Pieniądze na urzędową telewizję

Pieniądze na urzędową telewizję

Po raz kolejny w budżecie miasta znalazła się kwota na doinwestowanie telewizji urzędowej. Tym razem chodzi o sprzęt, który pozwoli nadawać obraz na żywo.

My w sposób bardzo oszczędny, również w sensie zespołu ludzkiego, staramy się zapewniać informacje mieszkańcom o które się proszą i za które są wdzięczni – przekonuje Romuald Zawodnik. – Otrzymujemy naprawdę bardzo dużo sygnałów od ludzi, którzy czekają na kolejne edycje żeby się czegoś dowiedzieć. To wymaga niestety inwestycji sprzętowej. W Kozienicach telewizja lokalna to jest 9 osób zatrudnionych na pełne etaty, a my to realizujemy dwuosobowe ze wsparciem na pół etatu chyba trzeciej osoby. Wymaga to niestety sprzętu, tak jak komputerów, jak różnych innych rzeczy do działania naszych jednostek. Tak samo żeby można było prowadzić tą telewizję potrzebujemy właściwego sprzętu. Mam nadzieję, że już na święta pojawi się możliwość prezentowania nie tak jak dzisiaj, ciurkiem, ciągiem całego komunikatu kuriera, bo ktoś chce obejrzeć wiadomości co się w mieście dzieje, to najpierw musi całogodzinną mszę żeby się dowiedzieć w którym momencie będzie dalsza informacja. To już będzie, o takiej godzinie będzie to, o takiej będzie to, także będą również możliwości obejrzenia wcześniejszych numerów od tej godzinie czy o tej godzinie. Myślę, że to będzie tylko dla dobra mieszkańców. To nie jest kwota wygórowana. Oczywiście zawsze sobie można dorobić do tego jakąś filozofię.

Zbigniew Belowski chciał wiedzieć jaki rodzaj sprzętu w tej chwili jest niezbędny do prac telewizji.

Jeżeli chodzi o temat transmisji, to nie prawdą jest, że kurier wysyła w tej chwili jakąkolwiek informację bieżącą. Ja mam pewne zastrzeżenia odnoszące się do pojęcia oszczędność. Co takiego technicznego jest w tej chwili niezbędne dla rzekomej poprawy programu, który nie jest programem żywym.

Operator kamery wyjaśniał, że chcieli dokupić jeszcze mikser wideo, który posłuży do realizacji programów na żywo.

W tej chwili możemy to robić tylko jedną kamerą no i jest to takie bardzo nieprofesjonalne. Trochę światła. No ciągle nam brakuje dużo takich drobiazgów. Akumulatorki, których nie mamy.

Radny Maślanek zapytał, że skoro jest możliwość emisji obrazu na żywo, to dlaczego kurier tego nie robi.

Nie robi, bo mieszkańcy, szersza publiczność dowiedzieliby się o pana błędach.

Żeby zrobić relację na żywo potrzebny jest odpowiedni sprzęt, potrzebni są ludzie, bo w dwie osoby nie da się tego zrobić niestety – wyjaśnił Wojciech Kuchta.

O dziwo portal Pionki24 transmituje obrady sesji Rady Miasta na żywo przy pomocy smartfona z dostępem do internetu trafiając do tysięcy odbiorców. Również nasza redakcyjna kamera ma możliwość transmitowania obrazu na żywo, ale niestety w sali konferencyjnej UM brakuje łącza internetowego. Obydwa lokalne portale podczas sesji mają po jednym przedstawicielu, ale tv urzędowa potrzebuje kilku osób.

Ja np. jak są dłuższe uroczystości, to przyznam szczerze, że nie mogę tego oglądać, bo to dłużyzna – wyjawił Zawodnik. – Chciałbym skrótu. Odbyło się coś, spotkało się coś, co z tego wynika. A jak mam słuchać, przepraszam bardzo, ja sobie nie wyobrażam, jak słucham siebie np. przez 4-godzinną sesję i co mam zamówić telewizję żeby na żywo przedstawić taką informację? Państwo pokazujecie na żywo na stronie internetowej i to jest inna rzecz, bo każdy może sobie przewinąć od tego momentu do tego momentu. To trzeba być chorym żeby oglądać 5-godzinną sesję. Wrzucenie tego do telewizora, gdzie nie ma możliwości przewinięcia sobie, skrócenia, przyspieszenia, to dla mnie jest rzecz, która nie wiem czemu miałaby służyć.

Pan burmistrz powiedział: chcą na żywo, a nie chcą – skomentował radny Krzysztof Bińkowski. – Bo nie chcemy oglądać długo, ale chcemy na żywo.

Chcemy na żywo krótkich relacji, ale nie chcemy 4-godzinnych sesji – odpowiedział Zawodnik. Radna Elżbieta Śmietanka dodała, że w telewizji głównie widać burmistrza, bo to jest najważniejsza osoba w mieście.

To, że ja często jestem w domach w telewizorach, to nie sprawia mi to najmniejszej przyjemności. Nie mam parcia na szkło – skomentował Zawodnik.

Zbigniew Belowski zaproponował aby pracownicy kuriera rozważyli może produkcję krótkiego, codziennego programu informacyjnego, a nie nadawali wszystko jak leci w wielogodzinnych audycjach, które faktycznie męczą. Romuald Zawodnik mówi, że sam siebie nie mógłby oglądać przez kilka godzin ciurkiem, a mieszkańcy jednak muszą.

To jest telewizja. 25 minutowy magazyn przekazuje dokładnie całą istotę sprawy z kilku wydarzeń. Nie na żywo, bo tu się nie da na żywo (…). Potrzebna jest też rada programowa takiej małej telewizji lokalnej żeby prowadzić to w sposób rzetelny, bo to jest najważniejsza sprawa w takim przekazie. Ja nie mówię o cenzurze, ale o pewnych wypracowanych zasadach – podsumował Belowski.

Przeczytaj również

Komentarze