Nie chcą podwyżki za śmieci. Lepiej dopłacać z budżetu oraz uszczelniać system i ludzi

Nie chcą podwyżki za śmieci. Lepiej dopłacać z budżetu oraz uszczelniać system i ludzi

Co jakiś czas powraca temat opłat za odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. Ostatnia podwyżka została wprowadzona w 2020 r. i obowiązuje od 1 stycznia 2021 r. do dziś, choć w tym czasie wiele zmieniło się na rynku odpadów, a instalacje w których zagospodarowywane są pionkowskie śmieci wielokrotnie podnosiły już swoje ceny. I znów miejscy radni rozpoczęli debatę na ten temat, choć jak uważa radny Maślanek tych rozmów jest zbyt mało i ma nawet pomysł na projekt uchwały w tej sprawie, który rzekomo miałby rozwiązać śmieciowy problem. Oczywiście ów pomysł gotów byłby nawet przedstawić, ale twierdzi, że burmistrz o śmieciach rozmawiać nie chce, choć sam ostatnio pytał, który to już raz Robert Kowalczyk przedstawia uchwałę w sprawie podwyżki za odpady. Rada zawsze te propozycje odrzuca, wcześniej dyskutując godzinami w tej sprawie, ale wciąż tych rozmów niektórym za mało. Nie wyrazili zgody na podwyżki stawek opłat, wiedzą, że za rok bieżący trzeba z budżetu dopłacić 800 tys. zł do śmieci, podjęli stosowną uchwałę w tym temacie, ale jednocześnie nie wyrazili zgody, by z budżetu miasta taka kwota została zapłacona.

Też na pewno państwu znany temat, chociażby z uwagi na to, że na poprzedniej sesji, czy jeszcze wcześniejszej mieli państwo uchwałę o dopłacie do systemu gospodarowania odpadami komunalnymi, co wskazuje jednoznacznie, że pobierane opłaty nie wystarczają na pokrycie kosztów tych usług. Zaproponowane w tym projekcie uchwały stawka miesięczna dla jednej osoby zamieszkującej nieruchomość to 28 zł, która wynika bezpośrednio z niebilansowania się systemu w tym roku, powiększonej o 6,5% inflacji, to jest z kwoty 26 zł do 28 zł inflacja i z 21 na 26 różnica w dochodach i kosztach. Z tego niedofinansowania wychodzi 26 zł, a z poziomu inflacji 28 zł. To jest kwota, która jest potrzebna. W projekcie uchwały budżetowej na rok przyszły oczywiście wpisana jest kwota 3,3 mln zł. W tym projekcie jest zapis, że wszystkie dochody uzyskiwane z tego tytułu przeznacza się na pokrycie kosztów funkcjonowania systemu. Raczej trudno będzie znaleźć w przyszłorocznym budżecie wolnej kwoty 800 tys. zł czy 900 tys. zł z racji wzrostu cen, wynagrodzeń pracowników. To na pewno wpłynie na koszty składowania odpadów komunalnych w naszej instalacji, czyli w Radomiu. Stąd zasadne, niemalże konieczne podjęcie tej uchwały w takiej formie jak mówi projekt.

Podczas posiedzenia komisji budżetu i finansów radni zaproponowali, by stawka od osoby wynosiła 26 zł, a upust za kompostowanie odpadów zielonych wzrósł do 3 zł/os.

To są pieniądze, które generalnie rzecz biorąc, mieszkańcy płacą w naszym mieście podatki i oczekują od nas, żebyśmy my właściwie te podatki wydawali, żebyśmy poprawiali ich standard życia i to jest ten element, że jak się produkuje coś, coś się robi, to za to trzeba zapłacić, bo to jest usługa. My mieszkańcy robimy te odpady, no i ktoś to obrabia, utylizuje, poddaje recyklingowi, to wszystko kosztuje. Nic za darmo już nie ma i tanio już na pewno nie będzie – mówił radny Szałabaj. – Mnie po prostu szkoda tych 800 tys., bo wiem, że są ulice do zrobienia. Ja już tak mówię ulice, bo najczęściej o tym temacie rozmawiamy. Mówimy o ul. Boh. Studzianek o chodniku, mówimy o chodniku na ul. Fabrycznej, wspominamy o chodniku na ul. Pokoju, wspominamy ulicę i chodnik na Marii Konopnickiej. No to jest 800 tysięcy. To jest naprawdę dużo kasy na konkretne, małe, fajne zadania. Mnie to aż po prostu przykro jest, że nie czujecie państwo tego, że tyle razy podchodzimy do tych śmieci i one ciągle wracają jak bumerang.

Dodał, że w poprzedniej kadencji rada nie podniosła stawki za śmieci do koniecznego poziomu, bo zbliżały się wybory samorządowe i problem podrzucili swoim następcom, a sytuacja wokół odpadów ciągle się zmienia.

I mówienie, że kilka razy już podnosiliśmy. Tak, ale cały czas koło tych śmieci zmienia się sytuacja. Nic nie stoi w miejscu, tylko idzie do przodu. I nawet takie proste uszczelnienie systemu, które już tutaj pan burmistrz wiele razy mówił też nic nie daje, bo to jest uczciwość mieszkańców. Jedni mieszkają i nie płacą. Jedni mieszkają, pracują poza terenem naszego miasta, przyjeżdżają i płacą tu. Różne są konfiguracje. Ja myślę, że mieszkańcy oczekują od nas tego, żebyśmy my poprawiali ich standard życia. A wkładając te pieniądze z tych chodników, z ul. Fabrycznej, z ul. Pokoju, z Konopnickiej do tych śmieci, to my wyrzucamy do nich te chodniki, tę infrastrukturę do Radkomu, do Otwocka, do jeszcze wielu innych instalacji (…). Każdy oczekuje od nas żebyśmy mu posprzątali, to jest normalne zadanie. Mieszkaniec wystawi worek i chce mieć zabrane. Chociaż połowę tego worka, żeby wystawiał, to już jest o wiele lżej i taniej. Już nie wspomnę o chodnikach na Alejach Lipowych, na Leśnej przy wspólnotach, przecież tam koło Ogródka Jordanowskiego, tam wszystko do roboty czeka, a my to wyłożymy do Radkomu i do Otwocka, i jeszcze do innych instalacji, a i do Ryk, bo to ostatnio Ryki przyjmują zielone.

Tak, pieniądze są potrzebne na wszystko tylko, że nie należy też zapominać, że my już tą stawkę za odbiór śmieci komunalnych podnieśliśmy prawie 100%. Prawie 100%. Prawie 100%. Jak wtedy pan radny, pamiętam chyba dokładnie, radny Maślanek na komisji, przewodniczący rady miasta na sesji rady miasta Pionki podnosił, że nic nie da nam ta, nam ta podwyżka. Nic. Kompletnie – stwierdził radny Maślanek, który ostatnio próbował udowodnić, że gospodarka odpadami nie bilansuje się, bo przedsiębiorcom ekoPionki nie podnosi ceny. Jednak firmy, sklepy i wszystkie nieruchomości niezamieszkałe zostały wyłączone z systemu już na początku tej kadencji. Miało to spowodować zmniejszenie dopłat z budżetu miasta do odpadów i przyniosło efekt. Jednak na przestrzeni lat ceny na składowiskach wzrastały kilkukrotnie, a rada miasta nie zdecydowała się na żadną z proponowanych podwyżek opłat.

Kompletnie nic. I to, i to, i to zresztą wyliczenia, wyliczenia to pokazują, bo za każdą podwyżką, bo można sobie sprawdzić każdy projekt, ubywa nam, ubywa nam mieszkańców z systemu – kontynuował radny Maślanek. „Kompletnie nic” radnego jest niestety całkowicie chybionym określeniem. Skoro w 2018 r. stawka od osoby wynosiła 10,50 zł, a dziś mówimy o 26 zł, to faktycznie jest to znaczący wzrost. Jednak, skoro za gospodarkę odpadami komunalnymi, czyli odbiór, transport do instalacji, utylizację, recykling, składowanie itp. trzeba rocznie zapłacić 4,1 mln zł, a obowiązująca stawka 21 zł przynosi w sumie kwotę 3,3 mln zł, to jednak podwyżka dała budżetowi coś więcej niż „kompletnie nic”. Gdyby przy dzisiejszych kosztach nadal obowiązywała stawka 10 zł/os, to z budżetu miasta trzeba byłoby dołożyć nie 800 tys. zł, a blisko 2,5 mln zł. Widocznie dla radnego Maślanka kwota ponad 1,6 mln zł to właśnie kompletnie nic, żadne pieniądze. Z systemu faktycznie ubywa mieszkańców, bo jakoś tak się zawsze w życiu składa, że więcej osób umiera niż się rodzi. Przecież problem demografii miał rozwiązać sztandarowy program rządu, czyli 500+, który pod względem przyrostu naturalnego okazał się jednak „kompletną” klapą. Ostatnie lata wyżu demograficznego przypadają na lata 80-te XX wieku, później już z każdym rokiem było pod tym względem tylko gorzej.

Tylko w 2022 roku zmarło w Pionkach 221 osób, tylko w 2023 zmarło 176 osób, a urodziło się w tym czasie 75 dzieci, a w 2023 66 dzieci – wyjaśniał na sesji Robert Kowalczyk na zarzut radnego Pawła Kobylasa, że za każdym razem, gdy proponowana jest podwyżka, to coraz mniej osób jest w systemie. – Jeżeli będą Pionki zmierzały w tym kierunku panie radny Kobylas, to niedługo będziemy zamykali 2 szkoły, bo będziemy mieli dzieci na tylko jedną. I tak naprawdę miasto zamiast się rozwijać, będzie się zwijało i nie będzie to winą ani burmistrza Kowalczyka, ani radnych, tylko sytuacji jaka mamy na rynku związanym z ilością dzieci, z przemieszczaniem się ludzi itd. Dlatego niech pan, panie radny nie dziwi się, że ubywa z systemu mieszkańców, bo z miasta niestety z roku na rok nas ubywa.

– I system mamy nieszczelny. Nieszczelny. Pan burmistrz się uśmiecha, kiwa głową. Panie burmistrzu no przecież pan za to odpowiada. To nie rada miasta za to odpowiada, tylko pan – uważa radny Maślanek. Jednak niektórzy nasi miejscy radni znają przypadki tych mniej uczciwych mieszkańców, którzy wpisali nieprawdę w swoich deklaracjach. Co z tym zrobili? Kompletnie nic. A to byłby krok do uszczelnienia systemu. – Pan tylko kiwa głową, ale panie burmistrzu, no jak, jak, jak mieszamy już czy, czy, czy równamy chodniki z, z dopłatą do śmieci, no to trzeba też, też, też, też poruszyć a co na to mieszkańcy, czy ich na to stać? 7 złoty to jest mało? To jest bardzo dużo od, od mieszkańca. Naprawdę nie wszyscy są, nie wszyscy biorą diety, nie wszyscy są dobrze sytuowani, tylko też musimy, musimy ten czynnik społeczny wziąć pod uwagę.

Burmistrz chciał dowiedzieć się od Wojciecha Maślanka, dlaczego radni nie zdecydowali, by każdego roku podnosić cenę za odpady, by później mieszkańcy nie musieli otrzymywać skokowej podwyżki. Radny Maślanek uważa bowiem, że błędem burmistrza było, że każdego roku nie składał projektów uchwał w sprawie podwyżek podatków lokalnych. Mówił, że można była co rok podnieść „troszeczkę”, ale ani w ubiegłym roku, ani w tym radni nie wyrazili zgody nawet na „troszeczkę” wyższe podatki. Śmieci też o „troszeczkę” podnosić nigdy nie chcą.

No właśnie i dlatego panie przewodniczący Maślanek, dlaczego co roku nie podnosimy troszeczkę? Jak pan mówi troszeczkę na tym podatku jakbyśmy co roku podnosili. To może troszeczkę na tych śmieciach jakbyśmy co roku podnosili, a pan już 5 razy co roku jest przeciw. I troszeczkę też się nie dało.

– Panie burmistrzu, no jeszcze raz powtórzę, 8 lat w Garbatce Letnisko, 5 lat w Pionkach, no to pan jest organem wykonawczym. Ja tylko chcę podkreślić, że 8 lat i 5, 13 lat. I to pan, panie burmistrzu, to pan wnosi do rady miasta. Jak pan poprosi przewodniczącego, to ja przygotuję, zapewniam pana odpowiedni projekt, że rada miasta myślę, że porozmawiam z radnymi i będzie przyjęty. Dziękuję – stwierdził rezolutnie Wojciech Maślanek, który lubi mówić o sobie w trzeciej osobie. Już dwa razy rada miasta przygotowała „odpowiedni projekt”. W jednym zapomniano o skutkach i grupa radnych nie przewidziała, że na realizacje przyjętej uchwały potrzebne są jeszcze zmiany w budżecie, a drugim razem tak bardzo chcieli udzielić powiatowi wsparcia finansowego, że kompletnie zapomnieli, iż wyszli poza swoje kompetencje i dodatkowo nie dopatrzyli, by ich projekt uchwały mógł mieć jakąkolwiek moc sprawczą, to potrzebne są dodatkowe dokumenty. Wojewoda uchylił „odpowiedni projekt rady miasta”, nie funkcjonuje on w obiegu prawnym, bo radni nie podjęli nawet próby jego zmiany zgodnie z obowiązującymi normami prawnymi, choć wciąż powołują się na niego jakby nadal obowiązywał. „Kompletnie” nie mają świadomości, że choć uchwałę podjęli w dobrej wierze, to jednak z takimi wadami, że nie mogła być uznana za prawo lokalne. Otrzymali nawet konkretne wskazówki jak uchwałę poprawić, ale… z jakiegoś powodu tego nie zrobili.

Burmistrz po słowach radnego Maślanka stwierdził, że w takim razie czeka na ten projekt uchwały stworzony przez przewodniczącego i który rozwiąże problem z ciągłymi dopłatami z budżetu miasta do śmieci.

A, no trzeba porozmawiać panie burmistrzu, ustalić wszystko panie. Pan, pan nie chce rozmawiać, a mówi, a mówi pan, że oczekuje – odpowiedział radny Maślanek, który przecież sam stworzenie projektu zaproponował, a o śmieciach rada z burmistrzem rozmawiała już kilkanaście razy w trakcie trwania tej kadencji. Każda składowa gospodarki odpadami komunalnymi została rozłożona na czynniki pierwsze, łącznie z cenami poszczególnych frakcji za tonę, ilością oddawanych śmieci, poziomem segregacji itp. Nigdy grupa opozycyjna nie chciała uwzględnić nawet uchwał Radkomu o wprowadzanych podwyżkach i zawsze podnosili jeden argument: ludzi nie stać na płacenie więcej za śmieci. Tyle, że w naszym mieście wszyscy złożyli deklarację, że swoje odpady będą segregowali według frakcji, a śmieci wystawiali do wiat zgodnie z harmonogramem ich odbioru, co upoważnia do niższej stawki opłat. Segregowanych właściwie odpadów mamy coraz mniej, bardzo dużo liczba mieszkańców w ogóle nie segreguje, przed wiatami śmietnikowymi bez przerwy ktoś wysypuje gruz, wystawia opony, stare meble i sprzęt elektroniczny, choć można to za darmo oddać w PSZOK. Nikt nie chce płacić 42 zł/os za możliwość zupełnego niesegregowania swoich odpadów (choć obowiązek segregacji wymusza ustawa). Uszczelnienie systemu powinno objąć nie tylko właściwą liczbę osób zamieszkujących daną nieruchomość, ale także uwzględniać czy to konkretne gospodarstwo domowe faktycznie segreguje odpady i jest uprawnione do zapłaty 21 zł, czy raczej płaci 21 zł, choć wszystko wyrzuca do jednego kontenera. Dodatkowo stawka za odpady jest prognozą pokrycia kosztów. Nie da się przewidzieć, ile dokładnie każda rodzina tych śmieci wytwarza i ile ogólnie (w tonach) tych śmieci jest wywożonych w każdym miesiącu. Śmieciarki są ważone na wjeździe na instalację, bo faktury za przyjęcie odpadów są wystawiana na podstawie ich ciężaru. Te dane są oczywiście dostępne, także dla radnych. Mogą sprawdzić, ile dokładnie ton i jakich frakcji wyjechało z Pionek i przeliczyć faktyczne koszty.

Jako przewodniczący komisji muszę wrócić do propozycji, która padła na poprzednim posiedzeniu – wtrącił Piotr Nowak. – Stawka była zaproponowana przez jednego radnego, który dziś jest nieobecny, jako wynikowa z wyliczeń pana burmistrza tu przedstawionych, że na dzień dzisiejszy brakuje do 26 złotych na osobę i to 26 zł zostało powiększone o 6,5%, o poziom inflacji, co daje 27,69 zł, w zaokrągleniu 28 zł.

Przedstawione wyliczenia dotyczą tylko kosztów za ten rok. Od 1 stycznia wzrasta jednak ponownie najniższa krajowa, więc wszelkie usługi na składowiskach odpadów znów wzrosną. Podwyżka, nawet do 28 zł nie uwzględnia więc przyszłych wzrostów kosztów, więc w 2024 r. też trzeba będzie do odpadów dopłacić z budżetu. Tyle, że mniej niż obecnie. Dopłaty mogą być dokonywane z dochodów bieżących, a tymi są m.in. podatki i opłaty lokalne.  Dochody bieżące można przeznaczyć na wydatki bieżące, a więc m.in. właśnie wspomniane chodniki, ulice itp. Jak ujął to radny Szałabaj – te wszystkie chodniki wyrzucamy do śmieci.

Ja już swoje zdanie również wyraziłem. Będę głosował przeciw, dlaczego? – mówił na sesji radny Maślanek, choć jego decyzja o głosowaniu przeciw wnioskowi burmistrza nikogo już nie zaskakuje. – Dlatego panie burmistrzu, przypomnę wszystkim, mieszkańcom szczególnie, że nasza kadencja, że w naszej kadencji już dwukrotnie stawkę za śmieci podnosiliśmy z 10,50 na 21, czyli o 100%. – W tamtej kadencji rada nie chciała podnieść stawki opłaty za śmieci, bo akurat zbliżały się wybory, więc ten przywilej spadł na początku tego samorządu. Jednak nie nikt inny jak właśnie radny Maślanek mówił, że burmistrz mógł co roku podnosić podatki lokalne, to nie byłoby to tak drastyczne dla mieszkańców. Gdyby tak rada decydowała o corocznej podwyżce za śmieci o kilka złotych, to teraz nie trzeba byłoby skokowo podnosić aż o 6 zł, ale np. o 2 zł/osoby. Raz jest źle, że burmistrz nie składa projektu, żeby podnosić opłatę każdego roku, zaraz jest również źle, bo prosi każdego roku o podniesienie opłaty za śmieci, nawet wielokrotnie w ciągu roku, a rada i tak nie przyjmuje podwyżek. – Ja nie wiem panie burmistrzu, bo przecież pan ma od tego urzędników, pracowników czy aby w dostatecznym procencie czy dostatecznym stopniu uszczelnili ten system. Ja będę zawsze to podkreślał i moje, i moje wszyscy państwo argumenty pamiętacie – nic nam nie da podnoszenie ciągle tej stawki w przypadku braku nawet próby większego uszczelnienia, większego. Nic nam nie da, nawet te 26, które pan burmistrz raczył zmniejszyć o 2 złote, tą autopoprawkę panie burmistrzu pan przedłożył. Naprawdę nie wiem czy u nas nie mamy pomysłu w samorządzie na, na załatwienie tej sprawy? Może, może czas sięgnąć po doświadczenia innych. – Z doświadczeń innych samorządów warto korzystać, by zbilansować system i np. w Warszawie, kiedy obowiązywały stawki od osoby system nie chciał się zbilansować, podobnie było, gdy wyliczali opłatę za śmieci według ilości zużytej wody. Teraz w stolicy płaci się od mieszkania i nagle system jest szczelny. W Pionkach płacenie od osoby się nie sprawdza, metoda od wody nie uzyskała akceptacji radnych, więc faktycznie może warto skorzystać z pomysłu wprowadzenia opłaty od lokalu? – Może trzeba skorzystać z doświadczenia innych gmin. Bo panie burmistrz jak radny Maślanek może głosować za podwyżką w kwocie 5 złotych każdemu mieszkańcowi, który jest w systemie, jak pan burmistrz w swojej gminie płaci chyba 16,50 tylko? – Ale cytując radnego Krzysztofa Bińkowskiego: co mnie obchodzi inna gmina, jak ja jestem radnym w mieście Pionki. – No i tu sięgam po gminy ościenne, jak każdy sięga po Dęblin i nie wiem Warszawę czy Radom, no ale są gminy, które mają te stawki niższe. Ja wiem, że zaraz ktoś powie, że gminy mniejszej no nie, no nie, nie, no nie można porównać do gminy takim jakim jest miasto Pionki, ale może się zastanówmy, naprawdę trzeba, trzeba usiąść w końcu i ten 5-letni problem trzeba załatwić. Naprawdę zacznijmy od niepodnoszenia, bo to już będzie no szanowni państwo ponad 100% gdyby rada, bo ja nie wiem jaka będzie decyzja rady miasta Pionki. – O blisko 100% radni podnieśli np. swoje diety. I tak chociażby przewodniczący rady zamiast 1.900 zł pobiera od 2022 r. 3.200 zł miesięcznie. Może w tym przypadku również należałoby uszczelnić system, bo skąd aż taki wzrost kosztów w tym zakresie? Wówczas bez żadnej debaty podniesiono o prawie 100% dietę każdego radnego.

System gospodarki odpadami jest stale uszczelniany, o czym również informował radnych burmistrz na wcześniejszym posiedzeniu komisji finansów na której obecny był radny Wojciech Maślanek.

Tylko od 1 stycznia do 31 października wystawiono 100 wezwań do właścicieli nieruchomości i dzięki temu dopisano 96 osób do systemu. Tylko w okresie 1 styczeń do 1 październik przekazano do zarządców i administracji wspólnot 37 pism w celu weryfikacji i dzięki temu dopisaliśmy 33 osoby. Jeżeli chodzi o zabudowę jednorodzinną, to właściwie skontrolowaliśmy wszystkie te domu w których byli zgłaszani obywatele Ukrainy i dzięki temu dopisaliśmy 12 osób do systemu. Wysłaliśmy 42 wezwania do właścicieli firm, których podejrzewaliśmy, że nie maja podpisanej umowy na odbiór odpadów, no ale tutaj okazało się, że te umowy wszyscy mieli. Więc proszę zobaczyć, czy robimy coś w tej sprawie czy nie robimy?

Podczas dyskusji pojawiała się propozycja, że jeżeli miasto nie ma z czego ciągle do śmieci dopłacać, a radna nie chce podjąć decyzji o podwyżce opłat, to najlepszym rozwiązaniem będzie zmiana regulaminu i harmonogramu odbioru śmieci z wiat.

Za podwyżkami opłat od 1 stycznia 2024 r. z 21 zł/os na 26 zł/os. z ulgą 3zł/os za kompostowanie głosowali radni: Belowski, Szałabaj, Jaroszek, Nowak, Wąsik, Pacan. Przeciwni byli: Bińkowski, Kobylas, Maślanek, Łyżwa, Grzywacz, Abramowicz.

Przeczytaj również

Komentarze