Radni zadecydowali – będzie strefa edukacyjno-rekreacyjna przy ul. Zakładowej. 10:5 w słusznej sprawie

Radni zadecydowali – będzie strefa edukacyjno-rekreacyjna przy ul. Zakładowej. 10:5 w słusznej sprawie

Inwestycje w mieście pożądane są w każdej dzielnicy. Na ostatniej sesji odbyła się dyskusja o wyższości chodnika nad strefą edukacyjną, nazywaną przez radnych przeciwnych pomysłowi – strefa relaksu. Jak mówił radny Łyżwa: wojna za granicą, a my sobie relaks fundujemy. Radny Abramowicz w myśl zasady „na złość mamie odmrożę sobie uszy” uznał, że skoro proponował placyk zabaw lub ewentualnie siłownię zewnętrzną w swoim okręgu, a burmistrz odrzucił taką propozycję, to on teraz zagłosuje przeciwko inwestycji, choć liczył na jego głos Zbigniew Belowski, bo to będzie świetne miejsce dla odpoczynku również mieszkańców z okręgu wyborczego Pawła Abramowicza. Dodał, że przed sesją grupa radnych próbowała nakłaniać pozostałych do odrzucenia pomysłu budowy strefy, bo to „u Belowskiego i Kaczorowskiej”.

„Strefa relaksu” ma zostać wybudowana w parku przy ul. Zakładowej, a więc u zbiegu ulic Zakładowej, Harcerskiej, Spokojnej i Parkowej.  W tym rejonie nie ma miejsca by bezpiecznie odpocząć, a nie każdy ma własną działkę lub możliwość przejścia do ośrodka Staw Górny czy na Ogródek Jordanowski. Jak tłumaczył radnym Robert Kowalczyk, będzie to miejsce innowacyjne, bo zaplanowano umiejscowić tam: ścieżkę gier i zabaw, trampoliny, krzywe zwierciadła, instalację „głuchy telefon”, szumiące rury, koło optyczne, urządzenia street woukart, małą filię miejskiej biblioteki, domki dla zwierząt i owadów. Na wybudowanie strefy edukacyjnej miasto pozyskało 180 tys. zł. Kiedyś miał tam powstać blok mieszkalny, ale podczas dyskusji, radni tej kadencji przekonali burmistrza, że blok absolutnie nie, bo jest to od dziesiątek lat miejsce, gdzie ludzie odpoczywają.

Zbigniew Belowski jako pierwszy zabrał głos w dyskusji nad projektem uchwały budżetowej, bo w niej znajdował się pomysł utworzenia strefy edukacyjno-rekreacyjnej przy ul. Zakładowej. Podczas posiedzenia komisji budżetu, która odbyła się tuż przed sesją, usłyszał wiele argumentów przeciw inwestycji, choć niektóre wydawały mu się wręcz absurdalne, bo nie można „myśleć tylko kostką brukową”.

Żaden z punktów projektu uchwały nie wzbudził tyle kontrowersji jak budowa strefy rekreacyjno-edukacyjnej, strefa aktywności dla mieszkańców, która będzie, mam nadzieję wybudowana (…) w przestrzeni zielonej, która od pokoleń jest wykorzystywana jako przestrzeń rekreacyjna dla mieszkańców jeszcze z okresu przedwojennego, kiedy było tam małe jeziorko.

Mówił o tym, że wiele było zamiarów co do tego terenu, nawet związanych z wycięciem lasku, który stanowi warunek bezpieczeństwa bloków mieszkalnych na wypadek eksplozji na terenach zakładów produkcyjnych. Pomysł z utworzeniem zorganizowanej przestrzeni w miejscu zbiegu ulic, w tzw. dołku, krążył zarówno wśród mieszkańców Centralnej Kolonii, ale też Starej Kolonii ponieważ tamtędy biegnie główny szlak komunikacyjny i wiele osób w trakcie dnia w tym miejscu odpoczywa.

W tym miejscu znajduje się Kasyno, czyli Miejski Ośrodek Kultury, jego filia i dwie szkoły: średnia i specjalna. Głównym celem zagospodarowania tej przestrzeni jest edukacja i odpoczynek. Również szpital, który jest obok, mógłby skorzystać z tego miejsca, bo widuję tam pacjentów w kapciach szukających miejsca by usiąść. Rozpoczęła się (na komisji) dyskusja, która mnie lekko zbulwersowała, ale tylko lekko, bo nie spodziewałem się entuzjazmu ze strony niektórych radnych. Nie jest żadną tajemnicą, my radni, wiemy o tym doskonale ponieważ przed rozpoczęciem sesji trwały kuluarowe rozmowy polegające na tym, że część radnych próbowała pozyskać głosy przeciwko tej inwestycji, a więc likwidując to wszystko (cały projekt uchwały zmian w budżecie), a argument był podstawowy, że to jest inicjatywa Belowskiego i Kaczorowskiej, czyli pani burmistrz i moja, czyli po prostu zmowa byle za wszelką cenę utrącić ten pomysł. Ten obszar jest tam ludziom potrzebny. Potrzebny jest zagospodarowany, potrzebny jest ładny, zadbany i stwarzający możliwość cywilizowanego funkcjonowania na osiedlu. Weźcie jeszcze pod uwagę fakt, że za chwilę, po sąsiedzku tych szkół, powstaną dwa nowe bloki mieszkalne, jest na to duża szansa i nawet coraz większa, ze względu na sytuację polityczną i napływ pracowników z Ukrainy do jednego z największych przedsiębiorców w Pionkach. Jest również obszar, który ja nazywam trzecim osiedlem mieszkaniowym, bo w tej chwili na terenie Pronitu można spotkać kobiety z dziećmi w wózkach, na rowerkach, ul. Przemysłową i ul. Zakładową idą do szkół i przedszkoli. W związku z powyższym, to nie jest martwy teren.

Dodał, że jest to miejsce potrzebne nie tylko mieszkańcom tych osiedli, ale również całego miasta, bo jest to projekt nowatorski, bardzo poprawiający estetykę w tej części miasta i współgrający z tymi zmianami, które już się w mieście dokonały. Na tym osiedlu, gdzie znajduje się „dołek” nie ma żadnej przestrzeni rekreacyjnej oprócz małego placu zabaw wybudowanego dla najmłodszych dzieci w pobliżu pałacyku Prota. Ze względu na to, że pozostawiono tam sporo starych drzew, które latem dają cień, jest to bardzo atrakcyjne miejsce w porównaniu z zabawą w pełnym słońcu na Ogródku Jordanowskim z którego „zniknęły” kilka lat temu sędziwe drzewa dające schronienie.

To miejsce jest potrzebne wszystkim mieszkańcom tych pobliskich osiedli. Zachęcam więc państwa do głosowania za tym projektem, a szczególnie zachęcam pana radnego Pawła Abramowicza ze względu na fakt, że jest on radnym z osiedla, którego mieszkańcy są bardzo zaangażowani i oczekują tego placu.

Ja chciałbym zwrócić uwagę, że w tej kadencji wielokrotnie zgłaszałem propozycję do budżetu w sprawie wybudowania podobnego placu zabaw, ewentualnie siłowni zewnętrznej na osiedlu Stara Kolonia między blokami Parkowa 8 i 7, ale jak widzę pan burmistrz nie widział takiej potrzeby żeby zrealizować tą inwestycję – głos zabrał Paweł Abramowicz. – Wielokrotnie z mieszkańcami rozmawiałem na ten temat, no i mieszkańcy jak najbardziej zaaprobowali ten pomysł, ale wychodzi na to, że to co pan radny Abramowicz zaproponuje zawsze spotyka się z taką sytuacją, że nie, bo nie. No to w związku z tym ja również będę na nie jeśli chodzi o obecną proponowaną inwestycję.

Nie ma chodnika przy ul. Boh. Studzianek, a w mieście powstanie strefa relaksu

Tomasz Łyżwa zarzucił burmistrzowi, że nie realizuje on przyjętego przez radnych budżetu, tylko wprowadza nowe zadania zwiększając deficyt, a przyjęte przez radnych inwestycje zostają wykreślane z realizacji. Radnemu chodziło o kawałek chodnika przy ul. Bohaterów Studzianek po stronie domków jednorodzinnych oraz o wykreślenie z budżetu pieniędzy na budowę ulic Akacjowej i Wrzosowej. Podczas komisji budżetu Robert Kowalczyk wyjaśniał, że nie wykreśla tych inwestycji, tylko ze względu na wysokie ceny robót i materiałów, postanowił zawiesić chwilowo ich wykonanie. Chodzi głównie o to, że miały być one realizowane wspólnie z mieszkańcami tych ulic i być może musieliby dopłacać do tej inwestycji po ok. 30 tys. zł od posesji. Lepiej więc wstrzymać realizację na jakiś czas, by ceny uspokoiły się, spadły stopy procentowe i ponownie powrócić do pomysłu. Natomiast chodnik w ul. Boh. Studzianek będzie zrealizowany, ale to jest już ostatni kawałek chodnika do zmodernizowana na osiedlu, które w tej kadencji zyskało najwięcej spośród innych, bo do inwestycji dokładają się wspólnoty i spółdzielnie. Na osiedlu Chemiczna powstały w ostatnich latach nowe chodniki, zatoki parkingowe, plac zabaw wraz z siłownią i urządzeniami do street woukartu, a także tężnia solankowa. Burmistrz wyjaśniał, że wstrzymał te inwestycje również dlatego, że miasto otrzymało podwyżkę za prąd w wysokości 300%, nie wiadomo jeszcze jakie kwoty trzeba będzie zapłacić za gaz w przedszkolach i szkołach, ŚDS i WTZ, sama obsługa długu miasta będzie kosztowała już o 700 tys. zł więcej niż do tej pory (wzrost stóp procentowych), podwyżki dla nauczycieli, jakie obiecał rząd od 1 maja spadły na barki samorządów, bo nie otrzymały one jeszcze środków finansowych, a przecież nauczycielom zapłacić trzeba dodatkowo ponad 400 tys. zł. Nie wiadomo jakie miasto uzyska dochody z podatku PIT, bo przecież większość mieszkańców została zwolniona z płacenia w ramach Polskiego Ładu.

Podczas posiedzenia komisji budżetu Tomasz Łyżwa miał pretensje do burmistrza, że nie zrealizował chodnika przy ul. Boh. Studzianek, choć był on zapisany w budżecie, a zrobił odwodnienie, chodniki i parkingi przy ul. Zakładowej 10 i 12. Mieszkańcy tych dwóch wspólnot sami wyszli z propozycją wykonania tych inwestycji i w ramach programu Inwestycji Lokalnych współfinansowali zadania. Wiele wspólnot, ale także mieszkańcy posesji prywatnych w ten sposób realizują to, na co od lat czekali. Radna Wioletta Grzywacz uznała, że mieszkańcom ul. Akacjowej burmistrz „narzucił żeby wyłożyli swoje pieniądze” na realizację inwestycji.

Ekoprzystanki nie są potrzebne

Radnemu Łyżwie nie podobają się również nowe przystanki ekologiczne, które mają powstać w Pionkach, bo przecież wszystkim wiadomo, że zostaną zniszczone, a jak dodał radny Maślanek – nie mamy komunikacji miejskiej by z tych przystanków korzystać. Wymienione mają zostać stare wiaty przystankowe, na ekoprzystanki na które miasto pozyskało dofinansowanie w wysokości 100 tys. zł w ramach Mazowieckiego Instrumentu Wsparcia Adaptacji do Zmian Klimatu - Mazowsze dla klimatu 2022. Przystanki mają posiadać zielone dachy porośnięte roślinnością odporną na niekorzystne warunki atmosferyczne oraz zielone ściany porośnięte roślinnością pnącą. Posiadać będę panele  fotowoltaiczne z akumulatorami do magazynowanie energii w celu oświetlenia wiat oraz system wyczuwania ruchu w celu ich oświetlenia. Nowe, zielone wiaty mają powstać przy dworcu kolejowym „Pionki Zachodnie”, przy urzędzie miasta, przy ul. Mickiewicza – przychodnia „Zdrowie” i „Centrum”, czyli tam, gdzie zatrzymują się busy, którymi mieszkańcy Pionek podróżują do ościennych gmin, uczniowie do szkół, a nawet seniorzy na zakupu do marketów. Radny Tomasz Łyżwa „ubolewa”, że miasto będzie musiało do tych przystanków dołożyć środki z budżetu. Mówił też o „pewnych zadaniach, których nie wykonał burmistrz”, ale przykładów nie podał, choć kilkukrotnie prosił o to Robert Kowalczyk. Radna Wioletta Grzywacz również o „pewnych zdaniach” wspomniała nie podając oczywiście żadnych konkretów – kazała burmistrzowi zrobić „rachunek sumienia”, to będzie wiedział czego nie zrobił.

Dzieci nie wychodzą ze szkoły w czasie zajęć

Strefa relaksu będzie nas kosztowała ok. 700 tys. jako miasto. Argumenty moich przedmówców, że szpital tam jest… no przecież każdy wie, że szpital się buduje nowy i im ta inwestycja powstanie szpital zostanie przeniesiony, nie wiem co tam będzie, ale to nie jest argument – mówił Tomasz Łyżwa. – Drugi argument kolegi Szałabaja na komisji, że dzieci ze szkoły w czasie zajęć będą tam korzystały. No dzieci ze szkoły w czasie zajęć nie wychodzą poza teren szkoły, przynajmniej nie mogą oficjalnie tego robić.

Włodzimierz Szałabaj, dopuszczony do głosu, uzupełnił wypowiedź radnego Łyżwy, że mówił o wyjściach ze szkoły w trakcie zajęć pod opieką nauczyciela, bo tak to się w szkołach odbywa. Absolutnie nie mówił o samowolnych wyjściach na plac zabaw, jak próbował to przedstawić radny Łyżwa. Tomasz Łyżwa argumentował, że pobliska szkoła ma duże przestrzenie na swoim terenie i nie musi korzystać ze „strefy relaksu”. Dodał, że w Pionkach dużo inwestuje się w kulturę, ale populacja w mieście się nie powiększa. Radny patrzy na to w zupełnie inny sposób – jeżeli populacja się zwiększa, ludzie chcą tu mieszkać, to i podatki są większe, bo ci ludzie kupują działki, działki rolne zamieniają się w budowlane, budują domy, płacą podatki i koło się nakręca. Nie mamy jednak infrastruktury i my tę infrastrukturę, mówię o chodnikach, kanalizacji, ulicach i my nie inwestujemy, że nie robimy tych dróg żeby ci ludzie… Ja nie jestem chyba jakiś ewenement, jeśli nie mam jakiejś dobrej drogi dojazdu do działki na której mieszkam, płacę podatki do miasta, babram się w błocie, to myślę o relaksie? To jest sprawa moim zdaniem drugorzędna, aczkolwiek potrzebna.

Innymi słowy place zbaw, strefy edukacji, biblioteki, kultura, wydarzenia rozrywkowe itp. będą mogły być realizowane jak już w całym mieście wszędzie pojawią się nowe chodniki i ulice. Bez tego ani rusz. Tyle, że ci, którzy w tym mieście już mieszkają, bez dostępu do jakichkolwiek rozrywek, wystaw, czytelni, nowoczesnych szkół, bezpiecznych przedszkoli, parków itp. nie będą chcieli mieszkać w mieście, gdzie jedynymi inwestycjami w przyszłość są chodniki i drogi, a wszystko inne może poczekać. Równy chodnik i ulica bez dziur ważna jest dla wszystkich, ale nie samymi chodnikami mieszkańcy żyją o czym niektórzy radni najwyraźniej czasem po prostu zapominają. Modernizacja ośrodka Staw Górny też nie był potrzebna, kosztowała sporo, miała swoich przeciwników, ale również zwolenników, a jednak dzisiaj do Pionek przyjeżdżają z innych miejscowości odpoczywać w modernistycznym miejscu nad wodą, gdzie oprócz pomostów (jak dawniej) są jeszcze inne atrakcje, a i samo miejsce jest bardzo przyjemne nawet na spacer.

Burmistrz wyjaśniał radnym, że stara się inwestować w każdej części miasta i pozyskiwać środki zewnętrzne w ramach różnych programów jakie pojawiają się w ciągu roku.

Od trzech lat staram się wspólnie ze współpracownikami pozyskiwać środki na realizację zadań w różnych dziedzinach życia społecznego i jest wiele gmin, które nam poważnie zazdrości tego, co w tym mieście udaje nam się zrobić. I pozyskujemy środki bez względu na to skąd, bo na Fabryczną rządowe, na Targową rządowe, na Słowackiego czy Krzywą samorządowe, ale nawet takie drobne rzeczy jak wspólnie z działkowcami będziemy realizować już trzecie projekty. Pozyskujemy pieniądze na kulturę, na sport, ja wiem, że dla niektórych z państwa to jeszcze mało, albo za mało, ale naprawdę udało się w ciągu 3,5 roku również dzięki państwu w tym mieście bardzo wiele zrobić (…). Niektóre gminy rezygnują z projektów w ramach Polskiego Ładu, a my mamy złożone trzy wnioski na prawie 40 mln zł z 95% dofinansowaniem.

Pomysł strefy edukacyjno-rekreacyjnej wyszedł od urzędników w wydziału inwestycji. Zaproponowali burmistrzowi realizację innowacyjnego miejsca, złożyli wniosek na  środki zewnętrzne i pozyskali 180 tys. zł, ale jak się okazuje nie do końca było to mądre posunięcie, bo radni nie wiedzą jakie pomysły mają urzędnicy i gdzie składają wnioski. Z prośbą o informowanie radnych o ruchach pracowników urzędu wyszła radna Grzywacz, która mówiła, że bez tej wiedzy są „zaskakiwani za każdym razem jakimiś nowymi inwestycjami”. Niemniej, jak przypominał wszystkim Dawid Jaroszek, podczas sesji tzw. zwyczajnych, w punkcie informacja burmistrza z prac między sesjami radni informowani są o składanych wnioskach oraz planach na najbliższy czas.

Wrzask dzieci przeszkadza

Teraz wyskoczyła nagle jakaś inwestycja – mówiła radna Grzywacz. – Jakiś plac zabaw, czy jakieś miejsce gdzie mają przebywać dzieci, gdzie ma być głośno. Koło szpitala, to nie jest dobry pomysł. W tej chwili jest i myślę, że nie można tak podchodzić do tego. Nie wiemy do końca kiedy to nastąpi, przeniesienie. Jeśli ktoś był w szpitalu, to wie, że nie ma tam klimatyzacji, okna są otwarte, hałas, wrzask dzieci, to przeszkadza ludziom, którzy są chorzy.

Obok szpitala przy ul. Niepodległości jest także Zakład Opieki Zdrowotnej w którym pacjenci są w różnym stanie zdrowia, a po drugiej stronie wąskiej ulicy znajdują się Błonia po których spacerują mieszkańcy, a nawet małe dzieci przychodzą na tamtejszy plac zabaw. „Wrzasków dzieci” nie słychać i raczej nikt nie uskarża się na ciągłe hałasy z parku. Ale strefa edukacyjno-rekreacyjna będzie przeszkadzała pacjentom szpitala przy ul. Harcerskiej, którego oddziały i tak docelowo zostaną przeniesione na ul. Niepodległości.

Czasy są ciężkie, ceny idą w górę, wojna jest za granicą

To argumenty radnego łyżwy, by nie zwiększać deficytu w budżecie na planowanie nowych inwestycji, szczególnie „strefy relaksu”, tylko zrobić to, co radni przegłosowali planując budżet, czyli szczególnie chodnik przy Bohaterów po stronie domów jednorodzinnych.

I my fundujemy sobie teraz relaks w takich ciężkich czasach? Być może za miesiąc zostaną rozstrzygnięte wnioski z Polskiego Ładu i będziemy musieli dołożyć do ul. Jagiellońskiej, czy do kanalizacji ul. Spokojnej, czy do kotłowni, które bardzo są nam potrzebne. Skąd weźmiemy pieniądze? Z banku? Nie wiem czy będzie nas stać, bo i tak jesteśmy zadłużeni. Nie wiem czy bank nam udzieli.

Radny Tomasz Łyżwa dodał także, że burmistrz może sobie realizować „jakieś ekoprzystanki”, jak zrealizuje zaplanowany budżet i zostaną mu wolne środki. Tyle, że środki zewnętrzne np. na projekty inwestycyjne pojawiają się w trakcie roku budżetowego i dlatego samorządy przygotowują dokumentację, by móc złożyć wniosek w terminie, najczęściej nie dłuższym niż 30 dni od ogłoszenia naboru, a nie „jak zostaną wolne środki”.

Łyżwa: Mamy dać panu absolutorium? Troszkę powagi

Co więcej, radny Łyżwa odniósł się także do nieudzielenia absolutorium w tym roku, bo burmistrz nie wykonał przecież budżetu. Zanim jednak radni zastanowią się nad udzieleniem absolutorium oraz wotum zaufania, otrzymają do przestudiowania raport o stanie gminy za 2021 rok w którym zapewne znajdzie się rozdział dotyczący finansów miasta, a także sprawozdanie z wykonania budżetu. Skoro jest tak, jak mówi radny Łyżwa, to wskaźniki wykonania powinny być na bardzo niskim poziomie, właściwie bliskie zeru.  

Tak, faktycznie nie zrobiłem chodnika na ul. Bohaterów po prawej stronie wzdłuż domków, ale cały czas o tym projekcie myślę i mam nadzieję, że niedługo zostanie on wykonany. Pani radna mówi, że sam powinienem zrobić rachunek sumienia czego nie zrobiłem. No nie wiem, robię ten rachunek sumienia. Dobrze by było, żeby państwo radni prześledzili budżety z tych lat poprzednich i być może powiedzieli mi konkretnie czego jeszcze nie zrobiłem – odpowiedział Robert Kowalczyk, dodając: – Sprzeciwiacie się bardzo poważnym zmianom w budżecie na które dostaliśmy 180 tys. zł na strefę rekreacji, 100 tys. zł na przystanki, a przed nami następny projekt, bo złożyliśmy do marszałka na inwestycje sportowe, po to żeby zmodernizować Ogródek Jordanowski i budynek przy lodowisku na które mamy nadzieję pozyskać 300 tys. zł. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakie projekty, zarówno rząd, jak i samorządy czy instytucje będą ogłaszały. Zazwyczaj taki nabór to trwa do 30 dni i mamy tylko 30 dni żeby się zdecydować czy bierzemy w nim udział. Dlatego, że w naborach bierze udział odpowiednia liczba osób, które muszą ten wniosek przygotować, być może jest potrzebny projekt, być może tylko kosztorys itd. To nie jest tak, że my z góry wiemy na co pozyskamy pieniądze i gdzie. My to wszystko obserwujemy i staramy się racjonalnie zastanawiać, co w tym mieście nam by się przydało, a z czego rezygnujemy i są takie projekty w których nie bierzemy udziału.

Inwestycje nie w drogi, to wartość dodana tego miasta

Na przestrzeni ostatnich dwóch kadencji miasto zmienia się nieustannie. Doceniają to mieszkańcy, ale przede wszystkim przyjezdni, którzy widzą schludne i zadbane miasteczko z ciekawą infrastrukturą w przestrzeni publicznej dostępną dla każdego.

Mamy jeszcze trochę wolnych działek pod inwestycje przemysłowe i może jeden czy drugi inwestor, a pojawiają się tacy, zechce tu zainwestować w tym miejscu – przekonywał radnych Zbigniew Belowski. – To są inwestycje w kulturę, w edukację i to są najlepsze inwestycje, bo one się zwracają pięciokrotnie i to w szybkim tempie. Serdecznie zachęcam żebyśmy nie myśleli tylko kostką brukową, bo ona jest potrzebna, ale nie wyłącznie.

Maślanek: Wyrażam tylko moje zdanie

Na koniec głos w dyskusji zabrał już tradycyjnie Wojciech Maślanek, który równie tradycyjnie był przeciwny pomysłom zaproponowanym przez Roberta Kowalczyka.

To jest nieszczęśliwy projekt uchwały. A dlaczego? Już odpowiadam. Bo on się wzajemnie wyklucza. Jeżeli z jednych spraw rezygnujemy i nie będziemy już pan wyrokuje, że nie będziemy realizowali w obecnym budżecie, jak dach na elektrowni EC1, a przypomnę tylko, że w ubiegłym roku to pan grzmiał na sesji, że to jest obligatoryjny obowiązek nasz, bo nadzór budowlany nakazuje, bo grozi nieszczęściem, zawaleniem, tragedią budowlaną.

Tyle, że miasto zabezpieczyło dach przed zawaleniem, wynajęło ochronę obiektu i terenu, zamontowało alarm przeciwwłamaniowy, uprzątnęło budynek oraz ogrodziło teren o czym radni doskonale wiedzą, bo byli o tym informowali na komisjach i sesjach. Grupa radnych nie wiedziała, że burmistrz wystosował list intencyjny do Marszałka Województwa Mazowieckiego z prośbą o przejęcie obiektu EC1, czyli powrócił do pomysłu sprzed lat, by budynek ten przeznaczyć na obiekt kulturalny – Pro Art wpisany do dokumentów strategicznych miasta jeszcze w ubiegłej kadencji (informacje na ten temat dostępne są na BIP). Miasta nie stać by samodzielnie inwestować w budynek dawnej elektrociepłowni i stąd pomysł z listem intencyjnym, który już został podpisany, a w tej chwili trwa oczekiwanie na zgodę zarządu i uchwałę samorządu Mazowsza.

Radny Maślanek, który o wszystkim dowiedział się na sesji, podobnie jak inni radni opozycyjni, zachęcał burmistrza do współpracy z radą żeby nie byli tak zaskakiwani na sesjach informacjami o przekazaniu obiektu EC1. Ale nie wszyscy radni byli zaskoczeni taką informacją, a już na pewno o tym pomyśle wiedzieli ci, którzy w radzie zasiadali i w poprzedniej kadencji, bo nie jest to pomysł nowy by marszałek przejął obiekt. Sam Adam Struzik wizytując Pionki kilka lat temu podziwiał elektrownię i szukał pomysłu aby móc w nią zainwestować z korzyścią dla mieszkańców nie tylko Pionek, ale Mazowsza. Pomysł autorstwa Zbigniewa Belowskiego spotkał się z akceptacją, ale od tego jeszcze daleka droga do realizacji. Kilka lat zajęło samo poszukiwanie możliwości przejęcia budynku na cele kulturalne wraz z środkami na realizację projektu. Najprawdopodobniej już we wrześniu dowiemy się czy samorząd Mazowsza podjął uchwałę w tej sprawie.

 

Długa dyskusja na temat „strefy relaksu”, niewykonania budżetu, braku informacji itp. zakończyła się głosowaniem nad zmianami w budżecie. 10 radnych było za. Przeciwko, głównie strefie edukacyjno-rekreacyjnej przy ul. Zakładowej głosowali: Paweł Abramowicz, Wioletta Grzywacz, Tomasz Łyżwa i Wojciech Maślanek. Od głosu wstrzymała się Anna Wierzycka.  

Przeczytaj również

Komentarze