Nie będzie poręczenia kredytu dla ekoPionki

Nie będzie poręczenia kredytu dla ekoPionki

Podczas VIII sesji RM w dniu 23 maja odbyła się gorąca dyskusja nad udzieleniem gwarancji dla spółki. Radni mieli wiele pytań, ale nie mieli ich komu zadać, bo podczas posiedzenia nieobecny był burmistrz oraz prezes spółki. Uznali więc, że procedowanie nad udzieleniem zabezpieczenia odłożą na inny termin, czyli po rozmowie z władzami spółki.

Projekt uchwały był szeroko omawiany podczas posiedzeń poszczególnych komisji i choć radni wielokrotnie zwracali się do burmistrza o dostarczenie dokumentów finansowych spółki, a sam Robert Kowalczyk obiecał, że tuż po Wielkanocy odbędzie się spotkanie z prezes i radą nadzorczą ekoPionki, to do dnia sesji radni pozostali bez żadnych informacji.

W projekcie uchwały, zaopiniowanej przez komisję budżetową negatywnie, znalazły się dwa znaczące dla budżetu zapisy: pozyskanie blisko 2,5 mln zł z kredytu na remont ul. Fabrycznej oraz 500 tys. gwarancji bankowej dla ekoPionki.

Jeżeli chodzi o kredyt na inwestycję, to myślę, że nie będzie żadnych problemów – debatę rozpoczął wiceprzewodniczący Stanisław Pacan. – Składaliśmy wnioski, otrzymaliśmy dofinansowanie, więc teraz raczej nie powinniśmy rezygnować (…). Każdy z nas może mieć jakieś uwagi do tej spółki ekoPionki i ja też, ale jeżeli rozważamy w tej chwili 500 tys. jako gwarancję i te środki musimy mieć zabezpieczone w budżecie żeby oni mogli dalej ten kredyt spłacać, to uważam, że gdybyśmy dziś nie podjęli tej uchwały i nie zabezpieczyli tych środków, to należy domniemywać, że w miesiącu czerwcu lub lipcu jeśli nie będą mieć ekoPionki pieniędzy na spłacenie tego kredytu, bo im się kończy okres spłaty, to bank wchodzi im na konto.

Kredyt obrotowy został uruchomiony w czerwcu ubiegłego roku. O tym fakcie radni dowiedzieli się w połowie maja i jedyną informacją jaką uzyskali od skarbnik miasta, było to, że spółka korzysta z kredytu na pokrycie bieżącej działalności. Nie dowiedzieli się w jakiej wysokości kredyt został wykorzystany, ale mają udzielić gwarancji na kolejny okres 1 roku.

Uważam, że powinniśmy udzielić im tej gwarancji żeby oni mogli do końca roku budżetowego spłacić tę kwotę, bo tam pozostało prawdopodobnie 275 tys. zł i zwrócić się do pana burmistrza aby od piątku zaczął myśleć jak należy zrobić i co należy zrobić, aby dokonać restrukturyzacji tej spółki. Jak ją przeorganizować i czy to będzie zakład budżetowy, czy jednostka budżetowa, tak żeby od 1 stycznia 2020 r. był nowy podmiot, który musi być i musi działać ponieważ on jest potrzebny na codzienne gospodarowanie i funkcjonowanie naszego miasta – mówił Stanisław Pacan.

Radna Wioletta Grzywacz, jak większość radnych, była zupełnie odmiennego zdania ponieważ spółka ekoPionki kilkakrotnie otrzymywała szansę na poprawienie swojej sytuacji.

Spółka ma również swoje nieruchomości (przyp. red. w momencie tworzenia spółki miasto przekazało znaczący majątek na rzecz ekoPionki), ma również działki na które może uzyskać zabezpieczenie. Spółka powinna już radzić sobie sama. Trzeba zająć się reorganizacją tej spółki, bądź nawet jej zlikwidowaniem i wcieleniem do PWKC aby powstała jedna spółka. Na pewno wszyscy pracownicy zachowaliby swoje stanowiska pracy.

Nie wiem czy ktoś jest w stanie odpowiedzieć mi na to pytanie odnośnie ekoPionki, bo pan Stanisław powiedział tu, że jest wykorzystane 275 tys. zł, ale to jest kwota wynikająca z raportu na dzień 31 grudnia 2018 r. – mówił Grzegorz Wąsik. – Chciałbym zapytać jak wygląda konkretnie wykorzystanie tego kredytu obrotowego na dzień dzisiejszy? Nie na 31 grudnia, bo mamy już koniec maja. Chciałbym zadać pytanie pani prezes, czy spółka jest w stanie uregulować ten kredyt obrotowy rzeczywiście do końca roku.

Paweł Kobylas przypomniał, że na poprzedniej sesji radni przyznali spółce 100 tys. zł pożyczki, która miała być wykorzystana na zakup potrzebnego sprzętu, przynajmniej tak twierdził Robert Kowalczyk.

Pan burmistrz nas wtedy zapewniał, że w ciągu tygodnia odbędzie się spotkanie z panią prezes i zarządem. No niestety minął miesiąc czy już prawie półtora miesiąca i dalej nie doszło do tego spotkania. W końcu my dajemy panu burmistrzowi te pieniądze czy dajemy spółce ekoPionki? Bo jak widzę, to ekoPionki wcale nie chce z radnymi rozmawiać tylko ma w stosunku do nas żądania.

Radny Włodzimierz Szałabaj pytał skarbik o skutki finansowe niepodjęcia uchwały.

Czy jak my nie damy tego kredytu, to czy my nie będziemy obciążani?

Spółka ma majątek przekazany aportem w wysokości 692 tys. zł – mówiła skarbnik Beata Pietrus. – Banki oceniając kondycję finansową kredytobiorcy analizują, chcą wziąć ten majątek do zabezpieczenia, jakby po swojemu wyceniają tą wartość. Akurat był u nas przedstawiciel tego banku ze swoimi ofertami i poinformował, że ich sposób przeliczania, ale to nie tylko ich sposób, ale też wielu innych banków, to jest 50% wartości księgowej. Na tyle wyceniana jest wartość majątku do zabezpieczenia kredytu. W przypadku ekoPionki będzie to kwota 346 tys., a więc niższa niż wartość zaciągniętego przez ekoPionki kredytu i stąd ta konieczność drugiego zabezpieczenia w postaci gwarancji udziałowca.

Jednym słowem kwota kredytu obrotowego ekoPionki przekroczyła zabezpieczenie. Skarbnik odniosła się do udzielonej przez radnych pożyczki w wysokości 100 tys. zł. Okazuje się, że do chwili obecnej nie została nawet sporządzona umowa pomiędzy miastem a spółką.

Konsekwencje (przyp. red. nieudzielenia gwarancji zabezpieczenia kredytu), to na pewno bank nie przyjdzie od razu do urzędu i nie będzie chciał zablokować naszych rachunków bankowych, ale na pewno podejmie kroki zmierzające do odzyskania swoich środków finansowych, które włożył właśnie w naszą spółkę.

Chciałem zauważyć, że według mojej najlepszej wiedzy w ekoPionki zatrudnionych jest w chwili obecnej łącznie 58 pracowników – mówił Kamil Panufnik. – Również według mojej najlepszej wiedzy kwota tego kredytu w jakiś sposób służy na zaspokajanie miesięcznych wynagrodzeń. Nieprzyznanie tej kwoty w pewnym momencie, pewnie już w lipcu spowoduje, że będą pewnie problemy z wynagrodzeniami dla pracowników eko.

Po słowach pana Kamila czuję się po raz drugi szantażowany – powiedział Dawid Jaroszek. – Mieliśmy już sytuację, kiedy wtargnęła pani prezes z połową pracowników ekoPionki. Mamy maj, minęło trzy miesiące, a my po raz kolejny tę samą sytuację. Dla mnie to jest troszeczkę dziwne. Do tej chwili nie znamy stanu faktycznego spółki i jak wyglądają jej sprawy finansowe.

Do projektu w sprawie zmian w uchwale budżetowej nie można podejść ot tak, żeby go przegłosować – głos zabrał Wojciech Maślanek. – Jeżeli my naprawdę nie mamy zastrzeżeń do pieniędzy, które pozyskaliśmy od wojewody mazowieckiego w kwocie 2,4 mln zł, to podzielam obawy moich przedmówców jeżeli chodzi o kwotę pół miliona poręczenia majątkowego dla naszej spółki i zacytuję jeszcze raz pana Stanisława, „naszego dziecka”. Spółka ekoPionki to jest dziecko, które nigdy nie powinno się narodzić. Tyle strat ile miasto już założyło, a spółka ta nie przyniosła żadnych dochodów. Mamy ciągle kredyty, a obsługa tego kredytu obrotowego jest w granicach 100 tys. zł rocznie. To my mamy w tej chwili zagłosować za? My nie rozmawialiśmy z panią prezes, z panią księgową, która by nam przedstawiła rzetelne informacje na temat stanu. Omawiając raport o stanie miasta dowiemy się jakie są zobowiązania i należności spółki. Jestem przeciwny przyznaniu tej gwarancji w kwocie 500 tys. zł gdyż musimy podejść w sposób odpowiedzialny. Gdy rozmawialiśmy w grudniu pan burmistrz powiedział, że na 3 miesiące chce spróbować i zobaczyć stan tej spółki, i pani prezes została wyznaczona przez radę nadzorczą generalnie do zamknięcia tej spółki lub przekształcenia w jedną z PWKC. Moim zdaniem, bardzo dobry pomysł, bo nie stać nas na dwie spółki. Nikt nie straci pracy. Większość pracowników wchłonie spółka PWKC, część przejdzie pod wydział urzędu miasta, bo jest stworzony przecież wydział komunalny i ochrony środowiska, także są tu naprawdę możliwości w tym obszarze. Później pan burmistrz przekazał nam informację, że spróbujemy do czerwca. Miało odbyć się właśnie to spotkanie z panią prezes, panią księgową, z radą nadzorczą. My powinniśmy uzyskać od rady nadzorczej i od pani księgowej opinię czy ta spółka w ogóle może dalej funkcjonować. Jeżeli my mamy sobie fundować spółkę działającą na kredyt i ciągle do niej dokładać, i zadłużać miasto, to myślę, że nie tędy droga. Kolejna sprawa, to mija kolejny termin o którym mówił pan burmistrz, który mówił, że spróbujmy do września. Dlatego myślę, że jako odpowiedzialna rada powinniśmy podjąć decyzję o nieudzieleniu w tym momencie tej gwarancji. Myślę, że pilne spotkanie całej RM z panią prezes, z panią księgową i radą nadzorczą wiele spraw nam wyjaśni. W ciemno na zasadzie domniemań mamy głosować?

Chciałbym zadać jeszcze jedno pytanie, które pozostanie bez odpowiedzi, bo nie ma kto na nie odpowiedzieć – ponownie głos zabrał Grzegorz Wąsik. – Jakie w ubiegłym roku były koszty obsługi tego kredytu? Jak była pani prezes, to mówiła, że leasing urządzenia kosztuje, więc chcę się dowiedzieć ile kosztuje ten kredyt, który został zaciągnięty? Druga rzecz, która mnie zbulwersowała w tym momencie, bo rada podjęła jednogłośnie uchwałę o tym żeby udzielić spółce 100 tys. zł pożyczki na sprzęt, którym spółka będzie realizowała przedsięwzięcia. I teraz dowiadujemy się, że minęło parę tygodni i te pieniądze dalej są w urzędzie i pożyczka nie została udzielona spółce ekoPionki. A spółka miała, tak przynajmniej mieliśmy przedstawione, potrzeby sprzętowe od łopaty po urządzenia bardziej skomplikowane, bo nie ma w tej spółce niczego. Okazuje się, że pieniądze leżą, te tanie pieniądze, natomiast te, które kosztują czyli pieniądze w kredycie obrotowym są wykorzystywane. Ja tego nie rozumiem. To jest jakaś nowa dziedzina ekonomii, która nie jest mi znana.

Ze słowami radnych zgadza się Stanisław Pacan, ale mówił, że rozmawiają o tym, co dzisiaj mają na papierze, czyli o zapisach w projekcie uchwały na udzielenie poręczenia spółce, której trzeba dać szansę.

Jeżeli im damy gwarancję tego kredytu, to do grudnia i od grudnia jest ściana. Koniec. I niech pan burmistrz myśli co dalej ma z tym zrobić.

Mam dwa pytania. Pani Beatko, pani powiedziała, o ile dobrze usłyszałem, że wartość majątku spółki wynosi 690 tys. zł. – głos zabrał Piotr Nowak. – W raporcie podpisanym przez burmistrza majątek spółki jest wyceniony na 2 mln 908 tys. zł, więc dlaczego jest taka rozbieżność? Jeżeli wartość majątku spółki jest 2,9 mln zł, to powinna dostać bez problemu kredyt w wysokości ok. 1,5 mln. Nie zgadzam się z wypowiedzią pana Stanisława, że dajmy kolejne pieniądze. Dajemy, bo udzielając gwarancji mamy pół miliona zablokowane w budżecie miasta. My tych pieniędzy nie możemy ruszyć.

Skarbik dopowiedziała, że wartość 690 tys. zł jest wartością nieruchomości należących do ekoPionki, a nie całego jej majątku. Bank nie jest zainteresowany sprzętem należącym do firmy, bo najłatwiej będzie mu sprzedać budynki w przypadku, gdyby spółka nie spłaciła swojego zobowiązania, a miasto nie udzieliło gwarancji finansowej.

Ale jak spłacą, to nam zostaną. A jak nie spłacą, to nam zabiorą, ale nie 500 tys. zł, tylko tyle ile spółka zaciągnęła – odpowiedział na szybko Stanisław Pacan, a Piotr Nowak stwierdził, że za te pieniądze miasto może wykonać jakiś chodnik, wziąć mniejszy o tę kwotę kredyt.

W tym raporcie, który otrzymaliśmy niedawno zobowiązania spółki, to ogółem wynoszą 1 mln 111 tys. zł – kontynuował Piotr Nowak. – Należności, to 309 403 zł na koniec grudnia 2018 r, czyli spółce brakuje ok. 800 tys. zł. Z czego zwróci ta spółka i z czego spłaci ten kredyt? Jeżeli ktoś mi na to pytanie udzieli odpowiedzi, to podniosę rękę i zagłosuję za udzieleniem tej gwarancji finansowej. Na dzień dzisiejszy wg moich wyliczeń, spółka po prostu nie spłaci tylko będą następne pieniądze, następny kredyt i wszystko spadnie na miasto.

Również jestem za dawaniem spółce szansy, ale czy pan, panie Stanisławie usłyszał od kogokolwiek tutaj, że spółka będzie w stanie na koniec roku spłacić ten kredyt na zero? – dopytywał radny Wąsik. – Ja takiego zapewnienia nie słyszałem.

Stanisław Pacan dopowiedział, że miał nadzieję iż na ostatnim posiedzeniu komisji na którym omawiany był projekt uchwały, obecna będzie prezes spółki ekoPionki albo rada nadzorcza i szczerze porozmawiają z radnymi na temat stanu finansowego spółki.

W poprzedniej kadencji jako jeden z dwóch radnych byłem przeciwny powstaniu tego dziecka na świat, skoro tak w cudzysłowie tę spółkę nazywamy – mówił Krzysztof Bińkowski. – Ale jeśli już ją powołaliśmy, to jak każde dziecko, powinno mieć też odciętą pępowinę. Póki co, to powołaliśmy sztuczny twór, bo nie boję się tego słowa użyć i jestem przerażony funkcjonowaniem tego tworu pod nazwą ekoPionki. W tamtej kadencji miałem bardzo wiele wątpliwości i w tym momencie, na dzień dzisiejszy już wiem, że były one uzasadnione.

Piotr Nowak przypomniał, że podczas posiedzenia połączonych komisji złożył wniosek do burmistrza aby z projektu tej uchwały wykreślił punkt dotyczący gwarancji dla ekoPionki. Burmistrz wniosku nie uwzględnił choć został on przegłosowany przez radnych wchodzących w skład komisji budżetowej. Radny nie wnioskował o całkowite wykreślenie, ale odroczenie zapisu do czasu aż nie dojdzie do spotkania z przedstawicielami spółki ekoPionki lub do momentu dostarczenia dokumentów finansowych.

Chciałbym ten swój wniosek podtrzymać żeby wnioskodawca wycofał te 500 tys. zł. Można zrobić bardzo szybko spotkanie i jeżeli władze spółki nas przekonają do tego, aby udzielić tego poręczenia majątkowego, to przecież zawsze można zwołać nadzwyczajne posiedzenie. Rada spotkała się w poniedziałek na takiej nadzwyczajnej sesji w sprawie kąpieliska. Po spotkaniu ze spółką, po przedstawieniu dokumentów finansowych możemy taką uchwałę podjąć. Do innych zapisów tej uchwały nie mam żadnych zastrzeżeń.

Cały czas mam odczucie, że wymaga się czegoś od nas – na koniec dyskusji głos zabrał Dawid Jaroszek. – W tym wypadku wymaga się od nas tylko funduszy, a w drugą stronę też wypadałoby odrobinę kultury i żeby ktoś faktycznie przedstawił ten stan jak to naprawdę wygląda. Bo tylko my, jako jedna strona jesteśmy do czegoś obligowani, natomiast ta druga strona kompletnie milczy, unika nas. I jest jeszcze jedna najważniejsza rzecz w tej sprawie – wydaje mi się, że sami pracownicy, jako osoby najbardziej zainteresowane, powinny się faktycznie dowiedzieć jaki jest stan przedsiębiorstwa w którym pracują.

To ja bym chciał poprosić pana burmistrza, panią burmistrz, panią sekretarz, żeby od następnej sesji, jeśli są uchwały dotyczące danej spółki, jednostki, to żeby jednak kierownicy, prezesi, dyrektorzy byli obecni na posiedzeniu – dodał Krzysztof Bińkowski. – Chcielibyśmy też rozmawiać z nimi, a nie z powietrzem.

Wiceburmistrz stwierdziła, że skoro jest tak dużo kontrowersji w tej sprawie, to wycofuje z obrad projekt uchwały budżetowej. Tym samym radni nie podjęli głosowania ani w sprawie poręczenia dla spółki, ani modernizacji ul. Fabrycznej. Konsekwencją wycofania była również wykreślenie z porządku obrad procedowania Wieloletniej Prognozy Finansowej oraz udzielenia zgody na zaciągnięcie kredytu w kwocie 2 mln zł.

Przeczytaj również

Komentarze