Pomysł na zatrudnienie dwóch „łapaczy” polujących na mieszkańców w wiatach śmietnikowych

Pomysł na zatrudnienie dwóch „łapaczy” polujących na mieszkańców w wiatach śmietnikowych

Gospodarka odpadami komunalnymi nijak nie chce się zbilansować, choć od momentu ostatniej podwyżki w roku 2020 wiadomo było, że stawka 21 zł/os jest zbyt niska by pokryć koszty. Miasto szuka zagubionych w deklaracjach mieszkańców, radni apelują o uszczelnianie systemu, w tym również uszczelnianie ludzi, a teraz jest nowy pomysł – cen nie podnosić, tylko zatrudnić łapacz na etat, by za pieniądze trudnili się donosami kto swoich śmieci nie segreguje i kto podrzuca je do wiat śmietnikowych. Kto w radzie miasta jest niczym słynny wróżbita Maciej i potrafi przewidywać przyszłość?

Kolejna sesja, która odbyła się 6 grudnia w godzinach porannych, to po raz kolejny próba przekonania radnych, że stawki opłat trzeba podnieść, bo system powinien się bilansować, a nie chce. Jak określił radny Krzysztof Bińkowski, radni mogą odczuwać deja vu, że po raz kolejny spotykają się w tej samej sprawie. To już 9, a może nawet 10 próba uświadomienia radnym, by podnieść opłaty za zagospodarowanie odpadów, aby pokryć chociaż koszty wynikające z tegorocznego rozliczenia. Tym bardziej, że raptem 4 grudnia Radkom, który utylizuje pionkowskie śmieci poinformował, że po raz kolejny podnosi opłaty na swoim składowisku.

Od kilku sesji radni miejscy spotykają się na kolejnych posiedzeniach by rozmawiać o konieczności wzrostu podatków lokalnych i opłat za śmieci komunalne, bo w związku z inflacją i stale rosnącymi kosztami utrzymania miasta, trudno z budżetu pokrywać wszelkie niedobory i inwestować w poprawę infrastruktury. Zaczęło się od projektów dotyczących podatków, a więc przede wszystkim od wzrostu o 15% dotychczasowych stawek podatku od nieruchomości, który po raz ostatni był aktualizowany w 2017 roku. Na skutek gwałtownego wzrostu inflacji, w 2022 r. Robert Kowalczyk zaproponował radnym, by podnieść podatki lokalne o wskaźnik inflacyjny, który każdego roku ogłasza ministerstwo finansów. Nie chodziło o wzrost do maksymalnych dopuszczalnych stawek podatku, ale o podniesienie jedynie o wysokość wskaźnika. Rada propozycję odrzuciła. W tym roku kolejna próba, również o wysokość wskaźnika od cen z 2017 r., ale tu także opór radnych i argumenty o zrujnowanych budżetach mieszkańców.

Przede wszystkim pierwszy trzy proponowane uchwały mają znaczenie dla budżetu na 2024 rok, który podobnie jak 2023 nie zapowiada się rewelacyjnie dlatego, że mamy dalej inflację na określonym poziomie. Natomiast my, w przeciągu tych 5 lat nie podnosiliśmy podatków w naszym mieście. Są to niebagatelne pieniądze, bo jest to ok. 1,3 mln zł, może troszeczkę więcej, a tak naprawdę dla przeciętnego naszego podatnika, czyli naszego mieszkańca nie jest to podwyżka znacząca. Dla przykładu mogę powiedzieć, że moi rodzice zamieszkujący na ul. Kozienickiej będą mieli zwiększony podatek o 12 zł w roku 2024 płatny w 4 ratach. Natomiast ma to ogromne znaczenie dla wszystkich tych, którzy w tym mieście pracują, dla tych, którzy pracują na rzecz mieszkańców i zgodnie z decyzja rządu oczekują na podwyżki od 1 stycznia 2024 r., bo płaca najniższa wzrasta i będzie to dotyczyło wszystkich instytucji miejskich. Dlatego bardzo państwa proszę żebyście pochylili się po raz kolejny nad proponowanymi uchwałami dlatego, że one wprowadzą pewną stabilizację w roku 2024 i pozwolą spokojnie nowemu burmistrzowi i nowej radzie patrzeć optymistycznie w przyszłość naszego miasta – wyjaśniał Robert Kowalczyk.

Wróżbita… Krzysztof

Dzisiaj rano wstając myślałem, że jestem wróżbitą Maciejem  ponieważ, może już wcześniej tak myślałem, na szczęście nie jestem, wypowiedziałem takie słowa na poprzedniej sesji i apeluję do nas radnych w tym momencie o kulturalne, merytoryczne wypowiedzi, nie między sobą obwinianie się o jakieś wszystko, tak jak niektórzy mówią tu totalna opozycja, to ja to nazywam czerwoni i niebiescy, nie róbmy tego ponieważ nie chcę być dalej tym wróżbitą, ale myślę, że może być ewentualność, że spotkamy się znowu 14 grudnia, 14 grudnia. Ponieważ każdy z nas przeżywa dzisiaj deja vu, tylko jesteśmy inaczej ubrani i o innej godzinie, ale, no ale generalnie jest to samo. Ja już wypowiedziałem takie słowa, że będzie identyczna sesja, dlatego kulturalnie się do siebie odzywajmy, grudzień to jest naprawdę piękny miesiąc, ale powinniśmy się zawsze do siebie pięknie odzywać – mówił radny Krzysztof Bińkowski. – Nie ładować w siebie jak z armaty, jak, jak Szwedzi do wojny, Rzeczpospolitą pod Częstochową, ponieważ takie sesje w ostatnich na, już dobiegamy do mety tej kadencji, będą się myślę powtarzać, wszystko wynika z tego, że ta komunikacja, nawet o tym myślałem po ostatniej sesji, że dlatego tak w połowie jest, to jest tak przepołowione, to nie chodzi o opozycję, tylko ja powiedziałem takie to zdanie, że na przekór będzie. No tak, bo niektórzy ludzie, niektórzy ludzie będą robić na przekór, ponieważ te projekty są rzucane, a z nikim nie analizo, no może źle powiedziane z nikim, z niektórymi analizowane, a reszta ma głosować. Dlatego to się tak odbywa na każdej sesji, nie tylko chodzi o te odpady, o nieruchomości, w każdej, w każdej kwestii, w której chodzi, ktoś powie, że nie wie o co chodzi czy coś, wiemy o co chodzi, jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o to samo. Tak klasyk mówił, który już też nie żyje. Myślę, że chodzi o to samo, a ja uważam, że chodzi o komunikowanie, bo tylko my ludzie jesteśmy w stanie, bo to ludzie tworzą ustawy, uchwały czy to w samorządach czy na szczeblach centralnych i myślę, że to chodzi o komunikację. Jeśli jest zaburzona komunikacja, to czy to jest rada miasta, czy to jest pole zawodowe, czy prywatne no to zawsze coś szwankuje, bo zaburzona komunikacja to tak jak z receptorami, bo jak coś nie działa, to nie działa i działać nie będzie, dopóki się tego nie naprawi.

Najwyraźniej radny Bińkowski potrzebuje więcej rozmów o projektach uchwał jakie ma podjąć. Niemniej zawsze, kiedy pojawią się jakiekolwiek uchwały do podjęcia, burmistrz najpierw przedstawia ich projekty, później radni dyskutują o nich na komisjach, gdzie wypracowywane są jakieś kompromisy, które później są brane pod uwagę poprzez przygotowanie nowego projektu uchwały lub wprowadzenie na sesji autopoprawki. Tak było chociażby ostatnio z projektem uchwały w sprawie podwyżek stawki opłaty za zagospodarowanie odpadów komunalnych. Burmistrz, by zbilansować gospodarkę zgodnie z ustawą, zaproponował kwotę 28 zł/os, po dyskusjach na komisjach radni podjęli decyzję by nie podnosić tej kwoty o wskaźnik inflacyjny, jedynie przeliczyć faktyczne koszty i wpływy z opłaty – wyszło, że aby odpady mogły się zbilansować w roku 2023 potrzebna jest opłata od mieszkańca rzędu 26 zł i taką też autopoprawkę wniósł burmistrz na sesji wraz z upustem za kompostowanie odpadów zielonych w wysokości 3 zł/os. Jednak nawet to nie spodobało się radnym i projekt odrzucili, jak wyjaśnił radny Bińkowski – „na przekór, bo zaburzona jest komunikacja”. Jednak w sprawie cen za odpady odbyło się przynajmniej kilkanaście spotkań na których radni godzinami rozmawiali o śmieciach. To wciąż za mało i na przekór burmistrzowi radni wolą odrzucić uchwałę, by z budżetu miasta dopłacać do śmieci coraz więcej, a tym samym ograniczać wydatki np. na porządek w mieście, na inwestycje, na obniżenie jakości wszystkich usług jakich oczekują mieszkańcy.

Tutaj w temacie tych podatków to zostało już powiedziane tyle, że naprawdę ciężko coś nowego wnieść do tego tematu. Każdy z nas już mógłby pracę licencjacką na ten temat napisać. Pan radny Krzysztof Bińkowski nazwał to deja vu, a ja chciałem to nazwać takim dniem świstaka, ponieważ co sesja budzimy się z tym samym tematem i nadal o tym rozmawiamy – dodał radny Kamil Panufnik, który wyjaśnił, że demonizacja wzrostu podatków nie jest właściwa. Rozumie podziały wśród radnych w tej kwestii, bo skoro 7-mioro z nich za cel obrało sobie dbanie o dobro mieszkańców, a druga 7-ka dobro miasta, to każdy chce zrealizować właściwie to samo, choć inną metodą. – Przedstawiając te podatki na swoim przykładzie chciałbym chyba wskazać, że te 15%, które urasta do rangi jakiejś niebotycznej kwoty naprawdę nie jest taką kwotą, która tak jak wcześniej tu wspomniał pan burmistrz zaburza te budżety domowe, bo jeżeli na swoim przykładzie w tym momencie kwartalnie za gospodarstwo domowe płacimy te 180 zł, to nowa kwota, zakładając, że weszłaby w życie wiązałaby się z kwotą 207 zł, czy li różnica stanowi 27 zł na przykładzie gospodarstwa domowego w którym ja zamieszkuję, co w podziale na 3 osoby, które płaca te podatki pokazuje kwotę 9 złotych. Jedni starają się pokazać, że ta kwota faktycznie duża nie będzie, drudzy straszą tą podwyżką. Ja bym tutaj użył słowa dostosowanie dlatego, że jeżeli mówimy o podatkach i roku 2017, to minimalne wynagrodzenie wynosiło wtedy 2 tys. zł, w roku 2024 będzie to kwota ponad 4.200 zł. I nawet na przykładzie tego faktu widzimy, że coś tu ewidentnie jest jakby nieuporządkowane.

W toku dyskusji wynikło, że kwota sugerowana do osiągnięcia w roku 2024 z podatków wyniesie ok. 1,3 mln zł. Radny Paweł Kobylas zapytał więc skąd więc wziąć taki wynik, skoro każdy mówi, że wzrost podatku będzie niewielki.

Tak tutaj pan burmistrz pięknie powiedział, że to tylko 12 zł, tu kolega mówi, że tylko 30 na kwartał, to proszę wytłumaczyć mi, mieszkańcom skąd ten 1,3 mln się weźmie, bo jeżeli mamy w Pionkach ok. 6.000 gospodarstw domowych i każdy średnio niech będzie 50 zł na rok zapłaci więcej podatku, może 6.000, nie wiem, to nie chodzi o ilość, skąd się weźmie ten 1,3 mln. No bo 50 razy nawet 6.000 na rok to daje 300.000, a gdzie ten milion, skąd ten milion się weźmie? Proszę nam to wytłumaczyć, bo tak tu państwo wszyscy pięknie mówcie, że to tylko 15%, że to tylko 30 zł, 12 zł, a skąd weźmie się ten milion, bo skądś musi się wziąść? Skąd, bardzo proszę o wytłumaczenie.

Skarbnik wyjaśniła, że zmiany w zakresie stawek podatków zawierają różne elementy. Są podatki od mieszkań w blokach, od domów jednorodzinnych, działek, garaży, są też od nieruchomości wykorzystywanych w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, a wszystkie wyliczenia powstały na podstawie zadeklarowanych powierzchni dla poszczególnych grup.

Oczywiście ja się takiej odpowiedzi spodziewałem od pana burmistrza czy od pani skarbnik, że ten milion złoty musimy wziąść od naszych przedsiębiorców. Tylko czy nikt z państwa się nie obawia, że zarżniemy przysłowiową, no nie wiem, że złotą kurę, która daje nam najwięcej tych podatków, a my problem, mamy problem z wybudowaniem drogi na Pronicie za 140 tysięcy, a chcemy od tych przedsiębiorców jeszcze, wiadomo, państwo nam na to pozwala, jest to dopuszczalne, nie mówię, że to jest jakaś przestępstwo, żeby to wybrzmiało, tylko zastanawiam się czy ktoś z państwa kiedykolwiek prowadził jakąś działalność gospodarczą i wie jak przedsiębiorca w tym momencie wiąże koniec z końcem i jakie ma koszty? Czy tak wam, państwu łatwo, bo macie pracujecie na tym, w sferze budżetowej i dostajecie pensje co miesiąc i w sumie czy, wiadomo, że nam nie zależy, tak samo jak my diety dostajemy, czy podniesiemy czy nie podniesiemy, to dla mnie, dla kolegów, to nie ma, nie będzie to znaczące czy to jest tylko 15 zł, 15% i mamy 50 złoty w ciągu roku podniesione podatki. Tylko dla przedsiębiorcy, który nie wiem, płaci 100.000 podatku na rok, to dla niego to jest 15.000. A są tacy przedsiębiorcy, którzy płacą jeszcze więcej podatków do miasta i to są jeszcze większe kwoty. Może zastanówmy się nad tym czy nie zarżniemy kury znoszącej złote jaja?

Przedsiębiorców płacących po 100 tys. zł i więcej podatku od nieruchomości wcale w mieście nie ma aż tak wielu. Kilkoro radnych prowadzi również działalność gospodarczą, pośrednio lub bezpośrednio, więc to nie jest tak, że nagle oni będą płacili jedynie 15 zł rocznie więcej podatku wyłącznie od swojego mieszkania czy domu jednorodzinnego. Dla nich to również wzrost kosztów za nieruchomość, w której (lub na której) prowadzona jest owa działalność. Ta dyskusja to również próba obrony własnych, firmowych portfeli, bo nagle muszą podjąć decyzję o tym, by sami sobie podnieść podatek od nieruchomości bądź działki, na której prowadzą działalność zarobkową. Jest w tej radzie również grupa, która działa w interesie podatników, którzy mają duże powierzchnie przeznaczone pod działalność i w ich interesie również występują. Jednak biorąc pod uwagę ostatnie sesje w różnych gminach okazuje się, że np. w gminie Pionki już po raz kolejny podniesione zostały podatki od wszelkich nieruchomości, a w ościennych gminach wcale nie jest inaczej. Nie ma samorządu, który by nie pobierał podatku od nieruchomości na swoim terenie, a w mieście Pionki ostatni raz ten podatek podnoszony był w 2017 r. Zapewne mieszkańcy Pionek nieprowadzący działalności gospodarczej również chcieliby płacić czynsz w wysokości tego z 2017 roku. Niestety w tym przypadku nie mogą liczyć na parasol ochronny ze strony rady miasta.

To nie jest prawda co pan radny Kobylas powiedział, że ten milion złotych to jest od przedsiębiorców. To jest absolutna nieprawda. Te 1,3 mln to są podatki od gruntów, to są podatki od lasów, to są podatki od domów jednorodzinnych, to są działki, to są podatki od garaży – tłumaczył Robert Kowalczyk. – To jest w ogóle nieprawda. Natomiast prawda jest, że podnosimy podatki wszystkim. Jeżeli podnosimy emerytowi w bloku, to przepraszam bardzo, prowadzącemu działalność gospodarczą mamy nie podnosić podatków, dlaczego? Dlatego, że on prowadzi działalność? Dlatego, że emeryt nie prowadzi działalności? Musimy tutaj potraktować wszystkich mieszkańców równo. To znaczy, że co, jeżeli przedsiębiorca, a takich przedsiębiorców na terenie Pronitu ok. 40% to jest spoza miasta Pionki, to znaczy, że co mamy im sprezentować to, że nie podnosimy im podatków? Ja myślę, że to jest błędna interpretacja. My właśnie składamy się wszyscy na to miasto, na to, żeby w tym mieście działały dobrze szkoły, działały dobrze przedszkola, żłobek, żeby dom kultury działał, instytucje sportowe. I to jest właśnie ta zrzutka wszystkich mieszkańców bez względu na to czy ktoś jest emerytem, prowadzącym działalność czy nauczycielem. Ja bym tutaj nikogo nie rozróżniał. Jedni zdecydowali się być nauczycielami czy instruktorami tańca, a inni zdecydowali się prowadzić działalność gospodarczą i tutaj każdy ma swój wolny wybór, żyjemy w wolnym kraju i powinniśmy wszystkich równo obarczać obowiązkami wobec naszego miasta.

– Panie burmistrzu, odniosę się do pana wypowiedzi, ja tu nikogo nie wyróżniam, nikomu nie każę nie płacić podatków albo nie podnosić podatków. Ja po prostu mówię, żeby pan i państwo nie przekazywali tutaj na sesji, że to jest 30 zł od mieszkańca, czy od gospodarstwa domowego, czy od czegoś, że to są takie malutkie kwoty, a tu radni stają okoniem – kontynuował radny Kobylas. – Ja patrzę właśnie na całe miasto, nie patrzę tylko na mieszkańców czy nie wiem, czy tancerzy, czy nauczycieli, czy lekarzy, czy kogokolwiek, czy nie wiem, czy bezrobotnych, ja patrzę na wszystko i mówię, że to nie jest takie piękne jak pan nam tu przekazuje, że pana mama z tatą to 12 złoty na rok w czterech ratach płaci. Akurat zerknął pan na tą grupę, która do budżetu miasta wnosi najmniej, najmniejsze wartości, pieniądze. To więc ja tylko pod tym kątem, ja nikomu tu, wie pan, ja nikogo tu nie wyróżniam, że czy tamten ma zapłacić, tamten ma nie zapłacić. Tylko nie mówmy, że to jest 50 złoty, tylko mówmy, że jest to 1,3 mln, który ma wpłynąć do budżetu.

Burmistrz odpowiedział, że są osoby, które mieszkają w bloku i jest to ich jedyna nieruchomość i płaca z tego tytułu niskie podatki, ale są i tacy, którzy „mają działki, duże fabryki, no to przepraszam bardzo, każdy musi swoją część, za to co posiada w tym mieście zapłacić, prawda?”.

– Dałem przykład, bo niektórzy z państwa zawsze się powołują, że to jest bardzo duża podwyżka i ona obciąży budżet domowy. Nie wydaje mi się, żeby obciążyła aż tak budżet domowy, nawet o podatek jaki jest u moich rodziców na przykład.

Radny Krzysztof Bińkowski stwierdził, że „mówimy pięknie w kampaniach wyborczych, wszędzie jest mówione fajnie, fajnie, będziemy obniżać, obniżać, a później co się okazuje będziemy podwyżać. No to właśnie to jest przykre, nie? Ale to z góry idzie”.

Włodzimierz Szałabaj po raz kolejny starał się wytłumaczyć, że przez lata inflacja była na niskim poziomie, właściwie niezauważalnym, ale gdy stała się dwucyfrowa, to wszystkim radnym powinna zapalić się czerwona lampka ostrzegawcza, że warto ruszyć podatki, bo „miasto stanie w miejscu albo będzie się cofało. I stąd to spotykamy się któryś raz z rzędu nad tym projektem uchwały, który jest ważny dla miasta, dla rozwoju tego miasta”.

Radnych te wszystkie argumenty o wzroście podatków nie przekonały i zagłosowali 7:7. Za byli radni: Belowski, Szałabaj, Panufnik, Pacan, Wąsik, Nowak, Jaroszek, a przeciw: Bińkowski, Wydmuch, Kobylas, Maślanek, Łyżwa, Grzywacz i Abramowicz. Podobnie było podczas głosowania w sprawie wysokości stawki opłaty od zagospodarowania odpadów komunalnych, ale zanim doszło do głosowania, radni postanowi znów odrobinę podyskutować.

Łapacze na etacie, czyli płatni donosiciele

Na poprzedniej sesji tydzień temu zapomniałem tego pytania zadać. Chciałbym się dowiedzieć, ale nie ma pana kierownika, pan burmistrz na pewno nie wie, bo pan burmistrz nie jest od tego, żeby to wiedział, ile przez ostatnie 2 lata tylko tych osób, które nie segregują, podrzucają zostało złapanych tak naprawdę? Ile tych osób? I dam rozwiązanie, bo każdy chce te rozwiązania itd. – jako pierwszy głos zabrał Krzysztof Bińkowski. – Może zamiast, ja nie podważam tego, bo mnie to nie interesuje, bo pan burmistrz za to odpowiada ile jest tych osób w tym urzędzie itd. czy potrzebni są czy niepotrzebni, jeśli są potrzebni to dobrze, niech będą, ale to może jeszcze dwie takie osoby, które by były potrzebne, bo ja wiem, że to jest niepopularne, że ktoś kogoś musi łapać itd., ale myślę, że w naszym mieście są tacy łapacze, którzy i w dawnej epoce łapali i gdzie indziej łapali itd., że są tacy ludzie, którzy by chętnie to robili, obserwowali, łapali itd. może warto by było do wydziału komunalnego dwóch łapaczy zatrudnić, na serio mówię i bez żadnych tu śmiechów, mówię to całkiem poważnie, może by było warto żeby w naszym mieście było dwóch takich kontrolerów tego, tych podrzucania śmieci itd. może te kamery naprawdę warte by były żeby ktoś oglądał te kamery, wtedy też troszkę byśmy to uszczelnili, bo z moich wiadomości, które posiadam wiem, że jedną może złapano gdzieś, ale to złapał mieszkaniec, który nagrał to np. tak? Ale to nie złapał urząd ani wydział, ani odpowiednie służby, może by było naprawdę warto o tym pomyśleć, bo ten proceder dzieje się w całej Polsce, wszędzie, każda gmina, każde miasto ma ten problem, tych podrzutek tych śmieci. Ja wiem, pan burmistrz powiedział, monopolistą jest na nasz region Radkom, który podnosi ceny jak uważa, o i tak to wygląda, i później dochodzimy do ściany, w której… Ja np. segreguję te śmieci, wyrzucam zgodnie z deklaracją, ale myślę, że nie każdy to robi, a myślę, że ci łapacze, którzy by pobierali pieniądze, a za pieniądze na pewno jeszcze łatwiej by im się łapało, to i mieliby frajdę z tego, bo wiem, że w urzędzie nikt by nie chciał tego, bo to jest niewdzięczna rola, ale gwarantuję, że w tym mieście są tacy ludzie i na pewno ktoś chętnie by taki etat, warto może pomyśleć.

Po raz kolejny Robert Kowalczyk odpowiedział, że informował radnych na przynajmniej dwóch komisjach, które odbyły się między sesjami o tym, że w okresie „od 1 stycznia do 31 października 2023 r. sprawdziliśmy 100 gospodarstw domowych i dzięki temu dopisaliśmy 96 osób, ze złożyliśmy ponad 37 pism do spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych w celu zweryfikowania liczby mieszkańców i dzięki czemu dopisaliśmy 33 osoby i również zweryfikowaliśmy wszystkie osoby, które pomagały ukraińskim rodzinom i gdzie ukraińskie rodziny zamieszkiwały, dzięki czemu dopisaliśmy do systemu 12 osób. Tak, że udało nam się tylko w tym roku ok. 130 osób dopisać do systemu”.

Nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem polowanie na naszych mieszkańców i zatrudnianie, nie wiem kogo, płatnych donosicieli?odniósł się do propozycji radnego. – Wręcz przeciwnie uważam, że powinniśmy naszych mieszkańców edukować, zwracać się do nich w taki sposób, aby chcieli uczestniczyć w tym systemie odpadów komunalnych dlatego, że to jest nasz wspólny cel, bo jeżeli będziemy do tego systemu wszyscy wpłacali, to będziemy mieli w mieście czysto, będziemy mieli w mieście porządek i nie będziemy musieli miasta się wstydzić, tak jak to bywało w poprzednich latach, gdzie zalegały stosy liści, śmieci, że nikt nie odbierał. Dzisiaj takich sytuacji w naszym mieście nie ma, mimo że państwo radni nie zgadzacie się na podniesienie opłaty śmieciowej.

Zbigniew Belowski dodał, że wielkim sukcesem poprzedniej kadencji było wprowadzenie w mieście zamykanych wiat śmietnikowych o rozpoczęcie edukacji na temat właściwiej segregacji odpadów. Dziś wspólnoty uważają swoje wiaty za część swojej własności i dbają o porządek w nich i wokół nich, a mieszkańcy segregują swoje codzienne śmieci coraz skuteczniej. Jednak pomimo wzrostu świadomości wśród mieszkańców, wciąż wrasta ilość odpadów oddawanych jako zmieszane, czyli najdroższych.

Kamil Panufnik wzrost ewentualnej opłaty za odbiór i gospodarowanie śmieci przeliczył w sposób obrazowy i trafiający do wyobraźni. Skoro w 2020 r. za 21 zł można było kupić ok. 6 kg cukru, a dziś tylko 3,5 kg, to oznacza, że stawki trzeba zweryfikować należy zweryfikować. Odniósł się również do ciągłego poszukiwania osób, które są poza systemem, czyli w tzw. szarej strefie. Zgodnie ze złożonymi deklaracjami za śmieci płaci w Pionkach 13 tys. osób, a radni wciąż szukają brakujących 3 tys., które uchylają się od płacenia, a urząd nie potrafi ich odnaleźć. Zdaniem radnego, patrząc po szkolnych znajomych, połowa osób z tych 3 tys., z Pionkami ma niewiele wspólnego, oprócz adresu zamieszkania i rodziny, która tu pozostała. Fizycznie tu nie mieszkają, więc tych śmieci nie produkują. Pozostałe 1,5 osób teoretycznie nadal tu mieszka, w tych gospodarstwach domowych, które celowo nie wykazują właściwiej liczby zamieszkujących osób. Sukcesywnie są dopisywani, ale wszystko zależy od uczciwości samych mieszkańców. Deklaracje są dobrowolnymi oświadczeniami i wydział komunalny nie ma narzędzi by wykazać i zmusić do płacenia. Dwóch płatnych łapaczy nie uszczelni systemu do pożądanej kwoty minimum 4,1 mln zł rocznie. A ponieważ radni znów nie wyrazili zgody na podniesienie opłat za śmieci, choć właśnie uzyskali informację, że od 1 stycznia znów będzie wzrost cen na składowisku, a miasto będzie zmuszone podpisać aneksy do umowy na zagospodarowanie śmieci, to po raz kolejny zgodzili się na to, by pieniądze z podatków od mieszkańców trafiły do…śmieci, zamiast na modernizację infrastruktury miejskiej. Nie trzeba być od razu wróżbitą, żeby przewidzieć, że przy stałym wzroście kosztów i dochodach z tytułu opłat niezmiennych od 4 lat, znów trzeba będzie dopłacić z budżetu miasta.

Niestety trzeba brać realia. Niektórzy tutaj zarzucają, że na sąsiednich gminach się wzorujemy, no my nie jesteśmy oderwaną jakąś od rzeczywistości gminą, żyjemy w tym kraju, funkcjonujemy w tych warunkach ekonomicznych i musimy je wszystkie brać pod uwagę. I tak jak mówię nie chcę być złym prorokiem, ale skutek niepodjęcia tych uchwał może być taki, że po prostu ci, którzy by mieli po te kilka złoty czy kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt złotych, bo to jest proporcja, czym większe ktoś prowadzi gospodarstwo czy większą działalność płaci więcej podatku, to jest normalne, no to niestety te osoby spotkają się z tym, że jakoś świadczenia usług przez samorząd będzie niższa, a oprócz tego może być tak, że będzie to rzutowało na następne lata, bo tak jak komisja rewizyjna analizuje wykonania budżetu i zadłużenie również miasta, no to my znajdujemy się na skraju tego wszystkiego i teraz w sytuacji takiej, to co zostało zrobione, czyli można powiedzieć niezwaloryzowane te podatki, niezwaloryzowane, bo to nie jest podwyżka, tak jak powiedziałem, to w tym momencie odbije się to na latach następnych. Nie na 24 roku, tylko jeszcze na następnym 25, 26 itd., bo każda decyzja ma swoje konsekwencje w przyszłości – podsumował wyniki głosowania radny Grzegorz Wąsik.

Ja głosowałem zdecydowanie przeciw dlatego, że w tej kadencji, przypomnę panu, państwu radnym, którzy, panom radnym, którzy głosowaliście za, już rada miasta Pionki podnosiła dwukrotnie stawkę za odbiór odpadów komunalnych, chciałbym przypomnieć to jeszcze raz i mocno to podkreślić – oświadczył radny Wojciech Maślanek, choć przypomnijmy, że w tej kadencji płaca minimalna podnoszona była już sześć razy, a w styczniu i w lipcu będą kolejne podwyżki. Nie ilość ma więc znaczenie, a zbliżona do realnej wysokość, by dogonić inflację. Na szczęście wskaźniki wskazują, że inflacja szaleć przestała i choć nadal jest na wysokim poziomie, to jednak ma wartość jednocyfrową, a to oznacza, że choć ceny nadal rosną, to już nie tak szybko.

Przeczytaj również

Komentarze