Sesja czy komisja śledcza?

Sesja czy komisja śledcza?

29 lipca blisko 2 godziny trwała dyskusja radnych na temat dołożenia 189 tys. zł na dokończenie remontu dróg miejskich: Słowackiego i Krzywej (Plac Konstytucji 3 Maja). Część radnych nie wzięła udziału w głosowaniu projektu uchwały dotyczącej zmian w budżecie, a przeciwny był jedynie Wojciech Maślanek. Padło mnóstwo dziwnych pytań, niczym na komisji śledczej, a radna Grzywacz stwierdziła, że bierze udział w szopce. Radny Belowski zgłaszał wniosek formalny, ale został zignorowany, a po zwróceniu uwagi przez mecenasa na tę kwestię, przewodniczący Maślanek stwierdził, że nie słyszał wniosku, choć sam udzielił głosu Zbigniewowi Belowskiemu. Paweł Abramowicz nie brał udziału w głosowaniu ze względu na fakt, że w projekcie uchwały figuruje zapis, że miasto w ramach zadania zleconego od wojewody otrzymało (jak każda gmina w Polsce) pieniądze na promocję szczepień przeciw COVID-19. Radny jest przeciwny „promowaniu preparatu medycznego”.

Tylko cztery projekty uchwał zostały złożone pod obrady XLI nadzwyczajnej sesji rady miasta. Projekt dotyczący zmian w budżecie na 2021 r., Wieloletnia Prognoza Finansowa, pomoc rzeczowa dla starostwa na budowę szpitala oraz dla województwa mazowieckiego na przebudowę skrzyżowania i modernizację ul. Mickiewicza. Właściwie całe obrady poświęcono wyłącznie modernizacji ul. Słowackiego, a dyskusja przerodziła się w odpytywankę i stawianie zarzutów. Robert Kowalczyk stwierdził, że zadawane pytania przez radną Grzywacz powinny paść na komisji infrastruktury, która się nie odbyła. Radni mieli pretensje, że burmistrz nie zaprosił ich, jako całej rady, na spotkanie na ulicy i wiedzę na temat inwestycji mają tylko „wybrani radni”.

Mnóstwo pytań radnej Grzywacz

Radna Wioletta Grzywacz przyszła przygotowana na sesję i odczytała pytania na które chciała poznać odpowiedź, np. imię i nazwisko inspektora nadzoru budowlanego, liczbę osób pracujących w wydziale inwestycji, imię i nazwisko osoby odpowiedzialnej za projekt ul. Słowackiego. Odczytała również treść maila jaki napisała do kierownika wydziału inwestycji w którym prosiła o przygotowanie obszernej dokumentacji. Na realizację zadania wyznaczyła konkretny termin – niespełna 24 godziny.

Szanowni państwo yyy w związku z yyy przesunięciem terminu odpowiedzi na mój wniosek o udostępnienie informacji publicznej i sugestiami yyy zawartymi w piśmie od yyy pani yyy zastępcy burmistrza Kamili Kaczorowskiej, nie mogłam się dodzwonić yyy do kierownika wydziału na wskazany w piśmie numer telefonu i numer, dzwoniłam również na numer wydziału yyy, napisałam do kierownika wydziału yyy maila prosząc o przygotowanie dokumentów yyy wskazanych we wniosku oraz dokumenty na dzisiejszą sesję ponieważ uważam, że jest dużo niejasności. Yyy przeczytam państwu yyy fragment yyy w którym się zwracam z prośbą o przygotowanie tych dokumentów – mówiła Wioletta Grzywacz, której wypowiedzi cytujemy dosłownie zgodnie z życzeniem radnej. – Yyy maila wystosowałam 27 lipca. Będę czytać tylko to, co dotyczy yyy procedowanej yy procedowanego projektu uchwały. W związku z zaplanowaną sesją rady miasta i zmianami w uchwale budżetowej proszę do 28.07.2021 r. do godz. 14:00 przygotować kopię następujących dokumentów dotyczących prac dodatkowych, zaniechanych i zamiennych na inwestycji pn. Przebudowa ulic Słowackiego i Plac Konstytucji 3 Maja na kwotę 80 tys. zł oraz 189 tys. zł, tj. protokołów konieczności, przedmiarów tych robót oraz kosztorysów dla robót dodatkowych, zaniechanych i zamiennych. Proszę również o przekazanie kosztorysu ofertowego wykonawcy sporządzonego na podstawie przedmiaru robót zakończonego do specyfikacji. Yyy dzień później, czyli w terminie wskazanym przeze mnie yyy w mailu otrzymuję niekompletną dokumentację i pismo zawierające stek kłamstw skierowanych pod moim adresem, podpisane przez samego pana burmistrza do których dziś yyy nie będę się odnosić ponieważ nie są tematem procedowanego projektu uchwały. Więc do rzeczy yyy we wspomnianym piśmie pisze pan: „w kwestii realizacji projektu pn. Przebudowa ulic Słowackiego i Placu Konstytucji 3 Maja w załączeniu przesyłam dokumentację dotyczącą prac do kwoty 80 tys. oraz kosztorysy ofertowe wykonawcy. Informuję iż pozostała część dokumentacji jest obecnie sprawdzana przez inspektora nadzoru”. W przedłożonym przez pana projekcie uchwały czytamy: przebudowa ulic Słowackiego i Plac Konstytucji 3 Maja na kwotę 189 tys. w związku z przedstawieniem przez wykonawcę wyceny robót dodatkowych, zamiennych, które zostały sprawdzone i zaakceptowane przez inspektorów nadzoru inwestorskiego. Moje pierwsze pytanie brzmi: przez których to inspektorów nadzoru inwestorskiego zostały te roboty sprawdzone? Proszę o podanie imienia i nazwiska tych osób. Dlaczego na dokumentach nie ma yyy akceptacji, podpisów tych osób jeśli one zostały sprawdzone powinny być zaakceptowane. Yyy jest tutaj pan Darek, powinien wiedzieć takie rzeczy. Kto akceptował zakres i wyliczenie robót? Yyy moje kolejne pytanie: na jakiej podstawie my jako radni mamy przegłosować te 189 tys. zł jeżeli nie mamy pełnej dokumentacji i wiedzy na jakie konkretnie prace będą wydane te pieniądze? Yyy kolejnym, yyy kolejne moje pytanie: dlaczego nie otrzymałam protokołów konieczności o które prosiłam w mailu? Nie wiem, nie jest to żadna tajemnica. Yyy nie wiem, może poproszę o yyy o odpowiedź. Będę pytać dalej, bo będę się chciała odnieść bezpośrednio do yyy, do yyy, do projektów uchwał, właściwie do yyy do uchwały, a później do projektu yyy, yyy który dzisiaj procedujemy.

Robert Kowalczyk mówił, że od czasu złożenie pisma o zwołanie sesji oraz projektów uchwał minęło 7 dni, w tym czasie odbyła się komisja budżetu, która opiniowała projekty uchwał (pozytywnie) i nic nie stało na przeszkodzie by w ciągu tygodnia przewodnicząca komisji infrastruktury Wioletta Grzywacz zwołała posiedzenie by omówić wszystkie sporne kwestie.

Niestety taka komisja nie odbyła się, ale za to w dniu 27 lipca o godz. 14:53 został wysłany mail do kierownika (wydziału inwestycji), który to radna Wioletta Grzywacz, część tego maila, zacytowała. Oczywiście odniosłem się do tego o czym pani radna pisała w piśmie, które przekazałem zgodnie zresztą z sugestią pani radnej, czyli dostałem jeden dzień, właściwie 23 godziny, więc odniosłem się do tych rzeczy, a także przekazałem dokumenty, które były w dyspozycji urzędu, bo jak państwo wiecie inwestycja ta jest realizowana, jest w trakcie i większość dokumentów znajduje się u kierownika budowy czy u inspektora nadzoru, którego zatrudniamy. Z ulicą Słowackiego i Plac Konstytucji jest identycznie jak z ul. Fabryczną. Niczym tutaj się nie różni w realizacji tego zadania inwestycyjnego i podobnie jak tam, w sumie dołożyliśmy prawie 400 tys. zł do budowy tej drogi (Fabrycznej), bo uznaliśmy, że taka jest konieczność, bo w trakcie realizacji występowały różnego rodzaju problemy. Zarówno chcieliśmy pomóc mieszkańcom, którzy tam mieszkają, ale również chcieliśmy żeby ta droga wyglądała w sposób godny, zresztą dzisiaj wszyscy możemy się chwalić tą drogą. Podobnie tutaj (ul. Słowackiego). Odbyło się na tej drodze spotkanie w gronie wszystkich zainteresowanych, czyli wykonawcy, kierownika budowy, inspektora nadzoru, zleceniodawcy, czyli moim, kierownika inwestycji, ale byli również radni i widzieli, podobnie jak przy ul. Fabrycznej jest wiele problemów, które warto by było rozwiązać teraz, w trakcie realizacji tej inwestycji, a nie poprawiać później. Chodzi o takie rzeczy jak chociażby słupy oświetleniowe w środku chodnika, czy odwodnienia w bardzo wielu miejscach, czy przy okazji robienia tej drogi również nie dokonać modernizacji wejścia do szkoły nr 1, co zwiększy bezpieczeństwo dzieci uczących się w tej szkole, a także wiele rzeczy, które państwo macie wymienione w uzasadnieniu tej uchwały. Nie są to „widzi mi się” moje, są to właściwie sugestie naszego inspektora nadzoru budowlanego, który przez nas jest zatrudniony i który nam sugeruje, że lepiej zrobić te prace teraz niż później je poprawiać. Pani radnej Grzywacz przekazałem dokumenty dotyczące konieczności tych, które już kiedyś głosowaliśmy na kwotę 80 tys. zł, natomiast to, o czym w tej chwili mówimy jest analizowane i uzgadniane między kierownikiem budowy, a naszym inspektorem nadzoru budowlanego. Jest to kwota, która wynika z przedstawionego kosztorysu przez wykonawcę i wynika z konieczności wykonania tych robót, ale wcale nie znaczy, że akurat taką kwotę zapłacimy dlatego, że analiza dokumentów przez inspektora polega również na tym, że przy tej okazji być może coś zaniechamy, być może zrobimy coś więcej, a może nie będzie trzeba czegoś robić. Natomiast chcielibyśmy te prace rozpocząć dlatego, że sami państwo wiecie, że już niektórzy ludzie mają dość tych uciążliwości i chcieliby żebyśmy jak najszybciej skończyli tę drogę. Co prawda zgodnie z umową mamy jeszcze czas, ale nie ukrywam, że moim zamierzeniem jest i chciałbym żeby ta droga została do końca sierpnia zakończona, tak żeby dzieci bezpiecznie i spokojnie z dniem 1 września tą nową drogą poszły do szkoły, a rodzice mieli gdzie spokojnie zaparkować. Stąd ten mój wniosek i to żebyśmy dołożyli do tej inwestycji 189 tys. zł.

Przypominamy, że przebudowa ul. Słowackiego i Krzywej finansowana jest z dotacji od marszałka województwa w kwocie 1,3 mln zł. Koszt ze strony miasta, wpisany do kosztorysu, to 874 tys. zł na przebudowę dwóch ulic wraz z kilkoma skrzyżowaniami. W tzw. międzyczasie prac budowlanych doszły koszty w wysokości ok. 270 tys. zł. Wychodzi więc na to, że remont jednej z głównych ulic w mieście, wyczekiwany od kilkunastu lat, zostanie w połowie sfinansowany z budżetu miasta. Byłoby mniej, gdyby nie uchybienia w projekcie i prace, które zupełnie zostały pominięte przy sporządzaniu dokumentacji w poprzedniej kadencji.

Wojciech Maślanek zaproponował by radna Grzywacz zadawała po jednym pytaniu, bo jak stwierdził, burmistrz nie odpowiedział na żadne pytanie radnej.

Przez których to inspektorów nadzoru inwestorskiego yyy zostały te roboty sprawdzone? – ponownie zapytała radna Grzywacz. – Chodzi mi o imię i nazwisko tych osób, bo tu jest w liczbie mnogiej podane, proszę mi powiedzieć przez których.

Robert Kowalczyk podał nazwisko inspektora wyłonionego w formie przetargu na sprawowanie nadzoru inwestorskiego oraz dodatkowy inspektor do nadzoru nad robotami kanalizacyjnymi.

Dlaczego na dokumentach nie ma podpisów tych osób? Kto zaakceptował zakres yyy i wyliczenia tych robót? – pytała dalej radna, a burmistrz odpowiedział, że wszystkie roboty zatwierdzane są przez inspektora nadzoru oraz zleceniodawcę. – Ale tutaj się nikt pod tym nie podpisał. Mamy, mam kosztorysy yyy nie. Oprócz…

Kierownik wydziału inwestycji wytłumaczył, że podpisów nie ma, bo po to została zwołana sesja żeby radni podjęli decyzję czy dołożą pieniądze na dokończenie inwestycji. Zgodnie z procedurą, zatwierdzenie wykonania robót nastąpi w momencie, kiedy zleceniodawca będzie miał środki na pokrycie prac.

Jeżeli będzie akceptacja radnych, to stosowne dokumenty z podpisami kierownika nadzoru, kierownika robót, z ich akceptacją będziemy mieli dostępne. Taka procedura jest wtedy, gdy podpisywany jest aneks do umowy – odpowiedział radnej kierownik wydziału inwestycji.

Yyy tak tylko, że ja dostałam dokumenty, z tego co mi tutaj pan burmistrz napisał w tym, w tych yyy, w tym wyjaśnieniu, że to są dokumenty na te 80 tys. które dostaliśmy wcześniej. Tak? Czyli to są już roboty zaakceptowane i powinny być podpisane, yyy i powinno być yyy. Ja wiem co powinno być – stwierdziła radna. – Yyy kolejna sprawa. Dlaczego nie otrzymałam protokołów konieczności?

Robert Kowalczyk odpowiedział, że taki dokument powstanie, gdy zostaną przekazane pieniądze na wykonanie prac.

Nie będziemy tworzyć dokumentów, a później je niszczyć czy wyrzucać do kosza, bo nie będziemy mieli na to pieniędzy (na roboty dodatkowe) i nie będziemy realizować tego. Dokonujemy protokołów wtedy, kiedy mamy na to środki. Podpisujemy aneksy, kiedy mamy na to środki. Nie robimy tego wcześniej dlatego, że groziłaby mi dyscyplina budżetowa. Nie tworzymy dokumentów dla dokumentów, tylko tworzymy dokumenty w określonym celu i do tego żebyśmy zrobili określoną pracę – stwierdził burmistrz.

Mogę dalej? Ilu pracowników yyy pracuje w wydziale yyy rozwoju inwestycji? Ponieważ bardzo długo czekam na dokumenty, czasami wręcz utrudnia mi się pracę i wykonywanie mandatu – mówiła dalej radna. Być może czas oczekiwania na wymagane dokumenty jest zbyt długi, a przecież radna życzy ich sobie w ciągu doby, jak sama zresztą odczytała. Ale gdyby tak każdy z radnych w tym samym czasie złożył pismo w przekazanie pełnej dokumentacji w ciągu doby dla 15 różnych inwestycji, to wydział zamiast zająć się swoją codzienną pracą, kserowałby i kompletował wszystkie dokumenty. Nie każdy dokument może też zostać udostępniony, bo zgodnie z ustawami są ograniczenia w przekazywaniu ich nawet radnym.

Robert Kowalczyk zwrócił się do Wojciecha Maślanka, że trwa sesja nadzwyczajna, która dotyczy określonego tematu, a radna pyta o liczbę pracowników wydziału, choć sama stwierdziła, że nie będzie odnosiła się do innych spraw niż te związane z projektem uchwały. Wioletta Grzywacz stwierdzała, że jej pytanie dotyczy tej sprawy.

Ale panie burmistrzu, przecież to nie jest skomplikowane pytanie, no ilu pracowników. Pan powinien to… – wtrącił radny Maślanek. Pytanie radnej nie jest dla burmistrza zbyt skomplikowane, ale sesja nadzwyczajna ma swoje prawa i ograniczenia. Nie ma na niej miejsca na odpytywanie o kwestie niezwiązane z przedłożonymi projektami uchwał. – Czyli panie burmistrzu, 20, 15 osób jest zatrudnionych w tym wydziale, no? – dopytywał Wojciech Maślanek. W wydziale inwestycji zatrudnionych jest 6 osób plus kierownik.  

Kolejne yyy moje pytanie. Czy na spotkanie na drodze, tak jak pan przed chwilą powiedział yyy na ul. Słowackiego zapraszani są wszyscy radni czy wybrani radni? Ja pytam yyy kontynuuje te pytania – mówiła dalej radna Grzywacz. 

Robert Kowalczyk na tak zadane pytanie odpowiedział, że na spotkania z wykonawca i inspektorami nie zaprasza radnych, a ci, którzy biorą w nich udział robią to z zainteresowania tematem. Sami dopytują o postęp w pracach budowlanych, dzwonią, przychodzą do urzędu i stąd wiedzą, że takie spotkanie będzie.

Dobrze, to ja przechodzę teraz do projektu uchwały. Yyy właściwie to będziemy tu rozmawiać na temat uchwały podjętej już w miesiącu czerwcu, 29 czerwca. Yyy konkretnie jakie prace zostały wykonane na kwotę 80 tys. zł, które zostały przyjęte przez radnych no właśnie tą uchwałą z 29 czerwca? Które konkretnie? – pytała radna, a burmistrz odpowiedział, że przecież otrzymała stosowne dokumenty w tej sprawie. – Tak, no to ja panu powiem yyy tak, yyy te które dostałam dokumenty, to nie jest do końca to, ponieważ brakuje mi 26 tys. 361 i to co mi pan tutaj przedstawił to jest w projekcie uchwały z dnia 28 lipca. Chodzi o dojście do yyy ten plac przed yyy PSP nr 1. Czyli on się znalazł tutaj yyy jako punkt w projekcie uchwały teraźniejszej.

Tak. Proszę pokazać jaki dokument pani dostała, że jest wpisany ten plan w tamte 80 tys. zł.

Panie burmistrzu, ja dostałam dokumenty, które pan mi napisał, że dostałam na 80 tys. umowy czy oferty. No ale to nie jest to, ponieważ to w tym momencie procedujemy yyy to powinno być tutaj w tym punkcie, prawda? No jak to nie? Wymiana nawierzchni przy głównym wejściu do budynku Publicznej Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. Słowackiego 4. To już jest jako wykonana inwestycja – stwierdziła radna. Ta część robót jest dopiero w trakcie realizacji, co zauważył każdy kto był w okolicy szkoły. – No jak nie jest wykonana, jak wczoraj tamtędy przechodziłam i ona jest…

Zbigniew Belowski dopowiedział, że inwestycja wykonana, a inwestycja wykonywana, to jednak jest podstawowa różnica.

Ale proszę mi powiedzieć teraz na 80 tys. dokładnie, który… – kontynuowała radna coraz bardziej podniesionym głosem. Robert Kowalczyk ponownie odpowiedział, że przekazał radnej Grzywacz dokumenty na roboty wykonane za 80 tys. zł, które w czerwcu przegłosowali radni. – Dobrze, ja już przeczytam panu jeszcze raz. Zapytam konkretnie skoro pan nie rozumie o co pytam. Yyyy czy kosztorys na wykonanie odwodnienia na kwotę 24 tys. 340,47 brutto jest w ramach 80 tys. zł czy 189 tys. zł?

Dostała pani dokumenty na kwotę 80 tys. zł. Proszę odczytać jakie tam są zadania realizowane za 80 tys. zł – po raz kolejny poprosił burmistrz, który udostępnił radnej wszystkie dokumenty dotyczące wydatkowania kwoty 80 tys. zł, a radna dokumenty trzyma w ręku.

Mam rozumieć za 80… Ja pytam konkretnie, 80 tys., tak? Panie burmistrzu, ja wiem jakie dokumenty dostałam – radny Belowski poprosił więc radną o zdradzenie tajemnicy skrywanej w dokumentach. – Oferta na modernizację placu przed wejściem PSP1 mamy rozpisane w tym projekcie uchwały, który dzisiaj podejmujemy, a nie w tym co…

Robert Kowalczyk wyjaśnił radnej, że w dokumentach jakie otrzymała nie ma wzmianki o realizacji placu przed PSP nr 1. Jest to zadanie do wykonania wpisane w bieżącym projekcie.

Dobrze. Pytam, pytam kolejne. Czy wymiana, czy wycena oferta na przestawienie 8 słupów oświetleniowych na kwotę 3 tys. 198 za sztukę zaznaczam, jest w ramach 80 tys. czy 189 tys.?

I po raz kolejny Robert Kowalczyk powtórzył, że radna otrzymała dokumenty, które opiewają na kwotę 80 tys. zł. Wioleta Grzywacz stwierdziła: „ale ja chcę wiedzieć”. Burmistrz dopowiedział, że w procedowanym projekcie uchwały zostały zapisane roboty, które będą zawarte w 189 tys. zł, o ile radni uchwałę podejmą.

I proszę pani, trzeba przestawić nie tylko 8 słupów, tylko więcej tych słupów trzeba przestawić, więc słupy mogą być i w tych 80 tys., ale to nie są te same słupy, które są w 189 tys. zł.

Czy urząd miasta występował do innych wykonawców o przedstawienie ofert na roboty związane z przestawieniem słupów oświetleniowych? – odczytywała radna kolejne pytanie, by usłyszeć, że urząd nie praktykuję wprowadzania na teren wykonywanej inwestycji podwykonawców czy innych firm, bo później, w razie jakichkolwiek spornych kwestii jest problem z dokończeniem robót i uzyskaniem gwarancji.

Kolejne moje pytanie: kto podjął decyzję o wymianie trelinki na ul. Krzywej? – na co burmistrz odpowiedział, że trelinka nie jest wymieniana na ul. Krzywej. Tam trelinka była posadowiona tylko na piachu i aby droga spełniała normy koniecznością było jej rozebranie i wykonanie podbudowy z innego materiału.

No ale tam jest, w dokumentacji jest mowa, że będzie wymieniana, prawda? – upierała się radna Grzywacz. – W projekcie uchwały mamy, tak? Co mamy zapisane? – wymianę trelinki na właściwą podbudowę pod drogę dlatego, że trelinka nie zapewnia nośności drogi takiej, jaką trzeba uzyskać budując określoną jakość drogi. – No właśnie. To proszę mi powiedzieć, kto podjął taką decyzję, teraz?

Decyzja o wymianie trelinki na podbudowę drogi została podjęta przez burmistrza zgodnie z sugestią inspektora nadzoru, który uważa, że położenie asfaltu na tak niestabilnym podłożu spowoduje, że ulica Krzywa (Plac Konstytucji 3 Maja) nie będzie spełniała norm dot. drogi miejskiej.

– Panie burmistrzu, tam były robione badania geotechniczne, już wcześniej wiedzieliśmy dobrze co tam jest yyyy więc po raz kolejny… – wypowiedź radnej przerwał jednak burmistrz by stwierdzić, że takie badania były również wykonywane przed rozpoczęciem inwestycji w ul. Fabrycznej, a mimo to trzeba było wymieniać podłoże w trakcie robót, bo okazało się, że nie na całej długości jest takie samo jak stwierdzono w badaniu. – Tam trzeba było dołożyć 400 tys. zł pani radna i jakoś nie było z tym problemu.

Yyy kolejne pytanie, które zadałam na poprzedniej sesji. Kto jest w urzędzie miasta odpowiedzialny za zamówienia projektowe?

Burmistrz ponownie zwrócił się do przewodniczącego Maślanka z pytaniem czy radni spotkali się na nadzwyczajnym posiedzeniu rady i dlaczego radna Grzywacz nie zwołała posiedzenia komisji infrastruktury, której przewodniczy, by zadać takie pytania. Nadzwyczajna sesja została zwołana po to, by kontynuować konieczne prace przy realizacji inwestycji ważnej dla wszystkich mieszkańców i na którą miasto otrzymało wysoką dotację.

Pani radna robi jakąś komisję śledczą. Zacznijmy zachowywać się poważnie – apelował Robert Kowalczyk, a radny Maślanek poprosił aby burmistrz odpowiadał na pytania radnej, która dopytała jeszcze o to, kto jest odpowiedzialny za odbiór dokumentacji projektowej ponieważ ostatnio nie usłyszała odpowiedzi, bo „być może pan starosta tutaj zakłócił trochę yy przebieg yyy sesji i nie dowiedziałam się konkretów, więc chciałabym od pana w końcu usłyszeć dokładnie kto z imienia i nazwiska jest odpowiedzialny”.

Ponieważ będąc w tej komisji tyle lat, nie dowiedziałam się jeszcze, nie wiem w ogóle, kompletnie kto jest odpowiedzialny, a w każdym urzędzie ktoś taki jest, a u nas po prostu nikt go nie zna – kontynuowała radna Grzywacz, która po 2,5 roku nie wie nadal ile osób pracuje w wydziale inwestycji, kto jest odpowiedzialny i za co, a już „kompletnie” nie ma pojęcia jak nazywa się osoba odpowiedzialna za odbiór dokumentacji projektowej. Burmistrz odpowiedział iż wydaje mu się, że gdyby w ogóle odbywały się posiedzenia komisji infrastruktury, to radna wiedziałaby kto jest odpowiedzialny i za co dlatego, że wszyscy pracownicy, którzy są odpowiedzialni za jakieś zadania przychodzą na komisje, odpowiadają na zadawane pytania, wyjaśniają. Dodatkowo ci, którzy faktycznie są zainteresowani jakąś sprawą, wiedzą u którego z urzędników szukać odpowiedzi czy podpowiedzi w danym temacie. Wystarczy zapytać.

Za projekty i inwestycje infrastrukturalne w naszym mieście odpowiada wydział, który został do tego powołany pod kierunkiem pana Dariusza Dygasa – odpowiedział burmistrz.

Czyli mam rozumieć, że pan Dygas jest odpowiedzialny jako kierownik, tak? – dopytywała radna Grzywacz. – Panie burmistrzu pytam, kto… – radnej tym razem przerwał Zbigniew Belowski, który przypomniał, że miała już zakończyć swój maraton zapytań, a Wojciecha Maślanka dopytał czy jako przewodniczący zna w ogóle regulamin rady i zapis mówiący o długości czasu wypowiedzi jednego radnego.

Zapewniam pana, że zdecydowanie lepiej niż pan – odpowiedział radny Maślanek. W §20 regulaminu rady czytamy, że przemówienia radnych w dyskusji, a taka trwała podczas maratonu pytań radnej Grzywacz, nie mogą trwać dłużej niż 5 minut, z wyjątkiem wystąpień przewodniczących komisji, których wystąpienia mogą trwać do 10 minut. W dyskusji nad tym samym projektem uchwały radny może zabierać głos tylko 2 razy, przy czym powtórne przemówienie radnego w tej samej sprawie nie może trwać dłużej niż 3 minuty. I właśnie stąd pytanie radnego Belowskiego, bo przewodniczący Maślanek zupełnie zignorował zapisy regulaminu wyznaczając radnej Grzywacz nieokreślony czas na zadawanie pytań i dyskusję w sprawie… projektu uchwały, całej inwestycji, liczby osób zatrudnionych, nazwisk inspektorów itp.

Dobrze, to ostatnie pytanie – oznajmiła radna Grzywacz. – Pan burmistrz nie chce mi konkretnie udzielić informacji – to stwierdzenie radnej wywołało śmiech na sali obrad. – To nie jest śmieszne, proszę państwa. Ja uważam, że to jest tragiczne, że w mieście odbywają się takie szopki.

Szopka czy sesja?

Roberta Kowalczyka obruszyło stwierdzenie radnej, bo przecież trwa sesja, a nie szopka. Skoro Wioletta Grzywacz stwierdza, że uczestniczy w szopce, to zwrócił się do Wojciecha Maślanka żeby zaprzestał prowadzenia owej szopki i poprowadził posiedzenie rady miasta. Radny Maślanek odpowiedział, że zostawi to bez komentarza.  

Ostatnie pytanie. Yyy proszę nam udzielić informacji jakie wyniki yyy są jakie wyniki kontroli dwóch przetargów z ul. Słowackiego i Placu Konstytucji oraz Wiśniowej i Dziewiątego. To jest w temacie także. Proszę nam udzielić jakie są wyniki kontroli, nam radnym żebyśmy wiedzieli jasno i wyraźnie. Kontroli dwóch przetargów za zamkniętymi drzwiami. Wie pan już?

No panie burmistrzu, pytanie było konkretne, czy dobyły się kontrole i jakie by, jakie są wyniki no, no? – powtórzył radny Maślanek. – To nie jest skomplikowane pytanie.

Kontrole przetargów to efekt „troski” niektórych mieszkańców, którzy uważają, że obecne władze miasta „robią przekręty”. Jedna ze spraw dotyczy niewpuszczenia do urzędu lokalnego oferenta na odczytanie, co spowodowane było zamknięciem urzędu i innych instytucji w związku z pandemią. Robert Kowalczyk odpowiedział, że faktycznie odbyły się dwie kontrole w tych sprawach – jedna nie wykryła żadnych uchybień, a druga jeszcze trwa.

Kilka słów radnego do mieszkańców

Radny Dawid Jaroszek zwrócił się bezpośrednio do mieszkańców miasta ponieważ uznał, że należą im się wyjaśnienia dlaczego ta sesja i wszystkie inne, wygląda tak jak wygląda, czyli przypomina przesłuchanie.

Panie przewodniczący, jeżeli uzna pan, że moja wypowiedź nie jest zasadna, to bardzo proszę o przerwanie i ja na pewno wtedy swoją wypowiedź zakończę (…). Zwrócę się do mieszkańców, bo szanowni państwo, my zostaliśmy wybrani przez was i te wszystkie odpowiedzi, które powinny być są kierowane do was żebyście wiedzieli, że żadnych u nas niejasności w jakichkolwiek tematach nie ma. Do meritum, czyli do pytania, do kilkudziesięciu pytań pani przewodniczącej komisji gminy i infrastruktury Wioletty Grzywacz. Jako wiceprzewodniczący tej samej tudzież komisji chciałem poinformować, że nie dalej jak w ciągu miesiąca, półtora miesiąca, odbył się szereg spotkań właśnie na ul. Słowackiego, właśnie na ul. Krzywej z właścicielami poszczególnych działek i te tematy zmian, które w dniu dzisiejszym zachodzą są tylko wynikiem konsultacji i rozmów urzędu miasta z tymi właśnie właścicielami. Sugerowanie i przeciąganie już tak bardzo tej struny, która uważam, że już dawno naprawdę została naciągnięta przez panią przewodniczącą komisji i zezwalanie na to panu przewodniczącemu rady miasta, to jest już naprawdę dalece niestosowne. Dlaczego? Dlatego, że raz jeszcze szanowni państwo podkreślam jedna rzecz – wszystko co robimy, robimy klarownie i jasno, i robimy to tylko i wyłącznie dla was. Kończąc moją wypowiedź chciałem zaznaczyć jeszcze jedną rzecz o której mówiono od 2 lat, pytania które padają od 40 minut, od początku tej sesji powinny być zadawane na komisji gminy i infrastruktury, tak żebyśmy wszystkie wątpliwości mieli rozwiane i w dniu dzisiejszym przechodzić do meritum, do głosowania uchwał. I bardzo proszę, od miesiąca stycznia do lipca ile było zwołanych komisji gminy i infrastruktury? Ile było zwołanych komisji z których cokolwiek wynikało konstruktywnego? Dlatego jeszcze raz proszę, kończąc już swoją wypowiedź, bardzo dziękuję panie przewodniczący za poświęcony czas, że nasza rada miasta nie jest szanowni państwo komisją śledczą, a będąc tutaj, siedząc z boku czuję się naprawdę jak na przesłuchaniu. Nie tak to powinno wyglądać, a kto jest za to odpowiedzialny, to już sami możecie sobie na to pytanie odpowiedzieć. 

Ad vocem radna Grzywacz – winny burmistrz

Krótko, tak krótko. Yyy powiem tak, yyy proszę państwa yyy komisja gospodarki gminy i infrastruktury, tak jak powiedziałam w miesiącu czerwcu, nie może się odbywać w takim trybie yyy i w takim yyy i w takiej formie czy nawet zgodnie z planem pracy podjętym w miesiącu styczniu ponieważ pan burmistrz blokuje dostęp do dokumentów i powinniśmy sobie wszyscy zdać sprawę, że na czymś musi bazować ta komisja. To nie może być tak, że spotykamy się na kawkę, herbatkę i rozmawiamy tylko to, co nam pan burmistrz przedstawi. Ja już od dawna powiedziałam, że ja w tym temacie jestem od dawna i trochę się na tym znam. Yyy pracuję na dokumentach i od tego zaczynam komisję. Jeśli nie mam takich dokumentów przedstawionych niestety ja nie będę rozmawiać tylko o tym, co ktoś mi przedstawi. Ja mogę później dopytać na komisji i ewentualnie członkowie również. Yyy więc dlatego yyy zwracam uwagę na to i pana, i panu burmistrzowi również żeby po prostu przedstawiał mi dokumenty. Od miesiąca maja czekam na dokumentację prostą, z prostą sprawą. Plac Konstytucji i teren nad stawem górnym. Do tej pory nie mam. Jest przesunięcie terminu. Nie panie, panie yyy Jaroszek, mam również przesunięcie tego terminu na 24 sierpnia, myślę że we wrześniu pójdzie nam sprawnie już, bo będziemy mieć wszystkie dokumenty jeśli oczywiście pan burmistrz przedstawi wszystko co jest w tym wniosku zawarte. A jeszcze kończąc, kończąc yyy to co ja robię, ja dam o interesy również mieszkańców ponieważ te pieniądze, które w tej chwili przeznaczamy nie będą z dofinansowania tylko idą z kasy miasta i drodzy państwo weźcie to pod uwagę. Niestety tak to wygląda ponieważ nie były uwzględnione yyy we wniosku o dofinansowanie.

Nie licytujmy się

Zbigniew Belowski zwrócił się do Wojciecha Maślanka, by nie licytować się na temat znajomości regulaminu rady, bo wystarczy by przewodniczący zapoznał się z kilkoma paragrafami i pogłębił swoją wiedzę na temat przebiegu obrad i czasu dyskusji.

To co zrobiliście w tej chwili, to jest typowa ustawka – tu wypowiedź radnego Belowskiego przerwał Wojciech Maślanek, który stwierdził, że dyskusja trwa nad projektem uchwały nr 1. W dalszej części swojej wypowiedzi Zbigniew Belowski mówił, że dość często jeździ ul. Słowackiego i rozmawia na jej temat z wykonawcą, z kierownikiem budowy, z inspektorami. – Jeżeli kogoś ten temat interesuje nikt nikomu nie zabrania wejścia i zapytania. Przypomnę państwu ile pyskówek, ile złośliwości pojawiło się w momencie kiedy wykonawca uratował sosnę stojącą na chodniku na ul. Słowackiego. Ileż to było różnego rodzaju jadu i żółci wylewanej na wykonawcę i na burmistrza w niektórych „super portalach” internetowych, jakie to dziadostwo zostało zrobione. I co? Teraz miały zostać słupy na środku drogi? Trzeba było pójść tam, zobaczyć jak one wyglądają w środku chodnika, jakie by były z tego konsekwencje rzeczywistego niebezpieczeństwa w sytuacji takiej, której nie ma po drugiej stronie ulicy, przy drzewie, że oprócz szerokiego chodnika jest jeszcze ścieżka rowerowa, a po tej stronie jest tylko wąski chodnik. To trzeba mieć trochę wyobraźni żeby do przodu spojrzeć jak ta sytuacja będzie wyglądała i jak w sytuacji szybkiego tempa wykonania, które zostało zwolnione m. in. ze względu na to, że inna firma, gazownicza, nie wywiązała się ze swoich obowiązków i która opóźniała wykonanie całego tego działania.

Dalej mówił o tym, że w tej chwili powstaje jedna z najważniejszych inwestycji w środku miasta, która zmieni zupełnie nie tylko wygląd miasta, ale również funkcjonalność. Zdaniem radnego, wyprzedzanie konsekwencji błędów z etapu projektowania jest bardzo istotne dla całości inwestycji. Lepiej dołożyć i wykonać dobrze, niż za kilka miesięcy rozbierać i poprawiać. Przypomniał, że ul. Słowackiego miała być wykonywana w poprzedniej kadencji, ale podczas składania dokumentacji popełniono wtedy szereg błędów formalnych i wszystko przesunęło się w czasie.

Powinniśmy się cieszyć, że ta inwestycja dobiega już końca i zostanie wykonana w terminie (termin zakończenia prac przypada na dzień 20 listopada), bo to będzie nasz wspólny sukces. Natomiast mówię krótko, ja widzę tutaj po prostu wściekłą zajadłość, której się nie spodziewałem po wielu osobach, które uczestniczą w tym całym procesie, bo to, co się odbywa na tej sali jest po prostu dla mnie oburzające. To jest przygotowany zawczasu totalny atak bezpardonowy, bez właściwego przeanalizowania sytuacji i zrozumienia tej sytuacji. Jest to po prostu niesmaczne i życzyłbym sobie nie uczestniczyć w tego typu działaniach.

Radny Bińkowski i struna

Wypowiedź radnego Krzysztofa Bińkowskiego była wielowątkowa, więc by niczego nie pominąć, cytujemy ją w całości.

Ja troszkę się nie zgodzę do tych wypowiedzi moich poprzedników, też troszkę się zgodzę i troszkę się nie zgodzę. Zgodzę się z tym, że forma przyjmowana tutaj od 2 i pół roku jest zaburzoną formą relacji międzyludzkich, bo tak nie powinno to wyglądać. Ale bardzo, bo ja pozwoliłem sobie to zanotować, ja bardzo bym nie chciał uczestniczyć w takich sytuacjach w których radni przed kamerami próbują oceniać wypowiedź drugiego radnego zza stołu. To jest bardzo nieeleganckie, to już pomijając. Myślę, że, stwierdzenie, bo ja tu sobie odnotowałem, troszkę niefortunne, bo ja nie wiem czy pani radna… Myślę, że każdy radny ma prawo pytać, bo po to tu też jesteśmy. Czy to jest ofensywny i frontalny atak, to jest tylko i wyłącznie subiektywne odczucie, bo nie musi nam się np. podobać marynarka pana przewodniczącego, bo może każdy lubić inny kolor. Ale bardzo niefortunne tutaj padło takie sformułowanie, bynajmniej dla mnie, niefortunne również do kobiety, że radna naciąga strunę – radny Jaroszek mówił o przeciąganiu struny, nie zaś jej naciąganiu. Przeciąganie struny to nic innego jak przekraczanie stopniowo możliwych granic czy przesadzanie z czymś lub pozwalać sobie na zbyt wiele. – Ja nie wiem czy to chodzi, że pani radna gra na gitarze, czy na czym, bo my myślę, że pytanie jakie by nie było, każdy może odczuć osobiście, do siebie, myślę, że pytanie każdy radny, ja tu nie mówię już personalnie, każdy radny ma prawo naprawdę pytać, bo nie każdy jest ciekawy ulicy Słowackiego. Ja np. byłem ciekawy ul. Sienkiewicza ponieważ jest w moim okręgu i inwestycji, którą wykonywało miasto, przyszedłem, zapytałem się i wiem. Tak, ja np. tutaj nie zgodzę się żeby radni, bo ja nie wiem czy chciałbym być zapraszany, jeśli ktoś by mnie zaprosił – owszem, mogę to przemyśleć, ale nie muszę być i bardzo bym chciał żebyśmy również, bo trochę to pod taki patos podlatuje, kiedy mówimy drodzy mieszkańcy my dla was. Mieszkańcy naprawdę to są rozumni ludzie, którzy oglądają nas. Zgodzę się również z Dawidem, że właśnie po to nas wybrali i myślę, że my na siłę, nachalnie nie musimy ich do niczego zupełnie przekonywać, bo nachalne przekonywania do mojej racji i wizji boga Słońca, Amona-Ra, które tu w poprzedniej kadencji również przeżywałem i ustawek również, które myślę, że również były ustawkami. Nie wiem, ja… mi się to po prostu przestało podobać, że zaczęliśmy tutaj, właśnie o tym tutaj mówię, że to jest wspólny mianownik tego wszystkiego, że zaczęliśmy przez ten stół czy jesteśmy tu, czy w budynku drugim MOKu, dawnego CALu, czy w MOKu, zaczęliśmy siebie, nie wiem skąd to wynika, bo radnymi jesteśmy przez chwile tak naprawdę, w tym komplecie na 100% się nie spotkamy w następnej kadencji, a ludźmi jesteśmy. I myślę, że przez takie wypowiedzi my możemy tylko w drugim wzbudzić niechęć, a tak naprawdę do ludzi do których osobiście, prywatnie i personalnie nic nie mamy. Czy naprawdę warto iść w tą stronę? Może odejdźmy od tego, spotkajmy się, jak dorośli ludzie rozmawiajmy, a nie „naparzajmy” łopatkami i grabkami.

Tomasz Łyżwa krótko

Radny Łyżwa odnosząc się do inwestycji w ulicy Słowackiego, tytułem wprowadzenia rozpoczął opowieść o budowie swojego domu, kosztownych zmianach i usługach, które ostatecznie się nie sprawdziły, a tymczasem jego znajomy podwyższył sobie dom o jeden bloczek i ono nad garażem musiał „skosić” i robić na zamówienie. A właściwie historia to dotyczyła tego, że przystępując do inwestycji ważnym jest by wykonać dobry projekt. Mówił o tym, że konsultacje trzeba robić na etapie projektowej, a nie w trakcie inwestycji. Radny ma wrażenie, że projekt na ul. Słowackiego zawiera błędy, został źle wykonany i właściwie wypadałoby ukarać projektanta, który opracował dokument w poprzedniej kadencji samorządu. Do kogo dziś zwrócić się z pretensjami, że przyjęto taki projekt? Tomasz Łyżwa był przecież radnym i w poprzedniej kadencji, kiedy rada miasta głosowała pieniądze na wykonanie dokumentacji, a dziś chętnie usłyszałby nazwisko tego projektanta, bo skoro trzeba przestawiać słupy oświetleniowe w trakcie realizacji, to jak można było ich nie zauważyć podczas wykonywania projektu. Omówił przy okazji błędny projekt na ul. Fabryczną do której też miasto dokładało pieniądze by zakończyć jej realizację. Dodał, że decydując o miejskich finansach radni powinni mieć rzetelną wiedzę opartą na dokumentach i wyjaśnił jak powinien wyglądać proces projektowania. Zastanawiał się głośno czy osoba, która wykonywała projekt może była ze Szczecina i nigdy nie widziała ulicy i czy w ogóle ma uprawnienia do wykonywania takich dokumentów. Streścił przebieg komisji budżetu i wypowiedź jej przewodniczącego, stwierdził, że jak się robi projekt, to trzeba zrobić odwierty i zbadać jakie jest podłoże. Właściwie, jak mówił, sam nie wie, ale wina za wszystko leży po stronie osób pracujących w wydziale inwestycji i projektanta.

Radny Abramowicz głosował nie będzie

Analizując uchwałę budżetową, muszę przyznać, że od samego początku byłem za tym żeby modernizację ul. Słowackiego realizować i uważam, że powinna być nadal realizowana z naniesionymi poprawkami. Jeżeli chodzi o kwestie z którymi się nie zgadzam w tej uchwale, jest to kwestia dotycząca przekazania środków finansowych w kwocie 10 tys. zł na promocję szczepień, czyli tzw. preparatu medycznego za którego nikt praktycznie nie bierze odpowiedzialności za ewentualne skutki uboczne, które mogą się przytrafić mieszkańcom. Dlatego z tego względu nie wezmę udziału w głosowaniu nad przedmiotową uchwałą ani nad uchwałą nr 2, która jest powiązana z obecną.

Radna Grzywacz znów zabiera głos

Ponownie do wypowiedzi zgłosiła się Wioletta Grzywacz, tym razem w sprawie promocji szczepień. Jak zaznaczył Wojciech Maślanek, jest to druga wypowiedź radnej do tego samego projektu uchwały. Radna chciała wiedzieć jaki pomysł ma burmistrz na formę promocji szczepień.

Bo to mnie interesuje. Czy to mają być ulotki, czy… jak to ma być zrobione, panie burmistrzu, ma pan już pomysł na to?

Promocja szczepień to projekt rządowy. Pieniądze na ten cel przeznaczają wojewodowie na realizację zadania zleconego. Zakres promocji jest z góry określony, ustalone są wytyczne, sporządzane raporty z wykonania, bo z tych środków każda gmina musi szczegółowo się rozliczyć. W całej akcji chodzi o to, by zachęcić jak największą grupę mieszkańców do zaszczepienia się. Przewidziane są również nagrody w trzech konkursach na Najbardziej Odporną Gminę. O rządowej akcji głośno jest w mediach przynajmniej od maja, a niektórzy radni z Pionek nic na ten temat nie wiedzą.

Latające bloczki trelinki

Piotr Nowak wyjaśnił radnym, że w ul. Krzywej położono krawężniki zgodnie z wyznaczoną rzędną, ale już rzędna starego asfaltu jest zawyżona. Osobiście nie wyobraża sobie innego rozwiązania niż usunięcie istniejącej tam trelinki, której przecież nikt nie będzie frezował, bo jest to niewykonalne z uwagi na słabe umocowanie bloczków (w piachu). Gdyby ktokolwiek odważył się taki ruch i wjechał frezarką, to bloczki dosłownie latałyby podczas wykonywania prac. Najszybciej i najskuteczniej było usunąć stare podłoże i wykonać nową podbudowę ulicy. Gdyby tego nie zrobiono, to w bardzo krótkim czasie nowa nawierzchnia pozapadałyby się i popękała, a przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie pozwoli sobie na takie marnotrawstwo pieniędzy zarówno miejskich, jak i tych z dotacji.

Nie widziałem jeszcze żeby ktoś frezował luźno położone bloczki betonowe – mówił radny Nowak. – Jestem na tej ulicy codziennie i widzę co jest pod tymi bloczkami. Tam jest 5-6 cm tylko zwykłego piachu i to ma być warstwa konstrukcyjna. Jeżeli ma to spełniać wymogi drogi, to powiem tak, chyba projektant nie do końca się przyłożył i prawdopodobnie odwierty były robione, ale może akurat nie w tym miejscu, może były robione w ul. Słowackiego, a nie w ul. Krzywej. Natomiast stan faktyczny jest taki, jaki jest i uważam, że powinniśmy dołożyć te pieniądze do tej inwestycji z tego względu, że trzeba ją szybko zakończyć, bo ta droga jest bardzo ważna dla mieszkańców. Proszę zauważyć ile osób przyjeżdża do całego centrum.

Przypomniał, że projekt w ogóle nie uwzględniał zgłaszanych sugestii, które wnosił wraz z Grzegorzem Wąsikiem zanim zostali radnymi, a więc przed rokiem 2018. Obaj zgłaszali wówczas, że pewne zastosowane rozwiązania są zupełnie bezsensowne, ale były to tylko rozwiązania sugerowane potrzebne do pozyskania środków zewnętrznych. Wyjaśnił, że np. zaprojektowana czy raczej zasugerowana ścieżka rowerowa w ul. Krzywej odcinała wszystkie posesje znajdujące się przy tej ulicy, czyli hotel, myjnię, spółdzielnię mieszkaniową, dojazd do magazynów sklepów. Projekt nie uwzględniał nawet odwodnienia tego terenu. Takie „niedoróbki” wychodzą właśnie już w trakcie realizacji.

Radny Pacan pyta: jakim prawem

Stanisław Pacan doskonale zdaje sobie sprawę, że inwestycje trzeba zakończyć i niestety znów wyszło, że trzeba dołożyć pieniądze. Zastanawia się jednak jak to w ogóle mogło się stać, że zlecono projekt i przyjęto go z takimi błędami z którymi teraz boryka się i wykonawca, i sam inwestor. Dodał, że radna Grzywacz i każdy radny ma prawo pytać i trzeba mówić głośno o tym, że coś zostało zaniedbane, sam nie wie czy przez pracowników urzędu czy przez projektanta, ale trzeba to nagłaśniać i pytać, pytać, pytać.

Burmistrz w kwestii wszystkiego

Robert Kowalczyk również zabrał głos w wyczerpującej dyskusji. Mówił o tym, że dzięki mieszkańcom, którzy wybrali go na burmistrza, ma okazję już 2,5 roku realizować różne projekty. Te zaczęte, te do wykonania oraz swoje własne.

Wiele z tych projektów niestety powstało w minionej kadencji, ale jestem bardzo dumny z tego, że mogę je realizować i udało mi się stworzyć taki zespół ludzi, który potrafi w codziennej swojej pracy tak zadziałać, że potrafimy nie stracić pieniędzy mimo iż zaprojektowano wieżowiec zamiast parterowego domu. Mimo, że zaprojektowano drogę, która nie miała podbudowy, mimo, że zaprojektowano taką drogę w której słupy są w środku chodnika. Pomimo tego, powiem szczerze, jestem dumny, że te inwestycje wykonujemy dzięki zewnętrznym środkom. Przypatrzcie się ile dołożyliście do ul. Fabrycznej, ile z kieszeni mieszkańców dołożymy do ul. Słowackiego i Krzywej, ile dołożymy do Zielonych Pionek. My tak naprawdę powinniśmy być dumni. Realizujemy inwestycje za 26 mln zł z czego połowa, to są pieniądze zewnętrzne. Kiedy Pionki dokonywały takich inwestycji? Ja rozumiem, że niektórym się to nie podoba, ale nic na to nie poradzę. My chcemy je realizować, ktoś je kiedyś wymyślił, my to kontynuujemy, ale chcemy to robić mądrze i dobrze. Stąd są nasze poprawki, stąd są nasze reakcje. Ja do państwa nie przychodziłem po dodatkowe pieniądze na ul. Niepodległości jak robiliśmy, to był mój projekt, na Dziewiątego i na Wiśniową też nie przychodziłem. To był mój projekt, ale realizuję też inne projekty i chciałbym je realizować, bo wcale one nie były dla tego miasta złe, wręcz są bardzo dobre. I my dzisiaj zastanawiamy się, jak ktoś nam dał 1,3 mln zł czy dołożyć 180, czy 250 tys. żeby to miało swój wygląd, żeby służyło ludziom, żeby mieszkańcy mogli się pochwalić. Nawet nie zaplanowano wymiany starych słupów betonowych. Podobnie było na ul. Fabrycznej. Ale reagujemy i robimy. Przecież ja do was nie przychodzę żeby wyłudzić 180 tys., tylko piszę wam konkretnie, że potrzebne jest na to, na to, wynika to z określonej potrzeby dlatego, że jesteśmy na tej drodze, trwa realizacja i widzimy, że nie będzie powrotu do tej drogi. Natomiast my, chcę państwa zapewnić, że następne projekty, które realizujemy czy które przyjmujemy żeby nie miały już tego typu wad czy uchybień, usterek. Staramy się to robić dobrze. Natomiast tutaj ciągle ktoś widzi jakiegoś czarnego luda, który coś źle robi. Ludzie, ja wychodzę na ulicę i mieszkańcy do mnie mówią: panie Robercie, panie burmistrzu, nawet dzisiaj mnie pani przed bankomatem zatrzymała i mówi niech pan tak trzyma, niech pan robi to, co pan robi. Nie znam kobiety, naprawdę. A tutaj ciągle ktoś jest z czegoś niezadowolony i ciągle ktoś mówi, że coś jest źle. Zobaczcie, przecież powinniśmy być naprawdę dumni z tego, że zrobimy wspólnie, ja i wy. Przecież nie mówię, że to ja zrobiłem, Kowalczyk, tylko my wspólnie robimy.

Wyjaśnił radnym, że jako burmistrz nie ma wpływu na promocję szczepień, bo jest to projekt rządowy. Promocją w naszym urzędzie będzie zajmował się wydział kryzysowy, który zaproponuje na co konkretnie zostaną wydane te środki finansowe, bo one są „znaczone” i muszą być wydane tylko na promocję szczepień.

I tutaj, panie radny Abramowicz, ja nie mogę tych pieniędzy nie przyjąć, bo mam nie wziąć od wojewody pieniędzy z rządowego programu po to, żeby zachęcić ludzi do tego żeby bezpieczniej się czuli i żyli dłużej? Ten, który nie będzie chciał się zaszczepić, to się nie zaszczepi i nie pomoże tutaj ani promocja rządowa, ani moja, ani nikogo. A ten, który będzie się chciał zaszczepić, to się zaszczepi.

Subiektywny słuch

Tomasz Łyżwa mówił, że optymizmem napawają go słowa burmistrza, że dopilnuje pracowników żeby lepiej się przykładali do projektów, choć Robert Kowalczyk nic takiego nie mówił. Stwierdził, że nowe projekty, które będą składane, pozbawione będą uchybień jak te z ul. Fabryczną czy Słowackiego odziedziczone z poprzedniej kadencji. Przy okazji radny Łyżwa „ocenił ludzi z wydziału” i poprosił żeby „bardziej dopilnowywali tych projektów, tych przetargów żeby nie wychodziły”. Cokolwiek miało to znaczyć, musiało być chyba niedokończoną myślą radnego, bo trudno uwierzyć by życzył sobie aby jakieś projekty nie wychodziły. Dodał, że pytania radnych są podyktowane troską o publiczne pieniądze, a te środki, które teraz radni dokładają mogły być spożytkowane na budowę innej uliczki czy chodnika. W wypowiedzi radnego najważniejsze było to, by mówić o tym, że miasto musi teraz płacić za błędy projektanta, choć przecież w poprzedniej kadencji jako radny miejski mógł osobiście dopilnować by błędów nie było, sprawdzić projekt i ocenić oraz zadać serię pytań, jak teraz.

Dawid Jaroszek odnosząc się do wcześniej wypowiedzi radnego Pacana o prawie radnych do zadawania pytań, mówił, że w swojej wypowiedzi nie negował tego prawa, a chodziło mu raczej o formę ich przedstawiania.

Pomiędzy pytaniem, a przesłuchiwaniem jest znacząca różnica. I o to mi tylko chodziło.

Zainteresowanie radnych inwestycją

Grzegorz Wąsik wyjaśnił radnym, że interesował się modernizacją ul. Słowackiego od samego początku, czyli od powstania wstępnego projektu. Sam zwracał uwagę na rzeczy, które mu się w nim nie podobały. Natomiast teraz inwestycja stoi w takim punkcie, że radni muszą podjąć decyzję czy dokończyć ją by spełniała wymagania i była użyteczna, czy nie dawać dodatkowych pieniędzy i zaniechać poprawek. Lepiej jest dołożyć i wykonać dobrze, niż oddać nową ulicę, ale z brakiem odwodnienia, zbyt wysokim poziomem asfaltu w stosunku do zatok parkingowych i chodników, czy ze starymi słupami posadowionymi na środku ciągu pieszego.

Nie możemy tego zostawić w takiej formie, bo mieszkańcy, którzy będą użytkowali tę drogę by się śmiali z tego, że zostało zrobione odwodnienie, a tam gdzie woda stoi, to studzienki nie ma, że słupy stoją stare przy wyremontowanej drodze i stoją tu gdzie nie powinny. W tej chwili dyskutujemy czy przekazujemy pieniądze i prostujemy sprawy, czy pozostawiamy to w takiej formie jaka jest.

Wniosek radnego Belowskiego o zakończenie dyskusji

Zbigniew Belowski zasygnalizował chęć zabrania głosu, którego udzielił mu przewodniczący. Radny wstał i złożył wniosek o zakończenie dyskusji i przystąpienie do głosowania po półtoragodzinnej debacie.

To ja zapytam tylko pana burmistrza czy coś ma do dodania – upewnił się Wojciech Maślanek. – Czy ktoś z państwa jeszcze chciałby zabrać głos? Tradycyjnie jeszcze ja na koniec.

Radny Maślanek jak zwykle na nie

Większość przedmówcy moi poruszyli spraw. No jeżeli przeczytamy dokładnie uzasadnienie w przedmiotowej, przedmiotowego projektu uchwały, to ewidentnie tu jest wina projektanta, a przed projektantem, założeń inwestorskich do projektu – mówił radny Maślanek. – Projekt panie burmistrzu, odziedziczyliśmy jako ciągłość władzy po poprzedniej kadencji, ale moim zdaniem pan, jako burmistrz, mając wydział, pan kierownik wydziału rozwoju i inwestycji jest z nami, ma obowiązek taki projekt przed złożeniem go chyba o środki zewnętrzne przeanalizować, prześwietlić, udać się a teren z urzędnikami, z pracownikami żeby właśnie nie było takich sytuacji, bo to jest wstyd, naprawdę wstyd żebyśmy jako miasto Pionki występowali o środki zewnętrzne, no po prostu jak to ktoś użył, z knotem wcześniej, z knotem. Projektem generalnie, który nie odzwierciedla stanu rzeczywistego. To jest wstyd dla, dla miasta. Pan, panie burmistrzu, ja nie będę się oczywiście zwracał do, do kierownika, jako burmistrz odpowiada za wszystko. Czy mało jest 280 czy 270 tys. yyy które dokładamy do ulicy Słowackiego i Krzywej? Moim zdaniem bardzo dużo, bo jest to ulica jedna z, na peryferiach miasta, tam gdzie ludzie się mają budować czy się pobudowali, jest to naprawdę środki by wystarczyły na jedną drogę. Jedną ulicę. Jest to dużo. Musimy oczywiście dokończyć tą inwestycję, ale panie burmistrzu wracając jeszcze do tej współpracy którą, o którą zawsze tak pan zabiega i podnosi. Moim zdaniem nie było dzisiaj pytań radnej yyy Wioletty Grzywacz, przewodniczącej komisji gospodarki gminy i infrastruktury, gdyby organ wykonawczy zechciał lepiej współpracować z przewodniczącym rady czy też z komisjami. Bo panie burmistrzu, moim zdaniem jeżeli są takie sytuacje, które wychodzą, yyy roboty dodatkowe czy błędy yyy w projekcie, które musimy poprawić, na które musimy dołożyć, moim zdaniem na bieżąco właśnie powinien pan informować radę miasta poprzez biuro, ja prześlę to wszystkim radnym. Na zebraniu, na, na spotkaniu na ulicy, nie udawać się w wąskiej grupie tylko radnych, których pan uważa za stosowne, których pan zaprasza, ale całą radę miasta należy informować i wtedy dzisiaj nie byłoby takich pytań, nie byłoby takich pytań naprawdę. Moim zdaniem dokładamy za błędy. Czy umowa panie burmistrzu, która jest z projektantem yyy zawiera zabezpieczenie yyy miasta w postaci błędów w projekcie żeby poniósł odpowiedzialność projektant? Podejrzewam, że nie, że nie ma takiej klauzuli. Jest? Proszę bardzo, jeżeli jest miasto niech egzekwuje pieniądze, które dokłada, naliczyć kary yyy ujęte w umowie, zapisane i na pewno część środków, nie wszystkie odzyskamy.

Zbigniew Belowski podsumował tę część wypowiedzi radnego Maślanka: „panie przewodniczący, pan opowiada bajki lepsze od braci Grimm”.

Panie, panie, panie radny Belowski no, widzi pan, pan całą poprzednią kadencję w oparach bajek się jakby poruszał, no i to są efekty. I to są efekty.

Robert Kowalczyk poprosił o udzielenie głosu i zapytał czy radny Maślanek chce aby przed złożeniem wniosku o dotację na Aleje Lipowe, burmistrz prześwietlił projekt, bo miasto przygotowuje wniosek o dofinansowanie.

Panie burmistrzu, informuję pana, że projekt na ul. Al. Lipowe już został poprawiony. Widzi pan, i widzi pan, strzelił sobie pan w kolano. Projekt, który pan odziedziczył po poprzedniej kadencji został poprawiony w tej kadencji – a ponieważ burmistrz nie zgodził się z tym stwierdzeniem, radny Maślanek zasugerował: – No właśnie, panie burmistrzu, proponuję doczytać, bo zarówno od ul. Al. Lipowe, jak i od ul. Popiełuszki również były zmiany, tak panie burmistrzu i były na to środki przesuwane. Tak jest, panie burmistrzu, no tu sobie strzelił pan w kolano.

Burmistrz dopowiedział, że owszem zmiany były, ale tylko na wykup i uzgodnienia z właścicielami działek, których własności zostały potraktowane jak tereny miejskie żeby ścieżka rowerowa przebiegała równo.

No to panie burmistrzu, gdyby pan złożył z takimi wadami, to by był wniosek odrzucony – a burmistrz dodał, że w związku z tym, że nie chce go składać z takimi właśnie wadami, to dlatego go poprawił, ale skoro radny chce żeby prześwietlić jeszcze raz ten projekt, to zostanie to wykonane. – To panie burmistrzu, to pan powiedział. Panie burmistrzu jeszcze, jeszcze na koniec jedna sytuacja, że jesteśmy przy inwestycjach, to chciałbym, chciałbym szanowną radę i mieszkańców powiadomić, że jedna z trwających inwestycji cały czas, czyli Zielone Pionki Błonia nasze, nie została do końca 30 czerwca wykonana. Pan, panie burmistrzu aneksem przedłużył ją do 16 lipca i ona w dalszym ciągu nie została wykonana. A ile to panie burmistrzu, już praktycznie miesiąc czasu kar umownych powinien pan naliczyć wykonawcy? Od 2 mln łatwo to policzyć. 0,2 za pierwsze od dwóch milionów procent, od kwoty 2 mln i 0,8 za każdy kolejny dzień. To jest około 400 tys. zł. No zobaczymy panie burmistrzu jak pan rozliczy yyy tą, tą, tą inwestycję. Jeżeli chodzi do projektu ja będę głosował przeciw. Jestem, jestem za tym żeby nie trwonić naszych środków na dodatkowe roboty, na błędy yyy w projektach, gdyż te pieniądze powinniśmy przeznaczyć na nowe potrzebne inwestycje. I będę głosował przeciw.

Swoje pytania chciał zadać Piotr Nowak, ale mecenas przypomniał, że radny Belowski złożył wniosek formalny, który winien zostać przegłosowany  w pierwszej kolejności, bo tak stanowi regulamin rady miasta. Dyskusja po złożeniu wniosku dalej trwała, a powinno niezwłocznie nastąpić głosowanie.

Przepraszam bardzo, panie, panie, panie radco chwileczkę – głos zabrał przewodniczący rady, który regulamin, jak mówił, zna doskonale. – Ja wiem, ja wiem dokładnie, że wnioski formalne głosuje się niezwłocznie szanowny panie i że pan radny Belowski, pan radny Belowski powiedział to w taki sposób, że była dyskusja przez stół, ja tego nie usłyszałem, ja nie widziałem. Ja nie usłyszałem. Panie radny Belowski, ja nie usłyszałem pana wniosku formalnego o zamknięcie dyskusji. Gdy pan, gdyby pan, gdyby pan go złożył głośno i wyraźnie na pewno bym go poddał pod głosowanie.

Wojciech Maślanek nie widział radnego Belowskiego, nawet nie słyszał wniosku, choć sam dopuścił go do głosu, wniosku wysłuchał i stwierdził, że tylko dopyta burmistrza czy coś chce dopowiedzieć, po czym rezolutnie sam zabrał głos w dyskusji ignorując wniosek radnego, a teraz twierdzi, że trwała dyskusja i nie słyszał, bo radny mówił za cicho. Od tej kadencji jest obowiązek nagrywania posiedzeń rady, archiwizowania ich, więc śmiało można odtworzyć ten moment, by przekonać się jak było faktycznie.

Przed wymianą zdań na temat „słyszalności” wniosku radnego Belowskiego, chęć zabrania głosu sygnalizował Piotr Nowak, który chciał zapytać jakie będą skutki nieprzegłosowania dodatkowych pieniędzy na dokończenie inwestycji. Ponieważ radni przegłosowali wniosek formalny, przystąpiono do głosowania projektu uchwały nr 1. Za przyznaniem pieniędzy na dokończenie inwestycji finansowanej z wolnych środków oraz za przyjęciem środków zewnętrznych w ramach zadania zleconego w sprawie promocji szczepień głosowali radni: Belowski, Bińkowski, Jaroszek, Nowak, Pacan, Panufnik, Szałabaj, Wasik i Wydmuch. Przeciwny był jedynie Wojciech Maślanek, a udziału w głosowaniu nie brali radni: Abramowicz, Grzywacz i Łyżwa. Paweł Kobylas i Anna Wierzycka byli nieobecni podczas XLI nadzwyczajnej sesji.

Oświadczenie po głosowaniu – całkowity brak odpowiedzialności

Odnoszę nieodparte wrażenie, że jeden głos przeciw tej uchwale oraz 3 głosy obecnych tutaj radnych, którzy się nie wypowiedzieli, świadczą o całkowitym braku odpowiedzialności za finanse miasta Pionki i o całkowitym braku wyobraźni oświadczył radny Belowski. – Nie jest to ocena personalna, jest to ocena w oparciu o fakty o których tutaj mówiliśmy.

Tomasz Łyżwa oświadczył, że taka decyzja świadczy o tym, że niektórzy radni nie chcą marnować publicznych pieniędzy. Mówił o poprzedniej kadencji i głosowaniu za środkami na budowę pawilonu sportowego, który według radnego jest nie zrobiony, ciągle są błędy, a miasto musi borykać się z problemem.

Kolego Tomaszu, właśnie bardzo dobrze ująłeś sens tego wszystkiego dlatego, że powiedziałeś o temacie stadionu, gdzie radni nie byli przychylni być może pewnym zmianom, które my dziś wprowadziliśmy na korzyść tej drogi. Dziwi mnie państwa wstrzymanie się od głosu – mówił radny Jaroszek.

Grzegorz Wąsik zadał pytanie retoryczne, jaka byłaby reakcja mieszkańców gdyby radni tej uchwały nie przegłosowali. Najprawdopodobniej musieliby zaakceptować stare słupy na chodniku uniemożliwiające swobodne przejście, liczne kałuże na nowej nawierzchni oraz nadal krzywą ul. Krzywą, której nawierzchnia szybko uległaby degradacji, bo bez dodatkowych środków nie byłoby możliwości zrealizowania zatoki parkingowej przez szkołą i rodzice nadal zatrzymywaliby samochody na środku uliczki. A to, że uczniowie potykaliby się o spadek chodnika względem placu przed wejściem lub brodzili w wodzie opadowej spływającej z nowego chodnika wprost pod schody, to już banalny problem, bo przecież zawsze mogą wchodzić tylnym wejściem.

Projekt nr 2, czyli zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej zawierające zmiany wynikające z uchwały nr 1 głosowany był prawie identycznie jak poprzedni projekt z tą różnicą, że z powodu braku przerwy w obradach, dwóch radnych na chwile opuściło salę obrad i nie brali udziału w głosowaniu. Pomimo tego uchwała została podjęta.

Kolejny projekt to uchwała przekazujące 1 mln zł dla starostwa w formie pomocy finansowej na budowę szpitala. Tu już bez dyskusji i 13 głosów za przyjęciem. Projekt nr 4, to także jednomyślność radnych by określić pomoc rzeczową dla województwa mazowieckiego na przebudowę ul. Mickiewicza. Tylko radny Łyżwa dopytywał burmistrza czy przebudowa będzie realizowana w najbliższym czasie. Na to pytanie Robert Kowalczyk odpowiedzieć nie mógł, bo wszystko zależy od przyjęcia uchwały budżetowej przez radnych sejmiku w której zadecydują czy przeznacza środki na inwestycję w Pionkach. Ulica Mickiewicza jest drogą wojewódzką i choć każdy od lat narzeka na jej stan nawierzchni, to nic nie można w tym temacie zrobić. Pozostaje czekać na słuszne decyzje, choć m. in. projekt budowy ronda wykonany został z miejskich pieniędzy właśnie jako pomoc rzeczowa dla województwa.

Przeczytaj również

Komentarze