Radni nie wiedzą, bo nie odwrócili dokumentu na drugą stronę

Radni nie wiedzą, bo nie odwrócili dokumentu na drugą stronę

Mandat zaufania od mieszkańców, by godnie reprezentować ich interesy, dbać o finanse miasta i sprawować kontrolę nad wydatkami – to główne zadania z którymi borykają się miejscy radni. Wiedzieć wszystkiego zwyczajnie się nie da, zapamiętać wszystkiego tym bardziej i dlatego na każdą sesję przygotowywane są materiały, kserowane oddzielnie dla każdego radnego, by mógł zapoznać się z nimi w każdej chwili. Radni mówią, że dokumenty czytają, nawet rozumieją, a później okazuje się, że nie do końca mówią prawdę. Niektóre zapisy są dla nich zbyt zawiłe i dlatego chcą poinformować organy państwowe o naruszeniach dyscypliny finansów przy konstruowania projektu budżetu na przyszły rok.

W środę odbyła się kolejna sesja rady miasta z wciąż tymi samymi projektami uchwał, które waloryzują podatki lokalne, czyli podnoszą je o wskaźnik inflacyjny ogłoszony przez ministra finansów, czego konsekwencją ma być „zrujnowanie budżetów domowych mieszkańców”, choć za mieszkanie w bloku (w zależności od wielkości) ten podatek rocznie wzrośnie o 10-15 zł, a posesji prywatnej ok. 30 zł.

Była też uchwała dotycząca zmian w uchwale budżetowej 2023 r. i radna Wioletta Grzywacz chciała zadać skarbnik miasta bardzo nurtujące ją pytanie, które dotyczyło niewielkiej kwoty w skali całego budżetu, ale dla radnej dość istotnej. Wypowiedź radnej Grzywacz zostanie zacytowana dosłownie, choć bez dźwiękonaśladowczych przerywników dla przejrzystości sensu wypowiedzi:

Ja mam takie pytanie, tu jest taka drobna kwota 27.954 na zakup energii oraz pokrycie kosztów remontów i drobnych napraw prowadzonych na oświetleniu ulicznym. Bardzo proszę pani skarbnik i bardzo bym panią prosiła o przedstawienie, ile jest na zakup energii, a ile jest na remonty i te drobne naprawy w oświetleniu, na oświetleniu ulicznym, tak? Bardzo bym prosiła o przedstawienie tego, bo mnie to interesuje.

Projekt uchwały budżetowej, porządkującej stan finansów miasta na koniec roku budżetowego, jest dostępny od października, kiedy pojawił się po raz pierwszy i jest konsekwentnie odrzucany z różnych powodów. Można było się z nim zapoznać na wszelkie możliwe sposoby i przez tyle tygodni przeanalizować każdy zapis i dopytać o wszystkie, nawet najdrobniejsze szczegóły.  Skarbnik miasta nie ukrywa się przed radnymi i zawsze chętnie rozszyfrowuje trudne zapisy budżetowe. I tym razem w sposób prosty wyjaśniła:

W projekcie uchwały w załączniku nr 2 do tego projektu uchwały jest tabela zmian w planie wydatków i na drugiej stronie tej tabeli w rozdziale 915 Oświetlenie ulic, placów, dróg jest rozpisana ta kwota. 17.954 idzie na energię, 10.000 na zakupy związane z naprawami i funkcjonowaniem oświetlenia ulicznego.

Tabele jednak sprawiają niektórym radnym mnóstwo problemów, bo ostatnio również Tomasz Łyżwa dopytywał o proste rzeczy, które zawarte były w tabelach załączonych do projektu uchwały, ale z treści wypowiedzi wynikało, że załącznikami zupełnie nie zaprzątał sobie głowy, a skupił się nawet nie na samej treści uchwały jaką miał podjąć, tylko na jej uzasadnieniu, które w sposób skrótowy wyjaśnia zamierzenia finansowe. Dokumenty, na podstawie których radni mają podejmować ważne decyzje na przyszłość dla miasta i jego mieszkańców powinny być czytane w całości, dość wnikliwie, a wszelkie wątpliwości omawiane na komisjach, które odbywają się przed posiedzeniami rady.

Wydawałoby się, że przewodniczący rady wiedzie prym w znajomości przepisów i treści uchwał, bo zawsze ma wiele do powiedzenia w sprawie przedstawianych projektów. Głównie wyraża swój sprzeciw do propozycji burmistrza, ale takie jest prawo radnego, choć obowiązkiem jest stanie na straży finansów miast, wszak to pieniądze nie burmistrza, nie skarbnik miasta, ale wszystkich mieszkańców. Ale i radny Maślanek uległ drobnemu zaślepieniu, choć nie tylko na piśmie miał gotową odpowiedź, ale wyjaśniała to również na komisji skarbnik miasta, a na sesji, która odbyła się w zeszłym tygodniu, wyjaśniał to również burmistrz. A chodziło o to, czy skarbnik miasta miała prawo wpisać do założeń budżetowych planowanych do osiągnięcia kwot z podatków lokalnych.

Temat wywołał radny Tomasz Łyżwa, który opierając się na logice, wyobraźni i rozsądku chciał wyrazić swoje zdanie w oświadczeniu po głosowaniu. Oczywiście radny głosował przeciwko uchwale dotyczącej waloryzacji stawki podatku od środków transportowych zgodnie ze wskaźnikiem inflacyjnym, a także w sprawie podatków od nieruchomości.

Inflacja według radnego Łyżwy dotyczy tylko przedsiębiorców

Na komisji przed poprzednią sesją pani skarbnik użyła takich słów, a powiem w jakim kontekście, bo pan przewodniczący już wspominał o tym, że konstruując budżet na przyszły rok już użyła wskaźników jakby te podwyżki o których teraz mówimy były podjęte. Ja zadałem pytanie, dlaczego, pani skarbnik powiedziała: „no radni muszą przegłosować” – Na komisji po zapytaniu Tomasza Łyżwy „czy może pani tak zarobić zakładając konstruując budżet?”, skarbnik dokładnie powiedziała: „państwo musicie do tego podejść w sposób taki nie emocjonalny, tylko jako włodarze miasta albo współodpowiedzialni za miasto również. Ja nie wiem z czego pan się śmieje panie Tomaszu? (…). Ja państwu niczego nie każę tylko uważam, że państwo odpowiadacie, ślubowaliście odpowiadać również za stan finansów miasta, za gospodarkę. Nie może być tak, że liczycie państwo na głosy swoich wyborców tylko dlatego, że nie podniesiecie ręki za podatkami”. – No pani skarbnik, widzi pani jak się stało i trzy razy już nie przegłosowali tak, że nie wiem na jakiej podstawie pani miała taką pewność, że, że to zostanie przegłosowane. Ja bym chciał sprostować pewne rzeczy, bo tu w poprzedniej, przy poprzedniej uchwale były takie dyskusje na temat inflacji i, i pani skarbnik użyła takich słów, że no przedsiębiorcy podnieśli już sobie ceny. Przedsiębiorstwo czy osoba prowadząca działalność ma taki przychód. Na przychód to się składa wszystkie, wszystkie dochody ze sprzedaży czy z wykonywanych usług i są tzw. koszty uzyskania przychodów i jeśli koszty uzyskania przychodów rosną, to wtedy ceny też rosną. I wtedy i to też jakby powoduje inflację, bo pan jedne z radnych mówił, że no jest inflacja i musimy podnieść. No to jest taki, takie koło, że jeśli my podniesiemy przedsiębiorca czy przedsiębiorstwo w koszty uzyskania przychodu no też musi se te koszty podnieść, bo podatki są podniesione, a to jest jeden z czynników kosztów uzyskania przychodów. I wtedy bazując na jakiejś swojej określonej marży no te ceny określonego czy prowadzący działalność czy handlową, czy usługową rosną, ponieważ koszty uzyskania przychodu rosną. A koszty uzyskania przychodu to jest też podatek o którymśmy mówili. To tyle z mojej strony.

Teraz już każdy zapewne rozumie skąd wzięła się tak wysoka inflacja w naszym kraju z którą walczy rząd i prezes NBP. Ostatnio radny wspominał nie o winnych przedsiębiorcach, którzy podnoszą ceny swoich usług i towarów, ale winny był burmistrz, bo rozdaje niektórym radnym marchewki, a innych okłada kijem, przynajmniej radny Łyżwa odczuł to na własnej skórze, bo burmistrz podziękował radnym za rozsądne podejście do finansów miasta, a tym, którzy byli przeciwni, nie podziękował, a dla radnego Łyżwy było to tożsame z biciem kijem.

Tendencja do manipulowania

Jak zwykle pan radny Łyżwa ma tendencję do manipulowania tym co kto mówi i wkłada w usta tych co mówią tego co w ogóle nie powiedzieli. Panie radny, trzeba czytać dokumenty. Dostał pan dokument projekt budżetu na 2024 i nigdy pani skarbnik nie powiedziała, że pan musi za czymś zagłosować. Myślę, że nawet pani skarbnik nie miałaby odwagi zwrócić się do pana w ten sposób, żeby pan za czymś zagłosował, bo my wiemy za czym pan może zagłosować, a za czym pan na pewno nie zagłosuje. Niech nam pan tutaj nie opowiada bajek o inflacji, bo jak zaczynaliśmy kadencję, to chleb kosztował 2,50, a dzisiaj kosztuje 7 zł. I na pewno wynika to z tego, że miasto podnosił podatki, albo miasto podnosiło śmieci? Nie, panie radny Łyżwa, nie wynika z tego – odparł Robert Kowalczyk.

Panie burmistrzu, jak jest jakaś wypowiedź, która panu nie pasuje, to pan próbuje kogoś z radnych ośmieszyć lub zarzuca mu pan kłamstwo. Na komisji są myślę, że świadkowie tego i nagrania, ja jestem pewien, że pani skarbnik użyła takich słów, ja zadałem takie pytanie, dlaczego, dlaczego to pani wzięła te dane już do budżetu po podwyżkach. Nie wiem, może nie każdy tego słyszał, może pan tego nie słyszał. Pani skarbnik powiedziała, że no radni przecież muszą przegłosować. Użyła no, no takiego sformułowania. Ja dlatego się do tego odniosłem, bo ja z uwagą słucham co mówią radni i co mówi też pan i po prostu analizuję to i logika no nakazuje mi zadawać no takie pytania i wyciągać takie wnioski kontynuował radny Łyżwa, choć kiedy radni na komisji dopytywali np. o remont ul. Jana Pawła II i uzyskali pełną odpowiedź, to Tomasz Łyżwa zbudzony jakby z letargu zapytał o to samo o czym przed chwilą rozmawiano. Podobnie w kwestii remontu budynku MOK przy ul. Radomskiej, o który pytał, gdy tylko burmistrz zakończył udzielanie odpowiedzi na ten temat. Podobnie było od początku kadencji, jak również w poprzedniej, gdyż wielokrotnie toczyła się gorąca i długa debata w jakiejś kwestii, po czym radny Łyżwa „budził się” i zadawał pytanie jakby nikt o niczym wcześniej nie rozmawiał, co wywoływało uśmiechy na twarzach radnych lub wyraz zaskoczenia, bo skoro trwa sesja i omawiany jest jakiś temat, to raczej wszyscy radni słuchać powinni. Widocznie Tomasz Łyżwa kieruje się inną logiką w tej kwestii. – Co do inflacji, no panie burmistrzu, jeśli ceny energii czy ceny gazu czy inne rzeczy podnosiły się, to inflacji, to jakby napędza też inflację. Tu mówimy o podatkach. Podatek jest to jeden z czynników, który też powoduje inflację, bo jeśli podatki się podnoszą no to cena wyjściowa czy produktu, czy usługi też się podnosi. To jest chyba logiczne – mówił Tomasz Łyżwa, bo to jest nawet bardzo logiczne i zrozumiałe. Podobnie, kiedy podnosi się najniższa krajowa w związku z wysoką inflacją i ci sami przedsiębiorcy muszą podnieść pensje swoim pracownikom, więc ponoszą również swoje ceny, by sprostać wymaganiom jakie nakłada na nich ustawa rządowa i w ten sposób również nakręca się inflacja. Kiedy inflacja jest wyższa, znów trzeba podnosić najniższą krajową i koło się zamyka. Także wzrosty w energetyce, na składowiskach odpadów czy gdziekolwiek indziej są podyktowane tym, że w związku z inflacją trzeba podnosić uposażenia najniżej zarabiającym, co ma oczywiście wpływ na cenę towaru lub usługi. Skoro rosną płace, a co za tym idzie także pochodne od nich, to każdemu zatrudniającemu rosną koszty, więc musi podnosić ceny usług czy towarów. – Prawda? – zakończył swoją wypowiedź radny.

Skarbnik miasta podziękowała radnemu za wykład na temat kosztów działalności, zysków i ekonomii, o których księgowa ma trochę większe pojęcie niż radny, nawet prowadzący własną działalność gospodarczą:

Też ją poniekąd znam i też się nią kieruję, kierujemy przy konstruowaniu budżetu, bo oprócz tego, że rosną koszty działalności gospodarczej, to również rosną koszty utrzymania samorządów: koszty utrzymania szkół z racji wynagrodzeń, zwiększania odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych, energii, koszty utrzymania całego miasta jak chociażby paliwo, oczyszczanie miasta, odśnieżanie miasta, utrzymanie zieleni miejskiej. Te koszty rosną również w mieście, nie tylko u przedsiębiorcy, stąd są zmiany. Co do wypowiedzi mojej w zakresie podatków, to rzeczywiście było takie pytanie czy miałam prawo i tak jak pan burmistrz wspomniał jest to projekt budżetu, a jak państwo widzieli w naszej uchwale budżetowej na 2024 różnica pomiędzy dochodami bieżącymi, a wydatkami bieżącymi wynosi tylko 922 zł. W przypadku braku tej uchwały (dotyczącej podatków lokalnych) będziemy musieli przeprowadzić zmiany w projekcie uchwały budżetowej obniżając koszty funkcjonowania naszych obiektów. Jeśli powiedziałam, a powiedziałam takie słowa, że państwo powinni również zawracać uwagę na finanse miasta, bo takie składali ślubowanie i nie mogą państwo, nie podejmując tej uchwały walczyć albo już tego słowa dokładnie nie pamiętam, ale chodziło mi o głosy wyborców, bo państwa zadaniem jest również dbanie o finanse miasta. Tak nawiasem mówiąc, to że państwo nie podniosą podatku od nieruchomości i uważają, że działają na rzecz mieszkańców, to tak paradoksalnie trochę jest na odwrót, bo jakoś świadczonych usług dla mieszkańców w przyszłym roku będzie niższa.

Wypowiedź skarbnik podsumował elegancko radny, który wszystkich upomina, by zachowali kulturę podczas wypowiedzi:

Ja tylko na koniec dodam, pani, pani skarbnik jakość pani wypowiedzi i oświadczenia odzwierciedla stan naszego budżetu tak, że to pani akurat potwierdziła, jest w tragicznym, opłakanym stanie – rzekł radny Maślanek.

Zbigniew Belowski stwierdził, że radni podejmując działania przeciwko budżetowi miasta utrwalają stan rzeczy, który jest dla miasta niekorzystny. Konsekwencje będą więc oczywiste, a z ich wynikiem ta radna będzie się mierzyć jeszcze przez najbliższe miesiące, by później przekazać taki budżet następcom po wyborach.

Bardzo mi się podobało wystąpienie pani skarbnik, która powiedziała państwu wprost, państwo prowadzą kampanię wyborczą poddając, że tak powiem, pod głosowanie przyszły stan budżetu i miasta. To jest bardzo ważne, żeby ta opinia dotarła do mieszkańcówzakończył swoją wypowiedź.

Jesteśmy 4 miesiące przed końcem kadencji, więc proszę sobie dać spokój i nie łatać

Kampania w Pionkach faktycznie ruszyła, bo od kilku miesięcy słyszymy z wypowiedzi niektórych radnych, że nie ma co dokonywać planów na nowy rok budżetowy, bo w kwietniu będą wybory samorządowe, więc niech nowa rada z nowym burmistrzem zajmą się sprawami ważnymi dla miasta. Takie „wrzutki” padają prawie na każdym spotkaniu radnych, głównie z ust Wojciecha Maślanka, który i tym razem nie omieszkał o tym wspomnieć:

Chciałbym, żeby państwo radni przeanalizowali w jakim my momencie jesteśmy. 4 miesiące przed końcem naszej obecnej kadencji, 4 miesiące, naprawdę proszę przeanalizować to w jakim my jesteśmy czasie w tym momencie i naprawdę proszę nie wróżyć jakiś nie wiem tragedii, jakiegoś nie wiem załamania finansowego, nie wiem może, może komisarza w gminie. Nowa rada, nowy burmistrz naprawdę poradzą sobie z tymi problemami. Nasze zaniedbania, a największe w tych obszarach pana burmistrza, bo tu jest 99% zaniedbań pana burmistrza, nie próbujmy szanowni państwo w tym momencie łatać i na siłę, i na siłę poprawiać czy też, czy też, czy też podejmować decyzje z tych, z tego jakby obszaru tych naprawczych i pan burmistrz za to podnosi odpowiedzialność, powiedzmy to sobie wprost. A do pana burmistrza apeluję o poważne potraktowanie w tym momencie rady miasta Pionki, chyba panie burmistrzu to głosowanie w dniu dzisiejszym w obszarze tych trzech projektów chyba dokładnie panu chyba tłumaczy, że po prostu decyzja rady miasta Pionki tej kadencji no nie zmieni się, panie burmistrzu i naprawdę, i apeluję do pana burmistrza, proszę sobie dać spokój z tymi trzema projektami i nie serwować mieszkańcom w dniu świętego Mikołaja na święta i na nowy rok festiwalu, maratonu podwyżek panie burmistrzu, bo jak się pan odwróci, to najpierw panie burmistrzu, żeby pan miał naprawdę taką samorządową przyzwoitość, to radziłbym panu, nie po głównych ulicach tylko po bocznych się przejechać i zobaczyć z jakimi trudnościami nasi mieszkańcy się borykają. Miasto, jak co roku jest zaniedbane, brudne, zaśnieżone, no zima znowu zaskoczyła. Widocznie panie burmistrzu słaby pan nadzór wykonuje nad swoimi podwładnymi. I to wszystko szanowni państwo, naprawdę skończmy z tym festiwalem projektów, które naprawdę są w tym momencie już bezzasadne.

Reasumując, Robert Kowalczyk liczy się z tym, że choć może nie zostać wybrany na kolejną kadencję, to mimo tego martwi się o przyszłoroczny budżet i chce zabezpieczyć wpływy, bo rozumie czym jest ciągłość władzy i odpowiedzialność za finanse miasta, za to przewodniczący rady, choć zauważa problem z brakiem wystarczających wpływów do budżetu, to jednocześnie uważa, że to już nie jest problem tej rady. Przecież do wyborów raptem 4 miesiące, więc nie ma co się starać, zastanawiać czy naprawiać błędów, oczywiście wyłącznie błędów obecnego burmistrza, bo wiadomo, że rada wszystko robi dobrze. Przyjdzie nowy burmistrz, nowa rada i sobie poradzą. Jak? Tego już nie zdradził. Bezzasadne festiwale projektów z podwyżkami, zdaniem radnego Maślanka to działania bezcelowe, bo wiadomo, że rada zdania nie zmieni. Jednak to na wójcie, burmistrzu, prezydencie miasta spoczywa obowiązek składania razie projektów uchwał, które pozwolą zachować miastu płynność finansową. Ostatnio radny Maślanek próbował zliczyć, który to już raz Robert Kowalczyk składa projekt o podwyżce opłaty za śmieci i z triumfem wypowiadał się, że rada miasta odrzuca wszystkie propozycje, choć przecież radni wiedzą, że nawet podejmując uchwałę w 2020 r. o stawce w wysokości 21 zł/os nie zbilansowali systemu gospodarowania odpadami, więc każdego roku trzeba do odpadów dopłacać z budżetu miasta.

Burmistrz prosi przewodniczącego by przestał już szkodzić miastu

Ponownie zostałem wywołany do tablicy tymi apelami, zresztą te apele już się ciągną 5 rok, różnego rodzaju apele do mnie były – dopowiedział burmistrz. – Ja nie będę apelował do pana przewodniczącego Maślanka, ja bym tylko prosił, żeby przestał szkodzić miastu, bo albo pan jest 4 miesiące przed wyborami, albo jak rok temu, jest pan rok przed wyborami. Panu ciągle coś przeszkadza. Nie ma właściwie uchwały, której by pan nie głosował przeciwko. Ja jak pan widzi nie boję się ani mieszkańców, ani wyborców i być może nie ma tutaj dobrych rozwiązań, bo nigdy podwyżki nie są dobre, ale przepraszam bardzo, my już w ubiegłym roku nie zagłosowaliśmy i straciliśmy prawie 1,3 mln, my w tym roku stracimy następne 1,3 mln zł. Czy naprawdę nasze miasto i naszych mieszkańców na to stać? Czy po to nas nasi mieszkańcy wybrali żebyśmy tutaj się spierali? Czy my nie powinniśmy dojść do jakiegoś konsensusu, a przecież to nie są jakieś zatrważające podwyżki. Czy my nie myślimy o tym jak będzie się żyło naszym mieszkańcom w przyszłym roku? Przecież już na komisji budżetowej zgłaszaliście państwo radni dodatkowe inwestycje. Przepraszam bardzo, z czego? Z czego wy chcecie te dodatkowe inwestycje, skoro dzisiaj nie doprowadzacie do sytuacji takiej, żeby miasto zwiększyło swoje dochody? No to z czego mają być te inwestycje? Musimy sobie jasno powiedzieć. Ja wiem, że najlepsze wytłumaczenie i słowo, to są wolne środki. No to ja już dziś państwu mówię, że już w przyszłym roku żadnych wolnych środków nie będzie.

Skomplikowane zapisy w dokumentach i wyjaśnienia. Będzie zawiadomienie

Nie tylko radna Grzywacz nie zapoznała się z całym dokumentem uchwały i nie wiedziała, gdzie szukać wyszczególnienia wydatków, czy radny Łyżwa, który deklaruje, że słucha uważnie, a okazuje się, iż jednak nie słucha, ale też radny Maślanek chce spotęgować wrażenie, że burmistrz i skarbnik łamią zapisy ustawy i wpisują do projektu budżetu na rok 2024 co chcą i jak chcą.

Ja do tej pory państwo radni i szanowni mieszkańcy, nie otrzymałem od organu wykonawczego, od pani skarbnik, od pana burmistrza na jakiej to podstawie pani skarbnik i pan burmistrz konstruując projekt budżetu na 2024 r. wpisali już zwiększone dochody z tytułu podatków, które są obszarami projektu nr 1 i nr 2? – a chodziło o projekty dotyczące waloryzacji o 15% wysokości podatków lokalnych, zgodnie z rozporządzeniem ministra finansów. Radny jest zaskoczony założeniami projektu finansów na nowy rok budżetowych, choć już 9 rok zasiada w radzie miasta i powinien doskonale wiedzieć, że projekt budżetu to założenie planu dochodów i planu wydatków. – Nie odpowiedzieli mi, nie, nie zacytowali mi żadnej podstawy zgodnie z ustawą o finansach publicznych. Moim zdaniem, moim zdaniem jest to bardzo poważne naruszenie dyscypliny finansów publicznych i proszę państwa ja informuję tylko, że jestem zmuszony powiadomić Regionalną Izbę Obrachunkową o tym fakcie i Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych. Niech te instytucje państwowe rozstrzygną czy, czy możemy sobie w projekcie uchwały budżetu, nie mając do tego podstaw wpisywać zwiększone kwoty z tytułu podatków od nieruchomości i podatków od środków transportowych.

Zbigniew Belowski stwierdził, że radny Maślanek utwierdził go w przekonaniu, że w tej radzie panuje zmowa i jeśli uważa, że któreś z działań są niezgodne z prawem, to „zna pan przecież drogę prawną jak takie rzeczy się załatwia, już udowodnił pan niejednokrotnie”.

Na zarzut radnego Maślanka odpowiedział Robert Kowalczyk. Projekt budżetu na kolejny rok konstruuje się do 15 listopada na podstawie założeń i informacji, które są w posiadaniu urzędu oraz tych przekazywanych przez instytucje rządowe. Natomiast do 15 grudnia każdego roku rada gminy ma czas by podjąć decyzję co do wysokości podatków lokalnych. Stąd w projekcie budżetu na rok 2024 założenie, że stawki podatku mogą zostać podniesione i w jakiej wysokości są planowane do uzyskania.

Oczywiście ja tutaj nie zabronię ani panu przewodniczącemu, ani innemu radnemu donieść na miasto, wręcz przeciwnie, uważam, że jeżeli w tym mieście dzieje się coś niezgodnie z prawem, to zarówno pan, panie przewodniczący, jak i inni radni mają taki obowiązek i trzeba z tego obowiązku korzystać.

Regionalna Izba Obrachunkowa, którą Wojciech Maślanek zmuszony jest poinformować o rzekomych nieprawidłowościach, również otrzymała taki sam projekt budżetu na rok 2024 jak miejscy radni. Skład orzekający będzie ten projekt jak zawsze opiniował, również w oparciu o dokumenty podsumowujące wykonanie budżetu za kolejne kwartały roku 2023. Materiał dowodowy do porównania jest więc pełny, gdyż nie nikt inny jak RIO sprawuje nadzór nad finansami miasta. Jednak, gdyby Wojciech Maślanek przeczytał dokładnie dokumenty jakie otrzymał, to zauważyłby zapis mówiący o podstawie prawnej do dokonania takich zapisów w projekcie budżetu. Pewnie również przy okazji dowiedziałby się lub przypomniał sobie, że dochody każdej gminy, to po pierwsze głównie wpływy z podatków lokalnych, a dalej są subwencje i dotacje ogólne. Radni dbając o finanse miasta powinni zadbać zarówno o stronę dochodową, jak i wydatkową. Trzeba jednak czytać dokładnie wszystkie dokumenty, analizować i zadawać ewentualnie zapytania, ale skoro czasem trudno odwrócić kartkę na drugą stronę by doczytać treść, to już nikogo nie powinno dziwić, że radni potrafią godzinami dyskutować wciąż niemalże o tym samym.

Przeczytaj również

Komentarze