Pracownicy ekoPionki z wizytą na sesji

Pracownicy ekoPionki z wizytą na sesji

Małe zamieszanie podczas obrad. Radni nie podjęli uchwały budżetowej w której było przesunięcie dodatkowych pieniędzy na zimowe utrzymanie dróg. Po głosowaniu usłyszeli, że w takim razie nie będzie na wypłaty dla pracowników ekoPionki. W mediach pojawił się artykuł sugerujący, że radni nie dali zgody na wypłaty i na posiedzenie weszła prezes ekoPionki z kilkunastoma pracownikami spółki.

W dniu 27 lutego radni nie podjęli uchwały budżetowej w której znalazło się sporo przesunięć finansowych. Uchwały nie przyjęli, bo nikt im nie rozwiązał wątpliwych kwestii ponieważ na posiedzeniu komisji budżetu i finansów zabrakło pracowników merytorycznych, a nie wszystkie zapisy w uchwale są jasno określone. Tak było w przypadku zapisu dot. zimowego utrzymania dróg. Na to zadanie zapisano dodatkowe 132 tys. zł. Radni dziwili się, że przecież w uchwale budżetowej zapisali pieniądze na ten cel, zimy właściwie nie było i teraz pojawia się przesunięcie i to na znaczną kwotę.

W uzasadnieniu do tej uchwały jest napisane, że zwiększa się plan wydatków o kwotę 132 337 zł z przeznaczeniem na zimowe utrzymanie ulic oraz na bieżące naprawy i remonty dróg – jako pierwszy w dyskusji głos zabrał Piotr Nowak. – Proponowane w budżecie środki na ten cel są niewystarczające. Mam pytanie, czy te środki, które były zaplanowane, na dzień dzisiejszy już zostały skonsumowane?

W miesiącu lutym w związku z większymi wydatkami na utrzymanie zimowe dróg, w budżecie było zaplanowane 120 tys. zł natomiast zimowe utrzymanie dróg było droższe i musieliśmy przenieść środki z remontów cząstkowych na zimowe utrzymanie – mówiła skarbnik. – Natomiast to zimowe utrzymanie teraz na kwotę 170 tys. zł jest jeszcze niewystarczające. No zima jeszcze trwa.

Wynika więc z tego, że zimowe utrzymanie dróg za miesiąc styczeń i luty kosztowało więcej niż 170 tys. zł i dlatego radni stanęli przed faktem przesunięcia dodatkowej kwoty w wysokości prawie 133 tys. zł. W sumie daje to kwotę ponad 300 tys. zł za odśnieżanie i posypywanie dróg i chodników w tych dwóch miesiącach.

Radna Wioletta Grzywacz zapytała o przesunięcie blisko 300 tys. zł na budowę cmentarza. Chciała wiedzieć na co konkretnie przeznaczone są te pieniądze i jakie prace nie zostały jeszcze wykonane wynikające z podpisanych umów w listopadzie.

No nie został wykonany mur oporowy i kolumbaria – odpowiedziała skarbnik Beata Pietrus, a radna Grzywacz dopytała czy chodzi o cały mur i w odpowiedzi usłyszała: – No tego niestety nie wiem.

Panie burmistrzu, to jest niedopuszczalne żeby osoba w randze skarbnika nie wiedziała – powiedział Wojciech Maślanek. – Jest projekt uchwały i nie wie za co płacimy, co przedstawia projekt uchwały. Nie dopowiedział pan, że jedna z umów na cmentarz była podpisana w pana imieniu przez panią wiceburmistrz Sarnecka 20 listopada. Obiecał pan nam, że usiądziemy nad tym projektem i będziemy pracować żeby tego czwartego kościoła na cmentarzu komunalnym nie budować za kwotę aż 4,5 mln zł. Chcę zapytać o te 133 tys. zł na zimowe utrzymanie dróg. Jaką to srogą i uciążliwą zimę mieliśmy w tym roku, że nie wystarczyło środków i rozumiem, że dalej ekoPionki zabezpiecza te zadania i czy o te środki wnioskowała pani prezes ekoPionki?

Pierwsza zasadnicza sprawa, to faktycznie 20 listopada podpisała pani burmistrz, bo ja jestem od 19 listopada – odpowiedział burmistrz Kowalczyk. – Podpisała na podstawie przetargu jaki się odbył wcześniej, no i zobowiązana była po prostu podpisać tą umowę, tak? Trudno mi się odnieść do tego w jaki sposób pan przewodniczący wypowiada się o kobiecie, pani skarbnik tak? Powiem państwu szczerze, że jest mi przykro w tym momencie, ale nie odniosę się w ogóle do tego. Myślę, że zostawię to państwa i mieszkańców ocenie. Natomiast jeśli chodzi o zimowe utrzymanie dróg, to nie wiem czy pan przewodniczący zauważył czy nie, ja mimo, że no troszkę się rozchorowałem w zimie, ale jednak śnieg widziałem. Widziałem również to, że służby miejskie ten śnieg odśnieżały i oceniam ich sprawność dość nieźle. Nie dziwię się, że ekoPionkom zabrakło pieniędzy dlatego, że tak naprawdę tych pieniędzy w budżecie na zimowe odśnieżanie było mało. Wiecie państwo dobrze i pan przewodniczący też wie, że jest to budżet skrojony za poprzedniej kadencji, który przychodzi nam realizować. Tym bardziej dziwi mnie, że pyta człowiek, który ma doświadczenie samorządowe, więc trudno mi wyjaśniać te kwestie.

Panie burmistrzu jeżeli chodzi o pana sformułowanie, jak ja się odniosłem do kobiety, to ja panie burmistrzu odnosiłem się do urzędnika podległego panu – odpowiedział przewodniczący Maślanek. – Teatr pana wypowiedzi nie był przedmiotem mojego pytania, nie odpowiedział pan precyzyjnie – właściwie na zadanie pytania nie padła żadna odpowiedź.

Radny Belowski po głosowaniu uznał, że wynik ten jest spowodowany spolaryzowaniem poglądów wynikające ze zmian politycznych, które nastąpiły.

Nawiązał się nowy układ strategiczny, który próbuje storpedować sensowne działania tej rady – mówił Belowski. Przewodniczący zabrał radnemu głos, gdyż miał mówić na temat uchwały.

Nie będę ukrywał, że czuję się zaniepokojony tym w jaki sposób państwo zagłosowaliście – mówił Robert Kowalczyk. – Nie wiem czy zdajecie sobie państwo sprawę z tego, że wiąże się to np. z niewypłaceniem pensji pracownikom ekoPionki. Chcę państwu powiedzieć, że od jutra zrobię spotkania z pracownikami i przekaże im waszą decyzję, no niestety przykrą. Będziemy musieli zastanowić się w jaki sposób pracownicy będą mogli spokojnie żyć żeby brać wypłatę skoro nie mogą mieć zapłacone za to, co dla miasta zrobili czy co robią, widać to na mieście to posprzątane, to naprawdę proszę państwa jest mi bardzo przykro.

Chciałem państwu przypomnieć, że ekoPionki na drogi i inne przed zmianą była uchwalona kwota 372 tys. zł – głos zabrał wiceprzewodniczący Tomasz Łyżwa. – Teraz w tej uchwale, którą żeśmy nie przegłosowali była mowa o 132 tys. dodatkowych. Zimy może było z miesiąc i nie była jakaś taka naprawdę zatrważająca zima. Taki mamy klimat, że zima zawsze jest i mamy dopiero początek roku. Także myślę panie burmistrzu tych pieniędzy na pensje nie zabraknie, a na ulicach miasta jeszcze jest sporo do zrobienia, ulice są brudne. Zakupiliśmy za poprzedniej kadencji maszynę czyszczącą, której ostatnio to nie widziałem nawet na mieście żeby czyściła te ulice.

Tomasz Łyżwa odniósł się również do tego, że w poprzedniej kadencji radni często otrzymywali tzw. zbitki w uchwałach budżetowych i prosili wielokrotnie (w tym także Zbigniew Belowski) żeby nie robiono takich uchwał zawierających kilkanaście pozycji finansowych w jednej uchwale.

Właśnie z tego wynikają nieprzegłosowane pieniądze. Ale myślę, że taką uchwałę będzie można zmodyfikować i na następnej sesji będziemy mogli podjąć odpowiednie decyzje w sprawach finansowych.

Podczas dyskusji na sesji burmistrz poinformował, że miasto spłaciło już wszystkie zaległości względem wspólnot mieszkaniowych, a w poniedziałek na komisji skarbnik miasta zapewniała, że do końca marca wspólnoty otrzymają pieniądze.

W tym tygodniu chcieliśmy spłacić wszystkie zobowiązania, które mamy względem PWKC, po to żeby PWKC mogło dostać oddech na to żeby mogli spokojnie pracować nad elementem nad którym z wszystkimi radnymi zastanawialiśmy się, czyli ciepłem dla miasta, tak? – mówił Robert Kowalczyk. – Bo my chcemy rozwiązywać problemy tego miasta. My nie szukamy chucpy, nie patrzymy kto jest skąd.

Ja bym chciał panie burmistrzu żeby z taką samą troską podchodził pan i o problemach miasta, o braku środków finansowych na wypłaty w ekoPionki raczył radnych na komisjach problemowych powiadamiać – odpowiedział Wojciech Maślanek.

Cała ta sytuacja jest efektem niedomówień i mówię to z mojej własnej perspektywy – głos zabrał radny Dawid Jaroszek. – Niedomówień i nieprzekazywania, mówię za siebie, jako radnemu pewnych wyjaśnień. Jestem radnym pierwszą kadencję, pierwszy raz się z tym wszystkim zapoznaję. Budżet miasta traktuję w maksymalnym stopniu zbliżonym do budżetu domowego. Jeżeli planuję jakiekolwiek wydatki, sprawdzam jakie mam możliwości i wiem na co mogę sobie pozwolić. Pozwolę sobie tutaj powiedzieć i zgodzić się ze słowami pana przewodniczącego, że pewne fakty, które są dyskutowane na poszczególnych komisjach i są omawiane, procedowane uchwały, dodatkowe informacje znaczące dostajemy znacząco po czasie. W dniu dzisiejszym dowiedziałem się, że pieniądze z odśnieżania mają być wypłacane na pensje dla pracowników. Z prostej przyczyny byłem tym zdziwiony, bo wszyscy wiemy jaką mieliśmy zimę, jakie mieliśmy warunki i w tym momencie zagłosowałem tak, jak zagłosowałem, a po fakcie dowiedziałem się, że pieniążki nie będą przekazane dla pracowników. Jeżeli jest taka możliwość, mamy Kurier Pionkowski i taka moja prośba, jeżeli jest taka możliwość, spotykamy się i procedujemy te uchwały nie na sesjach, i nie omawiamy ich na sesjach, tylko wcześniej. Zazwyczaj jest obecna tylko Riposta i Pionki24, z czego Riposta przekazuje w znaczącym stopniu więcej informacji do miasta. Ale mamy też Kurier. Zwracam się z taką prośbą, że jeżeli będzie taka możliwość aby również, te spotkania był transmitowane po to żeby to wszystko było transparentne i widoczne dla nas wszystkich. Raz jeszcze powtarzam, jeżeli popełniam błędy jako człowiek, jestem tylko człowiekiem. Pan burmistrz z doświadczeniem 20, 30 letnim w praktyce bycia jako samorządowiec, jest już człowiekiem bardzo obeznanym w tych wszystkich kruczkach prawnych i sytuacjach. Ja nie. Uczę się, ale uczę się na błędach.

Beata Pietrus mówiła, że na ten rok budżetowy zaplanowano bardzo małą kwotę na odśnieżanie miasta (projekt budżetu przygotowywał ze skarbnik miasta poprzedni burmistrz).

120 tys. zł to jest to bardzo mała kwota. Zakładając nawet, że byłaby to bardzo sroga zima, wydalibyśmy dużo więcej pieniążków – mówiła skarbnik. – W tym roku w styczniu było trochę zimy, ale za akcję zimową płaciliśmy w tym roku prawie 29 tys. zł, bo faktura za grudzień wpłynęła do nas z początkiem stycznia i musieliśmy to uregulować. Oprócz takiej czynnej akcji, jest jeszcze akcja bierna, taka gotowość za którą też należy zapłacić pracownikom wynagrodzenia.

EkoPionki jest spółką prawa handlowego, która została utworzona po to, aby odciążyć budżet miasta i miała prowadzić własną działalność gospodarczą. Otrzymała majątek po Miejskim Zakładzie Usług Komunalnych oraz maszynę wielofunkcyjną za którą raty leasingu płaci miasto. Maszyna ta miała pozwolić spółce na zarabianie pieniędzy w gminach ościennych. Ponieważ każda gmina zobowiązana jest do utrzymania czystości na swoim terenie, spółka z założenia ma świadczyć usługi na rzecz całego miasta, a więc miasto zleca zamiatanie, odśnieżanie, remonty chodników, dróg itp. Jednak w związku z tym, że przestała być zakładem budżetowym, miasto nie może dokładać z własnego budżetu na jej utrzymanie. Płaci jedynie za wykonanie zleconych zadań na podstawie wystawionych przez spółkę faktur – tak przynajmniej zapewniali jej założyciele, kiedy powstał pomysł przekształcenia Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych w spółkę z o.o. Z rozmów na sesji wynikało, że za odśnieżanie miasta w okresie styczeń-luty spółka ekoPionki wystawiła faktury na kwotę ponad 250 tys. zł.

Pracownicy z pretensjami

Podczas dyskusji nad projektem uchwały w sprawie utworzenia w Pionkach szkoły muzycznej, kiedy radni przekonywali się wzajemnie do słuszności jej powstania, do sali obrad weszli pracownicy spółki ekoPionki i stanęli za plecami radnych. Dyskusja nad uchwałą została przerwana i przewodniczący ogłosił przerwę w obradach.

My, jako pracownicy spółki ekoPionki chcielibyśmy od państwa usłyszeć dlaczego państwo podjęli taką decyzję, że być może nie dostaniemy pensji za wykonaną pracę na rzecz miasta? – zapytała prezes spółki Dorota Sadurska. – Bo pan burmistrz może do nas przyjechać i państwa tłumaczyć, ale ja nie wiem czy pan burmistrz chce się tłumaczyć za was. To jest państwa decyzja i chciałbym żeby moi pracownicy usłyszeli od państwa dlaczego za swoją ciężką pracę nie otrzymają pensji?

Pani prezes, niech odpowiadają ci radni, którzy zagłosowali przeciw – odpowiedział Zbigniew Belowski, a przewodniczący Wojciech Maślanek zapytał, kto z radnych zechce odpowiedzieć na pytania prezes ekoPionki. Zgłosił się wiceprzewodniczący Tomasz Łyżwa i Dawid Jaroszek.

Państwo nas lekceważycie – zauważyła Dorota Sadurska.

Była głosowana uchwała, która dotyczyła ekoPionki – mówił Tomasz Łyżwa. – Dlaczego pani nie było na komisjach żeby nam powiedzieć i te sprawy wyjaśnić? Jak pani mówiła, to ja nie przeszkadzałem i proszę dać mi dokończyć. Był punkt dotyczący pieniędzy ekoPionki. Pan burmistrz po głosowaniu powiedział, że przez to pracownicy nie będą mieli pieniędzy. Nie rozumiem z czyjej inicjatywy jest to pospolite ruszenie, bo zabieramy państwu pieniądze. Ja głosowałem przeciwko tej uchwale dlatego, że jesteśmy jako radni niedoinformowani na co te pieniądze poszły. Zimy nie mieliśmy aż takiej srogiej, że trzeba dołożyć. Państwo mieliście pieniądze na te zadania.

Jak nie będę miał co dać dziecku na kanapkę, to mam powiedzieć, że radny był niedoinformowany? – wykrzykiwał jeden z pracowników.

Gdyby pani pofatygowała się na komisję i nam o tym powiedziała, to pewnie byłaby inna decyzja – mówił wiceprzewodniczący Łyżwa, a burmistrz dopowiedział, że na komisji nie było o tym mowy. I faktycznie na komisji skarbnik miasta nie mówiła, że dodatkowe pieniądze związane z zimowym utrzymaniem dróg są potrzebne na wypłacenie pensji pracownikom spółki. Radni nie byli świadomi tego, że w spółce już na początku roku zabrakło na wypłaty.

Przyszli ludzie, którzy bardzo ciężko pracują, większość z nich do najniższej krajowej ma nawet wliczane stażowe od wielu lat i wreszcie trzeba z tym skończyć – mówił Robert Kowalczyk, ale na początku stycznia niektórzy pracownicy spółki informowali, że wreszcie ktoś pomyślał i pensja minimalna jest wypłaca wszystkim plus dodatki stażowe za wysługę lat. – Wy mówicie żeby im nie dać za to, że oni pełnili dyżury? Czy padało, czy nie padało, to jakie to ma znaczenie?

Panie burmistrzu, niedawno powiedział pan, że miasto powinno oszczędzać, tak? – pytał Tomasz Łyżwa.

Ale to kosztem naszym? – pytała prezes spółki. – Mamy nie odśnieżać i będą pisane na nas skargi, bo nie jest posypane?

Panie burmistrzu, to proszę mi wyjaśnić jedną sprawę, bo pan powiedział, że my zabraliśmy pieniądze na wypłaty. Jedna taka sprawa w sprawie tych oszczędności. Została odwołana pani wiceburmistrz z prawem pracy 3-miesięcznym, powołał pan drugą panią wiceburmistrz… niech mi pan pozwoli skończyć i płaci pan w tej chwili dwie pensje, a to są spore pieniądze. Jak to się ma do tych oszczędności? – pytał Tomasz Łyżwa. Była już wiceburmistrz zakończyła pracę z dniem 31 grudnia 2018 r. z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia w trakcie trwania którego zwolniona została ze świadczenia pracy z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. Na początku stycznia była wiceburmistrz została przewodniczącą rady nadzorczej w spółce ekoPionki, a jej miejsce w urzędzie miasta zajęła nowa osoba.

Dopiero czytał pan Maślanek waszą deklarację, że nic wam do moich decyzji kadrowych – opowiedział burmistrz Kowalczyk. – A teraz się mnie pan czepia?

Chce nam pan powiedzieć, że mamy nie odśnieżać w stopniu wystarczającym mieszkańcom drogi i chodniki? – dopytywała radnego Łyżwę prezes Sadurska. – Bo ja tego nie rozumiem? Teraz jak będzie odśnieżanie, to nasza ekipa nie wyjedzie, a ja przekieruję połączenia do państwa radnych.

Szanowni państwo, moje nazwisko Jaroszek Dawid, jestem radnym Rady Miasta Pionki. Rozumiem, że państwo tutaj, tak licznie zgromadzeni przybyli ze względu na informacje medialne w których była zawarta taka informacja, że my, część RM nie przegłosowała dla państwa pieniążków na wypłatę? Teraz słyszę od państwa, od pani kierownik, że chodzi o odśnieżanie. Czyli przyszli państwo tutaj w obawie, że nie ma pieniędzy na odśnieżanie, czy na państwa wypłaty?

My świadczymy usługi i my na za to dostajemy pieniądze – wyjaśniała Dorota Sadurska. – A te pieniądze są przeznaczone na wypłaty dla pracowników, którzy pracują. Konstrukcja budżetu jest jaka jest. W zeszłym roku został tak skonstruowany budżet, że była pula niewystarczająca na odśnieżanie i my to wiedzieliśmy od razu. Państwo przegłosowali ten budżet nie pytając czy to jest wystarczając kwota, czy to nie jest wystarczająca kwota, po prostu sobie przegłosowaliście. Ja chciałabym powiedzieć, że akcja odśnieżanie, akcja zimowa w naszym mieście była, jest i będzie od 1 stycznia do 31 marca i od 1 listopada do grudnia. Jeżeli pieniądze przegłosowane w budżecie są niewystarczające już w styczniu, no to chyba coś jest tutaj nie tak.

Mogę teraz coś powiedzieć? – zabrał ponownie głos Dawid Jaroszek. – To ja rozumiem teraz, że państwo w dniu dzisiejszym, bądź kilka godzin wcześniej i tutaj pytanie do pani dyrektor…

Prezes jeśli już – przerwała prezes Sadurska.

Tak, do pani prezes. Pani prezes dowiedziała się, że nie będzie pieniążków na wypłaty dzisiaj, tak? – zapytał radny Jaroszek, a ktoś z obecnych odpowiedział, że z mediów. – To pani nie wiedziała tego wcześniej?

No ale przepraszam bardzo, jeżeli państwo nie przegłosują, nie przesuną pieniędzy, to na jakiej podstawie nam pani skarbnik ma wypłacić pieniądze? – pytała prezes Sadurska. – Ma naruszyć dyscyplinę finansową?

Wszystko się zgadza, szanowni państwo. Każdy z nas umie czytać ze zrozumieniem – kontynuował radny Jaroszek. – Dostaliśmy taki oto projekt uchwały mówiący o tym, żebyśmy część pieniążków przesunęli na różne działy. Cytuję jeden z nich, który stricte dotyczy państwa: zwiększa się plan wydatków o kwotę 132 337 zł z przeznaczeniem na zimowe utrzymanie ulic.

No zgadza się. I co w tym jest niejasnego? –zapytał wieloletni pracownik, kiedyś jeszcze MZUK.

To jest w tym niejasnego szanowny panie, że gdyby tu było napisane przesuńcie kwotę 132 tys. zł z tytułu braku finansów spółce ekoPionki na wypłaty, to państwa by tutaj dzisiaj nie było.

Pan jest bardzo świeżym samorządowcem i pan się musi jeszcze wiele nauczyć – odpowiedziała radnemu Jaroszkowi Dorota Sadurska. – Pan jako radny nie decyduje o naszych pensjach.

Ja tego nie powiedziałem.

Nie decyduje o naszych pensjach w sensie wypłat, bo teraz pan to powiedział. My jesteśmy 100% spółka miasta, więc w tej chwili pracujemy 90% zleceń mamy z miasta i z tego się utrzymujemy – kontynuowała prezes Sadurska.

A przepraszam bardzo, siedzi tutaj dwóch prezesów i nie zwracają się do spółki ze zleceniem. Dlaczego? – pytał burmistrz. Odpowiedź jest prosta – spółdzielnie mieszkaniowe posiadają własne ekipy, które sprzątają na ich terenach. Jeśli miałyby zlecać spółce odśnieżanie i zamiatanie swoich chodników i ulic, to musiałyby zwolnić pracowników spółdzielni.

Jeżeli pani prezes wiedziała, że tych pieniążków zabraknie, bo pani o tym wiedziała… - próbował mówić dalej radny Jaroszek, ale jego wypowiedź przerwała prezes spółki: – Ale to nie ja jestem od wchodzenia w budżety. Jest wniosek – i dopiero teraz pojawiła się odpowiedź na pytanie zadane kilka godzin wcześniej przez Wojciecha Maślanka, kiedy pytał czy to na wniosek prezes spółki był ten zapis w projekcie uchwały, ale nie otrzymał wtedy odpowiedzi od burmistrza.

Ale to pani nie jest od tego żeby przyjść do rady i powiedzieć: szanowni państwo, zabraknie pieniędzy, bardzo proszę żebyście je przekazali na wypłaty? – dopytywał radny. Wywiązała się przepychanka słowna i przekrzykiwanie różnych osób obecnych na sali.

Jak pan rozumie budżet? – pytała radnego prezes ekoPionki.

Odpowiada i pani w tej chwili pytaniem na pytanie. Gdybym był na pani miejscu, to był przyszedł do rady i powiedział prosto: posłuchajcie, zabraknie pieniędzy na odśnieżanie, a to liczy się z tym, że zabraknie pieniędzy na pensje – próbował wyjaśnić radny Jaroszek, a w odpowiedzi od prezes Sadurskiej usłyszał: – Czy pan w ogóle myśli?

To ja mam pytanie do pana radnego. Na co te pieniądze miałyby iść? Na waciki? – pytał pracownik spółki. Na salę wrócili radni, którzy wyszli na przerwę w obradach, m.in. przewodniczący rady Wojciech Maślanek do którego prezes od razu na wstępie powiedziała, że ich zignorował.

Szanowni państwo, jeżeli pani prezes przeczytałyby projekt uchwały, to by sztucznego, ustawionej wizyty tu aktualnie nie było – mówił Wojciech Maślanek.

Ustawiony to jest pan – odpowiedziała Dorota Sadurska.

Mogę jeszcze dodać, że jedną z większych porażek tamtej kadencji było zlikwidowanie MZUK i powołanie was, jako spółki. Doskonale wiedzieliście, że nie macie sprzętu, macie 70-letni sprzęt. Czym wy chcecie na rynku się utrzymać i na czym chcecie zarabiać?

Ale dlaczego nas pan w tej chwili obwinia za to co przegłosowała tamta rada? – przekrzykiwała pracowników spółki Dorota Sadurska, a jeden z nich mówił o tym, że utrzymanie dróg, to zadanie własne gminy, a radni właśnie na to nie przeznaczyli pieniędzy.

Chciałbym poprosić panie przewodniczący żeby pan zarządził reasumpcję tego głosowania, a państwu radnym życzę zdrowego rozsądku, bo to posunięcie, które dzisiaj zostało wykonane, było posunięciem i mówię to publicznie, uknutym – mówił Zbigniew Belowski. – Uknutym żeby pokazać burmistrzowi figę. I dokładnie słyszałem wasze rozmowy w holu i wiedziałem o tym wcześniej, a skąd, to jest moja sprawa. To było uknute, tak jak wiele innych spraw, które jest uknute i nie opiera się w żadnym wypadku na zdrowym rozsądku, na racjonalizmie. Ja rozumiem Dawida, młody, nie rozumie, dał się wciągnąć. Dawid otrząśnij się i zagłosuj tak jak wypada.

Już się otrząsnąłem – odpowiedział radny Jaroszek. – Gdybym miał czarno na białym, to bym zagłosował tak jak wypada. Dla mnie pieniądze na odśnieżanie, to są pieniądze na sól, na paliwo i inne rzeczy, a nie teraz ktoś czepia się słów.

I praca ludzi od 3 rano – dopowiedziała radnemu Dawidowi Jaroszkowi Dorota Sadurska.

Wojciech Maślanek przypomniał Zbigniewowi Belowskimi kto podjął decyzję o przekształceniu MZUK w spółkę i o tym, jak wiceburmistrz poprzedniej kadencji obiecywała razem z radnymi, którzy głosowali za tym pomysłem, że pracownicy spółki będą mieli teraz lepiej.

I będą mieli. Za tej kadencji będą mieli – mówił burmistrz, a Zbigniew Belowski dodał, że utworzenie spółki, to był bardzo dobry pomysł, a on nikomu niczego nie obiecywał.

Nikomu nie obiecywałem tak jak pan przed wyborami, a teraz nie może się wywiązać. Tylko rozmawiałem z ludźmi na ulicy i z częścią tu obecnych również. Rozmawiałem w cztery oczy przy śmietniku moim również i rozmawialiśmy długo i namiętnie na ten temat – pokrzykiwał już radny Belowski. – Bo to była sprawa ważna dla miasta i uważam, że ten ruch był ruchem właściwym. Właściwym. I nadal podtrzymuję zadanie w tej kwestii.

To nie ważne w jakiej my jesteśmy w takiej czy innej formie prawnej, ważne jakie środki przeznacza się na te usługi, które my wykonujemy – wyjaśniał jeden z pracowników. – Jeżeli stawki są sprzed 15 lat, to o czym my mówimy? Jaka forma prawna by nie była, to zawsze będziemy do tyłu.

Dlaczego państwo nie przychodzili i nie mówili o tym do poprzedniej władzy, która była jeszcze 3 miesiące temu? Ja się z panem w pełni zgadzam, ale dlaczego nie rozmawialiście o tym? – zapytał radny Dawid Jaroszek. – Pan też jest tą władzą, panie burmistrzu.

Tak i przygotowałem to żeby ci ludzie mieli godne wynagrodzenia – odpowiedział Robert Kowalczyk. Pracownicy dodali, że w tym roku mija 50 lat odkąd ich zakład istnieje, a teraz dzięki tej niepodjętej uchwale, mogą się wyłożyć.

Państwo nam ust nie zamknięcie. Jeżeli państwo nam nie zapłacicie pieniędzy za zlecenia, które wykonaliśmy, bądź które są nam zlecone z mocy ustawy, tak? Zadania własne gminy, które do spółki, która jest własnością miasta, więc my świadczymy usługi na rzecz miasta – mówiła Dorota Sadurska.

Prezesi głosują przeciwko, a nie dają wam zleceń tak? Chociaż mogliby, tak? – mówił burmistrz Kowalczyk. – Bo robicie dużo rzeczy na mieście.

Nie chciałem się odzywać, ale zostałem wywołany – głos zabrał Piotr Nowak. – Proszę państwa, sprawa wygląda w ten sposób. Jesteście państwo spółką prawa handlowego. Za swoje usługi musicie wystawić fakturę. Z kim macie podpisaną umowę z radą czy z burmistrzem? Jak burmistrz przygotuje prawidłowe uchwały, to nie jest powiedziane, że nie przegłosujemy.

Ja nie wiem co w tym zapisie jest nieprawidłowego? – dziwiła się prezes.

Proszę państwa, żeby wyciszyć sztucznie wywołane emocje… - rozpoczął Wojciech Maślanek, ale nie mógł dokończyć, bo przekrzykiwała go Dorota Sadurska mówiąc: „proszę nas nie ignorować, proszę nam tu nie ujmować, bo to są ludzie, którzy ciężko pracują na rzecz miasta”. – Pan burmistrz może prosić o sesję nadzwyczajną. Pani prezes, zapraszamy na komisję i będziemy rozmawiać. Tu pani prezes nie wykazała pani naprawdę dbałości o pracowników, bo gdzie pani była, gdy odbywały się komisje?

No w pracy była – odpowiedział burmistrz. – Odśnieżała.

Nikt z radnych nie działa na państwa szkodę, proszę mi wierzyć – próbował uspokoić pracownik spółki radny Dawid Jaroszek. – Jeżeli taka sytuacja miała miejsce, to wynikła z niedoinformowania radnych, niedomówienia pewnych rzeczy. Szanowni państwo, tutaj są ludzie trzeźwo myślący i nikt by nie zagłosował za tym żeby państwo nie dostali wypłaty. Proszę pomyśleć i postawić się w drugą stronę i czy wy państwo byście tak zagłosowali? Państwo dziś są po tej stronie, gdzie ja mogę być za 5 lat, a państwo mogą być tu. Tak jak powiedział pan przewodniczący…

Panie radny, gdybym ja była po tej stronie… – chciała dopowiedzieć Dorota Sadurska przerywając Dawidowi Jaroszkowi.

Proszę państwa, to wynikało po prostu z niedomówienia, braku komunikacji i tego wszystkiego, co było tutaj czytane i mówione – mówił radny Grzegorz Wąsik. – My zawiązaliśmy takie porozumienie między dziewiątka radnych, Jego treść jest w internecie, pan przewodniczący odczytał ją na sesji. Nam chodziło o poznanie stanu finansów spółek miejskich. Jeżeli radni by wiedzieli, że sytuacja w spółce miejskiej jest taka, że nie ma pieniędzy na wypłatę, to by inaczej do tego wszystkiego podeszli.

Miasto ma płacić za usługi, a usługą jest odśnieżanie – mówiła Dorota Sadurska. – Proszę mi wysyłać zaproszenia na komisje, bo ja nie wiem kiedy są komisje. Dziękujemy bardzo za zignorowanie i za niewysłuchanie.

Dziękujemy pani Sadurska za ustawione spotkanie – odpowiedział Wojciech Maślanek. – Zapewniam, że wasze pensje są niezagrożone.

Ustawione to są wasze głosowania przez dziewiątkę – powiedziała prezes odpuszczając salę.

Przeczytaj również

Komentarze