Powraca temat wynagrodzeń w pionkowskiej oświacie

Powraca temat wynagrodzeń w pionkowskiej oświacie

Radny Stanisław Pacan powrócił z pytaniami dotyczącymi wynagrodzeń w szkołach podstawowych i przedszkolach. Przy zatwierdzaniu budżetu na 2020 r. uznał, że zaplanowano zbyt wysokie kwoty na pensje i przesunął część środków na zieleń miejską, co wywołało protesty nauczycieli, pracowników oświaty oraz rodziców uczniów i przedszkolaków. Wydawałoby się, że temat już dawno został zakończony, ale ta kadencja ma to do siebie, że radni powracają do spraw sprzed lat.

Tuż przed świętami bożonarodzeniowymi w roku 2019 radni miejscy dyskutowali na temat projektu budżetu i zmian jakie chcieliby w nim dokonać. Od 2020 r. miały wejść w życie przepisy mówiące o tym, że wysługa lat nie może wliczać się do najniższej krajowej, nastąpił wzrost wynagrodzeń dla nauczycieli bez jasnej deklaracji ze strony rządzącej czy ten wzrost zostanie pokryty z budżetu państwa i wzrosła również najniższa krajowa. Te zmiany wprowadziły destabilizację w wydatkach i dlatego w budżecie miasta na 2020 r. zaplanowano wyższe środki na wynagrodzenia dla pracowników, ale część radnych uznała, że to zbyt duże pieniądze, a na inne zadania zabraknie. Stanisław Pacan złożył wniosek o dokonanie zmian w uchwale budżetowej i część pieniędzy przeznaczonych na wynagrodzenia w oświacie przesunięto na utrzymanie zieleni w mieście. Wywołało to spore zamieszanie zarówno w środowisku nauczycieli i pracowników oświaty, ale także rodziców przedszkolaków, którzy nagle stanęli przed widmem skrócenia czasu opieki w przedszkolach i rezygnacji z zajęć dodatkowych czy opieki psychologa, logopedy itp.

Odbyło się wiele spotkań radnych z nauczycielami i rodzicami, gdzie próbowano przedstawiać swoje argumenty spierając się kto ma rację i przekonując, że przesunięcie środków z wynagrodzeń, to tylko taki zabieg, a na wynagrodzenia na pewno nie zabraknie, bo radni będą nad tym czuwać w trakcie roku budżetowego.

Najwięcej oburzenia wśród radnych nie wywołały spotkania ze środowiskiem oświatowym, ale fakt, że burmistrz ośmielił się napisać do dyrektorów placówek, że decyzją radnych miejskich może zabraknąć pieniędzy na wynagrodzenia. Skarbnik miasta próbowała wyjaśniać, że nie można przesuwać środków przeznaczonych na pensje, bo każdy z dyrektorów musi wiedzieć czy wystarczy mu pieniędzy na ten cel. Nie można zatem zaplanować budżetów w oświacie bez 100% pewności, że miasto zapewni to finansowanie. Radnym ciężko było zrozumieć podejście dyrektorów placówek do tematu tworzenia budżetów w ich jednostkach. Nie rozumieli dlaczego środowisko związane z oświatą w mieście tak  żywiołowo zareagowało na te przesunięcia. Odwracając sytuację można byłoby przeprowadzić doświadczenie, ale tym razem z pieniędzmi planowanymi na diety dla radnych. Gdyby tak przesunąć część środków na chociażby budowę parku dla psów, to zapewne radni miejscy również poczuliby się nieswojo i na nic zdałyby się zapewnienia, że burmistrz zadba o bezpieczeństwo wypłaty diet, bo w połowie roku kalendarzowego zapewne pojawią się jakieś środki i wtedy na diety dołoży pieniędzy. Podobnych argumentów używał radny Pacan podczas rozmów z nauczycielami dodając, że radni nic nikomu nie zabrali tylko przesunęli środki w budżecie. Efektem przesunięć było jednak widoczne zmniejszenie pieniędzy na pensje.

I choć temat wielokrotnie był omawiany na sesjach i komisjach, na spotkaniach, komentowany na forach, a nawet na ulicach, i wydawałoby się, że atmosfera wokół niego ucichła, wszystko skończyło się dobrze, a budżet roku 2020 przeszedł do historii, to jednak pod koniec 2021 temat powraca.

Radny Pacan podczas sesji absolutoryjnej w połowie roku 2021 pytał burmistrza o różnice w planie wydatków na oświatę, a wykonaniem tychże wydatków. Na sesji w dniu 30 listopada tego roku mówił:

Ja o tym mówiłem pani skarbnik w grudniu 2019 roku, osobiście z nią rozmawiałem, że mi się to nie podoba, takie duże kwoty są ponaliczane. W jednym przypadku w rozdziale 80101 w §4010 (w klasyfikacji budżetowej, to wynagrodzenia osobowe pracowników w szkołach podstawowych) mamy prawie 1,2 mln zł więcej niż było potrzeba. W rozdziale 80104 (wynagrodzenia w przedszkolach) mamy o 450 tys. zł więcej niż było potrzeba. No razem to jest ok. 1,6 mln zł i proszę państwa, ja bym dzisiaj na ten temat nie rozmawiał i nikogo o to nie pytał, budżet byśmy wykonali, gdyby nie to, że widząc takie kwoty tutaj za duże, a w niektórych działach np. w rozdziale 90003 (oczyszczanie miast i wsi) i 004 (utrzymanie zieleni w miastach i gminach) są niedobory, bo tam plan wykonania zaproponowane kwoty na 2019 są 1,2 mln, a my tylko planujemy 700 tys., czyli brakuje 500 tys., to duża kwota, więc prosiłem na komisji budżetowej (w roku 2019) żeby pan burmistrz i pani skarbnik wiedząc, że mamy w niektórych tych rozdziałach za dużo środków, ale to ja wiedziałem, może nie wszyscy wiedzieli, może wiedzieli jak się tego dopatrzyli, to żeby się pochylili, pan burmistrz i pani skarbnik i dokonali poprawek do sesji na której podejmowaliśmy uchwałę budżetową na 2020 rok. Tak się nie stało, więc ja widząc, że tych środków mamy tutaj za dużo, postanowiłem wnieść wniosek do rady o przesunięcie 200 tys. zł tam gdzie jest mniej, a uważałem, że tam jest za dużo. Rada przyjęła i gdyby budżet był w tej wersji realizowany, to ja dzisiaj bym też nie odzywał się w ogóle i nie zabierałbym głosu, byłoby normalnie. Ale ponieważ stała się bardzo nieprzyjemna sytuacja, a zdarzyło się coś takiego, że po podjęciu przez radę miasta uchwały, jakiejkolwiek, budżetowej czy innej zdarzyło się w mojej samorządowej działalności 20-letniej, że pan burmistrz napisał pismo do jednostki budżetowej z sugestią, że zabraknie środków finansowych na płace. To wzbudziło niepokój, niesmak, była nieprzyjemna sytuacja. Pamiętacie państwo tą sytuację. Mi było przykro również wtedy, że na tych spotkaniach była pani skarbnik, widziała to, patrzyła i się… byłem bardzo zawiedziony, że nie zabrała wtedy głosu, że proszę państwa, nie róbmy problemu. Rada tak podjęła, ma takie prawo, więc burmistrz będzie realizował taki budżet jak został przyjęty.

Takie stwierdzenie radnego, że rada ma prawo do wszystkiego właściwie, nasuwa skojarzenie, że być może uchwalając plan finansowy na 2022 rok zadecyduje o tym, że chociażby na organizację imprez kulturalnych przeznacza 1 zł. Zgodnie ze słowami radnego Pacana, burmistrz ma taki budżet zrealizować, bo tak ustaliła przecież rada. Niemniej to właśnie burmistrz ma obowiązek zadbać o to, by w żadnej jednostce podległej nie zabrakło środków finansowych na realizację zadań. Stojąc przed widmem zmniejszonych środków na płace w oświacie, poinformował o tym dyrektorów placówek wychowawczo-oświatowych, do czego miał pewne prawo. Tak jak dyrektorzy mieli pełne prawo do poinformowania ich, że w związku z decyzją radnych muszą przekształcić swoje plany budżetowe. Burmistrz kierował się dobrem swoich pracowników oraz mieszkańców, których dzieci uczęszczają do szkół i placówek miejskich, a więc również mieli prawo dowiedzieć się, że przyszły rok budżetowy może przynieść niekorzystne zmiany w opiece i nauczaniu ich dzieci.

Radni tą decyzją nikomu by nie wyrządzili żadnej krzywdy, nikomu by nie zabrakło żadnej złotówki, a tylko się zrobił niesamowity niesmak – kontynuował radny Pacan. – Dlatego też uważam, że pan burmistrz popełnił wtedy błąd. Zresztą każdy z nas w życiu na pewno popełnia różne błędy, nie ma takich, dlatego też uważam czy dobrze by się stało żeby pan burmistrz skierował do mnie, do radnych, którzy wtedy podjęli tą decyzję, do pracowników przedszkoli, do rodziców, którzy w to zostali wmotani, co oni wiedzieli o budżecie, o środkach finansowych, o płacach, o przesunięciach? Zostali w to wmanipulowani, było to niesmaczne, żeby pan burmistrz skierował słowo przepraszam. Uważam, że w ten sposób zakończylibyśmy temat. Uważam, że moglibyśmy dokonać resetu, bo przed nami 2 lata podejmowania różnych decyzji.

Reset przydałby się każdemu, bo wypowiedzi niektórych radnych brzmią tak, jakby traktowali mieszkańców, a więc swoich wyborców, jako istoty, które niewiele rozumieją, mają się bezdyskusyjnie podporządkować decyzjom władzy. Nie wolno ich informować, bo to tylko wprowadza zamieszanie i radni muszą się później bronić i tłumaczyć.

Panie Stanisławie, za tę sytuację sprzed półtora roku ja pana bardzo serdecznie przepraszam – powiedział Robert Kowalczyk „resetując” sytuację.

Przed radnymi dyskusja na temat budżetu na 2022 rok, a więc po „resecie” chyba wszyscy mieszkańcy mogą spodziewać się względnego spokoju, logicznego podejścia do wydatków oraz zaprzestania utarczek słownych pomiędzy niektórymi radnymi a burmistrzem. Rada miasta oprócz sprawowania kontroli nad budżetem, winna doradzać i służyć pomocą w kwestii wydatków, dochodów oraz planów na przyszłość zaspokających potrzeby wszystkich mieszkańców, a sesje i posiedzenia komisji powinny być poświęcane rozwiązywaniu problemów miejskich, a nie osobistych animozji, które najmniej interesują wyborców.

Przeczytaj również

Komentarze