Nowe inwestycje nad Stawem Górnym. Domki kampingowe, pomosty i nowe urządzenia rekreacyjne. Taka inwestycja jest Pionkom niepotrzebna

Nowe inwestycje nad Stawem Górnym. Domki kampingowe, pomosty i nowe urządzenia rekreacyjne. Taka inwestycja jest Pionkom niepotrzebna

W ubiegłym roku miasto Pionki złożyło wniosek na Rozbudowę potencjału turystycznego miasta Pionki, a chodzi o realizację nad Stawem Górnym na kwotę 1 mln 82 tys. zł. Wkład własny to 265 tys. zł. Jednak te pieniądze postanowił zabrać z budżetu radny Wojciech Maślanek i przeznaczyć je na wykonanie nowej nakładki asfaltowej na Al. Lipowych wkoło parku i na ul. Asnyka. Za 265 tys. zł takiej inwestycji w infrastrukturze drogowej zrobić się nie da, a zanim pojawiłyby się nowe nakładki, to najpierw trzeba zainwestować kilka milionów złotych w budowę kanalizacji. Zabranie z budżetu kwoty na wkład własny powoduje również rezygnację z dotacji w wysokości ponad 1 mln zł oraz pozbawienie się wpływu na zwiększenie dochodów miasta.

Radny Maślanek nie wierzy, że zarząd województwa mazowieckiego przyzna Pionkom dotację na budowę „absurdalnych domków nad stawem”, choć miasto nie tylko na rozbudowę potencjału turystycznego sięgnęło po środki zewnętrzne, bo również na budowę drogowego układu komunikacyjnego w rejonie ul. Polnej w Pionkach.

Te pieniądze, to jest kwestia uchwały zarządu województwa mazowieckiego. Natomiast chcę powiedzieć, że to nie jest tylko to, że stracimy 1 mln zł, ale my, jako samorząd, który może dostać określone pieniądze, bo to jest do kwoty 4 mln zł na 2 zadania, no to pozbawimy się tej dotacji jako samorząd, bo już następnego wniosku nie będziemy mogli złożyć. Ale to nie jest tylko jedyna nasza strata. Następną naszą stratą, to jest to, że my wzbogacamy potencjał Stawu Górnego, który nam przynosi określone dochody i my tutaj w tym projekcie mamy budowę domków pod wynajem, mamy nowy sprzęt oraz budujemy pomosty. To są rzeczy, które nam napędzają ludzi i dzięki temu POSiR ma określone z tego tytułu dochody. Myślę, że byśmy naprawdę odcięli sobie coś ważnego. Ja nie neguję tego, o czym mówi pan radny Maślanek, że ta ulica potrzebuje pilnie nowej nakładki. Ja tego nie neguję i myślę, że naprawdę powinniśmy się zastanowić czy w pierwszej kolejności, gdyby się pojawiły jakieś pieniądze, tego nie zrobić, ale na pewno nie zabierania z takiego projektu, z którego nie dość, że pozbawiamy się 1 mln zł, to jeszcze pozbawiamy się dochodów – przekonywał Robert Kowalczyk.

No nie przekonał mnie pan, no gdyż pan naprawdę porusza się w obszarze, bo będę miał, bo będziemy mieli. Jest to tylko kwestią uchwały województwa mazowieckiego – w budżecie Mazowsza są już zabukowane środki na dotacje właśnie tego typu działań, a miasto złożyło już wniosek. Burmistrz mówi, że Pionki dostaną pieniądze na dwa zadania i nie jest to kwestia życzenia, ale zapewnienia ze strony wicemarszałka, który, jako członek rady nadzorczej pionkowskiej spółki dba, aby miasto Pionki zyskało jak najwięcej, co widać, bo tylko w tej kadencji właśnie z budżetu Mazowsza otrzymaliśmy 23 mln zł na różne zadania, a to jeszcze nie koniec współpracy. – Panie burmistrzu, my tu teraz rozpatrujemy, w tym momencie i my, i my naprawdę zejdźmy na ziemię. Nie, no marzenia nic nie kosztują, ja wiem, ja wiem, ale panie burmistrzu z tą infrastrukturą na Stawie Górnym, no naprawdę, no najpierw zadbajmy o tą, która jest, a nie budujmy kolejnych domków, jak to pan nazwał. W sumie, no sprawa na tą chwilę na pewno niepotrzebna, bo jeżeli by pan zapytał mieszkańców czy mają się potykać o dziury, ja nie mówię jakieś nierówności, tylko dziury, dziury, jeszcze raz dziury, które zagrażają, bo ¾ jezdni się zapada, to nie wiem czy ci mieszkańcy wybraliby 2-3 domki, no tylko, że pan panie burmistrzu, wie pan no, akurat do budowania nie ma, nie ma jakiegoś szczęścia i zdolności, no bo ten nieszczęsny blok komunalny cały czas nad nami już, już kończymy kadencję i nie jest wybudowany.

Miasto posiada projekt bloku komunalnego, a także pozwolenie na jego budowę. Koszt realizacji może sięgnąć 10-14 mln zł, więc od samego początku było wiadomo, że trzeba poczekać na nabór wniosków w ramach programu wsparcia. A taki program miał się pojawić już kilka lat temu, stąd decyzja o znalezieniu lokalizacji i wykonaniu projektu.

Czekamy na rządowy program, który umożliwiłby nam budowę tego bloku, a do tej pory niestety taki program nie powstał i uniemożliwiło nam budowę tego bloku. Przecież sami nie wydamy 10 czy 14 mln na budowę bloku, bo nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Tylko mądry, dobry program mieszkaniowy może nam pozwolić na zrealizowanie tego przedsięwzięcia i na to czekamy. I mam nadzieję, że prędzej czy później zrealizujemy. Mówienie tutaj, że ważną kwestią dla miasta są chodniki i drogi, to ja się z tym absolutnie zgadzam, ja nie mówię, że nie są i powinniśmy je realizować m.in. panie radny Maślanek, w tym programie, o który staramy się o pieniądze do województwa mazowieckiego również realizujemy zadania drogowe, bo czekamy na otrzymanie pieniędzy na drogi od ul. Polnej. I tutaj będziemy te zadania realizować drogowe w tym rejonie, bo doszyliśmy do wniosku, że tam jest taka potrzeba i moglibyśmy, nie patrząc na to, czy ktoś jest tam radnym, ktoś nie jest radnym, to nie ma żadnego znaczenia, tylko patrząc się na faktyczne potrzeby, że możemy pewien obszar miasta zamknąć, natomiast pan pozbawia mieszkańców dotacji w wysokości 1 mln zł i możliwości, która może przynieść określone dochody. I to mnie martwi, że robi pan to wszystko w taki sposób, jakby pan szkodził tego miastu, zamiast chcieć, żeby to miasto się rozwijało.

Kto szkodzi temu miastu, to jest obraz projektu uchwały, który rada miasta odrzuciła i bardzo dobrze, to jest bardzo mądra decyzja i stan budżetu aktualnego stwierdził Wojciech Maślanek. Decyzja wręcz „rewelacyjna”, a nie tylko bardzo mądra. Nic tak nie poprawia stanu finansów miasta jak obciążenia komornicze czy widmo kolejnych rozpraw sądowych np. z powodu braku wypłaty należnej dotacji dla niepublicznego przedszkola, wstrzymanie wypłaty przyznanej przez wojewodę nagrody dla pracownika MOPS i wiele innych „bardzo mądrych” konsekwencji w postaci braku zapłaty za faktury jakie miasto otrzymało za prąd, gaz, odpady komunalne. Radni uchwałę odrzucili, a teraz niech martwią się skarbnik z burmistrzem, jak to zrobić, żeby nie płacić dodatkowych odsetek i kar. – Będziemy budowali domki, no gorszego absurdu jeszcze nie widziałem.

W obronie „domków” stanęli radni Zbigniew Belowski i Krzysztof Bińkowski, który mówił, że często odwiedza ośrodki wypoczynkowe, właśnie z takimi domkami i nie uważa, by były one absurdalne, gdyż wpływają na atrakcyjność miejsca wypoczynku. Jako przykład podał miejscowość Firlej, w której mieszkało ok. 300 osób (dziś jest pod 1.000), gdzie władze gminy kilka lat temu podjęły decyzję by nad wodą wybudować na próbę 10 domków. Inwestycja szybko pokazała, że ludzie chętnie je wynajmują w okresie od maja do września, więc postanowiono inwestować dalej. Dziś Firlej w sezonie odwiedza 10-15 tys. osób dziennie. Pionki na taką liczbę odwiedzających ośrodek Staw Górny nie mają co liczyć, ale budowa domków pozwoli ściągnąć więcej osób z zewnątrz. Radny przypomniał, że kiedy ośrodek należał do zakładów Pronit, to nad stawem było kilkanaście domków kempingowych i przyjeżdżało tutaj wiele osób z zewnątrz na urlop. Fakt, że kiedy ośrodek trafił w ręce miasta, jego degradacja postępowała z każdym rokiem, aż całkowicie wszystko popadło w ruinę. O potencjale miejsca przypomniał Romuald Zawodnik, który zapoczątkował starania o pozyskanie środków na rewitalizację, a w tej kadencji zadanie rozszerzono i zostało wykonane.

Zbigniew Belowski wspomniał, że bezskutecznie stara się od 2 lat o wynajęcie miejsca noclegowego nad Stawem Górnym dla córki i jej przyjaciółek, które chciałyby do Pionek przyjechać w okresie letnim. Już w tej chwili nie ma wolnego terminu, choć do sezonu jeszcze daleko. I faktycznie w maju 2023 r. dostępny był tylko jeden weekendowy termin, wszystkie pozostałe dni były zarezerwowane aż do drugiej połowy września.

Dowodem na to, że to wszystko żyje jest fakt, że przy ul. Fabrycznej, w dużo mniej atrakcyjnym miejscu, prywatny inwestor postawił domki, które nikogo nie rażą i przynoszą mu dochód. To są kroki cywilizacyjne, które uatrakcyjniają miejsce, nadając mu wyższą rangę i przyciągając turystów, kiedy przyjdzie taki moment, a przyjdzie za chwilę, że po ostatecznym zakończeniu projektu budowy ul. Fabrycznej postawimy, mam nadzieję, postawimy parkometr, bo na razie ich nie możemy postawić i będziemy kolejne pieniądze zdobywać. Grosz do grosza, duże pieniądze składają się z małych pieniędzy. To są właśnie drobne kroczki, którymi postępujemy do przodu zwiększając budżet swojego miasta. Nie widzę w tym nic śmiesznego ani w tych domkach, ani w pomysłach rekreacyjnych czy wypoczynkowych nie tylko dla naszych mieszkańców, bo ktokolwiek przyjedzie do Pionek.

Pomysłu rozbudowy potencjału turystycznego nie popiera, podobnie jak radny Maślanek, Wioletta Grzywacz, która widzi w inwestycji same problemy:

Tutaj radny „Beloski” powiedział, że ludzie korzystają z domków, że szukają miejsc noclegowych nad stawem, że miasto się będzie w jakiś sposób rozwijać. To nie jest prawda. Ludzie korzystają z domków przez okres 2-3 miesięcy, przyjeżdżają na chwilę, gdzie my musimy później ponosić koszty wywozu śmieci i innych kosztów utrzymania tych wszystkich budynków. Nasi mieszkańcy płacąc tu podatki jeżdżą po dziurach, brną po kostki w wodzie. W mieście oczywiście wykonujemy dużo przez tą kadencję wykonywało się remontów dróg, remontów chodników, tylko co z budową? W dalszym ciągu, przynajmniej na moim terenie, tutaj, gdzie ja jestem radną, bardzo mało zostało wykonanych inwestycji.

Na „terenie radnej” już wkrótce rozpocznie się realizacja bardzo dużej inwestycji drogowo-chodnikowej, czyli wspomniana Budowa drogowego układu komunikacyjnego w rejonie ul. Polnej – wszystkie ulice, które należą do miasta, m.in. Akacjowa, która posiada już projekt i pozwolenie na budowę. Reszta ulic w rejonie ul. Polnej zostanie zaprojektowana i zmodernizowana.

Zbudujmy domki nad stawem, Smerfów, a ludzie będą się, łamali sobie nogi – obstawiał przy swoim radny Maślanek, na co odpowiedział mu Krzysztof Bińkowski: – Nie można pozostawić tego stawu tylko w takim momencie, w którym jesteśmy, ponieważ to zniszczeje, a jeśli tego nie będziemy rozwijać, no to będzie stagnacja i zostanie, jak jest, a możemy naprawdę wiele rzeczy jeszcze tam zrobić. I myślę, tak jak te domki, to jest akurat dobry pomysł, ponieważ nie są to domki Smerfów, chociaż takie w Pionkach też są, wyglądają jak chatki Smerfów itd., ale myślę, że wiele osób z całej okolicy, gwarantuję, że w sezonie od maja do września i byłoby 15 tych domków, gwarantuję, że te osoby by przyjeżdżały. Myślę, że ten Staw i tak jest niewykorzystany jego potencjał, ponieważ jest mało atrakcji, za mało nad Stawem. Nie mamy ani pomostów, ani tych dmuchanych balonów, które są już w bardzo wielu miejscowościach – pojawią się także dodatkowe pomosty, o czym mówił Robert Kowalczyk przedstawiając rozbudowę potencjału turystycznego.

Wojciech Maślanek uważa, że jest to rozmowa o pieniądzach, których miasto nie ma. W budżecie jeszcze nie ma, ale już wiadomo, że trzeba zapłacić wkład własny, gdyż samorząd województwa mazowieckiego rozdzielił swoje fundusze na różnego rodzaju programy inwestycyjne, w ramach, których Pionki starają się w sumie o 4 mln zł. Przez ostatnie 5 lat Mazowsze wspierało każdy pionkowski projekt, więc i teraz zapewniło, że oba miejskie wnioski otrzymają środki. Radny Maślanek woli jednak zabrać pieniądze na wkład własny i zapisać je na inną, nierealną w tej kwocie inwestycję. Mówi, że burmistrz opowiada o pieniądzach, których nie ma, więc szkoda czasu na taką dyskusję, choć nie nikt inny jak radni z grupy opozycyjnej składali swoje poprawki do budżetu miasta na łączną kwotę 2 mln 350 tys. zł z tzw. wolnych środków, których nie ma, może się pojawią na przełomie lutego-marca, choć nie wiadomo w jakiej wysokości i czy w ogóle.

Paweł Kobylas był zaskoczony pomysłem rozbudowy potencjału turystycznego miasta, nie wie co ma być wykonane, widzi jedynie taką pozycję w budżecie. Burmistrz wyjaśniał na sesji, ale radny stwierdził, że to musiało być na tej na której był nieobecny. Na nagraniu widać, że radny mógł faktycznie nie usłyszeć tej informacji, kiedy temat był poruszany (wystarczy kliknąć w obraz, by wyświetlić).

Garbatka z Polskiego Ładu dostała 7 mln na „Polankę” i wystarczy pojechać i zobaczyć jaka jest mała „Polanka” w Garbatce, a dostali 7 mln również na domki – mówił Robert Kowalczyk, kiedy Paweł Kobylas porównywał wielkość akwenu Firlej ze Stawem Górnym.

Panie burmistrzu, jestem 4 razy w miesiącu, wiem, jak Garbatka wygląda i znam Garbatkę od 35 lat i wiem co w Garbatce miało być budowane, jak jeszcze pan nie był burmistrzem, jakie są domki i kto do nich przyjeżdża i czy przyjeżdża, więc naprawdę. Garbatka pięknie się zmieniła, pięknie się zmieniła, więc nie mówię, że się nie zmieniła naprawdę. W przeciągu 30 lat zmieniła się bardzo. Kiedyś mi się wydawało, ja byłem mały, że Garbatka to jest bardzo duża metropolia, no niestety wiemy jakie są realia – odpowiedział radny Kobylas.

Może swój potencjał wykorzystać niewielki Firlej, może Garbatka Letnisko i wiele różnych miejscowości w Polsce, które korzystają na odwiedzających. Skorzystają również Pionki, gdyż radni nie poparli propozycji Wojciecha Maślanka, by zabrać środki z wkładu własnego do dotacji i pogrzebać szansę na nowe inwestycje nad Stawem Górnym. Za pomysłem przewodniczącego rady głosowali jedynie: Abramowicz, Grzywacz, Kobylas, Łyżwa, Maślanek i Pacan. Wszyscy pozostali (poza nieobecną Anną Wierzycką) stwierdzili, że warto dać Pionkom ponownie szansę na poszerzenie oferty ośrodka Staw Górny.

Przeczytaj również

Komentarze