PWKC rozpoczyna walkę z emisją

PWKC rozpoczyna walkę z emisją

W ostatnim czasie odbyło się spotkanie radnych z zarządem PWKC w celu omówienia sytuacji finansowej spółki. Przy okazji pojawiły się również pytania o ciepłownie rozproszone, oczyszczalnię ścieków, niekontrolowane zrzuty fekaliów do rzeki czy nawet o saunarium.

W lutym tego roku PWKC przedstawiło radnym miejskim Miejski Program Energetyczny uzasadniając konieczność przejścia z ciepłowni węglowych na rozproszone ciepłownie gazowe. Spółka do 2023 r. musi przejść na ekologiczne ogrzewanie gazowe żeby uniknąć kar, wysokich opłat za emisję czy wreszcie nie modernizować i tak już przestarzałej sieci ciepłowniczej.

Na listopadowe spotkanie z zarządem spółki przyszło 9 radnych, którzy pytali dosłownie o wszystko. Przy okazji pytań i udzielania odpowiedzi padło wiele mitów krążących po mieście dotyczących działalności spółki.

Jako pierwsza głos w dyskusji zabrała radna Wioletta Grzywacz, która pytała o zmianę sieci ciepłowniczych, czyli ściślej wymianę starych rur doprowadzających ciepło do mieszkańców. Odpowiedź prezesa Roberta Pyryta jasno wskazała na to, że w tej chwili spółka dokonuje jedynie drobnych napraw na skutek awarii, natomiast skupia się i prowadzi prace przygotowawcze do budowy 5 ciepłowni gazowych.

Część dotychczasowych sieci ciepłowniczych będzie musiała być wymieniona czy nawet na nowo wybudowana wraz z ciepłowniami gazowymi – wyjaśniał prezes PWKC, bo sieci wysokich parametrów przy rozproszonych ciepłowniach w ogóle przestają być do czegokolwiek potrzebne. – My nie chcemy w tej chwili wydawać pieniędzy na coś, co za 2 lata może się okazać zupełnie niepotrzebne.

PWKC złożyło wniosek do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o dofinansowanie inwestycji w rozproszone ciepło. Całość ma kosztować ok. 15 mln zł i NFOŚiGW pokryje 30% wydatków, reszta ma pochodzić z niskooprocentowanej pożyczki z funduszu lub z funduszy norweskich, którymi również dysponuje NFOŚiGW. Inwestycja miałaby zakończyć się w 2022 r. i w sezonie grzewczym 2022-2023 ciepło do mieszkań popłynęłoby już z nowej sieci.

Umowa przyłączeniowa do gazu wygląda mniej więcej tak, że my deklarujemy jakąś wielkość odbioru gazu i od określonego dnia, natomiast gazownia zobowiązuje się, że do określonego punktu doprowadzi nam gaz, który będzie spełniał nasze zapotrzebowanie – wyjaśniał Robert Pyryt, a Roman Rudzki dodał, że koszty ogrzewania dla odbiorcy końcowego nie będą rozbieżne z tymi, które dzisiaj płacą mieszkańcy. Dodatkowo umowa na przyłącze nie obejmuje dostawy gazu i spółka będzie mogła kupować paliwo także na giełdzie surowców.

Powiem z praktyki – mówił radny Grzegorz Wąsik. – Mamy bloki z kotłowni gazowej i mamy z kotłowni węglowej. Sytuacja wygląda tak, że ciepło z węgla jest coraz droższe. W tej chwili biorąc pod uwagę moc zamówioną, to praktycznie tej różnicy nie ma lub jest niewielka. Kotłownia gazowa jest znacznie wygodniejsza dla odbiorców dlatego, że jest pełna automatyka i pogodówka. Przy kotłowni węglowej wszystko jest regulowane ręcznie. Przy odpowiednim ustawieniu takiej kotłowni na gaz i pogodówki to cena 1 GJ może być taka sama lub nawet tańsza.

Za emisję CO2 PWKC w tej chwili płaci już ok. 2 mln zł, a widomo, że ceny będą rosły i już w kolejnym roku może to być ok. 2,5 mln. Ten koszt musi być wliczony do taryfy za ciepło, a więc tym samym odbije się na rachunkach dla mieszkańców.

Chciałabym zapytać, bo mamy zimę i chciałabym się dowiedzieć jaki mamy stan i sprawność kotłów teraz działających? – pytała radna Grzywacz. Robert Pyryt odpowiedział, że mieszkańcy mogą być spokojni, spółka dysponuje dwoma kotłami i w razie ewentualnej awarii nie powinno być problemów z dostarczeniem ciepła. Jednocześnie podkreślił, że awaria kotła może wystąpić, jak w przypadku każdego innego urządzenia. Dotychczasowy system ogrzewania, aby mógł być wykorzystywany pomimo ogromnych kar, należy także dostosować do zmieniających się przepisów od 2022 r. i co za tym idzie wymienić kotły na bardziej ekologiczne, wymienić filtry i zmodernizować starą sieć żeby nie było strat na przesyle. To wszystko niesie za sobą kilkudziesięciomilionowe inwestycje i dlatego PWKC stawia na ogrzewanie gazowe, które ma kosztować ok. 15 mln zł.

Z tą teorią nie zgadza się radny Piotr Nowak, który uważa, że zainwestowane środki w nową sieć będą wliczone do taryfy, a co za tym idzie cena 1GJ wcale nie będzie tańsza niż obecnie. Jednak przy modernizacji sieci węglowej spółka będzie musiała ponieść jeszcze większe nakłady finansowe, a więc i cena końcowa dla odbiorcy będzie wyższa.

Panie prezesie Nowak, jeśli chodzi o taryfy i w ogóle budowę taryf dla ciepła, to mamy dwie kotłownie. Jedną gazową i drugą węglową, zbieramy koszty osobno – odpowiedział Roman Rudzki. – Jeżeli mamy tylko wszystkie gazowe, to może to traktować jako jedność i wtedy ceny będą wszędzie jednakowe.

Radny Grzegorz Wąsik dodał, że mnożąc opłatę emisyjną w kwocie 2 mln zł rocznie razy 20 lat, bo tyle będzie „zwracała się” inwestycja w ciepłownie rozproszone, to i tak wszyscy na tym finansowo skorzystają.

Za samą emisję zapłacimy 40 mln zł, a wiemy, że ona wciąż rośnie – mówił radny. – Im więcej jest odbiorców ciepła z gazu, tym cena GJ spadnie, bo taka jest reguła.

Skoro im więcej odbiorców tym lepiej, to radny Nowak zapytał czy do miejskiej sieci będą mogły podłączyć się posesje prywatne, bo wiadomo, że wszystkim zależy na czystym powietrzu. Spółka PWKC robiła takie rozeznanie, ale nie było zainteresowania ze strony mieszkańców domków.

Mamy przewidzianą rezerwę, z tym, że tak naprawdę trudno jest w tej chwili powiedzieć jak to będzie wyglądało, bo zmusić nikogo nie można – mówił prezes PWKC, a przewodniczący rady nadzorczej dodał: – Wszędzie praktycznie w Pionkach wzdłuż prawie że wszystkich ulic, tam gdzie są osiedla jednorodzinne są poprowadzone nitki gazowe do których nie ma żadnego problemu żeby się wpiąć. Jeżeli my teraz będziemy dublować sieci centralnego ogrzewania do nitek gazowych, to jest zwycięstwo techniki nad zdrowym rozsądkiem.

Tomasz Łyżwa chciał wiedzieć czy w związku z przebudową sieci ciepłowniczej zatrudnienie w spółce spadnie czy wzrośnie. Z uwagi na to, że ciepłownie są automatyczne nie jest wymagana praca rąk, a więc zatrudnienie będzie spadało. Nie będą to jednak zwolnienia, ale samoczynne odejścia z uwagi na osiągnięty wiek emerytalny.

Tak w ramach ciekawostki powiem, że w 2015 r. średnio zatrudniała 80 osób. W 2016 – 87 osób, w 2017 – 88 osób, a w tej chwili 82 osoby.

Saunarium

Spółka PWKC za namową poprzedniego burmistrza zainwestowała w budowę saunarium w pawilonie sportowym kwotę 700 tys. zł. W umowie pomiędzy miastem i spółką figuruje zapis, że miasto odkupi saunę w ciągu kilku lat od zakończenia inwestycji. Pojawiła się koncepcja aby saunarium „wymienić” na działki, które PWKC użytkuje, a których właścicielem jest miasto.

Dla nas jest to balast głównie dlatego, że my zajmujemy się w przeważającej większości czymś innym – wyjaśniał Robert Pyryt. – Dla nas jest to jakaś nowa dziedzina wiedzy, musimy się tym zajmować i to nam też zajmuje jakiś tam czas. Natomiast chcemy to uregulować z miastem na zasadach partnerskich, tzn. musimy sobie to wszystko rozliczyć wzajemnie, czyli my mamy saunarium którego chcemy się pozbyć, z kolei chcielibyśmy nabyć to, co jest nam potrzebne do prowadzenia działalności, czyli urządzenia, które zostały i działki, bo też nie były do tej pory uregulowane sprawy gruntów pod naszymi obiektami i tu chodzi o wymiennikownie ciepła. Trwają wyceny i inwentaryzacja. 30 obiektów zinwentaryzowaliśmy, które ewentualnie mogłyby być w zainteresowaniu PWKC, bo niektóre części urządzeń nawet na oczyszczalni ścieków są nadal miasta.

Czy trwają jakieś prace odnośnie operatu szacunkowego czy coś takiego odnośnie saunarium? – pytała radna Grzywacz.

Z tego co wiem, to nie – odpowiedział prezes spółki. – Myślę, że teraz jest troszeczkę na to za wcześnie, ale jeżeli wypracujemy porozumienie i wszystkie dokumenty będą gotowe, to będzie to musiało stanąć na radzie i państwo będziecie decydowali.

Oczyszczalnia i ścieki z QFG

O opomiarowanie ścieków QFG dopytywał radny Włodzimierz Szałabaj. Pytał również czy nasza zmodernizowana oczyszczalnia jest zabezpieczona przed utratą flory bakteryjnej do jakiej doszło w 2017 r.

Jeżeli występuje taki przypadek, że ktoś ma własne źródło wody, a ścieki nam oddaje, to oczywiście to ujęcie wody jest opomiarowane i ta woda, która jest wydobyta we własnym zakresie również wchodzi do opomiarowana ilości oddawanych ścieków. Tak się dzieje zawsze w przypadku, gdy nie mamy ściekomierza. Inna sprawa jest, kiedy mamy ściekomierz, bo wtedy wiemy konkretnie ile dany podmiot ścieków odprowadza. Jeżeli chodzi o wspomnianą firmę, to mają podczyszczalnię czy raczej urządzenia, które podczyszczają. Nie mamy problemów z dostępem do ich infrastruktury, w każdej chwili możemy iść i zbadać jakość ścieków, które nam oddają. Oni też badają tą swoją podczyszczalnię, przekazują nam wyniki i proszą o sugestie, a nawet przychodzą z pomysłami, co zrobić żeby ścieki były jak najbardziej bezpieczne. Nie mają też niekontrolowanych zrzutów, które bywały w latach poprzednich.

Oczyszczalnia ma duży bufor. W jednym ze zbiorników na samym początku procesu technologicznego jest miejsce w którym uśrednia się ścieki. Gdyby do oczyszczalni dopłynęły ścieki o niewłaściwych parametrach, to jest gdzie je przetrzymać i wymieszać żeby na komorę biologiczną trafił ściek mniej agresywny. Nad parametrami czuwają automatyczne czujniki, które sygnalizują co aktualnie płynie do komory. Sercem oczyszczalni jest nadal flora bakteryjna. W 2017 r. została zniszczona i było nawet podejrzenie, że celowo została zatruta. Prokuratura niczego nie ustaliła, a pobrane do analizy próbki nie wykazały na tyle charakterystycznej przyczyny aby mogły posłużyć za dowód.

Ścieki trafiające do nas z gminy również są opomiarowane poprzez ściekomierze lub za pomocą zliczonych odczytów poboru wody, bo nie wszędzie da się zainstalować urządzenia do pomiaru ilości przepływających ścieków.

Radni dopytywali również o ozonowanie wody, ale okazuje się, że ozonować można ją tylko w stacji uzdatniania. Niestety woda, która płynie rurami do odbiorców niesie za sobą cały materiał bakteryjny jaki znajduje na drodze. Dlatego spółka nadal używa dość przestarzałej metody chlorowania.

To ozonowanie jest modne, ale wszystkiemu trzeba się przyjrzeć. To chlorowanie może niektórym przeszkadza, mówią, że za dużo, chociaż my staramy się badać to stężenie i bada je także Sanepid. Chlor zapobiega powstawaniu, a nawet tępi bakterie, które są w sieciach na terenie miasta.

Chodzi mi o rozliczenie ścieków firmy QFG. Na jakiej podstawie. Czy na podstawie zakupionej wody rozliczane są ścieki w tej firmie? – dopytywała radna Wioletta Grzywacz, a prezes PWKC powtórzył jakie metody są stosowane. – Firma kupuje u nas wodę. Studnie, które mają są przez nas opomiarowane, zaplombowane są liczniki, odczytujemy te liczniki i doliczamy do stanu zakupionej wody.

Awaria. Fekalia w Zagożdżonce

W chwili obecnej do końca roku kalendarzowego w ul. Zwycięstwa wykonywana jest przebudowa przepompowni ścieków. W związku z tymi pracami radni pytali czy nowe pompy zabezpieczą mieszkańców przed zalewaniem i czy nie powtórzy się już niekontrolowany zrzut ścieków bytowych. do Zagożdżonki.

Problem w ul. Zwycięstwa tzw. dolnej to tak naprawdę nie polega na tym, że przepompownia nie ma zdolności pompowania. Problem jest w tym, że kanał nie ma zdolności pomieszczenia w sobie takiej dużej ilości ścieków jaka się zdarza czasami, czyli takie tzw. opady nawalne. W tym roku na szczęście nie występowały, ale to jest tak jak w innych miastach, gdzie zalewa np. wiadukty. I u nas właśnie w tym kanale nie mieszczą się te ścieki z opadów i czasem do tego stopnia, że się podnoszą studzienki kanalizacyjne i po prostu ciśnienie wyrzuca ścieki na powierzchnię i dalej niestety woda płynie tam gdzie ma najbliżej. Chcemy zrobić tak żeby zrzut wód opadowych był jak najmniejszy, bo mamy limity zrzutów i w tym celu będziemy kontrolować wszystkie posesje i instytucje, które są podłączone do kanalizacji sanitarnej z wodami opadowymi. Będziemy również wysyłać komisje żeby sprawdzały i będziemy nakłaniać ludzi żeby się odłączyli.

Prezes wyjaśnił, że zdarzyła się taka sytuacja iż ścieki bytowe popłynęły do rzeki Zagożdżonki na skutek awarii kolektora wody opadowej przez który przechodzi rura odprowadzająca ścieki bytowe. Nastąpiło rozszczelnienie i w jego wyniki część nieczystości przedostała się do rzeki. Szukając przyczyny pracownicy spółki przy jednej z posesji natknęli się na studzienkę z której wypompowali fekalia, a następnie przy pomocy pary sprawdzili połączenie studzienki z posesją. Właściciel posesji zarzekał się, że niczego nie odprowadza do kanału deszczowego, ale sprawa jest ewidentna.

Generalnie nasi mieszkańcy niektórzy, kiedy dzieje się taka awaria, to zamiast poinformować nas, to donoszą, skarżą do mediów, robią zdjęcia i zamieszczają w internecie. Kiedy pojawiłem się na miejscu zdarzenia, to zadzwonił do mnie redaktor jednej z radomskich gazet i mówi Czajka 2. To jest jakieś nieporozumienie. Mało tego, ze Sztabu Kryzysowego z Warszawy myślałem, że premier Morawiecki się do nas pofatyguje (…). Dzwoni pani z WIOŚ dzień po awarii, kiedy pracownicy porządkowali teren i mówi, że już do nas jedzie, ale z prokuratorem, bo dostała informację od mieszkańca Pionek, że woda z kolektora nadal leci, bo ekipa jest i dalej coś robi.

Bardzo dużo osób działa w mediach społecznościowych i oni chyba wyłącznie tylko tym żyją. Ale są takie sytuacje i jeśli komuś naprawdę zależy na ekologii, to dzwoni do nas i mówi, że jest jakaś nieprawidłowość, żeby awarię jak najszybciej usunąć, a nie robi zdjęcia i wrzuca do internetu. My możemy po zgłoszeniu błyskawicznie zareagować, a tak o niczym nie wiemy. Myślę, że te osoby, które to fotografują to same spuszczają te fekalia do rzeki, robią zdjęcia i publikują – przypuszcza zarząd PWKC.

Stąd też prośba do mieszkańców Pionek oraz radnych, aby informować PWKC o wszelkich nieprawidłowościach żeby mogli jak najszybciej zareagować. Telefony kontaktowe podane są na stronie internetowej spółki

Rachunek zysków i strat

Spółka PWKC zamknęła rok 2015 i 2016 niewielkim zyskiem, a już rok 2017 to strata sięgająca 1,1 mln zł. W roku 2018 również wystąpiła strata na kwotę 770 tys.

W tej chwili spółka ma 4 mln zł na koncie, nie ma żadnych zobowiązań, wszystko płaci na bieżąco – mówił burmistrz Robert Kowalczyk, a Robert Pyryt dodał, że decydujący będzie sezon grzewczy.

Przeczytaj również

Komentarze