Plotki, półprawdy, naciągane fakty

Plotki, półprawdy, naciągane fakty

Podstawą do udzielenia wotum zaufania burmistrzowi jest analiza raportu o stanie gminy za ubiegły rok. Wystąpienia radnych w trakcie debaty dalece odbiegały od tematu, a próby podważenia pracy burmistrza oraz pracowników samorządowych zakrawały o nadużycia. Radni posługiwali się pismami jakie otrzymali od anonimowych sygnalistów i odczytywali cząstkowe protokoły pokontrolne, choć cała procedura sprawdzania rzekomych nieprawidłowości jeszcze się nie zakończyła. Wmawiając opinii publicznej, że są to ostateczne decyzje organów kontrolujących, nie doczytali ostatnich akapitów mówiących o możliwości odwołania się od wydanej decyzji. Jak stwierdził radny Grzegorz Wąsik: nie wyrokuje się przed ostateczną decyzją jeżeli są odwołania od kontroli.

Radni nie bardzo mieli ochotę debatować nad raportem, który otrzymali już w zeszłym miesiącu i mieli wystarczająco dużo czasu aby się z nim zapoznać i omówić wszelkie zagadnienia w nim występujące. Ponad 200 stron dokumentu zawierającego podsumowanie działalności samorządu, to efekt pracy urzędu oraz wszystkich jednostek podległych. To również podsumowanie tematów wielokrotnie wyjaśnianych na sesjach i komisjach, a więc poruszanie ich po raz kolejny nie miało głębszego sensu. Radni, zgodnie z ustawowym terminem, otrzymują raport na tyle wcześniej, by móc go na spokojnie przeanalizować i przyjść na sesję z już podjętą decyzją na temat udzielenia wotum zaufania.

Debata nad raportem, to również doskonały czas by publicznie do kamer wygłosić wszystkie zarzuty pod adresem burmistrza. Z tej okazji korzystają zawsze opozycyjni radni, choć w tym roku wahali się z przystąpieniem do wypowiedzi. Przewodniczący kilkukrotnie pytał czy któryś radny ma ochotę na udział w debacie.

Po dłuższym oczekiwaniu radna Wioletta Grzywacz postanowiła zabrać głos jako pierwsza i odczytywała z kartki swoje zastrzeżenia do burmistrza oraz raportu. Wypowiedź radnej, zgodnie z jej życzeniem, cytujemy dosłownie słowo w słowo, pomijając jednak wszelkie przerywniki i przejęzyczenia:

Szanowni mieszkańcy, od dłuższego czasu czytam artykuły w mediach lokalnych. Dziś przysłuchuję się burmistrzowi. W swoim wystąpieniu tak pięknie pisze się i opowiada o sukcesach w mieście w roku minionym i bieżącym. Tak szanowni państwo, miasto pięknieje, ale nikt z państwa nie zastanawia się co dzieje się w ciepłym i wygodnym zaciszu gabinetu burmistrza, który nie przebiera w środkach posuwając się do działań mogących nosić znamiona korupcji politycznej pozyskując przychylne głosy radnych przez zlecenia czy zatrudnienia w spółkach miejskich czy innych sobie jednostkach podległych. Pandemia koronawirusa, która zadomowiła się w 2020 roku nie ustąpiła również w 2021 roku, co miało istotny wpływ na pracę urzędów w całej Polsce. W Pionkach z perspektywy zwykłego mieszkańca można było zauważyć, że zarządzeniem burmistrza urząd miasta, jak i podległe jednostki zamknęły się na interesantów. W urzędzie miasta notorycznie nadużywane jest słowo pandemia. To klucz do rozwiązywania wszystkich problemów. Do budynku urzędu nie wpuszczano ludzi ponieważ była pandemia i na przykład kazano im czekać pod chmurką na deszczu, śniegu i mrozie. Porównując w tym samym czasie obsługę innych gmin, które bez problemów wpuszczają do swoich budynków interesantów, aby mogli załatwić swoje sprawy. W tym przypadku nasuwa się pytanie, co stało na przeszkodzie aby mieszkańcy naszego miasta mogli być podobnie traktowani jak mieszkańcy ościennych gmin. Dlaczego burmistrz nie zatroszczył się o ludzi, którzy są mieszkańcami naszego miasta? Dlaczego w urzędzie miasta Pionki już od wejścia do budynku trwała selekcja? Tak jak w przypadku dwóch przetargów na ulicę Słowackiego, Wiśniową i Dziewiątego, które odbyły się za zamkniętymi drzwiami. W żadnym mieście i w żadnej gminie nie było takiego zdarzenia żeby zamknięto drzwi przed oferentami. To wstyd dla naszego miasta. Niestety moim zdaniem, gmina stworzyła sobie monopolistów w różnych dziedzinach. Mamy bardzo dużo przykładów z których można wywnioskować, że gmina nie przestrzega przepisów związanych z udzieleniem zamówień. Te same nazwiska, te same firmy słyszymy przy kolejnych zadaniach zlecanych przez miasto. Z moich obserwacji wynika, że w tej kadencji bardzo rzadko ogłaszano do publicznej wiadomości zamówienia do 30 tys. euro z tzw. wolnej ręki twierdząc, że tego robić nie musi. W mojej ocenie jeśli miasto działałoby transparentnie, tak jak to się dzieje w innych gminach, to wszystkie zamówienia byłyby opublikowane na stronach internetowych. To burmistrzowi powinno zależeć, aby do przetargów przystępowało jak najwięcej oferentów aby cena i jakość towaru i usług była jak najlepsza. To burmistrz powinien zadbać by w urzędzie zapewnione były podstawowe zasady prawa zamówień publicznych mówiące o równości podmiotów ubiegających się o zamówienia publiczne. W mojej ocenie niestety nasze miasto nie jest przyjazne firmom zewnętrznym. Z relacji potencjalnych oferentów z terenu kilku gmin i powiatów panuje przeświadczenie, że w Pionkach się nie startuje do przetargów, bo i tak wiadomo kto wygra. Wpływa to bardzo niekorzystanie na wizerunek miasta. To burmistrzowi powinno zależeć aby miasto było przyjazne nie tylko dla mieszkańców, ale i gości czy inwestorów. To burmistrzowi powinno zależeć czy publiczne pieniądze zostaną wydane na tandetną chińszczyznę czy towar dobrej jakości.

„Tandetna chińszczyzna” jest w dzisiejszym świecie wszechobecna, gdyż od 2010 roku to druga pod względem wielkości (po USA) i najszybciej rozwijająca się gospodarka narodowa świata, osiągająca średnie tempo wzrostu 10% rocznie przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Jest również największym eksporterem na świecie i drugim pod względem wielkości importerem. W ostatnich dekadach Chiny stały się głównym motorem globalnego wzrostu gospodarczego. Wzrost gospodarczy w Chinach możliwy był dzięki przystąpieniu Chin do Światowej Organizacji Handlu w 2001, liberalizacji handlu i gwałtownemu wzrostowi inwestycji w krajowej gospodarce. „Tandetna chińszczyzna” to również towary dobrej jakości, bo Chiny są obecnie największym producentem towarów oferowanych na rynkach światowych.

Niestety ta krótkowzroczność burmistrza będzie nas mieszkańców drogo kosztowała ponieważ materiały użyte do wykonania tych zadań często były gorszej jakości niż w dokumentacji na co przystał zamawiający czyli gmina miasto Pionki – kontynuowała radna. – Szanowni mieszkańcy, w 2021 roku rada miasta otrzymała dwa pisma od rzecznika dyscypliny finansów publicznych, który zwrócił się z prośbą o podjęcie kontroli obejmującej m.in. przestrzegania jawności postępowań o udzielenie zamówień publicznych. Komisja rewizyjna, która prowadziła zleconą kontrolę nie zauważyła nieprawidłowości w żadnym punkcie skierowanym do rady przez rzecznika. Jednak okazało się, że burmistrz zataił wynik przeprowadzonej kontroli przez Urząd Zamówień Publicznych, a później odwołując się do Krajowej Izby Odwoławczej z informacji z dokumentów z dnia 15 czerwca 2021 roku nadesłanych do rady miasta przez sygnalistę wynika, że w wyniku przeprowadzonej kontroli zamówienia pod nazwą „Budowa dróg gminnych wewnętrznych – ul. Wiśniowa i ul. Dziewiątego w miejscowości Pionki” prezes UZM stwierdził naruszenie przepisów poprzez przeprowadzenie otwarcia ofert w sposób niejawny z zakazem udziału publiczności i bez jednoczesnego zapewnienia transmisji z wyżej wymienionych czynności w postępowaniu, co w rezultacie doprowadziło do naruszenia ustawy Prawo zamówień publicznych poprzez zaniechanie unieważnienia postępowania o udzielenie zamówienia publicznego jako, że w sprawie ziściły się przesłanki wynikające z tego artykułu skutkujące koniecznością unieważnienia postępowania o zamówienie publiczne jako obarczonego niemożliwą do usunięcia wadą uniemożliwiającą zawarcie ważnej umowy w sprawie zamówienia publicznego, poprzez udzielenie zamówienia wykonawcy, który nie został wybrany zgodnie z przepisami ustawy. Ponadto burmistrz wniósł zastrzeżenia od wyniku kontroli doraźnej, które nie zostały uwzględnione przez KIO, w związku z tym decyzja ta jest ostateczna, panie burmistrzu.

Niestety radna Wioletta Grzywacz przekazywała nieprawdziwe informacje, gdyż sprawa nadal jest w toku, postępowanie jeszcze się nie zakończyło, a w tej chwili wszystkie zgromadzone dokumenty rozpatrywane są przez Rzecznika Finansów Publicznych, ale o tym radna nie wspomniała w swoim przekazie, gdyż taka informacja od „anonimowego sygnalisty” nie dotarła do rady, choć szeroko na ten temat rozmawiano na komisji w tym tygodniu.

Wyjaśnienia dotyczące dwóch postępowań przetargowych w mieście Pionki w dniu 12 października są manipulacją i wierutnym kłamstwem – stwierdziła radna Grzywacz. – Jestem w stanie to udowodnić. Kolejnym kłamstwem burmistrza jest stwierdzenie, że budżet z 2021 został wykonany w całości, a dokumenty zwierające błędne dane przesłane do RIO – podczas dyskusji na komisjach wielokrotnie omawiano ten temat i mówiono, że nie ma gminy, która wykonałaby swój budżet w 100%. Nawet budżet państwa nigdy nie jest wykonywany w całości. Zarzuty radnej o błędnych danych w sprawozdaniu budżetowym przesyłanym do Regionalnej Izby Obrachunkowej, która zatwierdziła pozytywnie wykonanie budżetu, nie tylko są pomówieniami w stosunku do burmistrza i skarbnik miasta, ale również do składu orzekającego RIO, który analizował wykonanie budżetu miasta Pionki zgodnie z danymi wykazanymi w ustawie o finansach publicznych. – Niestety niektórzy mieszkańcy pomimo zapisów w budżecie na 2021 r. nie doczekali się inwestycji na swoich osiedlach z uwagi na wykonanie nieplanowanych wcześniej zadań. Niektóre inwestycje uwzględniane są w zaciszu gabinetu burmistrza. Promowani są radni, którzy chętnie przesiadują w jego gabinecie. Trudna współpraca z burmistrzem przekłada się na pracę w komisjach problemowych, a tym samym na nastroje w radzie miasta. Brak informacji w sprawach publicznych będących przedmiotem planowanych posiedzeń komisji gospodarki gminy i infrastruktury, jak również informacji będących w obszarze zainteresowania radnych. Na szczególną uwagę zasługuje fakt bardzo słabej jakości przygotowanych przez organ wykonawczy dokumentów, brak pełnej dokumentacji lub odpowiedzi na wystosowane z komisji pisma. Odmowa o udostępnienie dokumentów, wydłużanie terminów, a także nie oddelegowywanie merytorycznych pracowników na posiedzenia komisji przedkłada się na pracę komisji. W takim zachowaniu burmistrz lekceważy i nie szanuje mieszkańców, radnego, jego czasu, jego osoby oraz uniemożliwia wykonywanie mandatu radnego. Przypomnę art. 24 ust. 2 ustawa o samorządzie gminnym w nowym brzmieniu pozwala radnym na uzyskiwanie informacji i materiałów, wstęp do pomieszczeń w których znajdują się te informacje i materiały oraz wgląd w działalność urzędu gminy. Uprawnienie to odnosi się także do innych jednostek organizacyjnych gminy, funkcjonowania spółek komunalnych – pełne brzmienie zapisu art. 24 ust. 2 jest zdecydowanie szersze niż przedstawione przez radną: w wykonywaniu mandatu radnego radny ma prawo, jeżeli nie narusza to dóbr osobistych innych osób, do uzyskiwania informacji i materiałów, wstępu do pomieszczeń, w których znajdują się te informacje i materiały, oraz wglądu w działalność urzędu gminy, a także spółek z udziałem gminy, spółek handlowych z udziałem gminnych osób prawnych, gminnych osób prawnych, oraz zakładów, przedsiębiorstw i innych gminnych jednostek organizacyjnych, z zachowaniem przepisów o tajemnicy prawnie chronionej. – W ubiegłym roku o tej porze mówiłam o szykujących się dużych podwyżkach za centralne ogrzewanie. Niektórzy radni zarzucali mi, że straszę mieszkańców. Niestety moje wypowiedzi stały się faktem. Burmistrz Kowalczyk kilka lat temu bezpodstawnie zerwał umowę z projektantem, który wygrał przetarg na projekt 5 odrębnych kotłowni gazowych wraz z niezbędnymi sieciami.

To stwierdzenie radnej Grzywacz wywołało konsternację u obecnych na sali przedstawicieli spółki PWKC. Prostując słowa Wiolett Grzywacz: burmistrz nie zerwał umowy z projektantem, gdyż stroną umowy było PWKC, a podstawą do zakończenia współpracy ze wspomnianym projektantem był brak dotrzymywania terminów wynikających z tejże umowy.

Zerwanie umowy z projektantem skutkowało kilkukrotną zmianą wykonawców, co w konsekwencji wydłużyło czas wykonania projektów aż o rok. W tym czasie znacznie podrożały ceny materiałów budowlanych. W związku z tym inwestycja ta bez dofinansowania nie będzie mogła być zrealizowana – budowa 5 kotłowni od samego początku miała być finansowana ze środków z NFOŚiGW i niskooprocentowanej pożyczki z WFOŚiGW. – W chwili obecnej przez nieudolność zarządzania miastem burmistrz Kowalczyk obciążył mieszkańców naszego miasta podwyżkami za emisję spalin w opłatach za centralne ogrzewanie – radna mijała się dalece z prawdą, gdyż opłaty za CO2 nie zależą od burmistrza, a od cen giełdowych, a koszty ze emisję zawsze były wliczane do taryfy za c.o., które są zatwierdzane przez Urząd Regulacji Energetyki. – Na zakończenie przypomnę jeszcze panu burmistrzowi o niewykonanej uchwale z dnia 19 sierpnia 2019 r. w sprawie przystąpienia do sporządzenia częściowej zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, która nie doczekała się wykonania do dziś. W chwili obecnej zakład produkcyjny Soudal szykuje dużą rozbudowę zakładu o czym mieszkańcy powinni być poinformowani. W związku z przedstawionymi przeze mnie faktami nie udzielam wotum zaufania burmistrzowi Robertowi Kowalczykowi. Dodam tylko, że jestem radną więc sprawdzam jak pracuje urząd na rzecz mieszkańców, staram się dbać o ich interesy i ciężko zapracowane ludzkie pieniądze.

Tak brzmiącą wypowiedź radnej Wioletty Grzywacz skomentował Grzegorz Wąsik, który odniósł się do niemalże wszystkich stawianych zarzutów. Komisja rewizyjna pod jego przewodnictwem, która rozpatrywała „pismo sygnalisty” wydała swoją opinię na podstawie analizy dokumentów i w oparciu o wiedzę zdobytą podczas wykonywania czynności. Wyjaśnił, że pod uwagę nie były oczywiście brane cząstkowe dokumenty pokontrolne, gdyż nie są to ostateczne decyzje organów kontrolujących. Strona kontrolowana ma prawo do wniesienia odwołania i obrony swoich racji. Mówił również o tym, że radni opozycyjni nie doceniają zmian w mieście, które widać gołym okiem, a najlepiej widzą je osoby przyjezdne, które zaskoczone są dynamiką zmian.

Osoby z zewnątrz mają na to miasto pogląd świeży, bo widzą te wszystkie rzeczy, których my po prostu nie dostrzegamy, bo to jest dla nas codzienność. Ale widać, że z roku na rok to miasto staje się ładniejsze i wygodniejsze. Te inwestycje drogowe czy chodnikowe widać, że się ze sobą łączą, tworząc coraz lepszą infrastrukturę miejską. Mieszkańcy mają gdzie wyjść, mają czy ośrodek nad Stawem Górnym, czy place zabaw, czy parki. Mają normalne miejsca do parkowania, których wcześniej nie było. My tego może faktycznie nie doceniamy.

Odpowiedział również na zarzuty radnej Grzywacz, że inwestycje wykonywane są „przez jakieś określone firmy”. Temat ten wielokrotnie był poruszany na komisjach i tyleż samo razy wyjaśniany. Wypowiedź Grzegorza Wąsika rozśmieszyła Wiolettę Grzywacz i Wojciecha Maślanka, którzy usłyszeli, że skoro w przetargu startuje firma z Pionek, z Rzeszowa i ze Szczecina, to najkorzystniejszą cenę zaoferuje ta miejscowa z powodu braku kosztów przewozu sprzętu czy zakwaterowania pracowników. Być może dla radnych opozycyjnych śmieszne jest to, że pracownicy budowlani chcieliby odpocząć po dniu pracy w komfortowych warunkach. Na rynku znane są firmy, gdzie pracodawca oferuje noclegi np. w garażach z wykorzystaniem starych materacy za które odlicza od zarobków „poniesione koszty”. Wielokrotnie również pojawiają się sytuacje w których startujący w przetargu zaniża koszty wykonania, bo nie zatrudnia swoich pracowników na umowy o pracę.

Koszty transportu, zakwaterowania czy płac dla pracowników grają niebagatelną rolę w kosztach oferentów – wyjaśniał radny Wąsik. – Poza tym osobiście cieszę się również z tego, że u nas przetargi wygrywają lokalne firmy dlatego, że podatki również wpływają w naszym rejonie, nie mówię, że konkretnie do naszego budżetu, ale w rejonie z którego przecież i my korzystamy (…). Nie będę już mówił o zatrudnieniu, gdzie te firmy się zaopatrują, z kim współpracują, bo przecież chodzi również o miejsca pracy żeby je tworzyć na miejscu lub w najbliższej okolicy. To jest ten tzw. patriotyzm lokalny (…). I jeszcze jedna sprawa, nigdy nie jest tak, że wszystko się udaje. Nie ma czegoś takiego jak 100% wykonanie budżetu, nie ma czegoś takiego jak 100% wykonanie wszystkich inwestycji dlatego, że jest to fizycznie niemożliwe i to się nie udaje w skali kraju, w skali województwa, powiatu i w naszej skali. Ale i tak wykonanie inwestycji jest bardzo wysokie. I teraz my jako radni musi zważyć za i przeciw. Co przeważa? Ile jest tych pozytywów, a ile negatywów? Owszem, widzę negatywy, tylko tych negatywów jest mało, a pozytywów bardzo dużo. Uważam, że moją rolą jako radnego jest ocena tego wszystkiego i oceniam raport gminy pozytywnie, właśnie ze względu na to, że rozwijamy się w szybkim tempie. Wykonane inwestycje przewyższyły kwotę 20 mln zł. Proszę mi pokazać rok w którym inwestycje w mieście przekraczały 20 mln zł.

Odniósł się także do informowania opinii publicznej o plotkach i hejterskich wpisach „mediów lokalnych”, czyli profili na portalu społecznościowym, gdzie nie jest wymagane podanie nazwiska osób publikujących „rewelacyjne informacje”, których „kupione media lokalne nie napiszą”. Nie napiszą, gdyż redaktorzy naczelni tychże gazet biorą odpowiedzialność za publikowane słowa w przeciwieństwie do anonimowych informatorów społecznych.

Słyszę tu wypowiedź radnej, czyli powielanie jakiś bajek, plotek, które krążą w ościennych gminach – to odnośnie przetargów w mieście Pionki. – To jest dla mnie dopuszczalne żeby przytaczać plotki dlatego, że plotkami można każdego skrzywdzić. To jest coś, co mamy w internecie anonimowo, bo najlepiej się nie podpisać, opluć jedną osobę, opluć drugą, następnie pokłócić się między sobą w kilku hejterów. Nie może być tak żebyśmy my, ktokolwiek z radnych przytaczali, że gdzieś jest taka czy inna opinia. My mamy opierać się na dokumencie, a nie na negatywnych bajkach, którymi każdego można skrzywdzić.

Wojciech Maślanek przypominał radnym, że trwa debata nad raportem. Nie każdego radnego jednak upomina by nie odbiegał o tematu, bo jak już zdążył wszystkich do tego przyzwyczaić, reprymendy stosowane są do radnych wypowiadających się pozytywnie o burmistrzu i mieście. Krytykować można do woli, ale tylko do czasu gdy krytyka ta nie dotyczy opozycyjnych radnych.

Panie radny Wąsik, koleżanka radna Grzywacz nie posługuje się bajkami tylko odczytała oficjalny dokument, który nie trafił do nas, do rady miasta Pionki – mówił radny Maślanek. Dokument drogą oficjalną nie trafił, gdyż rada miasta nie jest stroną w sprawie, ale sygnalista przesłał go „anonimowo” przewodniczącemu rady. Robert Kowalczyk wyjaśnił, że nie przekazuje radnym tych dokumentów, bo trafiają na jego adres domowy ponieważ w tej sprawie stawiane są mu zarzuty jako Robertowi Kowalczykowi, a nie burmistrzowi miasta.

Pan przewodniczący przecież przekazał rzecznikowi dyscypliny mój adres domowy, wysokość moich zarobków, opinię, która o mnie napisał i inne dane – dopowiedział burmistrz. – Kiedy cała sprawa już się zakończy, to wszystkie dokumenty udostępnię mieszkańcom.

Przy okazji omawiania „pism sygnalistów” opinia publiczna mogła dowiedzieć się, że rozpoczynając wykonywanie zadania inwestycyjnego niemalże od razu pojawia się kontrola jakiegoś urzędu, który otrzymał informacje o nieprawidłowościach. Często jest również tak, że jedna kontrola kończy swoją prace, a już pojawia się następna, która zajmuje się dokładnie tym samym zakresem. Od RIO, przez CBA, NFOŚiGW oraz Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych trwa niekończące się pasmo kontroli na skalę niespotykaną dotąd w mieście Pionki.

Przeczytaj również

Komentarze