Sami do siebie napisali wniosek o zmiany w uchwale

Sami do siebie napisali wniosek o zmiany w uchwale

Grupa ośmiu radnych, jak sami o sobie powiedzieli, złożyła do rady miasta wniosek o wykreślenie pewnych pozycji z projektu uchwały budżetowej, który złożył burmistrz na ostatnią sesję. 8 radnych pisze do 7 radnych żeby wykreślili pieniądze m.in. na wynagrodzenia dla pracowników samorządowych, w tym także na odprawy emerytalne, zakup środków czystości do placówek oświatowych, pomocy dydaktycznych, licencji programów wykorzystywanych w urzędzie czy zakup artykułów biurowych, bo trzeba oszczędzać pieniądze na to, co przyniesie jutro. A na niespodziewane wydatki w budżecie miasta jest rezerwa w wysokości 1,4 mln zł, ale o tym przypomniał radnym burmistrz już w trakcie gorącej dyskusji.

24 marca odbyła się XX nadzwyczajna sesja rady miasta. Sesja była nadzwyczajna (choć wniosek był o zwołanie sesji zwyczajnej), bo jak mówił radny Maślanek – „sytuację mamy nadzwyczajną w związku z epidemią koronawirusa, która również dotknęła nasz kraj”.

Zwróciłem się do pana burmistrza z wnioskiem, a pan burmistrz się przychylił o przeniesienie obrad z urzędu miasta, gdyż tamta sala jest za mała żeby radnym zapewnić odległości, które należy przestrzegać przy epidemii koronawirusa – mówił radny Maślanek. W dniu 20 marca do biura rady wpłynęło pismo od burmistrza adresowane do przewodniczącego o treści: „W związku z informacjami radnych dotyczącymi ich obaw przed zarażeniem się koronawirusem w trakcie sesji rady miasta w dniu 24.03.2020 proponuję Panu rozważenie możliwości odbycia sesji w innym miejscu niż sala posiedzeń w Urzędzie Miasta. Do dyspozycji Pana udostępniam budynek Centrum Aktywności Lokalnej, Miejski Ośrodek Kultury czy Halę Sportową. Ponadto w związku z niepokojami i odmową uczestnictwa w sesji Radnych Klubu PiS zobowiązuję się zabezpieczyć wszystkich radnych w środki ochrony przed zakażeniem”.

Tym razem radni obradowali w MOK, bo trzeba zachować środki ostrożności. Do dyspozycji mieli maseczki, rękawiczki, środki dezynfekujące, a przed wejściem na salę odbywał się pomiar temperatury. Odległość pomiędzy radnymi również została zachowana. Na sali łącznie znajdowały się 22 osoby.

Skarbnik rozpoczęła omawianie projektu uchwały nr 1 dotyczącej zmian w uchwale budżetowej, a ściślej wprowadzeniem do budżetu wolnych środków i przeznaczenia ich na niezbędne wydatki, które miały pokryć wszelkie niedoszacowania oraz naprawić skutki cięć budżetowych dokonanych przez radnych w grudniu przy ustalaniu budżetu na rok 2020.

Przy tworzeniu budżetu obowiązują nas sztywne reguły, które musimy spełnić. Wydatki bieżące nie mogą być większe od dochodów bieżących, stąd powstały ograniczenia – wyjaśniała skarbnik. – Wiedząc przy projektowaniu budżetu, że te wolne środki pojawią się, natomiast nie wiedzieliśmy w jakiej kwocie i stąd podjęto decyzję o ograniczeniu tych wydatków. Natomiast teraz, kiedy już mamy te środki zachodzi konieczność zwiększenia z uwagi na zabezpieczenie prawidłowego funkcjonowania nie tylko urzędu miasta, ale i jednostek podległych.

Po kolei omówiła wszystkie zapisy dotyczące wydatków z budżetu, które miały być pokryte wolnymi środkami, czyli pieniędzmi pozostałymi z roku poprzedniego. Zwiększenie wydatków majątkowych dotyczyło:

  • brakującej kwoty 50 tys. zł na zakup autobusu dla potrzeb komunikacji miejskiej,
  • 210 tys. zł na budowę zatok parkingowych przy ul. Boh. Studzienek oraz ul. M. Konopnickiej,
  • 950 tys. zł jako wkład własny do przebudowy ul. Słowackiego,
  • 675 tys. zł jako zabezpieczenie środków własnych na realizację zadania Likwidacja bomby ekologicznej,
  • 12 tys. zł na pomoc finansową dla PSP w Radomiu – dofinansowanie projektu poprawiającego łączność radiową.
  • Wydatki bieżące to:
  • 10 tys. zł na ubezpieczenie nowego autobusu miejskiego,
  • ok. 66 tys. zł na zabezpieczenie terenu na którym znajduje się nitroceluloza,
  • 235 tys. zł na administrację publiczną, czyli 155 tys. zł (w roku 2019 wydano 245 tys. zł) na zakup materiałów biurowych, sprzętu komputerowego, opłaty za niezbędne publikacje, zakup (wymiana) mebli biurowych, opłaty pocztowe, usługi doradcze, opłaty za licencje, serwis programów komputerowych niezbędnych do funkcjonowania każdego urzędu, sfinansowanie bezpieczeństwa informatycznego, część kosztów pracownika starostwa powiatowego i 80 tys. zł dla miejskich stowarzyszeń,
  • 20 tys. zł na pokrycie zmniejszenia środków na obsługę długu,
  • 389 tys. zł na placówki oświatowe, w tym 200 tys. zł na wynagrodzenia w przedszkolach i 189 tys. zł na: materiały, środki czystości, energię, opłaty za ogrzewanie, pomoce naukowo-dydaktyczne oraz usługi, które zostały wprowadzone na etapie planowania budżetu w związku z jego zbilansowaniem,
  • 8 374,50 zł na dotację do projektu realizowanego przez MOPS w formie teleopieki,
  • 37 500 zł jako zabezpieczenie wydatków związanych z realizacją wydarzeń kulturalnych na podstawie porozumienia podpisanego ze starostwem powiatowym,
  • 130 tys. zł dla MOK (zmniejszenie na etapie uchwalania budżetu o 150 tys. zł) na odprawy emerytalne, zapłatę odszkodowania dla pracownika, w tym także 45 tys. zł na zorganizowanie wspólnie z powiatem Dnia Dziecka,
  • zwiększenie o 50 tys. zł dotacji dla MBP (czyli wyrównanie do poziomu z roku 2019 r.) na zakup nowych wydawnictw,
  • 140 tys. zł dla CAL, w tym 50 tys. zł na wynagrodzenia (zmniejszenie na etapie uchwalania budżetu),
  • 100 tys. zł w dziale kultura fizyczna (zmniejszenie na etapie uchwalania budżetu na 2020 r.) na odprawy emerytalne, nagrody jubileuszowe oraz pensje pracownic powracających z urlopów wychowawczych.

Robert Kowalczyk wyjaśnił radnym, że przedstawione w tym projekcie wydatki, choć liczne, podyktowane są koniecznością wprowadzenia z uwagi na zmiany jakich dokonali radni w grudniu 2019 r. i które zachwiały prawidłowym funkcjonowanie jednostek podległych, zbilansowaniem wydatków i dochodów na etapie planowania budżetu oraz z uwagi na sytuację w kraju i brak możliwości ustalenia kolejnego posiedzenia rady w określonym czasie.

Zostanie wprowadzony całkowity zakaz wychodzenia z domów i przygotowując ten projekt uchwały kierowaliśmy się, razem z panią skarbnik, poczuciem bezpieczeństwa pracowników naszych jednostek samorządowych – mówił burmistrz. – Są tutaj również pieniądze przeznaczone na funkcjonowanie naszego urzędu, bo choć odjęliśmy wczoraj decyzję, że pracujemy w systemie zmianowym, to jednak urząd musi funkcjonować w sposób prawidłowy i obsługiwać mieszkańców na takim samym poziomie, jak przed epidemią koronawirusa. W tym budżecie zaplanowaliśmy wydatki inwestycyjne dlatego, że nie możemy pozwolić na to, żeby miasto nie dokonywało inwestycji i żeby firmy z naszego terenu nie pracowały, pozbywały się dochodów. I stąd m.in. przeznaczamy z wolnych środków określone pieniądze również na inwestycje. Mam nadzieję, że państwo radni pochylicie się nad tymi propozycjami i je przyjmiecie.

Jako pierwszy w dyskusji na projektem uchwały nr 1 głos zabrał przewodniczący rady:

Chciałbym żeby pan się odniósł do wniosku, który grupa radnych w dniu dzisiejszym złożyła do pana i chciałbym żeby pan przedstawił stosunek jaki pan po prostu, no bo z tego co słyszę, bo do tej pory to nie przygotował pan żadnej autopoprawki. Chciałbym żeby się pan ustosunkował do tego wniosku grupy radnych, która w dniu dzisiejszym złożyła do pana, a wniosek dotyczył zmian w uchwale, właściwie w tym projekcie, który pan przedstawił i jeszcze jeden wniosek, który dotyczy uchwały nr 5.

Burmistrz stwierdził, że nie dostał żadnego wniosku, a jedynie otrzymał do wiadomości kopię pisma skierowanego od grupy 8 radnych do Rady Miasta podpisaną przez: Tomasz Łyżwa, Anna Wierzycka, Wojciech Maślanek, Nowak Piotr, Wioletta Grzywacz, Krzysztof Bińkowski, Wąsik Grzegorz, Stanisław Pacan.

Dostałem do wiadomości pismo w którym ta grupa 8 radnych wnioskuje o wykreślenie, ale rozumiem, że wnioskuje do rady miasta – poinformował burmistrz, który jest wnioskodawcą projektu uchwały i może dokonać w nim zmian, wnieść autopoprawkę lub całkowicie wycofać projekt. Nie mogą tego za niego zrobić radni, bo ich kompetencją jest przyjęcie lub odrzucenie projektu uchwały. O tym powinni wiedzieć szczególnie ci, którzy zasiadają w radzie kolejną już kadencję.

Czyli pan burmistrz się zapoznał, ale nie widzi potrzeby żeby pochylić się nad tą informacją panie burmistrzu, tak? – kontynuował radny Maślanek. – W ogóle pan nie widzi potrzeby. Natomiast ja, ja panie burmistrzu, analizując ten projekt uchwały nie wydaje mi się żeby, żeby wszystkie te, wszystkie propozycje, które pan przedstawił w projekcie były zasadne. Musimy właśnie pamiętać panie burmistrzu, że mamy wyjątkowy okres, mamy epidemię w Polsce i moim zdaniem nie powinniśmy wolnych środków tak szybko proszę panie szanowny, wysoka rado przesuwać, bo moim zdaniem nie wiemy co jeszcze w Pionkach się wydarzy, a środki wolne jako rezerwa, moim zdaniem powinny zostać. I większość tu przedsięwzięć, które tu pan burmistrz raczył w obszernym bardzo projekcie uchwały nr 1, no w moim przekonaniu nie są w tej chwili niezbędne i nie są to sprawy na nadzwyczajną sesję. Chciałbym panie burmistrzu żeby pan publicznie odniósł się do jednej pozycji, nie będę pana, nadzwyczajną mamy sesję, męczył wszystkimi moim zastrzeżeniami. W dziale 921 kwota 50 tys. proszę, proszę publicznie powiedzieć, na zadania nieuwzględnione na etapie planowania, to jest odszkodowanie dla pracownika. Który to pracownik i w jakiej wysokości jest to odszkodowanie?

Burmistrz wyjaśnił radnemu, że chodzi o skargę, którą rozpatrywał m.in. Wojciech Maślanek, a dotyczy zwolnienia z pracy i wypłaty odszkodowania w związku z zawartą ugodą przed Sądem Pracy. Kwota odszkodowania, to 9 420 zł, a nie jak wcześniej podnosili niektórzy radni, że będzie to zapłata za cały okres odsunięcia od wykonywania pracy. Wydatki w dziale 921 kilka minut wcześniej omówiła dokładnie skarbnik miasta.

Nie wszyscy radni otrzymali pismo grupy 8 radnych i nie mieli okazji zapoznać się z jego treścią. Sprawę tę skomentował radny Zbigniew Belowski:

To, co zobaczyłem w tej chwili dla mnie osobiście jest przerażające. Przeraża mnie do szpiku kości zachowanie niektórych osób podpisanych tutaj. Jeszcze nie tak dawno, kilka tygodni temu dochodziło do spięć, zasłabnięć niemalże, wymiany poglądów podczas spotkań z ludźmi, którzy przychodzili do radnych z pretensjami. Szczególnie do tych radnych, którzy zdecydowali o zabraniu im pieniędzy z końcowego okresu roku, czyli z pensji. I tu widzę dokładnie to samo – mówił Belowski, choć bez treści pisma radnych stwierdził, że kwota 189 tys. zł jaką radni chcą wykreślić z projektu uchwały, to kwota zbliżona do brakujących środków z tytułu wynagrodzeń w przedszkolach. – Ta rada niestety w całości, a ja zaliczam się do jej składu, przejdzie do historii miasta jako rada szczególnie niechętna różnego rodzaju działaniom kulturalnym – i ta wypowiedź nie spodobała się przewodniczącemu, który uznał, że radny nie mówi na temat projektu uchwały nr 1. – Ten projekt budżetu jest projektem, który zmienia bałagan, który wprowadziliście do naszego budżetu, powiedzmy to sobie wprost. O czym, ci sami radni, którzy się tu podpisują, zadeklarowali się publicznie, że tak, popełniliśmy błąd. A dzisiaj jest co? To samo. Ludzie, do czego to zmierza? Że grupa radnych jest uczulona na kulturę, wiemy to doskonale, bo to przeszło do annałów tego miasta (…). Jeżeli w tej chwili składacie państwo wniosek bezzasadny, nieprzemyślany, wydumany, wychuchany i wyklepany, gdzieś tam w małej grupce, bo nagle chcecie miasto ratować. Bzdury. To są po prostu bzdury.

Z wniosku 8 radnych wynika iż po wykreśleniu z projektu uchwały budżetowej poszczególnych kwot, czyli: 160 tys. zł jaka miała być przeznaczona na budowę zatok parkingowych przy ul. Boh. Studzianek, 155 tys. dla potrzeb funkcjonowania urzędu, 80 tys. zł dla miejskich stowarzyszeń, 20 tys. zł na obsługę długu, 189 tys. zł na potrzeby placówek oświatowych, 45 tys. zł na współorganizowanie ze starostwem Międzynarodowego Dnia Dziecka, 130 tys. zł na dotację dla MOK (opłaty STOART, odszkodowanie dla pracownika, odprawy emerytalne, zwiększenie odpisu na ZFŚS, zabezpieczenie systemu komputerowego), 50 tys. zł dla MBP na zakup nowości czytelniczych, organizację Narodowego Czytania, Nocy Bibliotek i innych spotkań cyklicznych, 140 tys. dla CAL na: wynagrodzenia, zakup materiałów i wyposażenia oraz usług na potrzeby realizacji zadań przez jednostkę i 100 tys. zł dla wydziału sportu na wynagrodzenia i inne świadczenia wynikające z Kodeksu Pracy, miasto ma zaoszczędzić kwotę ponad 1 mln zł i o te kwotę ma zostać zmniejszony deficyt budżetowy finansowany z wolnych środków (zgodnie z treścią pisma), a nie jak mówili – zabezpieczenie środków w ramach rezerwy na nieprzewidziane zdarzenia związane z sytuacją zagrożenia.

Tomasz Łyżwa odczytał iż kwota 189 tys. zł to nie jest kwota na wynagrodzenia, tylko z tytułu potrzeb jednostek oświatowych.

Z przeznaczeniem na zakup środków, materiałów, środków czystości, energii itd. – wymieniał radny Łyżwa. – W tej chwili ta kwota 200 tys. nie jest z tego wyłączona, która jakby miała uzupełnić tę brakującą kwotę do wynagrodzeń, a w tej chwili wiemy, że szkoły, przedszkola i inne instytucje oświatowe i kulturalne nie pracują. Także odnosząc się do pana wypowiedzi byłoby nierozsądnie dokładać tam pieniądze ponieważ nie wiemy, za dzień, dwa, nie wiem, za tydzień albo za 2 tygodnie, na co te pieniądze będą nam potrzebne. Grupa radnych myślę, że rozsądnie myślących dlatego złożyła taki wniosek, że powinniśmy mieć, ja to ujmę może ogólnie, pewną rezerwę na nieprzewidziane, czekające na nas wydatki i tu oczywiście te sprawy, które nie cierpią zwłoki są do realizacji, my oczywiście będziemy za tym głosowali, ale pewne, które są w tym wniosku zawarte, które za chwilę przeczytam, chcemy po prostu wyłączyć przynajmniej na jakiś czas, bo mamy w tej chwili no stan zagrożenia i być może te pieniądze będziemy musieli przeznaczyć na zupełnie coś innego.

Głos w sprawie zabrał także Piotr Nowak, który stwierdził, że wypowiedź radnego Belowskiego była niestosowna, bo „grupa radnych to nie są ludzie bez rozumu, tylko myślący”, choć Zbigniew Belowski nie użył sformułowania „ludzie bez rozumu”, określił jedynie sam wniosek jako „bezzasadny, nieprzemyślany, wydumany, wychuchany i wyklepany, gdzieś tam w małej grupce”.

Głos zabrał również burmistrz i poinformował, że w ostatnim czasie spotkał się z radnymi: Łyżwą, Wąsikiem, Nowakiem i Grzywacz w sprawie omówienia wydatków przedstawionych w projekcie uchwały. Dodał, że poinformował tych radnych iż miasto posiada rezerwę celową w wysokości 1,4 mln zł właśnie na takie wyjątkowe sytuacje i nie ma konieczności blokowania na razie innych wydatków związanych z prawidłowym funkcjonowaniem miejskich jednostek.

O czym pan mówi? – zwrócił się do radnego Łyżwy. – To w tej chwili przestaniemy płacić w szkołach, przedszkolach za prąd? Wcale nie jest prawdą, że nie pracujemy. Pracujemy, również w szkołach, również w przedszkolach i w instytucjach kultury. Pracujemy (…). Nie będę ukrywał, powiem uczciwie, informacja pana przewodniczącego o tym, że rada się ogranicza, jest skandaliczna, bo wy dzisiaj powinniście się zbierać na komisji bezpieczeństwa i zastanawiać się jakie podejmujemy kroki, po to żebyśmy wychodzili do ludzi. Powinniśmy się zbierać na komisji budżetu i zastanawiać się, jak pomóc naszym przedsiębiorcom, bo mamy zakłady fryzjerskie, kosmetyczne, restauracje, bary itd., w jaki sposób możemy pomóc naszym mieszkańcom, bo to robią inne samorządy, a wy się zamykacie.

Przewodniczący zwrócił uwagę burmistrzowi żeby używał słów odpowiednich do powagi sesji i stwierdził:

Ja podtrzymuję swoją decyzję. Ja ją podjąłem w trosce o bezpieczeństwo i zabezpieczenie zdrowia, a nawet utraty życia Rady Miasta Pionki. A co pan podejmuje w stosunku do urzędników, to jest pańska sprawa. Ja ją podjąłem świadomie i odpowiedzialnie panie burmistrzu.

Niestety ani premier, ani minister zdrowia nie wydali decyzji o zamknięciu wszystkiego. W dniu sesji wprowadzona kolejne zaostrzenia m.in. w swobodnym przemieszczaniu się z wyjątkiem dojazdu do pracy, wolontariatu na rzecz walki z koronawirusem, wyjścia do sklepu, apteki, lekarza, wyprowadzenia psa na spacer czy wyjścia w celu opieki nad bliskimi. Burmistrz wydał zarządzenie, którym wprowadza możliwość pracy zdalnej wszystkim pracownikom podległych jednostek (o ile istnieje taka możliwość) oraz wprowadził tzw. pracę rotacyjną.

Radna Wioletta Grzywacz w dniu sesji złożyła interpelację powołując się na art. 67a § 1 pkt. 2 ordynacji podatkowej odnośnie pomocy dla lokalnych przedsiębiorców. Zdaniem radnej burmistrz może powołując się na ten przepis i zastosować ulgi dla przedsiębiorców. Może, ale zgodnie z treścią przywołanego artykułu organ podatkowy odracza termin płatności, rozkłada na raty lub umarza zaległości podatkowe na wniosek podatnika. Burmistrz może i zaproponował, że na wniosek przedsiębiorcy, umorzy, odroczy lub rozłoży na raty podatek od nieruchomości.

Także w tym momencie nie wiem, spróbujmy zastanowić się nad tym żeby zastrzec jak najwięcej pieniędzy, nie myśleć tylko o zabawach i innych przyjemnościach. W tym momencie mamy inne, ważniejsze problemy – mówiła radna Wioletta Grzywacz. W projekcie uchwały była tylko jedna pozycja dotycząca zabawy, czyli zabezpieczenie środków w wysokości 45 tys. zł na zorganizowanie wspólnie ze starostwem Dnia Dziecka w Pionkach. Wszystkie inne wydatki to inwestycje lub zabezpieczenie prawidłowego funkcjonowania jednostek samorządowych.

Zbigniew Belowski zapytał jak to się stało, że grupa radnych kieruje pismo do rady miasta, a radni tego pisma nie otrzymują. W odpowiedzi usłyszał, że pismo jest w teczkach radnych i że radny ma obowiązek się z nim zapoznać w biurze rady, ale burmistrz ograniczył pracę urzędu” – to Wojciech Maślanek, a Tomasz Łyżwa dodał, że być może to wina pracowników urzędu, bo grupa radnych złożyła swój wniosek o godz. 8:30 i nie rozumie dlaczego radni nie otrzymali tego pisma.

Niech pan nie zwala na biuro – stwierdził radny Belowski. – To wstyd zwalać teraz na biuro rady.

Robert Kowalczyk stwierdził, że nie ograniczył pracy urzędu, a jedynie dostosował jego funkcjonowanie do zaleceń i wytycznych wprowadzonych przez rząd.

Panie przewodniczący, czy mam rozumieć, że pan nie stara się przekazywać żadnych pism radnym online? – zapytał Paweł Kobylas po stwierdzeniu Wojciecha Maślanka, że „radny ma obowiązek zapoznać się z pismami w biurze rady miasta”. – Czyli pan się ogranicza do swojej kanciapy i spotyka się tylko z radnymi z pana grupy i tylko oni wiedzą co się dzieje i co planujecie zrobić na sesji? A inni radni są już wykluczeni z tego? Może ja też bym chciał się pod tym podpisać, a nie miałem takiej możliwości.

Wojciech Maślanek odpowiedział tylko, że pismo wpłynęło rano w dniu sesji. Skoro zarejestrowane było o godz. 8:30 i podpisane m.in. przez przewodniczącego, to do godz. 14:00, czyli do rozpoczęcia posiedzenia mógł poinformować pozostałych radnych o jego treści, przesłać skan na maila bądź MMS albo nawet zwyczajnie do nich zadzwonić, bo jak stwierdził Tomasz Łyżwa „są środki przekazu elektroniczne, radni jeśli dostali dokumenty mogą się ze sobą skontaktować przez telefon”.

Podjęliśmy dzisiaj próbę zorganizowania tej sesji, bo chcę powiedzieć, że to nie pan przewodniczący zorganizował tę sesję, tylko ja i służby urzędu, bo już w piątek zwróciliśmy się do pana przewodniczącego żeby zmienił miejsce i zaproponowaliśmy MOK, CAL albo halę – głos zabrał Robert Kowalczyk. – Udało się, zastosowaliśmy wszelkie środki bezpieczeństwa, maseczki i środki dezynfekcyjne, ale widzę, że 8 radnych nie potrzebowało takich zabezpieczeń, bo już chyba odbyło radę gdzieś wcześniej, jak to zwykle przed poprzednimi radami bywało, na strychu albo w piwnicy i już tak naprawdę ustalili co trzeba wyrwać z tego budżetu, którym mieszkańcom dokuczyć, a których zostawić w spokoju. Wobec tego, panie przewodniczący żeby pan już nie miał problemu wycofuję uchwałę nr 1 i nr 2.

Pewnie gdyby grupa 8 radnych prawidłowo złożyła wniosek o zmiany w budżecie, to wnioskodawca wprowadziłby autopoprawkę. A ponieważ złożyli pismo sami do siebie, to w efekcie długiej dyskusji, cały projekt został wycofany i tym samym wprowadzenie wolnych środków do budżetu nie jest możliwe. Leżą sobie na koncie w banku, bo jak wyjaśniała na poprzedniej sesji skarbnik miasta, aby te środki móc wykorzystać należy je zaksięgować po stronie wydatków, zwiększając wprawdzie deficyt, ale pokrywając go jednocześnie właśnie wolnymi środkami, których radni nie chcieli wykorzystać, bo choć twierdzili, że należy je pozostawić na nieprzewidziane wydatki związane z pandemią koronawirusa i ewentualną pomocą dla mieszkańców, to jednak w ich wniosku nie pojawiła się propozycja utworzenia żadnej rezerwy budżetowej, a jedynie informacja, że wprowadzone w ten sposób oszczędności zmniejszą deficyt miasta. W roku 2019 r. zaplanowano wynik budżetu na poziomie ponad 5 mln deficytu, a z rozliczenia wynika, że wyniósł on 503 tys. zł. Wszystkie te dane znajdują w projekcie uchwały nr 2, czyli w Wieloletniej Prognozie Finansowej z której wynika też, że dług miasta na koniec roku 2017 wynosił blisko 18 mln zł, w 2018 r. prawie 20,2 mln zł, a na koniec 2019 r. – 20,7 mln zł, choć zaplanowano go na poziomie ponad 23 mln zł.

Przeczytaj również

Komentarze