Radna ostrzega – za niezaprzestanie „wchodzenia z buciorami” w prywatne życie „to będzie troszkę inaczej”

Radna ostrzega – za niezaprzestanie „wchodzenia z buciorami” w prywatne życie „to będzie troszkę inaczej”

Zwykłe pytanie, zadane podczas ostatniej sesji 2023 r., spowodowało awanturę. Były krzyki, ostrzeżenia, nawet pogróżki pod adresem…nie wiadomo właściwie kogo, a redaktor jednego z prywatnych portali otrzyma podobno wkrótce zawiadomienie „odnośnie pomówienia mojej osoby”, czyli radnej, która czuje się cały czas pomawiana, a w jej stronę kierowane są pogróżki i ośmieszanie na plotkarskich forach.

Pytanie skierowane do radnej Wioletty Grzywacz padło ze strony Zbigniewa Belowskiego, który chciał dowiedzieć się, czy „jako radna, która dba o budżet” pani, bądź firma budowlana, którą pani często reprezentuje, jest w porządku pod względem podatkowym w stosunku do miasta?

Jest pani asystentką kierownika budowy i w związku z powyższym rości sobie pani pewnie pretensje do wielkiej znajomości rzeczy – mówił radny Belowski, kiedy dyskutowano o licznych kontrolach w mieście w zakresie inwestycji. – Nie spotkałem się w życiu z taką sytuacją, która niestymulowana miałaby, że tak powiem rozmach taki wręcz monstrualny, teatralny, widowiskowy czasami. Może to ma czemuś służyć, ja chyba wiem i powiem, natomiast chcę pani zadać jedno pytanie. Jako przedstawicielka firmy budowlanej, zaangażowana w prace rady radna, jest pani również obywatelem tego miasta. Chcę pani zadać jedno pytanie, które mnie nurtuje, a uważam, że pani, jako osoba publiczna powinna na to pytanie odpowiedzieć wprost – czy pani, bądź firma budowlana, którą pani często reprezentuje jest w porządku pod względem podatkowym w stosunku do miasta? Bardzo mnie to interesuje. Widzę tutaj pewien konflikt interesów, bo głosuje pani przeciwko zwiększeniu podatków, a jednocześnie mam prawo sądzić, bo takie mam informacje, że sama pani, bądź pani firma zalega z tymi podatkami.

– Od pewnego czasu trwa nagonka na moją osobę. W postaci, w postaci, w postaci imputowania mi, przedstawiania nieprawdziwych informacji na mój temat, a także mojej rodziny, mojego życia prywatnego w mediach i w różnych tam portalach. Kolejna sprawa, która była omawiana i też chyba tutaj wyciągnę wnioski z tego i złożę zawiadomienie odnośnie pomówienia mojej osoby w Pionki 24, ale myślę, że niedługo pan redaktor się dowie. Kolejna sprawa jest taka, że firma mojego męża była kontrolowana wielokrotnie, był składany wniosek, nie będę tutaj mówić nazwiska, ale to był, to była osoba można tak powiedzieć, która pracuje w tym momencie w urzędzie miasta, która złożyła wnioski o udostępnienie informacji publicznej odnośnie firmy mojego męża, która wykonuje roboty budowlane, wykonywała roboty budowlane w mieście Kozienice. Powiem państwu tak, perfidność jaka w tym momencie dotyka moją osobę, moją rodzinę naprawdę znajdzie rozwiązanie w sądzie. Niebawem państwo się dowiecie. I proszę naprawdę zastanawiać się nad tym co państwo do mnie mówicie, bo ja to słyszęodpowiadała na pytanie radnego Wioletta Grzywacz. – Panie burmistrzu np. taka (perfidność), że podał mnie pan do sądu o, o co? Niech pan może pochwali się o co? Panie burmistrzu, jak będę zdrowa na pewno przyjdę, proszę pana. Na tą chwilę chcę panu powiedzieć, że ja się pana nie boję, nie boję się pana ani pańskich ludzi, bo już słyszałam różne pogróżki odnośnie mojej osoby. Jeśli będą dalej takie poczynione kroki… Następnym razem przyjdę z konkretami i będę mówić konkretnie. I naprawdę państwo dowiecie się, jeśli złożę zawiadomienie, dowiecie się państwo, bo nie będzie to przyjemne. Na razie do tej pory starałam się być uczciwym człowiekiem.

Wioletta Grzywacz dopytywana o udzielenie odpowiedzi na zadanie pytanie stwierdziła, że już odpowiedziała. Po jakimś czasie Zbigniew Belowski ponowił swoją prośbę o odpowiedź na pytanie.

Chciałem się jeszcze raz zwrócić do pani radnej Grzywacz z prośbą o to, żeby mi udzieliła odpowiedzi na zadanie jej pytanie w kwestiach zaległości podatkowych jakichkolwiek, bo myślę, że to jest ważne. A po drugie, chciałem panią również zapytać o jeszcze jedną rzecz, czy prawdą jest to, o czym mi doniesiono właśnie w tym czasie, ale pod imieniem i nazwiskiem, nie był to anonim, że toczy pani spór prawny ze spółką miejską na temat nielegalnego podłączenia wody, odpływu ścieków i gazu? Chciałbym o to, w imieniu mieszkańca zapytać wprost. Tyle.

– Powiem tak, czy prywatne moje sprawy, to są tematem dzisiejszej sesji? To jest po pierwsze. Po drugie, oczywiście była taka informacja, nie pamiętam, czy to była, kto składał zawiadomienie, pewnie pan burmistrz powinien się tutaj odnieść, byłam przesłuchiwana na policji jakieś 8 miesięcy temu, prawdopodobnie sprawa została umorzona. Właśnie w tej sprawie odnośnie ścieków i przyłącza do sieci. Resztę pan burmistrz powinien wiedzieć jaki ma bałagan w spółkach miejskich. Powinien też jasno i wyraźnie przedstawić sprawę jak to wszystko wyglądało. Nie będę się odnosić, ponieważ boję się, że ktoś może zostać zwolniony i z racji tego, nie będę się wypowiadać tutaj na sesji. Odnośnie podatków, tak jak powiedziałam, nie zamierzam dyskutować, bo to nie jest sesja, to nie jest miejsce na to, żeby przedstawiać takie informacje.

Zbigniew Belowski przypomniał, że Wioletta Grzywacz jest osobą publiczną, jako radna i jako „jeszcze niedawno kandydatka z ramienia Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Sejmu RP” i tego rodzaju informacje „o kandydatach i osobach publicznych są ogólnie dostępne. Nie jest to nic złego”. Dodał również, że to nie jest prywatna sprawa, bo chodzi o kwestię opłat lokalnych, które ponoszą wszyscy mieszkańcy. Wskazał także na pewien konflikt interesów „pomiędzy pani prywatną sprawą jako osoby płacącej podatki czy opłaty bardziej może, i jednocześnie głosowanie przeciwko podniesieniu kwot tych opłat. Więc proszę nie zaciemniać, bo nie jest to wyłącznie pani prywatna sprawa”.

W obronie radnej stanął Paweł Kobylas, który stwierdził, że Zbigniew Belowski kreuje się na inteligentną osobę, a nie wie, że wszystkie te informacje, które go interesują, znajdzie w oświadczeniu majątkowym radnej, które jest opublikowane na BIP.

Ja chciałam tutaj uzupełnić właśnie tą informację, którą przed chwilą powiedział radny Kobylas. Oczywiście radny, panie radny Belowski, co roku składam swoje oświadczenie majątkowe i oczywiście jest ono dostępne, tak jak powinno być na BIPie, tak, że dziękuję bardzo, ja odsyłam.

W oświadczeniach majątkowych zawiera się zobowiązania i ruchomości powyżej 10 tys. zł. Jeśli radna/radny zalegałabym na kwotę 9 tys. zł, to nie musi nawet tego wykazywać w oświadczeniu. Gdyby np. miała zobowiązania wobec tysiąca podmiotów, ale wszystkie byłyby poniżej 10 tys. zł, choć w sumie dawałyby imponującą kwotę, to zgodnie z przepisami nie musi podawać, choć może, takich informacji. W oświadczeniach majątkowych nie podaje się również chociażby zajęć komorniczych nieruchomości czy konta bankowego, postępowań toczących się przed różnymi instytucjami itp. Ale radni to wiedzą, bo przecież każdego roku wypełniają oświadczenia majątkowe, które powinny być składane zgodnie z obowiązującymi wymogami oraz według instrukcji ich wypełniania.

Tego typu informacji nie ma na BIPie i te informacje, które się składa w oświadczeniu majątkowym nie dają pełnego obrazu. Natomiast ja chcę zwrócić uwagę, że jeżeli ktoś się kreuje na obrońcę prawa, to powinien tego prawa lokalnego również przestrzegać – odparł Zbigniew Belowski, a Robert Kowalczyk dodał: – Tutaj nie chodzi o to czy ktoś coś napisał w oświadczeniu majątkowym, czy nie napisał dlatego, że akurat w oświadczeniach majątkowych nie wpisuje się zaległości z tytułu podatków, czy tego, czy się płaci za śmieci, czy się nie płaci. Natomiast jeśli się jest radnym w danej gminie, mieszka się w tej gminie, to myślę, że powinno się być przykładem tego, że płacę regularnie zarówno podatki, jak i za śmieci. I jeżeli ktoś się kreuje na obrońcę budżetu i mówi, że jest chodzącą uczciwością, to przepraszam bardzo, dlaczego unika odpowiedzi na pytanie, kiedy ostatnio za swoją nieruchomość pani radna zapłaciła podatek od nieruchomości? Kiedy ostatni raz zapłaciła pani radna za śmieci? Jeżeli jesteś Paweł takim obrońcą pani radnej Grzywacz, to być może ty znasz odpowiedź na to pytanie. Akurat to, czy ktoś płaci podatki w tym mieście, czy nie płaci, to wiem dobrze, bo się tym interesuję i do tego sięgam, więc myślę, że ludzie mają prawo zadawać tego rodzaju pytania i oczekiwać od uczciwych radnych odpowiedzi.

– Zapewniam państwa i naprawdę proszę o rozwagę w tym co państwo mówicie, po raz już któryś mówię. Cały czas jestem pomawiana, wchodzi się z buciorami w moje prywatne życie. Nie podobało się panu wystąpienie moje. Przeczytam państwu co jest pisane na portalu lokalnym naszym plotkarskim. Tylko zdążyliśmy, skończyliśmy. Maślane oczy. Ktoś tu siedzi? Z tych, który tak pisał maślane oczy? Popis na sesji wręcz żenujący. Radna nauczy się czytać i wróci, a jak wróci, to może też nauczy się pisać, napisze zaległe protokoły z komisji, której przewodniczy. A jak się nauczy czytać i pisać, to niech się nauczy matematyki w zakresie podstawowym, czyli dodawania i odejmowania, i niech przeliczy, czyli doda, ile za co zalega z płatnościami za podatki i opłaty, a później wskaże, ile miasto dzięki niej traci, czyli wskaże swój minus. Na sesji jakoś nie chciała podać. Wstyd dla miasta taka radna. Proszę państwa, to jest po prostu żenujące i szokują mnie takie rzeczy, że wychodzi się stąd na przerwę i czyta się o sobie takie wpisy. Powiem tak, naprawdę nie przestraszy mnie pan. To, że się panu nie podobało moje wystąpienie, trudno. Ja chciałam tylko tutaj zwrócić państwa radnych na to jak pan przedstawia do mieszkańców i radnym informacje. Czy to są rzetelne informacje? Czy pan ma coś do ukrycia, czy pan nie ma nic do ukrycia? Bo w moim mniemaniu, ja jestem radną, wykonuję mandat radnej i proszę nie wchodzić z buciorami w moje prywatne życie, bo sprawy finansowe to są sprawy pomiędzy mną, a moją rodziną, moim mężem i proszę to zostawić w spokoju, bo ja nie wchodzę w prywatne ani pańskie, ani pana kolegów, ani pana znajomych. I proszę się naprawdę trzymać z daleka od mojej rodziny, naprawdę. Miałam nie poruszać tego tematu, bo za każdym razem czytając w portalach, różnych portalach te bzdury, które są wszędzie opisywane, po prostu, słuchajcie państwo, nawet ludzie do mnie dzwonią i przedstawiają mi po prostu te wszystkie sprawy, które, które teraz państwo powtarzacie. Zapewniam państwa, że jeśli nie przestaniecie robić państwo takich rzeczy, to będzie troszkę inaczej. Do pana też, panie burmistrzu. Dwie godziny temu powiedział pan, że pana pomówiłam. Niech mi teraz pan powie, w jakim momencie pana pomówiłam? To, że powiedziałam, że pana zaprzyjaźniona firma przywoziła śmieci z Kozienic? Bo mam na to dowód. Mam na to świadka. Oczywiście przyjdę do sądu, w wymaganym oczywiście terminie przez sąd, wtedy, kiedy będę mogła, kiedy będę zdrowa. I panu nic do tego (…). Jeszcze raz powiem panu, niech pan, przepraszam panie przewodniczący, odpowiedziałam panu i nie mam zamiaru wchodzić w dyskusję więcej z panem i proszę naprawdę uważać, jeszcze raz mówię do pana, proszę uważać co mówi, bo jak ja zacznę mówić co ja widziałam, to panie burmistrzu bardzo się ludzie zdziwią, wie pan? Bardzo się ludzie zdziwią.

Robert Kowalczyk nie rozumiał uników stosowanych przez radną, która mogła po prostu odpowiedzieć na pytanie: czy i kiedy uiściła opłatę za nieruchomość oraz odpady komunalne. Burmistrz stwierdził, że jeśli gdzieś się mieszka, to wie się czy płaci się w tej gminie podatki i opłaty.

Jeżeli pani radna mieszka w naszym mieście, w Pionkach i nie wie czy płaci tu podatki czy płaci za śmieci, no to nie ma żadnego problemu, ja pani radnej tę informację przedstawię w najbliższym czasie.

– Panie burmistrzu, ale ja naprawdę nie potrzebuję pańskiej, pańskiej, pańskiego angażowania, pańskich ludzi angażowania. Doskonale wiem co ja mogę, co nie mogę. Ile mam zobowiązań, ile płacę za swoje rachunki (…). Ja nie pytam, ile pan płaci podatków u siebie w gminie, nie pytam, ile pan płaci za śmieci u siebie w gminie, bo mnie to po prostu nie interesuje. Mnie interesuje pana praca u nas w mieście, u nas w mieście, bo pan tutaj pracuje i pan tutaj pobiera pieniądze od naszych mieszkańców. Od naszych mieszkańców pan pobiera pieniądze. Mnie tylko i wyłącznie interesuje to, co to w tym urzędzie się dzieje. Tak, że bardzo proszę skupić się na tym jakie pan ma zadania i wymagam od pana, jako radna tego, żeby po prostu pan pracował na rzecz tego miasta, a nie na rzecz nie będę mówić czego.

Radna do końca posiedzenia, trwającego w sumie ponad 14 godzin, nie udzieliła odpowiedzi na pytanie czy płaci w mieście Pionki podatki od nieruchomości i czy uiszcza opłatę za odbiór odpadów komunalnych. Uczciwej byłoby po prostu odpowiedzieć, a jako osoba publiczna tym bardziej. Wioletta Grzywacz jest mieszkanką Pionek, skoro jest radną i jeśli nie posiada nieruchomości (lub jej najbliższa rodzinna), to podatków z tego tytułu nie płaci. Za odpady komunalne, jak każdy mieszkaniec, płacić powinna, więc niezrozumiały pozostał brak odpowiedzi na takie, wydawałoby się, banalne pytanie. Radny Paweł Kobylas przyznał na sesji, że zalega z opłatą 36 zł na rzecz miasta, a ostatnio Zbigniew Belowski, podczas dyskusji na temat zwiększenia wysokości podatków od nieruchomości mówił, które z nich uiszcza i w jakiej wysokości. Wiadomo też, że Robert Kowalczyk, jako mieszkaniec innej gminy, płaci taniej za odbiór odpadów niż w Pionkach i nawet postawiono mu zarzut, że sam płaci mniej, a chce mieszkańcom podnieść opłaty.

Brak odpowiedzi ze strony radnej może wzbudzać podejrzenia i prowadzić do spekulacji na ten temat. A jak mówił radny Belowski – ludzie pytają, a szczególnie wtedy, gdy radni głosują przeciwko podwyższeniu opłat lokalnych. Za to Tomasz Łyżwa stwierdził, że „to jest chyba poważny urząd, a my zajmujemy się pierdołami”.

Przeczytaj również

Komentarze