Przewodniczący rady ocenił burmistrza – jednym słowem jest źle, a może być jeszcze gorzej

Przewodniczący rady ocenił burmistrza – jednym słowem jest źle, a może być jeszcze gorzej

Po raz kolejny pod obrady miejskich radnych wpłynęło pismo od rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Rzecznik zażądał od przewodniczącego rady opinii na temat wywiązywania się z obowiązków służbowych przez burmistrza, a radny Maślanek poprosił o pomoc pozostałych radnych, gdyż jak uznał nie chce by ktoś ocenił jego opinię jako stronniczą. Radni przewodniczącemu nie pomogli, ale za to kilkoro z nich miało swoje 5 minut. Niektórzy radni nie zostali nawet poinformowani o temacie posiedzenia, inni przygotowali się bardzo starannie przynosząc spisane i wydrukowane zarzuty pod adresem Roberta Kowalczyka.

Do przewodniczącego rady miasta wpłynęło pismo od rzecznika dyscypliny finansów publicznych, które od kilku dni „fruwa” sobie beztrosko w internecie by każdy mógł je skomentować, choć właściwie nie wiadomo o co chodzi. Pismo zostało „udostępnione” opinii publicznej przez któregoś z radnych lub przez osobę, której radni takie pismo przekazali, gdyż na dokumencie widnieje pieczątka biura rady z datą wpływu. Lista osób, którym „zależało na poznaniu zdania” opinii publicznej w tej sprawie jest ograniczona, więc każdy z mieszkańców, który choć trochę interesuje się sprawami samorządu łatwo wywnioskuje kto był tą osobą, która „udostępniła” dokument urzędowy.

Z treści pisma wynika, że rzecznik wzywa do wyjaśnień w związku z zawiadomieniem o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych w Urzędzie Miasta. Rzecznik wezwał więc Wojciecha Maślanka do złożenia – w terminie 14 dni od dnia otrzymania pisma – dokumentów i informacji dotyczących burmistrza Roberta Kowalczyka, tj. adresu zamieszkania, opinii o sposobie wywiązywania się z obowiązków służbowych, zaświadczenia o wysokości wynagrodzenia za 2020 r. obliczonego jak za urlop wypoczynkowy oraz informacji czy burmistrz był karany za naruszenie dyscypliny finansów publicznych (kiedy, jaką karą, za jaki czyn). Pismo wpłynęło do biura rady w dniu 2 listopada, a więc termin na odpowiedź mija… właśnie 16 listopada, czyli w dniu spotkania radnych na posiedzeniu komisji. Spotkanie rozpoczęło się tuż przed godziną 16-tą, trwało ponad godzinę, a część radnych opozycyjnych podjęła wieczorny trud wydania opinii i wysłania jej rzecznikowi przed zamknięciem placówki pocztowej. W trakcie trwania dyskusji na temat oceny burmistrza padło stwierdzenie, że przecież taka opinia do rzecznika już jest przygotowana, a pytanie radnych o zdanie nie ma najmniejszego znaczenia.

Atmosfera spotkania bywała chwilami mocno napięta. Radna Grzywacz pokrzykiwała na radnego Jaroszka, a kiedy radni zaczęli śmiać się ze stwierdzenia radnego Abramowicz by podjąć decyzję czy opinia ma być negatywna, czy pozytywna, przewodniczący Maślanek zdenerwował się tak bardzo, że podniósł głos i zaczął wymieniać jakie to kary spadną na burmistrza Kowalczyka za naruszenie dyscypliny finansów publicznych, choć żaden organ jeszcze nie stwierdził, że Robert Kowalczyk ową dyscyplinę naruszył.

Radni początkowo debatowali na temat tego czy w ogóle zwoływanie posiedzenia miało sens skoro rzecznik napisał stricte do przewodniczącego. Radcy prawni wydali opinię, że rzecznik żąda wyjaśnień od przewodniczącego, a nie od całej rady. Niemniej Wojciech Maślanek wolał zwołać spotkanie i posłuchać zarzutów pod adresem burmistrza, które wysnuli (a nawet odczytali) wyłącznie radni: Wioletta Grzywacz, Anna Wierzycka i Paweł Abramowicz. Pozostali radni nie znając tematu posiedzenia, nie znając nawet porządku obrad, nie przygotowali się do stawianych zarzutów. Ale być może właśnie o to chodziło by za pomocą przekazu medialnego w eter poszła wyłącznie opinia negatywna i zarzuty skierowane przez radnych opozycyjnych, w tym również przewodniczącego rady, który sam stwierdził, że nie chce być odebrany jako stronniczy, ale jednak dodał, że przekazywał sobie z burmistrzem w kościele znak pokoju, a burmistrz „wysmarował” na niego artykuł w ostatnim papierowym wydaniu gazety samorządowej Nad Zagożdżonką. Media lokalne (chyba wszystkie pionkowskie), zdaniem przewodniczącego i zgodnie z jego słowami, służą Robertowi Kowalczykowi do „opluwania” (przy. red. dosłowny cytat) radnych, którzy mają odmienne zdania. Głębszą teorię wysnuła radna Wierzycka stwierdzając, że nie tylko media lokalne, ale nawet społecznościowe.

Dlaczego rzecznik żąda wyjaśnień?

Rzecznik dyscypliny finansów publicznych na podstawie zawiadomienia podejmuje czynności sprawdzające w celu stwierdzenia czy istnieją podstawy do wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Rzecznik może też wezwać zawiadamiającego (sygnalistę), kierownika jednostki (w tym konkretnym przypadku burmistrza miasta), której zawiadomienie dotyczy oraz organ sprawujący nad jednostką nadzór lub dysponenta, który przekazał środki publiczne do złożenia wyjaśnień, przekazania opinii oraz wydania albo okazania dokumentu mającego znaczenie w sprawie, w terminie 14 dni od otrzymania wezwania.

Wiadomym jest, że sygnalista bądź sygnaliści napisali do rzecznika obszerny donos o rzekomym naruszeniu dyscypliny finansów publicznych przez Roberta Kowalczyka. Opierali swoje zarzuty m.in. na czasach kiedy Kowalczyk był wójtem lub na rozstrzygnięciach przetargów ogłoszonych za czasów poprzedniego burmistrza Pionek. Sprawą zajęła się komisja rewizyjna pionkowskiej rady, która nie uznała zarzutów za wiarygodne i zdaniem radnych burmistrz nie naruszył dyscypliny finansów publicznych. Niemniej rzecznik uznał, że w celu wyjaśnienia sprawy potrzebuje dalszych wyjaśnień lub wnioskując z treści wezwania, otrzymał jednak zawiadomienie o naruszeniu dyscypliny i zgodnie z ustawą musi podjąć czynności sprawdzające.

Radni miejscy mówią, że nie wiedzą czego konkretnie dotyczy ostatnie wezwanie, ale domniemają, że skoro rzecznik pyta o wysokość wynagrodzenia burmistrza za 2020 r., to rzekome naruszenie musiało dotyczyć właśnie tego okresu. Wojciech Maślanek zwrócił się do kadr urzędu i do działu finansowego o stosowne odpowiedzi, które uzyskał. Brakuje mu jedynie odpowiedzi burmistrza czy był on karany za naruszenie dyscypliny finansów w przeszłości. Robert Kowalczyk przebywa aktualnie na urlopie i takiej odpowiedzi nie udzielił, a przecież czas goni, bo data odpowiedzi mija 16 listopada. Radny Maślanek, jako adresat wezwania musi jeszcze wydać opinię na temat wywiązywania się burmistrza z obowiązków służbowych. Swoje zdanie będzie wypracowywał na podstawie opinii radnych.

Dawid Jaroszek doszedł do wniosku, że nie jest w stanie, jako radny, odpowiedzieć na pytanie czy burmistrz wywiązuje się ze swoich obowiązków służbowych, bo nie jest pracownikiem urzędu. Swoje zdanie na temat pracy burmistrza radni wyrażają podczas sesji czerwcowych, kiedy udzielają (bądź nie) absolutorium i wotum zaufania. Tego samego zdania jest Grzegorz Wąsik, który dodał, że nie rozumie pilnego zwołania połączonych komisji skoro to pismo jest do przewodniczącego, a nie do wszystkich radnych. Rada miasta jako organ wyraziła już swoją opinię podejmując uchwałę sporządzoną przez komisję rewizyjną. Jedyną osobą, która w żaden sposób nie zareagowała (od października 2020 r.) na pisma od rzecznika dyscypliny finansów publicznych jest… przewodniczący rady. W opinii radców prawnych rzecznik zobowiązał do wydania opinii oraz przekazania żądanych informacji wyłącznie przewodniczącego rady i to bez zbędnej zwłoki.

Czego dotyczy sprawa?

Wojciech Maślanek nie wie czego konkretnie dotyczy sprawa w której rzecznik zobowiązuje go do przekazania dokumentów dot. burmistrza oraz wydania opinii w sprawie wywiązywania się z obowiązków służbowych.

My tak naprawdę w tej chwili za yyy szanowni państwo, za wyjątkiem sygnatury i wezwania do, przez rzecznika nie wiemy w tej sprawie praktycznie nic – mówił do radnych Wojciech Maślanek. – Radcy prawni wskazali wyraźnie, że to do przewodniczącego należą tylko i wyłącznie te prerogatywy żeby, żeby po prostu ocenił i wydał opinię yyy w stosunku do pana burmistrza yyy o wywiązywaniu się z obowiązków służbowych, prawda? Ja szanowni państwo chcąc mieć większy podgląd, pogląd na sprawę, chcąc poznać państwa opinię również żeby mi było łatwiej wydać tą opinię, żeby nikt broń Boże nie podejrzewał mnie o stronniczość chciałbym poznać yyy państwa opinię yyy po prostu w tej sprawie.

Wyjaśnił jednocześnie, że każda komisja które zebrały się w dniu 16 listopada, czyli infrastruktury, zdrowia i skarg, samodzielnie podejmie decyzję czy chcą wyrażać swoje opinie. Jak mówił, rozmawiał z przewodniczącą Wydmuch (komisja zdrowia), przewodniczącym Abramowiczem (komisja skarg) i przewodniczącą Grzywacz (komisja infrastruktury) i oni wyrazili chęć „żeby po prostu wypowiedzieć się w przedmiotowej sprawie”. Radny Kobylas zapytał co z pozostałymi przewodniczącymi komisji, czy z nim również przewodniczący rozmawiał?

Jest, jest pan przewodniczący Grzegorz Wąsik, może, może, może, może wyrazić swoje, swoje zdanie. Znam zdanie pana przewodniczącego Nowaka. Nie będzie, nie będzie po prostu zwoływał komisji.

Radny Grzegorz Wąsik dopytywał na podstawie jakiego paragrafu wynika kompetencja pozostałych, poza przewodniczącym, radnych by wystawiać opinię o wywiązywaniu się z obowiązków służbowych przez burmistrza. Opinia prawna również jest jednoznaczna: opinię ma sporządzić przewodniczący zgodnie z żądaniem rzecznika. Tego samego zdania jest przewodniczący komisji finansów i komisji oświaty, którzy podjęli decyzję o niezwoływaniu posiedzeń w tej sprawie.

Dawid Jaroszek dodał, że radni mają mnóstwo obowiązków w stosunku do mieszkańców, a marnują czas by po raz kolejny prowadzić dyskusję na temat wyrażania opinii odnośnie burmistrza. Zapytał skąd ma wiedzieć czy burmistrz kiedykolwiek był karany za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Nie ma nawet żadnych kompetencji by wystąpić do właściwych organów z takim zapytaniem. Rzecznik zwrócił się wyłącznie do przewodniczącego w sprawie wyrażenia opinii, więc zdaniem radnego Jaroszka posiedzenie pozostałych radnych w tym temacie jest po prostu zbędne. Wojciech Maślanek wyjawił, że pozwolił sobie prześledzić w internecie podobne sprawy i wynika z nich, że przewodniczący rad gmin zgłaszali się do komisji rewizyjnych o wyrażenie takiej opinii i to komisja na posiedzeniu przyjmowała uchwałę w sprawie opinii.

I to przewodniczący kierował tą sprawę żeby rada gminy przyjęła to stanowisko. Tu radcy prawni wyraźnie wskazali moje prerogatywy, że to do mnie imiennie zwrócił się rzecznik (…). Czy reasumując różne są rozstrzygnięcia w tych sprawach. Ja szanowni państwo, proszę się nie doszukiwać tu żadnych podtekstów, żadnych. Ja nie mam, tak samo myślę, że wy nie macie, nie mam żadnej wiedzy o co tak naprawdę chodzi i yyy i o co yyy w ogóle pan burmistrz yyy będzie, yyy będzie pytany przez rzecznika, bo być może, że pan burmistrz już złożył wyjaśnienie.

Dodał, że to wspólne posiedzenie komisji miało być zorganizowane wyłącznie dla przewodniczącego żeby miał pogląd na całą sprawę.

Żebym ja po prostu wydał najbardziej rzetelnie tą opinię, transparentnie i żebym po prostu poznał państwa zdanie – wyjaśnił radny Maślanek. Grzegorz Wąsik dodał, że radni nie mają pojęcia jak z obowiązków służbowych w stosunku do kierowników jednostek i podległych pracowników wywiązuje się burmistrz. Mogą jedynie ocenić to na linii burmistrz-rada. Poza tym radni, którzy bardziej sprzyjają burmistrzowi wydadzą opinię, że świetnie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a opozycyjnie stwierdzą, że w ogóle lub w znikomym wymiarze. Gdyby pismo było skierowane do rady miasta, to oznaczałoby, że radni mają wyrazić opinię w tej sprawie, ale tu rzecznik skierował je imiennie do Wojciecha Maślanka i czeka na jego opinię.

Przygotowani przewodniczący komisji

Paweł Kobylas chciał by obecni na posiedzeniu radni przestali dywagować kto jest kompetentny i do kogo w sumie pismo zostało skierowane, bo to niczego nie wnosi. Zauważył, że przewodniczący komisji mają przygotowane kartki ze swoimi opiniami, więc trzeba dać im szansę by mogli je odczytać.

Przecież wiecie, że to jest sprawa ustawiona, trzeba wysłuchać co mają do powiedzenia przewodniczący. Widzę, że się przygotowali, więc dajmy im prawo się wypowiedzieć, w mediach zaistnieć i do przodu z tą sprawą.

Radny Maślanek odpowiedział, że nic nie jest ustawione, a on tylko oczekuje od radnych pomocy i wyrażenia zdania.

Ja wiem, że ostatecznie to ja przedłożę rzecznikowi dyscypliny finansów publicznych przedmiotową opinię – stwierdził i rozpoczął dyskusję w sprawie.

Radni głosowali za podwyższeniem pensji burmistrzowi

Pierwsza głos zabrała radna Iwona Wydmuch, która na ostatniej sesji była nieobecna, ale śledziła obrady udostępnione w internecie. Stwierdziła, że skoro radni przyjęli uchwałę w sprawie podwyższenia wynagrodzenia burmistrza, to znaczy, że wcale nie mają złej opinii o wykonywaniu przez niego obowiązków służbowych. Tu wtrącił się Wojciech Maślanek, który sprostował wypowiedź radnej Wydmuch – to nie radni głosowali podwyżkę, to rada miasta podjęła decyzję.

To nie my daliśmy podwyżkę, tylko rada miasta. I bardzo proszę nie używać takiej narracji, bo to rada miasta Pionki. Czy radny był obecny, czy nie był obecny, to rada miasta Pionki podjęła przedmiotowe uchwały – mówił przewodniczący. Skoro to rada miasta podjęła „przedmiotowe uchwały”, a więc i tę o podwyższeniu diet radnych prawie do maksymalnego poziomu wynikającego z ustawy, to oznacza, że nieobecni podczas głosowania radni również biorą za to odpowiedzialność.

Podczas debaty już wiadomo było, że w dyskusji nie wezmą udziału radni: Wąsik, Jaroszek, Wydmuch, Kobylas. Obecni byli jeszcze tylko: Maślanek, Grzywacz, Wierzycka i Abramowicz, którzy głośno i wyraźnie wyrazili swoje negatywne opinie podpierając je różnymi argumentami.

Argumenty radnych w sprawie negatywnej oceny burmistrza

Radny Paweł Abramowicz negatywnie ocenia wywiązywanie się z obowiązków służbowych przez Roberta Kowalczyka, bo… na spektakl teatralny w MOK nie została wpuszczona mieszkanka. Jego zdaniem jest to dyskryminacja i żąda wyciągnięcia konsekwencji służbowych. Dodał, że radni powinni również poprzez głosowanie podjąć decyzję czy chcą wydać opinię negatywną czy pozytywną, co spowodowało śmiech ze strony radnych. Wojciech Maślanek dbając o porządek posiedzenia najnormalniej nakrzyczał na radnych stwierdzając, że to nie jest bazar.

Radna Wioletta Grzywacz również negatywnie ocenia burmistrza z wywiązywania się z obowiązków służbowych. Dlaczego?

Powiem tak yyy pan przewodniczący yyy zgłosił się tutaj do nas yyy o przedstawienie yyy, o pomoc, tak? takich yyy spraw, które tutaj nas nurtują – mówiła radna, którą zgodnie z jej życzeniem cytujemy zawsze dosłownie tak jak mówi. – Ja uważam, że powinniśmy w tej sprawie właśnie się wypowiedzieć. Yyy mamy punkt (przyp. red. punkt w porządku obrad posiedzenia komisji) opinia o sposobie wywiązywania się z obowiązków służbowych. Ja jako przewodnicząca komisji gospodarki i infrastruktury nie chciałabym yyy również wydawać opinii jako komisja, natomiast mam szereg zarzutów do pracy pana burmistrza o których chcę powiedzieć.

Dodała, że radni są od oceniania burmistrza, bo to oni wydają wotum i udzielają absolutorium. Wotum zaufania udzielane jest na podstawie raportu o stanie gminy, a absolutorium na podstawie wykonania budżetu za poprzedni rok. Radna uznała, że skoro mają takie prawo, to mogą swoją decyzję wydać i teraz, czyli na 7 miesięcy przed sesją absolutoryjną. Niemniej przypominamy, że na ostatniej komisji infrastruktury radny Maślanek stwierdził, że nieobecność burmistrza na posiedzeniu już skutkować będzie nieudzieleniem wotum zaufania.

Ponieważ radna Grzywacz używa notorycznie pauz wypełnieniowych, czyli wtrąceń typu „yyy” i „eee” w swoich wywodach, przez co jej wypowiedzi mogą być niezrozumiałe, tym razem zaoszczędzimy Czytelnikom wszelki wtrąceń streszczając zarzuty radnej.

Szereg zarzutów radnej Grzywacz, to lista uwag odczytana z kartki, które dotyczyły:

  • niewykonania uchwały z dnia 19 sierpnia 2019 r. w sprawie przystąpienia do sporządzenia częściowej zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego miasta Pionki – sprawa wielokrotnie poruszana przez radną na przestrzeni 2 lat w której w skrócie chodziło o to, że radni zapytali Roberta Kowalczyka czy zamierza sprzedawać działkę przy ul. Wspólnej na potrzeby firmy Soudal (tak w budżecie na rok 2019 zaplanował poprzedni burmistrz). Kowalczyk odpowiedział, że „na dzień dzisiejszy nie planuje takiej sprzedaży”, a radni uznali te słowa za umowę, że działka w ogóle nie zostanie sprzedana. Teraz mają żal, że działka została podzielona i sprzedana, a do tego nie wykonał zmiany miejscowego planu zagospodarowania o którego zakres również toczyły się długie debaty, bo radni nie rozumieli różnicy pomiędzy zapisem „zieleń urządzona”, a „zieleń nieurządzona”. Zdaniem części radnych ta nieurządzona to taka jest, a zgodnie z ustawą jest to miejsce gdzie może wystąpić niska zabudowa. Brak porozumienia skutkował podjęciem uchwały w sprawie wykonania nowego planu zagospodarowania przestrzennego, który kosztuje, a radni do dziś nie podjęli próby wygospodarowania w budżecie pieniędzy na ten cel chyba licząc, że zrobi to burmistrz. Kiedyś dobyła się już wymiana zdań w tej kwestii i Robert Kowalczyk powiedział do radnej Grzywacz, że nie może wykonać tej uchwały, bo radni nie zabezpieczyli pieniędzy na ten cel, a bez tego podjęcie wykonania takiego planu i zapłacenia za niego skutkowałoby naruszeniem dyscypliny finansów publicznych,
  • trudnej współpracy komisji infrastruktury z burmistrzem z uwagi na niepełną lub brak informacji w sprawach publicznych dotyczących planowanych posiedzeń komisji – tu, zdaniem radnej, na szczególną uwagę zasługuje bardzo słaba jakość przygotowywanych przez organ prowadzący dokumentów, brak odpowiedzi na wystosowane przez komisję pisma, wydłużanie terminów, nieprzygotowywanie pełnej dokumentacji lub odmowa jej udostępnienia, brak oddelegowywania merytorycznych pracowników na posiedzenia komisji infrastruktury,
  • brak zabezpieczenia środków finansowych w budżecie miasta na 2020 r. przed przystąpieniem wykonawcy do robót dotyczących wykonania remontu chodnika przy ul. Sienkiewicza,
  • niewykonanie zadania pn. remont chodnika przy Al. Lipowe 7 zapisanego w uchwale budżetowej – radna nie dodała, że chodnik został wykonany,
  • bezpodstawne zerwanie umowy z firmą, która miała wykonać projekt 5 kotłowni gazowych wraz z niezbędnymi sieciami – odbyła się komisja w tej sprawie podczas której przedstawiciele PWKC wyjaśnili dlaczego zerwali umowę z wykonawcą (brak wywiązywania się z terminów wynikających z umowy) – co, zdaniem radnej skutkowało podwyżką cen ciepła o ok. 40% dla mieszkańców,
  • brak nadzoru w zakresie terminowego wykonywania robót budowlanych oraz nienaliczanie kar umownych wykonawcom – bez podania konkretnych przykładów,
  • brak zachowania zasad uczciwej konkurencji – również bez podania przykładu, ale ze stwierdzeniem „też mam na to dowody”.

Radna Wierzycka dodała, że burmistrzowi nie zostało udzielone wotum zaufania za rok 2020. Dała też negatywną ocenę burmistrzowi za „wszelkie inwektywy kierowane osobiście pod moim adresem, ale też adresem innych radnych, którzy mieli odmienne zdanie od pana burmistrza, co wiąże się też z brakiem poszanowania radnych miejskich, a także naszych mieszkańców” – odczytała. Zdaniem radnej „wykorzystywanie lokalnych mediów społecznościowych” do walki z radnymi, lakoniczne udzielanie odpowiedzi na interpelacje (przyp. red, treści interpelacji radnych oraz odpowiedzi znajdują się na stronie BIP UM Pionki).

Odpowiedzi burmistrza na interpelacje są często, były nie na temat, a raczej zawarte jest w nich zdyskredytowanie dobrego imienia radnych. Yyy mmm tutaj część już yyy zadań yyy wymieniła pani, pani radna Grzywacz tak, że tyle co, co mogę tu dodać – zakończyła swoją wypowiedź Anna Wierzycka.

Głos zabrał Paweł Kobylas stwierdzając, że „zarzuty z kartki” potwierdzają to, że jedni radni wiedzieli co będzie tematem posiedzenia, a reszta członków nie została poinformowana. Otrzymali tylko sms, że a danym dniu odbędzie się posiedzenie komisji. Radna Wierzycka odpowiedziała, że sama dowiedziała się dzień przed posiedzeniem i przygotowała sobie zarzuty, bo zadzwoniła do pani przewodniczącej i dopytała. Wioletta Grzywacz odpowiedziała radnemu, że w dzisiejszych czasach nie ma problemu ze zdobyciem numeru telefonu do niej i dopytanie o temat posiedzenia. W dzisiejszych czasach nie ma też problemu by przewodniczący komisji wysłali elektronicznie choćby do członków swoich komisji projekt porządku obrad posiedzenia na podstawie którego radni mogliby się do niego przygotować. Normą w tej kadencji jest to, że radni zapoznają się z porządkiem obrad komisji dopiero w trakcie trwania posiedzenia.

Przewodniczący rady zachęcał radnych by „spróbowali podyskutować”, szczególnie tych, którzy już na początku dyskusji stwierdzili, że jednak nie wezmą w niej udziału. Grzegorz Wąsik odpowiedział, że na spotkaniu jest połowa radnych, więc i tak z opiniami wszystkich nie są w stanie się zapoznać. Ale nawet gdyby przyszli wszyscy, to „jedni rzucaliby pozytywami, drudzy rzucaliby negatywami”, a to do niczego nie prowadzi, bo to nie jest żadna ocena wywiązywania się z obowiązków służbowych.

Ktoś by powiedział, że przecież taka czy taka inwestycja została zrobiona, to inny doda, że przecież lampa się wczoraj nie świeciła czy liście leżały 2 dni za długo na skrzyżowaniu. Czy to jest ocena wywiązywania się z obowiązków służbowych przez burmistrza? Czy w ogóle pan przewodniczący na podstawie takiej dyskusji może sobie jakąkolwiek opinię wyrobić?

Maślanek zgadza się z argumentami radnych

Radny Maślanek podziękował tym radnym, którzy przedstawili swoje argumenty, z którymi jak najbardziej się zgadza, i którzy tym samym zechcieli pomóc przewodniczącemu.

Nakreślić jakby główne, jakby główne obszary. Zgadzam się, ale jeszcze chciałbym na co najmniej trzy sprawy zwrócić państwa uwagę. Chciałbym żeby państwo sięgnęli odrobinę do historii, do roku 2020 i pisma, które za naszymi plecami organ wykonawczy, czyli pan burmistrz Robert Kowalczyk skierował do pracowników naszych przedszkoli miejskich. Szanowni państwo czy to, czy to było dobre wypełnianie obowiązków służbowych kiedy wprowadza organ wykonawczy zamęt i przekazując kompletnie nieprawdziwe, wyssane z palca insynuacje, które można, które osoby, które otrzymały to pismo odbierały jednoznacznie: za chwilę nie będziemy mieli środków na wynagrodzenia. Ta niedobra grupa radnych, która dokonała zmian w budżecie pozbawiła nas środków do życia.

Radni dokonali przesunięć w budżecie miasta z wynagrodzeń pracowników przedszkoli na utrzymanie zieleni miejskiej. Burmistrz skierował wówczas pismo do dyrektorów przedszkoli informując o tych przesunięciach. Pracownicy i rodzice przedszkolaków przyszli do urzędu na spotkanie z radnymi by wyjaśnić sytuację. Dyskusja była bardzo emocjonalna, bo padały pytania ze strony rodziców czy dyrekcja przedszkola ma zapłacić paniom przedszkolankom wypłatę, czy zrezygnować z zapewnienia dzieciom zajęć z logopedą, psychologiem itp.

Czy to jest dobre wypełnianie obowiązków służbowych? – pytał radny Maślanek. Pytanie dość istotne i niezwykle trafne, bo można odwrócić sytuację i zapytać o to samo tych radnych, którzy owych przesunięć dokonywali – czy w taki sposób dobrze wypełniają swój mandat zaufania, że skazali nauczycieli na niepotrzebny stres i z wynagrodzeń przesunęli środki na zamiatanie chodników i ulic, bo uznali, że ten obszar jest niedoszacowany i nie starczy pieniędzy dla spółki ekoPionki. – Czy wy się wszyscy z tym zgadzacie? Radna Iwona, którą cenię popiera takie działanie? – tu radna Wydmuch odpowiedziała, że ta sprawa już dawno temu została wyjaśniona. – Oczywiście, tylko że, no widzicie państwo czyli ja chciałem od radnych pomocy, to które ja mam obszary poruszać? Czy o której może pan burmistrz przychodzi do pracy? Może taki chyba obszar, może napiszę opinię dla rzecznika? Albo jakim samochodem przyjeżdża, tak? I wracając do tego pisma, co się stało w konkluzji? Kompletnie niepotwierdzone insynuacje. Rada miasta jest od tego, że na pewno zabezpieczymy te środki, tych środków nie zabraknie. No ale w piśmie, chyba każdy widział to pismo, jednoznacznie było tam stwierdzenie zabraknie środków na wynagrodzenia. No szanowni państwo czy to jest, czy to jest poważne yyy podejście? Kolejny obszar, które, które koleżanki i kolega nie poruszył. Czy, czy wykorzystywanie mediów lokalnych do swoich osobistych porachunków, bezpodstawnej znowu insynuacji w stosunku do radnych, którzy mają inne zdanie jak organ wykonawczy.

Tu radny Maślanek jako przykład podał ostatnie wydanie gazety samorządowej i zapytał, które to projekty przedstawiane przez burmistrza nie otrzymały jego poparcia czy radnej Grzywacz, które by nie przeszły. Takich przykładów na głosowanie na „nie” jest sporo, wystarczy wejść na stronę BIP UM Pionki i prześledzić imienne wyniki głosowania nad projektami uchwał. Tu dobrym przykładem projektu burmistrza jest chociażby pomysł z rozliczaniem odpadów komunalnych zgodnie z licznikiem zużycia wody. Ten pomysł nie uzyskał akceptacji większości radnych, ale głośno i wyraźnie komentował go negatywnie właśnie Wojciech Maślanek, który odrzucił również projekt podwyżki za śmieci. Takich przykładów można mnożyć i tak chociażby jeden z ostatnich projektów burmistrza, przyjęty przez radę, ale negatywnie oceniony przez radnego Maślanka, jak przystąpienie do Lokalnej Organizacji Turystycznej Ziemi Radomskiej. Wówczas radny Maślanek wraz z Tomaszem Łyżwą i Wiolettą Grzywacz głosowali przeciwko przystąpieniu do LOT. Po czasie okazało się, że większość gmin ziemi radomskiej wyraziła chęć udziału w tej organizacji. Wojciech Maślanek nie chciał również dołożyć środków na wykonanie zatok postojowych w ul. Krzywej przy szkole nr 1. Radny mówił, że w gazecie samorządowej burmistrz napisał o projektach, które nie przeszły, choć faktycznie nic takiego nie zostało tam napisane, ale widocznie każdy widzi inaczej.

Wojciech Maślanek dopowiedział, że wszystko co Robert Kowalczyk zrealizował lub chce zrealizować, to pomysły i projekty po poprzednikach. I tu obraz odrobinę się zakrzywia, ale to widać na pionkowskich ulicach gołym okiem.

Czy taka ma być dalej współpraca żeby opluwać, insynuować? – pytał publicznie radny Maślanek podczas posiedzenia komisji. Dodał, że pomija kompletnie w ocenie fakt, że Robert Kowalczyk „nie realizuje kompletnie swojego programu wyborczego” przy którego tworzeniu Wojciech Maślanek „był w środku” i wie z jakich elementów się on składał. – Do tej pory no bardzo jest znikomy procent wykonania tych zobowiązań wyborczych. No i jeszcze jeden obszar, jeszcze jeden obszar chciałbym poruszyć, to o czym wspomniała koleżanka Wiola, radna Grzywacz. Chciałbym cofnąć się znowu do roku 2020 i skargi, którą, którą złożył radny Szałabaj na uchwałę, którą koleżanka tu przytoczyła, czyli numer 86 jeżeli chodzi o działkę przy ul. Wspólnej, o ten bufor zieleni nieurządzonej. Ja w tej chwili powiem każdemu tu z was, a szczególnie za pośrednictwem mediów, nie chciałbym żebyście kiedykolwiek znaleźli się w mojej sytuacji kiedy kompletnie organ stanowiący jakim jest rada miasta Pionki została pozostawiona bez obsługi organu wykonawczego jeżeli chodziło właśnie stricte o tą sprawę, naprawdę. Ja nie będę przedłużał, bo to przewodniczący wyda ostateczną opinię o organie wykonawczym, ale chciałbym naprawdę odrobinę refleksji, naprawdę z waszej strony, ja chciałem żebyśmy podyskutowali (…). Ja też mogę przytoczyć kilka pozytywów ze strony pana burmistrza, bo przecież nie byłbym, byłym naprawdę nieodpowiedzialnym człowiekiem jakbym stwierdził, że Kowalczyk nic nie robi. Nie mogę czegoś takiego publicznie wypowiedzieć, bo jest ciągłość władzy, realizujemy jako kolejna, VIII kadencja to, co pozostawiła VII kadencja i bardzo dobrze, realizujemy Zielone Pionki, modernizujemy staw, modernizujemy chodniki, modernizujemy ulice, miejsca parkingowe, które są naprawdę, naprawdę no bolączką w naszym mieście. Przed nami jeszcze myślę 2 lata, zrealizujemy tylko, że równolegle no myślę, że pan burmistrz może, może przemyśli, przemyśli pewne sprawy. Ja dalej powtarzam rada miasta Pionki, rada miasta, rada gminy przepraszam jest organem stanowiącym.

Na koniec dodał jeszcze, że rada notorycznie jest pomijana przez burmistrza i kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w tak ważnym wydarzeniu jak wręczanie medali od prezydenta RP za długoletnie pożycie małżeńskie. Zapytał czy to jest normalne? Złote Gody, bo o nich mowa, to wydarzenie cykliczne organizowane w Pionkach w październiku na które zapraszani są Jubilaci, a burmistrz, czasem kierownik USC wręcza medale i upominki ufundowane z budżetu miasta.

Nie nie zaprasza, tylko nawet nie informuje rady miasta o zorganizowanie imprezy okolicznościowej jakim jest przekazanie odznaczeń państwowych dla par, które za wieloletnią, za wieloletnie pożycie małżeńskie. Co trzeba zrobić by pan burmistrz zrozumiał, że to rada gminy jest organem stanowiącym i ważniejszym organem niż organ wykonawczy mimo, że pan burmistrz zdobył jak do tej pory największą ilość głosów w wyborach.

Na koniec dodał, że nie chce określać tego podłością, ale burmistrz nie ułatwia przewodniczącemu rady wykonywania obowiązków. Tak dla przypomnienia, radny Maślanek jako przewodniczący miał opracować opinię o wykonywaniu obowiązków służbowych przez burmistrza, a odniósł się nawet do programu wyborczego i opluwania.

Dawid Jaroszek na zakończenie zabrał głos i stwierdził, że komisja została zwołana by pomóc w wydaniu opinii, a jak było słychać czterech radnych już ją wydało i jest ona niezmienna od 3 lat. Paweł Kobylas dodał, że celem spotkania było wyłącznie to, by cała ta negatywna opinia jaka zostanie skierowana do rzecznika nie spadła wyłącznie na przewodniczącego. Przecież to radni podczas dyskusji „pomogli” w jej wydaniu, a niektóre radne nawet przygotowały wszystko na piśmie punkt po punkcie co która ma powiedzieć.

Opinia jest wystawiona, pan burmistrz jest złym burmistrzem, popełnia błędy. To dzisiejszego spotkanie nie wniosło niczego pozytywnego do opinii pana przewodniczącego – podsumował Paweł Kobylas.

Przeczytaj również

Komentarze