Radni na temat wykonania budżetu oraz ceny sprzedaży działki przy ul. Wspólnej

Radni na temat wykonania budżetu oraz ceny sprzedaży działki przy ul. Wspólnej

24 września na połączonym posiedzeniu komisji budżetu i finansów oraz komisji rewizyjnej radni omawiali wykonanie budżetu za I półrocze 2019 r. oraz opiniowali zmiany w uchwale budżetowej, a także projekt uchwały pozwalający na zaciągnięcie kredytu potrzebnego na realizację modernizacji ul. Fabrycznej. Nie zabrakło również tematu sprzedaży działki przy ul. Wspólnej. Jedni radni twierdzą, że operat był właściwy, inni, że działka została sprzedana po zaniżonej cenie.

Skarbnik Beata Pietrus przedstawiła radnym sprawozdanie z wykonania budżetu. Pokrótce omówiła każdy z punktów sprawozdania (dostępny w artykule Rozliczamy budżet za I półrocze 2019 r.) i rozpoczęto dyskusję nad dokumentem i jego poszczególnymi zapisami.

Bardzo mnie cieszy, że wynik budżetu zamknął się nadwyżką ponad 30 tys. zł. Natomiast mam taką wątpliwość, że zamknął się nadwyżką, bo nie były wykonane wszystkie wydatki – mówił Piotr Nowak i zapytał jak to będzie wyglądało na koniec roku. Pytał również o zobowiązania wobec miasta: – Podane jest, że jest prowadzona windykacja, natomiast na ile ta windykacja jest skuteczna? Bo te zobowiązania w stosunku do miasta z tytułu np. niezapłaconych czynszów, podatków jaką mają tendencję? Wysłano jakąś liczbę wezwań, monitów na kwotę X, ale zobowiązania wynoszą 2X. Co z resztą? Czy jest dalej prowadzona windykacja żeby poprawić te wyniki budżetu, czy są to po prostu takie najpilniejsze sprawy? I kolejna kwestia, to sprawa wydatków inwestycyjnych, że jest bardzo niski poziom wykonania i tutaj mam wątpliwość czy my te środki, które żeśmy zaplanowali do końca roku po prostu wydamy?

Chciałem jeszcze na pewną rzecz zwrócić uwagę odnośnie tych zaległości – wtrącił Grzegorz Wąsik. – W pierwszym półroczu zaległości z tyt. opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi 295 upomnień i w sumie zaległości z tego tytułu wynoszą prawie 50 tys. zł. Czy przy wystawieniu tych upomnień, bo wiadomą sprawą jest, że napisanie tego kosztuje, listy polecone też kosztują, czy jest doliczana jakaś opłata z tego tytułu, że ktoś dostaje takie wezwanie? To są pieniądze urzędu, mieszkańców, a niestety każdy polecony to jest koszt i ta zaległość tutaj, jeżeli chodzi o odpady komunalne, jest dość spora. I jestem ciekaw czy są należności bieżące, czy one przechodzą z roku na rok?

Skarbnik miasta wyjaśniła, na rachunku są pieniądze, które zapewniają miastu płynność finansową. Wydatki majątkowe ujęte w budżecie na poziomie 17 mln zł, to 4 mln zł z dochodów własnych, a reszta wydatków została zaplanowana w ramach kredytu bądź dofinansowania.

Samo dofinansowanie, to jest prawie 9,6 mln zł – mówiła Beata Pietrus. – I ono do nas wpływa w taki sposób jak realizowane są wydatki, więc jeśli np. nie zrealizujemy zadania Zielone Pionki, tak jak zakładamy na kwotę 4 mln 273 tys. zł, tylko zrealizujemy je powiedzmy na poziomie 3 mln zł, to zostaną dokonane zmiany w budżecie, a my na to zadanie dostaniemy 85% dofinansowania i to będzie nasz dochód, i jednocześnie wydatek ze środków własnych pomniejszony procentowo do poziomu realizowanych dochodów i wydatków (…). Są takie pozycje w budżetach, które nie zawsze są realizowane w 100%. Nie wiem co będzie działo się z pozycją w budżecie – udzielenie pomocy finansowej dla Województwa Mazowieckiego na realizację zadania budowy ronda – 220 tys. zł. Być może też nie będzie w tym roku w ogóle zrealizowane, ale na razie występuje, bo mamy takie zobowiązanie wobec wojewody, bo podpisaliśmy takie porozumienie. Tak samo jest z dokumentacją projektową na wykonanie tego ronda. Zaplanowano 140 tys. zł, a też być może nie będzie zrealizowane w pełnej wysokości (…). Informacje zawarte w przedłożonym sprawozdaniu dotyczą tego co robi się w bieżącym roku, bieżącym półroczu. Upomnienia i wezwania wysyłane są sukcesywnie nie tylko na te zaległości dotyczące bieżącego roku, ale również i tych poprzednich, jeśli wynikają one z terminu płatności. Jeśli chodzi o podatek od nieruchomości, to znaczną jej część stanowią te zaległości, które są w przedsiębiorstwie w upadłości, ale to jest raczej nie do odzyskania. Ludzie nie płacą, jedni płacą lepiej, inni gorzej, niektórzy wręcz czekają, że im się uda umorzyć postępowanie. To samo dotyczy dochodów płaconych przez tych podatników do budżetu państwa. Podatki podlegają pod Urząd Skarbowy i z tytułu zaległości prowadzone są egzekucje. Należności cywilno-prawne podlegają procedurze odzyskania poprzez wystąpienie do sądu żeby dług się nie przedawnił. Największa pozycja z tytułu należności, to pozycja z opłat czynszowych mieszkań komunalnych. Nie łudźmy się, że ją odzyskamy w jakikolwiek sposób. W tej chwili w wyniku sprzedaży mieszkań komunalnych, najemca nie może takiego mieszkania wykupić jeśli ma zadłużenie czynszowe i w tej chwili z tego tytułu pojawiają się przychody, bo spłacane są zarówno należności główne, jak i naliczone odsetki. Gdyby najemca nie chciał wykupić mieszkania komunalnego, to nie spłaciłby zadłużenia. Mamy bardzo dużo tytułów wykonawczych. Pilnujemy terminów przedawnienia. Jeśli chodzi o koszty wysyłania wezwań, to nie od wszystkich te koszty są pobierane. Te, które podlegają pod ordynację podatkową, to pobierana jest opłata 11,60 zł. Od użytkowania wieczystego nie jest pobierana taka opłata, od wysyłanych wezwań z tytułu czynszów i najmu też nie, ale od opłat z tytułu odbioru odpadów komunalnych jest pobierana.

Kara za projekt 8.3

Radny Nowak zapytał o zaplanowaną w budżecie kwotę 500 tys. zł z tytułu zwrotu dotacji „Internet szansą rozwoju mieszkańców”.

Ta sprawa wisi i na jakim jest etapie? Kto zawinił, że trzeba te pieniądze oddać? – pytał Piotr Nowak, a skarbnik miasta odpowiedziała, że sprawa w tej chwili trafiła do sądu i miasto czeka na wyrok.

Stanisław Pacan przypomniał radnym, że sprawa zwrotu części dotacji dotyczy roku 2014 i rozliczenia projektu 8.3 „Internet szansą rozwoju gminy miasta Pionki” na który Miasto Pionki otrzymało 4 018 206 zł i kwota ta stanowiła 100% dofinansowania. Projekt nie został rozliczony w terminie, prowadzone było dochodzenie prokuratorskie, a temat był wielokrotnie poruszony w minionej kadencji.

Z tego co wiem, projekt trzeba było rozliczyć do końca roku, a my tego nie zrobiliśmy – mówił Stanisław Pacan. Paweł Kobylas zapytał czy był jakiś koordynator wdrażania projektu, ale radny Pacan nie udzielił odpowiedzi z powodu braku wiedzy w tym temacie. Poprzedni burmistrz wyjaśniał na forum publicznym wielokrotnie, że osobą odpowiedzialną za realizację projektu z ramienia Urzędu Miasta był wiceburmistrz Stanisław Mazur, który rzekomo pobierał z tego tytułu dodatek do pensji w wysokości 2 000 zł brutto miesięcznie, ale jak wyjaśniał sam zainteresowany na łamach naszego portalu – dodatek wynosił 973 zł brutto (wyjaśnienia poprzedniego burmistrza na ten temat znajdują się w artykule Kara za program unijny – komputery dla wykluczonych).

Ktoś za te środki odpowiadał żeby ta procedura była zachowana, żeby były terminy spełnione i mnie się wydaje, że w pewnym sensie czekanie na ten wyrok, to jest zamiecenie sprawy pod dywan, no bo ktoś powinien ponieść odpowiedzialność z tego tytułu, bo zostało wydane pół miliona zł. Te pieniądze były, a ich nie ma – mówił radny Nowak. – Rada przeznaczałyby te środki na inne wydatki. Ktoś podejmuje decyzję i za nią odpowiada – ale bez prawomocnego wyroku sądu nie można wyegzekwować od osoby odpowiedzialnej za wykonanie projektu żadnej kwoty na pokrycie straty z budżetu z tytułu zwrotu części dotacji.

Potężne zadłużenia czynszowe mieszkańców

Największe kłopoty mamy z inwestycjami, no i z gospodarowaniem mieszkaniami miejskimi – mówił Wojciech Maślanek zwracając się do Roberta Kowalczyka z pytaniem: – Co w tym temacie, jeżeli chodzi o zadłużenia potężne nowy wydział, jaki w ogóle przedstawił panu może sugestie, rozwiązania, co my w ogóle dalej zrobimy? Czy dalej będziemy po prostu brnęli w ten kierunek, że ci płacący będą utrzymywali tych niepłacących? O to chodzi, to jest takie proste, wie pan, musimy mieć jakąś już strategię na początku kadencji.

Nie zgadzam się z wnioskiem, że największe problemy są z wykonaniem inwestycji i wydziału komunalnego, bo największe problemy to mamy z pozyskaniem pieniędzy majątkowych i tutaj wykonanie na poziomie 14% może o czymś świadczyć i myślę, że tym powinniście się państwo bardziej zainteresować – odpowiedział burmistrz. – Bardzo dobrym rozwiązaniem było wprowadzenie sprzedaży mieszkań komunalnych, bo to zmobilizowało bardzo wielu mieszkańców do tego, i naprawdę chcą spłacać swoje zadłużenia. Uruchomiliśmy też program odpracowywania zadłużenia i ten program również cieszy się bardzo dużym powodzeniem. Myślę, że cieszyłby się jeszcze większym i można byłoby liczyć na dużo większe likwidowanie tego zadłużenia, gdyby nie przepisy dotyczące pomocy społecznej, gdzie ludzie, którzy odpracowują to zadłużenie liczy im się to do dochodu i niestety tracą świadczenia socjalne z tego tytułu. Tutaj jest dość poważny problem. Propozycja dotycząca ewentualnej budowy bloku w Pionkach miałaby również kolosalny wpływ na to żeby pokazać, że ludzie, którzy płacą za mieszkania mogą przechodzić do lepszych warunków, natomiast ludzie, którzy nie płacą będą zostawali w miejscach gdzie te warunki są dużo gorsze. Ale niestety ten pomysł nie znalazł poparcia akurat u państwa. Monitorujemy sytuację osób niepłacących, jednakże nie ma takiej możliwości żebyśmy co, pozbywali się tych ludzi? Wyrzucali ich na bruk i robili sobie w mieście bezdomnych? Dopóki mamy jakiekolwiek zasoby socjalne, to będziemy się starali każdego człowieka traktować po ludzku. Jeżeli w sposób godny chcemy traktować zwierzęta i w przytulisku zapewniamy im godne warunki, to nie wyobrażam sobie sytuacji takiej, że będziemy się pozbywać własnych mieszkańców czy wyrzucać ich bądź podrzucać do innych gmin. No niestety, musi ta bogatsza część miasta wziąć na siebie odpowiedzialność również za tych którym w życiu nie wyszło czy nie udało się.

Stanisław Pacan dodał, że w mieście problem z niepłacącymi był, jest i będzie, a większa część tego zadłużenia czynszowego została wygenerowana przez mieszkańców tzw. hoteli socjalnych.

Tam w większości mieszkają ludzie, którym musimy pokryć wszystko. Gdybyśmy nawet mieli lokale do których moglibyśmy przenieść mieszkańców hoteli, którzy płacą swoje czynsze, to i tak hotele będziemy mieć zawsze zapełnione – mówił radny Pacan. – Co zrobić żeby ci ludzie mieszkający w hotelach mieli pieniądze, płacili, szanowali? Od wielu lat jest to nierozwiązywalny problem.

Piotr Nowak odniósł się do wypowiedzi burmistrza w zakresie budowy bloku komunalnego i wyjaśnił, że problem polega nie na tym, że rada miasta nie chce budować i pozyskiwać nowych lokali mieszkalnych, ale nad lokalizacją usytuowania tego budynku.

Powinniśmy usiąść i przedyskutować temat. Ta wstępna lokalizacja nie do końca była szczęśliwa, mogą być różne opinie na ten temat czy akurat w tamtym miejscu przy Lidlu była najlepsza. Ja wiem, że miasto na dzień dzisiejszy ma takie działki, jestem tego świadomy, ale powinniśmy chyba usiąść i zastanowić się gdzie ten budynek można ewentualnie zlokalizować, niekoniecznie w tym momencie na działce będącej własnością gminy. Ile tych osób byłoby zainteresowanych? Bo takie rozeznanie też powinno być chyba zrobione i że w tych hotelach np. 30% mieszkańców kwalifikuje się do tego żeby „awansować” do lepszych lokali niż mają obecnie. No i prawidłowe oszacowanie kosztów, bo ja myślę, że ta propozycja, która była przedstawiona nie do końca była doszacowana i stąd powiedzmy były nasze wątpliwości, a nie chęć udowodnienia panu burmistrzowi, że nie ma racji, bo idea jest słuszna, tylko po prostu rzetelne zrobienie biznes planu, zastanowienie się gdzie to można zlokalizować i wtedy porozmawiajmy na temat budynku, tylko nie nazywajmy go budynkiem socjalnym, tylko komunalnym żeby nie było takiej sytuacji, że… bo jeśli ktoś dostaje lokal w budynku socjalnym, to praktycznie jest nie do ruszenia i eksmitowania, bo nie ma gdzie go eksmitować. Budynek socjalny jest o niższym standardzie, natomiast budynek komunalny już musi spełniać odpowiednie wymogi projektowe, odpowiednie standardy i myślę, że tutaj to jest kwestia samego nazewnictwa, a nie określenia celu w jakim mamy iść. Tu jest pole do dyskusji. Myślę, że to jest pomysł słuszny, bo skoro decydujemy się na pewne rzeczy, pewne inwestycje, to myślę, że i sprawa budynku miejskiego jest tematem perspektywistycznym i tematem do dyskusji. Tak mi się przynajmniej wydaje z mojej strony, bo wiem, że takie zapotrzebowanie jest. W tym momencie wypowiadam się również jako prezes spółdzielni i wiem, że zapotrzebowanie na lokale socjalne na pewno w mieście będzie. Część społeczeństwa już sobie poradziła z problemami finansowymi, no ale część nadal ubożeje i musimy mieć świadomość, że lokale socjalne miasto będzie musiało w pewnym sensie mieć przygotowane, żeby gdzieś tych mieszkańców przenieść.

Niskie wykonanie sprzedaży majątku. Powraca temat ceny działki przy ul. Wspólnej

Radny Tomasz Łyżwa pytał dlaczego jest tak mała sprzedaż majątku gminy i czym to jest podyktowane oraz dopytywał o niską, według jego oceny, cenę sprzedaży działki na rzecz firmy chemicznej.

Jest planowana działka do sprzedaży chyba na przeciwko dworca Pionki Zachodnie i przy ul. Przemysłowej – mówił radny. – Z tego co się orientuję są różne ceny tych działek. Rozumiem, że jest operat robiony i dziwią mnie ceny. Cena przy ul. Wspólnej, jak na miasto Pionki jest bardzo niska, choć być może nie jest to działka aż tak bardzo atrakcyjna, ale akurat dla tego przedsiębiorcy czy przedsiębiorstwa które zakupiło, to myślę, że jest atrakcyjna. Znaczy nie wiem, operat na pewno był robiony i czy operat był zlecony tylko jednemu, że tak powiem rzeczoznawcy czy był jakiś inny operat, bo moim zdaniem ceny są zaniżone jak na miasto Pionki. Były też sprzedawane działki na Pronicie i dlaczego tak mało, czym to jest podyktowane? Pani skarbnik mówi, że nie ma chętnych, tak? Czy miasto lub odpowiedni wydział się zwracał może do biur pośrednictwa nieruchomości żeby pomogły to sprzedać? Czy po prostu jakoś zabiegał o nabywców? Dlaczego taka mała jest ta sprzedaż?

Z tą sprzedażą to jest tak, że jeśli nie ma kogoś chętnego, no to po prostu nie da się działki nikomu „wcisnąć” i powiedzieć „proszę kupić, to jest interesująca działka, na pewno pan zyska” – odpowiedziała Beata Pietrus. – Wszystko zależy od osób zainteresowanych. Niektóre z tych działek są specjalnie przygotowywane pod przedsiębiorców, którzy się u nas pojawiają. Wycena, operat też kosztuje i musimy ją aktualizować, bo ona po roku już się dezaktualizuje. Ogłoszono trzy przetargi na nieruchomości na kwotę 465 tys. zł i nikt się nie zgłosił. Na drugie półrocze przygotowane kolejne trzy na łączną kwotę 695 tys. zł. Czy pojawią się tutaj chętni, to też nie wiadomo. Te działki już są może nie tak atrakcyjne, są na nich budynki w złym stanie technicznym. Na Pronicie była działka na sprzedaż we wrześniu za kwotę 415 tys. zł i nikt nie przystąpił do przetargu. Sprzedano właściwie niewielkie nieruchomości, niektóre na poszerzenie już istniejącej działalności. Nasze atrakcyjne tereny się kruszą, zresztą w WPF założenie ze sprzedaży mienia mamy na milion, 500 tys. zł, a w kolejnych latach po zaledwie 200 tys. zł rocznie. Ten majątek, który nie jest nam potrzebny, który sprzedajemy już się wykończył. Dochodów ze sprzedaży majątku z roku na rok będzie coraz mniej.

Jeśli chodzi o ul. Wspólną, to dlaczego ten operat był tak niski? – ponowił pytanie radny Łyżwa, a burmistrz zapytał dlaczego uważa, że był za niski skoro można zobaczyć operat działek na terenie Pronitu, który jest o podobnej wartości.

To nie jest operat za niski – mówił Robert Kowalczyk. – I nie był on robiony za mojej kadencji. Wszędzie w tej cenie na terenie Pionek, oprócz centrum, w tej cenie są działki. Która działka została wyżej wyceniona? Ja bym bardzo prosił żeby pan wskazał.

Radna Wioletta Grzywacz odpowiedziała, że po drugiej stronie ul. Wspólnej została sprzedana działka w cenie 100 zł/m².

Została działka sprzedana, został wybudowany piękny dom świadków Jehowy i też można było to sprzedać. Nie wiem, no ja nie rozumiem czegoś takiego jak określenie „wszędzie są w takiej cenie” – mówiła radna. – Tak jak na Pronicie. No nie porównujemy terenów przemysłowych do terenów takich, gdzie są domy jednorodzinne, bo w pobliżu tej działki był dom jednorodzinny. Ja uważam, że w ogóle ta działka w moim i nie tylko w moim poglądach i podejściu ogólnie do całej tej sytuacji odnośnie sprzedaży tego gruntu, uważam, że w takiej cenie ta działka w ogóle nie powinna być sprzedana ponieważ jest tam Tarnobrzeska Strefa Ekonomiczna. Ja pozwoliłam sobie zadzwonić do TSE, rozmawiałam z panem, który pozyskuje inwestorów na takie tereny i on powiedział, że tereny w Pionkach TSE kompletnie nie interesują żeby wykupić. Także nie wiem, nie potrafię zrozumieć tego, dlaczego w tak niskiej cenie została ta działka sprzedana. I mam tutaj wielki żal do pana burmistrza, że jednak nie przychylił się do głosu mieszkańców. Nie wiem skąd taka zmiana u niektórych też osób, które w bardzo bliskim sąsiedztwie mieszkają i nie wiem co takiego się stało, że w zeszłym roku bardzo usilnie działały żeby ta działka jedna, druga działka nie zostały sprzedane, a w tym roku zmienili swoje poglądy zupełnie. Także nie potrafię tego zrozumieć. Mam o to duży żal do pana burmistrza i również o to, że ta działka została za tak niskie pieniądze po prostu sprzedana.

Pani Wioletto, szkoda, że pan z TSE nie powiedział pani, że zarząd TSE był w Pionkach. Szkoda, że pani nie powiedział, że jeżeli nie sprzedamy tej działki, to oni od nas odkupią, bo mają kupca na tę działkę. Szkoda, że tego pani nie powiedział – mówił burmistrz, a radna odpowiadała, że to nieprawda.

Rozmawiałam z panem z TSE przed samą sprzedażą gruntów i miałam potwierdzenie od pana, który pozyskuje inwestorów, że oni nie są zainteresowani żadnymi gruntami na terenie Pionek. Miałam potwierdzenie, nie pamiętam nazwiska tego pana, mogę je panu podać jeśli odnajdę w swoich zapiskach, bo na pewno mam. Także nie wiem, bo dla mnie to jest naprawdę dziwne, że tak niską cenę została ta działka sprzedana. Tym bardziej, że te straty, które będą przy tej działce, jeśli rzeczywiście Soudal będzie chciał się rozbudowywać, to są niepowetowane straty przyrodnicze, przyrodnicze zaznaczam. I naprawdę trzeba się mocno nad tym zastanowić. Mamy w tej chwili uchwałę podjętą przez nas i nie wiem co tu w tym temacie też będzie pan burmistrz dalej działał. No powiem szczerze, że pasowałoby żeby odnieść się do tego jakoś i uspokoić mieszkańców żeby ten magazyn w tym miejscu nie był tutaj wybudowany. Jeśli zmienimy zagospodarowanie przestrzenne tej nieruchomości Soudal nie będzie mógł budować w tym momencie na tej działce nic.

Grzegorz Wąsik wyjaśnił na czym polega wycena działek i przyznał skarbnik miasta 100% racji w tym temacie. Radny mówił, że rzeczoznawca wycenia działkę w oparciu o nieruchomości sprzedane w danej okolicy.

Jeżeli my nie mamy nabywców np. na Pronicie i sprzedajemy te działki praktycznie po cenie wywoławczej, to w tym momencie nawet jeśli jakaś działka przemysłowa będzie bardziej atrakcyjna, rzeczoznawca nie wyceni jej wyżej dlatego, że okoliczne działki w tym rejonie w takich kwotach właśnie występują – przekonywał radny. – W Warszawie działka przemysłowa będzie inaczej kosztowała, w Pionkach będzie zupełnie inaczej kosztowała i w tych samych Pionkach ona by zupełnie inaczej kosztowała, gdyby np. do licytacji na Pronicie za działkę stawało 10 klientów, podbijaliby cenę, to następna działka wyceniona przez tego rzeczoznawcę byłaby o 50, 60, o 100% droższa. Na tym cała rzecz polega po prostu.

Dziwi mnie, że mówicie państwo iż cena jest niska – do dyskusji wtrącił się Paweł Kobylas. – Żaden z przedsiębiorców pionkowskich nie stanął jednak do tego przetargu by dla czystej satysfakcji podbić wartość tej działki. Dlaczego żaden nie stanął? Przecież tu są przedsiębiorcy, którzy mają tyle pieniędzy. Mówicie, że ta działka jest więcej warta, np. 100 zł/m² i nikt jej nie kupił żeby dalej odsprzedać.

Radna Grzywacz odpowiedziała, że wiele razy już padały różne stwierdzenia aby np. mieszkańcy sobie wykupili tę działkę, a radną to po prostu śmieszy.

Mnie to śmieszy, mnie to po prostu śmieszy. Każdy kto interesował się tą działką wie, że ta działka była tylko i wyłącznie dla Soudala. Tylko i wyłącznie. Ponieważ decyzja wydana była przez TSE, że ta działka, że tylko na tej działce będzie mógł działać Soudal, więc po co przystępować do przetargu? Żeby podbić cenę? I co ja mogę na tym zyskać? No co ja mogę na tym zyskać?

Satysfakcję – odpowiedział radny Kobylas.

To dlaczego pan radny nie przystąpił do tego przetargu? – dopytywała radna Grzywacz. – Ja uważam, że ta cena jest za niska ponieważ tak jak powiedziałam, po drugiej stronie drogi została sprzedana za 100 zł za metr.

Ale po drugiej stronie nie ma działek miejskich tylko są tereny prywatne – odpowiedział Włodzimierz Szałabaj. – Albo rozmawiamy o własności miasta, albo o terenach prywatnych. Radny Grzegorz już powiedział – nie ma koniunktury, to są ceny jakie są.

Dyskusję przerwał przewodniczący komisji budżetowej i poprosił o powrót do analizy sprawozdania z wykonania budżetu.

Jeśli koleżanka ma rację i mówi, że tylko Soudal mógł tam prowadzić działalność gospodarczą, to jaki sens dla ciebie czy dla mnie miałoby gdyby Soudal się wycofał? – dopytywał radny Łyżwa. – Musiałbym tą działkę kupić. I co z tym robić? – a w dalszej części wypowiedzi opowiedział, że operat zawsze można wykonać korzystniej, trzeba tylko przekonać rzeczoznawcę. – Moim zdaniem ta działka została za nisko sprzedana i miasto mogło tutaj zarobić więcej sprzedając ją nawet Soudalowi. Przecież miasto może odstąpić od przetargu jeśli cena jest za niska. Mogło miasto spróbować innego rzeczoznawcę.

Bomba ekologiczna

W projekcie uchwały budżetowej na najbliższą sesję pojawił się zapis w kwocie 130 tys. zł na zabezpieczenie terenu Pronitu w związku ze znajdującymi się tam pokładami nitrocelulozy. Obecnie miasto oczekuje na decyzję Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska o przyznanie dodatkowych środków na likwidację kolejnych pokładów nitrocelulozy.

Był pierwszy etap utylizacji, drugi etap jest już zakończony rozliczony? – pytał radny Stanisław Pacan, a skarbik miasta wyjaśniła, że właśnie trwa rozliczanie i być może do końca miesiąca zostanie zakończone, a miasto złożyło wniosek na dofinansowanie utylizacji kolejnych pokładów – tym razem jest to 330 ton.

Mamy nadzieję, że utylizacja tych nowych pokładów będzie w ramach tej obecnej umowy, bo dla nas będzie prościej podpisać aneks do umowy – mówiła Beata Pietrus. – Staramy się o dodatkowe 7 mln zł.

Musimy być świadomi, że kupiliśmy obiekt, Pronit z całym dobrodziejstwem i musimy 20% dokładać do wydobycia całej tej nitrocelulozy. Pierwszym razem dołożyliśmy 300 tys. zł, w drugim etapie 1,5 mln, a teraz znowu 1,4 mln zł. Już do samej bomby ekologicznej która jest, leży tam latami, ale teraz znalazła się firma, która wskazuje gdzie jeszcze mamy bombę i możemy tak w nieskończoność dokładać do tego interesu – mówił radny Stanisław Pacan.

Dokonaliśmy już chyba ostatecznej analizy, tak nas zapewnił WITU, który nam polecił minister środowiska i mamy nadzieję, że na tym etapie skończymy już oczyszczanie terenu – wyjaśnił burmistrz. – Uważam, że nie możemy liczyć ile dołożyliśmy z kasy miasta na utylizację. Moim zdaniem miasto zrobiło świetny interes kupując całą infrastrukturę po byłym Pronicie dlatego, że miasto zostałoby bez oczyszczalni, bez ciepłowni, bez infrastruktury kanalizacyjnej i wodnej, bez Stawu Górnego. Nie chcę już wymieniać wielu rzeczy jakie zyskało. Tylko w poprzedniej kadencji miasto sprzedało za prawie 12 mln zł terenu, a zapłaciło za Pronit 14 mln zł. To, że na terenie Pronitu znajdują się różnego rodzaju rzeczy, to przecież nie jest nowością, bo każdy kto się w tym mieście urodził i mieszkał, to wiedział, że w tym mieście funkcjonowały takie zakłady (…) niebezpieczne. Moim zdaniem zrobiliśmy świetny interes, a że mamy przy tym jakiegoś rodzaju komplikacje, to niestety są jakieś koszty z których trzeba wybrnąć. Do części już dostaliśmy pieniądze i istnieje szansa, że do tego ostatniego etapu też dostaniemy.

Kredyt na ul. Fabryczną

Radni podejmując decyzję o rozpoczęciu modernizacji ul. Fabrycznej wiedzieli, że część środków będzie pochodziła z dofinansowania, a resztę trzeba będzie pokryć z kredytu.

Na dzień 12 sierpnia mamy zaplanowaną w budżecie kwotę kredytu 5 mln 942 tys. zł. W czerwcu podpisano umowę kredytową na kwotę 4 mln 342 tys. zł i ta umowa kredytowa nie obejmowała tego nowego zadania, czyli budowy ul. Fabrycznej – wyjaśniała radnym Beata Pietrus. – Żeby zabezpieczyć wszystkie środki na realizację zadań, finansowanie deficytu i realizację zadań majątkowych, nie bieżących, potrzeba jest zaciągnąć kredyt 1,6 mln zł z przeznaczeniem na realizację budowy tej ulicy.

Wszyscy członkowie komisji budżetu pozytywnie zaopiniowali projekt uchwały dot. zaciągnięcia kredytu na realizację modernizacji ul. Fabrycznej. Należy przy tym wyjaśnić, że nie jest to kredyt zaciągany na nic innego, jak tylko na budowę ulicy o dofinansowanie której miasto starało się od kilku kadencji.

Przeczytaj również

Komentarze