Poręczenie kredytu dla ekoPionki

Poręczenie kredytu dla ekoPionki

W projekcie uchwały budżetowej pojawiła się kwota 500 tys. zł z tytułu poręczeń i gwarancji udzielanych przez gminę na rzecz ekoPionki. Okazuje się, że kredyt obrotowy został już zaciągnięty. W zeszłym roku i w tej chwili jest w całości wykorzystany – jak mówi skarbnik miasta, m.in. na bieżącą działalność czy wypłatę „trzynastek” dla pracowników. Radni do chwili obecnej nie otrzymali sprawozdania finansowego spółki i nie wiedzą jaki jest jej faktyczny stan.

O tym, że spółka ekoPionki posiada kredyt obrotowy na rachunku radni dowiedzieli się w dniu 14 maja podczas połączonego posiedzenia komisji. Byli przekonani, że spółka dopiero zamierza taki kredyt zaciągnąć. Skarbnik wyjaśniała, że to kredyt zeszłoroczny i właściwie nie wie dlaczego radni nie zostali poinformowani o jego istnieniu. Radni nie znają stanu finansów spółki, bo do chwili obecnej nie doszło do spotkania z prezes ekoPionki i radą nadzorczą na którym miało zostać przedstawione sprawozdanie finansowe za rok 2018, które spółka powinna mieć gotowe do 31 marca 2019 r. Teraz jest mowa o tym, że sprawozdanie jest przygotowywane, bo do 31 maja burmistrz ma przedłożyć radnym dokument o stanie finansów miasta w tym również spółek miejskich.

W styczniu 2018 r. jeszcze wtedy zakład budżetowy otwierał swój bilans kwotą na minusie w wysokości 431 131,86 zł. Planowano przychody w wysokości 820 tys. zł, a wydatki na poziomie 985 tys. zł, czyli deficyt w wysokości ok. 165 tys. zł. Wszystkie zobowiązania przejęła nowo utworzona spółka.

Zwiększa się środki na zabezpieczenie kredytu, poręczenie właściwie kredytu dla naszej spółki ekoPionki. Kredyt ekoPionki zaciągnęła w zeszłym roku. W zeszłym roku też mieliśmy taką gwarancję zaplanowaną w budżecie i ta gwarancja też jest gwarancją do końca roku, natomiast kredyt w rachunku własnym swoim ekoPionki posiada i umowa kredytowania skończy się do końca czerwca – wyjaśniała radnym Beata Pietrus, skarbnik miasta. – Do przedłużenia tej umowy kredytowej, no niezbędne jest zabezpieczenie miasta-właściciela w postaci tych 500 tys. Przy czym nie jest to kwota całego kredytu. Kredyt wynosi 400 tys. Właściwie jeśli chodzi o te 100 tys., to jest dla bezpieczeństwa. Podpisując umowy pożyczkowe czy kredytowe, to nasza wartość też jest dużo większa niż planowane odsetki. Banki w ten sposób zabezpieczają się na spłatę kredytu (…). Mają ekoPionki ten kredyt odnawialny i jak im brakuje, to sobie z niego korzystają.

Radna Wioletta Grzywacz pytała skarbnik czy spółka nie może zabezpieczyć sobie kredytu własnym majątkiem, np. działką o wartości ponad 700 tys. zł którą otrzymała od miasta.

Takie pytanie zadałam do pani prezes i pani księgowej głównej, bo ona się tym zajmuje, no i bank z uwagi na taką sytuację finansową spółki, oprócz zabezpieczenia w postaci majątku potrzebuje zabezpieczenia gwarancji w postaci miasta – odpowiedziała skarbnik. – Tak było i też tak rozmawiałam, bo ja też nie chciałam tego wprowadzać i blokować sobie 500 tys. zł. Bank jednak wymaga oprócz tego majątku w postaci tych 700 tys. zł nieruchomości, bo sobie sprawdził co one są dla niego warte, potrzebuje od nas takiego zabezpieczenia w formie gotówki, no finansowej. Kredyt to 400 tys., a reszta to jest zabezpieczenie, ewentualne odsetki czy za nieterminową spłatę i obsługę tego kredytu.

Na ostatnim spotkaniu z panem burmistrzem umawialiśmy się, że dostaniemy informację na temat stanu finansowego spółek miejskich – zaznaczył Piotr Nowak. – Zobowiązał się pan burmistrz, że to będzie w ciągu tygodnia po tej naszej ostatniej komisji (10 kwietnia), kiedy to podjęliśmy decyzję o przyznaniu 100 tys. zł dotacji czy pożyczki dla spółki ekoPionki. Na dzień dzisiejszy nie mamy żadnych informacji jak wygląda sytuacja finansowa jednej spółki i drugiej. Dzisiaj się dowiaduję, że spółka ma kredyt obrotowy 400 tys. plus 100 tys. odsetki. Chciałbym się dowiedzieć jaka jest kwota wykorzystania tego kredytu na dzień dzisiejszy? Czy są jeszcze jakieś inne kredyty o których my nie wiemy? Tu się okazuje, że my dokładamy do tej spółki 600 tys. zł. Zastanawiam się nad kondycją finansową spółki. Ile jest wykorzystanych środków finansowych z tego kredytu obrotowego na dzień dzisiejszy?

Tak naprawdę to dopiero dzisiaj kończymy bilans spółki – odpowiedział Robert Kowalczyk. – Z tego co mi pani prezes powiedziała, to na spotkaniu na którym byliście obydwaj (przyp. red. prezesi spółdzielni mieszkaniowych) pan panie Piotrze i pan Grzegorz, ustaliliście jakiś termin spotkania, zgodziliście się z tym żeby ten termin przesunąć ze względu właśnie na ten kończący się bilans, tak? W sprawie ciepła. Pani prezes mi przekazała taką informację.

Rozmowa była, że jeszcze bilans jest badany jeżeli chodzi o PWKC – odpowiedział Grzegorz Wąsik. – Natomiast odnośnie ekoPionki to nie wiem.

Też jest bilans badany – dopowiedziała Kamila Kaczorowska. – Dzisiaj mają radę nadzorczą.

Radny Piotr Nowak złożył wniosek do burmistrza aby wstrzymać się z poręczeniem dla ekoPionki do czasu aż nie zostanie przedstawione sprawozdanie finansowe spółki.

Po prostu nie chcę w ciemno głosować.

Robert Kowalczyk wyjaśniał, że jest to kredyt obrotowy, który pozwala funkcjonować spółce wtedy, kiedy brakuje jej pieniędzy.

Tak samo każdy z nas funkcjonuje z kartą debetową, że jeżeli nie ma pieniędzy, to sobie może pożyczyć od banku i jak ma te pieniądze, to je odda – przekonywał burmistrz. – I trudno żeby spółka nie mogła sobie spokojnie funkcjonować bez zabezpieczenia finansowego. To zabezpieczenie finansowe dostała w ubiegłym roku i ono trwa do końca czerwca. Jeżeli nie podejmiemy tej decyzji teraz no to być może wygaśnie to zabezpieczenie. Nie spłacaliśmy w zeszłym roku za spółkę kredytu, więc myślę, że jest wszystko okay.

Kredyt obrotowy został przyznany na rok, czyli spółka może korzystać z debetu na swoim koncie do czerwca, a później musi spłacić te środki lub przedłużyć umowę na kolejny okres. Jeżeli radni nie wyrażą zgody na zabezpieczenie poręczenia na kolejny rok, to spółka będzie musiała oddać 400 tys. zł do końca trwania umowy. Jest to znaczna kwota i dlatego pojawił się zapis o poręczeniu na następny rok, czyli wydłużeniu o kolejne 12 miesięcy spłaty zobowiązania.

Według informacji które posiadam to niemalże w pełnej wysokości wykorzystali ten kredyt – poinformowała Beata Pietrus. – Oni mieli dużo płatności z początkiem roku. Mieli zobowiązania z tytułu trzynastek.

Pracownicy zatrudnieni w zakładzie budżetowym mają prawo do 13 pensji, jednak w przypadku kiedy zakład staje się spółką (wykonuje te same zadania co do tej pory), to pracownicy spółki nie są uprawni do trzynastek, mimo że wcześniej je otrzymywali i w zasadzie wykonują tę samą pracę. Trzynastka przysługuje bowiem wyłącznie pracownikom samorządowych jednostek budżetowych i zakładów budżetowych prowadzących gospodarkę finansową na zasadach określonych w ustawie o finansach publicznych. Okoliczność, że wcześniej zakład budżetowy miał identyczny przedmiot działalności, jak spółka samorządowa, która przejęła jego pracowników, nie pozwoli uzyskać tym osobom trzynastki. Tej kategorii pracownikom ustawa nie przyznaje bowiem prawa do tego świadczenia.

Miejmy nadzieję, że pozbierają te środki finansowe przez cały rok i wyjdą na taką bardziej prostą – dopowiedziała skarbnik miasta. – Natomiast na początku roku mieli większe potrzeby finansowe. A to zimy nie było z która mieli zabezpieczone środki na utrzymanie zimowe w jakiś tam sposób. Kiedy coś się dzieje i mogą więcej zarobić, no to na pewno nie korzystają z tego kredytu. Powiem tak, te środki, które były zaplanowane w zeszłym roku, te 500 tys. zł nie wykorzystane zostały i stworzyły nam tę naszą nadwyżkę budżetową z której gospodarujemy. Jeśli w tym roku te środki też nie zostaną wykorzystane, to stworzą nam nadwyżkę budżetową w przyszłym roku (…). Mają z bankiem podpisaną umowę do końca czerwca. Jeśli nie złoży do banku wcześniej dokumentów o przedłużenie tego kredytu, no to z dniem 30 czerwca będzie musiała spłacić całą kwotę kredytu na co najprawdopodobniej środków finansowych nie ma (…). Ta spółka jest bardzo specyficzna, bo wykonuje mnóstwo zadań i przede wszystkim zadania na rzecz miasta i od miasta zależy czy będzie dobrze funkcjonowała, jakie środki finansowe przeznaczymy na te zadania, które spółka realizuje. Być może koszt jednostkowy usług jest za niski i jeśli w koszty tych ich usług będzie też wliczony ten ich kredyt, który muszą zaciągnąć i koszty obsługi tego kredytu, no to cena jednostkowa usług powinna być wyższa żeby mogli wyjść po prostu na prostą.

Z dyskusji wynika, że aby spółka ekoPionki mogła zarobić na swoje bieżące utrzymanie musiałaby wykonywać metr chodnika za np. 200 zł, gdy inne zewnętrzne firmy tę samą usługę wyceniają na 100 zł/m.

To się nie odbija na mieszkańcach – twierdzi burmistrz.

Będą wyższe opłaty, tak wynika z tego wszystkiego – mówiła Wioletta Grzywacz. – Zarząd spółki ekoPionki od początku istnienia spółki ubiega się o zbilansowanie różnych potrzeb. Nie bilansuje się np. odśnieżanie, bo w lutym brakuje pieniędzy przy braku zimy i wiele innych spraw. Powiedzmy sobie szczerze, że mieszkańcom, miastu utrzymanie na siłę spółki również się nie bilansuje.

Radna Grzywacz zapytała o projekt nad Stawem Górnym na który miasto ma kwotę ok. 1 mln zł, a najniższa z ofert na wykonanie, jaka wpłynęła do urzędu opiewa na ponad 2 mln. Skoro miastu brakuje pieniędzy, to czy będzie wykonywało to zadanie?

Pani radna, po co się pani pyta? – odpowiedział burmistrz. – I co z tego, że to jest w ramach projektu? Właśnie po to się robi przetarg żeby sprawdzić czy starczy nam na to pieniędzy czy nie. Z przetargu wynika, że nie starczy nam na to pieniędzy i przetarg zostanie unieważniony. Przyjrzymy się projektowi i zobaczymy z czego możemy zejść żeby projekt mógł być wykonany, prawda? Albo przyjmiemy jakieś inne rozwiązanie. Mamy na zapleczu inne rozwiązanie.

Dariusz Dygas tłumaczył, że jest to inwestycja nietypowa i trudno wyliczyć koszty.

Pan Zawodnik poprzednio projektował, odnośnie tego projektu, baseny, podgrzewane kamienie itd. My staraliśmy się podjeść do tego racjonalnie, wygasiliśmy te baseny, wygasiliśmy część urządzeń – wyjaśnił kierownik inwestycji.

Piotr Nowak zwrócił się do skarbnik miasta, bo źle się stało, że nikt nie poinformował radnych o tym, że ekoPionki posiada już kredyt obrotowy i to właściwie w pełni wykorzystany, a radnych przekonywano iż trzeba udzielić spółce dodatkowego wsparcie w kwocie 100 tys. zł z kasy miasta.

Podejmując uchwałę o pożyczce nie zostaliśmy poinformowani, że ekoPionki jest tak zadłużone i posiada inny kredyt, bo ja bym się wtedy zastanowił czy dawać im te 100 tys. zł.

To, że ekoPionki posiada kredyt, to wiedziałam – wyjaśniała Beata Pietrus. – Natomiast nie wiedziałam, że będzie potrzebne takie zabezpieczenie ze strony banku, bo gdybym miała taką informację wcześniej… Natomiast ekoPionki wystąpiło do banku o przedłużenie tego kredytu i bank taki zabezpieczeń żąda.

O tym samym zabezpieczeniu ze strony banku mówiła skarbnik kilka chwil wcześniej, kiedy wyjaśniała, że i w ubiegłym roku miasto musiało udzielić spółce gwarancji na kwotę 500 tys. zł wymaganą przez ten sam bank.

Bank żąda tych zabezpieczeń, bo zna sytuację finansową spółki i dlatego chce dodatkowych zabezpieczeń – mówił Piotr Nowak.

No i to jest nasza spółka w 100% miejska, tak? – dopowiedział Robert Kowalczyk.

Stanisław Pacan chce pomóc spółce, bo jest ona miastu potrzebna do wykonywania codziennych zadań typu zamiatanie, odśnieżanie czy odbiór odpadów, ale jednocześnie uważa, że niepotrzebnie do statutu spółki zostały wpisane zadania, które miałaby świadczyć poza miastem, bo wiadomo, że nie robi tego i nie jest w stanie tego zrobić. Nie jest w stanie konkurować z prywatnymi formami na wolnym rynku, więc jako spółka z o. o. nie ma racji bytu i trzeba ją zamienić na inną formę. Robert Kowalczyk w kampanii zapowiadał, że chciałby jedną ze spółek zlikwidować i miała to być właśnie ekoPionki, bo twierdził, że nie stać nas na dwie spółki, dwóch prezesów i dwie radny nadzorcze.

Te 100 tys. zł przegłosowaliśmy, bo spółce trzeba było pomóc. Teraz jest pół miliona. Żadną tajemnica nie jest, że one są wykorzystane – stwierdził Grzegorz Wąsik. – Nie wiem czy nie należałoby się zastanowić nad koncepcją pana burmistrza, którą przedstawiał od początku, tzn. połączenia tych dwóch spółek, zlikwidowanie jednego zarządu, zlikwidowanie jednej rady nadzorczej i przeorganizowanie dlatego, że w tej chwili sytuacja wygląda w taki sposób, że my nic nie wiemy. Aż boję się zadać pytanie czy tam jest jeszcze jakiś kredyt? Dziś nie wiem czy należy brnąć dalej e dofinansowywanie tej spółki, czy zrobić reorganizację, połączyć i zrobić jedną spółkę, tak jak pan burmistrz to proponował i wtedy będziemy mieli jeden podmiot, którym będziemy inaczej zarządzać. Trzeba to przeorganizować żeby było bardziej wydajnie.

Grzegorz Abramowicz dodał, że spółka ekoPionki posiada sprzęt wystarczający do usług jakie świadczy.

Tylko, że ta spółka tak naprawdę była, bo pan burmistrz Zawodnik to powiem tak szczerze, że tak naprawdę to trochę tam kitu tym radnym wstawił, no bo nie oszukujmy się ta spółka nie może wychodzić na zewnątrz aż tak daleko, bo ona tak naprawdę przy tej ilości jaką ma, posiada w zasobie pracowników, to ona jest w stanie tak naprawdę obsłużyć tylko miasto – dodał kierownik Abramowicz. – I ta spółka została powołana tak naprawdę żeby służyć temu miastu.

Na pytanie radnego Pawła Kobylasa ilu w spółce zatrudnionych jest pracowników na stanowiskach fizycznych i w administracji, nikt nie był w stanie odpowiedzieć. Pytał także o koszty utrzymania administracji.

Czy nie okaże się tak, że jest więcej pracowników administracyjnych niż pracowników fizycznych? I czy nie utrzymuje zdublowane etaty tylko po to żeby utrzymywać, a ta spółka nigdy nie zarobi na siebie, bo nie ma takiej możliwości. Mamy już maj i ciągle dopytujemy się o dokumenty spółki i ciągle niczego nie dostajemy, za to słyszymy, że spółkę trzeba ratować. A może to jest tak, że ta spółka nie ma szans żeby wyjść na prostą i trzeba ją zlikwidować? Nie będzie wtedy pani prezes, nie będzie zarządu, nie będzie dodatkowych etatów. A może tam jest jednak wszystko dobrze i ona wyjdzie na prostą, ale chcielibyśmy to poznać, zobaczyć dokumenty.

Grzegorz Wąsik zapytał czy faktycznie są nam potrzebne dwie spółki świadczące usługi wyłącznie na rzecz miasta. Dużo oszczędniej byłoby je połączyć w jedno przedsiębiorstwo i tym samym obniżyć koszty ich działalności.

W tej chwili jeśli podejmiemy decyzję o zabezpieczeniu kwotą pół miliona, to podejmiemy ją bez wiedzy konkretnej w jakim stanie jest ta spółka w tym momencie – przekonywał radny Wąsik. – Bank zabezpiecza swoje interesy, a my jako urząd, jako właściciel tej spółki też powinniśmy zabezpieczyć swoje interesy.

Radny Stanisław Pacan zwrócił uwagę, że ekoPionki podjęło się skoszenia traw i uprzątnięcia terenów po zimie, ale oprócz zgarnięcia pozostałości w zgrabne kupki nie zrobiło niczego więcej. Jak leżało, tak leży. Na Jordanowskiej, Sportowej, Niepodległości, Leśnej, na Polnej, przy tunelu dla pieszych. Sprzeciwiał się temu mocno radny Szałabaj i kierownik Abramowicz, którzy twierdzili, że jest to nieprawda i jeśli coś faktycznie leży, to raptem od kilku dni. Ale rację ma radny Pacan. Najprostszym przykładem „sprzątania” są kupki zeschłej trawy i liści zgrabionych wokół ogrodzenia ekoPionki. Jak zgrabili kilka tygodni temu tak leży, nawet przy bramie wjazdowej, którą każdego dnia pracownicy wchodzą do budynku. Leży i jakby nikt nie widział, a radny Szałabaj poleca telefon do prezes spółki i wskazanie, że leży i trzeba uprzątnąć.

Rozmawiam w sposób przyjazny z panią prezes. Pani prezes, to trzeba sprzątnąć, jak zagrabili pracownicy, to od razu wywieźć żeby to nie leżało miesiącami – mówił Stanisław Pacan. – Nie chcę żeby to zostało odebrane, że najeżdżam na ekoPionki, tylko trzeba usystematyzować im pracę. Nie wiem czy nie mają ludzi, czy sprzętu? Zlecenie też u nich leży. Prosił mnie jeden z mieszkańców, osoba niepełnosprawna poruszająca się na wózku żeby dwa krawężniki obciąć i od 3 miesięcy to zlecenia tam leży i wstyd temu człowiekowi w oczy spojrzeć. Więc rozmawiam z panią prezes: pani Doroto, kiedy pani to zrobi? I słyszę, że mają wiele innych spraw. Następna sprawa, to lampy które się nie świecą i też proszę, dzwonię, rozmawiam i jakoś to tak wszystko stoi. Może faktycznie, to trzeba połączyć, przeorganizować, żebyśmy nie brnęli. Nie chcę wytykać w tej chwili ekoPionki, ale na to patrzą przecież ludzie. Miesiąc temu skosili i tak leży, nie dopuszczajmy do tego.

Nie oszukujmy się, ale to poprzednia władza doprowadziła tą spółkę do ruiny, nie oszukujmy się – stwierdził Grzegorz Abramowicz. – Jak ja widzę jaki był sprzęt za czasów jak ja tam byłem, a w jakim stanie on teraz wygląda po tych 5 latach. No ale wiadomo, że to wszystko się zużywa i trzeba tam do tego wszystkiego dokładać. Kondycja spółki będzie zależała od tego jakie środki będą w budżecie przeznaczone na poszczególne zadania. Łatwiej jest spółce ciepłowniczej, która ma jakieś dochody sztywne – spółka ekoPionki również ma „sztywne” dochody chociażby w postaci opłat za administrowanie blokami należącymi do wspólnot mieszkaniowych czy umowy na odbiór odpadów komunalnych. – Natomiast tutaj, weźmy na tej zimie nawet. Zima żadna. Gdzie te zimy jak za moich czasów, kiedy była klęska żywiołowa ogłoszona? A oni czym mają? No na czym mają zarobić? A kupili przecież, zabezpieczyli piach, sól kupili i wszystko jest składowane na terenie bazy. To są koszty. Oni w ciemno w coś inwestują co nie mają pewności czy na tym coś zarobią. Tutaj to chodzi o to, że ileś osób zwolniono, wręcz zachęcano pracowników do tego fizycznych żeby oni odchodzili na emerytury. Niechętnie oni odchodzili, bo chcieli dalej tam pracować, bo i tak nędzne pieniądze zarabiali, ale chcieli sobie jeszcze dalej pracować. I to był błąd, bo to byli ludzie doświadczeni, którzy utrzymywali w jakiś sposób, było więcej tych ludzi, a teraz jest za mało tych ludzi tam w spółce z mojej obserwacji żeby mogli pewne czynności wykonywać.

No i teraz właśnie nasze pytanie, czy nie lepiej zatrudnić dwóch fizycznych zarabiających po 1500 zł w zamian za jedną osobę umysłową, która zarabia 3 tysiące? – podsumował Paweł Kobylas. – I taka osoba umysłowa też będzie pracowała w spółce, ale jedynie generowała koszty.

Radny Wąsik wsłuchując się w wypowiedzi stwierdził, że kiedy przyszedł nowy zarząd do spółki, to mógł już wtedy sprawdzić organizację, zrobić reorganizację.

Jeżeli w spółce działo się źle, to sama zmiana zarządu nic nie pomoże – mówił radny. – Trzeba przejrzeć kadry, przejrzeć zlecenia. Ja tylko jedną rzecz podkreślę, że dla nas jako radnych, dla pana burmistrza pewnie też, dla naszych mieszkańców ważną rzeczą jest czy spółka jest wydolna, bo dla nas ważną rzecz jest czy ten chodnik jest zrobiony za 120 zł z metra czy za 200 zł. To samo jest w odniesieniu do innych rzeczy. Nam wszystkim zależy żeby ta spółka była wydolna i apeluję do pana burmistrza żeby jak najszybciej poznać bilans tej spółki, zrobić reorganizację, połączyć w jedną spółkę i podejść do tego po gospodarsku. Obawiam się tylko jednej rzeczy, czy nie znając bilansu my po prostu nie reanimujemy trupa.

Bilans spółki powinien być złożony na koniec marca, bo taki jest obowiązek i taki bilans jest zrobiony – dodał Piotr Nowak. – Chciałbym zobaczyć jakie są aktywa i jakie są pasywa, i wtedy będziemy dyskutowali czy warto inwestować w tę spółkę, czy może nie. Bo jak my nie znamy stanu finansów, to rozmawiamy sobie o hipotetycznych sytuacjach. Przypuszczam, że dlatego z takim uporem maniaka nie chcą nam państwo pokazać wyników finansowych tej spółki. Dlatego chciałbym zaapelować do pana burmistrz żeby wycofał te 500 tysięcy do czasu pokazania bilansów spółek.

Wojciech Maślanek dopowiedział, że przez niespełna 2 lata istnienia tej spółki miasto poniosło już ogromne jej koszty.

Ewidentnie nie stać miasta na utrzymywanie dwóch spółek co pan burmistrz również podkreślał w swojej kampanii. Daliśmy 100 tys. na ratowanie tej spółki. Podejrzewam, że na pokrycie płatności czy bieżącą wypłatę pensji – mówił przewodniczący. – Teraz dowiadujemy się od pani skarbnik, ze spółka wykorzystała 400 tys. zł z kredytu obrotowego i potrzeba jest kolejnych zabezpieczeń. Możemy śmiało powiedzieć, że spółka działa na kredyt. Połączenie tych naszych dwóch spółek będzie najkorzystniejszym rozwiązaniem dla miasta i przyniesie duże oszczędności (…). Wnioskuję do pana burmistrza o wycofanie tej kwoty poręczenia dla spółki do czasu, bo sesja jest dopiero w czwartek i być może odbędzie się spotkanie z panią prezes ekoPionki, i rada zostanie zapoznana z finansami, a wtedy będziemy mogli na sesji podjąć decyzję. Na dzień dzisiejszy nie mamy dokumentów i wiedzy na temat finansów spółki.

Przeczytaj również

Komentarze