Opozycyjni radni chcą by ul. Słoneczna przestała być drogą bez przejazdu. Radny Maślanek namawia do złamania prawa

Opozycyjni radni chcą by ul. Słoneczna przestała być drogą bez przejazdu. Radny Maślanek namawia do złamania prawa

Mieszkaniec ul. Słonecznej wystąpił z wnioskiem o sprzedaż niewielkiej działki – całość ma 124 m2 graniczącą z jego posesją, by móc poprawić warunki zagospodarowania swojej nieruchomości. Działka należy do miasta i nie jest w żaden sposób przez miasto użytkowana. Radni twierdzą, że celowe będzie przeznaczenie jej na budowę drogi – łącznika pomiędzy ul. Targową a Chemiczną w celu poprawy bezpieczeństwa, ale ani w studium, ani w planach zagospodarowania przestrzennego nigdy ta działka nie była przeznaczona na budowę drogi. Poza tym jest ona za wąska by wybudować ulicę. Co ciekawsze podobno jest to teren szkoły należący do PSP nr 5 i będzie potrzebny na rozbudowę placówki w związku z wyżem demograficznym.

Radni podczas sesji dyskutują czasem niezwykle swobodnie. Niektórzy mogą mówić całkiem nie na temat i długo, innym radny Maślanek liczy czas i zwraca uwagę, że wypowiedź nie jest związana z tematem projektu procedowanej uchwały. Na poniedziałkowej sesji, przy omawianiu projektu uchwały w sprawie sprzedaży w trybie bezprzetargowym działki o pow. 0,0124 ha, radni dalece odbiegali od tematu. Omawiali dodatek 500+, snuli daleko idące plany o wyżu demograficznym i nakazywali burmistrzowi natychmiastową kontrolę w celu sprawdzenia co się na niej znajduje. Mało tego, podobno działka ta od zawsze należała do szkoły podstawowej, a jeśli sprzeda się jeden kawałek, to zaraz zgłoszą się kolejni mieszkańcy i każdy będzie chciał zakupić teren szkolny na własne potrzeby.

Mam takie pytanie do pana burmistrza – jako pierwszy w dyskusji udział wziął radny Tomasz Łyżwa. – Ta działka o numerze 1132/4 została wyodrębniona, ale czy została już wydzielona przez geodetę? I z mapki tu wynika, że mamy taką samą działkę obok w kierunku ul. Targowej, nie ma ona numeru, ale linia jest tak jakby została wyodrębniona. Bym chciała żeby pan burmistrz zapoznał tu nas, radnych czy ona też została wydzielona, czy wyodrębniona, czy na razie nie.

Robert Kowalczyk odpowiedział, że z mapy jaką przekazał i jaką wszyscy radni mają przed sobą tylko działka 1132/4 jest wydzielona.

Ja mam wątpliwości odnośnie tej nieruchomości ponieważ mamy tutaj pytanie może do pana burmistrza – stwierdziła radna Grzywacz. – Czy te mapy są aktualne? Od tego chciałabym zacząć. I na jakiej podstawie teren ten jest wykorzystywany na przechowalnię drewna, a garaż który tam jest wybudowany, właściwie na granicy tej działki, nie wiem, no nie ma go tutaj ujętego na mapie, więc nie wiem należałoby tak naprawdę doprecyzować pewne sprawy, to jest raz. Druga sprawa i też właściwie moja sugestia, ulica bodajże Słoneczna, ja byłam na tym terenie i widziałam jak to wygląda, ulica Słoneczna to jest ulica ślepa. Powiem państwu, że tam jest ciężko, właściwie niewykonalnym jest to żeby samochód ciężarowy wykręcił i uważam, że trzeba, właściwie należałoby zrobić wyjazd do ulicy Targowej – czyli zrobić drogę dla ciężarówek i innych pojazdów tuż przy szkole podstawowej. – To byłaby idealna opcja żebyśmy nie pozbywali się tej działki tylko zrobili wyjazd do ulicy Targowej z ulicy Słonecznej. To jest taka moja sugestia. Będę głosowała przeciw temu projektowi ze względu właśnie na te sprawy.

Ulica Słoneczna to spokojna uliczka dojazdowa wyłącznie do posesji prywatnych, zakończona ogrodzeniem szkolnym. Nikt nie narzeka, że potrzebuje przejazdu akurat w tym miejscu, ale radna Grzywacz widzi „idealną opcję” by dzieciom uczącym się „zza płotem” zafundować ulicę, a mieszkańcom nieruchomości położonych najbliżej działki szkolnej przy samym ogrodzeniu wybudować przejazd dla samochodów ciężarowych. Tyle, że szerokość omawianej działki wynosi aż 4 metry, od ogrodzenia – jednej i drugiej strony należy zachować 0,75 m odległości od jezdni, więc na „idealną opcję” pozostaje 2,5 metra. Wąsko na drogę, za wąsko na ciąg pieszo-jezdny.

Burmistrz odpowiedział, że mapy są aktualne, ale nie wie co robi drzewo i czy jest problem z garażem, który jest usytuowany blisko granicy z działką miejską, bo do tej pory nikt nie zgłaszał jakichkolwiek pretensji, ani uwag. Roberta Kowalczyka dziwi stwierdzenie, że przejazd ulica Słoneczna byłby „idealna opcją”, bo raczej mieszkańcy nie chcieliby mieć pod swoimi oknami drogi przejazdowej. Jego zdaniem „praktycznego punktu widzenia, byłoby to bardzo złe rozwiązanie dla miasta i mieszkających tam ludzi”.

Skąd takie informacje, że mieszkańcy by nie chcieli żeby tam była droga przejazdowa, można to tak określić? – dopytywała radna Grzywacz. – Chodzi głównie o bezpieczeństwo mieszkańców, o to żeby był dojazd karetki pogotowia wygodny, straży pożarnej, no to też jest moje takie pytanie do pana.

Robert Kowalczyk odpowiedział, że nie słyszał aby mieszkańcy uskarżali się na brak możliwości dojazdu np. karetki. Nie było również takich zgłoszeń od służb, by otworzyć tę ulicę ze względów bezpieczeństwa. Także spółka ekoPionki, która odbiera odpady nie zgłaszała problemów z dostępem do posesji.

Mieszkańcy z którymi rozmawiałem wręcz uważają, że bardzo dobrze, cicho i spokojnie im się tam mieszka i chcieliby nadal tam mieszkać. Myślę, że warto też zapytać innych radnych, którzy są bliżej tamtego terenu jakie mają odczucia, i jakie mieszkańcy, czy takie jak pani radna Grzywacz, czy takie jak ja – mówił burmistrz.

Ja powiem tak – głos zabrał ponownie Tomasz Łyżwa. – Jako uzasadnienie w tej uchwale jest tu przedstawione, że jest to poprawa warunków zagospodarowania nieruchomości przyległej – zgodnie z art. 37 ust. 2 pkt 6 ustawy o gospodarce nieruchomościami w trybie bezprzetargowym można zbyć nieruchomość na poprawę warunków zagospodarowania nieruchomości przyległej, jeżeli nie może ona być zagospodarowana jako odrębna nieruchomość. – Ja rozumiem ten argument i takie rzeczy już myśmy robili w przeszłości, ale czasami są wydzielane nowe drogi, są wydzielane jakieś działki i gdzieś zostaje przy skrzyżowaniu nieraz, w różnych punktach taki skrawek działki 100 metrów, 50 i on ani nikomu się nie przyda, jako odrębna działka nie może funkcjonować, a sąsiad który tam mieszka chętnie to odkupi, bo takie sytuacje się zdarzały chociażby przy ul. Chemicznej, na budowanej w przyszłości Al. Jagiellońskiej, gdzie można było sobie dokupić kilka metrów. Chwasty tam nie rosną, miasto ma jakieś pieniądze ze sprzedaży tej działki, bo to jest przetarg ograniczony i raczej ta działka interesuje tylko tego sąsiada, który przylega do tej działki, kupi, chwasty tam nie rosną i jest to zadbane. Ale w tym przypadku, moim zdaniem, pierwszy argument, który przemawia za nie sprzedażą tej działki to raz, że stoi tam oświetlenie które, lampa która oświetla teren szkolny i boisko, będziemy ją pewnie musieli przenieść na swój koszt także to już jest pierwszy argument – niestety chybiony, bo w wyniku rozmów z miasto ustaliło, że wnioskodawca przeniesie oświetlenie wraz z podłączeniem na swój koszt skoro chce zakupić działkę miejską, ale radny Łyżwa widocznie o tym nie wiedział, bo pewnie nie pytał ani burmistrza, ani pracowników urzędu. –  A po drugie właśnie ta działka została wydzielona z terenu szkolnego, a ta szkoła to jest największa szkoła podstawowa na terenie naszego miasta. Powiem tak, miasto za bardzo na tym nie zyska, bo jakieś tam pieniądze wpłyną, tu jeszcze minus koszty przesunięcia oświetlenia. Ja byłem tam przy tej działce, nie wiem dlaczego ten akurat pan, czy tam pani, nie wiem, właściciel tej działki przyległej chce to kupić, bo no działka nie jest zbyt duża, a przesunięcie ogrodzenia i całe tam, ale jego sprawa, chce, myślę że to jest niewarta skórka wyprawki, ale główny argument, jak już powiedziałem to jest to, że pozbywamy się takiego, robimy taki wyłom w terenie szkolnym, a za chwilę być może następny mieszkaniec, który mieszka tu obok na działce nr 1154 powie: no, skoro sprzedaliście temu panu, to ja też będę chciał sobie powiększyć i też zgłosi, i zakupi. Tak, że moja tutaj decyzja jest na nie i będę głosował przeciwko temu projektowi uchwały.

Wypowiedź radnego Łyżwy została uzupełniona przez Roberta Kowalczyka, który uświadomił radnym, że ani w Studium, ani w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego w tym miejscu nie ma terenu przeznaczonego pod budowę drogi, nie jest też na razie nawet planowana budowa takiej drogi. A jeśli chodzi o oświetlenie, to wnioskodawca zgodził się ponieść koszty związane z przeniesieniem, co zostało ustalone zanim burmistrz wniósł projekt uchwały. Miasto nie poniesie także kosztów przesunięcia ogrodzenia, za to zyska pieniądze, które w budżecie są bardzo potrzebne na różnego rodzaju inwestycje.

Radna Anna Wierzycka mówiła, że spotkała się z „mieszkańcami tej działki, gdyż jakby to obejmuje mój okręg, którym się zajmuję”. Właściciele pokazali radnej „skrawek tej ziemi”.

Jest to nieduży skrawek ziemi, bo w zasadzie 2 na 6 metrów, tak? Z tego co właściciel mi tłumaczył. I rzeczywiście na skrawku tym stoi latarnia, pod spodem są kable wysokiego napięcia, więc rzeczywiście to jeszcze dochodzi koszt tej inwestycji i przeniesienia tej latarni. Tutaj też sugestia pani radnej Grzywacz też jest słuszna dlatego, że rzeczywiście jeżeli powstałaby tam droga byłaby ona przejezdna i wzdłuż ulicy Słonecznej, jak i wokół tych posesji, gdzie rzeczywiście byłoby to też bezpieczne dla poruszania się straży, czy ewentualnie jakichś pojazdów uprzywilejowanych. I dlatego nie wiem, wstrzymam się dzisiaj od głosu – wyjaśniła radna Wierzycka.

Dawid Jaroszek stwierdził, że jako członek komisji gminy i infrastruktury nie przypomina sobie aby był na miejscu i rozmawiał z mieszkańcami tej ulicy, ani tym bardziej z mieszkańcem, który złożył wniosek o chęci zakupu tej niewielkiej działki. Za to przypomina sobie, że podczas ostatniego posiedzenia komisji, radni zaopiniowali projekt tej uchwały pozytywnie. Dodał, że wydaje mu się, że radni są od tego by pomagać mieszkańcom i należy zamknąć tę dyskusję oraz przyjąć uchwałę w tej sprawie.

Zbigniew Belowski dodał, że jest w lekkim szoku, bo toczy się wojna o 124 m2 by utrudnić życie mieszkańcowi, wychodząc z pomysłem na wybudowanie drogi, która nikomu i do niczego nie jest potrzebna. Radny dostrzega współdziałanie kilku osób żeby w określony sposób jedynie przeszkodzić. Wcale nie ukrywa, że takie sytuacje z zakupem małych działek, będą się powtarzały szczególnie na terenie, gdzie mają być budowane nowe drogi, tam będą „pojawiały się takie resztówki” i mieszkańcy będą do miasta zwracać się z podobnymi wnioskami.

Z punktu widzenia miasta powierzchnia 124 metrów kwadratowych to jest nic, ale z punktu widzenia pojedynczej osoby można zagospodarować taką przestrzeń w sposób sensowny i przyjazny dla ludzi przede wszystkim, a nie budować im na siłę wyimaginowaną drogę, która do niczego nikomu nie będzie potrzebna.

Uwaga – tam leży drewno opałowe

W tej chwili zgłasza się jeden mieszkaniec – stwierdziła radna Grzywacz. – Chce kupić 124 m2. Za chwilę zgłosi się drugi mieszkaniec, który mieszka obok i będzie chciał kolejne 124 i zabierzemy jakąś część terenu z PSP nr 5, a w tym momencie ta osoba prawdopodobnie, bo zauważyłam, że tam leży drewno opałowe, więc chyba PSP 5 nie pali tym drewnem, podejrzewam więc, że już mieszkaniec w tej chwili składuje sobie na tej nieruchomości, na tej działce to drewno.

Użyła pani słowa, które mnie osobiście razi, mianowicie „podejrzewam” – ad vocem odpowiedział radny Belowski. – Nie należy zakładać, że ktoś ma złe intencje w sytuacji, kiedy próbuje sobie poprawić swoją rzeczywistość.

Dodał, że nawet jeśli kolejna osoba złoży wniosek o sprzedaż kolejnych 124 metrów, to miasto również powinno jej sprzedać żeby uporządkować przestrzeń. Plac szkolny jest duży i niewykorzystany, a zdaniem radnego można spokojnie pokusić się o wprowadzenie na nim drobnych inwestycji. Stwierdził również, że „intuicyjnie wyczuwa złe intencje” w wypowiedziach radnych.

Radny Łyżwa zapowiada wyż demograficzny w Pionkach?

Tomasz Łyżwa bronił zdania radnych opozycyjnych, że wcale nie utrudniają życia mieszkańcowi, a sprzedażą działki o którą wnioskuje wcale nie poprawi mu jego nieruchomości, a polepszenie jego własność zyska, kiedy zostanie wybudowana droga „idealna opcja dla samochodów ciężarowych”.

Możemy mu polepszyć lub nie, ale mu nie utrudniamy – twierdzi radny Łyżwa, który przyznaje, że powiększenie działki o 124 m2 w żaden sposób nie poprawi warunków zagospodarowania nieruchomości. To dość śmiała teoria, ale jeszcze śmielszą wysnuł chwilę później. Najpierw jednak uznał, że sprzedaż tej konkretnej działki „stworzy niebezpieczny precedens”, bo „następni mieszkańcy powiedzą, że jak on tak, to dlaczego ja nie”. – To nie jest skrawek, to jest kawałek, co prawda nieduży działki wydzielonej z placu szkolnego, a to jest największa szkoła w tym mieście i być może niedługo będzie więcej tam tych uczniów niż teraz, ten wyż demograficzny za jakiś czas się tam pojawi i może ten plac będzie nam potrzebny.

Droga na placu szkolnym

Włodzimierz Szałabaj przypomniał radnym, że niedawno było podobna sytuacja, kiedy radni podjęli decyzję o sprzedaży niewielkiej działki przy ul. Kopernika również na poprawę warunków zagospodarowania nieruchomości przyległej. Dlaczego wówczas radni nie podjęli dyskusji na temat słuszności złożonego przez mieszkańca wniosku? Przecież mogli powiedzieć, że nie sprzedadzą, bo można tam zrobić parking żeby samochody mogły się na nim zatrzymywać, bo ulica Kopernika jest wąska.

Uważam, że jak ktoś chce poprawić warunki swojej nieruchomości o te 124 metry, to powinniśmy mu pozwolić, a nie przeszkadza to w żaden sposób szkole, bo ten ugór tam powstał wtedy, kiedy do użytku została oddana szkoła. Plany zawierają „paski” i można stwierdzić, że może kiedyś powstanie tam droga. I państwo chcecie na plac szkolny wprowadzić drogę? Dość dziwny tok myślenia.  

Radny Maślanek też uważa, że być może programy rządowe doprowadzą do wyżu demograficznego

Wojciech Maślanek również jest przeciwko sprzedaży „tych 124 m2 z działki, która stanowi w tej chwili plac szkolny”.

Dlaczego? Będzie to swoistego rodzaju precedens, bo jeszcze nigdy, możecie to sobie państwo sprawdzić, rada nie sprzedała terenu należącego do szkół, przedszkoli, czyli jakby do jednostek oświatowych, które podlegają urzędowi miasta. Ja jestem przeciwny, bo dla miasta te 124 metry, no chyba, że rzeczoznawca wyceni po 500 zł ten bardzo ważny, bardzo ważny grunt, ale to nie będzie, nie będzie, jak pan burmistrz tu próbował podnosić jakiś znaczący do budżetu wpływ, zastrzyk. Moim zdaniem majątku miejskiego, akurat tu chodzi o plac szkolny, nie powinniśmy się pozbywać ani uszczuplać tego placu gdyż, być może, że warunki jakie rząd stwarza dla ludzi, dla mieszkańców, którzy mają dzieci, może akurat będzie ten wzrost demograficzny i będzie nam potrzebne miejsce, i wtedy, i wtedy co powiemy? Kiedy tego placu szkolnego może być za mało. Dla nas to jest w tej chwili tylko 124 metry, ale w przyszłości może aż 124 metry.

W dalszej części wypowiedzi radny Maślanek przypomniał, że burmistrz „nakazał kierownikowi wydziału ochrony środowiska i jego współpracownikowi o kontrolę, którą przeprowadzili bardzo gorliwie i to w sobotę, czyli w dniu wolnym od pracy urzędu” i teraz radny chce by burmistrz zlecił „błyskawiczną kontrolę w dniu dzisiejszym” działki z wniosku mieszkańca, by kierownik wydziału sprawdził „to składowisko drewna opałowego”. Chodzi o stwierdzenie czy opał należy do szkoły, czy do mieszkańca. Wspomniana sobotnia kontrola, była już w przeszłości omawiana i wyjaśniana na komisji – została przeprowadzona, gdyż zachodziło prawdopodobieństwo zanieczyszczenia terenu przez składowane materiały. Drewno opałowe negatywnego wpływu na środowisko raczej mieć nie powinno, ale o coś zlecającemu taką kontrolę jednak musi chodzić – drewno może należeć do mieszkańca sąsiadującej ze szkołą posesji, który składuje je na opał. Trzeba więc wystawić „odpowiednią decyzję administracyjną i niech ten potencjalny nabywca ureguluje wszystkie należności”.

Radny Maślanek namawia do złamania prawa

W ferworze swojej wypowiedzi radny Maślanek zarzucając bezprawne użytkowanie „placu szkolnego” chciał by burmistrz publicznie podał nazwisko mieszkańca.

Na koniec chciałbym zapytać czy pan burmistrz może podać publicznie nazwisko tego potencjalnego nabywcy? – pytał radny, który powinien doskonale już wiedzieć, że ochrona danych osobowych jest prawnie chroniona. Sam jednak wielokrotnie łamał przepisy szafując nazwiskami osób prywatnych na sesjach i komisjach, więc być może nie widzi w tym nic złego. A może chciał tylko sprawdzić czy burmistrz przestrzega prawa? Robert Kowalczyk nazwiska jednak nie zdradził, a nawet stwierdził, że przecież radni doskonale wiedzą o kogo chodzi, bo byli u tego właściciela.

Dodał również, że nastąpiła właśnie cześć populistyczna dyskusji, a nawet wręcz polityczna w którą na sesji nikt nie powinien się wdawać. Działka o numerze 1132/4 nie jest częścią szkoły. Nie stanowi ona również żadnej strategicznej części tej szkoły, a jej sprzedaż nie uszczupli mienia szkolnego.

Żeby było więcej dzieci, to trzeba je mieć i to jest pierwsza zasadnicza sprawa. Jeśli będziemy się starali i robili wszystko by w tych naszych placówkach, w żłobku, przedszkolach, w szkołach warunki były lepsze, to myślę, że mieszkańcy naszego miasta zdecydują się również na dzieci i nie będzie miało znaczenia 124 metry kwadratowe przy szkole podstawowej nr 5. Widzę, że co niektórych radnych kłuje w oczy to, że ktoś ma drewno opałowe. Przepraszam bardzo, to w dzisiejszym kryzysie energetycznym, to źle, że ktoś ma drewno? To źle, że ktoś ma węgiel? To niedobrze, że położy go na chwilę, zeskładuje i zabierze przed zimą na swoją działkę? Czy my będziemy w ten sposób postępować? Przecież to rząd mówi w tej chwili: szanowne samorządy pomagajcie swoim mieszkańcom, przywoźcie im węgiel, starajcie się żeby wspomóc ich, a pan przewodniczący rady miejskiej w Pionkach mówi żebyśmy ich rozliczali za to, że zdobyli drewno? Za to, że mają węgiel? No to gdzie my jesteśmy? My powinniśmy naszym mieszkańcom pomagać, a nie jeszcze im utrudniać.

Radny Maślanek „wezwał” by burmistrz stosował kontrole do wszystkich mieszkańców, a nie tylko wybiórczo. Gorzej jeśli Robert Kowalczyk rzeczywiście posłucha tej rady i zacznie zlecać kontrole wszystkich działek w mieście, bo może okazać się, że nie wszędzie na prywatnych posesjach mogą zalegać nagromadzone różnego rodzaju odpady. Niby na własnej posesji można wiele, ale czy aby do końca wszystko? Wojciech Maślanek chce by burmistrz wyciągał konsekwencje administracyjne w stosunku do tych, którzy bezprawnie użytkują działki miejskie. A chodzi o składowane drewno poza posesją, co często widać na uliczkach gdzie wybudowane są domy jednorodzinne. Wielu mieszkańców od lat układa mokre drewno opałowe na trawniku miejskim przy ogrodzeniu, a dopiero później przenosi na swoją działkę. Teraz trzeba uważać, bo przewodniczący rady chce karać za bezprawne użytkowanie terenów miejskich.

Wojciech Maślanek upominając burmistrza, że opowiada jakieś „populistyczne bajki” nie odpowiedział na pytanie jak brzmi nazwisko mieszkańca, który chce kupić działkę 1132/4, która „wydzielona jest z terenu szkoły” i kiedy została wydzielona.

Pan chce na mnie wymusić złamanie przepisów dotyczących RODO? – zapytał burmistrz radnego Maślanka. – Ja tych działek nie wydzielałem.

Prosta uchwała zaowocowała długą dyskusją i „walką o aż 124 metry”, gdzie „idealną opcją” będzie poprowadzenie drogi na działce „wydzielonej z terenu szkoły”. Niestety radni opozycyjni nie usłyszeli, że „burmistrz Kowalczyk wydziela działki dla swoich znajomych”, bo nie za kadencji Roberta Kowalczyka zostały one wydzielone i publicznie, jak nakazują przepisy, nie padło nazwisko wnioskodawcy. Może w tej długiej debacie nie chodziło wcale o teren szkolny, o zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom poprzez budowę połączenia ulic Słonecznej z Targową przez plac szkolny, ale właśnie o nazwisko mieszkańca, który chce zakupić kawałek terenu?

Przeciwko sprzedaży „aż 124 m2” głosowali radni: Abramowicz, Grzywacz, Łyżwa i Maślanek. Od głosu wstrzymali się Anna Wierzycka i Paweł Kobylas. Reszta radnych zagłosowała za sprzedażą, a tym samym uchwała została podjęta większością głosów.

Przeczytaj również

Komentarze