Nie będzie podwyżek podatków lokalnych. Radni wolą „primum nocere” wpływom do budżetu

Nie będzie podwyżek podatków lokalnych. Radni wolą „primum nocere” wpływom do budżetu

Radni miejscy odrzucili propozycję burmistrza o podniesieniu podatków według wskaźnika podanego przez ministerstwo finansów. Wojciech Maślanek wolałby, aby podatki podnoszone były każdego roku, a nie raz w kadencji. Sam jednak w listopadzie 2022 r. głosował przeciwko podwyżce. Radna Grzywacz przedstawiła wizję „wykańczania” drobnych przedsiębiorców nie tylko podatkami, ale przede wszystkim wpuszczeniem do miasta wielkopowierzchniowych sklepów. Zbigniew Belowski uznał, że część osób woli działać w myśl zasady „primum nocere”, a więc przede wszystkim szkodzić.

Kiedy pojawiają się projekty uchwał odnośnie podatków, skarbnik miasta w uzasadnieniu zawsze podaje stawki obowiązujące, stawki maksymalne i wylicza te proponowane. Podaje także procentowe wzrosty wskaźników, które każdego roku wyliczane są przez GUS. W pionkach ostatnia zmiana podatków uchwalona została w 2017 r., a od tego czasu wskaźniki zmieniały się następująco: 2018 – 1,6%, 2019 – 1,8%, 2020 – 3,9%, 2021 – 3,6%, 2022 – 11,8% i 2023 – 15%. W sumie od ostatniej podwyżki suma wzrostów wynosi 37,7%, jednak rada miała podjąć decyzję jedynie o wzroście na poziomie ostatniego roku, a więc 15% jak podaje rozporządzenie ministra finansów.

Jako pierwszy w dyskusji głos zabrał oczywiście radny Wojciech Maślanek, który „tradycyjnie” zawsze ma wiele do powiedzenia i został „zmuszony udzielić sam sobie głosu”.

Ja krótko tylko, moje zdanie przedstawiłem już na sesji, gdzie, przypominam o sesji, gdzie już procedowaliśmy ten projekt uchwały. Rada wówczas nie przyjęła, odrzuciła ten projekt, nie podjęła uchwały w tym, w tej sprawie. Ja tylko powtórzę moje zdanie. Błędem było pana burmistrza niepodnoszenie przez 5 lat regularnie podatku, stawek podatku od nieruchomości czy od, czy od środków transportowychskoro rada odrzuciła projekt uchwały w sprawie podniesienia podatków, to znaczy, że taka propozycja była, a więc Robert Kowalczyk chciał „błędu” uniknąć. – Dodam tylko, dodam tylko, że pan burmistrz po drodze w tej kadencji, bo w obecnej kadencji, dokonywał zmian, dokonywał zwolnień z podatku i to, i to były to trzeba mocno podkreślić, niemałe kwoty. Niemałe kwoty. Dlatego ja mówię to wyłącznie tylko w swoim imieniu jako radny dysponujący jednym głosem, nie chcę serwować naszym mieszkańcom, bo znajdujemy się i na koniec, i na końcu kadencji, 4 miesiące jest do wyborów, maratonu podwyżek. Maratonu podwyżek chcę podkreślić, bo to jest 3 podwyżki w dniu dzisiejszym i czwartą, którą już od 1 listopada przedsiębiorcy/dzierżawcy/najemcy otrzymali podwyżkę o 20%. Jak wysoka rada zadecyduje w dniu dzisiejszym, to będziemy zaraz, zaraz wiedzieli po głosowaniu. Ja tak w dniu dzisiejszym krótko i to tyle z mojej strony.

Akurat tak się składa, że podatki lokalne zawsze podnoszone są na koniec roku, niezależnie od tego, kiedy wypadają wybory. Widocznie w Pionkach nadal obowiązuje stara zasada, że w roku przedwyborczym, by zadowolić mieszkańców, nie wolno niczego podnosić. Tak było w kadencji Marka Janeczka, gdy rada decydowała jeszcze o cenach wody (dziś wysokość stawki ustalane są przez Wody Polskie) i w kolejnej kadencji nastąpił skokowy ich wzrost. Tak było za Romualda Zawodnika, kiedy nie podnoszono ceny śmieci i zaraz po wyborach również nastąpiła skokowa podwyżka. Tak jest i teraz, ale konsekwencję takich decyzji mieszkańcy odczują w 2024 r.

Radny Paweł Abramowicz rzadko w ogóle zabiera głos podczas wszelkich dyskusji, ale przy omawianiu podatków zapytał:

Ja mam pytanie do pana burmistrza, ponieważ wiemy wszyscy, że na terenie miasta Pionki znajdują się wielkopowierzchniowe sieci handlowe. Chciałbym się zapytać czy te sieci handlowe odprowadzają do budżetu miasta podatki i ewentualnie w jakim udziale? – ponieważ radny jest zwolennikiem niskich podatków, chciałby zapewne, aby drobni, lokalni przedsiębiorcy płacili jak najmniej, za to ci więksi, byli maksymalnie obciążeni. W odpowiedzi radny usłyszał, że każdy, kto swoją działalność ma zlokalizowaną na terenie miasta, płaci podatek od nieruchomości. Dla uzupełnienia informacji – sklepy wielkopowierzchniowe również płacą podatki od nieruchomości, nawet wówczas, gdy działają w budynku wynajmowanym od prywatnego przedsiębiorcy. Największy udział w podatku ma ta gmina, w której dana firma ma siedzibę, bo tam rozlicza się z podatku dochodowego i pewnie o udział w tym podatku chodziło Pawłowi Abramowiczowi, ale tu akurat Pionki nie mają czym się pochwalić, bo żaden ze sklepów wielkopowierzchniowych nie ma w naszym mieście siedziby. Płacą jedynie podatek od nieruchomości.

Radny Paweł Kobylas mówił o wejściu w życie od 1 stycznia 2024 r. maksymalnych stawek podatków jakie zaproponowało ministerstwo, ale z tego błędu wyprowadziła go skarbnik miasta i radny Grzegorz Wąsik – w mieście Pionki wzrost stawki podatku wynosiłby 15% od ceny ustalonej w 2017 r.

Proszę zwrócić uwagę jak wyglądają w tej chwili stawki maksymalne, a jak wyglądają stawki nasze. Grunty związane z działalnością gospodarczą, obecna stawka jest 82 gr, kiedy ta maksymalna jest 1,34 zł. Nasza stawka po ewentualnej podwyżce wynosiłaby 94 grosze, więc ona i tak jest o 40 groszy od stawki maksymalnej – mówił radny Wąsik, dodając, że wiele gmin w Polsce stosuje od dawna maksymalne dopuszczalne stawki. – Weźmy następcą pozycję, budynki mieszkalne: obecna stawka to jest 74 grosze, stawka maksymalna od 1 stycznia 2024 to jest 1,15 zł, natomiast nasza ewentualna stawka to 82 grosze, czyli to jest wzrost o 11 groszy. I ta stawka jest znacznie niższa od maksymalnej, tak jak i pozostałe zresztą stawki. I teraz proszę zwrócić uwagę na jedną rzecz odnośnie budżetu, który procedowały komisje na 2024 rok. Jeżeli te stawki pozostaną niezmienione, to nie wpłynie do budżetu miasta ponad 1 mln złotych. Więc w jaki sposób przy inflacji, przy wzroście obciążeń samorządów i jeżeli chodzi o płace, i inne opłaty, czy za energię elektryczną, ciepło, no praktycznie za wszystko, jak samorząd ma funkcjonować, jeżeli nie rosną wpływy do budżetu miasta? No niestety, ale takie są reguły, że wpływy muszą być, bo jeżeli ich nie będzie, no to w tym momencie albo nie będzie samorząd robił żadnych inwestycji, ale popadał, co jeszcze gorsze, w zadłużenie. Niestety, ale my nie jesteśmy jakimś bogatym samorządem, którego stać na to, żeby nie podnosić stawek podatków mimo inflacji. No powiedzmy to sobie szczerze, wszystkie praktycznie gminy mają wyższe podatki i również uchwalają te podwyżki podatków na 2024 rok. Dlaczego to robią? No dlatego, ponieważ nie miałyby wpływów do budżetów i nie miałyby czym rozporządzać.

Dopowiedział również, że radni w ubiegłym roku również nie chcieli stawek podnosić, a jeśli nie zrobią tego także w tym roku, to w budżecie na 2024 r. będą mniejsze wpływy o 1,3 mln zł – „budżet na 2024, to nie jest budżet dla burmistrza, radnych, tylko to jest budżet również dla mieszkańców. Jeżeli w tym budżecie nie będzie pieniędzy, to może się skończyć tak, że dalej będziemy jeździć dziurawymi drogami, brudnymi ulicami, bo nie będzie na to pieniędzy.

Często tu, przy takich uchwałach z podwyżkami, padają słowa, dzisiaj to wypowiem, ale padają słowa: inne gminy mają wysokie. A ja odpowiem do tych, co mówią – co mnie to obchodzi, jak mają inne gminy? Ja jestem radnym miasta Pionki, a nie gminy Pionki, gminy Koziołkowo, Wyczółkowo czy Dąbrowa jakaś tam – głos zabrał Krzysztof Bińkowski, który nie tak dawno sam podawał jako przykład gminę Starachowice, które wprowadziła opłatę za śmieci na poziomie 28 zł/os, żeby zbilansować system gospodarki odpadami komunalnymi. – Mnie obchodzi jakie my i nasi mieszkańcy mają opłaty. Mówimy, że nie ma, ja do poniedziałku miałem troszkę inne zdanie, zmieniłem tak tokiem myślenia byłej radnej, która mówiła, że tylko krowa zdania nie zmienia. Ponieważ pan burmistrz użył takich słów, że wszystko dobrze w tej kadencji nie robił – Robert Kowalczyk powiedział na komisji, że nie wie, co zrobił źle, kiedy radny Bińkowski w poniedziałek stwierdził, że dużo dobrych rzeczy burmistrz zrobił, ale też dużo źle, a co zrobił źle, to powinien wiedzieć najlepiej. – Jak jest dobrze, to nie musimy straszyć, że będzie, nie będzie a to na to, a to na to, bo na co chcemy, żeby było, to jest, a na co nie ma, to nie ma.

Szanowni państwo, szanowni mieszkańcy, szanowni przedsiębiorcy, bo może tutaj zacznijmy mówić też również o ludziach, którzy pracują w naszym mieście, którzy prowadzą drobny handel, usługi, pomyślmy o tych ludziach, bo cały czas mówimy takimi ogólnikami podwyższmy, zróbmy podwyżki, bo nie mamy w budżecie itd., itd. A kto pomyśli o tych ludziach, którzy właśnie płacą podatki do miasta, prowadzą działalność, zatrudniają osoby w tym mieście? Powiem państwu, dlaczego. Dlatego co się z tym wiąże? Podwyższając podatki, ci drobni przedsiębiorcy będą płacić większe podatki od wynajęcia lokalu. Musimy wziąść to naprawdę pod uwagę – mówiła radna Wioletta Grzywacz, której wypowiedź cytujemy dosłownie. – I musimy sobie zdawać z tego sprawę, że po prostu to pociągnie od razu za tym podwyżki od, od tych lokali, więc zastanówmy się czy warto rzeczywiście podnosić na chwilę obecną te podatki? No bo tak jak powiedziałam, będziemy powoli wykańczać tych małych przedsiębiorców.

Podatek od nieruchomości nie jest jednak tym, co może „wykańczać małych przedsiębiorców”. Sama składka ZUS to ok. 1.600 zł plus dodatkowa składka zdrowotna, która nie może być niższa niż 381 zł. Po zmianach i wprowadzeniu Polskiego Ładu, składka zdrowotna wynosi: 9% od dochodu dla przedsiębiorców rozliczających się na zasadach ogólnych i 4,9 % od dochodu w przypadku przedsiębiorców, którzy wybrali do rozliczeń z fiskusem podatek liniowy, a podatnicy rozliczający się na zasadach ryczałtu ewidencjonowanego w zależności od wysokości przychodu: od 60% do 180% kwoty przeciętnego wynagrodzenia. Tej „składki” nie można już odliczyć w żaden sposób, więc jest to kolejny podatek do zapłacenia. Podatek od nieruchomości jest dla przedsiębiorcy kwotą, który zaliczany jest do kosztów prowadzenia działalności i można go odliczyć zmniejszając wysokość podatku do zapłacenia na rzecz fiskusa.

Radny Dawid Jaroszek starał się w najprostszy możliwy sposób wytłumaczyć radnym czy są wpływy do budżetu miasta i wydatki na podstawie budżetu domowego. Jeśli wpływy (pensje itp.) są na tym samym poziomie lub mniejsze, a koszty codziennego życia wzrastają, to nie można sobie pozwolić na zakup np. nowego telewizora, lepszego ubrania. I niby radni to rozumieją, niby mają świadomość tego, że przez wprowadzenie Polskiego Ładu samorządy utraciły wiele dotychczasowych wpływów, to jednak decydują się na niepodnoszenie żadnych wpływów, choć obliguje ich do tego ustawa i stale chcą wprowadzać nowe wydatki do budżetu. Jednak zadłużać miasta w nieskończoność również się nie da. Radny Jaroszek również wspomniał o wysokich kosztach prowadzenia działalności gospodarczej. Posłużył się przykładem piekarni, której właściciel zatrudnia pracowników, a więc musi do ceny chleba doliczyć wzrost płac dwukrotnie każdego roku z powodu inflacji, wzrost cen gazu potrzebnego do wypieku chleba – nawet o 900%, wzrost cen produktów potrzebnych do zrobienia produkty, który sprzeda końcowemu odbiorcy. I są to wzrosty kosztów zupełnie niezależne od miasta i do tego w takiej wysokości, że spora część lokalnych wytwórców czy usługodawców zakończyła swoją działalność. I nie wykończył ich lokalny podatek od nieruchomości, bo ten nie zmienia się przecież od 2017 r.

Zawsze powtarzałem, że nigdy nie namawiam nikogo z radnych do głosowania za czy przeciw. Jedyne do czego namawiam, to do zdrowego rozsądku i do myślenia bardziej perspektywistycznie o przyszłości, nie o tym co będzie jutro, bo nie wiem co będzie jutro, bo jutro nas może nie być, bo takie jest życie. Nie wiadomo czy będziemy w kolejnej radzie miasta i czy my chcemy, ktoś tu powiedział kiedyż, żabę podrzucać kolejnej radzie? Weźcie pod uwagę, że sami ją sobie państwo podrzucicie, jeśli będzie w kolejnej radzie miasta.

Ja opieram się przede wszystkim na tym co obserwuję, co słyszę w oficjalnych wypowiedziach i w żaden sposób nie mogę sobie tego sensownie połączyć. Z jednej strony pan przewodniczący był uprzejmy powiedzieć oględnie, że chce ukarać pana burmistrza za to, że nie podnosił podatków. Z drugiej strony radna Grzywacz przedstawia nam wizję upadku małych i drobnych przedsiębiorstw w wyniku podniesienia podatku o parę groszy mówił radny Zbigniew Belowski. – Od dłuższego już czasu, z pełnym przekonaniem to mówię, zawiązała się w tej radzie koalicja, która mnie nie przekonuje w swojej argumentacji, bo najczęściej są to wypowiedzi o charakterze populistycznym, która ma jedną zasadę, pierwszą – primum nocere, czyli po pierwsze szkodzić. Ponieważ to, o czym mówiłem wielokrotnie, brak wyobraźni prowadzi do tragedii. Wystarczy tylko trochę wysilić swoje myślenie, żeby zrozumieć, że pociągnięcia finansowe, które miały miejsce niedawno, czyli niewyrażenie zgody na podniesienie cen zbiórki i obróbki śmieci, w tej chwili te drobne kwoty, które są zaproponowane, że niewprowadzenie tego w obieg finansowy miasta doprowadzi do rzeczywiście konsekwencji bardzo poważnych. Nasze oczekiwania są duże, oczekiwania mieszkańców też są duże. Podatki to jest jedno z głównych źródeł takich tworów społecznych jak właśnie miasta. Podatki są niczym innym jak składką, naszą składką na nas samych, na przyszłość naszego miasta szeroko rozumianą, na każdego z nas w jakimś stopniu i każdego mieszkańca.

– Ja tak naprawdę powinnam tutaj poprosić ad vocem do tego co powiedział pan radny Belowski, ale powiem tak, panie radny, żeby wiedzieć co przeżywają przedsiębiorcy, to trzeba nim być, to jest po pierwsze. I powiem panu jeszcze jedną sprawę. W Pionkach powstają sieciówki, bardzo widzę, że jest to tutaj promowane, coraz więcej tych sieciówek się pojawia – próbowała argumentować radna Grzywacz, choć trudno zrozumieć co ma wspólnego z podniesieniem stawki podatku od nieruchomości o poziom wskazany przez ministra finansów do ilości „sieciówek”. – Tym samym…Panie Belowski, w tej chwili ja mam głos tak, że powie pan później. Promujemy małych przedsiębiorców, dajemy im tutaj możliwości rozwijania się, budowania swoich sieci itd. tym samym niszczymy lokalnych małych przedsiębiorców. Ci przedsiębiorcy idą na bezrobocie i szukają pracy, po jakimś czasie, jeśli znajdą pracę dobrze płatną wyjeżdżają z miasta i tyle mamy z tych podatków.

Paweł Abramowicz ponownie zabrał głos, który stwierdził, że odnosi wrażenie, iż radnym miejskim bardziej zależy na budżecie miasta niż na budżetach domowych mieszkańców.

Ja osobiście uważam i zdania nie zmienię, podatki powinny być niskie, a dlaczego? Ano dlatego, że im więcej pieniędzy w kieszeniach mieszkańców, tym bardziej mieszkańcy mogą się bogacić po pierwsze, po drugie żyć godnie i inwestować w swoją przyszłość, w przyszłość własnych dzieci. I chciałbym tutaj zacytować pewnego polityka, który powiedział bardzo mądre słowa: wy nie musicie nic ludziom dawać, wy przestańcie im zabierać, a ludzie sami sobie poradzą.

Chyba jednak radny nie do końca przeliczył, ile przeciętny mieszkaniec Pionek płaci podatku od swoich nieruchomości – głównie od mieszkania w bloku i garażu (choć spora część mieszkańców podatek od ogródków działkowych i garaży płaci np. do starostwa), lub posesji prywatnej na której posadowiony ma dom. Zaproponowany wzrost o 15% nie daje możliwości by mieszkańcy mogli się wzbogacić tak znacznie, by zainwestować w przyszłość swoich dzieci. Chyba, że to być niewielka inwestycja. Przeciętny mieszkaniec zapłaciłby rocznie o kilkanaście złotych więcej niż do tej pory, więc taką kwotę ciężko liczyć w kategorii inwestowania. Nie można nie zgodzić się z tym, że nikt nie lubi podwyżek. Chyba, że są to podwyżki płac czy innych świadczeń. Radna Grzywacz najchętniej wygoniłaby z miasta wszystkie sieci handlowe, bo to byłaby szansa dla lokalnych przedsiębiorców, którzy nie musieliby iść na bezrobocie z powodu wyższej stawki podatku. Tylko gdyby nikt podatków nie płacił za nic, to skąd byłyby te wszystkie „rządowe pieniądze”, o których tak chętnie wspominają radni z grupy primum nocere, jak ich określił radny Belowski? Nie byłoby również na niepodatkowane diety radnych, które są dla niektórych jedynym źródłem dochodu.

Ja krótko pozwolę sobie tylko zapytać przed głosowaniem, bo wszyscy radni wiedzą, że pan burmistrz wraz z panią skarbnik składając projekt budżetu, budżetu na 2024 rok już, mogę to powiedzieć, aportem wpisała pani skarbnik i te dokumenty również przedstawiła radzie miasta Pionki, jak i Regionalnej Izbie Obrachunkowej czy takie działanie jest zgodne z prawem? Prosiłbym tu jeszcze naprawdę o szczegółową odpowiedź – mówił radny Wojciech Maślanek, który po 9 latach zasiadania w radzie miasta raczej powinien doskonale zdawać sobie sprawę, że projekt budżetu jest niczym innym jak założeniem poziomu dochodów i wydatków. Skoro jest to jedynie założenie, to zawsze można je zmodyfikować, a nad tym czuwa Regionalna Izba Obrachunkowa.

Radnych nie przekonały żadne argumenty. Wszak do wyborów 4 miesiące, więc wyborcy na pewno nie będą zadowoleni, że muszą płacić więcej. A już na pewno nie będą zadowoleni ci, którzy posiadają duże nieruchomości oraz budynki oraz środki transportu, z których czerpią swe zarobki. Taki przedsiębiorca byłby doskonałym wsparciem finansowym zbliżającej się kampanii wyborczej, więc nie można ograniczać jego finansów. Wpływy do budżetu też nie mają dla niektórych znaczenia, bo im mniejsze będą, tym mniej inwestycji zostanie wykonanych i tym samym będzie można wykorzystać w kampanii kilka argumentów przeciwko obecnemu burmistrzowi. Spora część mieszkańców nie zna tajników finansów miasta i nie sprawdzi wiadomości przekazywanych przez kandydatów w kampanii.

Projekt uchwały odrzucili radni: Abramowicz, Bińkowski, Grzywacz, Łyżwa, Maślanek i Kobylas. Za byli: Belowski, Szałabaj, Nowak, Wąsik, Jaroszek i Pacan. Troje radnych było nieobecnych na sesji.

Szkoda, że nie udało się przeprowadzić pozytywnego głosowania tego projektu uchwały, bo ma to bezpośredni wpływ na budżet, który żeśmy opracowywali. Wiemy, że 1,3 mln w budżecie, to są naprawdę bardzo duże pieniądze. I na to wygląda, że teraz przystępując do obrad nad budżetem na 2024 rok będziemy mieć pomniejszone niektóre zadania, niektóre wydatki – oświadczył po głosowaniu radny Włodzimierz Szałabaj.

I ja krótko również chciałbym zabrać głos i złożyć oświadczenie po głosowaniu. Jak wspomniałem, podałem argumenty w debacie, jestem przeciwny fundowaniu mieszkańcom podwyżek. Mieliśmy na to czas całe 5 lat regularnie o kilka groszy podnosić w listopadzie co roku stawki podatku, na pewno mieszkańcy nie odczuliby tego tak drastycznie, jak jedna, jak jedna podwyżka na, na 5 lat. I jeszcze jedno szanowni państwo, naprawdę głosując pochylmy się nie tylko, że radny ma głosować to co, naprawdę nie kierujcie się tym, co pan burmistrz przedstawi, tylko prosiłbym brać wszystkie argumenty pod uwagę. A to, a propos mojego przedmówcy, panie radny Szałabaj, jeżeli przez 5 lat nie podnosiliśmy podatku, pan burmistrz nie składał takich projektów uchwał – powiedział radny Maślanek, który na samym początku sesji sam mówił, że była taka propozycja w ubiegłym roku, ale rada ją odrzuciła.

Włodzimierz Szałabaj odpowiedział, że „były już projekty uchwał o podniesienie podatków w 2022 r., nie wyraziliśmy jako rada zgody. I chcę tylko przypomnieć jedną ważną rzecz, że to my, jako rada miasta jesteśmy odpowiedzialni za ten budżet. To my go realizujemy, my naszymi decyzjami powodujemy, że burmistrz może wykonywać zadania na rzecz miasta. 1,3 mln, które teraz zostało, można powiedzieć usunięte z budżetu będzie miało skutki dla rozwoju naszego miasta. To nie radny ma obowiązek dbać o finanse mieszkańców, to rząd RP podnosi minimalne płace i to na nich spoczywa ten obowiązek, żeby nie było dysproporcji. A od nowego roku, doskonale wiemy, że będzie ponad 4 tys. minimalna płaca, a razem z pochodnymi od tego, to będzie w granicach 5,6 – 5,8 tys. będzie kosztował taki pracownik”.

Również w kwestii podwyżki o 15% podatku od środków transportu ci sami radni zadecydowali, by jednak pozostały na poziomie uchwalonym w 2017 r. Podnosząc ten podatek o 15% w sumie w ciągu roku do budżetu miasta wpłynęłaby kwota ok. 160 tys. zł, ale radni zgody na podwyżkę nie wyrazili, gdyż uznali, że 24 tys. zł w skali roku od wszystkich pojazdów ciężarowych powyżej 3,5 tony, ciągników siodłowych powyżej 3,5 t, od przyczep i naczep o dopuszczalnej masie całkowitej zespołu pojazdów powyżej 12 ton czy od autobusów, to kolejna z serii niepotrzebnych podwyżek, które zrujnują budżety biednych mieszkańców. Nie od dziś wszak wiadomo, że niemal każdy emeryt lub osoba bezrobotna posiada ciągnik siodłowy z naczepą lub własny autobus, a już na pewno takimi właśnie pojazdami porusza się przeciętna rodzina z małymi dziećmi, której dochody plasują się na poziomie najniższej krajowej. Po raz kolejni więc miejscy radni zadbali o finanse nie zwykłego mieszkańca, a raczej wyłącznie tych przedsiębiorców, którzy wykorzystują takie maszyny do prowadzenia działalności zarobkowej.

Wysokość podatku od nieruchomości i środków transportu uchwalana jest zawsze pod koniec roku kalendarzowego, w terminie, który daje możliwość obowiązywania od 1 stycznia kolejnego roku. Tak się akurat składa, że w 2023 r. uchwały we wszystkich gminach podejmowane są na 5 miesięcy przed wyborami samorządowymi. Wejście w życie Polskiego Ładu sprawiło, że wiele samorządów musiało sięgnąć po uchwalenie maksymalnych stawek podatku od lokalnych. Po ogłoszeniu 26 lipca 2021 r. projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, gminy zaczęły liczyć straty w budżetach spowodowane zwolnieniem podatkowym w PIT podatników do 26 roku życia czy tzw. Estoński CIT. Widmo utraty płynności finansowej stało się realne dla wielu gmin, które nie uzupełniają tego ubytku w swoich budżetach poprzez wprowadzenie zmian w podatkach na które mają wpływ. Samorządy, które do tej pory uchwalały stawki na poziomie niższym, aniżeli maksymalny, zdecydowały się, a raczej zostały zmuszone do ich podwyższenia. W Pionkach od 2017 r. stawki w ogóle się nie zmieniały. Kiedy w połowie 2021 r. ogłoszono Polski Ład, a później nastąpił nagły wzrost inflacji, burmistrz zdecydował się przedstawić radzie miasta projekt uchwały o podniesieniu stawki, ale nie do maksymalnego poziomu, a jedynie o wskaźnik inflacyjny. Rada oczywiście projekt odrzuciła, a teraz Wojciech Maślanek pyta czemu co roku nie było takich projektów. Przed 2022 r. nie było to konieczne, ale Polski Ład wymusił na samorządach podjęcie mało popularnych decyzji.

Przeczytaj również

Komentarze