Od 1 stycznia zapłacimy 70 gr dziennie za odbiór odpadów

Od 1 stycznia zapłacimy 70 gr dziennie za odbiór odpadów

Propozycja podwyżki opłat za odbiór odpadów komunalnych była bardzo szeroko omawiana podczas posiedzenia komisji budżetu, co jednak nie zniechęciło radnych do długiej debaty, a nawet wręcz sporu podczas XXV sesji rady w dniu 9 października.

Podczas ostatniego posiedzenia komisji budżetu radni blisko 4 godziny dyskutowali głównie na temat projektu uchwały dotyczącego wyboru metody naliczania opłaty. Burmistrz zaproponował dwa pomysły: od ilości zużytej wody albo nadal od osoby, ale drożej.

Wycofałem projekt dot. ustalania stawek od zużytej wody, bo pierwszy raz chyba od początku tej kadencji praca w komisji budżetowej miała charakter bardzo merytoryczny i skupiała się na tym, czym powinniśmy się zajmować, czyli finansami naszego miasta – mówił Robert Kowalczyk. – Odpady komunalne budzą wiele emocji, bo wiemy, że nikt nie chce płacić więcej, a najlepiej niektórzy wcale, co czyni wielu naszych mieszkańców, bo przecież tylko 13,5 tys. mieszkańców płaci za śmieci, a prawie 4 tys. nie płaci. Dlatego moim zdaniem, najlepszym rozwiązaniem było ustalenie stawki opłaty liczonej od zużytej wody. To moim zdaniem byłoby dużo sprawiedliwsze.

W tym roku do śmieci miasto dopłaciło już ponad 0,5 mln zł

Zgodnie z wyliczeniami na koniec września 2020 r. w gospodarce odpadami deficyt wyniósł ok. 580 tys. zł. To zmusiło miasto, aby poważnie podejść do tematu bilansowania gospodarki, ale przede wszystkim do tego, by wypracować jakieś rozwiązanie, jak inne miasta, które pozwoliłoby uszczelnić system i zmusić wszystkich mieszkańców do płacenia za odpady.

Albo próbujmy zmienić metodę i szukajmy tych, którzy za te odpady nie płacą, albo podwyższajmy stawkę – kontynuował burmistrz. – Taka merytoryczna dyskusja w komisji budżetowej odbyła się i zmieniliśmy koncepcję dotyczącą tej uchwały. Odeszliśmy od wody i wszystko by szło dobrze, gdybyśmy nie zaczęli rozmawiać o stawce. My zaproponowaliśmy jako miasto stawkę 23 zł, bo ona odpowiada w pełni na dzień dzisiejszy kosztom jakie ponosimy. Uchwała ta ma wejść w życie od 1 stycznia, a tak naprawdę dzisiaj nie wiemy jakie ceny na RIPOKach będą od 1 stycznia. Dlatego przyjęliśmy stawkę taką, jaka by dzisiaj pozwalałaby nam na zbilansowanie się śmieci. Moim zdaniem nie jest to stawka ani za duża, ani za niska w stosunku do innych samorządów miejskich, bo na komisji padały propozycje ile to się płaci w Garbatce, ile to się płaci w Jedlni, ile to się płaci w innych gminach wiejskich. Ale my nie jesteśmy gminą wiejską i czas odejść od demagogii i mówienia ludziom, że jeżeli zabierzemy im raz w miesiącu komunalne z wiat, to będą zadowoleni. Nie, nie będą zadowoleni, bo raz w miesiącu odbierają gminy wiejskie, a my jakbyśmy zaczęli odbierać raz w miesiącu, to do wiat naszych chyba w ogóle nie moglibyśmy wejść. Jesteśmy przecież miastem, chcemy żeby u nas było czysto i żeby mieszkańcy korzystali z tych wiat, które przecież sami budują, bo wiaty budują spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty, ale wiaty buduje również miasto. Ja wiem, że przed radnymi trudna decyzja, bo za chwilę na ulicy zaczepi radnego jeden czy drugi mieszkaniec i zapyta jak wy rządzicie, bo dlaczego ja mam płacić 23 czy 21 zł za śmieci? To nie od nas zależy, nic właściwie nie zależy od nas, bo to są koszty do których jesteśmy przymuszeni. Takie są ceny na RIPOKach do których jesteśmy zmuszeni wywozić śmieci. Dzisiaj już nie da się zarobić na żadnych śmieciach. Dzisiaj niestety państwo obarczyło mieszkańców za śmieci i niestety w związku z tym musimy ponosić solidarnie tego cenę. Jeżeli taka sytuacja utrzyma się, tak jak w tej chwili, do końca roku możemy sięgnąć dopłaty do śmieci na poziomie ok. 900 tys. zł. Jako miasto nie możemy sobie na to pozwolić. Jesteśmy przed kontrolami RIO i będą nas z tego rozliczać, bo ustawa mówi jasno – miasto nie może ani dokładać do śmieci, ani na śmieciach zarabiać. Natomiast odpowiedzialnością naszą wszystkich, zarówno państwa, jak i moją jest doprowadzenie do sytuacji takiej żeby jak największa liczba mieszkańców płaciła za śmieci i żeby się bilansowały. Udało nam się wspólnie wypracować dobrą uchwałę ze stawka, która tak naprawdę i tak nie pokryje nam kosztów, bo tych kosztów, jakie będą od 1 stycznia nie znamy. Znamy dzisiaj te koszty.

Piotr Nowak, jako przewodniczący komisji budżetu przedstawił stanowisko członków komisji oraz innych radnych obecnych na posiedzeniu. Radni podjęli decyzję by nie zmieniać metody naliczania i wybrali stawkę najbardziej zbliżoną do rozsądnej podwyżki z uwzględnieniem wciąż rosnących opłat na gospodarowanie odpadami, które nie są zależne ani od mieszkańców, ani od władz miasta. O tym dość szeroko rozmawiano na posiedzeniu komisji, a w uzasadnieniu uchwały znalazła się również tabela przedstawiająca wzrost cen niektórych frakcji w porównaniu do 2019 r. Niektóre ceny wzrosły o 250%.

Mniejsza podwyżka to zabieg populistyczny

Kamil Panufnik zabrał głos jako pierwszy w długiej dyskusji na temat wysokości opłaty i stwierdził, że zastanawiał się nad wnioskiem o obniżenie wysokości stawki wypracowanej podczas posiedzenia komisji. Jednak zmiana byłaby niewielka i za rok ponownie radni musieliby spotkać się w tej samej sprawie. Tego samego zdania był równie Stanisław Pacan, który uważa, że obniżanie stawki do 20 zł od osoby jest tylko zabiegiem populistycznym, bo za chwilę i tak trzeba byłoby podjąć uchwałę o kolejnej podwyżce.

Cieszę się, że komisja wypracowała stanowisko o zmniejszeniu kwoty z 23 na 21 zł, to zawsze jakiś plus – kontynuował radny Panufnik. – Przekonuje mnie stanowisko jakie wypracowała komisja, przekonują mnie również słowa burmistrza i jego argumenty. Nie mam żadnej wątpliwości, że kwestia podwyżki nie jest sprawą popularną i nie mam też żadnych wątpliwości, że nikt za podjęcie takich decyzji po plecach nas nie poklepie. Tym niemniej, biorąc pod uwagę to, że te śmieci nijak się nie bilansują i ta kwota staje się coraz wyższa, gdzie miasto musi dopłacać, to moje stanowisko w tej kwestii jest takie, że trzeba pochylić się nad przyjęciem tej uchwały.

Radni przeciwko podwyżce

Chciałabym na wstępie powiedzieć, że nie zgadzam się z tą opinią o podwyżce ponieważ nikt na komisji nam nie wytłumaczył i mieszkańcom myślę, że spółka ekoPionki w czwartym przetargu zaproponowała kwotę 6 mln 404 tys. 903 zł. Miasto w tym momencie musi dołożyć do tej kwoty 1 mln 224 tys. 743 zł do tej kwoty zabezpieczonej przez miasto, ponieważ miasto miało kwotę 5 mln 180, 160 dokładnie, tak? I chciałam zapytać jeszcze raz, ponownie na podstawie jakich wyliczeń urząd miasta zaproponował kwotę 5 milionów, ponad 5 milionów, na podstawie jakich szacunków? Ponieważ przez te 4 przetargi ta kwota nie ulegała zwiększeniu. Na jakiej podstawie tak się zadziało? Dlaczego mieszkańcy mają ponosić te koszty, tak? – pytała radna Grzywacz.

Krzysztof Bińkowski stwierdził, że generalnie będzie głosował przeciw i wytłumaczył dlaczego:

W wielu aspektach padają tutaj słowa między nami, że mamy się kierować aspektem ludzkim, a aspekt finansowy powinniśmy czasem pomijać. Wiele było takich rozmów naszych i będę konsekwentnie, że jednak aspekt ludzki jest dla mnie jednak przełomowym i dlatego będę głosował na nie.

Robert Kowalczyk odpowiedział radnej Grzywacz, że do przetargu nie można brać cyfr z sufitu, tylko wylicza się je na podstawie konkretnych danych i kwot.

Jeżeli mamy w budżecie określone pieniądze, uchwałą państwa i płacimy za śmieci 16 zł, to musimy to przeliczyć i tyle mamy pieniędzy. Ta suma, którą zaproponowało ekoPionki, bo chcę żeby była jasność, przetarg został rozstrzygnięty na 2 lata, jest o 700 tys. zł niższa niż jakaś konkurencyjna firma zaproponowała. Gdzie bylibyśmy dzisiaj gdyby wygrała firma obca, która zaproponowała więcej? Debatowalibyśmy o kwocie nie 23 zł, tylko o kwocie być może 27 zł. Pan radny Krzysztof Bińkowski mówi o aspekcie ludzkim. Jak najbardziej bardzo ważny i kto wie czy nie najważniejszy, ale niestety ustawa zobowiązuje nas do określonej działalności. A zarówno państwo, jak i ja zostaliście wybrani przez mieszkańców nie tylko do reprezentowania ich, ale również żebyście przestrzegali określonego prawa i my prawa nie możemy łamać, bo prędzej czy później przyjdzie nam się z tego rozliczyć. Tak jak rozliczają nas za projekty, za które musimy oddawać 600 tys., tak przyjdzie czas na to, że ktoś nas rozliczy z tego, że dołożyliśmy w 2018 600 tys., w 2019 dzięki państwa mądrości dołożyliśmy tylko nieco ponad 350 tys., a w tym roku niestety mamy już kwotę ponad 500 tys. zł.

Samorządy mają problem

Zbigniew Belowski przypomniał, że już w poprzedniej kadencji odbyło się kilka spotkań na temat przewidywania, nie „z gwiazd”, ale w oparciu o spotkania z przedstawicielami RADKOMu itp. ponieważ były znane założenia dot. finansowania odbioru i przechowywania śmieci. Wówczas zdawano sobie sprawę, że ceny wzrosną i to bardzo wysoko. Radny stwierdził, że to prawda iż samorządy mają w tej kwestii związane ręce, bo ustawa ogranicza pewne działania, a pole manewru jest znikome. Mówił, że dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie opłaty stałej od każdego gospodarstwa domowego, zamieszkiwanego czy nie, ale takie rozwiązanie już zostało odrzucone przez RIO.

Nikt nie lubi dokładać. Przeprowadziłem obliczenia wg metody z wodą i w moim przypadku wzrost rodzinny na dwie osoby, to byłby rzędu 470 zł w skali roku. I powiedziałem, że nie będę głosował za tą uchwałą ze swego prywatnego punktu widzenia. Natomiast ta propozycja, która wynika z obliczeń jest dla mnie do przyjęcia. Ale co mogę zrobić jeżeli jakiejś rodzinie zabierze to określone finanse? Mogę współczuć, oczywiście. Wiem, że niektórych dotknie to w sposób nawet bolesny, bo ludzie mają po kilka zł dziennie na utrzymanie się, a tacy w Pionkach są, ale niestety jest to sytuacja zamknięta i tu nie ma złotego wyjścia.

Zbigniew Belowski mówił do radnych, że będąc w strukturach władzy, podejmuje się nie tylko decyzje, które przynoszą chwałę, ale również takie, które są krytycznie oceniane i komentowane. Głównym zobowiązaniem radnego jest takie głosowanie, które pozwala na perspektywiczny rozwój, na funkcjonowanie miasta, które jest oznaczone budżetem.

Jeżeli ten budżet się nie domknie, to ci sami ludzie, którzy dzisiaj będą protestować, bo wzrost o te kilka zł spowodował uszczuplenie ich stanu posiadania rodzinnego, ale ci sami ludzie przyjdą do burmistrza i powiedzą: panie burmistrzu, my chcemy chodnik, my chcemy ulicę, ławkę przed blokiem czy jeszcze coś innego. To się nie da pogodzić, proszę państwa, dlatego trzeba, moim zdaniem zachować zdrowy rozsądek, bo wiadomą rzeczą jest, że państwo jest nad nami i państwo określa ustawowo coś, czego my nie możemy zakwestionować – tłumaczył radny Belowski. – My nie możemy zakwestionować treści ustawy, musimy się jej pilnować. I to nie tylko nasz samorząd jest w takiej sytuacji.

Wspomniał również o problemie śmieci wielkogabarytowych, których cena aktualnie wynosi na składowisku 800 zł netto za tonę. Przypomniał, że w poprzedniej kadencji „burmistrz Zawodnik lansował taką teorię”, że 500+ spowodowało wzrost wielogabarytowych śmieci. I faktycznie, od kilku lat obok wiat śmietnikowych notorycznie widujemy hałdy różnego rodzaju mebli, które powinny być wystawiane bezpośrednio przed terminem odbioru, bądź dostarczone na PSZOK.

Dokładając do śmieci ograniczymy inwestycje

Włodzimierz Szałabaj dopowiedział, że po analizie budżetów widać, że każdy rok to strata w gospodarce odpadami.

560 tys. zł dopłacamy do gospodarowania odpadami. Miasta naszego nie stać żeby takie kwoty były dopłacane kosztem innych zadań, ja bym to nazwał krótko – inwestycji, bo te pieniądze to są inwestycje. Odniosę się do swojego okręgu, to jest ul. Dębowa, to jest ul. Pokoju, to jest ul. Szkolna, Zacisze. To ul. Boh. Studzianek, ul. Sienkiewicza. To wszystko można spokojnie robić.

Radny Szałabaj zauważył również, że choć zadeklarowanych osób mamy niewiele ponad 13 tys., to ilość śmieci świadczy o tym, że jest nas zdecydowanie więcej. Jeśli miasto będzie nadal dopłacało ogromne kwoty do śmieci, to zapewne jakieś inwestycje, o które wnioskują mieszkańcy, nie zostaną wykonane, bo na ich realizację nie wystarczy pieniędzy.

Jest masa dróg do zrobienia, projekt Manhattan. Mamy znów ludzi zostawić z nieutwardzonymi drogami?

Brakujące duszyczki

Zbigniew Belowski stwierdził, że w naszym mieście jest sporo osób które uciekają od płacenia nie tylko za odpady, ale za mieszkania również, bo przecież na bruk nikt ich nie może wyrzucić. To nie są tylko biedni ludzie, ale także ci, którzy pieniądze mają. Po prostu uciekają od swoich wspólnotowych obowiązków.

Paweł Kobylas zaznaczył, że producenci nie ponoszą odpowiedzialności finansowej za utylizację śmieci i jest to wina nie samorządu czy mieszkańców, ale państwa. Ktoś musi zapłacić, więc albo to zrobi samorząd z budżetu, albo mieszkańcy.

Ja sobie pozwoliłem sprawdzić ile „duszyczek” wyparowało w ciągu pół roku z naszego systemu gospodarowania odpadami. W grudniu 2019 r. było zgłoszonych do systemu 13.600 osób w zaokrągleniu, a we wrześniu 2020 już było prawie o 200 osób mniej – mówił radny Kobylas. – Boję się, że w momencie kiedy podniesiemy cenę, to znów w naszym mieście wyparuje ileś tam duszyczek. Mieszkańcy się bulwersują kiedy mówimy, że miasto nie może dokładać do śmieci, jak wiemy, że prawie wszyscy dokładają. W naszym mieście jest druga taka furtka, gdzie miasto dokłada miliony rocznie i jakoś nic z tym nie robimy, nie robimy nic żeby uszczelnić system, żeby te duszyczki nam nie wyparowywały i żeby nam się system bilansował, tylko najłatwiej jest sięgnąć do kieszeni mieszkańców, którzy uczciwie płacą. Dziś do mnie zadzwonił mieszkaniec i mówi, że jest bezrobotny, żona jest bezrobotna i utrzymuje ich teściowa, i jeżeli podniesiemy cenę, to znów trzy duszyczki wyparują z systemu. Ja się właśnie boję tego, że nam wyparuje z systemu znowu nie wiadomo ile duszyczek i znów nam będzie brakowało, i będą musiały śmieci kosztować 30 zł. Nic nie robimy w tym kierunku żeby uszczelnić ten system i jeżeli mamy 16 tys. mieszkańców, to żeby to 16 tys. płaciło. My musimy w tym kierunku iść, bo nasi mieszkańcy nie wytrzymają non stop podnoszenia opłat za śmieci.

Wypracowany kompromis – 21 zł od osoby

Dawid Jaroszek mówił, że decydując się i kandydując do rady, każdy miał świadomość tego, że czasem trzeba będzie podjąć decyzje tzw. niepopulistyczne, których w jego subiektywnej ocenie, być może poprzednia władza, a nawet jeszcze ta wcześniejsza, zwyczajnie unikała.

Dobrze wiemy, że jest to temat newralgiczny, że jest to temat bardzo trudny. Natomiast musimy stanąć przed pewnymi tematami i musimy podjąć racjonalne decyzje. To co powiedział pan burmistrz, z jednej strony musimy patrzeć na mieszkańców i robimy to, z drugiej strony musimy działać w pewnym zakresie prawa, które nam, jako radnym, nam jako miastu też odgórnie jest narzucane. W dniu dzisiejszym, jak i w dniach poprzednich wypracowaliśmy, użyję takiego sformułowania, kompromis kwoty 21 zł. Wiele z pewnością osób się z tym nie zgodzi. Natomiast uważam, że summa summarum konkluzja w dniu dzisiejszym z tego pomieszczenia powinna wyjść taka, że radni nie tyle dokonali podwyżek, co radni znaleźli konsensus, znaleźli w jakiś sposób rozwiązanie. I uważam, że jako radni, też powinniśmy przekazywać mieszkańcom takie informacje i tłumaczyć, mówić, bo też od tego jesteśmy, dlaczego musieliśmy tę kwotę podnieść.

Radny Jaroszek dodał, że nikt nie wie jak będą kształtować się ceny odpadów na składowiskach po 1 stycznia 2021 r. i być może w przyszłym roku radni znów staną przed dylematem kolejnych podwyżek.

Anna Wierzycka stwierdziła, że mnóstwo mieszkańców zwraca się do niej, by jednak ceny za śmieci nie podnosić ponieważ wśród naszego społeczeństwa jest wielu emerytów, bezrobotnych, ludzi samotnych, którzy liczą się z każdym groszem.

Ta podwyżka uderzy każdą rodzinę po kieszeni – mówiła radna. – Ja tutaj posłucham głosu mieszkańców i będę głosowała przeciw.

W dyskusji głos zabrał również Robert Kowalczyk, który powiedział, że z niepokojem obserwował przebieg debaty, ponieważ 4 godziny rozmawiał z radnymi podczas posiedzenia komisji w tym temacie i wydawało mu się, że wypracowano konsensus oraz to, co trzeba powiedzieć mieszkańcom – że podwyżki nie są w żaden sposób zależne od samorządu, choć to samorząd musi podjąć decyzje o wzroście ceny jaką zapłacą mieszkańcy.

To nie my podnieśliśmy opłatę środowiskową, to nie my podnieśliśmy opłatę na RIPOKach. To nie jest od nas zależne kompletnie. My musimy umieć wytłumaczyć to naszym mieszkańcom.

Mówił również o tym, że państwo pochyla się nad osobami bezrobotnymi czy samotnymi, którzy otrzymują 700 zł zasiłku, emeryci otrzymują dodatkowe świadczenie, a najniższa krajowa znów wzrośnie od stycznia.

A my nadal będziemy na tym samym poziomie zbierać śmieci za tę samą stawkę? Tak się nie da funkcjonować. My musimy widzieć co się dzieje w całym kraju (…). Jesteśmy miastem, mamy swoje aspiracje i ambicje, Chcielibyśmy żeby powstawały nowe miejsca pracy, żeby ludzi inwestowali, ale dopóki nie będziemy mieli na oświetlenie na terenie Pronitu, na drogi na terenie Pronitu, to możemy sobie tutaj opowiadać bajki, że jesteśmy za człowiekiem, bo on nie ma pracy. Możemy sobie opowiadać bajki, bo jesteśmy za emerytem, bo ma małą emeryturę. Przepraszam bardzo, to ja nie mam rodziców i nie wiem jakie oni mają emerytury? Nie mam sąsiadów, którzy borykają się z tym czy innym problemem i szukają pracy? Nie, nie mówmy takich rzeczy. Zostaliśmy powołani do tego żebyśmy pilnowali finansów miasta i rozwoju tego miasta. I wy dzisiaj w tej chwili zmierzacie do czego? Będziemy się kłócić za chwilę czy 20 zł może, a może 19. To za ile my się spotkamy znowu? Przecież to jest nasza wspólna odpowiedzialność.

Radny Paweł Abramowicz zadał pytanie dotyczące odpadów od firm i ich rozliczania. Firmy z terenu Pionek podpisane mają tzw. umowy komercyjne z podmiotami odbierającymi śmieci i tym samym nie wchodzą do miejskiego systemu gospodarowania odpadami. Dokumenty te są na bieżąco kontrolowane i wszystkie firmy muszą przedłożyć w urzędzie podpisane umowy na odbiór odpadów.

Trzeba kontrolować mieszkańców

Grzegorz Wąsik oznajmił, że miasto musi wypracować system kontroli mieszkańców, który powinien być jasno określony i szczegółowo opracowany.

Po prostu to jest niesprawiedliwe, że niektórzy, czy to chodzi o bloki, czy o mieszkania prywatne, nie uczestniczą w tym systemie natomiast produkują odpady. I tutaj zadanie przed nami, jako samorządem żeby opracować skuteczny system kontroli. Wczoraj w mieście, którego nazwy nie będę przytaczał, straż miejska kontrolowała deklaracje i ilość zamieszkiwanych osób, i posypały się pierwsze mandaty (…). System kontroli musi być, bo nam ciągle tych mieszkańców w systemie ubywa i tutaj jest w dużym stopniu pies pogrzebany, że niektórzy usiłują z tego systemu w jakiś sposób się wymiksować. Musi więc być opracowany konkretny dokument, który będzie zgodny z prawem, podpisany przez naszych miejskich prawników, określający system kontroli. I w odniesieniu do zabudowy wielorodzinnej, ale i jednorodzinnej. Mieszkańcy też muszą wiedzieć, że płacą wszyscy, bo w tym momencie nie ma pewności takiej, że kogokolwiek sąsiad płaci tak, jak rzeczywiście mieszka, czyli że są 3 osoby i za 3 osoby akurat płaci.

Faktycznie miasto opiera system wyłącznie na deklaracjach składanych przez mieszkańców czy oświadczeniach składanych do administracji wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych.

Podam przykład – kontynuował radny Wąsik. – Mamy pandemię, gospodarka w pewnym momencie się zatrzymała, dzieci wróciły ze studiów, część osób wróciła z zagranicy, czy wróciła z miejsca, gdzie pracowały poza miejscem zamieszkania. Natomiast nie zauważyłem specjalnego ruchu jeżeli chodzi o oświadczenia mieszkańców, a praktycznie żadnego, że ktoś przyszedł i powiedział, że moja córka, mój syn wrócili ze studiów, proszę go dopisać do tej opłaty śmieciowej. Podejrzewam, że podobna sytuacja występowała na domkach prywatnych jeżeli chodzi o oświadczenia składane przez mieszkańców. Wszyscy widzimy i widzieliśmy te osoby, których nie było, a które nagle się pojawiły w mieście, natomiast nie mieliśmy żadnego odzwierciedlenia we wzroście ilości mieszkańców w deklaracjach, a wręcz odwrotnie, cały czas mamy notoryczny spadek osób uczestniczących w systemie.

Kierownik wydziału komunalnego, obecny podczas sesji wyjaśnił radnym, że miasto na wypracowany system kontroli pozwalający na uszczelnienie systemu gospodarowania odpadami i na bieżąco wykonuje czynności w tym zakresie: comiesięczne wezwanie właścicieli domów jednorodzinnych o zmianę deklaracji sporządzane na podstawie osób nowo zameldowanych; pisma do zarządców/administratorów spółdzielni i wspólnot z prośbą o weryfikację i aktualizację liczby osób zamieszkujących lokale będące w zasobach spółdzielni lub wspólnoty; wezwania do właścicieli domów jednorodzinnych, po wcześniejszej weryfikacji z pracownikami PWKC o ilości zużytej wody; wezwania do właścicieli nieruchomości na podstawie telefonicznych lub osobiście zgłaszanych do urzędu „donosów” przez mieszkańców miasta Pionki; pisma do spółdzielni, głównie do PSM, kierowane w związku ze stwierdzeniem licznych niezgodności co do ilości zadeklarowanych przez spółdzielnię osób.

Grzegorz Abramowicz mówił także o tym, że wiele jest przypadków takich, że mieszkańcy posiadający lokal w zasobach spółdzielni, wyprowadzają się do własnego domu wybudowanego na obrzeżach miasta, a mieszkanie w bloku wynajmują. W deklaracji wpisują jedną osobę zamieszkałą lub żadnej, a faktycznie mieszka w takim lokalu kilkuosobowa rodzina, która za odbiór odpadów nie płaci.

Wypracowaliśmy deklarację, która będzie skierowana do mieszkańców – mówił kierownik. – W tej deklaracji będzie oczywiście liczba osób zamieszkałych, ale również zgoda na podanie przez spółdzielnię/wspólnotę odczytu z licznika wody. To nam pozowali na wyłapanie tych duszyczek. W ostatnim czasie udało nam się sporo takich osób znaleźć, ale część osób też umiera, co widać po klapsydrach.

Włodzimierz Szałabaj z uwagą przysłuchiwał się dyskusji i stwierdził, że wszyscy mają obawy przed podjęciem decyzji o podniesieniu stawki do tej zaproponowanej przez burmistrza, czy tej wypracowanej podczas komisji. Jednak brak wzrostu opłaty lub podniesienie jej w stopniu niezadowalającym może spowodować zmianę w częstotliwości odbierania śmieci właśnie z uwagi na oszczędności, które będą konsekwencją zbyt małej ilości pieniędzy w systemie.

Trzeba będzie zmienić harmonogram odbioru śmieci. Z kosztów trzeba będzie schodzić, czyli te nasze wiaty zostaną zasypane doszczętnie. Musimy też pamiętać, że ta stawka, którą tu proponujemy, przybliża nas do kosztów w danym roku, ale ona ich nie przewyższa – przypominał radny Szałabaj. – I utrzymując tendencję, że nie podnosimy tej naszej opłaty za wywóz odpadów komunalnych, to będziemy wchodzić w deficyt. Z czegoś będziemy musieli ująć żeby zapłacić za odpady komunalne. Jako radni musimy czuwać nad budżetem miasta.

Odniósł się również do pomysłu z kontrolą liczby mieszkańców. Nie jest żadną tajemnicą, że mieszkanie w ewidencji spółdzielni czy wspólnoty figuruje jako lokal zajmowany przez jedną osobę, a fizycznie od kilkunastu lat mieszka tam kilkuosobowa rodzina.

Dyskusja bez końca

Zbigniew Belowski zgłosił wniosek formalny o zakończenie dyskusji ponieważ z sesji zrobiło się posiedzenie komisji. Jednak wniosek nie przeszedł. Przeciwni przerwaniu dyskusji byli radni: Grzywacz Wioletta, Maślanek Wojciech, Nowak Piotr, Panufnik Kamil, Wąsik Grzegorz i Wierzycka Anna. Od głosu wstrzymali się radni: Kobylas Paweł i Pacan Stanisław. Tylko 5 radnych chciało już przejść do głosowania.

Radna Anna Wierzycka wyliczyła, że czteroosobowa rodzina po nowej stawce 21 zł/osobę w skali roku zapłaci 1008 zł za odbiór odpadów.

Drodzy państwo w takim układzie, zostawmy to. Po co to procedujemy? – pytał Dawid Jaroszek. – Zaczekajmy do przyszłego roku jak RADKOM czy inne firmy podniosą nam po raz kolejny stawki i być może zasiądziemy w przyszłym roku do tej rozmowy, ale nie podniesiemy wtedy do 21 zł, tylko do 41.

Radna Grzywacz dodała, że już w zeszłym roku radni zgodzili się na podwyżkę „i to znaczną podwyżkę”.

Chcę tylko powiedzieć, że niektórzy mieszkańcy, chodzi mi o starsze osoby, żeby zaoszczędzić 30 gr chodzą za produktami do Biedronki na tak dużą odległość. Tak, że chciałabym zaapelować do radnych żebyście państwo mądrze podeszli do głosowania.

Piotr Nowak również miał dylemat dotyczący podjęcia decyzji o podwyżce oraz o jej wysokości, ale uznał, że i tak podwyżka opłaty za odbiór odpadów jest nieunikniona, bo radni jednak muszą pilnować budżetu miasta.

Poruszany był tu aspekt ludzki, który jest bardzo ważny – mówił radny Nowak. – Prawdopodobnie od lutego wzrośnie opłata za wodę, bo jest zatwierdzona taryfa. Te opłaty się skumulują. I mam takie same obawy jak kolega Paweł, że nagle ta ilość osób, która mieszka w naszym mieście ulegnie zmniejszeniu. Mam takie same obawy co do tego żeby ten system nam się spinał. Czy te kontrole rozwiążą sprawę? Myślę, że w pewnym sensie tak, natomiast będzie dalszy odpływ mieszkańców ponieważ będą uciekali, bo będą szukali oszczędności. Jestem tego świadomy i patrząc na to, co się dzieje w spółdzielni, to tych osób będzie po prostu znacznie więcej. Więc tutaj należałoby się zastanowić jeszcze nad jedną rzeczą, bo my tutaj zastanawiamy się nad wyborem stawki, ale czy my tutaj nie powinniśmy się wrócić do regulaminu gospodarki odpadami żeby ten system był szczelny? (…) Każda wysokość stawki będzie stawką, która nie będzie akceptowana generalnie przez większość mieszkańców, bo nikt nie lubi podwyżek. Ale chcę uświadomić państwu, że będą podwyżki od nowego roku, bo wzrasta najniższe wynagrodzenie, a to się też przenosi na koszty pracy. Przecież żadna firma nie będzie płaciła pensji poniżej stawki minimalnej, a to się dotyczy i wysypiska, i firmy wywozowej, i dotyczy się firm sprzątających i tutaj te koszty na pewno wzrosną. Jako zarządzający spółdzielnią będą patrzył na wynik ekonomiczny, natomiast aspekt ludzki, nie da się od niego całkowicie uciec, bo on też ma istotne znaczenie.

Dawid Jaroszek jeszcze raz powiedział, że uciekanie dzisiaj od podjęcia decyzji o podwyżce niczego nie zmieni, bo po nowym roku trzeba będzie znów usiąść do rozmów choćby z tego względu, że koszty od wywozu po składowanie wzrosną właśnie ze względu na podwyższenie pensji minimalnej, a co za tym idzie również paliwa i kosztów pracy, ale także nowe stawki za wodę wygenerują dodatkowe koszty odbioru odpadów, bo kontenery czy samochody transportowe również trzeba myć. Odbiór odpadów to nie tylko wywóz z wiaty na składowisko, ale także w części trzeba ponieść koszty, jakie ponosi odbiorca.

Radny Paweł Kobylas ponownie zabrał głos pod koniec długiej debaty i publicznie zadeklarował, że po raz ostatni głosuje za podwyżką opłaty za odbiór odpadów jeśli nadal z systemu będą znikały osoby. Sumienie podpowiada mu, że powinien głosować przeciw podwyżce, ale chce dać szansę służbom miejskim i administratorom budynków aby mogli uszczelnić miejski system i wreszcie doprowadzić do tego, aby każdy za swoje śmieci płacił.

Trzeba być zerojedynkowym

Kamila Panufnika zaskoczyło to, że wspólnie na komisji budżetowej radni opracowali wysokość podwyżki, która w miarę zadowoli miasto, a mieszkańców zbyt mocno nie obciąży. Podczas debaty obserwował jak z minuty na minutę radni zmieniali zdanie na temat tego, co sami podnosili jako argument kilka dni temu.

Tutaj trzeba być konsekwentnym. Uważam, że głos wstrzymujący jest asekuracją. Czasem trzeba być zerojedynkowym, trzeba podjąć niepopularną decyzję. Zachęcam do głosowania zerojedynkowego, nie róbmy głosów wstrzymujących, bo to jest takie umywanie rąk. Albo bądźmy za, albo bądźmy przeciw.

Podwyżki nic nie dały?

Szanuję każdego zdanie, pana burmistrza również – na koniec głos zabrał Wojciech Maślanek. – Pan burmistrz tutaj głównie od strony ekonomii przedstawia wyliczenia wraz z kierownikiem. Tylko, że panie burmistrzu po tej analizie, no trzeba powiedzieć gorzkie słowa, że podwyżka, którą w ubiegłym roku przyjęliśmy o 6 zł tak naprawdę, powiedzmy sobie wprost, nic nam nie dała. I zabrałem głos na komisji budżetu i finansów, i w tej chwili powiem, nic nam nie dała, bo dopóki, to co Grzegorz kolega powiedział, nie będzie z jednej strony rzetelnej informacji w deklaracji ile osób korzysta, produkuje, zamieszkuje i równolegle z segregacji. Bo jeżeli chodzi panie burmistrzu o segregację, ja miałem mnóstwo telefonów, z ludźmi rozmawiałem, starsza pani z ul. Aleje Lipowe z bloku, z bloku nr 4 mówi mi o sytuacji, że w naszej wiacie gdzie jest, ona była przewidywana na mniej wspólnot, a jest, aktualnie jest 6 wspólnot, panie burmistrzu jest praktycznie co drugi, albo nawet codziennie jest taka sytuacja, że kartony, bo jeden pojemnik mamy kartony, na odbiór kartonów pojemnik i na plastik, są tak przepełnione, że te kartony i plastiki są pomiędzy kontenerami, praktycznie całą powierzchnię zajmują. Pracownicy, pracownicy ekoPionek są widziani czy, czy, czy może mają takie nawyki, że nie wrzucą kartonu do kartonów czy plastiku do plastików, tylko do zmieszanych. I czym to też skutkuje? Może to nie jest nagminne, ale za tworzywa sztuczne i opakowania płacimy z papieru po 170 zł, a za zmieszane już 446 po nowej cenie, prawa? To też jest jakiś na pewno element, który wpływa na pewno na tą stratę. Dodatkowo nikt nie podniósł tu z radnych, że mamy mieszkańców bloków socjalnych, trzy hotele, Leśna 17, Aleje Lipowe 9 i Aleje Lipowe 13. I powiedzmy teraz wprost, my płacący utrzymujemy niepłacących i też za niepłacących pokrywamy, pokrywamy tą dziurę można powiedzieć i tą stratę. I tu też jest duży obszar do pracy. Czyli może taką rozważmy propozycję? Może przez te 3 miesiące wraz ze spółdzielniami i ze wspólnotami przeprowadźmy panie burmistrzu proces, powróćmy do w grudniu do i zobaczymy ile nam da ten proces jakby wpływów, czy też, czy też poprawy, poprawy tej, znaczy zmniejszenia tej straty. Może pochylimy się w grudniu nad tą, nad tym, nad tym projektem uchwały? Bo ja uważam też jak koleżanki, Wiola, Ania, że kolega Krzysiek Bińkowski, no jest za duża, za duża jest ta podwyżka. 5 zł jest za dużo. Jest to, jest to ogromna podwyżka zważając na sytuację, że praktycznie rok temu podnieśliśmy o 6 zł, czyli w sumie 11 zł mieszkańcom. Ponad 100% fundujemy podwyżki, a ona nie uszczelniła nam, nie zmniejszyła. Odrobinę, tak panie burmistrzu, sprawdziłem. Są, są, jest, są tam różnice. Ale po prostu do końca nam nie rozwiązała, no poważnego problemu.

Grzegorz Abramowicz zapytał więc radnego Maślanka jak wyobrażał sobie rozwiązanie problemu przy pierwszej podwyżce, kiedy doskonale wiedział, że za chwilę wzrosną ceny za składowisku z 300 zł na 800 za tonę, i podwyżka o 6 zł na pewno nie spowoduje zbilansowania gospodarki odpadami. Poprzednia podwyżka, podobnie jak ta, pokrywała jedynie koszty gospodarki w bieżącym roku.

To na koniec zapytam jaka jest opłata w Kozienicach i w Zwoleniu? – dopytywał radny Maślanek. – Miasto. Już nie czepiam się, jak to pan powiedział, gmin wiejskich, gdzie Garbatka przypomnę 18, gmina Pionki 16 i 14 gmina Jedlnia Letnisko. Proszę bardzo w gminie Kozienice i gminie Zwoleń.

Robert Kowalczyk zapytał radnego Maślanka czy wie ile gmina Kozienice dopłaciła do gospodarki odpadami w ubiegłym roku.

Panie burmistrzu, dopłaciła – odpowiedział przewodniczący. – Wszystkie gminy dopłacają. Ja się pytałem najpierw pana o stawkę.

A ja pytam pana w drugą stronę. Ile dopłaciła? – pytał burmistrz, a Paweł Kobylas odpowiedział, że 4 mln zł. – No właśnie, czy pan by chciał mieć taką sytuację w Pionkach?

Kończymy dyskusję – stwierdził Wojciech Maślanek. – Wiem, że to jest potężna kwota, panie burmistrzu.

Burmistrz stwierdził, że jest rozczarowany dyskusją, bo długo z radnymi pracował nad stworzeniem najlepszego rozwiązania i gdyby wiedział, że tak potoczy się debata, to poszedłby w zupełnie innym kierunku.

Staraliśmy się coś dobrego wypracować zarówno dla mieszkańców, bo ta stawka uważam, że nie jest wygórowana – mówił Robert Kowalczyk. Zgodnie z ustawą samorząd może ustalić stawkę w wysokości 36,38 zł/os. – To co powiedział pan przewodniczący, to jest wprowadzanie naszych mieszkańców w błąd, bo chcę powiedzieć, że podwyżka w ubiegłym roku dała poważne pieniądze naszemu miastu. To właśnie dzięki tym pieniądzom nie dołożyliśmy 600 tys. do śmieci i zrobiliśmy na Polnej chodnik, zrobiliśmy na Złotej odwodnienia, a teraz położymy asfalt, zrobiliśmy na Alejach Lipowych chodnik i zrobiliśmy imprezę dla dzieci, rodzinną. Dzięki temu dzieci dostały nagrody i mogły za darmo bawić się na różnego rodzaju atrakcjach. To właśnie dzięki temu, że uchroniliśmy ponad 600 tys. zł, bo nie dołożyliśmy do śmieci. Ale za chwilę, bo może nawet za krócej niż miesiąc, będziemy rozmawiać na temat budżetu przyszłorocznego i będziecie mieli całą listę tego, co byście chcieli zrobić. Proszę bardzo, tylko potrzebne są dobre i mądre decyzje.

Tego samego zdania był Włodzimierz Szałabaj, który odniósł się do stwierdzenia radnego Maślanka, że ubiegłoroczne podwyżki nic nie dały.

Dały, bo zapłaciliśmy prawie 400 tys. zł, a jakbyśmy ich nie wprowadzili, zapłacilibyśmy ponad 900. To jak my możemy powiedzieć mieszkańcom, że ich podwyżki nic nie dały? Dały i te też dadzą.

Skarbnik miasta poinformowała radnych, że żadną nowością nie powinno już być dla nich to, że wydatki bieżące nie mogą przekraczać dochodów bieżących w budżecie. Wydatki bieżące, to m.in. wydatki na szkoły, przedszkola, utrzymanie zieleni, oświetlenie miasta. Pozostawienie opłaty na poziomie dotychczasowym daje dochód ponad 2 mln w przyszłym roku, a wydatki to jest ok. 3,5 mln zł pod warunkiem, że nie wzrośnie opłata za składowanie odpadów.

W tym roku dokładamy 64 tys. zł miesięcznie do śmieci i dzieląc to przez 16 zł, to wychodzi nam 4 tys. osób. A my ich przecież nie mamy, bo nie mamy w mieście ponad 17 tys. mieszkańców. I ta dopłata jest nam potrzebna. Pomijam już to, że nie wszyscy mieszkańcy są objęci opłatą za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

I jako ostatni w dyskusji głos zabrał Stanisław Pacan, który stwierdził, że przed służbami miejskimi oraz administratorami budynków wielorodzinnych ogrom pracy, by odnaleźć w mieście „martwe dusze”, które nie są ujęte w ewidencji systemu. Można podwyżki nie wprowadzać, ale trzeba mieć świadomość, że miasto Pionki będzie stale i coraz więcej dopłacało do gospodarki odpadami, a w konsekwencji nie będzie miało pieniędzy na inne, ważne dla mieszkańców rzeczy.

Przeciwko podwyżce głosowali: Krzysztof Bińkowski, Wioletta Grzywacz, Wojciech Maślanek i Anna Wierzycka. Nowe stawki wejdą w życie z dniem 1 stycznia 2021 r. i wynosić będą 21 zł/os miesięcznie za odpady selektywnie zbierane i dwukrotnie więcej jeżeli będą gromadzone w sposób nieselektywny. O 1 zł obniżona będzie stawka od osoby dla tych gospodarstw domowych, które posiadają własny kompostownik do biodegradacji odpadów.

Przeczytaj również

Komentarze