Podwyżki, podwyżki, podwyżki… Radni bronią mieszkańców przed wydatkami

Podwyżki, podwyżki, podwyżki… Radni bronią mieszkańców przed wydatkami

Żadną tajemnicą nie jest iż w mieście Pionki gospodarka komunalna nigdy nie była w stanie zbilansować się, czyli pobierane opłaty od mieszkańców nie pokrywały kosztów. Stąd podwyżki, które wprowadzane są co jakiś czas. Dziś obowiązuje stawka 21 zł od osoby (uchwalona w październiku 2020 r.), ale jest propozycja by kwotę tę podnieść o 5 zł.

Jak tłumaczył Robert Kowalczyk w czwartek na posiedzeniu komisji budżetu, zaproponowana podwyżka wynika z oszacowania kosztów, które stale rosną. Wpływy z opłat nie zbilansują jednak gospodarki odpadami komunalnymi, gdyż podwyżka nie zawiera wzrostu inflacyjnego, dwukrotnych podwyżek pensji minimalnych jakie trzeba będzie wprowadzić w roku 2023, ewentualnych wzrostów cen paliwa itp. Od października wzrosły również opłaty na składowisku Radkom, które w propozycji zmian również nie zostały uwzględnione. Jakby nie liczyć wyższe opłaty za odbiór śmieci pozwolą jedynie na zmniejszenie dopłaty z budżetu, który również składa się z pieniędzy mieszkańców. Chodzi głównie o to, by do odbioru i zagospodarowania odpadów dokładać z roku na rok coraz mniej, a nie coraz więcej – w ubiegłym roku dołożono ok. 700 tys. zł.

Kierownik wydziału komunalnego wyjaśniał radnym, że zaproponowana na wiosnę stawka 28 zł/os, którą radni odrzucili, była skalkulowana również o wzrost inflacji. W tej chwili ten wzrost zupełnie nie jest brany pod uwagę, ale wzrosły inne składowe wpływające na koszty odbioru oraz zagospodarowania odpadów i stąd propozycja by cenę podnieść do 26 zł. Wyliczenia przedstawiane radnym, uwzględniające liczbę osób wpisanych do systemu i pomnożone przez stawkę odpowiadające mniej więcej kosztom odbioru. By liczba osób w systemie zgadzała się z faktyczną liczbą „producentów śmieci”, wydział prowadzi różnego rodzaju kontrole. Tam, gdzie spodziewano się, że celowo zaniżono liczbę osób zamieszkujących gospodarstwo domowe (86 kontroli), udało się „odnaleźć” 57 osób. Niemniej z jednej strony odnajdują się nowe osoby w systemie, a z drugiej wypadają naturalnie, z powodu zgonu (stan osób w systemie na dzień 31.12.2021 wynosił 13.214, a w tej chwili figuruje 13.138).

A ja mam takie pytanie, może pan kierownik się orientuje – wtrącił się do dyskusji radny Tomasz Łyżwa. – Ile mamy teraz osób w mieście Pionki zamieszkujących, no bo zameldowanych to może źle powiedziane – radny Wojciech Maślanek dopowiedział, że 18 tys. osób, a Stanisław Pacan stwierdził, że 18 tys. osób, to jest gruba przesada, może ich być co najwyżej 16 tys.

Trudno oszacować dokładną liczbę osób zamieszkujących faktycznie nasze miasto, bo nie ma już obowiązku meldunku w miejscu zamieszkania. Osoby zameldowane w Pionkach wcale nie muszą tutaj przebywać, a i osoby zgłoszone do systemu odbioru odpadów nie muszą być zameldowane.

Jak 16, to nam brakuje 3 tysiące w systemie – liczył radny Łyżwa, a burmistrz dopowiedział, że wiele osób zameldowanych w Pionkach pracuje za granicą, studiuje w innych miastach i nie są zgłoszone do systemu, bo fizycznie w mieście nie przebywają. W razie kontroli gospodarstwa domowego pod względem poprawności deklaracji tzw. śmieciowej, osoba zameldowana, a nie zgłoszona do systemu winna wykazać się dokumentem stwierdzającym ponoszenie opłat za obiór odpadów w miejscu zamieszkania. Jednak mieszkańcy np. silą się na wyjaśnienia, że pracując w innym mieście na stałe przebywają w hotelach i nie mogą poświadczyć wnoszenia takich opłat.

O weryfikacji składanych deklaracji wielokrotnie już toczona była dyskusja, nawet w dniu wczorajszym podczas posiedzenia komisji infrastruktury na której obecny był radny Łyżwa, który jednak w toku rozmowy zapytał:

Panie kierowniku, czy jest możliwość zweryfikowania takich deklaracji, czy pan, czy pana wydział jakieś kroki ku temu poczynił, bo no nie wiem, być może nie wszyscy deklarują taką ilość domowników w deklaracji ile faktycznie zamieszkuje?

Robert Kowalczyk wyjaśnił radnemu, że tak jest faktycznie, o czym była mowa dosłownie przed chwilą, że w wyniku przeprowadzonych 86 kontroli udało się wykryć 57 osób, które były poza systemem. Widocznie Tomasz Łyżwa nie słuchał tego o czym mówiono ani przed chwilą, ani w dniu wczorajszym. Być może skieruje również podobne pytanie podczas najbliższej sesji przy debacie nad projektem uchwały w sprawie ustalenia stawki za odbiór odpadów. Kierownik wydziału dodał, że takich przykładów oszustw w deklaracjach nie trzeba daleko szukać, bo nawet przewodniczący Maślanek zna przypadek mieszkańca, który zadeklarował jedną osobę zamieszkałą, a fizycznie w lokalu na stałe mieszkają dwie. Deklaracja została poprawiona, ale lokatorzy i tak nie płacą. Za nich opłaty za odpady uiszczane są z budżetu miasta, podobnie jak za inne składowe czynszu za wynajmowany lokal.

Musicie też wiedzieć, że mieszkańcy też bardzo walczą jak się idzie do nich na kontrolę – dodała wiceburmistrz. – To jest naprawdę ciężka praca do wydziału udowodnić nieprawidłowości. To jest trudna i mozolna praca.

Jakie stawki mają nasi sąsiedzi?

Kozienice, które mają stawkę 19 zł/os. dopłaciły z budżetu do śmieci kwotę 3,4 mln zł. Radny Tomasz Łyżwa chciał wiedzieć jakie stawki obowiązują w ościennych gminach, na co burmistrz odpowiedział:

Białobrzegi 25 zł, Grójec 32 zł, gmina wiejska Pionki 18 zł, gmina Zakrzew 18 zł, gmina Jedlińsk 18 zł, ale nie patrzmy na gminy wiejskie, bo tam odpady zmieszane odbierane są raz w miesiącu, gabaryty dwa razy do roku, segregowane raz w miesiącu, w tym papier i szkło raz na dwa miesiące.

Gminy wiejskie mają również mniejszą ilość odpadów chociażby z powodu mniejszej liczby mieszkańców. Mniej odpadów, mniejsza częstotliwość odbioru, to niższa stawka od osoby.

W gminach wiejskich jest mniejsza częstotliwość odbioru odpadów, stąd też niższa opłata – wtrącił Piotr Nowak. – Panowie radni proponują niższą stawkę (przyp. red. niż 26 zł/os), to należałoby się zastanowić czy zmniejszamy częstotliwość wywozu, któremu ja np. jestem przeciwny.

Każdy rozumie, że przy odbiorze odpadów z wiat śmietnikowych nie można zmniejszyć częstotliwości odbioru, bo wiaty tonęłyby w śmieciach, które dodatkowo powalałyby się także na ulicach, a nawet na obrzeżach lasów, jak to miało miejsce jeszcze kilka lat temu.

Z szybkich wyliczeń wynika, że tylko w tej kadencji do systemu odbioru odpadów miasto dopłaciło z budżetu już ok. 1,8 mln zł. Dane te mają być szczegółowo przygotowane na poniedziałkową sesję.

Radni proponują obniżenie stawki od osoby. To ja zadam takie pytanie, ile jesteśmy w stanie znowu dopłacić do śmieci kosztem inwestycji w mieście? – zapytał Włodzimierz Szałabaj. – Bo tymi kategoriami trzeba patrzeć, że jak dopłacę do śmieci, to z czegoś muszę tę kwotę zdjąć.

Część radnych zgadza się z tym stwierdzeniem, szczególnie iż zdają sobie sprawę, że budżet nie jest z gumy, a ostatnie podwyżki uzmysławiają wszystkim, że w końcu zabraknie go na podstawowe potrzeby samorządu. Do tego grupa radnych wystąpiła z uchwałą o wsparciu kwotą 1 mln zł powiatu radomskiego, bez zastanawia się czy w budżecie są takie pieniądze. Teraz właściwie ta sama grupa, która głosowała za pomocą finansową dla bogatszego samorządu, nie chce podnieść opłat za odbiór śmieci, a więc tym samym chce narazić mieszkańców albo na zasypanie miasta odpadami, bo nikt ich odbierać w pewnym momencie nie będzie jeśli nie otrzyma zapłaty za wykonaną usługę, albo zrezygnowaniem z oświetlenia ulic, bo nie starczy na rachunki za prąd, może likwidacją jakieś placówki by ograniczyć wydatki. Możliwości jest wiele.

Radny Szałabaj mówił, że każdy z radnych ma w swoim okręgu jakieś zobowiązania, potrzeby, które fizycznie przekładają się na złotówki, które skądś trzeba wziąć. Sam wolałby aby pieniądze, które do systemu odpadów dopłaciło miasto w ubiegłym roku, a więc ponad 700 tys. zł, wydane były np. na budowę ul. Zacisze (drogi gruntowej), ul. Nowej, Pokoju, Świerkowej, Al. Jagiellońskiej itp. Na to potrzeba jednak potężnych nakładów finansowych, które trzeba pokryć z budżetu miasta.

I my się musimy zastanowić, że albo bronimy budżetu, albo bawimy się w socjal – stwierdził.

Robert Kowalczyk nie widzi problemu by zaproponowaną stawkę zmniejszyć z 26 na 25 zł, jak chcą radni – taki wniosek złożył Stanisław Pacan. Obiecał, że już do końca kadencji stawek za śmieci podnosić nie będzie, bez względu na to ile trzeba będzie do nich dopłacać. Konsekwencje będą jednak dalej idące, bo kolejne władze (po wyborach) zastaną podobną sytuację jak ten samorząd w 2018, czyli znaczącą dopłatę do systemu gospodarowania odpadami.

Nie możemy zapominać o tych najbiedniejszych

Co mamy wybrać? Czy mamy wybrać inwestycje? Czy mamy dołożyć do dróg? Ale też nie możemy zapominać o tych najbiedniejszych – stwierdził radny Maślanek. – Ja wiem, że priorytetem dla mieszkańców ulicy Zacisze będzie ta droga, która ulica powinna być zrobiona, bo w centrum miasta ulica praktycznie no, no jest jakby gruntowa, no można ją tak nazwać. Ale czy mamy tak drenować, przy takich znowu podwyżkach i inflacji, i cenach portfele najbiedniejszych mieszkańców? Którzy nota bene płacą najbardziej regularnie i sumiennie nasze czynsze czy podatki.

Robert Kowalczyk odpowiedział, że patrząc nawet na wzrost płac, rent i emerytur, wprowadzenie 13 i 14 emerytury lub różnego rodzaju pomoc finansową, to 4 czy 5 zł podwyżki w skali miesiąca nikogo nie powinno zrujnować. I rozpoczęła się dyskusja, że od początku tej kadencji opłaty za odbiór odpadów wzrosły z 11 zł do 21. Ale na początku kadencji najniższa krajowa wynosiła 2100 zł brutto, a od stycznia 2023 r. będzie już wynosiła 3490 zł, a od lipca 3600 zł brutto. Przykładów różnic można mnożyć, bo wystarczy porównać wzrost cen za paliwa, wzrost ceny masła, mleka itp. Mieszkańcy jednak nie protestują przed sklepami, że w porównaniu z rokiem ubiegłym cena masła wzrosła z 4,50 zł do 9 zł. Włodzimierz Szałabaj dodał, że spółki skarbu państwa nie martwią się o najbiedniejszych i proponują wzrost cen gazu o blisko 1300%, co spowoduje ogromny wzrost opłat za centralne ogrzewanie wytwarzane w kotłowni gazowej.

Skarbnik dodała, że to ustawodawca nałożył na samorząd ustalenie opłaty za odbiór śmieci, nie biorąc pod uwagę tego, że są przecież osoby starsze i samotne. Radny Piotr Nowak stwierdził, że nie da się spraw socjalnych połączyć z ekonomią, a miasto musi tak rozplanować wpływy i wydatki, by gospodarka komunalna była jak najbardziej ekonomiczna dla budżetu. Wszyscy muszą mieć świadomość tego, że nie da się wszystkich kosztów zagospodarowania śmieci tak skalkulować by pobierane opłaty bilansowały koszty, ale chodzi o to, by jednak z budżetu dokładać jak najmniej i mieć za co wykonywać zgłaszane przez mieszkańców inwestycje czy remonty.

Robert Kowalczyk przystał na propozycję, by na sesji złożyć autopoprawkę odnoszącą się do zmiany stawki na niższą niż jest zapisana w projekcie uchwały. W związku z tym, radny Stanisław Pacan wniósł wniosek o wpisanie 25 zł/os zamiast 26 zł. Jego wniosek poparli jedynie Piotr Nowak, Włodzimierz Szałabaj i sam radny wnioskodawca. Przeciwko zagłosowali radni: Maślanek, Abramowicz i Łyżwa, a więc wniosek radnego o obniżenie stawki za odbiór odpadów nie przeszedł.

Przeczytaj również

Komentarze