekanie wody opadowej do pomieszczeń biurowych, nie odpadają płytki na tarasach, a sam taras nie przecieka i nie powoduje wnikania wody do obiektu. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku sufit pomieszczenia w którym mieściła się Izba Czarnej Płyty spadł pod naporem wody opadowej, która nie miała odprowadzenia z tarasu na piętrze i przesiąkła przez strop. Co ciekawe, po ubiegłorocznym remoncie pracownicy MOK nie muszą już w okresie jesiennym zaczynać pracy od osuszenia korytarzy z wody, która zalewała budynek, w także pokoje biurowe. Nie ma też cieknącej wody po ścianach i pleśni. Ale to widocznie nadal za mało, by móc mówić o tym iż cząstkowy remont pozwolił zabezpieczyć budynek przez dalszym niszczeniem, choć zdaniem radnego Tomasz Łyżwy „wykonawca nie popisał się”. Zdaniem radnego Maślanka i tak jest źle. Dodał również, że wszyscy członkowie komisji są zszokowani złym stanem inwestycji, choć w trakcie dyskusji okazało się, że ci wszyscy, to jednak nie wszyscy. Radny Jaroszek dziwił się nawet, że będąc na objazdowej komisji widział to samo co pozostali członkowie komisji, ale on przynajmniej widział poprawę warunków modernizowanych obiektów, a radni opozycyjni widzą jedynie to, co jeszcze nie zostało dokończone lub dostrzegają tylko to, co będzie naprawione/wymienione w ramach gwarancji.

Członkowie komisji infrastruktury wizytowali hotele socjalne w trakcie remontu, ulicę Al. Lipowe której modernizacja nie została jeszcze zakończona i odbyli wizytację na basenie miejskim, by stwierdzić, że jest źle, a nawet bardzo źle.

Na komisji stwierdziliśmy sporo nieprawidłowości. Nie wiem czy tutaj… może oddam głos. Nie wiem czy państwo (radni) chcecie tutaj coś powiedzieć w tym temacie czy ja mam zacząć? – rozpoczęła dyskusję radna Grzywacz.

Komisja śledcza radnego Maślanka

Niektórzy radni, idąc za śladem przesłuchań sejmowych komisji śledczych, prowadzą z burmistrzem grę w pytanie-odpowiedź. Jak burmistrz odpowie, to dopiero pytają dalej. Wojciech Maślanek chciał wiedzieć kiedy Robert Kowalczyk odwiedzał prowadzone przez miasto inwestycje.

Panie burmistrzu, kiedy był pan ostatnio na właśnie tych inwestycjach miejskich, które zacytowała wcześniej pani przewodnicząca, czyli basen, modernizacja bloków mieszkalnych Leśna 17, Aleje Lipowe 9 i 13 i modernizacja, przebudowa ul. Aleje Lipowe? – pytał radny, którego wypowiedź zacytowaliśmy w całości (z pominięciem paradźwięków). – Kiedy był pan ostatnio?

Cytat z definicji to przytoczenie dosłownie cudzych słów. Dla Wojciecha Maślanka cytatem jest wymienienie nazw inwestycji. Burmistrz chciał dowiedzieć się jaki cel ma postawienie takiego pytania, ale radny Maślanek wciąż nalegał by Robert Kowalczyk odpowiedział kiedy był ostatnio.

Czy może pan odpowiedzieć? To dalej będę kontynuował – mówił radny Maślanek, choć samo użycie wyrazu kontynuować oznacza, że po prostu robi się coś dalej, więc nie trzeba powielać tego znaczenia. – Niedawno? Ale niedawno to znaczy ile? Miesiąc, dwa miesiące temu?

Nie wszystkim obecnym radnym przypadła do gustu taka forma prowadzenia rozmowy, która niepotrzebnie przedłużała się i niczego konstruktywnego do całej dyskusji nie wnosiła. Kiedy Robert Kowalczyk wymieniał: „wczoraj, przedwczoraj, w piątek i w czwartek”, radny Maślanek przerwał mu wypowiedź i poprosił żeby burmistrz się uspokoił, choć na zdenerwowanego nie wyglądał.

No my akurat byliśmy z komisją, nie tylko ja, ale chyba wszyscy, wszyscy, wszyscy członkowie podkreślam są zszokowani wręcz stanem, jakością i pseudo wykonaniem. A zacznę od końca, od dzisiejszej, od końca, czyli od dzisiejszej wizyty na basenie miejskim.

Radny zaproponował by burmistrz zaraz po komisji albo jutro udał się na basen i zobaczył jak wygląda „pseudo wykonanie”, bo „tam nic nie odpowiada poziomowi, który wykonawca, a pan jako inwestor powinien naprawdę sprawdzić”. Czasem trudno zrozumieć o co chodzi w wypowiedziach radnego Maślanka, który budując napięcie traci odrobinę myśl przewodnią. Krótko mówiąc, zdaniem radnego Maślanka, burmistrz lub urzędnicy powinni na bieżąco sprawdzać postęp prac, a właściwie nadzorować i kontrolować wykonawcę na każdym kroku.

Basen i ten pseudo remont jest do gruntownej, a wręcz nie wiem, użyję słowa kapitalnej poprawki. Już są, już są odbiory, już są odbiory, no dzisiaj akurat po, po odbiorach mieliśmy tą nieprzyjemność oglądać tych niedociągnięć, fuszerek, złej jakości i marnotrawieniu i trwonieniu miejskich środków publicznych. No ja nie będę wskazywał akurat, zdjęcia są uwiecznione w dniu dzisiejszym na komisji i były media i opublikujemy mieszkańcom.

Słowa Wojciecha Maślanka zabrzmiały niczym groźba, choć wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić, że radni uwielbiają fotografować każdy, nawet najmniejszy ubytek. Bo przecież wiadomo jest, że każdy wszystko robi idealnie, nawet jak zabiera głos, to mówi piękną i poprawną polszczyzną, a odczytując zdania z kartki czyta płynnie niczym lektor. Żeby nie zanudzać Czytelników streścimy sens wypowiedzi – chodzi o to, że firma, która przystąpiła do realizacji modernizacji basenu wszystko wykonała źle, wcale nie była najtańsza i nikt nie kontrolował postępu prac. Jednak radni widzieli tylko przebudowane pomieszczenia, ułożone płytki, pomalowane ściany (podobno tylko jedną warstwą, a powinno być kilka), gładzie, które są jak „fale Dunaju” i rozklejone drzwi wejściowe. Dobrze, że nie odkuwali instalacji ze ścian żeby sprawdzać czy aby na pewno wszystkie kable i rurki są równo położone. Trudno pisać o „dochodzeniu komisji” mniej sarkastycznie, ale przysłuchując się dyskusji – nie ma żadnych pozytywów z modernizacji. Żaden z członków komisji nawet słowem nie wspomniał o tym, że dzięki modernizacji (może i źle pomalowanych ścianach i nadal brudnych kaloryferach po malowaniu), basen zmienił swój wygląd i funkcjonalność. Być może żaden z radnych nie korzystał wcześniej z basenu, ale użytkowników będzie cieszyło, że wreszcie pojawiły się szatnie w których można komfortowo przebrać się, bez konieczności robienia parawanów z ręczników czy chociażby chodzić pewnym krokiem po szatniach (a nie jak wcześniej ślizgać się po mokrej nawierzchni ryzykując upadkiem), a nawet będzie można wysuszyć włosy dzieciom korzystającym z basenu w ramach lekcji w-f, nie na raty jak do tej pory, ale wszystkim. Instalacja elektryczna nie wytrzymywała kilku podłączonych w tym samym czasie suszarek domowych, a skoro nie było prądu, to dzieci wracały do szkoły z niedosuszonymi włosami. Te drobne zmiany w użytkowaniu mają się nijak do faktu, że gładź jest nierówna w jakimś miejscu i spod farby przebija plama. Zapewne nieidealnie wyrównana ściana lub krzywa fuga pomiędzy płytkami powinna wyłączyć z użytkowania cały basen.

Oczywiście, nie można nie zgodzić się z radnymi, że wydatkując publiczne pieniądze trzeba przyglądać się każdej złotówce i podczas odbioru inwestycji zwracać uwagę na wszelkie niedociągnięcia. Z tym nikt nie zamierza polemizować, ale biorąc pod uwagę cały zakres wykonanych prac, trudno też „czepiać się”, że gdzieś coś zostało niedomalowane. Skoro nie zostało, to wykonawca musi pomalować ponownie i to nieodpłatnie, bo przecież udzielił gwarancji na swoje prace. I to dotyczy całości modernizacji, nawet tego, czego nie widać gołym okiem.

Jednak pomimo „fuszerki i pseudo remontu” basen miejski przeszedł odbiory przez nadzór budowlany, Sanepid i straż pożarną, teraz wszystko sprawdza POSiR, a obiekt jest sprzątany. W czasie potrzebnym na zapełnienie niecki basenowej, podgrzania i wykonania badań dopuszczających wodę do użytku, wykonawca będzie nanosił poprawki i zapewne pomaluje ściany jeszcze raz, by żadna plama już nie wyszła, a kaloryfery zostaną wyczyszczone. Poprawki nie będą kolidowały z dopuszczeniem wody do użytku, gdyż pomieszczenie z niecką basenową nie było objęte remontem, a więc wszelkie prace poprawkowe odbywać się będą poza strefą samej pływalni.

Pomalowanie ścian i jakość gładzi to jest skandal

Tak twierdzi radny Maślanek, choć ta jakość jest o wiele lepsza od tego, co było dotychczas. Skandalem było na pewno to, że przez blisko 20 lat Sanepid pozwalał warunkowo korzystać z obiektu, bo nikomu nie spieszyło się w wykonaniem niezbędnych prac. Było jak było, dach na głowę nikomu nie spadł, a że dzieci raniły się o zniszczone płytki w niecce basenowej, to przecież nic strasznego. To, że toalety pamiętały remont z lat 80-tych, a szafki były pokrzywione, pordzewiałe i niebezpieczne w użytkowaniu, to również nie stanowiło problemu dla poprzednich władz. Teraz, kiedy basen przeszedł w ostatnich dwóch kadencjach ogromną modernizację, liczy się tylko to, że gładź jest nierówno położona, nieestetycznie pomalowane są ściany i zachlapane kaloryfery, a to przecież prawdziwy skandal.

Wojciech Maślanek chce by już naliczane były kary umowne dla wykonawcy, który powinien być wezwany do natychmiastowego dokonania „poprawek wszystkiego”.

Hotele po remoncie są w gorszym stanie niż przed rozpoczęciem prac

Po skrytykowaniu inwestycji na basenie, trudno oczekiwać, że modernizacja hoteli socjalnych byłaby dla radnych opozycyjnych na tyle satysfakcjonująca, by nie wytykać błędów. Zdaniem radnej Grzywacz to nie jest żaden teren budowy, bo tam mieszkają ludzie. Dawid Jaroszek zapytał więc czy jeśli radna byłaby w trakcie remontu mieszkania, to uznałaby go za wykonany będąc w połowie prac. Podobno jest tak źle, że ludzie nie mają jak tam żyć, tylko koczują, nie mogą korzystać z łazienek i termin zakończenia prac to najwcześniej nastąpi w listopadzie, ale przyszłego roku. Być może niektórzy radni nie bywali w hotelach przed remontem i nie widzieli stanu tych obiektów. Mieszkańcy wielorodzinnych budynków socjalnych przynajmniej od kilkunastu lat prosili władze miasta by zrobiły cokolwiek żeby polepszyć im warunki życia. Przyjęło się stwierdzenie, że w tych trzech budynkach mieszkają tylko rodziny patologiczne, choć to określenie jest mocno krzywdzące, szczególnie dla osób, które mieszkają tam odkąd przyjechały do pracy w latach 50 i później. Nieprawdą jest również stwierdzenie, że „nikt tam za nic nie płaci”, bo choć nie wszyscy, to są jednak rodziny, które regularnie wnoszą opłaty oraz takie, które swoje zadłużenie czynszowe odpracowują. Skoro radna Grzywacz uważa, że dziś mieszkańcy, podczas trwającego remontu, koczują w tych blokach, to jesteśmy ciekawi jakby określiła ich życie jeszcze 2 lata temu? Bo warunki w jakich żyli nie spełniały żadnych standardów oraz zagrażały bezpieczeństwu.

Być może remont hoteli jest fatalny, bo wykonuje go ta sama firma, która dokonała remontu Kasyna przy ul. Zakładowej i basenu, czyli „faworytka burmistrza”. Przecież burmistrz miał „niemiły przykład” wykonywania usług przez tę firmę, a mimo to, wygrała ona przetarg na hotele. Radny Maślanek zastanawia się jak burmistrz rozliczy pozyskane środki zewnętrzne, skoro nie wszystkie prace zostały wykonane, a pierwszy termin oddania inwestycji mija 22 listopada. Dodatkowo pewnie miasto będzie musiało zapłacić kary za brak rozliczenia w terminie, bo już „ogromne kary płaciło za aneks do umowy”. Tu wspomniał słynny program 8.3, który miał być zrealizowany do 2014, ale nie został i nowy burmistrz po wyborach podpisał aneks wydłużający jego realizację bez zgody instytucji przyznającej pieniądze zewnętrzne na ten cel. Wyjaśnienia toczyły się latami i sąd uznał, że miasto musi zapłacić karę 650 tys. zł. Teraz toczą się kolejne postępowania o to, kto jest odpowiedzialny za to, że projekt nie został wykonany w terminie, a winni mają być pociągnięci do odpowiedzialności finansowej, czyli zwrotu do budżetu miasta pieniędzy zapłaconych w ramach kary.

Ponieważ modernizacja hoteli prowadzona jest na tzw. żywej tkance, a więc z lokatorami, trudno było określić dokładny czas zakończenia robót i został on określony szacunkowo na koniec listopada. Podczas komisji radni dowiedzieli się, że termin robót został już wydłużony i nie wszystko jest więc stracone, bo pomimo projektu modernizacji okazało się w trakcie robót, że część rozwiązań np. dostosowania obiektu do potrzeb osób z niepełnosprawnością, nie spełnia oczekiwanych rezultatów i zamiast zniwelować przeszkody, nastarcza nowych. Pewnie instytucje od których miasto pieniądze pozyskało, wyraziły zgodę na wykonanie niezbędnych prac i wydłużyły termin realizacji całości. I zapewne o tym wie również radny Maślanek, ale podczas debaty bardziej medialna jest krytyka, szczególnie, że radny od początku miał obiekcje w sprawie remontu tych trzech miejskich budynków wielorodzinnych.

Ja nie mówię tego żeby panu dołożyć, tylko jest czas żeby pan jako inwestor, jako burmistrz zareagował – wyjaśniał radny Maślanek.

Radna Wioletta Grzywacz prowadziła polemikę z Dawidem Jaroszkiem, który chciał dowiedzieć się czy podczas komisji wizytowali tereny budowy czy obiekty oddane do użytku, bo zarówno inwestycja ulicy Al. Lipowe, jak i modernizacja hoteli nie są zakończone, a więc prace nadal tam trwają, a radni już oceniają ich końcowe wykonanie.

Tam jest remont. Gdyby był nieoddany do użytku, nieużytkowany to by tam ludzi nie było – stwierdziła radna. Dawid Jaroszek odparł, że radna Grzywacz ma takie pojęcie o budowie, jak i on, czyli żadne, co wywołało śmiech Wioletty Grzywacz. – Proszę mi pokazać dokumenty, że ma pani możliwość odbioru technicznego budynku – zaproponował radny Jaroszek skoro Wioletta Grzywacz uzurpuje sobie prawo do oceny wykonania prac, które nie zostały zakończone i wie, że na pewno wszystko jest źle wykonane. – Jako komisja weszliśmy do budynków, które sama pani nazwała, że są w trakcie remontu. Zwracacie państwo uwagę na jakieś niedoskonałości może dlatego, że te budynki nie zostały jeszcze ukończone.

Uwagi radnego Jaroszka spotkały się z upomnieniem przez przewodniczącą (Wiolettę Grzywacz) żeby się uspokoił.

Zazdroszczę państwu od serca tej zawziętości, którą macie do niszczenia czegoś, co się dobrego robi w tym mieście – dodał Dawid Jaroszek. Takie stwierdzenie oburzyło pozostałych członków komisji, bo spotkanie było nastawione na wytykanie błędów, a nie na stwierdzanie, że coś dobrego jednak się dzieje. – Przecież jest jakiś okres gwarancji żeby wprowadzać tam poprawki.

Wioletta Grzywacz odpowiedziała, że radny Jaroszek „myli pojęcia, bo ona na terenach budowy jest od 2003 roku, więc doświadczenie ma w tym zakresie”. W jakim? Tego radna nie wyjaśniła, ale być może chodziło o to, że po 19 latach doświadczenia i bywaniu na budowach ma uprawnienia do odbioru technicznego inwestycji. To trochę tak jak z pasażerem pojazdu mechanicznego, który od 20-30 lat jest wożony, więc doświadczenie ma i może już samodzielnie prowadzić samochód. A że nie posiada prawa jazdy, to nie szkodzi. Ktoś inny np. z powodu złego stanu zdrowia od lat odwiedza lekarzy, więc również ma ogromne doświadczenie i może stawiać skuteczne diagnozy. W naszej radzie miasta jest sporo omnibusów, którzy przecież wiedzą o czym mówią lub jak stwierdził burmistrz: robią wszystko by zaszkodzić z zamiarem przejęcia władzy w mieście.

Podczas komisji głos zabrała również mieszkanka, która jest zbulwersowana wykonaniem ulicy Al. Lipowe i także „ma doświadczenie” w budowie dróg, bo jak sama stwierdziła „jeździła do Warszawy i widziała jak się robi drogi”. Jej zdaniem asfalt jest słabej jakości, a „mam trochę orientacji i wiem jak wygląda asfalt”. „Nie chcę wróżyć, ale jak będzie ciężka zima, to ta nasza ulica będzie z powrotem bardzo źle wyglądała”. Radna Wioletta Grzywacz dodała, że wykończenia studzienek są źle wykonane i „po pewnym czasie się zapadną”. Przypomnijmy, że droga ta jest nadal w trakcie budowy, termin na zakończenie prac jest odległy, ale miasto chciałoby tę inwestycję odebrać być może jeszcze w tym roku.

Firma „faworyzowana” w mieście

Zdaniem radnej Grzywacz, przetarg na remont basenu wygrała firma „którą pan (burmistrz) bardzo faworyzuje w mieście”, bo przecież najtańszej oferty nie złożyła. Robert Kowalczyk odpowiedział, że oferent, który przedstawił najniższą cenę nie podpisał z miastem umowy, gdyż zapomniał uwzględnić w swoich wyliczeniach wyposażenie basenu. Wybrana została więc druga oferta z kolei. Tylko czy zawsze kryterium najniższej ceny, to faktycznie najkorzystniejsza oferta? Warunki najkorzystniejszej oferty zawsze określane są w SIWZ do przetargu. Dodatkowo jeśli najkorzystniejsza oferta przekracza budżet zamawiającego, to może on: unieważnić postępowanie na podstawie art. 93 ust. 1 pkt 4 ustawy Prawo zamówień publicznych lub zwiększyć środki przeznaczone na realizację zamówienia do ceny najkorzystniejszej oferty.

Ja wypowiadam się tak, jak uważam – stwierdziła Wioletta Grzywacz, kiedy Robert Kowalczyk zwrócił uwagę, że „faworyzowanie” jest osobistym odczuciem radnej. – Pracujemy już jako komisja ponad 3 lata i dziwię się, że wydział sobie nie radzi.

A nie radzi sobie, bo zdaniem radnej, pojawiają się zapytania do przetargów. Chce również wiedzieć dlaczego na basenie trzeba było wymienić „jakieś drzwi, które się pojawiały nie wiadomo skąd”, choć chodziło o ich ogniotrwałość, która zgodnie z nowymi przepisami jest inna niż zawarta w projekcie. Radna chciała więc wiedzieć kto odbiera projekty, które zawierają takie błędy. A basen wykonywany był w systemie zaprojektuj i wybuduj, czyli wykonawca wszystkim zajmował się sam i bierze odpowiedzialność za całość, czyli i za projekt, i za jego wykonanie. Skoro drzwi miały niewystarczającą ogniotrwałość, to musi je wymienić na własny koszt i to zrobił.

To w trakcie wychodzą jakieś dodatkowe sprawy, że drzwi nie są drzwiami? – dopytywała radna Grzywacz. Burmistrz odpowiedział, że nie miał wglądu w projekt, bo nie on zlecał jego wykonanie. Basen został oddany i odebrany, ale to nie oznacza, że inwestor nie ma żadnych uwag. Wszystkie usterki, które zostały zauważone będą naprawione. – Panie burmistrzu, ale fale Dunaju na ścianach, radni to tak określili, to nie są jakieś zwykłe usterki.

Zwykła złośliwość – odpowiedział na to stwierdzenie Robert Kowalczyk.

Ja nie wiem czy zwykłą złośliwością były grzejnik niezdjęte do malowania? Za grzejnikami jest pełne no, no… dużo jest nieprawidłowości. Mogłabym panu mnożyć to wszystko. Nie były zdejmowane do malowania, pan zajrzy za grzejnik, to pan zobaczy. Ja mam zdjęcia zrobione. Niech pan nie opowiada, że nie. Farbą ile razy miały być pokryte ściany? Raz czy dwa razy? Jaka jest technologia? – kontynuowała radna. Kiedy redaktor Pionki24 zapytał ile konkretnie jest tych usterek, które zauważyli radni, nie usłyszał niczego precyzyjnego, prócz stwierdzenia, że „na pewno kilkanaście” i są zdjęcia, to trzeba wszystko spisać i policzyć.

Na pytanie burmistrza jak zrobić żeby było i tanio, i dobrze, i bez fuszerek, radna Grzywacz odpowiedziała, że to on jest gospodarzem i zarządza. Jednym słowem bycie radną miejską nie ma absolutnie nic wspólnego z doradzaniem jakimkolwiek, tylko wytykaniem błędów i krytyką. Radna dopytywała także czemu nie są jeszcze zamontowane panele fotowoltaiczne na dachach hoteli, nie ma wszędzie płytek na korytarzach i „łazienek w toaletach”.

Po prostu ludzie tam żyją i koczują – stwierdziła Wioletta Grzywacz. – Nawet nie ma docieplenia zewnętrznej elewacji, tak? Wszystkich budynków. Nie mówiąc już o środku. Byliśmy w środku i widzieliśmy co tam jest (…). Ludzie tam mieszkają w warunkach jeszcze gorszych niż mieszkali. Jeszcze gorzej.

A co było kiedy mieszkańcy prosili o remont?

„Może nie jestem budowlańcem”

To stwierdzenie radnego Łyżwy, który faktycznie z zawodu budowlańcem na pewno nie jest. Jednak potrafi określić, że w tym roku modernizacja hoteli nie zostanie zakończona, a już na pewno nie w terminie. Przypomnijmy, że pierwotny termin upływa 22 listopada 2022, ale został przedłużony. Prace remontowe nadal trwają i gorzej niż było na pewno nie będzie, bo już dzisiaj widać, że hotele stają się jednymi z najnowocześniejszych budynków mieszkalnych w mieście i w tej chwili chyba najładniejszymi.

Na basenie jest dużo takich błahych fuszerek budowlanych – mówił Tomasz Łyżwa, choć radny Maślanek stwierdził zgoła coś innego. A więc błahe czy skandaliczne? Fuszerki czy w ogóle pseudo remont? Czyżby radni opozycyjni nie ustalili jednolitej wersji?

Rząd rozliczy nam basen

Wojciech Maślanek „martwi się” jak rozliczone zostaną „rządowe środki z Polskiego Ładu”, które miasto pozyskało na remont basenu. Bo o hotele na razie nie ma co się martwić skoro pieniądze otrzymaliśmy od marszałka, gdzie ciężko będzie „zasygnalizować nieprawidłowości”, które miałyby spowodować nałożenie kar na źle gospodarującego burmistrza.

Będzie panu bardzo ciężko jako burmistrzowi, jako inwestorowi to rozliczyć – stwierdził radny Maślanek a propos basenu.

Czego radna nie widziała w łazienkach?

Dawid Jaroszek zastanawiał się czy aby na pewno wszyscy byli na tej samej komisji wizytującej hotele. Bo nie rozumie czego radna Grzywacz nie widziała, skoro była w łazienkach w bloku Al. Lipowe 9 i tam są nowe sedesy, umywalki, krany, nowe płytki i świeżo pomalowane ściany. Jest czysto, schludnie, wreszcie normalnie.

To miasto jest rewitalizowane tak jak być powinno, a my jako komisja jesteśmy ze wszystkim na nie od 4 lat. Czy jest chociaż jedna inwestycja w tym mieście, która się państwu podoba?

Oczywiście, że jest – sztandarowa inwestycja starosty radomskiego, czyli budowa szpitala. Tam wszystko wykonywane jest zawsze świetnie, w terminie, czysto, nowocześnie, jednym słowem wspaniale.

Mamy zdjęcia z komisji na dowód tego jak te inwestycje wyglądają – odpowiedziała radnemu Wioletta Grzywacz, a Tomasz Łyżwa dodał, że staną się dowodem.

Odbiór końcowy basenu

Zdaniem radnej Grzywacz odbiór końcowy nie powinien zawierać żadnych uwag. Pamiętajmy, że radna ma wieloletnie doświadczenie na budowach, ale co na to przepisy określające czym jest odbiór i co zawiera protokół odbioru? A więc odbiór końcowy ma miejsce po zakończeniu wszystkich robót budowlanych objętych umową. Jest to moment, w którym inwestor i wykonawca potwierdzają wykonanie zobowiązania określonego w umowie, otwierają prawo do żądania wynagrodzenia ze strony wykonawcy oraz wyznaczają początek biegu terminów rękojmi za wady. Z odbioru końcowego robót strony sporządzają protokół, w którym potwierdzają ww. kwestie, w szczególności prawidłowość bądź nieprawidłowość wykonanych robót, określają ewentualne usterki lub wady wykryte w toku odbioru oraz termin ich usunięcia. Czyli jednak można odebrać obiekt, ale z uwagami zawartymi w protokole – wyrok Sądy Najwyższego Izba Cywilna z dnia 5 marca 1997 r. (II CKN 28/97). Zgodnie z tym samym wyrokiem inwestor obowiązany jest dokonać odbioru, a więc nie ma prawnej możliwości by Robert Kowalczyk nie odebrał od „faworyzowanej firmy” inwestycji. Jednak może mieć uwagi i takie wniósł, ale radni o tym nie wiedzieli, bo nie pytali. Woleli rozwodzić się nad „fuszerkami” i „skandalami”.

Rozklejone drzwi, to również wina burmistrza i wykonawcy, choć właściwie odpowiedzialny za to powinien być ich producent. Ale skoro są wadliwe, to zostaną wymienione.

 

Jeśli ktoś z Czytelników pamięta jeszcze Teatr Młodego Widza, to był taki spektakl o szkole, gdzie padło znamienne: „Źle, źle, źle. Wszystko źle. Siadaj. Dwója”. Taką ocenę radni opozycyjni wystawili burmistrzowi za wykonanie inwestycji. Wprawdzie z poważnych tematów żartować nie wypada, ale czasem na posiedzeniach komisji można poczuć się jak w teatrze. Szkoda tylko, że to nie spektakl, a rzeczywistość.

Przeczytaj również

Komentarze